Tak ogólnie chciałam.
Ponieważ zazwyczaj kupuję to, co mi wpadnie w oko i bardzo rzadko szukam konkretnej rzeczy, to, mając taką właśnie potrzebę, przeżyłam spore zaskoczenie.
Od czasu, gdy byłam w podobnej sytuacji, czyli próbowałam kupić skórzane botki minęło ze 3-4 lata. I wtedy też nie było to jakieś bardzo łatwe, ale jakiś wybór był. Teraz - masakra. Może jak się ma nieograniczone fundusze to nie, ale za skórzane niesztampowe botki nie mogę zapłacić 500 zł na wyprzedaży z 700 czy 900, bo tak się to kształtuje.
I sprzedawcy (Kazar i 50style) zgodnie twierdzą, że wchodzi coraz więcej ekoskór, bo tańsze. OK, tańsze w produkcji z całą pewnością, ale czy na półce? Czy 200-300 i więcej za plastikowe buty to jest cena uwzględniająca w jakikolwiek sposób koszta produkcji czy jedynie zysk wytwórcy?
No coraz gorzej z tymi butami... Tak? Czy należy zacząć robić zapasy na starość

? Jak sądzicie?