Pytam bo wiele z was ma koty, więc pewnie się znacie.
W klatce w moim bloku jest kot właściwie półpodwórkowy, właściciele często wypuszczają go samopas. Kilkuletni, nie boi się ludzi, czasami sam zaczepia, łasi się. Jakiś czas temu wypadała mu sierść (koleżanka, która ma kota powiedziała mi, że tak się zdarza), a od jakiegoś czasu ma przerzedzoną sierść na łapkach, brzuszku, ma miejsca na skórze gdzie ubytek sierści jest wyraźny. Ponoć nieszczepiony, właścicielka zlewa kota, sama próbowałam pogadać na ten temat, ale kobieta nie bierze do bani.
To że troche za bardzo wykopują kota na dwór (czasami nawet na noc jak gdzieś wychodzą, podobno wtedy chodzi po sąsiadach) to jedno. Ale martwię się, czy ten biedak nie choruje w zwiazku z tymi problemami skórnymi.