Od tygodnia cieszę się książką Talki "Dziecko dla początkujących", mogę chyba
nazwać siebie fanką Leszka Talki

I oto Talko pisze:
" Słowo daję, podobno nie ma potwora z Loch Ness, ale za to są na świecie
mamy, które rano na śniadanie podają swoim Pitulkom kanapeczki z warzywkami
układającymi się w usmiechnięte buzie. Ogóreczki to oczki, kawałek papryczki
to buzia, szczypiorek to nosek".
Talko, jesteś wielki, zrobiłeś swojemu Pitulkowi DWA takie śniadanka ! -
chciałam zakrzyknąc w pierwszej chwili, bo mnie nigdy nawet do głowy nie
przyszło zrobienie takich kanaperk, ale potem przyszła refleksja.... Może ja
i Talko należymy do mniejszości ? Może jednak są mamy, które robią
uśmiechnięte kanapeczki ?
Więc niniejszym, Drogie Mamy, pytam: czy robicie swoim dzieciom takie
usmięchnięte kanapeczki na śniadanie ? I z jakim skutkiem (chodzi o chęć
potomka do zjedzenia) ?
Aga