ninanos
21.07.19, 20:16
Mój 10 latek w te wakacje bardzo zaprzyjaźnił się z kolegą z klasy, wcześnie o tym chłopcu coś tam od syna słyszałam, ale raczej mało pochlebnie, w sumie to kolegowanie trwa tak od czerwca. Chłopak pochodzi z rodziny nazwałabym patologicznej, ojciec to ochlejmorda pełna gębą, a matka wygląda jakby trudniła się nierządem, dodatkowo zdrowo pieprznię.a.
Chłopak działa mi na nerwy, jest bezczelny, wulgarny, bardzo głośny. Mieszka duży kawałek od nas, a dzwoni domofonem po kilka razy dziennie. Zawsze jak syn z nim wychodzi to boję się, że w coś się może wplątać. Sytuację komplikuje fakt, że syna najlepszy kolega z osiedla wyjechał na dwa miesiące do rodziny, mój z przerwami na wypoczynek tj wakację z nami i obóz jest w domu i chyba dlatego z tym kolegą z klasy tak się zakolegował.
Widzę, że chłopak ma wpływ na mojego syna, słyszę od niego słownictwo, które nigdy nie używał, może nie wulgarne, ale takie zadziorne i nie zawsze przyjemne. Zaczął oglądać na youtube jakieś głupie filmiki, bo tamten mu je polecał, przez co mąż zarekwirował jego telefon i komputer.
I tak się zastanawiamy czy nie zakazać mu kontaktu z tym chłopakiem, bo ewidentnie źle na niego wpływa, z drugiej strony nie ma też twardych argumentów, bo nic się jeszcze takiego nie stało, bo może po wakacjach sytuacja wróci do normy, a zakazując mu kolegowania z nim, być może przyczynimy się do tego, że na przekór nam syn będzie z nim się kolegował jedszcze bardziej.