Dodaj do ulubionych

No i co zrobić?

    • kryzys_wieku_sredniego Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:16
      Uzgodniła wakacje pół na pół. Kilka dni w górach kilka gdzie lubi dziecko.
      • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:24
        Hello, jest 9 tygodni wakacji do zagospodarowania więc jakie kilka dni.
        • memphis90 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:31
          9 tyg to ma dziecko, a nie rodzic...
    • kryzys_wieku_sredniego Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:25
      W Bieszczadach, jest taki super hotel i oni mają zajęcia dla dzieci w trakcie dnia.
      Oczywiście wychodzi to cenowo jak pobyt nad morzem śródziemnym ale i coś dla dziecka i coś dla was.
      Ja mam babcie w górach, jeździmy co roku, są tam termy, są jaskinie, kopalnie, wesołe miasteczko, w góry też chodzimy ale ja osobiścię lubię chodzić po jaskiniach ;P
    • leni6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:26
      Na pewno bym odpuściła, dziecko na obóz, rodzice w góry w tym czasie. Miałam takie koleżanki, niektóre do dziś nienawidzą gór.
    • madami Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:36
      Po co brać dziecko w góry jeżeli deklaruje, że tego nienawidzi?
    • escott Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:45
      Tez nie cierpię gór. Na szczęście 12 to na tyle dużo, ze jeśli oni tak samo nie cierpią morza, to mogą wysłać na kolonie gdzie chce, a sami jechać w góry. Gdyby moje dziecko nienawidzilo morza a kochało chodzić po górach, to chyba tak bym zrobiła, ale zmusiłabym się tez do chociaż jednego rodzinnego wyjazdu tam, gdzie marzy dziecko.
    • bib24 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:48
      kocham góry ale bieszczady są okropne. wcale się jej nie dziwię.
      trzeba pomyśleć o innym urlopie dla dzieci, nie musza mieć zainteresowań rodziców. od pewnego wieku jeździ się oddzielnie.
      • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:18
        Bieszczady są super z perspektywy końskiego grzbietu i rajdów, natomiast rozumiem dlaczego nastolatka ciągnięta po raz kolejny na pieszą wycieczkę, dostała załamania nerwowego.
        • hanusinamama Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:29
          Mało dzieci tak naprawde lubi chodzić po górach...rodzicom sie wydaje, ze lubią, ze zaszczepili w dzieciach tą pasję...wiecej znam takich ktorzy w ten sposób znienawidzili łażenia po górach niż pokochali...
          • aerra Re: No i co zrobić? 15.09.20, 21:14
            Lubiłam bardzo jako dziecko wink Chodziliśmy dużo, potem jeszcze więcej chodziłam już samodzielnie.
            Moje dziecko też lubi - ale jednak ustalamy trasy na zasadzie, że ma być przyjemnie, a nie mordownia, bo trzeba zaliczyć.
    • andaba Re: No i co zrobić? 15.09.20, 15:58
      Podejrzewam, że mniej chodzi o góry, a bardziej o spędzanie czasu z rodzicami, nie bardzo sobie wyobrażam, żebym w tym wieku spędzała wakacje z rodzicami i była zachwycona (spędzałam, ale w domu, gdzie miałam swoje "zabawki" i koleżanki).

      Wprawdzie moje dzieci jeżdżą za mną to samo miejsce, ale po pierwsze ich jest dużo, więc mają swoje towarzystwo, poza tym mają tyle samo kolegów co w domu, więc ich całymi dniami nie widuję. W tej sytuacji pójście raz na tydzień w góry nie jawi im się jako koszmar, nawet jak im się nie chce, to idą, żeby mamunię uszczęśliwić.
      • mikams75 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:15
        bez przesady, to dopiero 12-latka, wiekszosc dzieci w tym wieku wyjezdza na jakis oboz i spedza wakacje z rodzicami.
        • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:21
          Dokładnie. 12-latki jeżdżą na kolonie i obozy oraz z rodzicami.
      • hanusinamama Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:27
        Mozna spedzac z rodzicami...ale robiąc rzeczy któe sie lubi a nie ktore lubią rodzice. Sorry...mam dzieci i spedzam tak z nimi urlop zeby miały radochę. Jakbym spedzała go po swojemu to bym pewnie zraziła do żeglastrwa na zawsze.
        • mikams75 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:49
          jest cos takiego jak kompromis a nie organizowanie wszystkiego pod dyktando dziubdziusiow, ktorych opinia zmienia sie w zaleznosci od chwilowego nastroju.
          • hanusinamama Re: No i co zrobić? 15.09.20, 18:20
            Dlatego jedziemy tak zeby dzieciom było fajnie i my zebyśmy skorzystali. Pisałam sami byśmy spedziali urlop na żaglach...kocham je. Ale znam za duzo ludzi ktorym rodzice je obrzydzili włąsnie takiemi rodzinnymi wyjazdami co roku.
    • anika772 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:07
      Odpuściłabym. Niech jedzie na obóz zgodny z jej zainteresowaniami.
    • agata_abbott Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:22
      Ja bym przegadala sprawę z córka jakiś czas po takim wyjeździe. Wybadala, czy to tylko chwilowe zmęczenie czy jednak głębsza niechęć. Jeśli to drugie - nie namawiałabym to chodzenia po górach.
    • hanusinamama Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:26
      Odpusciłabym duzo wczesniej. Nie ma lepszego sposobu aby zrazić dzieci do gór niz ciagnie ich tam od małego w kazde wakacje. Mase znam takich osób.
      Podobnie żeglarstwo. Mam kolezankę ktora na widok żagłówki dostaje dresxczy....całe wakacje tak z rodzicami spedziała zeby zapałać miłością do żagli....
    • solejrolia Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:27
      Ja naprawdę nie wiem w czym tkwi problem....odpuścili? naciskali? No bez żartów.

      Przecież to jest oczywiste, że od pewnego wieku jeździ się osobno, nastolatka- na obóz młodzieżowy, a rodzice w Bieszczady po raz enty.
    • birmanski.dzwoneczek Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:29
      Odpowiem zbiorczo: dziewczynka jeździ na obozy, rajdy i zgrupowania. Jest charcerką i jezdzi na obozy charcerskie, jeździ na jakieś obozy związane ze sportem który trenuje. Z rodzicami jezdzi w różne miejsca, nie tylko w Bieszczady. Rok rocznie jest kilka różnych wyjazdów, ale zawsze były też wyjazdy w góry, bo rodzice to lubią (hotel na wypasie bo mają kasę). Po prostu rodzice chcą i lubia spędzać czas w górach i zwykle tak organizują te wyjazdy by przynajmniej dwa razy do roku tam pojechać choc na kilka dni.
      No i mloda od jakiegoś protestuje i nie chce tam w ogóle jeździć.
      Rodzice by jednak chcieli z nią zwiedzać szlaki bo im zależy.
      Ja bym odpuściła, ale ja nie kocham gór nie rozumiem żalu.
      • birmanski.dzwoneczek Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:31
        Ale czemu mi zmieniło harcerza na charcerza?
        • memphis90 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:35
          Żeby nas podpuścić... Już miałam w glowie pół posta, okrutnie obnażającego braki w intelekcie i wykształceniu interlokutorki (Ciebie znaczy się), przewijam w dół, żeby kliknąć "odpowiedz" - a tu d.pa, bo się samopoprawiłaś! Foch!
        • hummorek Re: No i co zrobić? 15.09.20, 23:39
          Uwielbiam te tłumaczenia. Który to słownik, powiedz mi, ma wyrazy z bykami?
      • nickbezznaczenia Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:32
        Dzuewczynka nie lubi i kropka.
        PS harcerka
      • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:38
        Co z tego, że harcerka? Mój starszak jest harcerzem od lat, rajdy, biwaki, obozy chętnie, ale nie chciałby po raz fefnasty jechać w to samo miejsce.
        Rodzicom zależy? Już pokazali, wystarczy, nastolatka rzyga tymi szlakami.
      • daniela34 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 17:05

        > Rodzice by jednak chcieli z nią zwiedzać szlaki bo im zależy.

        No, ale nie zawsze mamy w życiu to, na czym nam zależy, a oni i tak przez kilka lat mieli wakacje w górach po swojemu. Próbowali zarazić dziecko miłością do gór, nie udało się. Bywa. Może się jej za kilka lat odmieni. To nie znaczy, że sami mają nie jechać przecież. Skoro dziecko jeździ na obozy to rodzice mogą wtedy jechać w góry, a na wspólny, rodzinny wyjazd jechać gdzie indziej. Chyba chodzi o to, żeby takie wyjazdy były przyjemne a nie "za karę"?
      • malia Re: No i co zrobić? 15.09.20, 17:43
        A jak dziewczynce z zależy na czymś innym, to można ją olać, bo to tylko dziewczynka.
        To przecież wcale nie chodzi o to, czy ktoś kocha góry czy nie. Tylko o zmuszanie do jedynie słusznej wizji rodziców , dziecko jest osobnym człowiekiem, czy im się podoba, czy nie
    • 3-mamuska Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:35
      Co zrobić? Dziecko mówi nienawidzę a ty pytasz co zróbić🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
    • aguar Re: No i co zrobić? 15.09.20, 16:36
      Odpuścili.
    • malia Re: No i co zrobić? 15.09.20, 17:37
      Dla mnie opis z postu startowego brzmi upiornie - "Rodzice kochają łażenie po górach, w szczególności lubią Bieszczady i tak sobie rok rocznie jeździli z dzieciakami w Bieszczady, łazili całymi dniami po szlakach i byli szczęśliwi" . Pokazali dzieciom morze i plaże, aquapark, park rozrywki, jaskinie, jeziora cokolwiek innego? Dali im kiedyś wybór, choćby pomiędzy dwoma możliwościami? Czy zawsze było ważne , że to oni kochają, a do głowy im nie przyszło pokazać dzieciom czegoś innego?
      • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 17:45
        Dla mnie też. Fiksowanie się na jednej aktywności czy jednym miejscu przez całe lata jest zwyczajnie nudne i męczące dla mniej zainteresowanych.
      • daniela34 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 18:17
        Dobre pytania, może istnieją 12-latki kochające łażenie po górach zawsze w tym samym miejscu, ale jatakich nie spotkałam. Sama w tym wieku mogłam na dany szczyt wejść RAZ, w ramach wyczynu/osiągnięcia, żeby mieć satysfakcję, że się udało. Żadne tam podziwianie przyrody po drodze,żadne napawanie się widokami. To przyszło później. I jakoś tak mam przekonanie, że niewielu 12-latków będzie chodzić ciągle po tych samych górach kontemplując piękno przyrody i zmieniające się pory roku.
        • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 19:02
          Słuszne masz przekonanie. 12-latki mogą uznać, że ok spoko widok i fajnie, ale bez przesady, żeby się napawać.
      • hanusinamama Re: No i co zrobić? 15.09.20, 18:22
        Bo to jest lepsze...aktywne chodzenie po górach a nie jakiś tam plażing czy siedzenie w basenie w hotelu na Kanarach....
    • lilia.z.doliny Re: No i co zrobić? 15.09.20, 18:17
      Boze,biedny dzieciak
      Rodzice powinni odpuścić zdecydowanie
      Ja tak.mialam z rowerem. Teraz na haslo: fajne rowerowe szlaki chce mi się rzygać. Z
      Dzieciak mowi kategorycznie nie i nalezy to uszanować. Zresztą im szybciej dziewczynka zakoduje sobie ze jej nie znaczy nie, tym lepiej. Nawet w kontekście mamotaty
      • astomi25 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 18:40
        O matko, nienawidze chodzic po gorach.
        Dlaczego rodzice nie moga sobie polazic po szlakach, jak mloda jest na obozie?
      • ggrruu Re: No i co zrobić? 16.09.20, 10:09
        Tego wniosek że żeby wychować aktywne dziecko należy zabraniać. Ja mam stacjonarnych rodziców. Rower? Ojej, niebezpieczne, zabijesz się. Las? Na pewno są tam bandyci? Góry? Ojej, straszne warunki i też bandyci. Oni muszą mieć luksus, czysciutko, elegancko. W efekcie kocham góry, rower, las, wyjazdy pod namiot, podróże. Bo sobie to musiałam wywalczyć
        • daniela34 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 10:25
          ggrruu napisała:

          > Tego wniosek że żeby wychować aktywne dziecko należy zabraniać.

          Coś w tym jest. Zajrzyj do wątku o wspólnych posiłkach- te, których rodzice wymagali wspólnego zasiadania przy stole same stawiają na swobodę, te, u których każdy jadł tam gdzie chciał, same wprowadzają wspólne posiłki smile
        • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 10:34
          Pff... nie zabraniać tylko zachęcać i włączać dzieci w różne aktywności, urozmaicać, opłacić tego instruktora jazdy na nartach czy konnej, zabierać na fajne baseny, łódkę etc. Generalnie płodozmian + uwzględnianie, że nastolatkom odpowiadają inne zajęcia niż młodszym dzieciom i że fefnasty pobyt w tym samym miejscu jest nudny.

          U nastolatków ważny jest też odbiór rówieśniczy, czasem chcą móc pochwalić się wyjazdem czy obozem w atrakcyjnym miejscu, a nie pobytem u babci na wsi kolejny rok z rzędu czy pod namiotem na Mazurach.
    • kura17 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 19:14
      jakby dzieci nienawidzily, to oczywscie bym odpuscila.
      jakby byly "niezbyt zadowolone", to bym negocjowala - zeby kazdy dostal, co chce.
      my na przyklad 2 tygodnie w lecie spedzamy tam, gdzie dzieci chca (i w duzej mierze tak, jak chca), ale reszte wyjazdow negocjujemy. w kazdym miejscu, do ktorego jedziemy, kazdy dostaje cos, co chce (w sensie spedzania czasu). wybieramy takie miejsca, zeby sie dalo.

      na przyklad w zeszlym roku mnie sie zachcialo zwiedzac jaskinie z prehistorycznymi malunkami we francji - dzieci i maz dostaly weekend w paryzu, potem mlodszy podroz pociagiem TGV (tak chcial), a potem ja jaskinie - na przemian z atrakcjami dla dzieci na wsi francuskiej. nikt nie "nienawidzil" i wszycy byli w sumie zadowoleni.
    • rosapulchra-0 Re: No i co zrobić? 15.09.20, 19:41
      Oczywiście, że bym odpuściła. I zarezerwowała jej jakiś obóz nad morzem.
    • black.emma Re: No i co zrobić? 15.09.20, 21:19
      Moi naciskali i w efekcie nienawidzę gór. Czasem fajnie jest zorganizować wakacje także pod dziecko, może roczna/kilkuletnia przerwa pomoże i córka będzie chciała wrócić w góry.
      • niemaznaczenia Re: No i co zrobić? 15.09.20, 21:31
        Generalnie jesteśmy rodzinnie "morscy". Ale od pewnego czasu, jak dzieci zaczęły dorastać, staramy się jechać tak aby w zasięgu były jakieś miejsca warte zwiedzenia, bo o to nas proszą.
    • cruella_demon Re: No i co zrobić? 15.09.20, 21:37
      Ci rodzice to sadyści?
      Oczywiście, że bym odpuściła.
      Przy planowaniu wakacji bierzemy pod uwagę preferencje wszystkich członków rodziny.
    • manala Re: No i co zrobić? 15.09.20, 21:37
      Hehe, dokładnie to samo usłyszłam w wakacje od swojej dwunastolatki. A wcześniej sądziłam, że lubi chodzić po górach. Cóż, następne wakacje nad morzem smile
    • smaczna_zupa Re: No i co zrobić? 15.09.20, 23:51
      Ale tylko w te Bieszczady jeździli? No to nic dziwnego, kto by to wytrzymał... Przeprosiłabym i oczywiście odpuściła.
      Ja mam dużą rodzinę, więc staramy się na zasadzie "dla każdego coś fajnego". A więc raz w roku łazimy po górach całą rodziną, bo my starzy uwielbiamy, a w zamian raz w roku męczymy się w tropikach bo wszystkie dzieci uwielbiają; raz w roku staramy się odwiedzić jakieś ciekawe miejsce, albo znane miejsce, albo zwiedzić jakieś miasto, albo zobaczyć coś niespotykanego - wszyscy to lubią; raz w roku jedziemy na kilka dni na camping, ale tylko z młodszymi dziećmi, bo tylko one chcą jechać, a dwoje najstarszych dzieci zostaje w domu i czuje się bardzo dorośle; raz w roku staramy się zaliczyć coś z młodszymi w stylu Legoland, Disneyland, park wodny w tym czasie starsze dzieciaki jadą na obóz, albo uczyć się jeździć na nartach. Zawsze planujemy coś pod dzieciaki, gdyby tylko miały łazić po tych górach to niewyobrażalne, przecież są termy, spływy, nocne zwiedzania zamków, surfing, narty, no tak wiele możliwości żeby dzieci miały wspaniałe wspomnienia. Fakt, że mamy bardzo dużo wolnego i możemy często wyjeżdżać.
      W przypadku tej dziewczynki to zrobiłabym wszystko, by jej te beznadziejne wakacje w następnych latach wynagrodzić...

    • evee1 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 03:21
      Kocham gory, ale rozumiem. Ja tez bym sie buntowala jakby mi ktos ciagle kazal jezdzic nad morze.
      Co robic? Pogadac rodzinnie i wypracowac kompromis. Moze ochotnicy jada w gory, a corka w tym czasie na jakis oboz. Wyjazd calej rodziny mozna zorganizowac w miejsce bardziej przez wszystkich akceptowalne.
    • conena Re: No i co zrobić? 16.09.20, 08:55
      aż ciężko uwierzyć, że ktoś zadaje takie pytanie.

      rok w rok te same góry i ten sam sposób spędzania wakacji? nic dziwnego, że dziecko się buntuje, atrakcyjność wakacji na poziomie siedzenia na ROD, bo skoro już się ma ROD to nie trzeba nigdzie wyjeżdżać.
      • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 09:01
        Ciężko uwierzyć, że są aż tak bezmyślni rodzice, którym wyboru modelu wakacji nie ograniczają możliwości finansowe, a mimo tego co roku organizują to samo.
        Może to fajne dla starych ludzi albo bardzo lękowych, którzy po prostu boją się innego wariantu, ale dla dziecka w wieku 5+ lat atrakcyjność żadna.
        • mikams75 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 16:02
          wlasnie tez tego pojac nie moge (choc sami mamy swoje miejsce, gdzie zawsze jedziemy, ale wyjezdzamy kilka razy w roku, wiec na jeden raz to nasze miejsce jest fajne) - dla mnie dochodzi jeszcze kwestia pokazaniu dziecku czegos wiecej niz tych samych znanych katow.
    • antychreza Re: No i co zrobić? 16.09.20, 11:38
      Oj, jak ja to rozumiem. Jak byłam trochę starsza i dowiedziałam się, że na wakacje jedziemy do Chorwacji 5 raz z rzędu, to zrobiłam taka awanturę, że rodzice szybko wypruli do biura podróży (to były czasy przed internetem) żeby zmienić rezerwację na 2 zamiast na 2+1. Do Chorwacji pojechałam dopiero prawie 10 lat później. Nie ciągałabym na siłę. No, chyba że lubią jak im dziecko płacze.
      • mikams75 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 16:03
        zastanawiam sie co mozna miec przeciwko chorwacji... jak juz bylas duza, to przeciez nie musialas spedzac czasu z rodzicami, moglas np. zalegac z ksiazka.
        • triss_merigold6 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 16:10
          Zalegac z książką można w domu. To absurdalne, tłuc się x kilometrów, żeby z nudów zalegać, nie uważasz,
          Nie chciała po raz kolejny jechać w to samo miejsce, nastolatki potrzebują płodozmianu.
          • mikams75 Re: No i co zrobić? 16.09.20, 16:14
            siedzenie w domu plodozmianem nie bedzie; ja rozumiem, ze jej sie nie podobal pomysl wyjazdu w to samo miesce i mogli ustalic stategie na kolejne wyjazdy ale chorwacja to nie meczarnia jaka moga byc dla niektorych gory. Ja tam wole zalegac nad morzem/na tarasie z widokiem na morze niz na wlasnym balkonie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka