kopiec-arleta
24.10.04, 12:30
Chciałabym przede wszystkim powitać na nowo wszystkie mamy!
Opiszę Wam pewną koleżankę z pracy; nie rozpatrywałabym poniższej historii w
aspekcie problemu. Moim celem jest subiektywna ocena każdej mamy.
Dziewczyna jest niewiele starsza ode mnie. Nie jest ani ładna, ani brzydka.
Jej zadaniem życiowym, jak sama mówi bez ogródek, jest uwiedzenie jak
największej liczby mężczyzn, kawalerów, żonatych, wdowców, w separacji,
rozwodników – bez różnicy.
Aby stać się atrakcyjną w oczach płci przeciwnej, taką superatrakcyjną,
niczym nieosiągalne gwiazdy filmowe, niemalże codziennie poświęca
kilkadziesiąt minut na następujące czynności: obcinanie włosków w nozdrzach,
niwelowanie meszku nad górna wargą, regulowanie brwi (wygląda to tak, jakby
miała narysowane śmiałą kreską dwa łuki, taka jest perfekcyjna, żaden włosek
nie wystaje ponad zaznaczoną linię), manikiur francuski, pedikiur w
zdecydowanym kolorze, depilacja: bikini, pach, łydek, ud, przedramion, ramion
i brzucha (musi być w 100 % gładziutka!), codziennie full wypas: podkład pod
cienie, cienie w 4 kolorach, podkład pod podkład, korektor, fluid, puder
sypki, szminka w 3 kolorach, konturówka, tusz, eyeliner, spray do układania
brwi, kredka do brwi, róż na policzki w 2 kolorach, dezodorant,
antyperspirant, balsam i woda w jednej nucie zapachowej, dezodorant do butów,
krem do stóp, krem do rąk, odświeżacz do ust w formie sprayu, listków,
cukierków i gumy do żucia…I tak ewry dej…
Skomentujecie to? Ja jej nie oceniam. Ja tylko pytam.