pingus 28.06.20, 20:57 Czy są tu dziewczyny, które wychowały się bez ojca? Jaki to miało na Was wpływ? Pytam bo niestety zostałam sama z malutkimi dziećmi, odszedł, do nieba. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anika772 Re: bez ojca 28.06.20, 20:59 Bardzo Ci współczuję, i życzę sił. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: bez ojca 28.06.20, 21:28 Było kiedyś forum mama wdowa. Sprawdź czy jeszcze istnieje. A poza tym trzymaj się, dużo siły dla was. Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: bez ojca 30.06.20, 00:12 Przykro mi, wyrazy współczucia. Życzę Ci dużo siły i zdrowia wierzę, że dasz sobie radę najlepiej jak potrafisz. Moja koleżanka z LO wychowywała się bez ojca, zawsze miała go w sercu, wiem, że tęskniła, mama pielęgnowała pamięć o nim. Dobrze sobie radziły, dziewczyna skończyła farmację, z mamą trzymają się razem. Wiele razem przeszły - złego, dobrego, ale mają siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
pingus Re: bez ojca 30.06.20, 11:29 Moje dzieci chyba nie zapamiętają go bo są za małe... Cieszę się z tych przykładów, ze jednak dzieci wychodzą na ludzi, nie staczają się i nie mają dużych deficytów. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: bez ojca 30.06.20, 11:33 Aż tak malutkie? Oczywiście, że sobie poradzicie! Odpowiedz Link Zgłoś
livia.kalina Re: bez ojca 30.06.20, 11:46 Mój tata się wychowywał bez ojca, mój dziadek zginął w wypadku kiedy tata miał około 3 lat a jego siostra około roku. Tata z ciocią go nie pamięta, nawet zdjęć jego nie mają. Wychowywała go moja babcia (którą zresztą też dość wcześnie stracił, w swoją maturę) i jej tata. Potem miał bardzo dobre relacje z rodzicami mojej mamy, którzy traktowali go jak syna. Sam był też dobrym ojcem, chyba rozumiał jak ojciec jest ważny. Wykształcił się, pracował, miał rodzinę i jedna żonę całe życie aż do śmierci mojej mamy, którą, w ciężkiej chorobie, się bardzo ofiarnie opiekował. Na pewno „się nie stoczył”... Bardzo Ci współczuję trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: bez ojca 30.06.20, 22:57 A jak się mają staczać w tym wieku? Odpowiedz Link Zgłoś
bulzemba Re: bez ojca 30.06.20, 09:02 Znam wdowy które zostały z dziećmi. Młode pokolenie się buntowało. Mamy dały radę. Może nie było różowo ale w większości te dzieci są już dawno dorosłe i bardzo poukładane. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: bez ojca 30.06.20, 09:36 A dlaczego zakladasz wychowywanie dzieci bez ojca? Biologicznego nie maja ale przeciez to nie jest konieczne do wychowania i do tego zeby ojca mialy. Odpowiedz Link Zgłoś
pingus Re: bez ojca 30.06.20, 11:22 Zakładam, że jednak się nie uda znaleźć takiego, który będzie mi odpowiadał i na tyle zaufam, by został drugim tatusiem. Mój mąż był naprawdę fantastyczny, nie znam więcej takich ludzi jak on, którzy nie marudzą, ciągle są aktywni, nie siedzą przed komputerem poza pracą, nie kłócą się, mają pasje, którymi zarażają innych, nie zerkają na inne, nie piją, nie palą, nie przeklinają, są pomocni, itd. to po prostu się prawie nie zdarza. Do tej pory nie dociera do mnie, że coś takiego go spotkało, życie jest niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: bez ojca 30.06.20, 11:44 > nie znam więcej takich ludzi jak on, którzy nie marudzą, ciągle są aktywni, nie siedzą przed komputerem poza pracą, nie kłócą się, mają pasje, którymi zarażają innych, nie zerkają na inne, nie piją, nie palą, są pomocni, itd. to po prostu się prawie nie zdarza. Prawie - ale jednak tak. Po śmierci męża spotkałam kogoś takiego. Udaje się nam budować rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
lajtova [...] 30.06.20, 12:21 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kruszysia Re: bez ojca 30.06.20, 13:01 Wiesz, Lajtova, nie pisz może, co myślisz, ale pomyśl, co piszesz! Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: bez ojca 30.06.20, 14:16 Jak można coś takiego napisać!!! Skąd wiesz, że się rozstał, może ktoś go pozbawił życia, albo przegrał z chorobą. Odpowiedz Link Zgłoś
banicazarbuzem Re: bez ojca 30.06.20, 14:18 Jak coś takiego można napisać drugiemu człowiekowi? Wstyd... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: bez ojca 30.06.20, 14:20 Na tym forum, jak widać, można wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: bez ojca 30.06.20, 13:30 pingus napisała: > Zakładam, że jednak się nie uda znaleźć takiego, który będzie mi odpowiadał i n > a tyle zaufam, by został drugim tatusiem. To nie zakladaj. Masz male dzieci wiec pewnie jeszcze wiele lat zycia przed toba, a idealow nie ma, da sie jednak znalezc przyzwoitego czkowieka. Ja znalazlam, jest aktywnym, fajnym czlowiekiem, zaakceptowal dzieci i to starsze a one jego co nie jest latwe bo im starsze tym trudniej. Teraz jestes w zalobie ale za jakis czas minie I czas bedzie zaczac nowy rozdzial zycia tak dla siebie jak i dla dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: bez ojca 30.06.20, 09:51 Przez lata byłam po prostu zajechana na śmierć. A że "tylko" zostałam porzucona przez chłopa, to nikt się nie pieścił nade mną. Jeśli masz chętnych do pomocy przy dzieciach, wykorzystuj to, odpoczywaj, ile wlezie, sił musi starczyć Ci na długo, tym bardziej, że to nie jedno dziecko. Współczuję straty i przytulam. Odpowiedz Link Zgłoś
asfiksja Re: bez ojca 30.06.20, 10:01 Znam dwóch chłopaków, którym zmarł ojciec w dzieciństwie - byli superfajni, w przeciwieństwie do synów matek, które się wiecznie żarły z mężami/eksami. Uważam więc, że na dzieci dużo gorzej działa brak miłości między rodzicami niż fizyczny brak jednego z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
manala Re: bez ojca 30.06.20, 10:03 Moja siostra została wdową kiedy dzieci miały 3 i 9 czy 10 l. Było jej trudno kiedy chłopcy dorastali (konflikty miedzy rodzeństwem wymagają pokładów cierpliwości). Dała radę, choć wsparcia na miejscu praktycznie nie miała. Młodszy - wybitnie inteligentny, z sukcesami, obecnie już po bardzo dobrych studiach. Starszy, bardziej otwarty, pracuje, jest dumnym ojcem. Można powiedzieć, że wszystko się ułożyło. Dużo sił życzę. Mam nadzieję, że masz kogoś bliskiego przy sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
kryzys_wieku_sredniego Re: bez ojca 30.06.20, 10:04 Akurat znam tylko dziewczyny co straciły mamę w bardzo młodym wieku 1-2 klasa sp. Żyją, radzą sobie, natomiast duże piętno to na nich odbiło. Jako młode dziewczyny i kobiety były wycofane, niepewne swojej wartości. Obie miały macochy ale w ich słowach widać było ból po stracie mamy nawet po latach. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: bez ojca 30.06.20, 10:06 U mnie to powody polityczne (stan wojenny i azyl za granicą). Miałam niecałe 5,5 roku. Stany lękowe w bliższych kontaktach z innymi ludźmi przez całe życie. Kiedy moja córka miała też niecałe 5,5 roku odszedł mój mąż. Inne okoliczności, a i ja staram się ją inaczej przeprowadzić przez te sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: bez ojca 30.06.20, 10:09 Ale pamiętaj o jednej rzeczy: co innego śmierć (bardzo współczuję), a co innego porzucenie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: bez ojca 30.06.20, 11:39 Mój ojciec tracił ojca, gdy miał 2 lata. Babcia dała sobie radę, chociaż to było przed wojna, wiec miała panią do pomocy w gospodarstwie. Mój ojciec był fantastycznym ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: bez ojca 30.06.20, 12:15 Mojej mamy kuzynki męża ojciec zginął w Katyniu, kiedy ten miał rok. Jego mama została sama z czterema synami. Dała radę... Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: bez ojca 30.06.20, 11:41 ja jestem takim dzieckiem, tata umarl jak mialam 6 lat, a siostra 2. chyba (?) wyszlam na ludzi, siostra tez. postaram sie napisac wiecej w przyszlym tygodniu, teraz jestem na wakacjach. 3 maj sie, sciskam Odpowiedz Link Zgłoś
swiecaca Re: bez ojca 30.06.20, 11:47 wyrazy współczucia. mnóstwo osób wychowało się bez ojca, choć zazwyczaj jest to sytuacja porzucenia rodziny - śmiem twierdzić, że gorsza, bo choć ojciec żyje, to nie chce mieć kontaktu z dzieckiem... Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: bez ojca 30.06.20, 11:55 Bardzo mi przykro, to trudne samotnie wychować dzieci, ale mnóstwo dzieci tak się wychowuje, z powodzeniem, z różnych powodów nie mając jednego z rodziców. Na pewno teraz jesteś w żałobie i pełna smutku żalu oraz wątpliwości, ale dlaczego sądzisz że się stoczą bez ojca, czy coś podobnego? Ważne by nie wychowywały się tylko z Tobą. Dbaj o więzi z dalszą i bliższą rodziną Twoją i ich ojca, z przyjaciółmi, prowadź otwarty dom, i na przyszłość staraj się być pogodna, nie przelewaj na dzieci swojej straty. O ojcu opowiadaj im, pokazuj zdjęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
str8.up Re: bez ojca 30.06.20, 12:13 Ja wychowywałam się bez ojca, ale tak zupełnie, po prostu związek moich rodziców nie przetrwał nawet tych 9 miesięcy. Czy miało wpływ? Na pewno, ale trudno mi powiedzieć jaki dokładnie. W mojej rodzinie był mężczyzna, który był dla mnie takim ojco—dziadkiem, więc część funkcji ojcowskich była spełniona. Pewnie dlatego, że moja mama nigdy nie była w trwałym związku, mi też taki trudno zbudować, bo po prostu nie wiem z czym to się je, ale to bardziej problematyka stylu życia rodzica niż samego braku ojca. Natomiast jak się przyglądam znajomym, z których większość ma słabą albo żadną relację z własnym ojcem, to nie sądzę żeby ten faktyczny brak ojca był takim ogromnym brzemieniem. W tym momencie dla dzieci bardzo ważne jest, żebyś Ty się poskładała i tego życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: bez ojca 30.06.20, 12:25 Moja koleżanka ze szkoły straciła ojca mając ok.10 lat. Została z mamą i młodszą siostrą. Ciężko było, bo o ile pamiętam ta mama zarabiała jakieś grosze, ale ktoś coś pomógł, ktoś załatwił lepszą pracę, dziewczyny dorosły, zdobyły wykształcenie i całkiem fajnie im się w życiu układa (mam kontakt nadal). Natomiast ojciec mojej kuzynki wyjechał do USA jak miała 8 czy 9 lat. Wrócił jak miała 24. Przez ten czas widzieli się raz, zaprosił ją do siebie do USA po maturze. I u niej ten brak ojca przełożył się na relacje z facetami. Ale też nie katastrofalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaha_org Re: bez ojca 30.06.20, 12:49 Mój mąż i jego brat stracili ojca (zmarł) jak mieli 11 i 13lat, wczesniej nie byl jakims fanastycznym rodzicem. Mama dała radę, miała bardzo bliską relację ze swoimi rodzicami i z dziadkami do końca mieli bardzo bliską relację. Mój mąż kiedyś powiedział, że boi się, że nie będzie umiał być dobrym ojcem bo nie miał od kogo się nauczyć. Od pięciu lat udowadnia jak bardzo się mylił. Jest super w tej roli. Życiowo ogarnięty, deficytów nie widzę. Tobie bardzo współczuję i dużo sił życzę. Trzymaj się, teraz głównie dla dzieci. I szukaj ludzi wokół, którzy będą mogli umocnić Waszą rodzinę/grono najbliższych, na których Ty i dzieci będziecie mogli się oprzeć. By dzieciaki miały więcej ludzi do kochania, wsparcia, czerpania wzorców. Odpowiedz Link Zgłoś
barattolina Re: bez ojca 30.06.20, 13:21 Ja się wychowywałam bez ojca. W zasadzie bez ojca bo co prawda żył, bo rodzice rozwiedli się jak miałam 6 lat ale wyjechał na drugi koniec Polski i kontakt praktycznie się urwał. Bardzo to przeżyłam jak się okazuje, bo po latach okazało się ze cześć traumatycznych wspomnień po prostu wyrzuciłam z pamięci. Teraz jestem już po terapii, bo okazało się ze mam bardzo niskie poczucie własnej wartości co wpływa na moje życie osobiste i zawodowe. Wiem też, że jest to wina poniekąd nadopiekuńczej matki, która była w stosunku do mnie z drugiej strony bardzo wymagająca. Podejrzewam ze wylewała na mnie cala swoją frustrację za to, że nie potrafi ułożyć sobie życia i skupiała całą swoją uwagę bo nie miała na kim (ojca już nie było, a nie mam rodzeństwa ). Jeśli z mojej pozycji mogę Ci coś radzić - szukaj szczęścia dla siebie, bo jeśli je znajdziesz Twoje dzieci też będą szczęśliwe. Jeśli twój mąż kochał swoje dzieci - przypominaj im to za każdym razem, żeby wiedziały ze pochodzą ze związku który wypełniony był miłością a one były chciane i kochane. To jest podstawa do dalszego życia. I pomyśl o przyszłości. Jak będziesz gotowa - daj szansę nowej miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: bez ojca 30.06.20, 14:29 Mój ojciec, zanim sobie zmarł często pracował w tygodniu poza domem więc niewiele chwil z nim pamiętam a zmarł sobie jak miałam ponad 10 jakoś tak. Miałam mamę rodzeństwo dużo ciotek i ogólnie rodziny. Chyba byłam wtedy na niego zła więc wymazałam go z pamięci. Szybko zapomniałam. Wiem, że bardzo nie chciałam żeby matka jakiegoś faceta do domu przyprowadziła, nie zniosłabym tego, zresztą siostry też. Na szczęście tak się nie stało. Na mnie brak ojca miał taki wpływ, że byłam i jestem Zosią samosią, trochę żałuję, że w związkach nie odpuszczałam jak inne kobiety i nie dawałam się rozpieszczać. Ale dobra żyję i mam się dobrze. Bardzo Wam współczuję i życzę wszystkiego najlepszego... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: bez ojca 30.06.20, 14:44 Nawet jeśli podejrzewa się trolla pewne rzeczy nie przejdą przyzwoitemu człowiekowi przez klawiaturę. Nie i już. Odpowiedz Link Zgłoś
caponata75 Re: bez ojca 30.06.20, 14:51 Przyjmij wyrazy współczucia. Bardzo mi przykro. Mój ojciec umarł gdy miałam 12, to samo dotyczy mojego męża. Mam przyjaciółkę, świetną babkę, której tata zmarł gdy miała 8 lat. To było dawno, zupełnie inne czasy, więc nie ma co porównywać, ale teraz widzę, że przez to byłam mniej zaopiekowana, mama walczyła, by zapewnić nam byt, więc siłą rzeczy mniej czasu poświęcała mi, mojej szkole, rozwijaniu hobby itd. Jednak w rozmowach z moją przyjaciółką i mężem przewija się zawsze aspekt 'topienia' się naszych matek w żałobie. Ciągłe rozpamiętywanie, oskarżanie męża, że je 'zostawił z tym wszystkim'. Moja teściowa po śmierci teścia w ogóle pożegnanala się że zwyczajnym życiem i już ponad 30 lat żyje żałobą. A, i chyba wyszliśmy na ludzi. Mamy zwyczajne rodziny, pracę, dom, pasje. Nigdy nie weszliśmy w kolizję z prawem i nie nadużywamy alkoholu. 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: bez ojca 30.06.20, 14:56 Przede wszystkim, nie skazuj się na samotność i nie rób z siebie Zosi - samosi. Organizuj wokół siebie wioskę do pomocy, koniecznie! Utrzymuj kontakty ze znajomymi, nie wstydź się prosić ich o pomoc, miej wokół ludzi, którzy gotowi będą podać pomocną dłoń w awaryjnych sytuacjach (np. podczas hospitalizacji jednego z dzieci, gdy drugie będzie potrzebować pomocy). Bycie samodzielnym rodzicem jest cholernie trudne organizacyjnie i emocjonalnie (nie masz z kimś dzielić tych wszystkich radości i trudów, nie ma cię kto wyręczyć). Zrób wszystko, by mieć przy sobie pomocnych ludzi. Nie zamykaj się w przyszłości na nowe związki. Nowy partner nie musi być "tatusiem" dla twoich dzieci, ograniczona funkcja ojczyma w zupełności wystarczy. Ważne, żebyś Ty miała wsparcie jako kobieta. Być może żaden mężczyzna nie będzie już tak wspaniały, ale może będzie wystatczająco fajny? Masz malutkie dzieci, więc długie życie jeszcze przed tobą. A, i sam fakt nieposiadania ojca nie jest tym, co powoduje, że dzieci schodzą na manowce. Jeśli dzieciaki będą mieć twoją miłość i wsparcie, to spokojnie im wystarczy by utrzymać pion. Odpowiedz Link Zgłoś
pingus Re: bez ojca 30.06.20, 16:26 Dziękuję za ciepłe słowa, ja sobie poradzę, tęsknię, ale wiem że dam radę, muszę być normalna. Martwię się właśnie o dzieci, pewnie całe życie będą czuły taką niesprawiedliwość, brak męskiego wzrorca, poza tym ja im nie zapewnię tego co on mógł, bo po pierwsze wszystkiego nie ogarnę, po drugie on miał więcej do zaoferowania pod kątem pasji i swojej wiedzy, po trzecie sprawy finansowe, po czwarte obecność dwóch rodziców, jest po prostu pusto w domu, mimo że dzieci malutkie to widzą to i czują. Życie chciało inaczej, tylko dlaczego tak szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: bez ojca 30.06.20, 18:06 Cholernie mi przykro, naprawdę. Trzymam mocno kciuki za ciebie. A Twój dom nie musi być pusty. Zaproś do niego ludzi :koleżanki, rodzeństwo, kuzynki, przyjaciół. Niech go wypełnią. Może masz szansę, żeby ktoś z tobą zamieszkał? Koleżanka? Ktoś z rodziny? To bardzo odciąża psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: bez ojca 30.06.20, 18:39 pingus napisała: > Martwię się właśnie o dzieci, pewnie całe życie będą czuły taką > niesprawiedliwość, brak męskiego wzrorca, Jeśli Twoje dzieci są małe to nie będą pamiętały innego życia, więc nie odczują tak bardzo braku ojca ani niesprawiedliwości losu jak Ci się wydaje teraz. A męski wzorzec może dać im kto inny kto poświęci im swój czas i zainteresowanie - nauczyciel, trener, dziadek, wujek, przyjaciel rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: bez ojca 30.06.20, 23:07 Moja córka chowa się sama, jej ojciec przysłał jej z zagranicy taką książeczkę o samotnym życiu z rodzicem, napisaną przez córkę znanej psycholog. Na ostatniej stronie napisała mniej więcej tak: są jeszcze babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie, przyjaciele. Rodzina serca jest największą z rodzin. Siły i najlepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: bez ojca 30.06.20, 16:28 Mam w rodzinie, brat babci zaginął podczas wojny i wdowa po nim wychowała syna, który ojca nawet nie pamiętał. Dała radę, wychowała faceta, który potrafił założyć rodzinę, potrafił odejść od matki (ma ponad 90 lat, mieszkają blisko siebie, często się widują, ale mieszkają osobno), potrafiła dać mu wolność, potrafiła dać radość życia. Cudowna kobieta. Nigdy nie zakładała, że już zostanie wdową na zawsze (straciła męża mając 19 lat), ale została, chociaż ostatniego starającego się miała już będąc mocno po siedemdziesiątce. Bądź dla siebie dobra i nie wymagaj od siebie za dużo. Nie możesz się zajechać. Uruchom całą sieć wsparcia, jaką masz, rodzinę po obu stronach, znajomych, pozwalaj sobie pomóc. Mocno przytulam. Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: bez ojca 30.06.20, 18:30 Mój tato stracił ojca jako 5 latek. I najstarszy z rodzeństwa. Nikt się nie stoczył, było biednej, czasy powojenne... Bardzo szybko dojrzał, może i za szybko, bo wtedy wydał się swojej mamie ,, taki duzy,,. Był potem wspanialym ojcem. Nosił swojego w sercu jako dziecięcego bohatera, dbał o swoją mamę bardzo i do końca. Reszta rodzeństwa taty nie pamiętała swojego ojca, chyba jakoś było im łatwiej mniej tęsknić. Przytulam. Nie ma mądrych słów, przynajmniej ja takich nie znam, by przyniosły otuchę. Ale uwierz, że mądra matka jest w tej chwili skarbem Twoich dzieci i szansa, że się stoczą - kiedy Ty już teraz chcesz temu zapobiec - są zerowe. Resztę zrobi czas. Odpowiedz Link Zgłoś