Dodaj do ulubionych

Płoty, płoty...

30.09.20, 10:54
Na początku rys charakterologiczny wink Lubię przestrzeń, zieloność za oknem, uciekłam z bloków, żeby zamieszkać pod miastem.
Kupując dom, w którym aktualnie mieszkamy, pomyślałam, że złapałam Boga za nogi - bliźniak z dużą działką, z dwóch stron duże sady, z trzeciej osiedlowy płac zabaw. Bo dom stoi na ogrodzonym osiedlu.
Z czym mam problem? Wszyscy osiedlowi sąsiedzi (a jest ich 20) postawili wysokie wewnętrzne płoty i obsadzili je jeszcze wyższymi tujami. A my tak nie chcemy. Zrobiliśmy sobie wielki trawnik i tak jest nam dobrze. Nie czujemy żadnej potrzeby stawiania dodatkowych ogrodzeń.
Sąsiedzi jednak ewidentne mają z tym problem. Od dłuższego czasu miałam poczucie, że coś im nie pasuje (przestali zagadywać, dzieci przestały bawić się z naszymi, itp.), a teraz poddali pod głosowanie wniosek, że skoro sami tego nie robimy, to oni postawią płot na koszt wspólnoty, przynajmniej od strony placu zabaw. Jeżeli większość będzie za, to pewnie to zrobią.

Już zaczynam się z tą myślą godzić, ale chciałam Was jeszcze podpytać, co Wy o tym sądzicie? Czy wewnętrzne płoty to standard? Czy to my jesteśmy jacyś dziwni, że wolelibyśmy zostawić otwartą przestrzeń?
Obserwuj wątek
        • bromba11 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 11:08
          Skoro masz sąsiadów po lewej i po prawej stronie i oni postawili płoty, to rozumiem, że ogrodzenia nie masz tylko od strony osiedlowego placu zabaw i ewentualnie od frontu? No to co sąsiadom do tego, że masz widok na plac zabaw?
          • doloresa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 11:15
            Właśnie o ten plac zabaw się rozchodzi. Że dzieci nie mogą się swobodnie bawić (?). Serio, to taki problem, że 50 metrów od huśtawki masz okna sąsiada...? I tak z górnych okien ich będę widziała, nawet jak wysoki płot tam postawią big_grin
            • mikams75 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 11:40
              problem wymyslony na sile, na osiedlach z blokami wiele ludzi widzi z okien plac zabaw.
              Ale jak juz maja stawiac, to niech postawia cos wyciszajacego dzwieki, chociaz tak skorzystasz na tym, ze nie bedziesz slyszec.
            • memphis90 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 14:44
              Gdybym - siedząc na placu zabaw z dzieckiem- widziała całe prywatne życie sąsiadów na ich nieogrodzonej posesji, to czułabym niekomfortowo. Poza tym bałabym się, że dziecko zniszczy coś piłką, zapuści się na cudzą posiadłość itd.
              • mikams75 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 18:39
                ja mam tak naokolo pomiedzy blokami, po srodku plac zabaw i nieogrodzone ogrodki. Ludzie wystawiaja meble i normalnie zyja, inni korzystaja z placu zabaw i przestrzeni pomiedzy. Fakt, ze ja sie nie zdecydowalam na takie mieszkanie z ogrodkiem ale jak ktos sie zdecydowal, to znaczy, ze mu nie przeszkadza. A juz siedzac na placu zabaw bylo mi to obojetne kto co robi. Dziecko przeszkolilam gdzie wolno chodzic i z jakich zabawek korzystac.
            • mamtrzykotyidwa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 14:46
              Od strony placu zabaw, to akurat ogrodzenie jest wskazane, żeby dzieciaki się za bardzo nie rozłaziły i matki mogły swobodnie w telefon patrzeć, bo pociechy za płot nie wylezą.
              Ale jak nie chcesz płotu, to postaw ogrodzenie z zielonej siatki, będzie i wilk syty i owca cała. Przestrzeń ci zostanie, a plac odgrodzisz.
    • mikams75 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 11:38
      a okreslono jakie to te ploty maja byc? mozesz na odczepnego postawic taki niziutki wbijany w ziemie.
      Ale fakt, w pl wiekszosc ma ogromne ploty, poza pl rzadko kiedy takie cos widuje.
      • mikams75 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:00
        znajoma sobie polozyla cos dobrego do jedzenia na stoliku i weszla do domu na chwile a w tym czasie jakies obce bombelki jej wyzarly. Ciekawe, czy by ja scigali jakby bombelkom zaszkodzilo wink
    • mary_lu Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 11:51
      Mnie też ten płotyzm wkurza. Nastawiają tych płotów nie tylko co do milimetra na swojej działce, ale o ile się da, to jeszcze zagarną jakiś teren poza. A potem płacz, bo nie ma gdzie postawić samochodu, śmietnika, kontenera na gruz, zawrócić autem, dzieciaki nie mają gdzie pojeździć na deskorolkach, to może o to wszystko poprosić sąsiada, który się nie zabarykadował tujami. Od strony ogrodu to samo- 3-metrowe tuje zasłaniające chyba głównie wysokie podpiwniczenie, ogródki pozacieniane, a sąsiad i tak siedzi w oknie schowka i wgapia się w nas od pół roku... osiedle wygląda tak, jakbyśmy robili labirynty z tuj i płotów.
      • black.emma Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:02
        Ja się płotom nie dziwię. Sama nie mam przed domem od 4 lat, ogród zamknięty tylko z boku, i już się zastanawiam jakie zasieki zrobić i czy podłączyć pod prąd - srające pieski pod samym wejściem do domu, osikana brama garażowa, połamane rośliny w ogródku przed domem, samochody pokolorowane kredą... To wszystko przeuroczy sąsiedzi.
        • doloresa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:48
          A ja od 10 praktykuję brak płotu i widzę więcej zalet niż wad. Jak ma się niewychowanych sąsiadów, to pies Ci narobi jak je na schody, to przed samą furtką, i też będzie trzeba sprzątać wink
          • black.emma Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 13:13
            Ale samochód nie będzie dewastowany, roślinki będą rosły, nie będę musiała myć bramy garażowej. Szkoda mi, bo ja lubię nie mieć płotu od frontu, to wygląda bardziej przyjaźnie, ale niestety już zaczyna mi się ulewać...
              • black.emma Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 16:42
                Wiesz, jak mi ktoś na parkingu walnie drzwiami to boli trochę mniej, bo zawsze sobie myślę, że to przypadek, może dziecko wyjmował z fotelika czy coś. Nie jestem szczególnie przewrażliwiona na punkcie samochodu. Ale jak widzisz, że ci dziecię sąsiada na jego oczach koloruje samochód kredą lub wali jakąś zabawką to ciśnienie rośnie. Albo sąsiadka wyprowadza pieska, mąż wyskoczył zwrócić uwagę, a ona, że przecież deszczyk zmyje... I tak dalej...Dlatego ja jestem sceptyczna jak ludzie wyśmiewają polskie grodzenie. Niestety, jak chcesz mieć zadbane to musisz zrobić zasieki, najlepiej pod prądem.
    • purchawka2017 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:30
      W Danii nie ma płotów, nie tylko od frontu ale również między poszczególnymi ogródkami. Ewentualnie , jak ktoś jest zdziczały to ma kawałek żywopłotu. Miałam problem z określeniem granicy ogródka bo grządki i rabatki nasze i sąsiadów jakoś tak się przenikały.

      Nie bardzo rozumiem niepokój sąsiadów i dlaczego chcą ci ogrodzić twoją działkę? Jedyny powód jaki widzę, to niepokój, że dzieci z placu zabaw wejdą ci w szkodę i zgłosisz pretensje/. U mnie na osiedlu jest jedna narożna działka nieogrodzona, a w zasadzie ogrodzona jedynie rzadką rabatką, i nikomu ona nie przeszkadza.
      • wtop.ek Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:40
        "Typical Danish suburb south of Copenhagen. Danish houses are often placed behind fences to protect the inhabitants from the gaze of other people" big_grin

        www.istockphoto.com/pl/zdj%C4%99cie/typical-danish-suburb-south-of-copenhagen-gm621377286-108503809
      • doloresa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:51
        Ja wprost dałam znać sąsiadom, że żadna dziecięca jnwazja mi nie straszna, ale chhba nie wierzą wink
        Kompromisowo zaproponowałam, że posadzę jakiś niski żywopłot, ale nie, płot musi być, płot panie, bo bez płotu sie nie da, wrrrr...
      • mikams75 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 13:06
        moze i tak jest rodzicom wygodniej - u nas jest niepoogradzane, albo jakies cos niskie i nie zaznaczajace wyraznie granicy - tlumaczylam dziecku, gdzie wolno wchodzic a gdzie nie, bo to teren prywatny. Jakos z tym problemu nie bylo i nawet mlodsze dziecko musialo zaakceptowac, ze jesli obok placu zabaw ktos kolo swojego domu trzyma zabawki, to to sa czyjes zabawki i nie bierze sie, bo korzysta sie z tego, co jest na samym placu zabaw.
      • kobietazpolnocy Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 13:42
        purchawka2017 napisała:

        > W Danii nie ma płotów, nie tylko od frontu ale również między poszczególnymi o
        > gródkami. Ewentualnie , jak ktoś jest zdziczały to ma kawałek żywopłotu. Miałam
        > problem z określeniem granicy ogródka bo grządki i rabatki nasze i sąsiadów ja
        > koś tak się przenikały.
        >

        Jak najbardziej są płoty i ogrodzenia. Nie wiem, gdzie mieszkasz, może na nowozabudowanym terenie, gdzie jeszcze nie było czasu na zasadzenie żywopłotów.

        To prawda, fronty często są odsłonietę - albo całkowicie albo są oddzielone od ulicy jakimś niskim skalniakiem bądź żywopłotem, ale od wewnątrz ludzie się jak najbardziej grodzą. Nie są to może wysokie mury z drutem kolczastym, ale ogrodzenie jak najbardziej istnieje.
    • wrotek0 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:49
      Mieszkałam w PL na osiedlu, gdzie nie było płotów. Osiedle pracowników firmy, domki służbowe. Płoty się zaczęły, jak część domków poszła do wykupu, ale też raczej tylko warzywne ogródki grodzono, żeby psy obce nie sikały. Potem mieszkałam w miejscu, gdzie miałam ogrodzenie ze zwykłej siatki i wszystko było widać. Od ulicy tylko były drewniane sztachety, ale takie symboliczne, też dawały wgląd. Sąsiedzi naprzeciwko mieli szczelny i dość wysoki płot, więc jak złodzieje do nich weszli i plądrowali, to nikt nic nie zauważył. Teraz też mam siatkę, bo pies lata luzem po posesji a mieszkam pod lasem , więc nie chcę, żeby sarny mi zgryzały drzewka w sadzie. Gdyby nie to, płot nie byłby mi do niczego potrzebny.
      • wtop.ek Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:56
        To znaczący argument przeciwko ogrodzeniom. Ułatwiają pracę złodziejom. Podobnie jest z firankami i zasłonami w oknach. Przecież jak nie widać co się ma w środku chałupy, to zachęca włamywaczy, bo przecież zasłonki wskazują, że w środku są cenne rzeczy ukrywane przed okiem postronnych big_grin

        wrotek0 napisała:

        >
        > . Sąsiedzi naprzeciwko mieli szczelny i dość wysoki płot, więc jak złodzieje do
        > nich weszli i plądrowali, to nikt nic nie zauważył. T
        > .
      • doloresa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:54
        No nic nie robimy, słowo big_grin Wręcz rzadko wychodzimy, bo szkoła, praca...
        Na naszym nie mogą nic postawić, ale na wspólnym (w sensie na terenie placu zabaw) już mogą, jak większość będzie za.
        Nawet propozycja posadzenia symbolicznego, niskiego żywopłotu nie uspokoiła nastrojów sad
    • leann32 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 12:57
      Osobiście miałam długo dom bez płotu.
      Lecz:
      - notorycznie właziły mi psy. jeden z nich zaczął gonić moje dziecko któremu tak waliło serce ze strachu że myślałam że mi zejdzie ( panicznie boi się psów)
      - ciągle biegały dzieci sąsiadów
      - jakaś para działkowców skracała sobie drogę przez nasz ogród
      - moje dzieci wychodziły bez kontroli - to znaczy z płotem więm że nie wyjdą poza teren - co mnie stresowało jak mnie nie było w ogrodzie i bylam np. w kuchni.
      więc płot powstał i dobrze mi z tym.

      w szeregówkach mieszka moja mama - ma tak wścibskich sąsiadów, wiecznie coś chcących, zagadujących, nie potrafiących wyjść do ogrodu żeby zaraz jej nie zauwazyć i nie wprosić się na kawę, że powinna tam murowaną ścianę wybudować z kolcami i obsadzić bluszczem. jak nie miała płotu to sąsiadka wedrowała po całym terenie jak po swoim zagladając jej w okna. mysle że ludzie mają prawo do prywatnosci, wyjścia na dwór w majtkach i spedzania czasu bez spojrzeń sąsiadów, którzy przez okna tarasowe zerkają również do domów.
      mnie taka postawa nie dziwi.
      a jak z wami nie gadają i dzieci się nie bawią to obstawiam że coś wiecej jest na rzeczy niż płot z thuji, no sorry tongue_out
    • akwadomowa Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 13:20
      Twoje myślenie jest typowe dla zjawiska tzw. "biedoty umysłowej".
      Po pierwsze, ludzie mają naturalną potrzebę prywatności, dlatego teren "nomen omen" prywatny osłaniają, grodzą, zakrywają.
      Po drugie, w bliźniaku (czyli w założeniu nieruchomości dającej o wiele mniej swobody niż domek wolnostojący), szeregowcu, a nawet gęsto zabudowanym osiedlu domami wolnostojącymi, oczywiste jest, że ludzie poodgradzają się od siebie i o widokach / przestrzeni można zapomnieć. Jeśli więc ludzie, będący zresztą w mniejszości, lubiący ekshibicjonizm, duże przestrzenie, whatever, mają taką potrzebę, to niech sobie kupią działkę np. 8000 m2 albo mniejszą, ale na odludziu i wtedy nikt im nie zasłoni terenu, nie postawi płotu wewnętrznego itp.

      Nie dziwi mnie, że tak banalnej oczywistości nie jesteś w stanie pojąć. Widać sąsiedzi dobrze cię ocenili i szybko wyegzekwują naturalny porządek rzeczy.
    • purchawka2017 Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 13:29
      A moze sąsiedzi uważają że przez niepostawienie płotu przedłużacie sobie swój ogródek niejako zawłaszczając teren placu zabaw i czują się nieswojo? Skoro nie ma jakiejs granicy pomiędzy?
      Skor swobodnie przemieszczacie się pomiędzy działkami, może macie jakieś "wędrujace" sprzęty i meble?
    • andaba Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 14:28
      Zawsze jak widzę nieogrodzony teren wokół domu, to się zastanawiam czemu.
      Nie wyobrażam sobie mieszkania na nieogrodzonej działce, nie życzę sobie obcych ludzi i psów łażących po moim terenie.

      Argument z placem zabaw w pewnym sensie rozumiem - dzieci mogą nie wiedzieć do konca, że tam dalej nie wolno i albo wleźć w coś (wszak na własnym podwórku możesz mieć odkrytą studzienkę kanalizacyjną i nikomu nic do tego), albo narazić się na pretensje, że wlazły na czyjś teren. Albo pies może wylecieć.
      • alicia033 Re: Płoty, płoty... 01.10.20, 12:01
        andaba napisała:

        > Zawsze jak widzę nieogrodzony teren wokół domu, to się zastanawiam czemu.

        płoty psują krajobraz.
        Swego czasu często jeżdziłam na wieś, gdzie ludzie mieli spore działki siedliskowe (średnio pół hektara na dom), poprzedzielane jeszcze polami... I bez płota każdy wiedział, gdzie się jego teren kończy.
        Wiesz, ile kosztuje ogrodzenie pół hektara?
        No i po co, skoro nikt nikomu w okna nie miał szansy zajrzeć a zresztą wokół i tak sami swoi?
        Grodzone to były wybiegi dla drobiu, żeby ogrodu nie wydrapały ale nie działki.
    • joanna_poz Re: Płoty, płoty... 30.09.20, 14:37
      doloresa napisała:


      > Od dłuższego czasu miałam poczuci
      > e, że coś im nie pasuje (przestali zagadywać, dzieci przestały bawić się z nasz
      > ymi, itp.)

      myslę, że wcale nieprzypadkowo zamieściłas to zdanie i sedno problemu nie tkwi w tym, ze wy jedni nie macie tego nieszczesnego płotu.
      na pewno brak płotu nie jest bezpośrednim powodem że nagle dzieci sie przestają bawić, a sasiedzi ze sobą rozmawiac.