ardiss1
12.04.19, 17:45
Bylam dziś po południu w przychodni lekarskiej. Ludzi sporo, ale ogólnie zawsze jest kolejka z godzinami i rzadko czeka się na wizytę dłużej niż 10 min. Każdy przychodzi na swoją wyznaczona. I dziś był jakiś problem chyba.
Przyszla babka, okazało się ze opóźnienie jest blisko godzinę - przynajmniej tak wynikało z dyskusji i ze miała wizytę na późniejsza godzinę ale zadzwonili do niej żeby przyszła dużo szybciej bo Pani doktor prosi by szybciej.
Jak się okazało ze takie opóźnienie to kobita podeszła do recepcji z pytanie czemu takie opóźnienie ze dzwoniono do niej żeby być szybciej , ze przełożyła co innego żeby się dostosować. Pielęgniarka w recepcji od razu naskoczyla ze do kogo ta kobieta ma pretensje ze nich idzie i powie to pani doktor. Kobieta na to ze wszyscy czekają i czy jeśli zadzwonili ze ma być szybciej to czemu nie zadzwonili ze jednak nie. I ze ona musiała szybciej specjalnie wyjść z pracy itd. Fakt mówiła nieco podniesionym głosem ale pielęgniarka z recepcji na to jak ma na nazwisko i bardzo podniesionym głosem zadzwoniła z tej recepcji do Pani doktor głośno mówiąc "pani Iksinska robi wielką awanturę ze jest opóźnienie".
Gdzie ta kobieta awantury nie robiła zupełnie.
Za chwilę poproszono ta kobietę do innego gabinetu. Poszla z nią ta pielegnarka z recepcji. Drzwi pozostały otwarte wiec słyszeliśmy jak ta kobieta mówi ze tego tak nie zostawi. Ze się tak nie robi. Ta pielęgniarka nie powinna oznajmiac na cala recepcję ze awanturę robi pani Iksinska. I ze co na to Rodo itd.
Na co pielęgniarka ze przeprasza, ale że kobita z pretensjami przyszła to ta rzekomo została nakręcona.
Później przyszła Pani doktor i juz zostały same z ta pacjentka.
Dla mnie szok ze pielegnarka z recepcji tak się zachowała. Ta pacjentka nie robiła awantury wg mnie.
Ciekawa jestem czy podejmie jakieś kroki...
Sądzicie ze powinna?