idę sobie z psami ulicami . widzę: bandę łysych dresów i słyszę coś w rodzaju: " k.//wa , co robimy???? ja pierd...ę, k:.. wa , jeba...ć to , zamknij ryj i dzwoń"
już się trochę bałam, ale były ze mną psy. nagle dresy mnie zauważyły , nastąpiła konsternacja i ... padło pytanie:
: " proszę pani, gdzie tu do k...wy nędzy jest najbliższy weterynarz???"
dresy znalazly potrąconego przez samochód ( prawdopodonie) psa. sierściuch średniej wielkości leżał przy krawężniku i nawet nie skamlał. patrzył.
pies już w klinice. wiara w ludzi przywrócona. jestem oczywiście pierwszej młodości (

) ale ciągle się łapię i uczę aby nie oceniać ludzi po pozorach:_