Dodaj do ulubionych

Która godzina 12

27.05.20, 21:49
Chyba na mnie padlo, bo nie dalo mi napisac.
Wątek 12.
Godzina 21:51
Obserwuj wątek
        • pade Re: Która godzina 12 27.05.20, 23:51
          A ja chciałam się do tej sraczki dopisać, a tu ups, wyczerpany limit.
          Tak mnie dzisiaj na grillu ogrodowym wkurzyła teściowa, że aż się trzęsłam ze złości. Małpa jedna. Wredota paskudna. Chyba przestanę ją lubić.
          Musiałam sobie ulżyć, wybaczcie.
          Nawet się przez nią klonami nie pochwaliłamsad
          Wybaczcie zboczenie, czyli nadawanie w kółko o krzaczkach, drzewkach, ale ja teraz non stop na portalach ogrodniczych siedzę, oglądam swoje roślinki, gadam do nich, uśmiecham się i w ogóle jestem monotematycznabig_grin
          No. Zdjęć też nie zrobiłamsad

          23:51
          • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 06:21
            Nadawaj, rośliny to swietny temat na dwunastkę. I zdjecie trzaśnij drzewkom, teściowej nie, chyba ze do voo doo potrzebujesz wink
            W temacie sraczki to mam facepalm - otworzyłam tamten watek klątwą, a zamknęłam wpisem o zwieraczach 😂🤭🤦‍♀️

            6:21
          • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 08:11
            Pade- sraczka+teściowa+brak zdjęć= uuuu, gruuubo było
            Dawaj odwracamy omen- zacznij od złych zdjęć.
            Mona wyczaruje sraczkę, ja Ci napiszę o swojej- idę o zakład o różę z zamkowego ogrodu że wygrywam

            08:11
            • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:01
              Dla mnie było grubo.
              Nie, wu-du nie potrzebuję, aż taka paskudna nie jest.
              Ale. Jakbyście się czuły dziewczyny, gdybyście na zaprosiły teściówkę na własne imieniny, na grilla w ogrodzie. Grilla w ogrodzie, a nie kurczę wypasioną imprezę w domu. W którym zresztą trwają prace budowlane i nie da się tego nie zauważyć.
              Wy się szykujecie: ciasto z owocami, tzatziki, kiełbaski przeróżne, ziemniaczki w ziołach, sałatki, owoce, naczynia jednorazowe, kawa, mleko, cukier, napoje, woda, itd., a tu nie dość, że spóźnienie, jak zwykle, to od wejścia: "a nie macie normalnych sztućców?" (drewniane mieliśmy, albo papierowe z biedry, noże kroiły rewelacyjnie), " a nie macie keczupu?" wtf? od lat robimy u niej grilla bo mąż jest w tym specjalistą i nikt nie jadł keczupu odkąd pierwszy raz zrobiłam tzatziki, które potem do niej przywoziłam. "A nie macie musztardy?", "a nie macie soli?". Fakt, soli nie wzięłam zapomniałam, przeprosiłam. "A można się tu napić czegoś gorącego?" No można, jak komuś zimno w pełnym słońcu, przy przynajmniej dwudziestu paru stopniach. "A można coś zrobić z tym słońcem?", można, przynieśliśmy parasol. "A jest tu normalna toaleta?", nie, nie ma normalnej, w sensie nowiutkiej muszli w pomieszczeniu wyłożonym czystymi kaflami z zamykanymi drzwiami. Foch.
              Ok, w tych pytaniach niby nie ma nic złego. Tyle, że one padały za każdym razem, gdy brałam kęs jedzenia do ust, na stojąco, bo już mi się nie opłacało siadać, zaraz po tym, jak powiedziałam, ze jeszcze nic dzisiaj nie zjadłam.
              I z tym keczupem, musztardą i solą nie skończyło się na mojej odpowiedzi, że nie ma. No jak nie ma? Ma być, bo oni sobie bez tego nie wyobrażają jedzenia. To może bym pojechała po nie do domu? Albo do sklepu? Zacisnęłam zęby, pojechałam i kupiłam.
              Jak się już teściowa najadła to przystąpiła do zwiedzania. Nie wiem czy mnie jakaś pomroczność jasna napadła czy co, ale kompletnie zapomniałam, że ona nigdy niczego u nas nie chwaliła (w mieszkaniu). Może po tym, jak ostatnio podziwiałam u niej każdą roślinkę w ogrodzie, doceniałam pracę i wysiłek jaki włożyła, pochwaliłam kompozycję, nowe obrazki, itd., spodziewałam się, że jak przyjedzie do nas po roku, to też pochwali włożoną pracę, albo chociaż klony.
              No cóż, szczerze się zawiodłam, bo podczas spaceru wyciągnęła wszystkie niedociągnięcia. Nawet o schodach, na które tak poprzednio narzekała, a które zostały zrobione od nowa i są rewelacyjne (obcy ludzie chwalą), nie powiedziała dobrego słowa.
              Byłam wściekła za to ganianie mnie tam i z powrotem i było mi przykro. Bardzo przykro.
              Wiem, mogłam nie oczekiwać żadnej aprobaty, to by rozczarowania nie było.
              No cóż, na razie nie chcę jej nawet widzieć.

              11:01
                • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:18
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > Eeee, dlaczego teściowa robi z Ciebie służkę a Ty się dajesz? hę?
                  >
                  > 11:08

                  Już tłumaczę: było tam jeszcze pięć innych osób, które by chórem na mnie wsiadły, gdybym cokolwiek pisnęła w kierunku teściowej. Bo ona jest taaaka biedna (z pewnych powodów). Nie chciałam awantury, serio.
                  W auto wsiadłam w sumie z przyjemnością, żeby się trochę uspokoić, bo mało brakowało a bym wybuchła.
                  Nie było możliwości, żebym wzięła ją sobie na bok i wyłuszczyła co mi nie odpowiada, a w towarzystwie nie chciałam, bo w tak silnych emocjach, w jakich byłam, mogłabym palnąć o kilka słów za dużo.
                    • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:34
                      cauliflowerpl napisała:

                      > Czyli klasyczna rodzinna presja, która skłania ludzi do robienie tego, na co ni
                      > e mają ochoty. Własnie o tym pisałam w wątkach o chodzeniu wbrew sobie na rodzi
                      > nne imprezy wink
                      > 11:22

                      Cauli, ale to dla mnie było kompletne zaskoczenie!
                      Ja teściową lubię, o czym na ematce wielokrotnie pisałam. Ma swoje za uszami, jak każdy, ale w sumie jest ok.
                      Daawno u nas nie była, w ogrodzie po raz pierwszy, ja się po prostu takiego zachowania nie spodziewałam.
                      Presji nie czułam żadnej, bardzo się cieszyłam na to spotkanie, zwłaszcza, że swoich rodziców dawno nie widziałam, bo mieszkają w bloku i boją się wizyt w mieszkaniu.

                      11:34
                      • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:52
                        Pade, tak mi przyszło do głowy
                        Zauważam u wielu starszych ludzi problem- myslę ze zapalnikiem jest pandemia. Np. koleżanki ojciec w ciągu 4 dni sie "rozchorował" psychicznie. Ze zdrowego fajnego staruszka z zainteresowaniami stał się agresywnym pierdzielem siedzącycm teraz w psychiatryku
                        U mojej teściowej też dziwne akcjie i zachowania których nijak nie umiem wytłumaczyć

                        Może to starość zapukała szybciej,,

                        11:52
                        • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:13
                          Możliwe.
                          Inna sprawa, że ona ma wdrukowany schemat, że kobieta/gospodyni na imprezie = obsługa kelnerska. Sama u siebie nigdy nie usiądzie. Kiedy robiłam imprezy w mieszkaniu, nie podporządkowywałam się temu schematowi i razem z mężem obsługiwaliśmy gości, była wtedy bardzo na mnie wkurzona , bardzo(wykorzystuję biedaka, rola kobiety, itd.). Ja to miałam głęboko gdzieś.
                          Tylko ostatnio, przez ich choroby, a potem koronę, zrobiła się dłuuuga przerwa między spotkaniami. Nie wiem czy to już nawet rok nie minął. I ja po prostu o tym wszystkim zapomniałamuncertain

                          12:13
                          • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:28
                            ylko ostatnio, przez ich choroby, a potem koronę, zrobiła się dłuuuga przerwa między spotkaniami. Nie wiem czy to już nawet rok nie minął. I ja po prostu o tym wszystkim zapomniałamuncertain

                            ty zapomniałaś i odwykłaś, ona tak samo pewnie , w dodatku u niej czas działa bardziej na niekorzyść niż u ciebie

                            12:28
                  • daniela34 Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:26
                    pade napisała:

                    > zuleyka.z.talgaru napisała:
                    >
                    > > Eeee, dlaczego teściowa robi z Ciebie służkę a Ty się dajesz? hę?
                    > >
                    > > 11:08
                    >
                    > Już tłumaczę: było tam jeszcze pięć innych osób, które by chórem na mnie wsiadł
                    > y, gdybym cokolwiek pisnęła w kierunku teściowej. Bo ona jest taaaka biedna (z
                    > pewnych powodów).

                    No dobrze, a Twój mąż nie mógł Cię zastąpić i biegać po te kolejne rzeczy, których nie było, albo wyjaśniać matce, czego nie ma i dlaczego.
                      • daniela34 Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:42
                        pade napisała:

                        > Biegać nie mógł, bo obsługiwał grilla

                        Ok. Już doczytałam poniżej. Współczuję. Ściskam. Raz miałam taką marudę przy stole, ale niespokrewnioną i jej własną córka próbowała ją trochę spacyfikować. Nie do końca się udało, ale następnym razem już zachowywała się ok (tym razem córka wdrożyła środki zapobiegawcze jeszcze przed wyjściem z domu). Za pierwszym razem zaciskałam zęby, żeby starszej pani nie wbić widelca w oko.

                        11.41
              • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:08
                Kazdy by oczekiwał aprobaty, nie dziwię ci się

                Ale

                (zapachnie ematką)

                gdzie był w tym twój mąż ??

                Ja kilka lat temu doslownie i wprost powiedziałam mojemu męzowi- że ja sie wymiksowuje i odcinam- to twoja matka. I zaczęłam go wypychac ( bo on matki nie lubi i zawsze ja pełniłam rolę więziotwórczą i towarzyską ) - żeby dzwonił, pytał, utrzymywał kontakt tongue_out

                p.s.
                przytulam

                11:08

                p.s.2
                a niech sie posra
                • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:24
                  wapaha napisała:

                  > Kazdy by oczekiwał aprobaty, nie dziwię ci się
                  >
                  > Ale
                  >
                  > (zapachnie ematką)
                  >
                  > gdzie był w tym twój mąż ??
                  >
                  > Ja kilka lat temu doslownie i wprost powiedziałam mojemu męzowi- że ja sie wymi
                  > ksowuje i odcinam- to twoja matka. I zaczęłam go wypychac ( bo on matki nie lub
                  > i i zawsze ja pełniłam rolę więziotwórczą i towarzyską ) - żeby dzwonił, pytał,
                  > utrzymywał kontakt tongue_out
                  >
                  > p.s.
                  > przytulam
                  >
                  > 11:08
                  >
                  > p.s.2
                  > a niech sie posra


                  Mąż dostał zjebkę w domubig_grin
                  A na serio, on ma taką przypadłość, że głuchnie jak słyszy własną matkę. Bardzo wygodna ta przypadłość, co nie?
                  No to ja mu wszystko powtórzyłam, trzy razy, żeby dotarło. I zażyczyłam sobie interwencji następnym razem, a najlepiej rozmowy z mamusią przy najbliższej okazji. Już to widzęuncertain

                  ps. on chciał sam pojechać do sklepu, ale uznałam, że jeśli on ma zwiać i mnie z nimi zostawić, to lepiej jak ja sobie pojadę

                  11:24
                  • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:49
                    No cóż, mój też tak miał ale tylko i wyłącznie przeze mnie. Dopiero jak ja głuchłam jak teściowa dzwoniłą a ja krzyczałam : nie odbieram ty odbierz - nauczył się słyszeć
                    Wymiksuj się pade-to jego matka

                    11:49
                    • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:17
                      Kurczę, nie jestem jednak na tyle cwana (nie wiem jak to nazwać) by, gdy teściowa mówi do mnie udawać, że jej nie słyszę. Bo ona zwraca się wyłącznie do mnie, nigdy do synka.

                      12:16
                        • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:59
                          Wykorzystamsmile
                          Tylko wiesz, ja mam kłopot, bo w całokształcie to kobietę lubię. Nie raz i nie dwa nam pomogła, wnuki kocha, dba o nie. Całkowicie się z kontaktów wymiksowywać nie chcę.

                          13:59
                          • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:26
                            Ja też swoją lubię ! Lubię z nią rozmawiać, nie sprawia mi problemu przebywanie z nią, przytulanie, mówienie dobrych słów/martwienie się

                            Pomogła WAM
                            A Wy to nie TY ale też mąż i dzieci
                            Niech troszkę bardziej się zaangazują

                            Jak się trochę "oddalisz" to jeszcze bardziej ją polubisz, zobaczysz

                            15:26
                • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:26
                  cauliflowerpl napisała:

                  > "Fakt, soli nie wzięłam zapomniałam, przeprosiłam."
                  > PRZEPROSIŁAŚ za brak soli? big_grin
                  > 11:09

                  Gdybyś słyszała tę naganę w głosie, to spojrzenie pełne zawodu i wyrzutu "ale z ciebie gospodyni, nawet soli nie masz"...serio, zrobiło mi się wtedy głupio i przeprosiłam.
                  Po chwili mnie wkurw ogarnął, ale już było po ptokach.

                  11:26
                    • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:45
                      zuleyka.z.talgaru napisała:

                      > Dlaczego w ogóle Cię to rusza?
                      >
                      > 11:28

                      Bo tak zostałam zaprogramowana. Uczucia odzywają się zawsze w podobnych sytuacjach, tylko z reguły umiem sobie z nimi poradzić i odpowiednio zareagować. Tu mi nie wyszło.

                      11:45
                      • pola84 Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:08
                        pade napisała:


                        >
                        > Bo tak zostałam zaprogramowana. Uczucia odzywają się zawsze w podobnych sytuacj
                        > ach, tylko z reguły umiem sobie z nimi poradzić i odpowiednio zareagować. Tu mi
                        > nie wyszło.
                        >
                        > 11:45

                        Ale w sumie tak jak pisałaś to się tego nie spodziewałaś, więc myślę że część reakcji to było z zaskoczenia. I dobrze że nie wybuchłaś, wyjaśnienia sytuacji potrzeba na zimno, a teściowa by jeszcze bardziej triumfowała. Natomiast, proszę sobie wbić do głowy że teściowa ma najwidoczniej fatalny gust i skoro niczego u Ciebie nie chwali to samo w sobie to jest komplementem. Ty jesteś za dobra dla niej. Męża więc wypychaj od teraz do kontaktów. Ale tulę mocno 💙
                        12:07
                        Ps.a kapusta swoją drogą wink
                        • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:22
                          Dziękismile
                          Tak, zaskoczenie, a przez to rozczarowanie było ogromne.
                          Na szczęście moja mama obejrzała ze mną każdy krzaczek, każdą biedną tujkę (usychają mi), przeszła się, kuśtykając, po każdych schodach, tato jak zwykle chwalił ciasto, generalnie moim rodzicom wszystko się podobało, co mnie ogromnie ucieszyło i jakoś złagodziło ten szok.

                          12:22
                          • pola84 Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:31
                            Myślę jeszcze, że warto popracować nad tym, że najważniejsze by się Tobie podobało. Ja dochodzę do tego ostatnio z moją psychoterapeutką bo mam silne ciągi do perfekcjonizmu (nic poza doskonałością nie jest dobre). Ale jest jedna jedyna dziedzina, gdzie mi kompletnie zwisa to jak sobie inni radzą, a przede wszystkim jak sobie obiektywnie radzę ja, bo mnie po prostu bieganie cieszy, uspokaja i relaksuje. I teraz chodzi o to by starać się takie myślenie wdrażać gdzie indziej.
                            Jeśli cieszy Cię praca w ogródku, uwielbiasz grzebać w ziemi, albo choć patrzeć na kwiatki i rośliny zasadzone u siebie, jeśli cieszy Cię jak pięknie pomagasz naturze, to to jest najważniejsze. Pochwała jest miła, ale to tylko dodatek.
                            I nie zgadzam się, że są tylko ochotnicy na ofiary. Często te dręczące osoby mają świetne wyczucie tego co zaboli i jak nacisnąć tak by zabolało. Oraz przez lata budują system wspomagania swoich zachowań przez innych. I wypracowanie sobie tego, jak się nad to uodpornić naprawdę zajmuje czas. Więc chapeau bas za to, że nie dałaś się wyprowadzić z równowagi.
                            12:31
                            • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:43
                              Mnie się w moim ogrodzie wszystko podoba. Trawa jest miejscami tak piękna, że ją sobie głaszczębig_grin
                              Ale wracając do tematu. To, że mojej teściowej się coś nie podoba mam gdzieś, mnie się podoba i to najważniejsze. Sęk w tym, że ja się nastawiłam na fajną imprezę, spotkanie rodzinne po wielu miesiącach, przesunęłam datę, żeby trafić na ładną pogodę, cieszyłam się, że się w końcu spotkamy, a tu wyszło jak wyszło.
                              Ale już się wygadałam, trochę mi lżej, teściowej i tak powiem co mam do powiedzenia, dziękuję dziewczynysmile

                              12:43
                  • anika772 Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:30
                    ""ale z ciebie gospodyni, nawet soli nie masz"...serio, zrobiło mi się wtedy głupio i przeprosiłam. "

                    Chyba śniębig_grin
                    Po takim czymś, to już bym się leniwie rozsiadła (na zasadzie samospełniającej się przepowiedni) i przestała obsługiwać. Jak beznadziejna gospodyni, to beznadziejna.
                    Muszę teraz pojechać starą forumową prawdą : "Nie ma ofiar są ochotniczki". Dajesz po sobie jeździć, pade.
                    11:29
                    • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:43
                      Jak ja bym się tak rozsiadła, to moja kulejąca mama pokuśtykałaby do sklepu, serio! Mój tato też się wyrywał, że on pójdzie. Tiaa, jasne, nie mają pojęcia jak daleko jest do sklepu.
                      Kochana, jak robię imprezę w mieszkaniu to wykładam wszystko na stół i się rozsiadam. Sądziłam, że w ogrodzie będzie tak samo. Wszystko przygotowane, leży, z czym tu latać?
                      Wyszło jak wyszło.
                      A tak serio, to ja się mocno zastanawiam nad tym, dlaczego wczoraj miałam taki duży problem, żeby się uspokoić. Gdybym wtedy otworzyła buzię, to by tylko piiiiii leciały.
                      Może to menopauza?big_grin

                      11:43
                  • turzyca Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:15
                    >Gdybyś słyszała tę naganę w głosie, to spojrzenie pełne zawodu i wyrzutu "ale z ciebie gospodyni, nawet soli nie masz"...serio, zrobiło mi się wtedy głupio i przeprosiłam.
                    Po chwili mnie wkurw ogarnął, ale już było po ptokach.

                    13:05

                    Teraz to trochę za późno, na takie akcje, ale sprzedam, bo może komuś się przyda. Moja teściowa miała taką teściową. Pani teściowa przyszła na pierwszą wizytę, a młodzi byli chyba już nawet po ślubie, bo u nich ekspresem to poszło, rozejrzała się po mieszkaniu i rzuciła coś na temat niedostatecznego porządku i jakości wybranki syna. Podczas rewizyty małżonka zrobiła teściowej test białej rękawiczki, popatrzyła się i rzuciła coś w stylu "o, widzę, że mamusia też z tych mniej porządnych. To dobrze, synek nie będzie się stresował zmianą."

                    Ja takie bęcki dostaję z innej strony, więc mam opanowane riposty z cyklu "nie staję na podium, inne rzeczy są ważniejsze". Jak teściowa jest nieco pruderyjna, to tekścik z cyklu "faktycznie mama ma rację, zajęłam się pieprzeniem [tu spojrzenie w kierunku męża i grilla] i jakoś o soli zapomniałam. [jak już przetrawiła dwuznaczność i ją zatchło] ale za to mięsko znakomite mi wyszło, niech mamusia spróbuje."
                    W ogóle na pruderyjnych ludzi świetnie działają odzywki jak z dowcipu "ta z obrączka na palcu, ale podoba mi się pani tok myślenia." Poćwicz na Józku.
                      • turzyca Re: Która godzina 12 29.05.20, 16:50
                        Skasowałam wcześniej post, ale właśnie doczytałam, że pisanie pozytywnie o teściowych jest ok, więc sobie pozwolę.

                        Bo moja teściowa pod wpływem swojej teściowej postanowila zostać teściową wyśmienitą i bardzo udanie tę decyzję realizuje.

                        Zobaczę ją we wtorek i tak strasznie się cieszę!
                          • wapaha Re: Która godzina 12 30.05.20, 10:13
                            Jej, fajnie, ja też mam taki plan
                            Ja moją lubię, był czas że lubiłam jeszcze bardziej
                            Walczą we mnie sprzeczne emocje -bo naprawdę fajna z niej babka...ale -widze wpływ faceta ( niestety nie na dobre i widąc jak sie zmienia pod jego wpływem ) i chyba starości ? uncertain To mnie trochę dołuje, wiadomo..bo człowiek może sobie zakładać co chce a potem osobowość się zmienia niepostrzeżenie

                            btw
                            moja teściowa zawsze mówiłą ( i słyszałam te historię od początku) że ona zawsze mówiłą ze bedzie najgorszą teściową..

                            10:13
                        • gama2003 Re: Która godzina 12 29.05.20, 17:18
                          Taki mam plan, jeśli uda mi się zostać teściową. I fajnie czytać, że ktoś ma w tym temacie szczęście.

                          Księżniczki, zaczynam słodyczowy detoks odsłona 9786453 do potęgi n-tej. Zwodzi mnie fakt, że wchodzę w legginsy 36-38 tchibo. Ale w te legginsy weszłabym z siostrą bliźniaczką, gdybym ją miała.
                          Waga na bok. Marszobiegi wdrażam, nawet po domu. Choć tu kłopot bo pies myśli że to zabawa i wlatuje mi w nogi. Posiadaczkom leśnych dróżek za domem zazdroszczę.

                          17.17
                          • wapaha Re: Która godzina 12 30.05.20, 10:15
                            Czemu w domu te marszobiegi ? Nie lepiej z psem na dworze. I dla psa lepiej i dla leginsów ( nowych)

                            Ja chyba się zdetoksykuję od czerwca bo w lipcu mam niby dwa biegi wazne, przydałoby się być troszkę lżejszym
                            Gamo, rok temu na detoksie słodyczowym ( tylko słodyczowym , jadłam normalnie, trenowałam pochłaniałam ale zero cukru oczywiście na poziomie normalnym a nie sprawdzania składu np.ketchupu) zrzuciłam w kilka tygodniu 1,5 tłuszczyku. I najfajniejsze było to, że potem jak już "mogłam' jeść słodkie to wcale nie bardzo mi sie chciało

                            10:15
                            • gama2003 Re: Która godzina 12 30.05.20, 11:17
                              Po domu latam że tak powiem w godzinach pracy. Nie umiem gadać przez telefon w bezruchu a na dworze jakoś głupio notować w razie w. A sporo niestety telefoniady mam, więc w krew latanie mi weszło.
                              A detoksem słodyczowym to wiem jak jest, bo już milion razy odwykałam i potem słodki smak mnie otrzepywał ze wstrętu. A jednak nałóg wracał. Teraz mnie szlag trafia bo rodzina sobie dogadza słodyczowo a ja poczęstuję się i płynę.
                              Z psem chodzę dużo, ale to nie marszobiegi a tor przeszkód w krzaczorach, pies z penetrujących i węszących z zapałem. Do tego niespuszczalna ze smyczy niestety, nie ucieka ale wita się czule z kim popadnie. Więc muszę pilnować a mieszkam w mocno zaludnionej okolicy i terenu biegowego blisko nie mam. Z psem kocham chodzić, do tego stopnia, że spacer bez psa aż tak mi nie smakuje😀. Za dużo wolnych rąk mam i smutno jakoś.

                              11.17
              • anika772 Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:11
                Jak moja matka włącza taki tryb, to mówię jej "Zamilcz wiedźmo i nie sącz jadu". Działa doskonale, może i na Twoją teściową zadziała?
                Przy okazji, czy twój mąż, a jej syn nie mógł biegać po te ketchupy, sztućce i sól..?
                11:10
                • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:29
                  Z moją to ja żadnego problemu nie mam, jak mam coś powiedzieć, to powiem. Z teściową nie mam tak łatwo, to nie jest moja matka. Jak mam jej coś do powiedzenia, to przede wszystkim muszę ochłonąć, bo pierwsze co mi się ciśnie na usta, to właśnie "spadaj wiedźmo"big_grin
                  A mój mąż dwoił się i troił przy grillu, bo było kilka osób, nie tylko teściowa, a każdy był już dość głodny.
                  Nie tłumaczę go, tak było.

                  11:29
                    • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:39
                      ja to rozumiem Pade, naprawdę- bo ja po jakimś "numerze" głośno sie modlę " nawet cholero nie próbuj teraz chciec ze mną rozmawiac"- bo wiem, że nie byłabym wstanie. Jak byłam młodsza, bardziej butna to sypałam w oczy jak leci, co nieraz mi zostało wypomniane. Z czasem nauczyłam się po prostu odwracać, głęboko oddychać i nie dopuszczać do kontaktu

                      12:39
              • gama2003 Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:49
                Mamy chyba wspólną teściową. Tylko moja nie narzeka a przekazuje wzrokiem. Focha xxxl. Nic nie pochwaliła przenigdy.
                Przy czym jak teściom się coś dzieje, to tylko my z mężem od zawsze gasimy pożary.
                Gdy raz w życiu teściowa mi pomogła, czas pokazał że nie zrobiła tego dla mnie a by ludzie nie gadali. Po czym spusiła mnie po brzytwie, wracając do formy.

                Teściowe z gatunku fajnych to unikat. Rozumiem darcie pierza, gdy iskrzy z obu stron. Najczęściej jednak teściowa jest wredna, gdy trafi jej się przyzwoita i dająca sobą ciut rządzić synowa. Wtedy mamunie rozwijają skrzydła i kolce jadowe

                11.49
                • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:06
                  gama2003 napisala
                  > Teściowe z gatunku fajnych to unikat. Rozumiem darcie pierza, gdy iskrzy z obu
                  > stron. Najczęściej jednak teściowa jest wredna, gdy trafi jej się przyzwoita i
                  > dająca sobą ciut rządzić synowa. Wtedy mamunie rozwijają skrzydła i kolce jadow
                  > e
                  >
                  > 11.49


                  Oj tak. Zeby rządzić trzeba miec kim. Jak ja przestalam skakać jak mi grano to wszystkie wiemy, co sie wydarzyło. Trochę tu pasuje forumowe " nie ma ofiar...." o ile kogoś o mniejszej pewnosci siebie, niepotrafiacego stawiac granice mozna nazwac ochotnikiem.

                  12:06
                  • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:38
                    mid.week napisała:


                    > Oj tak. Zeby rządzić trzeba miec kim. Jak ja przestalam skakać jak mi grano to
                    > wszystkie wiemy, co sie wydarzyło. Trochę tu pasuje forumowe " nie ma ofiar....
                    > " o ile kogoś o mniejszej pewnosci siebie, niepotrafiacego stawiac granice mozn
                    > a nazwac ochotnikiem.
                    >
                    > 12:06

                    Dobra dziewczyny, to powiedzcie mi, ale szczerze, co byście zrobiły w mojej sytuacji. Kilka osób i maruda "soli nie ma, no soli nie ma, gdzie ta sól, nie zjemy bez soli, nie możecie przywieźć, kupić?"
                    Ja wiem, że można napisać "nie, nie możemy", tylko, że po moim "no nie ma soli, sorry" nie nastąpiło "ok, trudno", tylko dalej wiercenie dziury w brzuchu tak długo, aż moi rodzice zaoferowali się, że pójdą i kupią. Wtedy poczułam, że nie mam innego wyjścia jak pojechać. A Wy co byście zrobiły?
                    Serio pytam, potrzebuję wskazówek.

                    12:38
                    • cauliflowerpl Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:02
                      Ja nie wiem, co bym ja zrobiła (serio, nie wiem, wiem, że nie zawsze jestem asertywna) ale widziałam, co robi moja mama.
                      Ona ma tak ironiczny i olewający wyraz twarzy i sposób mówienia w takich chwilach, że po prostu nikt nie widzi sensu dalszego marudzenia. Nie złośliwy, nie wbija szpil, tylko tu śmiechem parsknie, tu rzuci tekstem "nie ma u nas widelców bo my wieśniaki jesteśmy i jemy drewnianymi" i ma w du*ie to, jak potem inni będą tygodniami przeżywać jej "chamstwo".

                      No i weź tu z taką niezrównoważoną dyskutuj. Przecież to nie ma sensu big_grin

                      A święty spokój osiągnięty wink

                      13:02
                    • daniela34 Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:11
                      A Wy co byście zrobiły?
                      > Serio pytam, potrzebuję wskazówek.

                      Nie jest wykluczone, że w opisanej sytuacji ja też bym pojechała, ze względu na rodziców. Ale pierwszy i ostatni raz, bo na przyszłość po prostu pogadałabym z moimi rodzicami, żeby nie ulegać fanaberiom marudy. Bo wiesz, że nie chodziło o sól, keczup, sztućce czy parasol, tylko o to, żebyś skakała przy teściowej. Zabrałabyś sól, to chodziłoby o paprykę itp itd. Przy mojej marudzie też chodziło o jedzenie, przygotowane z myślą o jej diecie (akurat moja mama ma tą samą), upodobaniach, pogodzie i prądach morskich.Na stole było kilka opcji. Nie pasowało. Trudno. Nie skakałam, nie poszłam do kuchni żeby przygotować kolejne warianty. ALE - miałam za sobą otoczenie, które w ciągu minut zaczęło marudę traktować jak rozkapryszone dziecko (zachowując się nieco podobnie do matki Cauli). Czyli- moja rada na przyszłość, bo przeszłości nie zmienisz-szukaj wsparcia otoczenia
                      • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:44
                        daniela34 napisała:

                        Czyli- moja rada na przyszłość, bo przeszłości nie zmienisz-szukaj wsparc
                        > ia otoczenia

                        Ja wiedziałam, że tego wsparcia nie mam i nie będę miała. Moja mama jest zapatrzona w teściową, teść wiadomo, mój tato to rycerz na białym koniu. A mąż głuchyuncertain

                        13:44
                        • daniela34 Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:02
                          I nawet jak rodzicom palcem pokażesz, że teściowa chce Cię przegonić to dalej będą zapatrzeni? To przytulam mocniej i nie wiem, co zrobić skoro nie chcesz przestać jej zapraszać
                          • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:26
                            daniela34 napisała:

                            > I nawet jak rodzicom palcem pokażesz, że teściowa chce Cię przegonić to dalej b
                            > ędą zapatrzeni? To przytulam mocniej i nie wiem, co zrobić skoro nie chcesz pr
                            > zestać jej zapraszać

                            Nie wiem, pogadam z moją mamą o tym.
                            Wczoraj nie dałam rady, bo słuchajcie! zapomniałam o tym napisać a to też ważne: jak goście usiedli przy stole, sąsiad wyciągnął kosiarkę w zaczął kosić trawę! Kosił przez godzinę. Czułam się jak w wariatkowiebig_grin
                            Chciałam do niego podejść i poprosić, żeby przełożył koszenie na później, ale wszyscy stwierdzili, że się czepiam, i nawet lepiej, że kosi bo nie będzie słuchał o czym rozmawiają...
                            Ręce mnie opadły...


                            14:26
                    • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:12
                      Nie organizowałabym przyjęć dla toksycznych ludzi. Ty możesz bardziej niż ja - jesteś na swoimi nie będziesz musiała za chwilę biegać po kredyt na mieszkanie tongue_out Odpowiedz na pytanie (możesz tylko sobie oczywiście) po co ich zapraszasz? Piszę "ich" bo o mamie też coś wspominałaś.... Wiec jak roszczeniowa teściowa chce sól, a toksyczna mama chce po nią jechać to niech się bawią razem w te swoje gry. Bądź jak maż - ogłuchnij.

                      13:12
                      • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:50
                        mid.week napisała:

                        > Nie organizowałabym przyjęć dla toksycznych ludzi. Ty możesz bardziej niż ja -
                        > jesteś na swoimi nie będziesz musiała za chwilę biegać po kredyt na mieszkanie
                        > tongue_out Odpowiedz na pytanie (możesz tylko sobie oczywiście) po co ich zapraszasz? P
                        > iszę "ich" bo o mamie też coś wspominałaś.... Wiec jak roszczeniowa teściowa ch
                        > ce sól, a toksyczna mama chce po nią jechać to niech się bawią razem w te swoje
                        > gry. Bądź jak maż - ogłuchnij.
                        >
                        > 13:12

                        Chyba będę musiałasad Ilość kasy jaką wpakowaliśmy w dom i jaka jest jeszcze potrzebna, przerosła nasze wyliczenia wielokrotnie.. To jest skarbonka i studnia bez dna.
                        Z mamą swoją nie widziałam się z półtora roku? Albo i lepiej.
                        A teściowej tak odbija jak jest w gościach, u siebie zachowuje się inaczej.
                        No nieważne, prawda jest taka, że ja prędzej czy później (czasem bardzo długo to trwa) wybaczam. Daję kolejną szansę, sama próbuję zmienić nastawienie itd. Jak to mówi Ciasteczko - life.

                        13:50
                        • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:30
                          oj Pade, wiesz o co mi chodzi. Nikt cię z domu na ulice nie wyrzuci, jeśli się starasz to masz jakąś potrzebę wewnętrzna, a nie przymus wynikający z rodzinnych zależności. Pytanie czy to warto. Jeśli tak, więcej zyskujesz niż tracisz, to spoko, ale pytanie czy tak faktycznie jest. To już sama wiesz najlepiej. Ja jestem zdecydowanie bardziej intro niż ty, wiec też utrzymywanie na siłę relacji inaczej odbieram. Dla mnie to zbyt duży koszt, bez gratyfikacji, ale rozumiem ze dla innych samo bycie razem jest ważne.

                          14:30
                          • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:53
                            mid.week napisała:

                            > oj Pade, wiesz o co mi chodzi. Nikt cię z domu na ulice nie wyrzuci, jeśli się
                            > starasz to masz jakąś potrzebę wewnętrzna, a nie przymus wynikający z rodzinnyc
                            > h zależności. Pytanie czy to warto. Jeśli tak, więcej zyskujesz niż tracisz, to
                            > spoko, ale pytanie czy tak faktycznie jest. To już sama wiesz najlepiej. Ja je
                            > stem zdecydowanie bardziej intro niż ty, wiec też utrzymywanie na siłę relacji
                            > inaczej odbieram. Dla mnie to zbyt duży koszt, bez gratyfikacji, ale rozumiem z
                            > e dla innych samo bycie razem jest ważne.
                            >
                            > 14:30

                            A, już rozumiem.
                            Czy warto? Często sobie zadaję to pytanie. Dlatego też robię przerwy w relacjach, rozmowy wyjaśniające, staram się stawiać granice. Problemem jest też mój lęk. Rodzice coraz starsi. Chyba bym sobie nie wybaczyła, gdyby podczas "przerwy" z mojej strony...rozumiesz?
                            Czasem wolę odpuścić, gdy koszt nieodpuszczenia wydaje mi się zbyt duży. Sama nie wiem czy dobrze robię.

                            Ale teściówkę czeka rozmowa. Drugi raz na coś takiego nie pozwolę! Mam w końcu zamiar robić parapetówę. Kiedyś tam...big_grin

                            14:52
                            • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:14
                              Rozumiem. Mnie było pewnie łatwiej, bo dodatkowo spotkało mnie coś bardziej spektakularnego niż ganianie po sól. Ale IMO cykliczne drobnostki są równie, jak nie bardziej, szkodliwe dla zdrowia i samopoczucia niż jedno potężne bum.
                              Teściowa twojej córki (wiem, że jeszcze takiej nie ma ale....) łaja ją podczas imprezy rodzinnej, obraża, wypomina pierdoły. A ty siedzisz, słuchasz i
                              a) dajesz kretynce w pysk, lub co najmniej prosisz by stuliła twarz
                              b) chwalisz córkę za wszystko co jest pysznego na stole
                              c) wstajesz i kuśtykając wyraźnie, tak żeby córka widziała jak ci ciężko, zmierzasz w kierunku sklepu.
                              Ja zdecydowanie a i b. Nie ukrywam, że nie rozumiem dlaczego pozwalasz to sobie robić. Rozumiem utrzymywanie kontaktów, doglądanie żeby nie mieć wyrzutów sumienia, rozumiem opiekowanie się kiedy jest taka potrzeba ale organizowanie im imprez, zapraszanie, zaciskanie zębów żeby było miło.... Pade, komu było miło? Tobie nie, innym gościom też nie, bo niezręcznie im pewnie było słuchać tych uwag, atmosfera się skwasiła z pewnością, twojemu mężowi pewnie też nie bardzo mamusię w akcji pokazywać znajomym, waszym dzieciom patrzenie jak babcie jadą po matce też chyba nie w smak...

                              15:13
                              • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 16:00
                                mid.week napisała:

                                > Rozumiem. Mnie było pewnie łatwiej, bo dodatkowo spotkało mnie coś bardziej spe
                                > ktakularnego niż ganianie po sól. Ale IMO cykliczne drobnostki są równie, jak n
                                > ie bardziej, szkodliwe dla zdrowia i samopoczucia niż jedno potężne bum.
                                > Teściowa twojej córki (wiem, że jeszcze takiej nie ma ale....) łaja ją podczas
                                > imprezy rodzinnej, obraża, wypomina pierdoły. A ty siedzisz, słuchasz i
                                > a) dajesz kretynce w pysk, lub co najmniej prosisz by stuliła twarz
                                > b) chwalisz córkę za wszystko co jest pysznego na stole
                                > c) wstajesz i kuśtykając wyraźnie, tak żeby córka widziała jak ci ciężko, zmier
                                > zasz w kierunku sklepu.
                                > Ja zdecydowanie a i b. Nie ukrywam, że nie rozumiem dlaczego pozwalasz to sobie
                                > robić. Rozumiem utrzymywanie kontaktów, doglądanie żeby nie mieć wyrzutów sumi
                                > enia, rozumiem opiekowanie się kiedy jest taka potrzeba ale organizowanie im im
                                > prez, zapraszanie, zaciskanie zębów żeby było miło.... Pade, komu było miło? To
                                > bie nie, innym gościom też nie, bo niezręcznie im pewnie było słuchać tych uwag
                                > , atmosfera się skwasiła z pewnością, twojemu mężowi pewnie też nie bardzo mamu
                                > się w akcji pokazywać znajomym, waszym dzieciom patrzenie jak babcie jadą po ma
                                > tce też chyba nie w smak...
                                >
                                > 15:13

                                Aż mnie zmroziło. Ale dobrze, że mi to tak pokazałaś.
                                Nie było mi miło. Było mi przykro i byłam wściekła.
                                Znajomych ani dzieci nie było, a szkoda, bo miałabym wsparcie.

                                Przemyślę to wszystko jeszcze.
                                To nie jest łatwe ani proste. Jak myślę, że tyle już przepracowałam i tyle potrafię, to zaraz pojawia się sytuacja, w której wracam do punktu wyjścia i pokazuje mi, że jeszcze sporo zostało...

                                16:00
                                • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 16:06
                                  Pewnie że nie jest łatwe. Ani czarne ani białe. Jak większość relacji między ludzkich- chyba najwazniejsze jest znalezienie tego balansu między kogoś przyjemnością a własną przyjemnością. Bo człowiek może być miły, duzo znieść -nawet w pokorze i spokoju -ale w momencie gdy pojawia się poczucie wściekłości żalu i krzywdy- to już nie jest tak fajnie

                                  Mid- świetnie napisałaś, czasem warto tak zmienić miejsce, swoją perspektywę i spojzrec z boku. No. Może nie do końca fajnie ale przydatnie

                                  16:06
                                  • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 16:59
                                    Nie to nie jest fajne. Troche myslalam nad tym czy i jak to napisac ale mam w pamieci to co mnie spotkalo. Pade, Gama, Nisar, Cauli.... dziewczyny dawaly mi tyle wsparcia ze nigdy im tego nie zapomnę. I parę rzeczy wprost i bez ogródek. Moja historia jest inna, sama sytuacja uwolnila mnie z koniecznosci kontaktow, ale to dzięki milionom słów od dziewczyn uwolnilam się od poczucia winy i rozmyślania czy moglam cos zrobic inaczej i czy na pewno nikogo nie uraziłam. Szczegolnie pamietam Nisar, bo swoimi wpisami wręcz chwytala mnie za ramiona i mna potrzasala jak nieznosnym bachorem wink I bylo w tym tyle niepodważalnej pewnosci ze jestem ok i fair, ze nic nie jestem nikomu winna az w koncu w to uwierzyłam. Za co Nisar błogosławie. I mam nadzieję, ze tu przyjdzie i potelepie trochę Pade wink

                                    16:59
                                • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 17:33
                                  pade napisała:


                                  > Aż mnie zmroziło. Ale dobrze, że mi to tak pokazałaś.
                                  > Nie było mi miło. Było mi przykro i byłam wściekła.
                                  > Znajomych ani dzieci nie było, a szkoda, bo miałabym wsparcie.
                                  >
                                  > Przemyślę to wszystko jeszcze.
                                  > To nie jest łatwe ani proste. Jak myślę, że tyle już przepracowałam i tyle potr
                                  > afię, to zaraz pojawia się sytuacja, w której wracam do punktu wyjścia i pokazu
                                  > je mi, że jeszcze sporo zostało...
                                  >
                                  > 16:00

                                  Z boku łatwiej. Ja na to patrzę i widzę, ze ktoś krzywdzi zaprzyjaźniona mi duszę, ktorej sama sporo zawdzięczam. I trafia mnie szlag. Na nich, ze tak cie traktuja i na ciebie, ze im pozwalasz i na resztę ze nie mowi wyraznie "dość". Wstałabym i natrzaskała, i nie tylko teściowej, bo to co robią twoi rodzice to bierna agresja. I gdyby sytuacje opisała któraś z nas pierwsza bys to Pade zauważyła. Nie daj się. Tesciowej nie zmienisz rozmową, ludzie w tym wieku juz sa zakonserwowani w swoich nawykach. Mamy, z tego co wiem, tez nie bardzo...
                                  Ja ci życzę Pade najwspanialszej parapetowy pod sloncem, w gronie przyjaciół, ludzi ktorzy cie szanują, wspieraja, przy ktorych sie swietnie bawisz, dla ktorych czas z toba jest ważniejszy niz sól.

                                  17:33
                                  • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 17:48
                                    mid.week napisała:


                                    >
                                    > Z boku łatwiej. Ja na to patrzę i widzę, ze ktoś krzywdzi zaprzyjaźniona mi dus
                                    > zę, ktorej sama sporo zawdzięczam. I trafia mnie szlag.

                                    Oj, wiem coś o tymsmile
                                    Z boku ma się dystans, rzeczowy dystans, którego częstobrakuje, jak się jest w środku.

                                    Na nich, ze tak cie tra
                                    > ktuja i na ciebie, ze im pozwalasz i na resztę ze nie mowi wyraznie "dość". Wst
                                    > ałabym i natrzaskała, i nie tylko teściowej, bo to co robią twoi rodzice to bie
                                    > rna agresja.

                                    Wiem.
                                    Oni mnie tak właśnie wychowywali, czego nie omieszkałam im wczoraj wytknąć. Mam być grzeczna, posłuszna, stać w kącie a znajdą mnie, nie wychylać się, z niczym!, ustąpić, machnąć ręką, odpuścić. Dla innych.
                                    Inni są ważniejsi. Tak po prostu.
                                    Nie muszę dodawać, że z własnymi dziećmi robiłam dokładnie na odwrót aż nawet trochę przegięłam?smile Może nawet więcej niż trochę.

                                    I gdyby sytuacje opisała któraś z nas pierwsza bys to Pade zauważy
                                    > ła. Nie daj się. Tesciowej nie zmienisz rozmową, ludzie w tym wieku juz sa zako
                                    > nserwowani w swoich nawykach.

                                    Ktoś, z kim rozmawiałam dzisiaj o tym przez telefon, też mi to powiedział. Ale ja nie chcę zmieniać teściowej, nie o to chodzi. Znam ją już na tyle, iż wiem, że jak jej powiem to, co chcę powiedzieć, to ona się już więcej na takie zachowanie nie odważy. Najwyżej będzie brała ze sobą torby z przyprawamismile Bardzo jej zależy na kontaktach z nami i zrobi dla nich wiele. A co sobie będzie myślała, to już mnie nie interesujesmile

                                    Mamy, z tego co wiem, tez nie bardzo...

                                    No, nie...smile

                                    > Ja ci życzę Pade najwspanialszej parapetowy pod sloncem, w gronie przyjaciół, l
                                    > udzi ktorzy cie szanują, wspieraja, przy ktorych sie swietnie bawisz, dla ktory
                                    > ch czas z toba jest ważniejszy niz sól.
                                    >
                                    > 17:33

                                    Dziękuję kochanasmile

                                    17:48
                                • turzyca Re: Która godzina 12 28.05.20, 21:56
                                  >Aż mnie zmroziło. Ale dobrze, że mi to tak pokazałaś.

                                  Znając Ciebie forumowo - korzystaj z tego tricku.
                                  Macierzyństwo to niedoceniana umiejętność.
                                  Trzeba się nauczyć ją transferować i być dla siebie samej taką dobrą mamą, jaką jest się dla własnych dzieci. Jak sobie człowiek własne dziecko postawi na swoim miejscu i zastanowi się, co by zrobił jako rodzic, coby dziecku powiedział, to jakoś od razu inaczej na sytuację patrzy, łatwiej nazwać rzeczy po imieniu.

                                  21:53
                                  • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 22:59
                                    turzyca napisała:

                                    > >Aż mnie zmroziło. Ale dobrze, że mi to tak pokazałaś.
                                    >
                                    > Znając Ciebie forumowo - korzystaj z tego tricku.
                                    > Macierzyństwo to niedoceniana umiejętność.
                                    > Trzeba się nauczyć ją transferować i być dla siebie samej taką dobrą mamą, jaką
                                    > jest się dla własnych dzieci. Jak sobie człowiek własne dziecko postawi na swo
                                    > im miejscu i zastanowi się, co by zrobił jako rodzic, coby dziecku powiedział,
                                    > to jakoś od razu inaczej na sytuację patrzy, łatwiej nazwać rzeczy po imieniu.
                                    >
                                    > 21:53
                                    >

                                    Ja sobie powinnam takie przypomnienie wydrukować i zakleić nim jedno oko, bo drugie to jednak będzie potrzebne do patrzeniabig_grin
                                    O, już wiem! Zrobię sobie taką tapetę w telefonie, dzięki!smile

                                    22:59
                          • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 17:50
                            wapaha napisała:

                            > Ty, a może to była taka walka kogutów ? A raczej kur ?
                            > Wiesz dwie kwoki i chciały pokazać którą kochasz bardziej ?
                            >
                            > 15:29

                            Żebyś wiedziała, rywalizują ze sobą od zawsze.

                            17:50
                    • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:37
                      Gryze się w język 🙊
                      No ale... zaraz mi się oberwie...
                      Co prawda sama nie znoszę wyprawiac imprez, ale sól, pieprz, ketchup, musztarda, kawa, herbata to oczywista oczywistość. Tak samo jako gospodyni jestem do dyspozycji gości i drepcze na każde żądanie. Jeżeli nie jest to impreza w knajpie czy cateringową, to liczę się z tym, że będę najmniej wypoczęta że wszystkich, byle goście byli zadowoleni. Niestety.
                      Co do pozostałych "podoba się, nie podoba", nie przejmuję się... U mnie zięć każdorazowo krytykuje moje obrazy w salonie, a ja się z tego śmieję 😀
                      Naprawdę, nie ma się czym przejmować.
                      Zrób zdjęcia.

                      13,37
                      • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:55
                        Wiem, że oczywista oczywistość i właśnie dlatego zrobiło mi się w pierwszej chwili głupio. Ale z drugiej strony, jak raz zjesz ziemniaki w ziołach a nie w soli, to Ci się chyba świat nie zawali? Naprawdę ganiałabyś gospodynię po sklepach, gdyby jej czegoś zabrakło?
                        Ja w to nie mogłam wręcz uwierzyć, serio. W życiu by mi taki pomysł do głowy nie przyszedł.
                        A co do imprez, to zawsze staram się je tak zorganizować, żeby móc samej też usiąść, spokojnie porozmawiać, pośmiać się. Nie znoszę tego modelu służki i męczennicy, w który teściowa usiłuje mnie wcisnąć.
                        Właśnie doszłam do wniosku, że najbardziej podniosła mi ciśnienie presja, którą na mnie wywierała...

                        13:55
                        • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:01
                          Ja od czasu zawału jem wszystko bez soli, ale ludzie jednak solą. To podstawowa przyprawa (dawniej sól i zapałki to był mus u najbiedniejszych smile), więc mogę zrozumieć, że wielu by stwierdziło, że bez soli nie da się zjeść. No ale na pewno, gdybym była gościem, a miałoby to się skończyć jazdą do sklepu (a nie skoczeniem do kuchni), to zjadłabym jak jest bez dalszego wydziwiania.

                          14,01
                          • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:21
                            cauliflowerpl napisała:

                            > Presja, powiadasz 😎
                            > 14:03

                            No ale nie presja na spotkanie, bo to ja sama samiutka wymyśliłam. Takie chęci miałam.
                            A potoczyło się tak, jak potoczyło. Jak ktoś na mnie naciska, to pierwsze co mi przychodzi do głowy to "odpie..l się". Więc wyobraź sobie jak ja się musiałam w środku uspokajać, żeby mi się nie wymsknęłobig_grin

                            14:21
                            • cauliflowerpl Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:52
                              No nie, nie na spotkanie. Na jechanie do sklepu po keczup. Ale to wciąż ta sama rodzinna presja która sprawia, że jedziesz na wesele/opiekujesz się dzieckiem siostry/znosisz przytyki wujaszka czy.... jedziesz po keczup. Żeby inni byli zadowoleni, żeby nie wplątywać w sytuację innych (twoich rodziców, którzy by pojechali gdybyś Ty tego nie zrobiła), żeby - generalnie - nie było rodzinnego kwasu.

                              14:52
                              • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:10
                                cauliflowerpl napisała:

                                > No nie, nie na spotkanie. Na jechanie do sklepu po keczup. Ale to wciąż ta sama
                                > rodzinna presja która sprawia, że jedziesz na wesele/opiekujesz się dzieckiem
                                > siostry/znosisz przytyki wujaszka czy.... jedziesz po keczup. Żeby inni byli za
                                > dowoleni, żeby nie wplątywać w sytuację innych (twoich rodziców, którzy by poje
                                > chali gdybyś Ty tego nie zrobiła), żeby - generalnie - nie było rodzinnego kwas
                                > u.
                                >
                                > 14:52

                                To prawda.
                                Ale nie mogłam tego przewidzieć, serio. Gdybym mogła, to bym sobie zawczasu przygotowała i riposty i strategie. A tak, zachowałam się jak ta ostatnia ofiara.

                                15:10
                        • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:05
                          A, ten model służki i męczennicy był powszechny i jedynie słuszny, niezależnie czy zapraszałaś teściową czy przyjaciół.
                          Przeważnie przy deserze gospodyni już może usiąść i pogadać z gośćmi, chyba że ktoś prosi o kolejną kawę wink

                          14;05
                          • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:18
                            niennte napisała:

                            > A, ten model służki i męczennicy był powszechny i jedynie słuszny, niezależnie
                            > czy zapraszałaś teściową czy przyjaciół.
                            > Przeważnie przy deserze gospodyni już może usiąść i pogadać z gośćmi, chyba że
                            > ktoś prosi o kolejną kawę wink
                            >
                            > 14;05

                            Ale ja tego nie znam Niennte, serio. Mój tato zawsze obsługiwał gości razem z moją mamą. Razem z nią gotował i sprzątał. To dla mnie chory model, serio. Ja będąc w gościach nie oczekuję, ze ktoś będzie wokół mnie wiatr robił, tylko, żeby posiedział i porozmawiał.

                            14:18
                            • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:58
                              To jeszcze nic. Ja podaję gościom, co tam przygotowałam, donoszę, czego sobie zażyczą i tyle, potem siadam z nimi. Mam za to wiele koleżanek (zdecydowaną większość), które co chwila dopytują, czy gościom czegoś nie trzeba, proponują coś jeszcze, co kilkanaście minut robią kolejne kawy, herbaty, donoszą soki itp.
                              Ja raz pytam, a jak usłyszę "nie, dziękuję", to wychodzę z założenia, że jak ktoś będzie chciał, to poprosi.
                              Ilekroć jednak wracam od kogoś, mam poczucie, że jestem kiepską gospodynią, bo nie dopytuję co chwila: "a może jednak zjesz..., napijesz się..."

                              14;58
                              • pade Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:07
                                niennte napisała:

                                > To jeszcze nic. Ja podaję gościom, co tam przygotowałam, donoszę, czego sobie z
                                > ażyczą i tyle, potem siadam z nimi. Mam za to wiele koleżanek (zdecydowaną więk
                                > szość), które co chwila dopytują, czy gościom czegoś nie trzeba, proponują coś
                                > jeszcze, co kilkanaście minut robią kolejne kawy, herbaty, donoszą soki itp.
                                > Ja raz pytam, a jak usłyszę "nie, dziękuję", to wychodzę z założenia, że jak kt
                                > oś będzie chciał, to poprosi.
                                > Ilekroć jednak wracam od kogoś, mam poczucie, że jestem kiepską gospodynią, bo
                                > nie dopytuję co chwila: "a może jednak zjesz..., napijesz się..."
                                >
                                > 14;58

                                Rozumiem o czym mówisz. Teściowa właśnie taka jest jak ma gości. I jedna z moich koleżanek tak ma, ale potrafię ją usadzić.
                                To nie jest uprzejmość, tylko namolność. Irytująca namolność.
                                Nie wiem jak komuś może się to kojarzyć z uprzejmością i gościnnością.

                                15:07
                                • mona-taran Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:11
                                  Ło matko, mam takiego kolegę... Jak o coś zapytać i odpowiem,że nie chcę to zapyta jeszcze 10 razy czy aby na pewno... Raz się na niego wydałam, że nie, kufa, jak mówię że nie chcę to znaczy że nie chcę, no ile można?? Zatkało biedaka, ale od tego czasu pyta tylko dwa razy :p
                                  15:10
                                • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 15:32
                                  Takie to były obyczaje przed laty wink Pewnie od czasów staropolskich, kiedy ucztowała szlachta. Kiedyś czytałam na ten temat smile
                                  Jest jeszcze wersja hardkorowa, kiedy pan domu wmusza w gości alkohol...

                                  15;32
                      • daniela34 Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:06
                        niennte napisała:

                        > Gryze się w język 🙊
                        > No ale... zaraz mi się oberwie...
                        > Co prawda sama nie znoszę wyprawiac imprez, ale sól, pieprz, ketchup, musztar
                        > da, kawa, herbata to oczywista oczywistość.

                        Jasne, no ale stało się, gospodyni zapomniała. Mleko się rozlało. Naprawdę wymaganie, żeby pojechała koniecznie do sklepu to przesada i jak nie znoszę ziemniaków bez soli to bym zjadła bez mrugnięcia (alternatywnie- można było nie jest ziemniaków)
                    • turzyca Re: Która godzina 12 28.05.20, 21:42
                      >Dobra dziewczyny, to powiedzcie mi, ale szczerze, co byście zrobiły w mojej sytuacji. Kilka osób i maruda "soli nie ma, no soli nie ma, gdzie ta sól, nie zjemy bez soli, nie możecie przywieźć, kupić?"
                      >Ja wiem, że można napisać "nie, nie możemy", tylko, że po moim "no nie ma soli, sorry" nie nastąpiło "ok, trudno", tylko dalej wiercenie dziury w brzuchu tak długo, aż moi rodzice zaoferowali się, że pójdą i kupią.

                      Zasadniczo zależy od prądów morskich.
                      Ale widzę dwie opcje:
                      - albo na smutno
                      - albo konfrontacyjnie.

                      Czyli albo histerię na tle, że ja się tak strasznie staram i w ogóle, a nikt nie docenia, wszystko idealnie doprawione i ja tak chciałam ich zobaczyć i posiedzieć sobie i tak się starałam i w ogóle i chciałabym, żebyśmy tu wszyscy razem czas spędzili.

                      W drugą stronę gromkim głosem bym się zapytała, co mamusi konkretnie nie smakuje i co ona chce solić, bo przecież jest idealnie. I czy ona chce mnie obrazić tym keczupem, kupne świństwo mam stawiać na stole?
                      Dalsza eskalacja obejmuje pytanie, czy lekarz już pozwala na konsumowanie nadmiaru soli, bo jedzenie jest doprawione, a sól szkodliwa.


                      Przy czym nauczenie się opcji pierwszej kosztowało mnie mnóstwo wysiłku, ale niestety ku mojej nieustającej irytacji na sporo osób działa. Rzeczowa rozmowa nie działa, a wypominanie, że ja się starałam, a tu nikt nie docenia działa.

                      21:42
                • cauliflowerpl Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:06
                  Moja ex była wyniośle-cierpiąca jak jej coś nie pasowało. Taka "och... no... tak, tak, ALE... ". Na brak soli powiedziałaby "no tak, trudno, ale jeszcze nigdy tego nie jadłam bez soli... no trudno, spróbujemy...".
                  Obecna powiedziałaby dokładnie to, co moja mama: "nie ma soli? To jemy bez soli". Uwielbiam teściową, w ogóle o rodzinie amante mogę śmiało powiedzieć, że to moja rodzina. Przepraszam, że się chwalę, ale mona zaczęła więc uznałam, że mogę a poza tym poprzedziłam narzekaniem na poprzednią wink
                  12:06
            • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:11
              wapaha napisała:

              > Mona wyczaruje sraczkę, ja Ci napiszę o swojej- idę o zakład o różę z zamkowego
              > ogrodu że wygrywam
              >
              > 08:11

              Lepiej oddaj mi ja walkowerem, dobrze ci radzę

              11:11
              • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:22
                O nie, masz idealną godzinę ! ( to zabawa z moim synem, którą zaraziłam też przyjaciółkę. Trafiamy na idealne godziny i mówimy/piszemy sobie o nich. Ludzie się dziwnie nieraz patrzą jak np. jesteśmy na dworze i mówię do młodego : Ha : idealna godzina 12:12 . A syn na to : pięknie, gratulacje
                big_grin

                No niestety Midłiku kochany, jak cię uwielbiam tak nie odpuszcże. Jestem gotowa stanąć do licytowania się
                Może zacznę od tego że ( qrwa od czego by tu zacząć )
                No dobra. Gdy mielismy brac slub planowała mi sukienkę, kwiaty i gości

                ( teraz wizualizuję sobie te rapperskie rymowanki-śpiewanki, tylko my mamy #tesciowachallenge# )

                11:22
                • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 11:35
                  wapaha napisała
                  >
                  > No niestety Midłiku kochany, jak cię uwielbiam tak nie odpuszcże. Jestem gotowa
                  > stanąć do licytowania się
                  > Może zacznę od tego że ( qrwa od czego by tu zacząć )
                  > No dobra. Gdy mielismy brac slub planowała mi sukienkę, kwiaty i gości
                  >
                  > 11:22


                  ej, nie chce mi sie rozdrabniac : wyrzucila moja corke i mnie z domu, ktory jej rodzice kazali przekazac mojej młodej. Wyrzucila nas w trakcie trwania roku szkolnego - 8klasa. Nie pozwolila go odkupic a na propozycje przedluzenia mozliwisci mieszkania do zakonczenia roku szkolnego rzucila astronomicznym i nierynkowym czynszem wyzszym niz moje dochody. W dzien matki wyslala maila ze mam bahora stamtąd wymeldowac. Przebij.

                  11:35
                    • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:00
                      Wyrzuciła mnie z domu bo nie pościerałaam kurzu za telewizorem
                      Męzowi kazała wybierać-albo ja i dziecko albo ona. Po czym jak wybrał nas zażądała przepisania mieszkania ( było na niego zapisane )
                      Zerwała kontakt najpierw na 2 lata
                      Potem znowu się obraziła bo mąż tym razem nie chciał zerwać kontaktu ze swoim ojccem i spotykał się z nim ( wypytywała dzieciaki czy dziadek śpi ze swoją partnerką w jednym łóżku)
                      zerwała kontakt na kolejne lata
                      w międzyczasie obrabiała mi tyłek aż miło mówiąc wszystkim jaka jestem zła i podła

                      teraz Ty ( ja jestem dopiero gdzieś na roku 2010 tongue_out )

                      12:00
                        • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:17
                          < łaskawie skinęła głową przyjmując z godnością medal zwycięstwa, który jednakże niedostrzegalnie napełnił jej serce nie tylko dumą lecz również jakimś żalem >

                          12:17
                      • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:22
                        Hahaha widzę podobieństwo w cudowności charakterów big_grin
                        Ja publicznie szczegółów więcej nie podam, ale myślę że można ogłosić remis. Niech popadną w niepamięć, przynajmniej dla mojej to największa kara (usiłuje o sobie przypomnieć chamskimi mailami w okolicach kolejnych świąt i okazji)

                        12:21
                          • pola84 Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:35
                            A ja sobie myślę, jakie te teściowe to jednak głupie są. Trafiły im się super synowe, takie że Bogu czy Bogini czy Losowi jedynie dziękować, a te to koncertowo spaprały. Moja jest ok, ale moja babcia okropnie dużo krwi napsuła mojej mamie, i w konsekwencji i mnie. Też byśmy tu pewnie mogły powalczyć o palmę czy różę pierwszeństwa. Za to mam wrażenie, że mama mamy była zawsze ok dla mojego mocno nie ok męża. Tak jakby faceta trzeba było zawsze szanować i być dla niego uprzejmym. Mam nadzieję, że to się zmienia.
                            12:35
                            • wapaha Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:44
                              To nie o to chodzi że teściowe. Ja jednak przyczyny widziałabym w tym, jak pokolenie powojenne było "chowane". Zostały zaprogramowane ( pade, świetne stwierdzenie) i nie potrafią inaczej. Widąc to zwłaszcza w wychowaniu chłopców- pakowanie w nich uczuć a jak już związek sie sypie to przelewanie wszystkich na syna ( mój mąż jak go poznałam był dla niej takim subsytutem partnera) i pobłażanie.
                              taka toksyczna zaborcza miłość
                              Nie chcę porównywać do ballady o januszku bo sam januszek mocno przeginał-ale o relację- stawianie syna na piedestale. cóż się dziwić że ta zua kobieta która zabiera go z domu, sprawia że nie interesuje sie on dzien w dzien matka, nie dzwoni, nie zyje jej życiem- jest najgorsza na świecie ?

                              Mam wrażenie że "te teściowe' to kobiety, które wychowywały synów ( córki tez ) DLA SIEBIE a nie dla świata

                              12:43
                              • pola84 Re: Która godzina 12 28.05.20, 12:56
                                To ja myślę,że jednak głównie synów, bo córki to wiesz, i tak mają "obowiązek" się rodzicami zajmować. Moją mamę to niemal wmuszono w małżeństwo, bo już była w tym wieku. W tym samym czasie, ojcu raczej małżeństwo odradzano by jak najdłużej mieszkał z mamusią. Ale są i fajne teściowe, więc nie wiem w sumie jak to było powszechne.
                                12:56
                          • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:00
                            wapaha napisała:

                            > Tak, ja też wolę więcej nie pisać bo numery są tak..oryginalne i wyjątkowe że w
                            > olę popaść w zadumę i milczenie
                            >
                            > 12:30


                            otóż to smile

                            13:00
                  • niennte Re: Która godzina 12 28.05.20, 13:47
                    Brak słów sad
                    Moja ex teściowa potrafiła mi dokuczyć głupim gadaniem, ale do końca życia, wiele lat po naszym rozwodzie, traktowali nas jak rodzinę, chodziłyśmy do nich na święta, na niedzielne obiady, dostawałyśmy wałówkę do domu, załatwiła dla dzieci niejedną rzecz w ciężkich czasach. No i cały majątek przepisali na wnuczki.
                    Więc mogę jej wybaczyć, że lubiła na mnie ponarzekać. Wkurzało mnie to, owszem, ale robiłam i tak po swojemu smile

                    13;47
                    • mid.week Re: Która godzina 12 28.05.20, 14:01
                      Moja udawała chyba, że mnie lubi póki było jej wygodnie, do czasu było całkiem ok i sympatycznie. U mnie pojawił się brak czasu, bo praca na ponad etat, dziecko z koniecznością wożenia na korki, pies, kot, a do ogarnięcia tego wszystkiego ja sama jedna. Ona foch, bo za rzadko bywam, wiekszość życia niepracująca, znudzona starsza pani z roszczeniami do bycia zabawianą. A ja z wywalonym jęzorem ledwie miałam siłę na te jej urodziny, imieniny, i inne okołoświąteczne okazje. To się zemściła. Ze mi życie chciała utrudnic - olew, ale że wnuczki nie oszczędziła - niech szczeźnie.

                      14:01
              • gama2003 Re: Która godzina 12 28.05.20, 16:50
                Nie no w tej kategorii Midłiku wygrywasz w cuglach. Rzekłabym przeskoczyłaś konkurencję, kompletnie za niewinność.
                Mnie wścibstwo kusi pytać, co słychać w świecie wiedźmy z czarnych błot. Ale z drugiej strony lepiej żebyś była daleko, nic nie wiedziała i patrzyła przed siebie.

                I przez Was Księżniczki mam refleksję, że w sumie to co nazywam pomocą otrzymaną od teściowej kompletnie nią nie było. Bo właśnie po latach zapytałam sama siebie, co ona takiego dobrego wtedy zrobiła. Ano nic. Nic. A ja to nic wzięłam za wsparcie.
                Już niech ja więcej nie myślę, bo mi wcale to nie robi dobrze na umyśle😉

                16.50