Dodaj do ulubionych

"Chcę wrócić do domu."

05.06.20, 19:38
Wklejam w całości i zostawiam bez komentarza. Mam nadzieję, że obejdzie się bez kłótni "bo kierowcy", "bo rowerzyści". Po prostu do przeczytania i przemyślenia.

Publikacja oryginalna:
www.facebook.com/ministrakolarstwa/photos/a.365665267194681/998184213942780/?type=3&theater
Miałam wrzucić ten post kilka dni wcześniej, tak "na gorąco".
Ale wtedy pomyślałam, że nie. Że muszę ostygnąć.
Ale też pomyślałam, że nie chcę, żeby ta sprawa, sprawa wypadku dziewczyn pod Bielskiem "uleżała" mi się w głowie, że wiecie... TAKI SPORT.

Bywa, że jestem na rowerze i cztery razy dziennie.

Taką pracę sobie wymyśliłam.

Szkolę z poprawnej jazdy na rowerze. Zwracam uwagę na to, co trzeba poprawić (kadencję, sposób dobierania przełożeń, pozycję na rowerze).

Pomagam dobrać buty kolarskie, kask, uczulam, jak nosić go poprawnie. Uczę wpinać się butami w pedały i oswobadzać się z nich bez szwanku. Pomagam ubrać i wyposażyć się na rower i w rower.

Olbrzymi nacisk kładę na bezpieczeństwo na drodze. Nie tylko między nami, rowerzystami w grupie, żebyśmy my sami wiedzieli, co zamierzamy zrobić, ale żeby jadący za nami kierowcy wiedzieli, co za sztuczkę zaraz odwalimy.

Po izolacji wracam za chwilę do grupowych szkoleń dla początkujących Dziewczyn na szosach.

Chcę, żeby one wróciły do domu z tego szkolenia.

Bywa, że ja sama dzień zamykam np. stu czterdziestoma kilometrami w nogach.

Na każdym tym kilometrze nie wątpię, że wrócę do domu.

Chcę wrócić do domu.

Nieważne, czy idę na swój trening, czy idę szkolić.

Chciałabym nie musieć mieć cały czas w głowie, że zawsze może "trafić się świr" w aucie, dla którego zabawne jest wyprzedzić mnie na grubość włosa.

Chciałabym nie musieć martwić się, że spotkam szeryfa za kółkiem, który myśli, że klaksonem sprawi, że zniknę z drogi..

Nieważne czy Ty, drogi kierowco, jedziesz odebrać dziecko, spieszysz się na spotkanie, gnasz spóźniony skądś dokądś.

Wierz mi, że na pewno nie chcesz spędzić reszty tego dnia (i reszty swojego życia) myśląc o tym, że komuś to życie (prawie) zabrałeś przez swój pośpiech i nieświadomość.
No bo nie zakładam, że celowo wyprzedzasz mnie (nas) tak, że tylko kartkę można włożyć między Twoje lusterko, a moją kierownicę.

Myślę, że po prostu nie rozumiesz, jakie to jest uczucie.
Myślę, że nie wiesz, co to znaczy być niczym nieosłoniętym. Nie rozumiesz, siedząc w bańce z blachy.
Ale może pomyśl, że dla mnie Twoje wyprzedzenie mnie na milimetry to tak jak dla Ciebie bardzo bliskie minięcie się z tirem.
Bujnie Ci samochodem, jak taka ciężarówka minie cię karygodnie blisko, nie? Nieprzyjemnie, nie?
To teraz pomyśl, jak mi bez karoserii jest nieprzyjemnie.


Myślę, że choć pewnie nie wiesz, jak to jest, to pewno nie chcesz spędzić reszty tego konkretnego dnia na komendzie, nie móc złożyć zeznań, bo nie wiesz, JAK to się właściwie stało, a jesteś w takich nerwach, że tylko wiadro walium może pomóc przestać się trząść.
A słyszysz, że ktoś przez ciebie nie odzyskał przytomności.

Nie chcesz widzieć oczami wyobraźni jak całe Twoje życie właśnie się sypie, bo "trochę" Ci się spieszyło. Dostaniesz zarzuty. Może zawiasy. Wrócisz do domu, popatrzysz na swoje dzieci i pomyślisz o tej osobie, która tak bardzo przeszkadzała ci na swoim rowerze na drodze, że może miała dzieci? I co teraz z tymi dziećmi?

Nie chcesz usłyszeć, że nieumyślnie spowodowałeś czyjąś śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Wszyscy wiemy, że dwie kolarki walczą od poniedziałku o życie w szpitalu. Jeśli wygrają tę walkę, czeka je kompletnie inne życie i kolejne walki. O sprawność.

Nie chcę tu ostracyzmu. Proszę, żebyśmy choć ten jeden raz przestali się dzielić na tych, którzy jadą na trening rowerowy i tych "cholernych kierowców".

Tym razem chcę gigantycznej kampanii o bezpieczeństwie.

To się da zrobić.

Nie wiem, do ilu ludzi mam zasięg. Ile osób to przeczyta i ile z Was jeździ na rowerze po prostu, ile na szosie, ile uprawia czystą rekreację, ile się ściga. Wiem, że każdy z Was wychodzi do domu z zamiarem powrotu do niego.

Pomóżcie to nagłośnić, dotrzeć do marek, które mogą być zainteresowane udziałem w takiej kampanii. Do mediów. Przecież pracują tam ludzie, którzy w sobotnie popołudnie jadą z dzieciakami na rowerach. Sami trenują.
Jadą spędzić czas na rowerach.

Jeżdżą. To jest ich pasja, sposób na stres, sposób na posiadanie relacji z innymi ludźmi.

Chcę trafić do samorządów.

Kiedy - jak nie teraz, kiedy tak bardzo dużo mówi się o społecznej potrzebie przesiadki z samochodów na rowery - ruszyć kwestię bezpieczeństwa?

Nie czekajmy, aż ktoś kiedyś za nas to zrobi. Nie zrobi - to jest w naszym interesie.

Zróbmy to. Ale bez hejtu. Bez wyliczanek, że więcej jest przypadków brawury za kierownicą niż bezmyślności rowerzystów.

Rita i Kasia walczą o życie. Dosłownie.

Jechały na zbiórkę z innymi uczestnikami treningu.

Nie dojechały.
Uważały, jadąc. Ktoś nie uważał (proszę o powstrzymanie się od samosądu nad kierującą pojazdem, będę banować takie komentarze).

W środę prowadziłam mój ukochany rowerowy event, który wyciągnął na rowery wiele Dziewczyn, czyli #babskąszosowąśrodęzMinistrą.

Jeździmy zgodnie z przepisami, bo bardzo tego pilnuję.

Kierowco, widząc nas, widząc inne grupy, proszę, zwolnij, poczekaj, nie wyprzedzaj nas na siłę. Nie wyprzedzaj nas, jakbyś jechał do ognia na sygnale.
To są trzy, cztery sekundy. A nawet jeśli jest to 10 sekund, pół minuty to hej, ciągle jest to 10 sekund, pół minuty, a nie cała reszta Twojego życia potem z poczuciem winy.

Może pomyśl, że tym peletonie, który chcesz wyprzedzić brawurowo, może jechać Twoja sąsiadka, matka najlepszego kolegi Twojego dziecka, pani z banku obsługująca Twoją sprawę, etc. Świat jest bardzo mały, a ludzi na rowerach jest naprawdę wiele. Wierz mi, że tam są Twoi znajomi. Znasz te osoby.

Nie wychodzimy na rower robić ci na złość. Wychodzimy na rower spędzić czas. Forma spędzania czasu tak samo dobra jak każda inna. Można leżeć w hamaku, można grać w piłkę ręczmą, można pływać, można latać awionetką.

My jeździmy na rowerach.

Zwracam się tym postem, może niesprawiedliwie, głównie do kierowców, ale to dlatego, że wiem, że ja na rowerze w starciu z masą i prędkością samochodu nie mam szans.

Ale tak pamiętam - nas rowerzystów, kolarzy też obowiązuje PoRD. I nie zamierzam tego pomijać.

Chcę ogromnej kampanii uświadamiającej. Rowerów na drogach jest coraz więcej, a edukacji nie ma.
Na kursie na prawo jazdy uczymy się, z jakim MINIMALNYM odstępem powinniśmy wyprzedzić rowerzystę.
1 metr.
Nigdy nie widziałam włosa/gazety/warstwy lakieru na blasze samochodu o grubości jednego metra...

Chcę zrobić serię spotów, które dadzą do myślenia.

Drodzy PR-owcy w firmach rowerowych, drodzy PR-owcy w branżach motoryzacyjnych, drogie media proszę o kontakt.
Zróbmy akcję ponad podziałami na brandy.

Jak będę trzymana w śpiączce po tym, jak mnie ktoś potrącił, będzie mi bez różnicy, czym mnie potrącono.
Obserwuj wątek
        • sasanka4321 Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:13
          >bo ja szczerze wolałąbym zostawić takie klimaty w kraju

          Jeszcze osobowe jak osobowe, ale tam sa tez przeciez ciezarowki, autobusy... a gdzies pomiedzy rowerek. No nie rozumiem. Jeszcze jak ktos musi - nie ma auta, nie stac go na bilet autobusowy. Ale tak z wlasnej woli pchac sie miedzy TIRy na rowerze?
            • sasanka4321 Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 22:18
              >Myślenie rodem z lat 90. Jak ktoś jeździ rowerem, to dlatego, że nie ma pieniędzy na samochód

              Jesli jezdzi rowerem pomiedzy samochodami to albo nie ma pieniedzy na samochod, albo wyobrazni, albo jest to wielbiciel sportow ekstremalnych. Innej mozliwosci nie widze. Dla tej pierwszem mam zrozumienie.
              • ritual2019 Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 09:47
                sasanka4321 napisała:


                > Jesli jezdzi rowerem pomiedzy samochodami to albo nie ma pieniedzy na samochod,


                To , ze w Polsce wiekszosc kierowcow to agresywni buce tzw krule szos nie znaczy ze ktos kto wybiera rower nie ma pieniedzy na auto.
                Ja mam dwoletnia toyote, partner nowe wypasione BMW a kazdy z naszych rowerow (many po kilka) jest wart wiecej niz auto niejednego krula szos w pl.
                  • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 08:34
                    wapaha napisała:

                    > Wg mnie w Polsce brakuje kultury sród uczestników ruchu drogowego W OGÓLE -i po
                    > stronie kierujących autami, i rowerami i pieszych

                    Zgadzam się. Ten siedzący za kierownicą samochodu uważa, ze po „drugiej stroni” są durni piesi i wredni rowerzyści. Ci z kolei widzą chamskich kierowców itd. Tymczasem każdy z nich jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego i każdego z nich przepisy obowiązują w takim samym stopniu.

                    Teraz to już dla mnie normalne, ale jak przyjechaliśmy do Szwajcarii, to przeżyliśmy lekki szok kulturowy - uczestnicy ruchu drogowego okazują sobie szacunek. Oczywiście wyjątki i chamy są i tu, ale jednak człowiek czuje się inaczej, kiedy stojąc przed przejściem widzi, że nadjeżdżający samochód się zatrzymuje i kierowca daje znak ręką, że można przechodzić, a pieszy wchodząc na pasy macha do kierowcy ręką w podziękowaniu. Najfajniej to wygląda, kiedy się człowiek zatrzyma na przejściu przy szkole, przepuszczając grupkę uczniów. Ręka może zaboleć od machania 😄. Parę dni temu zatrzymałam się przed pasami dla na oko 3-4-latka z babcią. Maluch w trakcie przechodzenia cały czas do mnie machał z uśmiechem od ucha do ucha, więc też mu machałam.

                    Na kursie prawa jazdy kierowcy mają wpajane, że poruszają się po drodze najniebezpieczniejszym narzędziem, więc to oni mają uważać na wszystkich słabszych, jak piesi i rowerzyści, którzy w starciu z nimi nie mają szans.
                    • wapaha Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 08:40
                      Ja też zawasze dziękuję-zwłaszcza że najwięcej takich sympatycznych zatrzymań mam w 95% sytuacji gdy muszę przebiec na drugą stronę. Naprawdę nawet nie pamiętam przypadków że ktoś się nie zatrzymał, choc pewnie takie były . Co wiecej, kierowcy którzy chcą skręcić a widzą ,że biegnę zatrzymują się zawczasu mimo że spokojnie zdążyliby sobie wjechać
                      I nie biegam z prędkością światła by mogli sie obawiac że im wpadnę pod auto
                    • cauliflowerpl Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 08:43
                      "Na kursie prawa jazdy kierowcy mają wpajane, że poruszają się po drodze najniebezpieczniejszym narzędziem, więc to oni mają uważać na wszystkich słabszych, jak piesi i rowerzyści, którzy w starciu z nimi nie mają szans."
                      Boże.... i weź to porównaj ze słynnym "wal w osobówkę"...
                      • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 09:08
                        Wiesz, w Polsce mentalność pod tym względem jest hmmmm, inna delikatnie mówiąc. Nawet na tym forum zostałam kiedyś zmieszana z błotem, kiedy opisałam, czego uczy się szwajcarskich kierowców, żeby zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów i pieszych. Dowiedziałam się wtedy, że tutejsi kierowcy, to idioci i państwo musi myśleć za nich, tworząc przepisy dla głupków.

                        A jeszcze taka ciekawostka - jeśli na egzaminie na prawo jazdy, wysiadając zza kierownicy, otworzysz drzwi lewą ręka, to możesz oblać egzamin. Kierowca powinien otwierać drzwi prawą ręka, bo to powoduje automatyczny obrót całego ciała i jak stoisz na parkingu wzdłuż ulicy, to od razu widzisz, czy swoimi drzwiami nie robisz pułapki na nadjeżdżającego właśnie rowerzystę.
                        • te_de_ka Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 09:44
                          Ale super ta zasada otwierania drzwi od strony kierowcy prawą ręką - kupuję i wdrażam w życie!
                          Ja się musiałam reedukować komunikacyjne w Holandii. To nie był pierwszy cywilizowany kraj, w którym jeździłam autem, ale tam dotarło do mnie, że na początku byłam taką troglodytką ze wschodu, która po latach tresury w dziczy wielkiego miasta polskiego, gdzie nadrzędną zasadą jest: jedź szybko, bo cię obtrąbią, musiała się przestawić, że rowery są wszędzie i trzeba bardzo uważać, żeby przez swoją głupotę i ciężką nogę nie zrobić komuś krzywdy. Jeszcze większy szok przeżyłam, gdy zobaczyłam, że obok dróg dla samochodów, ścieżek rowerowych i chodników istnieją specjalne piaszczyste dukty przeznaczone do jazdy konnej, które czasami się przecinają z drogami dla aut, rowerów i pieszych. Jadę ścieżką rowerową a tu naprzeciwko mam amazonkę na koniu - dla troglodyty szok - jak się wyminąć, kto ma pierwszeństwo, czy ten koń się nie spłoszy, na moim kursie prawa jazdy nie było nic o koniach na drogach publicznych oprócz zakazu wjazdu pojazdów zaprzęgowych.
                          • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 09:59
                            Tutaj też jest mnóstwo rowerów i wszelkiego rodzaju skuterów na drogach, a i konia jak najbardziej można spotkać. Kurs prawa jazdy robiłam dopiero w Szwajcarii, więc miałam od razu podane wszystkie tutejsze „reguły gry”. Cała masa młodzieży dojeżdża do szkoły rowerami i skuterami czy motorowerami. Kierowcy na nich uważają, bo najczęściej ich dzieci też tak właśnie jeżdżą. Moj 13-letni syn też dojeżdża do szkoły rowerem. Za bramą jego szkoły jest wielki, zadaszony „parking” dla rowerów.

                            Acha, zasadza z otwieraniem drzwi przyszła tutaj bodajże ze Skandynawii.
                          • turzyca Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 10:18
                            >na moim kursie prawa jazdy nie było nic o koniach na drogach publicznych oprócz zakazu wjazdu

                            Na moim nie było też np autostrady. Dlatego po przeprowadzce wzięłam kilka lekcji. I to też był szok kulturowy.
                        • memphis90 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 10:37
                          >powoduje automatyczny obrót >całego ciała i jak stoisz na parkingu >wzdłuż ulicy, to od razu widzisz,
                          Sorry, tego zupełnie nie kupuję. Bez problemu sięgnę do klamki bez odwracana się całym ciałem tyłem do kierownicy, ale nawet obracając sie w aucie na pewno NIE zobaczę w tej pozycji, co jest za mną. Przed otwarciem drzwi ZERKAM W LUSTERKO.
                          • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 10:58
                            To sobie wypróbuj, co widzisz, zerkając w lusterko, kiedy twój samochód stoi w rządku zaparkowanych innych samochodów, a za nim parkuje auto większe niż twoje. Potem odwróć się i zerknij przez szybę i porównaj, czy widzisz dokładnie to samo, co w lusterku.

                            Sięgając do klamki nie odwracasz się tyłem do kierownicy, tylko skręcasz lekko ciało w lewo, co powoduje, że widzisz, co jest obok twojego auta i nieco z tylu. Za tobą jest zaparkowany samochód i z jego przedniej szyby rowerzysta raczej na ciebie nie wyskoczy.
                              • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 12:14
                                Dobrze, to nie rób, tylko porównaj sobie statystyki. Pod względem bezpieczeństwa na drodze Polska, w której wystarczy spojrzeć w lusterko, jest w Europie piąta od końca, a Szwajcaria, gdzie mieszkają sami idioci uprawiający durną gimnastykę, ma najbezpieczniejsze drogi, obok Norwegii. Jakieś wnioski się nasuwają?

                                I jeszcze powiedz, ile faktycznie widzisz w lusterku, kiedy twój samochód stoi zaparkowany w rzędzie innych samochodów, a za tobą parkuje sporo większy i szerszy od twojego auta mini van?
                                  • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 16:32
                                    A sprawdzałaś? Poza tym nigdzie nie napisałam, że otwierając drzwi prawą ręką należy zapomnieć o istnieniu lusterek. Ten gest robisz oprócz spoglądania w lusterko. Ciekawe jest dla mnie, że mieszkańcy krajów, w których drogi są uznane za jedne z najbezpieczniejszych na świecie, wykonują takie gesty, a mieszkańcy kraju z alarmującymi statystykami je kwestionują. Ja sobie tego nie wymyśliłam. Tak uczy się kierowców na kursie prawa jazdy, więc myślę, że nie bez powodu. Poza tym to nie jest nawet szwajcarski wynalazek, tylko trik, który sprawdził się w krajach skandynawskich, a Szwajcarzy go u siebie stosują od jakiegoś czasu.
                                    • aerra Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 20:03
                                      Pewnie, że sprawdzałam, bo ZAWSZE sprawdzam, czy nic nie jedzie i czy mogę otworzyć drzwi, jeśli stoję przy ulicy/chodniku.

                                      To, że tam tak uczą, służy tylko temu, żeby sprawdzić kursanta. Spojrzenia w lusterko nie da się łatwo zaobserwować, a tak mają prosty test. I ok, niech sobie uczą, tym niemniej zachowanie bezpieczeństwa nie polega na stostowaniu wyuczonych schematyzmów, a uważności i myślenia. Ot i tyle.
                                      • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 21:36
                                        Nie pytałam, czy sprawdzasz, czy nic nie jedzie, tylko czy sprawdzałaś, różnicę między tym, co widzisz patrząc tylko w lusterko, a między tym, co widzisz patrząc w lusterko i przez szybę. Mój instruktor za każdym razem widział, czy spojrzałam w odpowiednim momencie w lusterko czy nie. Nie wiem natomiast skąd ci się wzięło, ze ludzie którzy oprócz spoglądania w lusterko patrzą też przez boczną szybę nie myślą. Poza tym nikt nie rodzi się z naturalnym refleksem spoglądania w lusterka w samochodzie. Jest to tak samo wyuczony nawyk, jak otwieranie drzwi prawą ręką. Porównaj sobie statystyki wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów w Polsce i Szwajcarii. Nie jestem taka pewna, czy z tego porównania wyjdzie ci, że uważności i myślenie lepiej wychodzi kierowcom w Polsce.
                                        • aerra Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 22:32
                                          Przejechałam już dobrze ponad 200 tysięcy km, więc tak, wyobraź sobie, że wiem, czy lepiej widzę obracając się, czy patrząc w lusterko, bo korzystam z auta codziennie, parkuję w ciasnych miejscach, wyjeżdżam tyłem z ciasnych uliczek itp.
                                          Do spoglądania w lusterka to nie refleks jest potrzebny. I nie twierdzę, że ktoś kto zachowując ostrożność sprawdza - w dowolny sposób - czy ma wolną drogę, nie myśli, tylko że ktoś, kto bezmyślnie powtarza wyuczone ruchy nie myśli.
                                          W Polsce jest cała masa bezmyślnych kierowców. Tylko, że akurat przykład dajesz chybiony, bo otwieranie drzwi nie jest najpopularniejszym powodem wypadków.
                                          • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 23:00
                                            Najwyraźniej przejechanie tych kilometrów nie pomogło ci zrozumieć, że nie chodzi o spoglądanie w lusterko albo przez szybę, tylko robienie jednego i drugiego. Spoglądasz w lusterko oraz przez szybę. Nigdzie nie napisałam też, że otwieranie drzwi jest najpopularniejszym powodem wypadków. Skąd ci się coś takiego wzięło? To był tylko przyklad, jak jeden drobny gest może czasem dużo zmienić oraz tego, że już podczas kursu na prawo jazdy wpaja się przyszłym kierowcom, że mają obowiązek uważania na wszystkich słabszych uczestników drogi. Do spoglądania w lusterka nie jest potrzebny refleks w sensie szybkości, ale jest to wyuczony nawyk, a nie naturalny refleks, czyli odruch każdego człowieka. No i zmartwię cię, ale bezpieczeństwo na drodze jak najbardziej poprawiają właśnie takie wyuczone nawyki, jak np. spoglądanie w lusterka, które nie zwalniają nikogo z myślenia czy zachowania ostrożności.

                                            Jak już pisałam, zabawnie brzmi dla mnie przekonywanie mnie, że to właśnie kierowcy w kraju, gdzie na drogach jest o wiele bezpieczniej niż w Polsce, bezmyślnie powtarzają wyuczone schematy, które wcale nie zwiększają bezpieczeństwa. Oczywiście w przeciwieństwie do myślących kierowców w Polsce.
                    • demodee Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 13:30
                      > jak przyjechaliśmy do Szwajcarii, (...) stojąc przed przejściem widzi, że nadjeżdżający samochód się zatrzymuje i kierowca daje znak ręką, że można przechodzić,

                      Chciałam tylko zauważyć, że tak jest w Szwajcarii. W Polsce kierujący ruchem drogowym jest odpowiednio oznakowany i ma lizak. Machanie kierowcy mające oznaczać pozwolenie na przejście przez ulicę[!?] jest tylko nic nie znaczącym machaniem. Pieszy sam odpowiada za swoje bezpieczeństwo, bo ma lepszy ogląd przejścia i drogi niż zamknięty w pojeździe kierowca.

                      Więc nie zwracamy uwagi na machnięcia kierowcy, tylko sprawdzamy, czy nie jedzie za nim jakiś przestępca, który wyminie stojący przed przejściem pojazd z machającym w nim kierowcą i nie walnie w pieszego.
                      • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 13:56
                        Jasne, w innych krajach się da, w Polsce się nie da. Dobrze, przyjmuję do wiadomości, że Szwajcarzy, to idioci. Zastanawia mnie tylko, że nawet ci super mądrzy Polacy, po przyjeździe tutaj, nagle potrafią być kulturalni 😄.

                        Dla wyjaśnienia, nie chodzi o żadne kierowanie ruchem, tylko o uprzejmy gest. Wyobraź sobie, że w Szwajcarii oprócz tych uprzejmych gestów ludzie również sprawdają, czy nie jedzie samochód z drugiej strony oraz czy aby wszyscy się zatrzymali. Dzieciom od najmłodszych lat wpaja się, że na pasy wchodzi się dopiero wtedy, gdy wszystkie samochody się zatrzymały. Mimo to piesi i kierowcy pozdrawiają się sympatycznym gestem, a nawet często uśmiechają do siebie.
                        • demodee Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 14:19
                          > że Szwajcarzy, to idioci.

                          Nic podobnego nie napisałam. Zresztą - być może w Szwajcarii (w której nigdy nie byłam i niewiele o niej wiem) kierowcy mają uprawnienia do kierowania ruchem drogowym (zezwalanie pieszym na przejście). W Polsce jest inaczej.

                          Machanie ręką przez kierowcę oznacza: "przechodniu, widzę Cię i nie ruszę póki nie zejdziesz z przejścia" może być dla pieszego sygnałem fałszywego bezpieczeństwa, bo inny kierowca mógł nie zauważyć tego pieszego. Dlatego mnie jako dziecku wpajano, żeby nie zwracać w ogóle uwagi na machanie kierowców, tylko samej oceniać sytuację na drodze. Teraz, jako kierowczyni, nigdy nie macham do pieszych ani innych kierowców.

                          > Zastanawia mnie tylko, że nawet ci super mądrzy Polacy, po przyjeździe tutaj, nagle potrafią być kulturalni
                          Dostosowują się może do przepisów kraju, w którym prowadzą?

                          > Mimo to piesi i kierowcy pozdrawiają się sympatycznym gestem, a nawet często uśmiechają do siebie.
                          Strasznie wyluzowani ci Szwajcarzy! Ja się na drodze skupiam na obserwacji uczestników ruchu drogowego i znaków a nie na okazywaniu sympatii. Najsympatyczniej się zachowam, jak nikogo ani nic nie uszkodzę...
                          • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 14:39
                            Nie, dla pieszego jest to sygnał „ten kierowca mnie widzi, więc teraz mogę sprawdzić, czy jestem bezpieczny z każdej innej strony”. Powtarzam po raz kolejny, miłe gesty są oprócz zachowania ostrożności, przestrzegania przepisów, skupiania się na bezpiecznej jeździe itd. To był przykład na to, że piesi, rowerzyści, motocykliści i kierowcy samochodów traktują się nie jak wrogów, tylko równoprawnych uczestników ruchu drogowego, a nawet potrafią być dla siebie mili. Nic więcej. Nikt nie uznaje pozdrowienia ręką za kierowanie ruchem. Skąd ci się w ogóle coś takiego wzięło?

                            Poza tym masz rację, bez wszechobecnej agresji na drodze, kiedy dojazd do pracy nie jest walką na śmierć i życie z innymi uczestnikami ruchu, to można być o wiele bardziej wyluzowanym kierowca.
                            • demodee Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 14:52
                              > nadjeżdżający samochód się zatrzymuje i kierowca daje znak ręką, że można przechodzić, a pieszy wchodząc na pasy macha do kierowcy ręką w podziękowaniu.

                              Eliszka, to są Twoje słowa, które napisałaś parę godzin temu. One nie opisują kierowców i pieszych jako równoprawnych uczestników ruchu drogowego. Z Twojego opisu wynika, że kierowca "daje znak ręką, że można przechodzić" czyli w rozumieniu polskiego KD "kieruje ruchem" a pieszy "macha ręką w podziękowaniu".

                              To jest bardzo różne od polskiego KD, gdzie kierować ruchem mogą tylko osoby uprawnione i odpowiednio oznakowane a żadnemu znanemu mi pieszemu nie przychodzi do głowy dziękować kierowcy za to, że się zatrzymał przed przejściem, bo jest to jego obowiązek, niewykonanie którego skutkuje co najmniej mandatem.

                              Zwracam na to uwagę, gdyż ktoś z czytających mógł ominąć Twoją wzmiankę, że piszesz o Szwajcarii i robić tak w Polsce, przez co mógłby spowodować kolizję drogową, bo ruch drogowy to nie jest sporządzenie sałatki i opisywanie jej na forum.
                              • cauliflowerpl Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 15:01
                                "To jest bardzo różne od polskiego KD, gdzie kierować ruchem mogą tylko osoby uprawnione i odpowiednio oznakowane a żadnemu znanemu mi pieszemu nie przychodzi do głowy dziękować kierowcy za to, że się zatrzymał przed przejściem, bo jest to jego obowiązek, niewykonanie którego skutkuje co najmniej mandatem."

                                I to jest właśnie esencja wątków porównujących ruch drogowy w Polsce i innych krajach. Sprowadza się do przepisów, uprawnień i mandatów. I argumentu "jak przyjedzie policja to czyja będzie wina".
                                Tak, jakby policji, przepisów, uprawnień i mandatów w innych krajach nie było.
                                Chyba nawet Niemcy nie są tak podporządkowani kodeksom w kwestii interpretacji zachowań ludzkich i potrafią odróżnić uprzejmość od nadużywania uprawnień.

                                A może to po prostu chęć sprowadzenia rozmowy do absurdu.
                                • demodee Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 15:25
                                  > Sprowadza się do przepisów, uprawnień i mandatów.

                                  Ruch drogowy opiera się na przepisach i uprawnieniach. Nie na widzimisię użytkowników.

                                  I jeśli się nie stosuje do tych przepisów, to, niestety, wkracza policja i kary. Tak jak w innych krajach.
                                  • cauliflowerpl Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 15:35
                                    Dobra, to rzucam zagadnienie i lecę na wieś.

                                    Do niedawna był w Hiszpanii przepis mówiący o tym, że:
                                    - jeżeli pobocze jest równe lub szersze niż 150 cm, dozwolona prędkość maksymalna na drodze to 100 km/h
                                    - jeżeli pobocze drogi jest węższe niż 150 cm, dozwolona prędkość maksymalna to 90 km/h
                                    Szerokość pobocza nie była oznaczona w żadnym miejscu, zazwyczaj nie ma też znaków ograniczenia prędkości, ot, zwykły teren niezabudowany. Trzeba było sobie ocenić na oko, czyli na widzimisię użytkownika, bo nikt nie jest w stanie z samochodu ocenić, czy pobocze ma 145 cm szerokości czy może jednak 155 cm.

                                    Do przemyślenia: dlaczego nawet przy tak niemożliwym do zinterpretowania przepisie, śmiertelność na drogach w Hiszpanii jest jednak niższa, niż w Polsce?
                              • nenia1 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 15:07
                                demodee napisała:


                                > Eliszka, to są Twoje słowa, które napisałaś parę godzin temu. One nie opisują k
                                > ierowców i pieszych jako równoprawnych uczestników ruchu drogowego. Z Twojego o
                                > pisu wynika, że kierowca "daje znak ręką, że można przechodzić" czyli w rozumie
                                > niu polskiego KD "kieruje ruchem" a pieszy "macha ręką w podziękowaniu".
                                >
                                Demodee ale przecież eliszka nie pisze o kierowaniu ruchem, tylko o gestach wymienianych pomiędzy użytkownikami ruchu, inna sprawa, że nie są one przecież zarezerwowane dla Szwajcarii, w Polsce też często na przejściu zdarza mi się, że patrzę na kierowcę, a on daje mi znak ręką, że mnie widzi, ja idąc pasami odmachnę do niego, podobnie jak przy wjeżdżaniu samochodem w korek, osoba wpuszczająca daje znak rękę, ja podnoszę rękę w podziękowaniu albo (rzadziej, bo za to może być mandat) dziękuję poprzez chwilowe włączenie świateł awaryjnych (niektórzy, dziękują też kierunkowskazami).

                              • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 16:19
                                Wiesz, wystarczyło uważnie i ze zrozumieniem przeczytać całą moją wypowiedź, bo póki co cytujesz tylko część jednego zdania, wyrwanego z kontekstu. Natomiast to zdanie jest częścią mojej wypowiedzi na temat, że kierowcy i piesi potrafią traktować się z szacunkiem i okazują to sobie m.in. w opisany przeze mnie sposób. Oczywiście wszystko można sprowadzić do absurdu i jeżeli ty uważasz, że kierowca, który zatrzymał się przed pasami kieruje ruchem, bo oprócz wciśnięcia hamulca machnął do pieszego, to dalsza rozmowa nie ma większego sensu.
                          • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 14:49
                            demodee napisała:


                            >
                            > > Zastanawia mnie tylko, że nawet ci super mądrzy Polacy, po przyjeździe tu
                            > taj, nagle potrafią być kulturalni
                            > Dostosowują się może do przepisów kraju, w którym prowadzą?
                            >

                            A możesz wskazać, które polskie przepisy zakazują kulturalnego zachowania za kierownicą albo nakazują agresywną jazdę?
        • ritual2019 Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 09:31
          A ja jezdze, u mnie mozna po drogach szybkiego ruchu. Bywa ze robimy z partnerem 90 mil dziennie. Planujemy dlugie trasy w grupach, weekendowe, kilkudniowe. Ale u mnie jest bezpieczniej, tak dla rowerzystow jak i dla pieszych.
          • stasi1 Re: "Chcę wrócić do domu." 08.06.20, 08:58
            Ale ma ta droga status szybkiego ruchu? Dopuszczalna prędkość powyżej 100km/h? Może tylko ją tak nazywacie? Swoją drogą taka droga z pasem postojowym idealnie nadawała by się na jazdę rowerem
    • dr.amy.farrah.fowler Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:03
      To niech rowerzyści zadbają to to, żeby się na drogach, które dzielą z innymi użytkownikami dróg, nie gibać się jak pijany gibon.

      Dziś o mało nie przejechałam pani, która wymusiła na mnie pierwszeństwo rowerem wbijając się na rondo rowerem obładowanym zakupami na tydzień (jak mi jeszcze ktoś powie, że rower się świetnie nadaje do wożenia zgrzewki wody, to wyśmieję).
      • mooimeisje Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:16
        "rowerem obładowanym zakupami na tydzień (jak mi jeszcze
        > ktoś powie, że rower się świetnie nadaje do wożenia zgrzewki wody, to wyśmieję)"

        Holender by sie usmial. Nawet nie wiesz co i ile potrafi rowerem przewozic przecietny Holendr. Zgrzewka wody, ha ha ha to 1/10 jego towaru na rowerze.
          • te_de_ka Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 21:32
            Wybrałam się kiedyś na wycieczkę ścieżką rowerową, na której były tłumy rowerzystów od kolarzy po rowery z bollerwagenami z przodu a w nich dzieci, psy, akcesoria plażowe, wędki: www.babboe.de/hundetransport
            Jechałam z dzieckiem wzrostu dorosłego człowieka, które niemiłosiernie gibało sie na rowerze i pomyślałam, że jak troglodyci pokroju dr.amy.farrah.fowler się na mnie wkurzą o tego dzieciaka to z wycieczki nici. Przejechałam za tym dzieckiem jadącym zygzakiem w tempie żółwia ok. 20 km, ludzie spokojnie nas wymijali i wyprzedzali. NIektórzy widząc, że dzieciak ma trudności wspierali go gestem lub słowem, którego nie rozumiałam, bo nie znam holenderskiego ale pewnie chodziło o coś w stylu "you can do it". Przy przeciętnym Holendrze taki dr.army.farrah.fowler jawi mi się jak jak jakiś dziki z buszu.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 08:03
              Na ścieżce rowerowej możesz sobie robić, co chcesz, nawet położyć się w poprzek i tak leżeć, nie używam, więc nie obchodzi mnie, co się na nich dzieje. Jak wyjeżdżasz na drogę publiczną, po której poruszają się różne pojazdy, to się zachowuj tak, żeby innym nie utrudniać, a jak nie umiesz, to na nią nie wyjeżdżaj, proste, bo ludzie się po drogach zazwyczaj poruszają nie dla przyjemności, tylko żeby się najszybciej dostać z punktu A do punktu B, więc jak masz potrzebę zrobienia codziennych 10 km na swoim rowerku, żeby wrzucić na fejsika trasę z Endomondo, to rób to gdzie indziej.
              • inka754 Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 10:05
                Dokładnie. Rowrzyści i użytkownicy skuterków to zmora kierowców którzy muszą dojechać do pracy np. 40 km miastami i z niej wrócić do domu. Od 5 rano do 17 powinien być zakaz jazdy rowerami po drogach, bo po chodnikach już jest.
                  • te_de_ka Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 12:12
                    Dla osobników o mentalności troglodyty, myślących w kategoriach "ja muszę coś, więc osobnik słabszy/wolniejszy ma mi zejść z drogi" to oczywista oczywistość, że ten słabszy/wolniejszy oraz inny/obcy mają mu zejść z oczu i nie przeszkadzać, bo do pracy trzeba dojechać choćby i kosztem życia i zdrowia innych (nota bene do roboty to musiał niewolnik lub chłop pańszczyźnianysmile. Facet obnaża skrajną głupotę pisząc, że na ścieżce rowerowej nie obowiązują zasady ruchu drogowego, można się tam niby w poprzek położyć. Człowieka z maczugą nie przekonasz, można najwyżej poczytać, co myśli.
                • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 08:42
                  inka754 napisał(a):

                  > Dokładnie. Rowrzyści i użytkownicy skuterków to zmora kierowców którzy muszą do
                  > jechać do pracy np. 40 km miastami i z niej wrócić do domu. Od 5 rano do 17 pow
                  > inien być zakaz jazdy rowerami po drogach, bo po chodnikach już jest.

                  Rowerzyści i użytkownicy skuterów są tak samo pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, jak kierowcy samochodów. Ba, bardzo często oni też właśnie jadą do pracy czy szkoły. Wszyscy uczestnicy ruchu drogowego mają prawo znaleźć się na drodze, jeśli nie stoi przy niej znak zakazujący poruszania się danym pojazdem/pieszo. Samochód, którym jedziesz do pracy, to nie jest pojazd uprzywilejowany i obowiązują cię dokladnie te same przepisy, jak rowerzystę czy kierowcę skutera.
                • dr.amy.farrah.fowler Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 11:33
                  Mieszkam na podmiejskiej wsi. Szlaków i tras rowerowych, po których wielbiciele dwóch kółek mogą sobie do upojenia uskuteczniać sport i rekreację, jest tutaj do zajeb*&nia i trochę, jakie chcesz, krótkie, długie, płaskie, pagórkowate, leśne, po polach, do wyboru, do koloru. To nie miasto, gdzie możesz sobie jeździć po ulicy albo po ulicy. Jeżeli ktoś w takiej sytuacji wpiernicza się na drogę wojewódzką, gdzie obowiązuje limit 90 km/h, nie ma pobocza i gdzie suną cały czas TIR-y do i z specjalnej strefy ekonomicznej, to powinien się ustawić po Nagrodę Darwina i nawet specjalnie nie będzie mi go żal.

                  I podobnie, jeśli ktoś jeździ do pracy 20 km na rowerze, a może szybko i tanio dojechać pociągiem, to powinien się zastanowić, co w jego życiu poszło nie tak.
                  • premeda Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 12:10
                    No, a u mnie udogodnień dla rowerów nie ma i faktycznie najlepiej się jeździ po strefie ekonomicznej. Kiedyś wjeżdżałam pod taką stromą górkę, właśnie na strefie, a za mną jechał tir, usłyszałam go dopiero jak zatrąbił, a chwilę za mną jechał w moim ślimaczym tempie. Wszystko się da jak ludzie są normalni, to z tym jestnajwiększy problem.
                  • turzyca Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 12:20
                    >podobnie, jeśli ktoś jeździ do pracy 20 km na rowerze, a może szybko i tanio dojechać pociągiem, to powinien się zastanowić, co w jego życiu poszło nie tak.

                    Może mieć wrodzone problemy zdrowotne i lekarskie przykazanie uprawiania ruchu aerobowego co najmniej 10 godzin.w tygodniu.
                    Od zastanawiania się zdrowie się nie poprawi.
                  • te_de_ka Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 12:34
                    Wbij sobie do głowy, że takim samym użytkownikiem drogi publicznej jest człowiek idący poboczem, rowerzysta jak i kierujący pojazdem mechanicznym. Zasiadanie za kierownicą pojazdu mechanicznego nie daje nikomu prawa do układania pieszym i rowerzystom życia, nie kierowców biznes, dlaczego piesi i rowerzyści nie wybierają pociągu, ich prawo korzystać z drogi publicznej a obowiązkiem każdego kierowcy jest dbać o bezpieczeństwo swoje i cudze a nie wykluczać innych uczestników ruchu dla swojej wygody. Ale z takim podejściem do życia, to radzę ci modlić się, żeby jakiś kierowca po kursie "możesz w niego walnąć, jego kierownica jest na wysokości twojego zderzaka" nie skasował ci blach i nie pozbawił życia. Tak działa prawo silniejszego.
                  • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 08:49
                    Znaczy ty wpierniczając się na drogę, po której pędzą tiry też ustawiasz się w kolejce po nagrodę Darwina, tak? Bo wiesz, że taki tir z dwiema naczepami, to twoje cudowne autko zmiecie w ułamku sekundy i ledwie mokra plama zostanie, więc lepiej zastanów się poważnie, co w twoim życiu poszło nie tak.
            • memphis90 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 10:43
              > Przejechałam za tym dzieckiem >jadącym zygzakiem w tempie żółwia >ok. 20 km, ludzie spokojnie nas >wymijali i wyprzedzali
              Mysle, że na tym polega problem w Polsce. Wąskie drogi bez pobocza, ruch jak na molo w Sopocie i nijak nie "wyprzedzisz spokojnie" przez wiele km. W mojej wsi zakręt za zakrętem, podwójna ciagla niemal cały czas i jak masz rowerzystę, który giba się na lewo i prawo jadąc 5km/h, to jedziesz za nim 5km/h. Tj. ja jadę, a za mną rząd wkurzonych szeryfow...
    • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:05
      Cauli, to działa w obie strony. Niestety rowerzyści w takiej Warszawie jadą po bandzie. Był tu wątek, powisiał parę godzin i cześć pieśni. Tak, też jeżdżę chodnikiem. Ale nie jestem wtedy priorytetowa - priorytet ma pieszy. Przepraszam, dzwonię, jadę dalej. Tymczasem nie mam pewności, że będąc pieszą na chodniku inni rowerzyści mnie uszanują.

      Pojawiła się możliwość jazdy pod prąd na jednokierunkowych. I jest ostro. Bo na każdej jednokierunkowej, nawet na tej na której jest zakaz wjazdu, wjeżdżają rowery i wykonują skręt prosto na maskę wozu.
      Oni chcą wrócić do domu? Cóż, ja też. A nie wylądować w areszcie/więzieniu, a moje dziecko to już w ogóle nie wiadomo gdzie.
        • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 22:19
          Napisałam w wątku obok. Ja wolę dzwonek roweru niż bezszelestnie wyłaniający się zza moich pleców rower bądź hulajnogę. Zresztą napisałam: "Przepraszam, dzwonię". Jak ktoś nie słyszy przepraszam to dzwonię. Się nie teleportuję spod bramy do najbliższej ścieżki rowerowej, dziecka też nie wywalę na ulicę. Nobody's perfect!
        • kanna Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 08:12
          Dzwonienie na pieszych uważam za szczyt chamstwa.
          Pieszy MA PRAWO być na chodniku, iść wolno, zawracać. Ja zresztą (jak pieszy) zawsze sie przestraszam, jak ktoś mi dzwoni za placami. Nie robię tego innym.

          Zdarza mi się jeździć po chodnikach, jeśli pieszy idą całą szerokością jadę chwilę za nimi, a potem wołam "przepraszam". Schodzą i nie ma problemu.

          Zresztą, po chodniku zawsze jadę wolno bo ktoś może wyskoczyć znienacka.
          • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 10:38
            Zadanie domowe: proszę przeczytać jeszcze raz albo i dwa to, co napisałam i odpowiedzieć na pytanie: a co jeśli idą środkiem chodnika i nie schodzą?

            Ty sobie tam snuj rozważania na temat sawłarwiwru, a ja mijam, jestem mijana i problem mają nieliczni. Żyj i daj żyć. Pomieszkaj w centrum dużego miasta to dzwonek roweru nie będzie Cię wystraszał i przestaniesz traktować go osobiście.
            • aerra Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 22:36
              Jak idą środkiem i nie schodzą, to ty schodzisz z roweru i przeprowadzasz obok, albo idziesz za nimi. Sorry, rowerzysta na chodniku nie ma prawa oczekiwać, że ktoś będzie uskakiwał z drogi, bo on jedzie.

              Jak rowerzysta jedzie ulicą, to samochód też ma na niego trąbić, żeby się zdematerializował, jak wyprzedzić nie może? Czy jednak musi się wlec za rowerzystą i czekać aż będzie miał miejce na wyprzedzenie?
              • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 01:29
                Wlokąc się samochodem za rowerzystą nie tracę równowagi.
                Cóż, mi nic nie ubędzie jeśli przepuszczę rowerzystę na chodniku i jeszcze dziecko przy okazji zabezpieczę przesuwając na bok. I dziękuję tym, którzy tak robią. Zresztą idąc też wyprzedzam ludzi, a nie wlokę się za kimkolwiek. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że to taki problem dla ludzi... Odrobina życzliwości.
              • hanusinamama Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 16:25
                Nie musi uskakiwać. Jak ide wolno a ktos idzie szybko i mówi "przepraszam" to ja odsuwam sie (jak leze środkiem) i jakoś korona mi nie spada. Jak jedzie rower podobnie. I chwała ludziom ze mają dzwonki. Bo często jedzie mega drogi rower wyposażony w 500 gadżetów..ale bez dzwonka.
            • piataziuta Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 07:53
              "Zadanie domowe: proszę przeczytać jeszcze raz albo i dwa to, co napisałam i odpowiedzieć na pytanie: a co jeśli idą środkiem chodnika i nie schodzą?"

              Zjeżdżasz z chodnika na trawę i objezdzasz wszystkich nieprzeszkadzajac!
              Nie powinno cię być na chodniku!

              A skoro jesteś (bo nie ma ścieżki rowerowej a ulicą się boisz), zachowuj się jak uprzejmy gość, który nie chce sprawiać nikomu problemu, a nie jak roszczeniowy cham.

              Naprawdę, dzwonienie na chodniku to SZCZYT chamstwa.
                      • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 08.06.20, 00:06
                        Nie wiem czy łamie, bo nie znam wszystkich przepisów. Które się zmieniają.
                        Napisałabym coś jeszcze, ale ponieważ dotyczy to teorii prawa to przemilczę, bo znów coś przekręcę i się będę musiała gęsto tłumaczyć ze swojej ignorancji. Faktem jednak jest, że nie wiem już jak odnieść się do prawa, które obowiązuje, a nie jest, z jakichś względów, egzekwowane.
                        Wiem, Szwajcaria ma inaczej. Szwajcarska praworządność to niemal archetyp.
                • eliszka25 Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 11:04
                  No to teraz spróbuj sobie wyobrazić, że jedziesz ulicą swoim samochodem, a każdy inny samochód, który chciałby cię wyprzedzić, ale nie może, bo np. coś jedzie z naprzeciwka, trąbi na ciebie, żebyś się zdematerializowała, bo on musi szybko. Fajnie ci się jedzie?
              • hanusinamama Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 16:26
                A co ci przeszkadza wolno jadący rower chodnikiem? Ja wole zeby ktoś jechał wolno, zadzwoni, ja sie odsune niz miałby jechać ulica i być rozjechany przez polaka-kozaka za kierownicą. Jak widać chodnikami same księżniczki chodzą...
          • konsta-is-me Re: "Chcę wrócić do domu." 07.06.20, 17:13
            A ja wlasnie tego nie rozumiem
            Dzwoni sie zeby DAC ZNAC pieszym.
            I to nie oni maja zejsc !!!
            To ty masz zejsc z roweru , jesli nie ma miejsca!!
            To jest wlasnie ta filozofia,tak typowa np.dla Warszawy czy ogolnie wschodniej Polski- to pieszy ma ustapic!!
          • danaide Re: "Chcę wrócić do domu." 08.06.20, 00:12
            Bogiem a prawdą wsiadłam na rower po długiej przerwie. I też trochę się zdziwiłam, bo myślałam, że dzwonek to narzędzie zwiększające bezpieczeństwo na drogach, a nie uchybiające czci czy tykające ego. Słyszą go głównie przechodnie i rowerzyści - chyba jasne, że nie służy dzwonieniu na samochody. Dodatkowo chyba mam podejście rodem nie tylko ze wschodniej Polski, ale wręcz z niektórych krajów Azji czy Afryki. Na drogach dochodzi do interakcji. Pewien zawodowy kierowca starszego pokolenia omal nie zszedł na serce a może ze wstydu, gdy zobaczył jak się włączam do ruchu samochodem - w sytuacji gdy nikt nie chce mnie wpuścić otwieram szybę, nawiązuję kontakt wzrokowy lub inny (uśmiechnę się, pomacham) i jestem przepuszczana. Jasne, że w Polsce się tego nie nauczyłam.

            Kiedy to się wszystko tak pokomplikowało?
    • wapaha Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:16
      Tydzien temu podczas wycieczki rowerowej miałam przygodę.
      Jechałam ścieżką rowerową, która się kończyła-bo są roboty i jest kładziony asfalt. Zwolniłam, zjechałam z niej między dwoma grodzącymi drażliwe miejsce pachołkami. W tym samym czasie zauważyłam że z naprzeciwka zapiernicza super rowerzysta ( wiesz aż świecił wszystkimi gadżetami-kask,z napisamy, strój z nazwami i napisami, jakieś gadżety na rowerze no wypas). Jechał jezdnią i chciał zjechać na drugą stronę, na ścieżkę tam gdzie stałam ja. I zjechał . Ja zdązyłam zatrzymac sie i stanąć na nogi, on wjechał we mnie. Wydarł mordę, potem zaczął przecierać rower z ewentualnych draśnięć i z pretensją w głosie powiedział: Mogła pani wyhamowąc. To odpoweidziałam zgodnie z prawdą : wyhamowałam . Mogła pani wyhamowąc jeszcze bardziej- może rzucałby sie dalej ale nadjechał mój mąż, spytał czy mam jakiś problem-to sie palant zmył

      Nienawidzę takich "rowerzystów" królów szos, oczekujących że inni mają schodzić im z drogi
    • obrus_w_paski Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 20:19
      Powiem szczerze, ze jak jadęSamochodem górzysta trasa typowa dla Costa bravs czy w ogóle Katalonii to oblewają mnie zimne poty na myśl, ze mogę spotkać rowerzystów (i najczęściej spotykam). Am takich trasach dystans jest często niemożliwy chyba ze ryzykujesz własnym życiem nie wiedząc co cie spotka za kolejnym zakrętem. Najczęściej jadę wolno za rowerzystami i albo mi gaśnie samochód albo tracą cierpliwość i nagle zaczynaja jechać gęsiego zamiast parami.
      No powiem szczerze- nie znoszę takich spotkań. Zawsze boje się o ich i o własne życie. Mam, sporo znajomych cyklistów sad
      • cauliflowerpl Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 10:18
        Trzeba przyznać, że mieszkamy obie w regionach o bardzo dużym współczynniku "kręte drogi / liczba kolarzy". Na co dzień, bo w zimie w okolicach Calpe jest chyba więcej kolarzy na zgrupowaniach niż mieszkańców wink

        Na szczęście na dłuższe trasy są autostrady, ale ja mam już wbite do głowy, że jak mam jechać podrzędną trasą to pośpiech to ostatnie, co powinnam odczuwać.
        Sama nie jeżdżę po asfalcie, nie kręci mnie to, ale czasem trzeba.
        Ale jak ja czekam, aż będę mogła bezpiecznie wyprzedzić kolarza, być może mojego znajomego, a jakiś pacan mi mruga z tyłu (na szczęście rzadko się zdarza) to mnie ręce opadają.
    • 1matka-polka Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 21:30
      Strasznie mna wstrzasnal ten wypadek, bo sama jezdze z rodzina. A to bylo zupelnie idiotyczne, bo trzezwa kobieta zjechala ze swojego pasa i centralnie w nie walnela.
      Poza tym w Polsce w ciagu paru dni byly jeszcze 2 przypadki zabicia rowerzystek. Koszmar.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: "Chcę wrócić do domu." 05.06.20, 21:52
      Dawno, dawno temu (20 lat) jechałam drogą główną przez miasteczko, jest to trasa na Opole, i otarł mnie samochód ciężarowy, otarł mnie kabiną i chyba wówczas zauważył i gwałtownie odbił, jakby tego nie zrobił pewnie dostałabym naczepą i pod koła. Od tego czasu nie jeżdżę takimi drogami, wtedy zresztą też nie jeździłam tylko miałam mały fragment do przejechania.
      W sąsiedniej gminie wysiadł facet z samochodu i "wipierdolił" rowerzyście na tym niskim rowerze, rowerzysta okazał się jakimś sportowcem a facet synem wójta, cala Polska grzmiała jak tak można, a moja koleżanka z tamtej wiochy mówiła nie raz, że ten rowerzysta zginie kiedyś, bo jeździ po trasie Wrocław-Strzelin tym czymś niskim co prawie na asfalcie siedzisz i nie ma nawet chorągiewki zamontowanej i ledwo go widać, bo ruch na tej drodze jest bardzo duży i sznur aut, i dopiero jak jest twoja kolej na wymijankę to widzisz, że ktoś szura po asfalcie.
      • bi_scotti Re: "Chcę wrócić do domu." 06.06.20, 01:31
        Ocztywiscie, wzajemne "wychowywanie sie" pedestrians, cyclists & drivers jest bardzo wazne i powinno trwac nonstop. Ale rownie wazne wydaja sie byc rozwiazania urbanistyczne chroniace slabszych (pedestrians & cyclists) i wymuszajace wlasciwe zachowania na silniejszych (drivers). Od ilus tam lat publikowane sa listy miast najbardziej friendly dla cyclists & pedestrians (tu z 2019: www.wired.com/story/most-bike-friendly-cities-2019-copenhagenize-design-index/) ale to sie nie dzieje samo z siebie, ze jakies miasto staje sie bezpieczniejsze/bezpieczne dla tych slabszych uzytkownikow drog. To jest do zrobienia wink Tak praktycznie, fizycznie do zrobienia poprzez odpowiednie projektowanie i budowanie drog, zmiany nawierzchni, tworzenie badz ograniczanie miejsca etc. etc. Nic nie zastapi troski jednego czlowieka od drugiego, ale te troske mozna tez wpisac w plany calego miasta. Life.