Nie wiem do końca czy to zjawisko istnieje czy też jest to wymysł, jednak użyję tego pojęcia.
Ciężko mi to nawet opisać do końca, więc nie wiem czy to będzie zrozumiałe.
Mam już dość tego, że czuję się intelektualnie coraz gorzej. Orłem intelektu/ geniuszem nigdy nie byłam, ale do nieuka czy kogoś, kto nie potrafi zapamiętać 2 zdań zawsze było mi daleko. A teraz mam wrażenie, że się do tej granicy zbliżam i ten kto mnie nie zna, właśnie tak mnie może odbierać. W sumie, sama tak czasami zaczynam myśleć. Ratuje mnie tylko fakt, że owa mgła czasami magicznie znika. Czuję się wtedy taka...oczyszczona. Moje myśli są przejrzyste. Po prostu wchodzę do pamięci i znajduję w niej to co chcę. Prowadzę wtedy jasne i rzeczowe dyskusje, przytaczam to co przeczytałam, widziałam, zapamietałam itp. Nie ma żadnego:" eee, o czym to czytałam, a właściwie na jaki temat rozmawiamy?"
Nie, nadal nie jestem geniuszem czy orłem intelektu ale jest fajnie.
Niestety to tylko CZASAMI.
Sporo więcej czasu towarzyszy mi owa mgła.
Sporo czytam, oglądam fajne tematyczne dokumenty. I tak rozumiem co czytam i oglądam. Szkoda tylko, że często nie potrafię bez zastanowienia ( czasem dłuższego) przypomnieć sobie o czym to było, jaki był tytuł. Po prostu nie pamietam. Po ilości tego co przeczytałam w głowie powinnam mieć kupę fajnej wiedzy, a czuję, że mam czarną dziurę. Jakby mi.ktoś zgasił swiatlo. Ja wiem, że ta wiedza tam jest, bo gdy mgła mija potrafię ją wydobyć przy pstryknięciu palcem.
Pracuję poniżej kwalifikacji bo nie wyobrażam sobie w czasie tej mgły bawić się w swój wystudiowany zawód.
Wracam do niego " zleceniowo" gdy "mam tę moc".
Gdy mam w pracy coś przygotować i to zrobiłam, czasem nie pamiętam wszystkiego. Muszę mieć czas, żeby to przeczytać przed prezentacją ażeby sobie przypomnieć. I tak w kółko. Błogosławiony czas, gdy mgła mija. Ileż to czasu straconego mniej.
Wczoraj dzwoniłam w sprawie spotkania. Pani chciała w poniedziałek o 10. Ja chciałam wcześniej. Zapodała termin a ja zapomniałam czy mówiła piątek czy sobota.
Przykłady można mnożyć. Teraz czuję ten gorszy czas, pi kilku miesiącach intelektualnej przejrzystości i trafia mnie coś. Czuję w głowie taki kocioł, w którym ukrywają się informacje a ja bie mogę do nich dojść.
Moje cięte riposty nadal są cięte ale opóźnione i to znacznie

O swych matematycznych zmaganiach może nie wspomnę bo w chwilach jasności obliczam w głowie co się da, a w chwilach ciemnoty umysłowej 3 x patrzę na cenę np dwóch chlebów i nie ogarniam, który jest tańszy bo nie potrafię się skupić.
Czy można jakoś sobie z tym radzić? Lekarz z lepszym lub gorszym skutkiem leczy choroby ciała a intelekt ma gdzieś, wszak to nie jest śmiertelne.
Co robić? Ktoś ma posobnie.
Nie chcę mi się odpowiadać na złośliwości typu widocznie jestem tępa i mało inteligentna a tylko mi się wydaje, że bywa lepiej i, że widocznie powinnam sprzątać ulicę itp. ( bez obrazy)