W swoim wątku
forum.gazeta.pl/forum/w,567,168519207,168519207,Czy_strus_czuje_sie_zle_z_tego_powodu_ze_nie_jest.html
pade napisała: „Szkoła szkołą, ja w domu słyszałam dokładnie to, o czym pisze Kasia "dlaczego 4+ a nie 5?".
Przypomniało mi to koleżankę, która uważa, że takie zdanie słyszane w dzieciństwie skutecznie ją zniszczyło. Było częścią całego ‘pakietu wychowawczego’ dostanego od mamy, która ją niewątpliwie kochała, ale dziś, koleżanka, choć świetna w swojej dziedzinie, jest bardzo rzadko zadowolona z siebie.
To nie musi być „dlaczego 4+ a nie 5” – może być „dlaczego 2+ a nie 3-”, „dlaczego socjologia a nie medycyna albo chociaż prawo”, „dlaczego ten chłopak a nie tamten” itede. Wszystko to jest odrzuceniem – nieuznaniem, niezobaczeniem dziecka takim jakim jest („tam, gdzie ono jest”), tylko zaspakajaniem własnej potrzeby rodzica. Role się wówczas odwracają – to dziecko karmi rodzica, jest przez niego użyte.
A jeszcze jak się dołoży (a jak nie dołożyć

, oczywiście z miłości i najlepszych intencji) porównywanie, to straszliwa mieszanka, niszcząca co najmniej dla poczucia własnej wartości, jest gotowa.
Tak mi się wydaje.