Dodaj do ulubionych

Przychodzenie we dwójkę do sklepu

08.04.20, 20:43
Ktoś mi wyjaśni o co chodzi? Po co parki/małżeństwa przychodzą do sklepu parami i blokuja innym wejście do sklepu ze względu na ograniczenia ilości osób? Ma to jakieś głębsze uzasadnienie? Obawa przed zdrada w markecie? jedno trzyma kartę, a drugie zna pin? big_grin przecież z koszem można wyjechać i zabrać/zapakować przy pomocy drugiej osoby.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 20:49
      auksencja15 napisała:

      > Ktoś mi wyjaśni o co chodzi? Po co parki/małżeństwa przychodzą do sklepu parami
      > i blokuja innym wejście do sklepu ze względu na ograniczenia ilości osób? Ma t
      > o jakieś głębsze uzasadnienie? Obawa przed zdrada w markecie? jedno trzyma kart
      > ę, a drugie zna pin? big_grin przecież z koszem można wyjechać i zabrać/zapakować prz
      > y pomocy drugiej osoby.


      Tak, był już o tym wątek. Po pierwsze nikt im nie będzie mówił, co mają robić, po drugie samotnie robią zakupy pół dnia, a w towarzystwie męża stają się speedy gonzalesami i w kwadrans załatwiają zapasy na miesiąc, więc w sumie to dla twojego dobra, żebyś szybciej weszła do sklepu. big_grin

      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • hanusinamama Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:01
        NO nie wiem. Stała przede mną taka para "ja zawsze mezem robie zakupy". Ok mysle sobie babka po 50, moze nie ma siły, moze Pan pakuje do wózka i na taśmę...nie. Pan pchał sobie wózek a pani do niego pakowała. Po czym tsali w kasie przede mną. Pan jak manekin stał przy wózku, pani najpierw wypakowała wszystko, wpakowała...pan tylko płacił.

        --
        "Kury zostają dalej w hodowli, żeby dawać nowe jajka, często nawet dożywotnio." Stwory_z_mchu
          • fredzia098 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 15:52
            Nawet 30 latka może być niepełnosprawna lub w zagrożonej ciąży np., i na czole nie ma tego wypisanego. Zakupów nie da rady zrobić, ale ona gotuje i planuje posiłki, więc idzie do sklepu żeby na bieżąco z tego co akurat jest na półkach zaplanować co ugotować i kupić. A chłop robi za tragarza. Nie masz pojęcia z jakimi ułomnościami zmagają się ludzie, więc trochę wyrozumiałości proponuję.
            • kotejka Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 15:56
              30latka w zagrozonej ciazy idzie do sklepu w pandemię?
              to chyba faktycznie jest niepelnosprawna
              umyslowo
              moze wyslac meza i nadzorowac zdalnie
              mozna zdalnie nauczac, to mozna i poinstruowac meza zeby zrobil zakupy
              chyba ze tez jest niepelnosprytny
              czyli moja teoria o zaburzeniach sie potwierdza
            • iwoniaw Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 20:40
              fredzia098 napisał(a):

              > Nawet 30 latka może być niepełnosprawna lub w zagrożonej ciąży np., i na czole
              > nie ma tego wypisanego. Zakupów nie da rady zrobić, ale ona gotuje i planuje po
              > siłki, więc idzie do sklepu żeby na bieżąco z tego co akurat jest na półkach za
              > planować co ugotować i kupić. A chłop robi za tragarza. Nie masz pojęcia z jaki
              > mi ułomnościami zmagają się ludzie, więc trochę wyrozumiałości proponuję.

              Masz na myśli ułomność męża? Bo sprawny intelektualnie potrafi przynajmniej nabyć produkty z wręczonej mu listy, jeśli już niczego więcej nie oczekujesz, to i to wystarczy. W dobie komórek może nawet zadzwonić i dopytać, jeśli ma wątpliwości. Ale żeby w zagrożonej ciąży w czasie pandemii latać po sklepach, to naprawdę duża nieodpowiedzialność.


              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • chicarica Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 12:05
          No to już wiesz. On trzyma kasę.
          Kiedyś myślałam, że kobiety bez karty i dostępu do konta to ewentualnie jeszcze na zabitej dechami wsi i w pokoleniu moich rodziców. Otóż nie, zupełnie nie.

          --
          ---
          Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • alaveda Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 20:50
      Wbrew pozorom to usprawnia zakupy. Duży hipermarket albo sklep budowlany. Jedno idzie po śmietanę, drugie po wódkę. Wrzucają do jednego wózka i wychodzą szybciej.

      W zeszłym tygodniu robiliśmy wspólnie zakupy ogrodowe i remontowe w Leroju. Wyszło znacznie krócej i sprawniej..
        • saszanasza Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:06
          Zgadzam się, chociaż na zakupy chodzę sama, mąż ze względu na ryzyko nie wchodzi do sklepu.
          Rozładowywanie dużego kosza wypchanego po czubek zakupami to dramat, kasjerka na bieżąco to kasuje i odkłada a kiedy ja nadal wykładam z drugiej strony kasy rośnie kolejna góra, bo nie ma nikogo, kto by te zakupy z powrotem pakował. Szczerze mówiąc po przeciwnej stronie powinien stać mąż z drugim takim koszykiem, tylko pustym i pakować te skasowane produkty a potem wszystko do samochodu.

          --
          Gdy tysiąc ludzi przez miesiąc wierzy w jakąś zmyśloną opowieść, jest to fake news. Gdy miliard ludzi wierzy w nią przez tysiąc lat, jest to religia ...Y.N.Harari
    • kropkacom Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 20:53
      Właśnie dzisiaj zrobiliśmy zakupy razem. Głownie dlatego, że szybciej idzie nam razem. No i pomoc w doniesieniu do do domu.

      --
      Usiądź, podaj mi swoją dłoń Przepowiem ci przyszłość
      Widzę Cię żyjącego z kimś, Kto naprawdę do Ciebie pasuje
      Kimś takim jak ja ...
        • iwoniaw Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:00
          alaveda napisała:

          > Właśnie, no i szybciej uwalnia się wózek dla stojących przed sklepem.

          O jakim uwalnianiu wózka piszesz, skoro w każdym sklepie jest ich wielokrotnie więcej niż może być obecnie naraz klientów wpuszczonych do tegoż sklepu? big_grin


          --
          "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
          • 35wcieniu Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:05
            W jakim sensie " w każdym"? W wielu sklepach jest tyle wózków ile kas x 3, reszta schowana lub odgrodzona.

            --
            "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
            • iwoniaw Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:21
              35wcieniu napisał(a):

              > W jakim sensie " w każdym"? W wielu sklepach jest tyle wózków ile kas x 3, res
              > zta schowana lub odgrodzona.
              >

              Ok, w tych, które widziałam choćby z daleka, ludzie stoją z wózkami w kolejce przed wejściem, więc zakładam, że nie jest to limit wózków na liczbę ludzi dopuszczalną w sklepie jednak.


              --
              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
          • milva24 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:22
            Ostatnio we wszystkich sklepach w których byłam jest tyle wózków ilu klientów może być w środku. Przy czym w Kauflandzie widziałam jak przyszła para i ochroniarz poinstruował, że każdy musi mieć wózek, więc w efekcie wzięli dwa.
          • profes79 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:43
            O tym, że w trzeźwo myślących sklepach ilość wózków/koszyków = ilość osób, jaka może być w sklepie - od razu widać, czy można wejść, czy trzeba czekać

            --
            Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
              • iwoniaw Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 12:22
                madame_edith napisała:

                > No nie wiem gdzie tu myslenie, skoro osoba pakujaca zakupy z wozka do bagaznika
                > zajmuje miejsce w sklepie, choc jej w sklepie nie ma. To dopiero arcy glupota

                Może to jakieś lokalne rozwiązania, z tego co wiem, to ochrona nie wpuszcza do sklepów ludzi inaczej niż 1-in-1-out, bez względu na to, czy sklep ma wózki, koszyki ręczne, czy też ktoś ma życzenie chodzić z własną torbą. Sądząc z widoku kolejek przed sklepami (nie chodzę po wszystkich sklepach, ale ludzie wrzucają foty z okolicy na lokalnych grupach FB), to ludzie stoją tam z wózkami, wózkami też podjeżdżają z zakupami do aut i pakują do bagażnika zakupy. Też uważam, że ograniczenie liczby wózków do liczby dopuszczalnej klientów w sklepie byłoby ze strony sklepu bardzo głupie.


                --
                "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • m_incubo Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 16:17
              Serio, trzeźwo myślących? Nigdzie nie ma tyłu wózków ilu ludzi może wejść, to bez sensu.
              Ludzie wychodzą ze sklepu z wózkiem i jadą z nim na parking, by wypakować zakupy. Reszta ma czekać w kolejce pod pustym sklepem, zanim te wózki ludzi z parkingu się zwolnią?
    • slonko1335 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 20:57
      Zdecydowanie szybciej idzie razem zwlasza teraz gdy w wielu miejscach tylko jeden klient może mieć zakupy na taśmie bo po kazdem jedt dezynfekowana. Nie, nie chodzimy teraz razem na zakupy żeby nie blokować miejsca ale widzę że duze zakupy idą mi mniej sprawnie. No i zdarza się że jeździliśmy do sklepu razem bo mąż potrzebował że swoich rzeczy cis zobaczyć o czym ja nie mam pojęcia a ja ze swoich i kazde szło w swoją część sklepu ogarnąć swój temat a potem się spotykaliśmy przy kasie żeby sprawniej rozładować i załadować.

      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • b.bujak Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:01
      my chodzimy pojedynczo od zawsze, teraz też....
      ale teraz w czasach zarazy mam czasem myśl, że przydałoby się chodzić parą, bo przydałyby się cztery ręce:
      - jedna osoba byłaby od "brudnej" roboty - drzwi, wózek, płatność i inne czynności z dotykaniem potencjalnie zakażonych miejsc;
      - druga osoba od dotykania zakupów wink wiem, że nie są sterylnie czyste, ale jak tak dotykam wszystkiego po kolei (co z tego, ze w rękawiczkach?) to roznoszę zarazę wszędzie i tak przynoszę do domu



      --
      5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
    • beneficia Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:02
      Widziałam wychodzącą z Lidla parę, każdy miał po załadowanym do pełna wózku. I to ma sens.
      A inna para wyszła z dwiema reklamowkami, odwiazała pieska i poszła spacerowym krokiem dalej.
      W kolejce do wejścia stałam pół godziny, no ale "nikt nie będzie im mówił w jakim składzie robią zakupy", że zacytuję z tamtego wątku.
      • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:59
        no ale przepraszam...ta para z pieskiem TEŻ stala poł godziny w kolejce, nie weszli przed ciebie, prawda?
        No to wuj cie obchodzi, co kupili..A w reklamowce wiele mozna pomieścic, wbrew pozorom.Że o 2 nie wspomne.
        I moze chcieli kupic wiecej ale nie było tego, co zazwyczaj tam jest! co akurat ostatnio często mi sie zdarza, nie tylko w Lidlu.
        • memphis90 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:57
          Skąd wiesz - a może stała 10 minut? Zresztą to takie pierdzielenie. Ostatnio stałam 40 minut, z czego ostatnie 10 minut tylko dlatego, że przede mną była para. Pan z pary wszedł pierwszy i CZEKAŁ w sklepie na panią, w tym czasie zakupów nie robił. Ja zdążyłam wejśc, zrobić zakupy, zapłacić i wyjść, a oni wciąż się snuli między półkami. Czyli - gdyby weszło jedno z nich czekałabym 10 minut krócej. Jeden geniusz przyjechał z 2 dzieci i to nie takich, których w domu nie wolno zostawić...

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
    • heca7 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:04
      W niedzielę stałam w kolejce do ogrodniczego. Para mogła wejść o ile wzięła dwa koszyki . Były one wyznacznikiem ilości osób w sklepie. I stało sobie małżeństwo dość długo w kolejce. Jak przyszła ich kolej chcieli wejść z jednym wózkiem. Sprzedawca powiedział, że owszem ale któreś musi zaczekać na kolejny ( nie dłużej niż 5 minut m/w). To strzelili focha, odwrocili się na pięcie i poszli tongue_out

      --
      Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
      • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:41
        ogrodniczy" to jednak nie jest sklep "pierwszej potrzeby".
        W ogole dziwie sie, że sa otwarte. W moim lokalnym kolejki wieksze niz zwykle, bo samochody nigdy nie blokowały pasa jezdni, usilujac wjechać do sklepu, a teraz blokują.
        Ochroniarze, którzy zazwyczaj kieruja ruchem kolejkowym, niedoceniani emeryci, nagle poczuli wiatr w opdłych juz nieco żaglach, i teraz "rzadzą".

    • nunia01 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:05
      Po poprzednich zakupach na obecne planowałam zabrać męża, ale jednak pojechałam sama. Jak robię zakupy raz na dwa tygodnie, to to są cholernie duże zakupy i maż jest przydatny w celach logistycznych. Dodatkowo możemy robić te zakupy równolegle (ja wybiorę mięso, on weźmie wodę, soki i mleko itp.) Jak wyślę męża samego, to jak czegoś nie będzie to nie kupi, więc i tak któreś z nas będzie musiało jeszcze raz 'blokować innym wejście'. Ja jak czegoś nie ma na bieżąco wymyślę co kupić zamiast.
      Pojechałam sama, w nocy, utyrałam się znowu jak dzika. Przy okazji musiałam ograniczyć empatię w stosunku do osób z kolejni za mną i wyciągnęłam te rzeczy na taśmę tak jak mi pasowało. Jednak wolałabym z mężem.
      • 35wcieniu Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:12
        "Przy okazji musiałam ograniczyć empatię w stosunku do osób z kolejni za mną i wyciągnęłam te rzeczy na taśmę tak jak mi pasowało"
        ... a z empatią to jak?

        --
        "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
      • daniela34 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:35
        nunia01 napisała:

        Jak wyślę męża sam
        > ego, to jak czegoś nie będzie to nie kupi, więc i tak któreś z nas będzie musia
        > ło jeszcze raz 'blokować innym wejście'. Ja jak czegoś nie ma na bieżąco wymyśl
        > ę co kupić zamiast.

        Rozwìazaniem jest w takiej sytuacji telefon do przyjaciela (czyli żony): "Kochanie, nie ma karkówki. Jest schab, szynka i polędwiczki. Co kupić?"
        • araceli Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:02
          daniela34 napisała:
          > Rozwìazaniem jest w takiej sytuacji telefon do przyjaciela (czyli żony): "Kocha
          > nie, nie ma karkówki. Jest schab, szynka i polędwiczki. Co kupić?"

          I to na pewno skróci zakupy big_grin


          --
          - What if people try to corroborate all this information?
          - Don't worry. They won't.
          • daniela34 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:07
            Ile zajmuje Ci w sklepie zdecydowanie jaki zamiennik wybrać, jeśli nie ma tego, co chciałaś kupić? No to tyle samo zajmie przez telefon. No chyba, że chodzi o sklep, w którym towar podaje sprzedawczyni zza lady (bo ja miałam raczej na myśli market) i wstrzymanie całej kolejki. No to wtedy faktycznie, jeśli facet nie jest w stanie sam zdecydować to sytuacja jest beznadziejna. Żona musi wyjść po zamiennik.
            • araceli Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:13
              daniela34 napisała:
              > Ile zajmuje Ci w sklepie zdecydowanie jaki zamiennik wybrać, jeśli nie ma tego,
              > co chciałaś kupić?

              Znacznie więcej przez telefon - to chyba oczywiste. Lodówkę w sklepie ogarnę wzrokiem szybciej niż ktoś mi przedyktuje jej zawartość przez telefon.

              Chłopa mam ogarniętego ale to chyba jakiś ewenement bo regularnie na forumie pojawiają się wątaski o tym co chłopina miał kupić vs. to co przytargał do domu big_grin



              --
              - What if people try to corroborate all this information?
              - Don't worry. They won't.
              • daniela34 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:26
                To nie wiem, mój też ogarnięty, a jak już faktycznie ma problem to dzwoni i zajmuje nam to do minuty. Aż takiego asortymentu mięsa w sklepach to nie ma. Ale wiem, wiem, Ty masz zawsze odmienny pogląd, już się przyzwyczaiłam. Przyjmuje, że wyliczenie: schab, polędwiczka, wołowina mielona, indyk, piersi z kurczaka i kaczka w całości zajmuje niesamowicie dużo czasu. Lepiej iść drugi raz 😀😀😀
                • araceli Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 07:36
                  daniela34 napisała:
                  > To nie wiem, mój też ogarnięty, a jak już faktycznie ma problem to dzwoni i zaj
                  > muje nam to do minuty. Aż takiego asortymentu mięsa w sklepach to nie ma. Ale w
                  > iem, wiem, Ty masz zawsze odmienny pogląd, już się przyzwyczaiłam. Przyjmuje,
                  > że wyliczenie: schab, polędwiczka, wołowina mielona, indyk, piersi z kurczaka i
                  > kaczka w całości zajmuje niesamowicie dużo czasu. Lepiej iść drugi raz 😀😀😀

                  Istnienie wątków, o facetach, którzy mając na liście zakupów x kupują y (i nie dzwonią) to 'moje zdanie'... oł łaaaał big_grin Nie zdawałam sobie sprawy ze swojej mocy sprawczej.



                  --
                  Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
                  • daniela34 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 08:25
                    A to się do mojej wypowiedzi ma jak? Nigdzie nie pisałam o facecie, który ma kupić X a kupuje Y i nie dzwoni. Polemizuję tylko z twoim stanowiskiem, że w przypadku gdyby facet, jeśli w sklepie nie ma X zadzwonił i zapytał co ma kupić, to trwałoby to znaaacznie dłużej.
                    O tym pisałaś i do tego się odniosłam, bo moim zdaniem potrwa to dłużej o jakaś minutę.
                    • araceli Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 09:43
                      daniela34 napisała:
                      > A to się do mojej wypowiedzi ma jak? Nigdzie nie pisałam o facecie, który ma ku
                      > pić X a kupuje Y i nie dzwoni. Polemizuję tylko z twoim stanowiskiem, że w prz
                      > ypadku gdyby facet, jeśli w sklepie nie ma X zadzwonił i zapytał co ma kupić, t
                      > o trwałoby to znaaacznie dłużej.
                      > O tym pisałaś i do tego się odniosłam, bo moim zdaniem potrwa to dłużej o jaka
                      > ś minutę.


                      No więc przyjmij do wiadomości, że może w przypadku twojego czy mojego faceta nie trwałoby to znacznie dłużej ale w innych przypadkach (szeroko omawianych w innych wątkach o zakupach) już tak.




                      --
                      Emigrancka troska o ojczyznę:
                      araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                      black_halo: Na zlosc tobie spale.
          • jeanny1986 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 10.04.20, 19:14
            A jakie to higieniczne w tych rękawiczkach wyciągać telefon i przykładać do twarzy.

            --
            daniela34: "Tu pojawił się nowy element w postaci "kastracji małżeńskiej"- czyli "moja żona to zła kobieta, która mnie psychicznie wykastrowała i dlatego jestem ciapa, przy takiej kobiecie jak ty, to ja bym był wilkiem, tygrysem albo jastrzębiem, a tak to jestem tylko smutnym muflonem""
              • araceli Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 10.04.20, 19:31
                daniela34 napisała:

                > A trzeba koniecznie przykładać? Problem rozwiązują słuchawki. A po przyjściu d
                > o domu i tak zawsze powinno się telefon zdezyfekować.


                Jasne - słuchawki przecież nie stanowią żadnego problemu jak się ma np. maseczkę na twarzy, kabel też nie przeszkadza big_grin big_grin big_grin


                Dajcie se siana może w końcu?



                --
                Emigrancka troska o ojczyznę:
                araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                black_halo: Na zlosc tobie spale.
    • gaskama Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:13
      Dziś dwie sytuacje:
      1. Pod lokalna Jarzynką, w której zazwyczaj stoją 3, 4 osoby zrobiła się koleja na 25. W środku lala z karkiem. Lala karkowi pokazywała palcem warzywo lub owoc, on jej podawał a ona robiła ocenę. Przy pozytywnej produkt przekazywala sprzedawczyni, jak produkt nie przeszedł weryfikacji, to lala oddawala i pokazywała karkowi kolejny. Tak kupili paprykę, składniki na rosolek dla dwóch osób, pojedyncze pomidory, pomarańcze i awokado. Zablokowali sklep na bite 20 minut. Ale nikt nie śmiał karkowi podskoczyć.
      2. W kolejce do lokalnego sklepy też kolejka. Jak wychodziłam weszła 4 osobowa bardzo kochająca się rodzina: mama, tata, dwóch synów ( na oko 10 i 13 lat). Zakupy były najwyraźniej elementem rodzinnej rozrywki.


      --
      "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
      • edycja_kopiuj_wklej Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:23
        Kupowanie oddzielnie ma jeszcze jeden sens, w przypadku zarazenia rozłożenie czasu zarazenia. Jeśli w sklepie np kasjerka jest chora to przekaze wirua jednoczesnie parze która prawdopodobnie w tym samym czasie zachoruje. Natomiast jesli pojdzie jedna osoba to ona zlapie wirusa, zachoruje, w czasie choroby przekaze, optymistycznie wyzdrowieje i wtedy dopiero druga bedzie chora. I dlatego na zakupy powinna chodzic osoba, o wiekszej odpornosci, no i wychodzi mi najlepiej dziewczyna nastolatka.
        • gaskama Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:41
          Lala i kark. Zwykle każdy klient potrzebuje 2 do 3 minut. Ja potrzebowałam minutę. To mała Jarzynka, ci ludzie stali ponad 20 minut przebierając. Mnie w zwykłych warunkach wkurwiaja klienci, którzy 15 minut kupuje chleb i bułki. Jestem z tych, co wchodzą z kartką. Jak jest kolejka, to można się niezle przygotować. A w obecnych czasach debile, którzy w sklepie, tak w sklepie dzwonię do domu, by pogadać, co potrzeba, bardzo podnoszą mi ciśnienie.

          --
          "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
          • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:49
            no ale nie każdy jest (musi być) taki jak ty. Warto wziac to pod uwagę.
            Ty chodzisz z kartką ale ktos inny jest rozkojarzony i chodzi BEZ.
            Za ty jestes koniunkturalistką a ten rozkojarzony szyje maseczki czy pomaga zwierzętom.
            Ty masz idealny porządek w chałupie a ktos ma totalny balagan, za to jest doskonalym lekarzem. A chocby pisarzem, ktorego uwielbiasz czytac.
            Nie rozumiem, jak mozna innym narzucać swój styl funkcjonowania, życia. Chore...
            I tak. Sama dziś dzwonilam w sklepie do męża, który zawozi zakupy swojej matce, czy aby wszystko co zlecił i kupilam, to WSZYSTKO, czy może o czyms zapomniał, a może kupic mazurka dla mamy bo wlaśnie w sklepie są.
            Ogarnij się, kobito...
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 07:57
              JPRLD.

              Jak czytam wypoty takich bezmózgów jak Ty, przestaję się dziwić staniu pół godziny w kolejce do Lidla.

              Zrozum, tępa krowo, swoim "stylem funkcjonowania" utrudniasz poważnie życie innym, którzy już i tak nierzadko mają wystarczająco przerąbane (nagła konieczność zorganizowania pracy z domu, opieki nad dziećmi).

              Usiąść w domu na 5 minut z kartką to naprawdę nie jest jakieś szczególne wyzwanie intelektualne (a jak nie kupisz mazurka, to trudno, będą święta bez mazurka, przeżyjesz).

              --
              – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
              – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
          • volta2 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 00:23
            w kabackiej jarzynce(ty chyba z kabat jesteś?) to się stoi bardzo długo i z daleka omija skelp, jeśli się człowiekowi spieszy. skoro tam się wybrałaś to chyba się nie spieszyłaś aż tak bardzo, a kark cię by wkurzał niezależnie od tego, czego by nie robił

            też stałam w "jarzynce" z dwoma synami, ot po prostu wyszliśmy się przewietrzyć, a że szpinaku nam brakło, to se stanęliśmy. co to komu miałoby przeszkadzać? ludzie to są jednak dziwni
            • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 01:05
              na Kabatach to bywam tylko na bazarku przy Stryjeńskich. W żadnych innych lokalnych sklepikach, do ktorych zrazilam juz wiele lat temu. Na tymze bazarku i tak stoi sie przed sklepem więc problemu nie ma.I kupuje tam tylko to, czego nie da sie kupić, równie dobrego, w marketach. Np. dzis kupilam bialą kielbasę w Grocie, jedna z lepszych. Czas czekania - najwyżej jakies 10 min.
              • m_incubo Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 16:28
                To volta, na bank weszli.
                Slow life, slow food i slow shopping podczas przewietrzania z 5 innymi osobami to sobie uprawiajcie na własny rachunek, a nie na koszt osób, które robią co mają do zrobienia i robią to szybko, a nie mażą się jak muchy w g... Bo oni se mają czas podczas spacerku we 3 w kolejce po szpinak stać.
      • heca7 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:00
        Byłam dziś w sklepie robiąc zwrot towaru. I sprawa przeciągnęła się grubo poza godzinę 10. Miałam okazję obserwować seniorów. Jedna pani zatkała kolejkę. Miała pełen koszyk. Najpierw wyjmowała produkty pojedynczo na taśmę. Potem kazała kasjerce mówić ile już wybiło na kasie. Potem dotarła do 170 i podała pieniądze w foliowej torbie do przeliczenia. Część towarów zostawiła na taśmie bo jej zabrakło kasy i zostawiła kasjerce. Ale poprosiła o zostawienie przy kasie bo ona po nie później przyjdzie. Potem dopłacała drobne. A potem znowu pakowała produkty do koszyka pojedynczo jedną ręką (obie miała sprawne). Po czym wyjechała ze sklepu, stanęła obok bagażnika i...zaczęła mozolnie wypakowywać żarcie do dwóch wielkich toreb układając je starannie. Jak pierwszą napełniła wstawiła ją do...wózka z powrotem! Po czym zapakowała kolejną. I dopiero wtedy wstawiła je do bagażnika. I wreszcie oddała kosz czekającym. Była tak powolna, zdezorganizowana, rozkojarzona, że ja tam tym seniorom nie zazdroszczę.

        --
        Nie podchodź do byka od przodu; do konia od tyłu, a do idioty...w ogóle.
        • katiemorag Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 23:18
          Ja w takim momencie wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do kumpeli z pracy bo nudno tak stać w kolejce a w domu czasu na ploty nie ma i ona do mnie, ta koleżanka, ze u nas 15 osób na kwarantannie, od kogo się kto zaraził ( służby mundurowe ) i kto ile testów na COVID zrobił i kto może już do pracy wracać...
          Chyba głośno mówiłam bo pani zaczęła bardzo szybko wszystko kasować i się ogarnęła, chyba się bała mimo iż w maseczce chodzę
          w Lidlu służby mundurowe i medyczne mogą do kasy bez kolejki chodzić ale ja siedzę w domu z dzieckiem w domu wiec nie roszczę sobie praw do tego profitu
    • pani-nick Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:14
      Nie wiem. Ja się dziś ucieszyłam na wspólne zakupy z mezem, ale planowaliśmy wziąć dwa wózki. Koniec końców kazde z nas jedzie osobno. Gdybym miała w planach załadowanie jednego wózka, do głowy by mi nie przyszło żeby iść razem uncertain wkurzają mnie dwójki z jednym wózkiem.

      --
      frequenter.light: "....aha, jesteśmy osobami rzadko zmieniającymi auta, jedno - to które musimy zmienić jeździmy już 16 rok - a drugie, które kupiliśmy nowe już 7."
    • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 21:31
      akurat ja jeżdże sama i samochodem ale POTRAFIE SOBIE WYOBRAZIĆ, ze ktos nie ma samochodu i jedzie para, żeby kupic wiecej i we dwójkę to dowieźć (jakos) do domu.
      Albo, co widzialam kilka razy na parkingu, jedna osoba jest leciwa (i chyba wybiera produkty?) a druga młodsza (dorosle dziecko), ktore robi za tragarza.
      Z moich kolejkowych obserwacji wynika, że jest to marginalna sprawa i nie ma o co robic afery. Ochroniarze też zwykle wpuszczają pary, jesli im sie powie (nie ograniczając pozostałej kolejki)
      Tak przynajmniej jest w Warszawie.
      • memphis90 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 23:04
        Przepisy są takie same - jeśli wolno wpuścić 15 osób, to wchodzi 15 osób, a nie 15 par. Jednością mogą sobie być w domu (bo w lesie, parku kinie to aktualnie nie za bardzo), w sklepie robią za 2 osobne sztuki.

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
        • mava Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 00:42
          "przepisy"....
          u nas chyba wchodzi "wózek" a nie przepisy..bo kilka razy slyszałam "jestesmy razem" i ochroniarz nie robil problemow.
          Ale, jak wspomnialam, to sa naprawde pojedyńcze sytuacje, w ciagu całego czasu obostrzeń to może ze 3 razy cos takiego miałam okazje widziec.
          I nikt nie liczy tych "15 osób'.Szczególnie w duzych marketach - to nawet nie jest mozliwe bo wejscie jest daleko od wyjscia. Myslę, ze jednak jest to tak mniej wiecej...
          Chyba ze cos takiego jest "u pani Kazi za rogiem". Chociaz, podejrzewam, ze pani Kazia też nie bedzie robila problemow, jeśli do sklepu wejdzie, znany jej od 20 lat, pan Żenek ze swoja polowicą. I tejże polowicy nie wyrzuci na zbity pysk bo jest "nadmiarowa". Ale nie wiem na pewno bo nie robie zakupow "u pani kazi". Za to robie w marketach wielkopowierzchniowych, ktore chca sporzedać swoje towary a nie uprzykrzac życie swoim klientom, którzy przychodza robic zakupy, nawet we dwójke.
          • madzioreck Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 01:00
            mava napisała:


            > I nikt nie liczy tych "15 osób'.Szczególnie w duzych marketach - to nawet nie j
            > est mozliwe bo wejscie jest daleko od wyjscia.

            Carrefour hipermarket, wychodzi jedna osoba, może wejść kolejna. Drugie wejście (czy tam wyjście) zamknięte. Proste?
          • memphis90 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 07:20
            Co Ty opowiadasz? W dużych marketach stoi ochroniarz w wejsciu, jedna osoba wychodzi to wpuszcza kolejną. Para może wejść, jak wyjdą dwie osoby.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
            • volta2 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 10:44
              a ja posłałam syna w kolejkę do wejścia i jak on już wszedł i kupił parę kartonów soków, to przyszłam ja i chciałam przejąć dalsze zakupy. pan miał problem, czy mnie wpuścić czy nie, tym bardziej że kolejka stała długa. najpierw mnie wysyłał na koniec kolejki, a ja że syn już odstał w kolejce, mój koszyk już na hali. no i doszło do zamiany - syn wyszedł bez kosza, ja wchodząc kosz przejęłam i zakupy dokończyłam.

              ale od początku tak planowałam, nie zamierzałam syna ciągać po hali, na zakupy tygodniowo-świąteczne, chcialam by mi w kolejce postał. wyglądało na godzine stania i się wystraszyłam(a stał może 10 minut)
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 13:50
        Nie, nie jest marginalna. Moja ostatnia wizyta w Lidlu - co 3-4 koszyk to para. Czekanie w kolejce pod Rossmanem - wychodzi sobie radośnie pani z nastolatką.

        Tak, brak samochodu jest usprawiedliwieniem. Tylko że wszystkie widziane przeze pary podjechały samochodami.

        (Ale nie łudzę się, że dotrze do tych wszystkich tępych dzid jak Ty).

        --
        – Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...)
        – To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera.
        • gaskama Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 20:19
          Daj spokój. Właśnie wróciłam z Rossmanna. W całym sklepie może być max 9 osób. Długo nikt nie wychodził. W środku były dwie pary: matka + nastoletnia corka. Te 4 idiotki tam dobie próbne makijaże strzelały. Pusto, nikt na plecach nie dyszy, a co im szkodzi wykorzystać czas. Szkoły nie ma, więc przynajmniej w Rossmannie można godzinę posiedzieć.

          --
          "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
        • droch Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:49
          Nie ma znaczenia, ile osób jest w środku, bo liczy się przepustowość. Te 5 par zrobi zakupy tak szybko, jak 3-4 pojedyncze osoby, bo mogą rozdzielić się. Innymi słowy, będąc 11 w kolejce za 5 parami szybciej wejdziesz do sklepu niż 6 za 5 pojedynczymi osobami.
          • memphis90 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 23:06
            E tam, guzik prawda. Takie rzeczy jak "ja biegnę po mleko, a mąż w tym czasie migusiem wybiera egzotyczne owoce" to tylko na ematce. Jak spojrzysz w sklepie to parki niespiesznie spacerują sobie razem przy koszyczku.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
              • memphis90 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 23:28
                Może masz lepszych kupujących, a do mnie trafiły wszystkie miągwy i zawalidrogi. Lidl u mnie wpuszcza 18osob, ale kasa jest jedna, ostatnio byłam 10 w kolejce... Potem musiałam jechac do paczkomatu, postawili mobilny i kurier 20 minut wydawał jedna paczkę, bo nic nie mógł znaleźć w burdelu w aucie.. Ja byłam ósma w kolejce...

                --
                "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
              • volta2 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 10:47
                na zakupach z mężem schodzi mi dwa razy więcej czasu, bo albo musze mu tłumaczyć, czego szukać w której części marketu, potem on pójdzie, ja też się przemieszczam, więc się szukamy. do tego ja z nim prawie w markecie nie bywam, więc jak on jest, to ja jestem bardziej rozkojarzona, bo pilnuję i zakupów swoich i chłopa. zdecydowanie nie przyspieszamy wtedy.
                • m_incubo Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 16:35
                  Na to rozwiązaniem jest pójście na zakupy nie z mężem, tylko z chłopem w normie intelektualnej, albo chociaż takim, który czytać tabliczki w alejkach potrafi i nie trzeba mu tłumaczyć, jak ma dotrzeć przez pół marketu do mięsa. Paranoja.
        • taniarada Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 22:50
          berdebul napisała:

          > Zamiast 10 osób, które robią zakupy dla 10 rodzin, wejdzie 5 par.
          No i? I to pięknie brzmi .Pięć par.Które zrobiło zakupy na cały tydzień .Niż te 10 osób co latają tam codziennie.Czy to nie jest znakomita kalkulacja ?
          • berdebul Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 08:11
            Te parki są upośledzone? Jedna dorosła osoba ma problem, żeby wejść do sklepu, zrobić zakupy i wyjechać koszykiem, gdzie czeka stęskniony małżonek/partner/współlokator? Wczoraj w leroy merlin była: parka gejów, dobierająca kolor farby, parka która wybierała kwiaty na balkon i kupiła 4 doniczki, parka która wpadła po ziemię ogrodową. Kolor farby jeszcze rozumiem, ale ziemię ogrodową trzeba kupować w parze?
    • kanna Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 08.04.20, 23:07
      Mamry jeden samochód.
      Ja praktycznie nie robię zakupów (chleb czasem kupę) , ale do marketów jeździ zawsze mąż.

      Robię mu listę i kupuje.

      Ale czasem ja też mam ochotę pojechać do sklepu, zobaczyć, co nowego itp. Ostatnio np, jogurt kokosowy znalazłam dla dziecka. Jakoś raz na dwa miesiące ochota mnie nachodzi.

      To z nim jadę smile

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
    • evee1 Re: Przychodzenie we dwójkę do sklepu 09.04.20, 07:43
      Teraz w dobie korony jezdzimy razem. Jedno trzyma w rekawiczkach wozek, drugie wklada produkty do toreb stojacych w koszu. W zasadzie moglbym odkazic raczke wozka przed zlapaniem go przed zakupami. Przed pytaniem, co z kasjerka dotykajaca produkty - pas na zakupy i rece kasjera odkarzane sa miedzy kupujacymi.

      --
      Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka