Dodaj do ulubionych

Ja w sprawie psa...

19.04.19, 09:40
Zadzwoniłam na straż gminną, że pewni sąsiedzi (zapewne idąc do pracy) wyrzucają psa na ogród, gdzie pies nieustannie wyje, szczeka i piszczy przez długie godziny. Poprosiłam o interwencję, bo pies cierpi i my wszyscy cierpimy razem z nim. Odpowiedź "no wie pani, pieski szczekają.... Pewnie tęskni. Jeśli ma wodę, to wszystko ok i nic nie zrobimy". Zdusilam w sobie niegrzeczną odpowiedź, że niech sobie w takim razie piesek głośno tęski z mieszkaniu, zamiast tęsknić tak, że go dosłownie w sąsiedniej miejscowości słychać- ale pewnie pieseczek pogryzl panci kozaczki albo coś, więc won piesia na dwor. Coś tam delikatnie napomknelam, że szczekanie od 6 rano jest średnio komfortowe dla sąsiadów, a już na pewno nie jest zdrowe dla pieska, który być może pewniej czulby się w domu. I że może właściciele nieświadomi jego cierpienia (ha, ha, ha, na pewno). Ale wątpię, czy coś zrobią uncertain Co jeszcze można zdziałać?

"Sąsiedzi" to tylko z nazwy- to taki nowo postawiony blok wśród domków jednorodzinnych, w zasadzie już w sąsiedniej miejscowości, zaplotowany pergolami - więc nie znam mieszkańców.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 09:51
      Trzeba było zgłosić uporczywe naruszanie miru domowego, a nie że piesio jest w ogródku i od czasu do czasu sobie szczeknie - w takiej sytuacji owszem, mają obowiązek się tym zająć. Najlepiej zgłaszać uciążliwość na piśmie, i z podpisami kilku sąsiadów.
    • berdebul Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 09:51
      U nas pomogło wspomnienie sąsiadowi (ma pracę wyjazdową) jak się mają sprawy, kiedy go nie ma (żona z dziećmi wywalają psa do ogrodu, pies nie ma budy czy innego schronienia, robią to rownież w mróz...). Od tego czasu pies jest w domu, codziennie ma spacer, bawią się z nim itd. Rozejrzyj się, może uda Ci się zagadać, albo znasz kogoś kogo oni znają, albo pani w najbliższym sklepiku zadziała. wink
    • kanga_roo Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 10:19
      u nas w analogicznej sytuacji zadziałał mój asertywny mąż. widząc sąsiada, który trzyma młodego, wyjącego i piszczącego psa w ogrodzie powiedział mu tonem przyjacielskiej konwersacji "ten pies u pana to się strasznie męczy". sąsiad się klamkował i tłumaczył, że pies nawiewa notorycznie z posesji, więc go przypiął na stalowej lince, i że pies ma dobrze, jedzenie picie buda, naprawdę.
      no jeśli młody owczarek zostawiony sam sobie na długie godziny ma dobrze, to nie mam więcej pytań.
          • ga-ti Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 16:21
            I na prawdę uważacie, że psu w domu będzie lepiej? Jeśli to podwórko to nie wyłożony kostką kawałek metr na metr, to chyba ok? W domu, w gorący dzień, pies bez możliwości załatwienia się, sam, często tylko w wydzielonej części mieszkania. Na dworze może biegać, kopać, gryźć, sikać i kupkać, wąchać do woli nowych zapachów, obszczekać ptaki, koty, przechodniów - coś się dzieje, ciągle jakieś zmiany.
            Pomijam fakt, że pies bez właścicieli, ale zakładamy, że nie ma opcji 'zostać z człowiekiem'.
    • andaba Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 13:18
      Pies w domu będzie znacznie bardziej nieszczęśliwy, na podwórzu przynajmniej może lać, kiedy mu przyjdzie ochota.

      Bez przesady, w ciepły dzień, pies puszczony luzem na podwórzu, jeżeli ma co pić, i gdzie się schować przed słońcem, to nie jest powód do interwencji kogokolwiek.
      A ze wyje? no cóż, w domu by pewnie też wył. Można dyskutować nad sensem posiadania zwierzaka, jeżeli pół doby nikogo nie ma w domu, ale to by się pół forum musiało zwierząt pozbyć.
      • al_sahra Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 13:28
        andaba napisała:

        > A ze wyje? no cóż, w domu by pewnie też wył. Można dyskutować nad sensem posiad
        > ania zwierzaka, jeżeli pół doby nikogo nie ma w domu, ale to by się pół forum m
        > usiało zwierząt pozbyć.

        Abstrahując od tego, czy lepiej zostawiać psa w domu czy na zewnątrz, bardzo wielu właścicieli nie zdaje sobie sprawy, że zwierzę męczy się podczas ich nieobecności i dziwią się albo niedowierzają, że piszczy, szczeka albo wyje. Oni tego nie słyszą, bo to się zaczyna chwilę po odejściu i kończy, kiedy wracają. Piesek jest ucieszony ich powrotem, więc myślą, że mu jest u nich dobrze.
        • memphis90 Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 13:32
          Się skonsuktowalam z sąsiadkami, które bezpośrednio graniczą płotem z pieseczkiem i ponoć rozmawiały, zglaszaly, tłumaczyły właścicielom, więc wlasciele wiedzą. No nic, zobaczymy, co będzie dalej.
    • maly_fiolek Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 13:47
      Prosisz się o kłopoty, dobry sąsiad to skarb, skłócony to przekleństwo, jak mu będziesz robiła na złość to on zrobi Ci to samo, zwykle w najgorszym da Ciebie momencie. Pożyjesz, zobaczysz.
      O ile nie jest to piesek kanapowy, to na dworze będzie miał lepiej niż w domu. Tęsknota za właścicielem zdecydowanie pozytywnie świadczy o ludziach. Za chwilę zresztą przywyknie.
      • koronka2012 Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 20:30
        maly_fiolek napisała:

        > O ile nie jest to piesek kanapowy, to na dworze będzie miał lepiej niż w domu.
        > Tęsknota za właścicielem zdecydowanie pozytywnie świadczy o ludziach. Za chwilę
        > zresztą przywyknie.

        Sorry, ale kogo obchodzi komfort psa, który jazgocze całymi dniami? tym się należy kierować, nie dobrem ludzi z otoczenia, którzy - o dziwo - mają prawo odpocząć we własnym domu.

        Bzdurą jest też, że na pewno przywyknie. Moi sąsiedzi mają psa od 5 lat i jakoś nie przywykł, mimo że latali z nim po behawiorystach i szkoleniach.
    • chicarica Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 16:27
      Tydzień temu byłam w Polsce, w moim dawnym mieszkaniu. Pies sąsiadów w przyblokowym ogródku szczekał - jak zwykle - godzinami. Nie żartuję, nie przesadzam, godzinami - przykładowo w niedzielę od 7 rano do 13 non stop hau hau hau, potem nie wiem, bo wyszłam z domu, a jak wróciłam to już była noc prawie. No, ale to ja mam problem, pies jak wiadomo musi szczekać, prawda?
      • kanna Re: Ja w sprawie psa... 19.04.19, 16:43
        > pies jak wiadomo musi szczekać, prawda?

        Nasz jak zaczyna szczekać, natychmiast jest zawracany do domu.
        Teraz jak się zapomni - i szczeknie - to sam się melduje pod drzwiami, żeby go wpuścić.

        Ale ja z tych dziwnych, co wychowują psy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka