kasiulka25
22.01.20, 08:32
Wątek trochę z cyklu Marceli dziwi się światu.
Jestem na kilku psich grupach (fb) polskich i angielskich, plus na forum też co jakiś czas się przewija wątek rodzaju pies alergik, pies z chora trzustka, z chorobą cushinga itp. Zarówno rasowe jak i mieszańce. I tak sobie myślę gdzie ludzie popełnili błąd, bo dawniej chyba aż takich problemów nie było (a może mniej wiedzieliśmy?)
I czy przypadkiem nie oddajemy naszym zwierzakom niedźwiedziej przysługi chuchajac i dmuchając na nie od wczesnego szczeniaka?
Na jednej grupie fb (ang) wrzuciłam zdjęcie psa (mojego) że spaceru gdzie dumny z siebie taszczyl konar większy od niego - był to wątek tematyczny typu śmieszne fotki czy coś w ten deseń--to zostałam niemal zjedzona żywcem ze psa narażam na kontakt z pleśnią /grzybami/bóg wie czym jeszcze z tego konara, pouczono mnie ze tak nie powinnam więcej robic. No ludzie, jak świat światem psy nosiły badyle i żyły?? Jak ktokolwiek napisze że pies ma biegunke/zwymiotował (jednorazowy incydent) to zaraz sypia się rady daj leki, jedz do weta - ja rozumiem trzeba uważac, ale czy od razu leki to nie walenie z armaty do muchy?
Psi organizm usiłuje się oczyścić a my mu na to nie pozwalamy, po jak potem ma nie być problemów? Czy może właśnie źle myślę?
Sama też mam psa, 3ciego w życiu, dwa mieszańce schroniskowe dożyły sędziwego wieku, obecny jest pierwszym rasowym. Piszę o tym żeby uprzedzić wypowiedzi typu psa nie mialas to się nie znasz 😉
Co myślicie?