pade
24.07.19, 20:08
Przeczytałam pobieżnie dwa wątki do kawy. O podróży za ocean i z dwulatkiem pociągiem.
No i się wkurzyłam odpowiedziami. "ogarnij się", "jakie bambetle może mieć dwulatek", itd., itd.
Ja rozumiem, że ematka spędza w samolocie minimum 24 godziny, po czym świeża i pachnąca, i oczywiście zrelaksowana, wsiada do auta i jedzie kolejne 5 godzin. W obcym kraju dodam, nie znając trasy itd.
A dwulatka pakuje do kopertówki i wyrusza w podróż z dwiema wolnymi rękami, bo przecież dwulatki ematki są tak ogarnięte, że idą obok, grzecznie i absolutnie nic ich dookoła nie interesuje.
Jakie to wszystko jest proste! Tak wynika z odpowiedzi. Może nie wszystkich, ale większości.
Pytanie do tej większości: dajecie sobie w ogóle prawo do nieogranięcia, słabości, niedawaniarady? Czy z palcem w nosie ogarniacie się w każdej sytuacji?