Dodaj do ulubionych

Rozwód... Wypalenie

15.03.20, 00:54
Po czym i kiedy stwierdziliście, że nie nie warto walczyć o związek? Po ilu latach małżeństwa to było? Próbowałyście walczyć? Pytam o doświadczenia własne bądź znane (ale nie wkasne🙂).
Obserwuj wątek
    • lot_w_kosmos Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 05:17
      Współczuję ci sytuacji.
      Ale chyba w tym szaleństwie trudno będzie Ci tu uzyskać poradę...
      Jest forum "rozwód i co dalej", poczytaj sobie, może tam znajdziesz odpowiedź......
      • azja001 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 07:17
        U mnie to były przeciągający się w miesiące już a nie dni okres ciszy, niechęci do siebie i niechęci do rozmowy ze sobą ponieważ brak porozumienia powodował że i tak rozmowa nic nie zmieniała. Totalna samotność w towarzystwie drugiej osoby, no i brak bliskości.
        • alfa36 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 07:22
          Próbowaliście terapii?
          • azja001 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 07:28
            Nie, po prostu nie pasowaliśmy do siebie. Musiałam dojrzeć do tej myśli i podjąć decyzję o rozstaniu po 18 latach małżeństwa w tym 5 latach w kryzysie. On jest na tyle biernym człowiekiem że tkwiłby chyba w tym do dzisiaj
            • alfa36 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 07:58
              Jesteś szczęśliwa? Nigdy później nie żałowałaś decyzji?
              • lot_w_kosmos Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 08:05
                Żadna z moich rozwiedzionych koleżanek nie żałuje tej decyzji. Mam ich dużo, połowa działu w pracy rozwiedziona, kilka koleżanek spoza pracy też. Wszystkie wyglądają na szczęśliwe. Bliższe, o których wiem więcej - nie tylko wyglądają, ale na pewno wiem, że są szczęśliwe.
                • koktajlowe Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 08:41
                  "Żadna z moich rozwiedzionych koleżanek nie żałuje tej decyzji. "

                  Nie żałują te, które same podjęły decyzję.
                  Te, których ex mężowie zdecydowali już takie szczęśliwe nie są.
                  Mam kilka takich znajomych. N zewnątrz propaganda sukcesu, ale w środku żal i rozgoryczenie.
                  Poza tym przed swoim rozwodem byłam na terapii. Terapeuta radził mocno się zastanowić, bo ma wiele pacjentek, które po pierwszej euforii zaczynają żałować.
                  Nie wiem na ile to prawda, ja nie żałuję. Ale ex mojego męża żałuje bardzo. Od kilkunastu lat jest sama i nie zanosi się na zmianę. Z walecznej lwicy, występującej z pozycji siły, po paru latach zrobiła się potulna kobietka do rany przyłóż 😉. Z osoby, która stawiała żądania i warunki, zrobiła się osoba, która na wszystko się zgadza. Jakby ją życie przytłoczyło...
                  • pani_tau Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:31
                    koktajlowe napisał(a):

                    > "Żadna z moich rozwiedzionych koleżanek nie żałuje tej decyzji. "
                    >
                    > Nie żałują te, które same podjęły decyzję.
                    > Te, których ex mężowie zdecydowali już takie szczęśliwe nie są.
                    > Mam kilka takich znajomych. N zewnątrz propaganda sukcesu, ale w środku żal i r
                    > ozgoryczenie.
                    > Poza tym przed swoim rozwodem byłam na terapii. Terapeuta radził mocno się zast
                    > anowić, bo ma wiele pacjentek, które po pierwszej euforii zaczynają żałować.

                    Warto byłoby poznać namiary tego terapeuty, żeby wiedzieć kogo unikać.
                    Na zdrowy rozum, to jeśli żona sama zdecydowała się odejść to czego niby ma żałować? Zwłaszcza, że takich decyzji nawet najbardziej lekkomyślne nie podejmują z dnia na dzień.
                    Jeśli zaś mąż to tym bardziej nie ma co żałować.
                    • bigzaganiacz Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:59
                      y ma żałować? Zwłaszcza, że takich decyzji nawet najbardziej lekkomyślne nie podejmują z dnia na dzień


                      Glupia decyzja taka pozostanie bez wzgledu na dlugosc jej podejmowania
                      Rozwiedzione kolezaneczki roztoczyly wizje jak to bedzie pieknie jak wszystkie problemy znikna jak adiratorzy beda walic dzwiami i oknami
                      Problemy nie znikaja bo to w duzej czesci baba jest problemem a pojawiaja sie nowe chociazby finansowe
                      Adoratorzy sie pojawi jeden drugi puknac dwa razy i znika
                      Pelnia szczescia
              • azja001 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 08:15
                Nigdy, to była najlepsza decyzja mojego życia,, powinnam była ją podjąć wcześniej. Teraz spotykam się z człowiekiem który pasuje do mnie pod wieloma względami, budujemy związek powoli i jestem z nim szczęśliwa. Nic nie jest nam dane na zawsze, dlatego tak ważne jest aby cieszyć się tym co tu i teraz ale jak czujemy że zaczyna się robić bagno które wciąga i nie pozwala oddychać to trzeba walczyć o siebie. Ludzie boją się wychodzić ze swojej strefy komfortu i rozumiem to doskonale. Dlatego często po wielu latach razem tkwią bo nie mają pomysłu co dalej albo panicznie boją się być sami
                • alfa36 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 12:28
                  Prawda z tym, że Nic nie jest nam dane na zawsze... A tylko nielicznym udaje się mieć przy sobie całe życie kogoś, kto... Zmienia się, ale jeśli już to na lepsze 🤨
    • aguar Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 09:30
      Z doświadczenia niewłasnego - przynajmniej kobiety lepiej wychodzą, jak się rozwiodą w miarę szybko, po mniejszej liczbie lat, przed dziećmi, ewentualnie z jednym. Znam takie 4 i ułożyły sobie sensownie życie na nowo.
      • ginger.ale Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 10:06
        Ja się szybko i szczęśliwie rozwiodłam (przechodzony związek z liceum, ślub po studiach i rozwód po niecałych 2 latach - chłopak obiektywnie fajny, prowadzić prężnie działającą firme). Brak dzieci i co najważniejsze kredytu wink

        Teraz mam fajnego męża, 3 dzieci (co nastąpiło dość szybko, a wcześniej, mimo wieloletniego związku dzieci nie chciałam) i wszystko jest cacy.
        Nie żałowałam rozstania ani przez chwilę, co sobie pożyłam między związkami to moje ;P
      • aqua48 Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 10:29
        aguar napisała:

        > kobiety lepiej wychodzą, jak się roz
        > wiodą w miarę szybko, po mniejszej liczbie lat, przed dziećmi, ewentualnie z je
        > dnym.

        Hmm... znam taką która rozwiodła się po wielu latach małżeństwa, z trójką dzieci. Teraz jest w nowym związku i bardzo szczęśliwa. Dzieci (już dorosłe) tez w pełni jej nowego męża matki zaakceptowały, mają z nim lepszy kontakt niż z ojcem. Pan również rozwiedziony własnego potomstwa nie miał.
    • koronka2012 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 12:32
      Zrób sobie listę za i przeciw i popatrz na nią z dystansem. Jeśli większość "za" sprowadza się do miłych wspomnień oraz przesłanek negatywnych (nie dam rady finansowo/boję się samotności itd) to nie ma co się łudzić...

      Rozwiodłam się parę lat za poźno, choć miałam świadomość, że ze wszystkich powodów, które mnie tam trzymają żaden nie ociera się nawet o "chcę z nim być".
      • alfa36 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 21:48
        Tak sobie myślę, ze jakby ludzie chcieli rozmawiać, byłoby prościej.
    • meduza321 Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 21:51
      Nie wiem jak po rozwodzie ale jestem w 100% zadowolona z moich rozstań
    • frequenter.light Re: Rozwód... Wypalenie 15.03.20, 22:57
      a tu dużo rozwódek
      • alfa36 Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 07:34
        Hmmm... Tylko czas nie jest dobry na dyskusje.
        • kyrelime Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 13:58
          A może właśnie dobry? Ludzie potrzebują odetchniecia od wiadomego tematu. A Ty masz czas na spokojne przemyślenie, masz pewność, że nie pobiegniesz do prawnika czy nawet Sądu pod wpływem emocji. Ja nie mam doświadczeń do podzielenia się, więc nie pomogę, ale trzymam kciuki za Twój spokój i mądre, dobre dla siebie decyzje.
    • zwyczajnamatka Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 08:40
      Próbowałam walczyć dość długo, kilka lat. Dziecko było małe, chciałam mieć rodzinę, bałam się czy sobie poradzę finansowo. Z perspektywy czasu uważam, że nie było warto czekać. Mój nowy związek trwa już dwa razy dłużej od mojego małżeństwa. Nie mamy ślubu, choć nie wykluczamy go. Jestem z facetem tak pasującym do mnie, że nigdy bym wcześniej nie przypuszczała, że ktoś taki na prawdę istnieje. Na prawdę nie warto męczyć się w nieudanym związku. Ostatnie lata małżeństwa uważam za stracone, a byłam wtedy taka młoda, szkoda mi teraz tych lat. Nie miałam radości życia, moje małe wówczas dziecko widziało mnie wtedy tylko smutną. Nie mogę powiedzieć, że decyzja o rozwodzie czy rozstaniu była moja. Po prostu było już tak źle, że nie było innego wyjścia. Życie zdecydowało. Mimo to bardzo odżyłam po rozwodzie, więc nie jest tak, że tylko kobieta, która sama podejmie decyzję o rozstaniu jest później szczęśliwa.
      • pani_tau Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:49
        Rozwodu nie zaliczyłam, ale zakończyłam bardzo długi związek i była to bardzo dobra decyzja, żeby nie powiedzieć, że najlepsza jaką podjęłam.

    • takamania Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 09:05
      Ostatnio byłam na spotkaniu, na którym poza mną wszystkie dziewczyny były rozwiedzione. Każda z nas ma inne problemy. I każdej coś do szczęścia brakuje. Ale w ich przypadku tkwienie w małżeństwach byloby koszmarem. Po prostu rozwód to było mniejsze zło. Co ciekawe znam facetów w podobnej sytuacji. Kilku. Akurat zostawionych przez partnerki. I jest różnie. Jeden z nikim się nie związał. Inni mają związki/ małżeństwa trwające ponad 15 lat. Co ciekawe nie wiem czy są wszyscy szczęśliwi ale wszyscy rozwinęli skrzydła 😃np. jeden siedział całe życie w jednej dzielnicy a teraz podróżuje po całym świecie. Warto czasami powalczyć ale tylko wtedy gdy ludzie coś do siebie czują i nie są toksyczni wobec siebie.
      • bigzaganiacz Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:25
        Ostatnio byłam na spotkaniu, na którym poza mną wszystkie dziewczyny były rozwiedzione. Ka



        No niestety z dzisiejszymi babami sue nie da wytrzymac
        Cosmo zrobilo wam taki burdel w glowach ze az zal a wrobocie jak gardluja jakie to one szczesliwe i jedna przez druga
        A po robocie wycie w poduszke buehehehe
        • fitfood1664 Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 13:28
          Glupi jesteś. Dziś po prostu kobiety mają wybór. Tym gorzej dla was, tym lepiej dla nas.
          • takamania Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 14:24
            Dokładnie. Wszystkie były /są niezależne finansowo.
      • pani_tau Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:53
        To, że z nikim się nie związał nie oznacza, że nie jest zadowolony ze swojego życia. Tym bardziej, że w przypadku mężczyzn rzadko otoczenie stawia diagnozę "żadna go nie chciała" tylko "żadnej nie chciał".
        • takamania Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 14:29
          O tych mężczyznach pisałam , że nie wiem czy są szczęśliwi czy nie . I dobrze wiem że ani powtórny zwiazek nie jest recepta na bycie szczęśliwym.
    • madame_edith Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 12:52
      Ja odeszłam (nie mieliśmy ślubu) z dwójką dzieci w wieku (9 i 5). Nawet przez 5 sekund nie żałowałam. Było różnie, ciężko i samotnie też. Ale i tak lepiej niż w tamtym związku.
    • noemi29 Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 13:36
      alfa36 napisała:

      > Po czym i kiedy stwierdziliście, że nie nie warto walczyć o związek? Po ilu lat
      > ach małżeństwa to było? Próbowałyście walczyć? Pytam o doświadczenia własne bąd
      > ź znane (ale nie wkasne🙂).


      Szczęśliwe są te, które jeszcze w trakcie małżeństwa (rozsypujące go się) poznały kogoś i są z nim do dziś.
      Te, które zostały same, wcale takie szczęśliwe nie są.
      • lot_w_kosmos Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 13:49
        Ale to nie chodzi o uzyskanie bezwzględnego szczęścia.
        Chodzi o to, żeby być szczęśliwszym, niż w chorym związku.
        • tzn.aga Re: Rozwód... Wypalenie 16.03.20, 14:11
          Dokładnie.
          Ja też walczyłam kilka lat i uważam, że o kilka za dużo.
          Te lata odbiły się na moim zdrowiu i nerwach moich i dziecka.
          Jestem sama. Czasem się ktoś trafi ale jeszcze nie kliknęło.
          Jest spokojniej, szczęśliwiej, radośniej i w ogóle lepiej.
          Aha, na terapii byliśmy. Jak psycholog słuchała naszych problemów to stwierdziła, (to co ja podejrzewałam, że naszym przypadku) że nie każdy związek trzeba na siłę ratować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka