cauliflowerpl
05.06.20, 19:38
Wklejam w całości i zostawiam bez komentarza. Mam nadzieję, że obejdzie się bez kłótni "bo kierowcy", "bo rowerzyści". Po prostu do przeczytania i przemyślenia.
Publikacja oryginalna:
www.facebook.com/ministrakolarstwa/photos/a.365665267194681/998184213942780/?type=3&theater
Miałam wrzucić ten post kilka dni wcześniej, tak "na gorąco".
Ale wtedy pomyślałam, że nie. Że muszę ostygnąć.
Ale też pomyślałam, że nie chcę, żeby ta sprawa, sprawa wypadku dziewczyn pod Bielskiem "uleżała" mi się w głowie, że wiecie... TAKI SPORT.
Bywa, że jestem na rowerze i cztery razy dziennie.
Taką pracę sobie wymyśliłam.
Szkolę z poprawnej jazdy na rowerze. Zwracam uwagę na to, co trzeba poprawić (kadencję, sposób dobierania przełożeń, pozycję na rowerze).
Pomagam dobrać buty kolarskie, kask, uczulam, jak nosić go poprawnie. Uczę wpinać się butami w pedały i oswobadzać się z nich bez szwanku. Pomagam ubrać i wyposażyć się na rower i w rower.
Olbrzymi nacisk kładę na bezpieczeństwo na drodze. Nie tylko między nami, rowerzystami w grupie, żebyśmy my sami wiedzieli, co zamierzamy zrobić, ale żeby jadący za nami kierowcy wiedzieli, co za sztuczkę zaraz odwalimy.
Po izolacji wracam za chwilę do grupowych szkoleń dla początkujących Dziewczyn na szosach.
Chcę, żeby one wróciły do domu z tego szkolenia.
Bywa, że ja sama dzień zamykam np. stu czterdziestoma kilometrami w nogach.
Na każdym tym kilometrze nie wątpię, że wrócę do domu.
Chcę wrócić do domu.
Nieważne, czy idę na swój trening, czy idę szkolić.
Chciałabym nie musieć mieć cały czas w głowie, że zawsze może "trafić się świr" w aucie, dla którego zabawne jest wyprzedzić mnie na grubość włosa.
Chciałabym nie musieć martwić się, że spotkam szeryfa za kółkiem, który myśli, że klaksonem sprawi, że zniknę z drogi..
Nieważne czy Ty, drogi kierowco, jedziesz odebrać dziecko, spieszysz się na spotkanie, gnasz spóźniony skądś dokądś.
Wierz mi, że na pewno nie chcesz spędzić reszty tego dnia (i reszty swojego życia) myśląc o tym, że komuś to życie (prawie) zabrałeś przez swój pośpiech i nieświadomość.
No bo nie zakładam, że celowo wyprzedzasz mnie (nas) tak, że tylko kartkę można włożyć między Twoje lusterko, a moją kierownicę.
Myślę, że po prostu nie rozumiesz, jakie to jest uczucie.
Myślę, że nie wiesz, co to znaczy być niczym nieosłoniętym. Nie rozumiesz, siedząc w bańce z blachy.
Ale może pomyśl, że dla mnie Twoje wyprzedzenie mnie na milimetry to tak jak dla Ciebie bardzo bliskie minięcie się z tirem.
Bujnie Ci samochodem, jak taka ciężarówka minie cię karygodnie blisko, nie? Nieprzyjemnie, nie?
To teraz pomyśl, jak mi bez karoserii jest nieprzyjemnie.
Myślę, że choć pewnie nie wiesz, jak to jest, to pewno nie chcesz spędzić reszty tego konkretnego dnia na komendzie, nie móc złożyć zeznań, bo nie wiesz, JAK to się właściwie stało, a jesteś w takich nerwach, że tylko wiadro walium może pomóc przestać się trząść.
A słyszysz, że ktoś przez ciebie nie odzyskał przytomności.
Nie chcesz widzieć oczami wyobraźni jak całe Twoje życie właśnie się sypie, bo "trochę" Ci się spieszyło. Dostaniesz zarzuty. Może zawiasy. Wrócisz do domu, popatrzysz na swoje dzieci i pomyślisz o tej osobie, która tak bardzo przeszkadzała ci na swoim rowerze na drodze, że może miała dzieci? I co teraz z tymi dziećmi?
Nie chcesz usłyszeć, że nieumyślnie spowodowałeś czyjąś śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Wszyscy wiemy, że dwie kolarki walczą od poniedziałku o życie w szpitalu. Jeśli wygrają tę walkę, czeka je kompletnie inne życie i kolejne walki. O sprawność.
Nie chcę tu ostracyzmu. Proszę, żebyśmy choć ten jeden raz przestali się dzielić na tych, którzy jadą na trening rowerowy i tych "cholernych kierowców".
Tym razem chcę gigantycznej kampanii o bezpieczeństwie.
To się da zrobić.
Nie wiem, do ilu ludzi mam zasięg. Ile osób to przeczyta i ile z Was jeździ na rowerze po prostu, ile na szosie, ile uprawia czystą rekreację, ile się ściga. Wiem, że każdy z Was wychodzi do domu z zamiarem powrotu do niego.
Pomóżcie to nagłośnić, dotrzeć do marek, które mogą być zainteresowane udziałem w takiej kampanii. Do mediów. Przecież pracują tam ludzie, którzy w sobotnie popołudnie jadą z dzieciakami na rowerach. Sami trenują.
Jadą spędzić czas na rowerach.
Jeżdżą. To jest ich pasja, sposób na stres, sposób na posiadanie relacji z innymi ludźmi.
Chcę trafić do samorządów.
Kiedy - jak nie teraz, kiedy tak bardzo dużo mówi się o społecznej potrzebie przesiadki z samochodów na rowery - ruszyć kwestię bezpieczeństwa?
Nie czekajmy, aż ktoś kiedyś za nas to zrobi. Nie zrobi - to jest w naszym interesie.
Zróbmy to. Ale bez hejtu. Bez wyliczanek, że więcej jest przypadków brawury za kierownicą niż bezmyślności rowerzystów.
Rita i Kasia walczą o życie. Dosłownie.
Jechały na zbiórkę z innymi uczestnikami treningu.
Nie dojechały.
Uważały, jadąc. Ktoś nie uważał (proszę o powstrzymanie się od samosądu nad kierującą pojazdem, będę banować takie komentarze).
W środę prowadziłam mój ukochany rowerowy event, który wyciągnął na rowery wiele Dziewczyn, czyli #babskąszosowąśrodęzMinistrą.
Jeździmy zgodnie z przepisami, bo bardzo tego pilnuję.
Kierowco, widząc nas, widząc inne grupy, proszę, zwolnij, poczekaj, nie wyprzedzaj nas na siłę. Nie wyprzedzaj nas, jakbyś jechał do ognia na sygnale.
To są trzy, cztery sekundy. A nawet jeśli jest to 10 sekund, pół minuty to hej, ciągle jest to 10 sekund, pół minuty, a nie cała reszta Twojego życia potem z poczuciem winy.
Może pomyśl, że tym peletonie, który chcesz wyprzedzić brawurowo, może jechać Twoja sąsiadka, matka najlepszego kolegi Twojego dziecka, pani z banku obsługująca Twoją sprawę, etc. Świat jest bardzo mały, a ludzi na rowerach jest naprawdę wiele. Wierz mi, że tam są Twoi znajomi. Znasz te osoby.
Nie wychodzimy na rower robić ci na złość. Wychodzimy na rower spędzić czas. Forma spędzania czasu tak samo dobra jak każda inna. Można leżeć w hamaku, można grać w piłkę ręczmą, można pływać, można latać awionetką.
My jeździmy na rowerach.
Zwracam się tym postem, może niesprawiedliwie, głównie do kierowców, ale to dlatego, że wiem, że ja na rowerze w starciu z masą i prędkością samochodu nie mam szans.
Ale tak pamiętam - nas rowerzystów, kolarzy też obowiązuje PoRD. I nie zamierzam tego pomijać.
Chcę ogromnej kampanii uświadamiającej. Rowerów na drogach jest coraz więcej, a edukacji nie ma.
Na kursie na prawo jazdy uczymy się, z jakim MINIMALNYM odstępem powinniśmy wyprzedzić rowerzystę.
1 metr.
Nigdy nie widziałam włosa/gazety/warstwy lakieru na blasze samochodu o grubości jednego metra...
Chcę zrobić serię spotów, które dadzą do myślenia.
Drodzy PR-owcy w firmach rowerowych, drodzy PR-owcy w branżach motoryzacyjnych, drogie media proszę o kontakt.
Zróbmy akcję ponad podziałami na brandy.
Jak będę trzymana w śpiączce po tym, jak mnie ktoś potrącił, będzie mi bez różnicy, czym mnie potrącono.