Dodaj do ulubionych

Co sądzicie....

11.01.20, 16:15
W sumie to ja wiem co sądzicie... piszę chyba tylko po to, żeby to przeczytać. Nie rozmawiam o tym z nikim. Jesteście pierwsze. Otóz albo postradałam zmysły, albo po prostu chcę być szczęśliwa. Jedno z dwóch.
Z mężem nigdy nie układało mi się super, było lepiej i gorzej, jakieś 10 lat temu zdecydowanie gorzej -wyzwiska, popychanki i takie tam. W tym czasie już moja miłość ustawała. Jednak mamy dzieci , dwójkę -4 lata i 10 lat Mieliśmy jeden duży kryzys, po którym myślę mąż zrozumiał że jednak mnie kocha. Teraz z zewnątrz patrząc jesteśmy dobrym małżeństwem...jednak ja go nie kocham. Nie jestem szczęśliwa. Czy to wystarczajacy powód do rozwodu? Druga sprawa jest bardziej mroczna i głupia? Znam kogoś z Afganistanu, mężczyznę. Wiem co myślicie, sama tak kiedyś myślałam, jednak nie znam innej równie dobrej osoby niż on. Gdyby pojawiła sie miłośc - czy warto? Myślę tylko o dzieciach, tylko ich los mnie obchodzi. Chciałabym się rozwieść bez szkody dla nich i spróbować z kimś innym... czy świat się wtedy skończy? Czy to ma szansę się udać? Czy jest szansa na szczęście po skrzywdzeniu męża? Ja oszaleję...

Nie wiem czy w ogóle wiadomo o co.mi chodzi z tego co napisałam...
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka