Zadzwoniłam na straż gminną, że pewni sąsiedzi (zapewne idąc do pracy) wyrzucają psa na ogród, gdzie pies nieustannie wyje, szczeka i piszczy przez długie godziny. Poprosiłam o interwencję, bo pies cierpi i my wszyscy cierpimy razem z nim. Odpowiedź "no wie pani, pieski szczekają.... Pewnie tęskni. Jeśli ma wodę, to wszystko ok i nic nie zrobimy". Zdusilam w sobie niegrzeczną odpowiedź, że niech sobie w takim razie piesek głośno tęski z mieszkaniu, zamiast tęsknić tak, że go dosłownie w sąsiedniej miejscowości słychać- ale pewnie pieseczek pogryzl panci kozaczki albo coś, więc won piesia na dwor. Coś tam delikatnie napomknelam, że szczekanie od 6 rano jest średnio komfortowe dla sąsiadów, a już na pewno nie jest zdrowe dla pieska, który być może pewniej czulby się w domu. I że może właściciele nieświadomi jego cierpienia (ha, ha, ha, na pewno). Ale wątpię, czy coś zrobią

Co jeszcze można zdziałać?
"Sąsiedzi" to tylko z nazwy- to taki nowo postawiony blok wśród domków jednorodzinnych, w zasadzie już w sąsiedniej miejscowości, zaplotowany pergolami - więc nie znam mieszkańców.