bei
02.04.19, 11:24
Chodzę po sklepie, omiatam wzrokiem każdą półkę (szukam stojaka na ręcznik papierowy), w końcu pytam bardzo grzecznie sprzedawczynię czy mają na stanie.
NIE MA!
Żadnego??
ŻADNEGO.
Chodzę jeszcze chwilkę i znajduję jeden, drugi, jeden rustykalny, drugi glamour. Ryzykuję i pytam innej sprzedawczyni, czy mają może jeszcze w innym stylu. Tak, i dziewczyna wchodzi na drabinkę, z najwyższej polki ściąga ofertę z umbry i koziol, wybieram czarny z ludzikiem, dla kolezanki z głową kota.
Teraz w domu dziwię się, skąd taka niechęć do sprzedaży u tej pierwszej pracownicy?. Sklep istnieje od lat, panią kojarzę, ze pracuje tam od początku. Może dzisiaj była chora? Był dopiero początek dnia pracy i już była niemiła☹️