09.09.20, 17:52
dobra w łóżku? Co to dla was oznacza?
Obserwuj wątek
      • triismegistos Re: A kobieta 09.09.20, 18:04
        Nasza mada? Nieee, no co ty. Ona się urodziła świetna w te klocki, jedyną przeszkodą dla rozwinięia jejj skrzydeł są okowy zacofanego, purytańskiego spoleczeństwa, i te wstrętne grubaski, które jej zgarniają chętnych sprzed nosa.
      • 21mada Re: A kobieta 09.09.20, 22:29
        Na to wyglada. Ematki zawsze maja wymagania wobec innych a nigdy wobec siebie. I zero autorefleksji. A niby takie proste pytanie...
        • fitfood1664 Re: A kobieta 10.09.20, 16:34
          Aleś głupia, skąd kobiety poza lesbijkami mają wiedzieć co znaczy kobieta dobra w łóżku? Może by tak ematków zapytać, jeśli starczy im doświadczeń do porównania uncertain
          • 21mada Re: A kobieta 10.09.20, 18:10
            Samaś głupia! To skąd w ogóle wiesz czy jesteś dobra w czymkolwiek? Gdybym zapytała czy jesteś dobrą matką, pewnie odpowiedziałabyś: tak, bo...
            A skąd facet ma wiedzieć czy jest dobry w łóżku? W wątku o facecie pojawiły się jednak jakieś uniwersalne cechy które powinien mieć. Ciekawi mnie co według was oznacza "być dobrą w łóżku".
      • riki_i Re: A kobieta 11.09.20, 00:01
        no_easy_way_out napisał:

        > Jak cos jest nie tak, znaczyc to musi, ze facet nie umie jej rozpalic.

        Tak, to jest mantra tego forum. Popełniłem kiedyś wątek o "kobiecie przecudnej urody całkowicie pozbawionej libido" i dziesiątki nicków na wyprzódki mnie przekonywały, że taka pani to na pewno nie spotkała właściwego facia, który by ją rozpalił. Bo to, że może po prostu w ogóle nie grać w te klocki, absolutnie niemożliwym jest. Tak rzecze ematka.
        • black_halo Re: A kobieta 11.09.20, 00:05
          riki_i napisał:

          > no_easy_way_out napisał:
          >
          > > Jak cos jest nie tak, znaczyc to musi, ze facet nie umie jej rozpalic.
          >
          > Tak, to jest mantra tego forum. Popełniłem kiedyś wątek o "kobiecie przecudnej
          > urody całkowicie pozbawionej libido" i dziesiątki nicków na wyprzódki mnie prze
          > konywały, że taka pani to na pewno nie spotkała właściwego facia, który by ją r
          > ozpalił. Bo to, że może po prostu w ogóle nie grać w te klocki, absolutnie niem
          > ożliwym jest. Tak rzecze ematka.

          Ryszardzie. Po prostu w tym watku napisales jedna glupia rzecz: ze uroda wiaze sie automatycznie z duzym libido. Otoz nie, mozna byc przecudnej urody i nie miec zadnej ochoty na seks i stado napalonych samcow nic tu nie zmieni. Mozna wolec po prostu kobiety. Mozna miec meza slabego w te klocki.
        • ggrruu Re: A kobieta 11.09.20, 00:25
          Brak libido to chyba jednak nie to samo co słaba w łóżku. W końcu kiepski kucharz o nie ten, co nie zbliża się do kuchni, tylko taki, który gotuje niezjadliwie. a ludzie aseksualni oczywiście istnieją
        • sabat4 Re: A kobieta 11.09.20, 12:07
          riki_i napisał:
          > Tak, to jest mantra tego forum. Popełniłem kiedyś wątek o "kobiecie przecudnej
          > urody całkowicie pozbawionej libido" i dziesiątki nicków na wyprzódki mnie prze
          > konywały, że taka pani to na pewno nie spotkała właściwego facia, który by ją r
          > ozpalił. Bo to, że może po prostu w ogóle nie grać w te klocki, absolutnie niem
          > ożliwym jest. Tak rzecze ematka.

          To jest niebinarne Riki wink
          Jest cale spektrrum pomiedzy "dochodze z pierwszym lepszym" a "nie dochodze z nikim". Skrajnosci sa rzadkie. I to co pisza panie, chyba sprawdza sie dosc czesto.
          Ale oczywiscie - sa i tacy ludzie, plci obojga, ktorzy sa aseksualni i sami sie nawet jako tacy deklaruja.
          Nie sadze, zeby np. dla zakonnicy brak zycia seksualnego stanowil jakis problem.
          • black_halo Re: A kobieta 11.09.20, 14:22
            sabat4 napisał:

            > To jest niebinarne Riki wink
            > Jest cale spektrrum pomiedzy "dochodze z pierwszym lepszym" a "nie dochodze z n
            > ikim". Skrajnosci sa rzadkie. I to co pisza panie, chyba sprawdza sie dosc czes
            > to.
            > Ale oczywiscie - sa i tacy ludzie, plci obojga, ktorzy sa aseksualni i sami sie
            > nawet jako tacy deklaruja.
            > Nie sadze, zeby np. dla zakonnicy brak zycia seksualnego stanowil jakis problem
            > .

            Mi sie wydaje, ze osoby calkowicie aseksualne w ogole nie wchodza w azadne zwiazki i do zadnego kontaktu fizycznego nie doza. Natomiast w watku ryska bylo cos o tym, ze maz wiedzial, ze pani to "kloda" ale i tak postanowil sie z nia ozenic bo ma "taaaakie" cialo. A teraz placze i pije z rozpaczy.
            • sumire Re: A kobieta 11.09.20, 14:59
              black_halo napisała:

              > Mi sie wydaje, ze osoby calkowicie aseksualne w ogole nie wchodza w azadne zwia
              > zki

              Wchodzą, wchodzą. Mam taką osobę w bardzo bliskim otoczeniu, od wielu lat żyje z partnerem, też aseksualnym.
              • jolie Re: A kobieta 11.09.20, 15:24
                A to, że oboje są aseksualni mają napisane na czole? Czy uprawiają taki small talk z mniej lub bardziej znajomymi pt. nie sypiamy ze sobą? Skąd osoby postronne mogą wiedzieć takie rzeczy?
                • sumire Re: A kobieta 11.09.20, 15:30
                  To moja rodzina, rozumiesz. Mieszkałyśmy razem i bardzo wiele nocy przegadałyśmy na ten temat, i wiem, jak i dlaczego weszła w obecny związek, zatem twój komentarz o osobie postronnej jest trochę inwalidą.
          • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 11:38
            @sabat4

            Zaraz zaraz, żeby wiedzieć, czy "dochodzę z pierwszym lepszym" czy "nie dochodzę z nikim", to przede wszystkim trzeba mieć w sobie chęć zbliżeń z mężczyznami.

            Pisalem o pani zasadniczo niezainteresowanej seksem, którą ponoć rozdziewiczył mąż i która miała oprócz niego tylko jednego chwilowego partnera. Z którym przez rok poszła do łóżka cztery razy (!).

            IMO w takich przypadkach należy sądzić po faktach. Skoro ktoś jest niezainteresowany seksem, no to po prostu tak jest. Przekonywanie, że jakby znalazł się panie dzieju jakiś super ogier, to Pani by poczuła zew i żądzę jest wg mnie niepoważne. Zwłaszcza, że tamta pani z wątku to już chyba teraz pod pięćdziesiątkę się zbliża.

            • sabat4 Re: A kobieta 12.09.20, 12:07
              riki_i napisał:

              > Pisalem o pani zasadniczo niezainteresowanej seksem, którą ponoć rozdziewiczył
              > mąż i która miała oprócz niego tylko jednego chwilowego partnera. Z którym prze
              > z rok poszła do łóżka cztery razy (!).

              Jesli zrozumialem, to byla jakas wyjatkowa pieknosc. To akurat jest latwe do wytlumaczenia. Bardzo piekne kobiety czesto maja niezwykle wysrubowane oczekiwania wobec partnera, w zwiazku z tym malo ktory mezczyzna budzi w nich emocje. Dlatego moga sprawiac wrazenie chlodnych.
              Jesli kobieta z ktora jestes w zwiazku realnie ocenia Twoja atrakcyjnosc na poziomie rozdeptanego karalucha albo pokracznej gasienicy, to chyba trudno oczekiwwc, ze bedzie miala mokro miedzy nogami?
              A taka skonczona pieknosc moze odczuwac niespelnienie, a jednoczesnie pogarde wobec otaczajacych ja beznadziejnych facetow. Ostatecznie wezmie kogos z braku laku, ale ognia z tego nie bedzie.

              > IMO w takich przypadkach należy sądzić po faktach. Skoro ktoś jest niezainteres
              > owany seksem, no to po prostu tak jest. Przekonywanie, że jakby znalazł się pan
              > ie dzieju jakiś super ogier, to Pani by poczuła zew i żądzę jest wg mnie niepow
              > ażne. Zwłaszcza, że tamta pani z wątku to już chyba teraz pod pięćdziesiątkę si
              > ę zbliża.

              Dziewczyny Ci mowia, ze to nie do konca tak.
              Owszem, sa osoby zaburzone hormonalnie, z nerwicami na tle seksualnym, albo po prostu o takiej konstytucji psychicznej, ale to nie jest wiekszosc przypadkow, moze nawet nie ich zauwazalna czesc.
              Wiesz przeciez, ze u wiekszosci kobiet pozadanie jest odpowiedzia na pojawienie sie w otoczeniu "wlasciwego mezczyzny". To wcale nie chodzi o ogiera, ktory rozbudzi kobiete w lozku, tylko o takiego osobnika, w obecnosci ktorego zmiekna jej nogi i bedzie mu przemoznie chciala wskoczyc do lozka.
              Jezeli ktos taki nie jest obecny w jej otoczeniu, to kobieta jest uspiona seksualnie i taki stan moze czasem trwac calymi latami. To po prostu tak dziala u duzej czesci pan.
              Dla sprawiedliwosci - sa i takie, ktore po prostu "tego" potrzebuja i niezaspokojone szybciutko zaczynaja dsperacko kogos szukac. To tez calkiem spora grupa.
                • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 12:22
                  ggrruu napisała:

                  > U większości kobiet to akurat magicznie w środku cyklu nagle świat staje się pe
                  > łen własciwych mężczyzn big_grin


                  Ale gdzie tam, zaraz sie odezwie 10ematek, ktore maja inaczej. Poza ty, gdzie jest cykl, jesli kobieta bierze tabletki? Mnie tabletki odłączają libido, jakby wtyczke wyjąć z gniazdla. Ale przecież ludzie są różni😉
                • sabat4 Re: A kobieta 12.09.20, 12:30
                  ggrruu napisała:
                  > U większości kobiet to akurat magicznie w środku cyklu nagle świat staje się pe
                  > łen własciwych mężczyzn big_grin

                  Taki konstrukt psychologiczny jak "wiekszosc" to uogolnione, wlasne doswiadczenia towarzyskie wink
                  To nie jest wiarygodne, bo zwykle zadajemy sie z ludzmi podobnymi sobie srodowiskiem, wyksztalceniem itd.
                  Srednia liczba partnerow seksualnych nie dowodzi tezy o ogromnej liczbie "wlasciwych mezczyzn" w srodku cyklu. Gdyby tak bylo, przez lozka singielek przewijalby sie korowod panow. A tymczasem te srednie partnerow seksualnych oscyluja w okolicach 5 osob. To zaden wynik, jak na takie duze potrzeby :p
                  • ggrruu Re: A kobieta 12.09.20, 12:50
                    Snake w wątku o zdradzie napisała coś o lodach. To że ma się chęć i dużo lodziarni s okolicy nie oznacza że się zje dwa litry codziennie wink akurat związek owulacji z libido to nie jest kwestia towarzyska tylko poparta badaniami. Tak samo jak to, że w czasie owulacji kobiety mają nieco inne preferencje w kwestii mężczyzn. I nie dotyczy to tylko singielek. Tylko jak to sobie wyobrażasz? Jechałam jakiś czas temu winda z pewnym politykiem i jego ochroniarzem. Ochroniarz... no ideal faceta i jeszcze mała powierzchnia w windzie, więc stałam blisko. Miałam powiedzieć: proszę zostawić pana ministra na chwilę bo ja mam owulację? big_grin
              • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 12:26
                > ktos taki nie jest obecny w jej otoczeniu, to kobieta jest uspiona seksualnie i taki stan moze czasem trwac calymi latami

                To dotyczy albo kobiet bardzo młodych, albo całkowicie (z jakiś powodów) nierozbudzonych seksualnie/ z bardzo niskim libido. Dojrzała kobieta ma ochotę na seks np. w zależności od dni cyklu, nie potrzeba do tego wcale Tego Jedynego Seksualngo Świętego Graala.
                • sabat4 Re: A kobieta 12.09.20, 12:42
                  jolie napisała:
                  > To dotyczy albo kobiet bardzo młodych, albo całkowicie (z jakiś powodów) nieroz
                  > budzonych seksualnie/ z bardzo niskim libido.

                  No wez, jak ktos jest calkowicie nierozbudzony, to nie odczuwa "woli bozej" wcale smile Jakby z definicji?

                  Dojrzała kobieta ma ochotę na sek
                  > s np. w zależności od dni cyklu, nie potrzeba do tego wcale Tego Jedynego Seksu
                  > alngo Świętego Graala.

                  Wedlug mnie to sie za chwile zrobi pojedynek na definicje: co to znaczy, ze ktos jest rozbudzony, dojrzaly, ma potrzeby itd.
                  Nie ma sensu. Nikt z nas nie ma monopolu na dywagowanie o czyms takim jak "ogol kobiet", poza statystykami. Wszystkie nasze doswiadczenia sa subiektywne i przefiltrowane przez wycinkowe doswiadczenia.
                  Poza tym, to ja raczej chcialem polemizowac z Rikim o doszukiwaniu sie aseksualnych kobiet, tam gdzie niekoniecznie one sa.
                  • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 12:53
                    Ale chwila - to ty napisałeś o kobietach "uśpionych", bez potrzeb seksualnych, które żyją tak przez lata, dopóki jakiś facet nie dokona wielkiego przebudzenia. Nie neguję, że takie są, ale nie sądzę, że jest ich tak wiele. Bo to tak, jakby nie miały w ogóle wyjściowego libido, a tylko libido relacyjne. I nie zgadzam się w sumie na takie uzależnianie kobiecej seksualności tylko od męskiego obiektu, dziwne to jest. A kobiety są przecież różne. Kobiety samotne również odczuwają ochotę na seks.
                    • sabat4 Re: A kobieta 12.09.20, 13:07
                      jolie napisała:

                      > Ale chwila - to ty napisałeś o kobietach "uśpionych", bez potrzeb seksualnych,
                      > które żyją tak przez lata, dopóki jakiś facet nie dokona wielkiego przebudzenia

                      Tak, odnoszac sie do historii Rikiego o "chlodnej pieknosci". Podalem to jako alternatywe do jej postulowanej aseksualnosci.

                      > . Nie neguję, że takie są, ale nie sądzę, że jest ich tak wiele. Bo to tak, jak
                      > by nie miały w ogóle wyjściowego libido, a tylko libido relacyjne. I nie zgadza
                      > m się w sumie na takie uzależnianie kobiecej seksualności tylko od męskiego obi
                      > ektu, dziwne to jest. A kobiety są przecież różne. Kobiety samotne również odcz
                      > uwają ochotę na seks.

                      Jedne odczuwaja, inne nie. Trudno oszacowac liczbe tych "uspionych", ale przypuszczam, ze to duza czesc grupy 30-40% pan, ktore w roznych badaniach statystycznych podawaly niewielka liczbe partnerow seksualnych w zyciu. Nic latwiejszego niz znalezc kogos do lozka bedac kobieta, wiec gdyby to libido faktycznie nie bylo relacyjne, to poziom "skonsumowanych panow" bylby wyzszy. W dodatku zauwazalnie duza grupa kobiet nie potwierdza uprawiania masturbacji, wiec przypuszczam, ze to tez obszar, ktory pokrywa sie z tym bardziej "relacyjnym" libido.
                                • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 13:42
                                  ggrruu napisała:

                                  > I to jest coś co trzeba umieć zrobić. Nie każda kobieta potrafi

                                  No ok, trochę przyznam Ci rację. Wpadł mi kiedyś w ręce używany telefon jakiejś pani (nieznanej mi). Przeczytałem smsy jakie wymieniala z przyjaciółką (w przedpotopowych nokiach było coś takiego, że wykasowane smsy czasem 'wracały', zwłaszcza po włożeniu innej karty sim). No i tam było, że rozstała się z facetem i koniecznie chciała się z kimś przespać, bo to już parę miesięcy minęło. I dawała znaki jakiemuś koledze, a ten nic nie jarzył. Żadnych niuansów nie łapał, aluzji nie chwytał, no nic kompletnie. I finalnie bxyknela się z innym, który w ogóle nie był najpierw rozpatrywany.
                                  • ggrruu Re: A kobieta 12.09.20, 13:47
                                    To mi przypomina akcje z liceum jak mnie koleżanka wyprzedziła na ostatniej prostej ,smile Ja chciałam, on też, no ale ja szłam w aluzje i sugestie. A ona po prostu na wyjedzie czekała w jego łóżku w bieliźnie. I tyle miałam z mojego sygnalizowania chęci
                                    • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 13:53
                                      Hahaha. A ja opowiadałem chyba jak to w akademiku jedna pani się przy mnie rozebrała do rosołu i oznajmiła, że idzie pod prysznic. No to ja goły wskoczyłem do wyra i czekam na nią.

                                      Pani wraca i jest niemożebnie zdziwiona, a co też ja nagi robię w jej łóżku? BTW była to gościówa z Mazur która na Polu Mokotowskim usiłowała opalać się nago i dziwiła się, że panowie podchodzą i składają jej propozycje.
                                      • ggrruu Re: A kobieta 12.09.20, 13:58
                                        potem mi tłumaczył, że wolał ze mną ale nie wiedział, jak się jej pozbyć big_grin finalnie wylądowaliśmy w łóżku jakiś czas później. A koleżanka jest teraz moja sąsiadka i nasze dzieci się razem na placu zabaw bawią
                                        • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 14:13
                                          Ukrainka mi ostatnio opowiadała, że dwaj Ukraińcy którzy ją kilka lat temu busikiem przywieźli do Polski, a z którymi oboma się potem przespała, teraz pojawiają się w jej miasteczku. A jeden ma kumpla w domu obok, na jej ulicy.

                                          Także tentego, nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się artefakt z przeszłości. big_grin

                                          PS. Obaj byli z miasta oddalonego od jej miasta o kilkadziesiąt kilometrów więc trudno było przypuszczać, że pojawią się jeszcze kiedyś na jej drodze, zwłaszcza po bzyknieciu w Polsce.
                                      • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 14:15
                                        big_grin
                                        to jest dobre smile
                                        Jak sie potoczyl dalszy ciag rozmowy?

                                        Nie wiem czy oglasales kiedys “trzecia planete od slonca”. Tak mi sie skojarzylo, a propos dziwnych zachowan.
                                        • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 16:12
                                          No nijak, opowiedziała mi o tym. Ponoć bezpośredniego kontaktu i rozmowy z tymi panami dotąd nie było. Ale widuje ich regularnie, zwłaszcza tego co przychodzi do kolegi trzy domy obok.
                                          • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 16:40
                                            riki_i napisał:

                                            > No nijak, opowiedziała mi o tym. Ponoć bezpośredniego kontaktu i rozmowy z tymi
                                            > panami dotąd nie było. Ale widuje ich regularnie, zwłaszcza tego co przychodzi
                                            > do kolegi trzy domy obok.

                                            drzewko dziwnie przyczepilo.
                                            Moje pytanie jak wygladal dalszy ciag dialogu byl ad:

                                            "A ja opowiadałem chyba jak to w akademiku jedna pani się przy mnie rozebrała do rosołu i oznajmiła, że idzie pod prysznic. No to ja goły wskoczyłem do wyra i czekam na nią.
                                            Pani wraca i jest niemożebnie zdziwiona, a co też ja nagi robię w jej łóżku? "
                                            • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 17:01
                                              Nastawiłem się na seks, więc jasne że usiłowałem negocjować. big_grin Ale pani była nieugięta, więc się ubrałem, chwilę posiedziałem i wyszedłem.
                                              • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 17:06
                                                A z akcji akademikowych to kiedyś jedna pani wpierw mnie rozgrzała do czerwoności, dała się posmyrać, czy nawet przez sekundę coś więcej, po czym oznajmiła, że idzie pod prysznic. Za kwadrans zamiast niej przyszło dwóch panów, którzy oznajmili, że moja wizyta się nadmiernie przedłużyła i obcesowo kazali mi się wynosić. Ubierałem się na akademikowym korytarzu. big_grin
                                                • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 17:33
                                                  riki_i napisał:

                                                  > A z akcji akademikowych to kiedyś jedna pani wpierw mnie rozgrzała do czerwonoś
                                                  > ci, dała się posmyrać, czy nawet przez sekundę coś więcej, po czym oznajmiła, ż
                                                  > e idzie pod prysznic. Za kwadrans zamiast niej przyszło dwóch panów, którzy ozn
                                                  > ajmili, że moja wizyta się nadmiernie przedłużyła i obcesowo kazali mi się wyno
                                                  > sić. Ubierałem się na akademikowym korytarzu. big_grin

                                                  W sumie dobrze, ze Ci rachunku bez faktury nie wystawili. Takiego z bardzo niesprzyjacyni warunkami splaty i nierynkowo wysokim oprocentowaniem.

                                                  Takich akcji to nie mialem.
                                                  W porownaniu do a Twojego to light- ale raz bylem tez w akademiku z dopiero co poznana studentka. Troche po piwach i w slimaka. Pozniej dlugo nie trwalo i nagle mam jej piers w ustach.
                                                  Nie ze mi cos nie pasowalo, no ale zaczalem sie nakrecac na wiecej. I to wtedy studentce sie przypomnialo, ze nie moze ze mna nic przeciez zrobic- albowiem ona ma chlopaka, ktorego kocha. I nie zamierza go zdradzac.
                                                  Rowniez probowalem negocjowac- ale nie bylem przygotowany, wiec nie szlo dobrze.
                                                  Ale nawet gdyby szlo po mojej mysli - to pare minut pozniej weszly do pokoju dwie osoby- w tym jej wspollokatorka.
                                                  ale nie jak u Ciebie ze wyprosilyby mnie- tylko wrecz odwrotnie. Siedli na przeciwko Na lozku drugim z piwami w rekach nam podali tez po jednym, I rozkrecajmy impreze I rozmawiajmy sobie.
                                                  To ze bylismy do polowy nadzy pod koldra- nie robilo na nikim wrazenia.

                                                  Ale ja nie bywalem bardzo czesto w akademikach. Moze to standard?
                                                  • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 21:41
                                                    Kiedyś to się działo (za komuny) . Ja się jeszcze załapałem na sam koniec akademikowych klimatów na początku lat 90-tych. Ale byłem z Warszawy i tylko wpadałem na gościnne występy , więc nie było tego jakoś szczególnie wiele.
                            • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 13:46
                              A no widzisz smile
                              Nawet taka powiedzmy ze co najwyzej zwykla (ze wskazaniem na “co najwyzej”) - nie potrzebowala by sie wysilac.
                              Jakis tam make-up na pewno bez przegiec.
                              Ubrac sie nieco (!!) odwazniej, uwypuklic to co u niej fizycznie ciekawsze- to potrafi chyba kazda kobieta- z reszta nie ma co udawac ze to wielka filozofia.
                              Pojsc w odpowiednie miejsce.
                              Najlepiej samej, no nie z 5 kolezankami raczej.
                              Pub, kawiarnia.
                              Nie mowie nawet o opcji imprez, klubow.
                              W zaciszu domu?
                              Tez mozna. Tindery i inne takie

                              No kurde - stopien trudnosci Raczej niewiekszy niz kupienie 1kg kartofli w supermarkecie
                              • ggrruu Re: A kobieta 12.09.20, 13:52
                                Byłam wczoraj w barze w czarnej krótkiej sukience i jakoś to działa wink ale nie wiem czy bym się odwazyla na samotny wypad w celu sygnalizowania chęci
                                • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 14:09
                                  No to sama widzisz.
                                  Moze “Hamulcowym “ jest kwestia odwazenia sie , a nie umiejetnosci.

                                  Tez wczoraj bylem w pubie. Na krotsze sukienki mam zawsze wlaczony fabrycznie radar- Ktory czasami jest bardziej czuly, czasami mniej- ale nie da sie tak o wylaczyc.
                                  Ale nawet to nie bylo potrzebne.
                                  Mignela mi jedna pani dwa razy. Nawet nie miala sukienki/spodniczki. Lekki dekolt byl. I byly czarne jeansy, takie tight- ale miala jakies obcasy.
                                  Buty jak buty - ale to zwykle powoduje, ze kobieta -taka ktora w nich sie dobrze czuje, podejrzewam- jest pewniejsza siebie- nieco inaczej chodzi.
                                  Nic wulgarnego- ale pojawia sie ruszanie biodrami, troche wydatniejsze machanie tylkiem.
                                  Optycznie wydluzone nogi - sciema, ale taka gdzie nie mam nic preciwko. Chce byc sciemniany. NAWET gdy tych noc nie pokazuje, no bo spodnie.
                                  I to nieraz wystarczy.
                                  Wczoraj wystrczylo, zebym ja zauwazyl.
                                  A ja juz nie jestem sliniacym sie na widok kazdego tylka 20-latkiem.

                                  Obecnie spotykam sie z kims, wiec ja zostawilem w spokoju.
                                  Ale gdyby tak nie bylo - 50% szans , ze bylaby na celowniku.

                                  To nie byla arcypieknosc.
                                  Taka ciut powyzej przecietnej.

                                  Wiec naprawde wiele nie trzeba.
                              • sumire Re: A kobieta 12.09.20, 13:56
                                no_easy_way_out napisał:

                                > Pojsc w odpowiednie miejsce.
                                > Najlepiej samej, no nie z 5 kolezankami raczej.
                                > Pub, kawiarnia.
                                > Nie mowie nawet o opcji imprez, klubow.

                                A kto tej samotnej kobiecie w klubie przypilnuje drinka?...

                                > No kurde - stopien trudnosci Raczej niewiekszy niz kupienie 1kg kartofli w supe
                                > rmarkecie

                                Jasne, jasne.
                                • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 14:26
                                  Samej jesli kawiarnia / pub. Zakladam, ze jesli siadzie przy kawie, ciastku, drinku przy stoliku, to bedzie tam siedziala.

                                  Jesli do klubu, to lepiej we dwie. I nie wszedzie , zawsze, kazdy krok razem, zeby nie byly non-stop przywiazane do siebie niewidzialnym sznurkiem.
                                  • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 14:46
                                    >Samej jesli kawiarnia / pub. Zakladam, ze jesli siadzie przy kawie, ciastku, drinku przy stoliku, to bedzie tam siedziala.

                                    Jesli do klubu, to lepiej we dwie. I nie wszedzie , zawsze, kazdy krok razem, zeby nie byly non-stop przywiazane do siebie niewidzialnym sznurkiem.

                                    Szczerze, to mnie trochę dziwi to, co piszesz. Kobieta ma siedzieć sama w barze/kawiarni i od razu będzie podbijać do niej facet, który ją podnieci? Przecież to po pierwsze - bardzo rzadko się zdarza (mnie np. nie podnieca większość mężczyzn, raczej mam swój typ i potrzebuję z gościem pogadać), po drugie - jednak jest ryzykowne zdrowotnie (bo zakładam, że piszesz tylko o facecie do łóżka), a po trzecie - naprawdę chyba lepsza i łatwiejsza jest masturbacja...
                                    • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 15:04
                                      Ale jolie - Ty tu odjezdzasz w innym kierunku troche.

                                      Moja polemika byla ad oceny ggrruu kobiet. Napisala, ze nie kazda kobieta potrafi podrywac - i to jest coś co trzeba umieć zrobić. A bylo to a propos kobiet i ich potrzeb seksualnych, zwlaszcza takich, ktore nie sa przecudnej urody tylko bardziej zwykle.
                                      A ja ze kobieta nie musi podrywac przeciez - ze ma tylko byc gotowa i sie co najwyzej "wystawic" na podryw - aby kogos poznac.
                                      I to o tym bardziej niz o znalezieniu jednego na miliony.

                                      A czy masturbacja jest lepsza?
                                      Co kto woli. Na pewno nie kazdy sie pod tym podpisze.
                                      • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 15:19
                                        Ok, ja zrozumiałam, ale co jeśli kobieta wystawia się na podryw przez pół roku i jednak nic? A to nic może być z różnych przyczyn - podbijający goście jej nie podchodzą albo jednak wzbudza małe zainteresowanie? Tak, zawsze może obniżyć standardy, ale to w sumie smutne i trochę....mechaniczne? Naprawdę masturbacja jawi mi się jak lepsza opcja wówczas. A o jakiejś magii, fascynacji dwóch osób sobą, pożądaniu w oczach to nawet nie piszę, to jakaś odległa galaktyka w tym kontekście, chyba się starzeję.
                                        • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 15:34
                                          Dla kobiet podryw w klubie, to kiepska opcja, wlasnie z takiego powidu, ze kobiety w wiekszosci, nie "rozpoznaja" partnerow seksualnych wzrokiem, tak jak mezczyzni, tylko potrzebuja czasu i poznania drugiej osoby. A tu sie przysiadzie taki, niby z wygladu okej ale po 10 minutach okaze sie ze jednak nie i co wtedy? Dzieki ale szukam dalej, a on zacznie fochy strzelac albo stalkować i wieczor zmarnowany. 🙄
                                          • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 15:44
                                            > kobiety w wiekszosci, nie "rozpoznaja" partnerow seksualnych wzrokiem, tak jak mezczyzni, tylko potrzebuja czasu i poznania drugiej osoby.

                                            Oj nie wiem, na forum było to omawiane i to jest ponoć staroświeckie. Jak najbardziej wystarczy dzisiaj kobiecie zdjęcie na Tinderze. Ja na pewno potrzebuję trochę czasu, ale to, czy ktoś mnie kręci fizycznie, wiem bardzo szybko. Co nie zmienia faktu że szybko może przestać kręcić, gdy się odezwie.
                                            • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 15:49
                                              "Ja na pewno potrzebuję trochę czasu, ale to, czy ktoś mnie kręci fizycznie, wiem bardzo szybko. Co nie zmienia faktu że szybko może przestać kręcić, gdy się odezwie."

                                              No, zdecydowanie więcej zmiennych, niż u mezczyzn...
                                              • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 15:58
                                                No i dochodzi jeszcze strach, ze to moze byc jakis swir, bo nie znam jego znajomych ani rodziny, dla mnie srednia opcja, potrzebuje wiecej czasu, żeby komuś zaufac, nie dla mnie klubowe randkowanie, chyba ze ze znajomym...
                                                • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 16:09
                                                  No dokładnie, świr albo zbok. I z takim nowo poznanym do jego mieszkania? Albo do swojego lokum, żeby znał adres? Nawet hotel może nie być bezpieczną opcją.
                                                  • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 18:08
                                                    ggrruu napisała:

                                                    > A kolega z pracy to nie może być zbokiem? A ktoś poznany u znajomych?


                                                    Im dluzej sie znamy, i mamy wspolnych znajomych, ktorych mozna podpytac, tym mniejsze ryzyko, i tyle. 🙄
                                                  • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 19:14
                                                    Oczywiście, że może. Ale znasz jego dane osobowe chociażby (jeśli to ktoś z pracy), macie często wspólnych znajomych, którzy coś o nim wiedzą. I masz więcej okazji do kontaktów z nim, obserwujesz jego różne reakcje. Jak najbardziej może okazać się gwałcicielem czy świrem, temu nie przeczę.
                                        • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 15:58
                                          Jak druga osoba w ogole nie kreci, ze no zima jest, to tak - masturbacja lepsza.

                                          W to wystawianie sie przecietnej na podryw przez pol roku i caly czas nic nie dowierzam. O ile "i nic" rozumiemy jako nikt nie podchodzi, nie wzbudza zainteresowania.
                                          Cos tu na pewno nie gra.
                                          Byc moze kobieta na przyklad "cenie sobie wygode i nikt mi nie bedzie mowil jak mam sie ubierac" pomieszala z jednak jakims minimum wystawienia sie na podryw. Rozciagnieta lekko dziurawa ulubiona bluza, starte Adasie na nogach, obgryzione paznokcie - nie sprzyja.
                                          A moze na przyklad ma talie prostopadloscianu. Badz nierozwiazana kwestia braku zeba na przedzie naprawde nie sprzyja.
                                          No moze po prostu taka pani jest po zlej stronie przecietnosci, zwykle mogac cos z tym zrobic.
                                          • sumire Re: A kobieta 12.09.20, 16:13
                                            no_easy_way_out napisał:

                                            > w wystawianie sie przecietnej na podryw przez pol roku i caly czas nic nie d
                                            > owierzam. O ile "i nic" rozumiemy jako nikt nie podchodzi, nie wzbudza zaintere
                                            > sowania.
                                            > Cos tu na pewno nie gra.
                                            > Byc moze kobieta na przyklad "cenie sobie wygode i nikt mi nie bedzie mowil jak
                                            > mam sie ubierac" pomieszala z jednak jakims minimum wystawienia sie na podryw.

                                            Ale wiesz, że to, co piszesz o "wystawianiu się na podryw" jest obleśne? Mylisz kobiety z klaczami.
                                          • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 16:17
                                            > A moze na przyklad ma talie prostopadloscianu.

                                            Ale kobieta z taką talią jak najbardziej może chcieć seksu i mieć swoje potrzeby. Podobnie jak mężczyzna o wyglądzie Quasimodo. Zatem skoro wygląd jednak się liczy, skąd zdziwienie, że nie ma chętnych? Mnie to w ogóle nie dziwi.
                                            • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 18:10
                                              ggrruu napisała:

                                              > Jeśli Ty chciałeś tę kobietę której zdjęcie mi wysłałeś to doprawdy talia prost
                                              > opadłościanu nie jest problemem big_grin


                                              Widze, ze jestes w swoim zywiole, no to jedziesz, jaka byla tragiczna🙄
                                              • ggrruu Re: A kobieta 12.09.20, 19:03
                                                Tragiczna jak tragiczna ale swoją kosmetyczke powinna za te brwi pozwać big_grin klasyczny przykład dziewczyny która tak się nastarala, że popsuła. Ale figura świetna
                                            • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 18:29
                                              ggrruu napisała:

                                              > Jeśli Ty chciałeś tę kobietę której zdjęcie mi wysłałeś to doprawdy talia prost
                                              > opadłościanu nie jest problemem big_grin

                                              Chciales w sensie "na warsztat"?
                                              A tak, kwalifikowala sie (pierwsze zdjecie nie, ale dzieki drugiemu zdjeciu juz tak).

                                              Na cos wiecej na pewno nie. Kojarze, ze jakis raczej wsiocki opis miala. Ale nie pamietam juz dokladnie, to z 2-3 lata temu bylo jak sie natknalem. Zapamietalem ten przyklad z racji dysonansu zaleznie od tego, na ktore zdjecie spojrze smile

                                              Z reszta to typowa kategoria.
                                              Mocno wybiorczy nie jestem. Zlapalem sie na tym, ze tak powierzchowne mniej wiecej co czwarta/piata mi sie wystarczajaco podoba, zeby cos ten.
                                              Z kandydaturami na powazniejszy zwiazek to zupelnie inna kwestia. W zasadzie nie ma takich. I nie, nie chodzi o fizycznosc. Co do fizycznosci to co jak co, ale nie mam wysrubowanych norm. Do czego mysle teraz juz nie musze akurat Ciebie (wlasciwie to Was 2) przekonywac.
                                        • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 16:17
                                          jolie napisała:

                                          > Ok, ja zrozumiałam, ale co jeśli kobieta wystawia się na podryw przez pół roku
                                          > i jednak nic?

                                          Moja bulimiczka borderka miała taki etap, że robiła się na bóstwo i wyłaziła na spacer w tę i z powrotem po Nowym Świecie w Warszawie. Zakończyło się to dość śmiesznie, bo istotnie wyrywali ją faceci i dała numer telefonu jednemu który okazał się świrem - stalkerem i męczył ją później latami. big_grin
                                      • sumire Re: A kobieta 12.09.20, 15:46
                                        no_easy_way_out napisał:

                                        > Ale jolie - Ty tu odjezdzasz w innym kierunku troche.
                                        >
                                        > Moja polemika byla ad oceny ggrruu kobiet. Napisala, ze nie kazda kobieta potra
                                        > fi podrywac - i to jest coś co trzeba umieć zrobić.

                                        Bo to prawda.

                                        > A ja ze kobieta nie musi podrywac przeciez - ze ma tylko byc gotowa i sie co na
                                        > jwyzej "wystawic" na podryw - aby kogos poznac.

                                        A to zupełnie nieprawda.
                                • 1matka-polka Re: A kobieta 12.09.20, 14:49
                                  no_easy_way_out napisał:

                                  > Akurat dokladnie Wy 2 dostalyscie dokladnie te same zdjecia pare dni temu smile


                                  Aaa, tamta, mnie sie wydaje, ze ona byla bardzo wysoka, to dla mnie tez jest juz przekroczenie pewnej granicy, powyzej jakiegos wzrostu, czy innych nietypowych elementów...
                          • sumire Re: A kobieta 12.09.20, 13:40
                            no_easy_way_out napisał:

                            > Ale kobieta nie musi podrywac.
                            > Wystaraczy, ze jest gotowa na bycie poderwana.
                            >
                            > Przecietna, nie mowiac o calkiem atrakcyjnej kobiecie, w zasadzie starczy ze je
                            > st.

                            I dlatego coraz więcej jest samotnych kobiet?...

                            To, że "wystarczy, że jest" to mit. Mężczyźni są wybredni, powiedziałabym nawet, że coraz bardziej. Lubią jednakże twierdzić, że wystarczy, iż kobieta zademonstruje chęć do seksu i już trzmiele lecą.
                            • no_easy_way_out Re: A kobieta 12.09.20, 13:55
                              sumire napisała:

                              > I dlatego coraz więcej jest samotnych kobiet?...
                              >
                              > To, że "wystarczy, że jest" to mit. Mężczyźni są wybredni, powiedziałabym nawet
                              > , że coraz bardziej. Lubią jednakże twierdzić, że wystarczy, iż kobieta zademon
                              > struje chęć do seksu i już trzmiele lecą.

                              Samotne pewnie, ze sa.

                              Ale tu mowa o seksie byla tylko.
                              Albo tak ja to zrozumialem-w kazdym razie ja o tym pisze.
                              Ze do fajnego sensownego zwiazku nielatwo o faceta to sie ja akurat zgodze; coraz mniej “oplaca sie” to facetom. Na pewno 5 lat temu byli mniej Entuzjastyczni niz 10, 15 lat temu, a teraz sa (srednio) mniej chetni niz lat temu 5.

                              Ale popyt na uciechy cielesne I wszelakie opcje barabara wsrod facetow mysle, ze jak byl, tak jest i nie wyparowal.
                      • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 13:13
                        Ale chyba mieszasz dwie sprawy - to, że samotna kobieta nie bierze pierwszego lepszego do łóżka to jedno, a to, że odczuwa napięcie seksualne to drugie. Może naprawdę woli masturbację, gdy na horyzoncie nie ma nikogo ciekawego? A dlaczego nie deklarują masturbacji to kolejna sprawa, nie muszą.
              • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 13:21
                Bez przesady. Nie żyjemy na jakiejś wiosce, gdzie są sami panowie z "Chłopaków do wzięcia". Pani żyła w Warszawie, mogła sobie znaleźć księciunia do bzykania. Widać nie podniecał jej żaden (męża jak sądzę wzięła z rozsądku, biedny nie był, szpetny chyba też nie <nie znam się zbytnio na męskiej urodzie>wink.
                • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 13:22
                  *to było ad vocem do odpowiedzi sabat4 na moją wypowiedź pięć pięter wyżej. nie wiem czemu drzewko tutaj umieściło ten post.
                • jolie Re: A kobieta 12.09.20, 13:27
                  Ale przypadek tej nieszczęsnej pięknej kobiety, która nie lubiła seksu był już na forum szeroko omawiany. Facet, choć przed ślubem miał wszelkie przesłanki, że ona nie jest demonem seksu, brnął w relację z nią, bo podniecało go jej ciało i uroda/chciał połechtać swoje ego związkiem z pieknością. I chciał ją oglądać na co dzień. Zatem miał, czego chciał właściwie, choć nie był z tym szczęśliwy.
                  • riki_i Re: A kobieta 12.09.20, 13:57
                    No to jest taki przypadek jak te kobiety co to wierzą, że misio się zmieni po ślubie. Choć jak ją rozdziewiczył, to mógł mieć nadzieję, że się rozbudzi (oni się jakoś dość młodo poznali, pani chyba była jeszcze w liceum).
      • trampki-w-kwiatki Re: A kobieta 09.09.20, 23:53
        Żebyś się nie zdziwił. Ja tam wolę jak faceci jednak jakieś tam zahamowania mają. Już się nasłuchałam o różnych freakach, którzy lubią jak im się sika na klatę albo miażdży jaja. Dzięki, postoję.
        • ggrruu Re: A kobieta 10.09.20, 11:43
          Zapytaj o o trójkąt MMK i otwartość na pasywny anal to zobaczysz, jak wyzwolony "jestem ogierem bez zahamowań, kocham seks jak koń owies i dotarłem do końca pornhuba" staje się konserwatywnym i zachowawczym niemal prawiczkiem big_grin
          • kermicia Re: A kobieta 10.09.20, 11:50
            Hehe, faktem jest, że samo hasło pasywny anal (palcem, zabawką) u większości facetów wywołuje panikę podszytą histerią, podczas gdy w pornosach hetero takie zabawy to standard.
          • 1matka-polka Re: A kobieta 11.09.20, 15:33
            "otwartość na pasywny anal to zobaczysz, jak wyzwolony "jestem ogierem bez zahamowań“

            Jesli ktos lubi miazdzenie jaj i sikanie na klate, to przestraszy się palca w tyłku? Litości🙄 Zresztą piszecie tak, jakby żadna z was nie masowała partnerowi prostaty od środka. Serio?
      • 21mada Re: A kobieta 10.09.20, 00:38
        😁 W sensie ze kochanka męża?
        Chodzi mi o to czy ty uważasz siebie za dobrą w łóżku i co to oznacza w przypadku kobiety? Może kobieta wcale nie musi być dobra, skoro dziewica to taki fetysz dla wielu?
        • anika772 Re: A kobieta 10.09.20, 12:54
          Nie pytałaś o to czy my się uważamy, tylko jaka jest kobieta dobra w łóżku.
          Ja się na przykład nie uważam za dobrą w łóżku, a feedback mam zgoła odmienny.
          • 21mada Re: A kobieta 10.09.20, 13:43
            Właśnie o to pytałam. To chyba oczywiste jeśli jesteś kobietą. Pytam - co oznacza dla ciebie - być dobrą w łóżku. I dlaczego uważasz ze nie jesteś dobra?
              • snakelilith Re: A kobieta 10.09.20, 17:07
                anika772 napisała:


                > A co znowu chcesz udowodnić, że tak drążysz?

                Ona nic nie chce udowodnić, a tylko po raz enty wylać swój żal, że nie wyszumiała się w młodości i bardzo szybko wyszła za swojego pierwszego mężczyznę, który okazał się beznadziejnym kochankiem. Teraz ma uczucie straty i potrzebę nadrobienia czasu, ale nie bardzo ma z kim i jak, więc przelewa swoje seksualne frustracje na ematki insynuując im oziębłość i dopasowanie do patriarchalnego kanonu, którego sama latami była ofiarą.
    • ggrruu Re: A kobieta 10.09.20, 11:40
      Nie zrzuca odpowiedzialności za swoją seksualność na faceta. Wie, co lubi, czego nie lubi, czego chce spróbować, a czego nie i umie się w tych kwestiach otwarcie komunikować. Zna swoje ciało i lubi go używać, zna swoje drogi do orgazmu. Jest otwarta na potrzeby partnera, wie że życie to nie porno. W sumie to samo co facet dobry w łóżku.
      choć i tak wszystko rozbija się o to, czy ludzie mają kompatybilne potrzeby i upodobania.
    • kermicia Re: A kobieta 10.09.20, 11:56
      Chyba przede wszystkim akceptująca swoje ciało i nie blokowana przez wstyd. Chowanie lekko obwisłego cyca rękami czy kombinowanie, żeby fałdy na brzuchu nie wyszły w trakcie, potrafi popsuć radochę obu stronom (a na pewno samej kobiecie).
      Poza tym faceci zazwyczaj chcą, żeby kobieta miała orgazmy i dawała im wyraz, że tak powiem. Najgorsze, co możemy robić dla siebie i związku, to dbać tylko o satysfakcję facetów i po wszystkim mówić: nie szkodzi, że nie doszłam, ja właściwie rzadko dochodzę i przyjemnością jest dla mnie sam seks i że ty doszedłeś. Brrr koszmar.
      • swiezynka77 Re: A kobieta 10.09.20, 14:09
        kermicia
        > .
        > Poza tym faceci zazwyczaj chcą, żeby kobieta miała orgazmy i dawała im wyraz, ż
        > e tak powiem. Najgorsze, co możemy robić dla siebie i związku, to dbać tylko o
        > satysfakcję facetów i po wszystkim mówić: nie szkodzi, że nie doszłam, ja właśc
        > iwie rzadko dochodzę i przyjemnością jest dla mnie sam seks i że ty doszedłeś.
        > Brrr koszmar.


        No a jeśli taka jest prawda? Że rzadko albo wcale nie dochodzi i przyjemnością jest sam seks?