Dodaj do ulubionych

pojechałybyście?

28.03.20, 23:15
Taka sytuacja:
Od trzech tygodni jestem z dwójką dzieci w domu. Zrobiłam zapasy ogromne. Pracuję zdalnie. Na spacery wychodziłam z dziećmi po zmroku - na pustą ulicę (mieszkam na osiedlu domków i szeregówek - dużo małych pustych uliczek) Było nawet fajnie dla dzieci bo brałyśmy latarki, rowerek i deskę elektryczną i był fun ale bezpiecznie. Teraz nie wychodzimy już - mamy ogródek z trampoliną, huśtawkami i piaskownicą, duży taras.
Ale zaczynamy pomału świrować. Dzieci chwilami tak na siebie skaczą że dochodzi niemal do rękoczynów.

Mój partner mieszka 13O km od nas. Od dwóch tygodni trzyma solidną kwarantannę - żebyśmy mogły bezpiecznie przyjechać. Umówiliśmy się że zrobi zapasy i poczekamy 2 tygodnie. Dziś minęły te 2 tygodnie i mam jutro spakować dzieciaki do samochodu (mam duże auto zatankowane na full paliwem i gazem - mogę przejechać jakieś 600 km lub więcej więc nie muszę nigdzie się zatrzymywać)
Jest tylko jeden problem. Mój ukochany ma kamienicę. Jego mieszkanie ma 2 pokoje. Obok mieszka jego mama. Ma 4 pokoje. Moje dzieci mają pokój u niej (ona je bardzo lubi i sama tak chciała) Tylko że...mama codziennie wychodzi rano po gazetę. Uparła się i już. Jest to mała miejscowość. Zero przypadków (tam się wszyscy znają - jesli ktoś zachoruje będzie wiadomo)
Ale i tak się trochę boję. Sama już nie wiem czy świruję za bardzo czy nie. My trzymamy totalną kwarantannę. Mój facet też. A mama - jednak nie. Innych lokatorów nie ma, pozostałe mieszkania puste.

Co byście zrobiły? Serio pytam.
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: pojechałybyście? 28.03.20, 23:29
      A na dlugo? bo dzieci pewnie sie wynudza w tym jednym pokoju w kamienicy... W normalnych czasach zabralibyscie je to tu, to tam, a teraz? beda siedziec w czterech scianach. Nie lepiej, zeby to on przyjechal do Ciebie?

      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Abby&Prada
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:05
        na kilka dni. Potem on do nas. Zabrać mamy je gdzie i w tym największy plus - 5 min. samochodem i jesteśmy na pustych rozległych polach i w lesie. Tam żywego ducha nie ma nawet jak nie ma koronawirusa.
        Pokoi w sumie jest 8 - trzy mieszkania, dwa połączone i jedno osobne w którym mieszka mój luby. Ale to wszystko obok siebie - w wielkim domu/kamienicy w której nikt inny nie mieszka. Dzieci uwielbiają tam jeździć.
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:22
        Dlatego że chcemy zmienić otoczenie. Dzieci bardzo lubią tam jeździć. Tam jest bardzo dużo miejsca, ogród (troszkę mniejszy niż nasz ale za to więcej się w nim dzieje bo u nas tylko trawa) duży podjazd na którym można grać w piłkę i rysować kredami - wszystko ogrodzone płotem wysokim. Ogólnie tam nam będzie dobrze, ja się tylko boję tego że starsza Pani wychodzi codziennie po te cholerne gazety i ma styczność z ludźmi. Z drugiej strony to malutka mieścinka pod Krakowem więc ludzi niewiele i raczej miejscowi.
    • alpepe Re: pojechałybyście? 28.03.20, 23:41
      oczywiście, że bym pojechała, nie ma co świrować.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • panna.nasturcja Re: pojechałybyście? 28.03.20, 23:43
      Nie jechałabym.
      Tym bardziej, że w kamienicy dzieci wynudzą się jeszcze bardziej a jeśli zabronią wychodzenia będziesz miała problem. A tak masz chociaż ogródek.
      To raczej Ty tęsknisz, bo dla dzieci tam będzie gorzej a nie lepiej.
        • panna.nasturcja Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:22
          Bo są małe.
          I nie rozumieją, że jak się epidemia rozszaleje to nie wrócicie na zawołanie.
          Ale Ty powinnaś rozumieć.
          Dodatkowym ryzykiem jest wychodząca babcia, dla mnie nie do zaakceptowania.
          • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:26
            Ok - tak, to mnie martwi. Ale ona idzie wcześnie rano do kiosku po gazety. Mówi że wcześnie bo wtedy nikogo nie ma. Do kiosku więc w zasadzie nie styka się blisko z nikim. Sama nie wiem - na zdrowy rozum wydaje mi się że nie ma większego ryzyka ale wciąż się zastanawiam...
            Brak możliwości powrotu nie jest problemem. Tam mamy taki nasz drugi dom. Opisałam to w innych odpowiedziach. Możemy tam siedzieć długo w razie czego.
            • 3-mamuska Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:30
              damajah napisała:

              > Ok - tak, to mnie martwi. Ale ona idzie wcześnie rano do kiosku po gazety. Mówi
              > że wcześnie bo wtedy nikogo nie ma. Do kiosku więc w zasadzie nie styka się bl
              > isko z nikim. Sama nie wiem - na zdrowy rozum wydaje mi się że nie ma większego
              > ryzyka ale wciąż się zastanawiam...
              > Brak możliwości powrotu nie jest problemem. Tam mamy taki nasz drugi dom. Opisa
              > łam to w innych odpowiedziach. Możemy tam siedzieć długo w razie czego.


              Możecie siedzieć w razie czego długo, ok I dzieci biegałby przez klatkę schodowa z mieszkania do mieszkania? Zero placu zabaw wyjść nic?
              Co lepsze wasz domek czy zamknięte w mieszkaniu? Sama osobie odpowiedz nawet np. 2 tygodnie.


              --
              -----------------
              Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
              • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:34
                Nie przez klatkę schodową. To są drzwi obok drzwi - u mamy otwarte non stop bo są koty i pies. Trudno to opisać - nie chcę tak szczegółowo (i tak już dużo napisałam) Warunki są naprawdę ok, przetestowane przez wiele miesięcy. Dzieci nie są malutkie. Dom jest ogromny, ciepły, poddasze na którym się bawią, ogromna piwnica pełna staroci w której szukają skarbów (ostatnio znalazły starą lalkę i czaszkę jakiegoś zwierza i to są największe skarby teraz)
                Dom i miejsce nie są problemem.
                • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:49
                  i jak napisałam poniżej - tam jest ogród zielony. Z drzewami stolikiem i krzesłami i kwiatkami (u mnie trawa tylko big_grin ) I jest duży podjazd wybrukowany na którym można się bawić, grać w gry (spakuję bule, kredy, gumę do skakania bo lubią, skakanki i paletki i rzutki) Jest poddasze nad całością domu/kamienicy - chyba ze 150m. Mamy rzutnik i mamy zrobić ekran z prześcieradła. Mamy też stary rzutnik ania i chyba z 50 bajek - dziewczyny to uwielbiają. Bierzemy farby, włóczki (uczę je szydełkować) Ja jestem plastykiem wiec robótki ręczne mamy w małym palcu (mamy ogromne pudło materiałów wszelakich)
                  Tylko żeby babcia nam czegoś nie zwlokła no sad
                  • turbinkamalinka Re: pojechałybyście? 29.03.20, 05:32
                    Ja bym pojechała. Piszesz, że "babcia" nie z tych "bazarkowych", wyjść macie gdzie (ogród, las). Zapasy macie, wychodzić do sklepu nie trzeba, więc w razie czego tam przeżyjecie. Dla was zmiana ogromna (otoczenie chociażby). Bardziej bałabym się o babcie, ale skoro dzieci po kwarantannie i nic kobiecie nie przywloką to moim zdaniem ok. Jedyne co, to sprawdziłabym na wszelki wypadek gdzie jest szpital dla dzieci i któregoś z was w razie czego. Nie daj się zwariować.
                    • mia_mia Re: pojechałybyście? 29.03.20, 07:03
                      Ze wszystkich punktów handlowych kiosk akurat jest jednym z bezpieczniejszych, jest szyba, nie ma długiego, bezpośredniego kontaktu, musiałby sprzedawca nakichać na gazetę. Jest to oczywiście zupełnie zbyteczne narażanie się na ryzyko, ale i tak lepiej niż latałaby codziennie rano po bułeczki do Biedronki.
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:01
        Nie doprecyzowałam. To jest w zasadzie ogromny dom który zajmują tylko mój parter i jego mama. Z ogrodem, dużym podjazdem, poddaszem, trzema mieszkaniami. Miejsca tam jest 3x tyle co u nas big_grin (a u nas 150m)
    • damajah Re: pojechałybyście? 28.03.20, 23:59
      Doprecyzuję.
      1. Mieszkania są obok siebie, dzieci mają ogromny piękny pokój który uwielbiają (podobnie jak mamę mojego faceta która je traktuje lepiej niż ich prawdziwa babcia)
      2. tam też jest ogródek smile
      3. Tam są pola i lasy zupełnie puste po których możemy spacerować godzinami z psami
      4. Tam mają zabawki, książki - wszystko. Plus zwierzaki (nasz pies jedzie z nami też)
        • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:12
          ogród jest. Trampoliny nie ma. Ubrania mają tam w zapasie. Zabawki też. Mają tam swój pokój. Czeka na nas ciasto, kotlety, rosołki i chętna do zabawy z młodszą starsza pani która się potwornie nudzi...
          I tak - tęsknię bardzo i mam dość bycia samą z dziećmi. Mój facet się ze starszą pouczy, z młodszą pobawi a ja popracuję w spokoju (wezmę sprzęt)
          Tam jest bardzo dużo miejsca, dużo więcej niż u nas. No i pola i lasy ciągnące się kilometrami. Jest nawet samochód terenowy więc możemy się w dzicz zapuścić.
          Mnie tylko to wychodzenie codzienne "babc"i martwi sad
            • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:30
              Nie. Powiedziałam że jutro zdecyduję. Ostatnią noc przemyślałam zamiast spać sad
              Ja bardzo poważnie traktuję to wszystko. Nosa nie wychylamy z domu. Ale nie wiem jak długo wytrzymamy tak - wszystkie mamy serdecznie dość. Nie wiem czy nie przesadzam i czy warto się tak męczyć skoro możemy pojechać gdzieś gdzie na nas czekają, gdzie mamy super warunki i możliwości nie gorsze niż w domu.
              Jest spora szansa że mama mając zajęcie z dziećmi (ona to lubi, sama im przygotowała pokój, od dwóch dni gotuje i piecze i doczekać się nas nie może) nie będzie wychodzić. Ona po prostu tez wariuje z nudów bo o ile ja i on mamy pracę zdalną, o tyle ona nie ma kompletnie nic do roboty.
              • panna.nasturcja Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:36
                No to podsumujmy:
                Dzieciaki lubią i warunki są.
                Ale:
                - jeśli zaostrzą reżim do żadnego lasu nie pojedziecie, łudzisz się
                - z tego samego powodu nie wrócicie do domu nie wiadomo jak długo.
                - ryzykujesz okradzenie domu, jeśli będzie długo stał pusty
                - masz kwiaty, ogród, ma o nie kto zadbać?
                - czy nie ma możliwości, że będziesz musiała pójść na jeden dzień do pracy albo raz w tygodniu itd?
                - czy naprawdę masz tam wszystko do życia na długo?

                • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:40
                  W ogrodzie mam tylko trawę. Koty przejmie siostra jednego, tata drugiego. Pies pojedzie z nami. Mam tam wszystko do życia - włącznie z kosmetykami, ciuchami, zabawkami. Bierzemy laptopa i komputer stacionarny (do pracy i do nauki dla starszej) i ogólnie dużo weźmiemy bo mam bardzo duży samochód ze składanymi w podłogę siedzeniami więc miejsca w bród. Jutro cały dzień mam się pakować przewidując konieczność zostania na wiele tygodni w razie czego.
                  Ja się tylko boję że się wirus rozszaleje a babcia będzie wychodzić uparcie.
                  • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:43
                    Nie tylko ja zresztą się martwię. On też - z jednej strony bardzo chce, z drugiej mówi że sobie nie daruje jak nam się coś stanie przez jego mamę. Ja jeszcze mam nadzieję że jak nas będzie więcej to jej się nie będzie tak nudzić no i razem będziemy jej tłumaczyć to może dotrze. Jeszcze raz napiszę - miejsca tam jest bardzo dużo. Trzy łazienki, 8 pokoi, trzy kuchnie w sumie - miejsce jest świetne. Dzieci uwielbiają tam jeździć. Ja się tylko boję o to cholerne wychodzenie. Inaczej bym się 2 minuty nie zastanawiała.
                      • 3-mamuska Re: pojechałybyście? 29.03.20, 10:53
                        damajah napisała:

                        > No to mi ukradnie tv. Bo więcej wartościowych rzeczy nie mam (komputery weźmiem
                        > y)
                        > Dom mam ubezpieczony od kradzieży na więcej niż jest wart. To nie jest problem.
                        >

                        Nie wiem po co pytasz na forum skoro wiele osób ci napisało siedź w domu ,bo to i to a ty wszystko obalasz.

                        Nikt tez nie widzi tego domu o którym piszesz. Ja bym tam nie chciała żeby dzieciaki biegały przez klatkę schodowa. Piszesz drzwi w drzwi, ale ze jest podjazd czyli będą wychodzić przed kamienice i inni mieszkańcy tez.
                        Będą biegały tez po piwnicach.

                        Skoro uważasz to za super miejsce nas nie pytaj.
                        Zreszta już zdecydowałaś.
                        --
                        -----------------
                        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • chatgris01 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 15:23
                        damajah napisała:

                        > No to mi ukradnie tv. Bo więcej wartościowych rzeczy nie mam (komputery weźmiem
                        > y)
                        > Dom mam ubezpieczony od kradzieży na więcej niż jest wart. To nie jest problem.


                        A jak Ci ukradną te zgromadzone zapasy? (nie jest to nieprawdopodobne). Nie byłby to problem?




                        --
                        http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
      • forumologin Re: pojechałybyście? 29.03.20, 04:19
        damajah napisała:

        > Oczywiście że może do nas przyjechać i przyjedzie. Mnie chodzi o to żeby zmieni
        > ć otoczenie bo mamy wszystkie dość.

        troche wyposrodkuj zachowania, nie swiruj tak z kwarantanna, wychodz normalnie na spacer z dziecmi nie jak zlodziej po ciemku, sama doprowadzilas ze macie dosc. miliony ludzi teraz siedza w domu i "mienie dosc" to zaden argument. po kiego obiecalas dzieciom wyjazd jak wszyscy maja siedziec w domu?
    • mikams75 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:46
      biorac pod uwage, ze mozna nosic wirusa bezobjawowo unikalabym kontaktow ze starszymi osobami, nie chcialabym miec nikogo na sumieniu. Wiem, ze ryzyko znikome, ale jednak nie, nie pojechalabym.
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:54
        No ale my od 3 tygodni jesteśmy w totalnej izolacji. Naprawdę totalnej. Ja się nie boję że my coś przywieziemy. Ja się boję że my coś złapiemy, chociaż mam świadomość że ryzyko małe - miejscowość malutka, wyjście raz dziennie do kiosku po gazety rano. Pani ma wykształcenie medyczne i wiele lat pracy w zawodzie i twierdzi że wie jak zachować bezpieczeństwo (i chyba stąd ta trudność w przekonaniu jej żeby siedziała w domu/ogrodzie)
        • mikams75 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 01:28
          zdecydowalas, to jedz, ja bym postapila inaczej.
          Mowi sie, ze wirus moze sie rozwijac i do trzech tygodni, a samo bezobjawowe przechorowanie do tego ile?
          Ja wiem, ze ryzyko jest bardzo znikome, ale jesli ta starsza pani sie powaznie pochoruje, niewiadomo skad, to ja bym sie zle czula z mysla, ze moze ode mnie. Meczylyby mnie mysli, nie czulabym sie komfortowo.
          • memphis90 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 09:15
            Mediana zachorowan to 5 dni.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • mikams75 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 13:51
              ok, ale jednak sie mowi o dwutygodniowej kwarantannie - bo to czas, kiedy moga sie pojawic objawy. Powiedzmy, ze pojawiaja sie po 12 dniach. Do tego dochodzi czas choroby. Ile to dni? A jesli po tych 12 dniach wirus sie rozwinie i sie bedzie chorowac bezobjawowo przez kolejne dni?
    • panna_lila Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:51
      ja bym pojechała, skoro babcia nie siedzi w izolacji, to równie dobrze Twój partner może coś od niej załapać i przywieźć do ciebie.
      Jedź, zmień otoczenie i ciesz się dopóki mozna podróżowaćsmile
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 00:56
        Też tak sobie pomyślałam. Że jesli ona coś złapałaby to i on. Babcia tą izolację łamie w dosyć minimalny sposób jednak. Mają zapasów na wiele tygodni. Ja też. Wezmę sporą część więc będziemy w razie czego zabezpieczeni na długo.
    • trut_u Re: pojechałybyście? 29.03.20, 01:46
      Totalna kwarantanna, czyli co? My uważamy, ale do sklepu po zakupy jeździmy, po chleb do piekarni, ze śmieciami (trzeba wyjść na ulicę), po paczkę (albo kurier pezynosi - jedna cholera), na spacer - omijam ludzi, nie podchodzę specjalnie, ale jak ktoś idzie chodnikiem, to przecież minąć muszę... Do pracy, jak będzie trzeba, też pójdę, bo co zrobić. Jak Wy to ogarniacie, że nie chodźcie totalnie nigdzie?
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 03:04
        Bardzo prosto. Zrobiłam zakupy za 2000zł. Poważnie. Ja już dużo wcześniej zaczęłam gromadzić. Mam bliską znajomą we Włoszech. Jeszcze zanim w PL się oficjalnie pojawił wirus ja już byłam nastawiona bardzo serio i zaczęłam robić zapasy. Na teraz mogłabym nie wychodzić z domu ze trzy miesiace. Mam zapasy dla kotów, psa i jedzenia. Zamrażarkę mam dużą - mięso i warzywa. Masa konserw, makaronu, kasz, ryżu, sosów, budyniów, mleka (mimo że unikam mleka - ale do kaszki manny, kakao dla dzieci i nawet dla mnie w razie potrzeby i braku białka) Mam 10 zgrzewek papieru toaletowego i dzieci przeszkolone w oszczędności. Mam nawet zapasy wody i kilka butli z gazem. Świeczki, zapalniczki, latarki, baterie. Dużo. A mój facet lubi survival i strzela sportowo więc nawet broń jest wink Czuję się mocno zabezpieczona póki co.
        • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 03:09
          Przy oszczędności to chyba dużo więcej byśmy przeżyły niż trzy miesiące. Na samych chlebkach chrupkich i konserwach spokojnie miesiąc przejedziemy. Mam duży korytaż i piwniczkę. Dużo ziemniaków, cebuli i jabłek. I bardzo dużo produktów w puszkach, suchych i w proszku i w słoikach. Ja usiadłam w pewnym momencie z kartką i olówkiem i zaplanowałam - jak pisałam mój lubi klimaty survival więc też cisnął wink
        • emka_bovary Re: pojechałybyście? 05.04.20, 01:23
          damajah napisała:

          Mam 10 zgrze
          > wek papieru toaletowego i dzieci przeszkolone w oszczędności. Mam nawet zapasy
          > wody i kilka butli z gazem. Świeczki, zapalniczki, latarki, baterie. Dużo. A mó
          > j facet lubi survival i strzela sportowo więc nawet broń jest wink Czuję się mocn
          > o zabezpieczona póki co.

          big_grin big_grin big_grin
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 03:12
        Śmieci mi panowie biorą z komórki przy ogródku - a ja po wywozie pryskam na maksa roztworem spirytusu (tak, mam zapas, żelu do rąk też. Maseczki też mam, mało - ale mam. I rękawiczki. Teraz szyję maseczki na potem - takie które można wygotować.
      • 3-mamuska Re: pojechałybyście? 29.03.20, 03:17
        trut_u napisał(a):

        > Totalna kwarantanna, czyli co? My uważamy, ale do sklepu po zakupy jeździmy, po
        > chleb do piekarni, ze śmieciami (trzeba wyjść na ulicę), po paczkę (albo kurie
        > r pezynosi - jedna cholera), na spacer - omijam ludzi, nie podchodzę specjalnie
        > , ale jak ktoś idzie chodnikiem, to przecież minąć muszę... Do pracy, jak będzi
        > e trzeba, też pójdę, bo co zrobić. Jak Wy to ogarniacie, że nie chodźcie totaln
        > ie nigdzie?

        Normalnie nie pracujemy, wszyscy są w domu.
        Zakupy zrobione ,raz na 3 dni 1 osoba idzie dokupić co trzeba. Na ulicach ludzie sami trzymają dystans. Odsuwają się przechodzą na druga stronę ulicy. Ja tez przepuszczam ludzi .W sklepie max 10 osób ,wiec czekamy na chodniku w odległości 2 metrów.
        Pies ma ogród ,a śmieci mamy kosz na własnym podjedzie. Kurier dzwoni i odsuwa się od drzwi, albo zostawia na progu lub wrzuca przez skrzynkę.
        Zresztą normalnie wystarczy ze pies szczeknie przez drzwi i każdy się cofa i zostawia przestrzeń przed drzwiami.
        Wczoraj pierwszy raz od 10 dni
        wyszliśmy na taki zazwyczaj pusty teren zielony. Bo młody już chatę roznosił.
        2 godzinny spacer i tak jak przypuszczałam ,nie było tam tak pusto jak zwykle. Ale tez ludzie trzymali się z daleka ,robili sobie miejsce ,omijali się.
        W wąskich miejscach czy na mostach ,przy kanale czekali aż jedni przejdą zanim ruszyli inni.
        Nawet fajnie widać solidarność. Puste ulice ,puste autobusy.
        Tylko nieliczni ignorują zalecenia.


        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • trut_u Re: pojechałybyście? 29.03.20, 18:09
          Kurier dzwoni i odsuwa
          > się od drzwi, albo zostawia na progu lub wrzuca prz

          To u mnie tak samo. Ale jednak jest w korytarzu, biorę od niego paczkę... Nie widzę w sumie różnicy między tym a wizytą w kiosku po gazety.

          > Wczoraj pierwszy raz od 10 dni
          > wyszliśmy na taki zazwyczaj pusty teren zielony. Bo młody już chatę roznosił.
          > 2 godzinny spacer i tak jak przypuszczałam ,nie było tam tak pusto jak zwykle.

          A to z kolei dla mnie przesada. Poza aspektem psychicznym, martwię się o spadek odporności. Dlatego wychodzimy codziennie, ale nie da się przy tym nikogo nie minąć...

          W sumie to, co opisujecie faktycznie jest wykonalne, ale chyba tylko w domu za miastem.
          >
      • damajah Re: pojechałybyście? 29.03.20, 03:19
        praca - jestem grafikiem. Praca zdalna. Bardzo to deceniam. BRADZO. Moj też praca zdalna. Wiem że mamy szczęście. Tym bardziej mnie drażni jego mama. Bo naprawdę moglibyśmy trzymać solidną kwarantannę wszyscy.
    • katriel Re: pojechałybyście? 29.03.20, 04:00
      Masz złe podejście.
      Jeśli nie jesteś silnie obciążona wspólistniejącymi chorobami, to twoim celem nie jest "nie zarazić się". Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa zarazisz się i tak, wcześniej lub później - chyba że zdążysz się doczekać na szczepionkę. Nawet lepiej byłoby dla ciebie zarazić się teraz, póki chorych jest stosunkowo niewielu, bo masz jeszcze szansę na fachową opiekę (z drugiej strony jednak zwlekając powiększasz swoje szanse na doczekanie szczepionki, więc nie jest to takie oczywiste).
      Wszystkie twoje wysiłki skierowane ku zmniejszeniu prawdopodobieństwa zakażenia mają na celu spowolnienie przebiegu epidemii, tak żeby ograniczyć maksymalną liczbę jednocześnie chorych do poziomu, przy którym służba zdrowia będzie w stanie to ogarnąć. Prawdopodobnie i tak nie będzie w stanie, dla części chorych zabraknie sprzętu i personelu medycznego. Niewykluczone, że jedną z tych, dla których zabraknie, będziesz właśnie ty. Czyli chroniąc się teraz przed zakażeniem działasz z czystego altruizmu, wbrew swojemu najlepiej pojętemu interesowi. Chwalebne, ale nie popadaj w przesadę.
      .


      --
      My hovercraft is full of eels.
    • forumologin Re: pojechałybyście? 29.03.20, 04:41
      generalnie tak: nie wszystko przewidzisz. co sie moze np stac na trasie albo w czasie pobytu u partnera.
      jestes w swietnej sytuacji (duzy dom i ogrod) a mimo to doprowadzilas do tego ze macie dosyc.
      tym razem chyba jedz, ale po powrocie z jednej strony nie swiruj tak a z drugiej daruj sobie wszelkie wyjazdy.
    • mia_mia Re: pojechałybyście? 29.03.20, 05:52
      Zadzwoniłabym do teściowej i powiedziałabym, że bardzo chcę przyjechać, ale powstrzymują mnie jej wizyty w kiosku. Trochę postraszyłabym tym ile wirus może przeżyć na gazecie (oczywiście pod hasłem, że się o nią martwisz). Może dojdzie do tego, że lepiej mieć towarzystwo w domu niż rano kupić gazetę.
    • stwory_z_mchu Re: pojechałybyście? 29.03.20, 07:28
      Ja bym pojechała.
      Możesz spróbować przekonać mamę partnera do zostania w domu, pokaż jej co okropniejsze filmiki, zamiast codziennej gazety jej wersje cyfrową. (Chociaż i tak pewnie Ci się nie uda jej przekonać).


      --
      Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
    • triss_merigold6 Re: pojechałybyście? 29.03.20, 08:36
      Bardzo łatwo ulegasz męskim sugestiom.
      Jakiś nowy typ jest fanem survivalu więc bunkrujesz się w domu na 3 miesiące z zapasami, a dzieci wyprowadzasz w nocy jak amerykańskich horrorach. Zacznij zachowywać się bardziej normalnie, rozumiem unikanie włóczenia się po Lidlach, ale na rowery czy spacer możesz z dziećmi wychodzić, byle nie na place zabaw.
      • emka_bovary Re: pojechałybyście? 05.04.20, 01:20
        triss_merigold6 napisała:

        > Bardzo łatwo ulegasz męskim sugestiom.
        > Jakiś nowy typ jest fanem survivalu więc bunkrujesz się w domu na 3 miesiące z
        > zapasami, a dzieci wyprowadzasz w nocy jak amerykańskich horrorach.
        big_grin Faktycznie, odjechane.
    • aguar Re: pojechałybyście? 29.03.20, 08:40
      A to nie Ty się dopiero rozwiodłaś i pisałaś, że na razie nie szukasz związku ze zobowiązaniami tylko dla seksu??? Za wcześnie wprowadzać się do nowego faceta z dziećmi! I to niezależnie od koronawirusa.
    • kamin Re: pojechałybyście? 29.03.20, 09:04
      Jedź jak potrzebujesz. Ludzie mający dzieci normalnie pracują, dojeżdżają do pracy, do sklepów chodzą. Wy zachowujecie środki ostrożności dużo powyżej zalecanych, przejechanie z jednego miejsca do drugiego w niczym wam nie zaszkodzi.
      Starsza pani wychdząca raz dziennie do kiosku też nie robi nic szczególnie zagrażającego.
    • nocnamagia Re: pojechałybyście? 29.03.20, 09:14
      Niedawno zakładałas wątki o swoim toksycznym małzeństwie, a teraz znów bezrefleksyjnie dajesz się wkręcać nowemu facetowi. Ledwo się znacie, a ty juz przejmujesz jego survivalowe zapędy (wychodzenie z dziećmi o zmroku to co najmniej lekka przesada). Skąd masz pewnosc, ze nowa teściowa wychodzi tylko do kiosku? Moze to jest wersja specjalnie dla ciebie, bo jak widać łykasz wszystko co ci mówią i co przed toba grają. A grają na pewno najlepszą wersję siebie, jak to na początku znajomosci bywa
      • damajah Re: pojechałybyście? 04.04.20, 20:55
        Hmm, jesteśmy razem ponad pół roku więc nie jest to "ledwo się znacie"
        To nie są jego zapędy. Ja mam świra na tym punkcie, zapasy zrobiłam zanim on zaczął poważnie traktować sytuację. To raczej ja go nakręcam. A to że potrafi przeżyć, zna się na wielu przydatnych w razie potrzeby rzeczach i ma sprzęty odpowiednie to dla mnie ogromny plus. On nigdy nie miał podejścia typu "co będzie jak wybuchnie wojna" tylko po prostu lubi takie klimaty - strzela sportowo, pasjonuje się historią i bronią, lubi biwaki, samochody terenowe (ma taki) - ot jego pasje od wielu lat. Ja też to lubię - moja mama mi też niestety zaszczepiła pewien lęk przed zarazkami, chorobami, wojnami i takimi sytuacjami jak teraz więc ja od dawna gromadzę różne rzeczy. Mam w pracy koleżankę której córka jest naukowcem i pracuje we włoskim laboratorium. Od niej miałam sporo info jeszcze zanim ktokolwiek w PL się przejmował i zrozumiałam że u nas może być podobnie więc zaczęłam się pomału zabezpieczać, odkładać kasę, robić zapasy itp. I teraz się z tego swojego lekkiego świra cieszę. A to że mój facet nie uważa mnie za nienormalną i dołączył się do zabezpieczania się to super.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka