Dodaj do ulubionych

moja sąsiadka emerytka

16.10.20, 00:24
Pani Basia ma ok. 70-tki i na tyle mniej więcej wygląda. Od kilku lat jest na emeryturze. Jakieś choroby jej towarzyszą. I za nic świecie nie pójdzie zrobić zakupów w czasie okienka dla seniorów. Wiosną, gdy ten pomysł wprowadzono i okoliczne sklepy w tym czasie świeciły pustkami, pani Basia robiła zakupy późnym popołudniem. Na moje pytanie dlaczego nie pójdzie do sklepu w godzinach 10-12 odpowiedziała, że "nie ma mowy, bo wie pani, pani Kropko, będą wiedzieć, że mam 65 lat! A tak myślą, że mam 64!"... Ręce mi opadły i wszystko inne też.
Obserwuj wątek
    • przepio Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 00:31
      kropkaa napisała:

      > .. Ręce mi opadły i wszystko inne też.

      Mój osobisty tata, który prawie nie widział i miał 88 lat, gdy próbowałam mu pomóc wyjść z auta pod jego blokiem objechał mnie, że robię z niego przed sąsiadami starego dziada....
      • bistian Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 07:46
        przepio napisała:

        > Mój osobisty tata, który prawie nie widział i miał 88 lat, gdy próbowałam mu po
        > móc wyjść z auta pod jego blokiem objechał mnie, że robię z niego przed sąsiada
        > mi starego dziada....

        Nasłuchałem się rozmów starych ludzi. Wystarczy nie pójść do kościoła, od razu reszta obgaduje, że z nim już chyba nie tak, pewno choruje i zaraz umrze. A tamten jak szura, patrzy pani... big_grin
        Tak więc, trzeba dbać o pozory. Postawa wyprostowana, dziarski krok i do kościółka! Nawet na laskę musi być zgoda koleżanek, że to pomaga, gdy ślisko big_grin
    • evee1 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 05:27
      Dziwicie sie? Tutaj, zadna (no, dobra, prawie zadna wink) nie chce sie przyznac, ze wyglada na swoje lata, a majac 35 i wygladajac na 35, to chyba zaden wstyd.
      Ale anegdotycznie, moi rodzice tez mieli znajomego, ktore absolutnie nie chcial nosic aparatu sluchowego. A byl mu on naprawde potrzebny, bo dogadac sie z nim w ogole nie mozna bylo.
      • araceli Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 07:43
        evee1 napisała:
        > Dziwicie sie? Tutaj, zadna (no, dobra, prawie zadna wink) nie chce sie przyznac,
        > ze wyglada na swoje lata, a majac 35 i wygladajac na 35, to chyba zaden wstyd.


        Ileż to kobiet <40tki nie chce nosić okularów - mrużą oczy, krzywią się ale okulary są beeee...
        • mama_kotula Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 07:45
          > Ileż to kobiet <40tki nie chce nosić okularów - mrużą oczy, krzywią się ale okulary są beeee..

          Ten sam problem jest z aparatami słuchowymi.
          Wiele starszych osób będzie się darło, męcząc siebie i otoczenie, ale aparatu nie chce, bo to przecież dla staruszków jest.
          • roks30 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 08:06
            Wypowiadał się kiedyś profesor z kliniki w Kajetanach (leczenie słuchu) o aparatach słuchowych. O ile okulary do czytania noszą już 40 latkowie to aparaty słuchowe są powodem do wstydu, a przecież mają poprawiać to co się psuje z wiekiem tak jak okulary. Ludzie się wstydzą ze nie słyszą i nie chcą poprawiać sobie komfortu życia.
            • karme-lowa Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 20:38
              roks30 napisała:

              > Wypowiadał się kiedyś profesor z kliniki w Kajetanach (leczenie słuchu) o apara
              > tach słuchowych. O ile okulary do czytania noszą już 40 latkowie to aparaty słu
              > chowe są powodem do wstydu, a przecież mają poprawiać to co się psuje z wiekiem
              > tak jak okulary. Ludzie się wstydzą ze nie słyszą i nie chcą poprawiać sobie k
              > omfortu życia.
              Potwierdzam. Mój tato jest mocno głuchy. Za nic nie chce aparatów.
              Tylko, że przez to że nie słyszy, czasem zachowuje się jak dziecko.
          • morgen_stern Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 08:08
            Dokładnie oba te problemy znam osobiście, obie starsze panie po 70, jedna nie założy aparatu słuchowego, bo jak stara baba będzie wyglądać, więc trzeba do niej krzyczeć, druga, moja osobista mama, nie dowidzi, ale okularów nie założy, bo - ten sam powód, uwaga, POSTARZAJĄ. Mam czasem ochotę krzyknąć, ogarnijcie się kobiety, już jesteście stare, okulary czy aparat niczego nie zmienią! Ale mnie nie wzruszają próżne staruszki, które ignorują upływ czasu i jestem odporna na ich wariactwa, bo na ogół nie kończy się to na fryzjerze i manicure, ale właśnie na takich rzeczach. Moja mama w końcu zapisała się do okulisty, jak jej wyraźnie zasugerowałam, że boję się ją puszczać z wózkiem, bo nie wiem, w co wjedzie i czego nie zauważy.
            • madami Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 09:27
              Niestety i ja znam ten problem. U mnie w rodzinie za żadne skarby świata NIE ZAŁOŻĘ aparatu! Nie bo nie. Oczywiście delikwent nic nie słyszy i trzeba stać twarzą w twarz i się drzeć.
            • triss_merigold6 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 10:33
              mnie nie wzruszają próżne staruszki, które ignorują upływ czasu i jestem odporna na ich wariactwa, bo na ogół nie kończy się to na fryzjerze i manicure, ale właśnie na takich rzeczach.

              mnie również nie wzruszają
            • sasanka4321 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 19:47
              >Mam czasem ochotę krzyknąć, ogarnijcie się kobiety, już jesteście stare, okulary czy aparat niczego nie zmienią! Ale mnie nie wzruszają próżne staruszki, które ignorują upływ czasu i jestem odporna na ich wariactwa, bo na ogół nie kończy się to na fryzjerze i manicure, ale właśnie na takich rzeczach. <

              No coz, punkt widzenia jak zwykle zalezy od punktu siedzenia. Wiekszosc emam nie moze sie nadziwic, ze taka seniorka ogromna wage przyklada do tego, zeby wygladac na 80 lat, a nie na swoje prawdziwe 85. Jednoczesnie wiekszosc 18-latek nie moze sie nadziwic, ze taka emama ogromna wage przyklada do tego, zeby wygladac na 41 lat, nie na swoje prawdziwe 47. A ile tu watkow bylo o mezoterapii, botoksie, laserze i glebokim nawilzaniu. Zamiast odlozyc te pieniadze dla dzieci, na studia na Harvardzie, to takie czterdziestolatki wydaja je na lekarza medycyny estetycznej, zamiast sie ogarnac, i zrozumiec, ze i tak sa STARE, i te pare lat w te czy w tamta nic ale to nic nie zmienia.
            • nangaparbat3 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 19:50
              A u nas dokładnie na odwrót, mama (90) chciałaby aparatu, a okropnie się sprzeciwia jesj syn, czyli mój brat rodzony, człowiek ogólnie sensowny i bardzo rozsądny.
              Nigdy nie przewidzisz, kiedy komu odbije i w jaki sposób, jedno pewne, że każdemu kiedyś jakoś smile
                • nangaparbat3 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 19:56
                  Jego emocjonalne czysto, widzi mamę o wiele młodszą i sprawniejszą niż jest, chociaż naprawdę jest w super formie. Niestety okazuje się, że na przypadłość Mamy aparat nie pomoże - ona tak w ogóle słyszy zupełnie dobrze, też byłam tym pomysłem zaskoczona, ale niestety bardzo źle słyszy kiedy jest więcej osób, wszyscy gadają jednocześniej, pojawia się taki ogólny szum. Moja przyjaciółka, używajaca aparatu, mówi, że na takie coś aparat nie pomaga, fachowcy powiedzieli mamie dokładnie to samo. Ja namawiam, żeby spróbowała, zobaczymy.
                  Tak czy siak powinniśmy bardziej uważnie rozmawiać podczas rodzinnych spędów, bo to wyłącznie o to chodzi.
                  • skat_0 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 22:11
                    Warto spróbować. Komfort życia lepiej bez porównania, teraz mama na pewno czuje się wyizolowana w sytuacjach np. towarzyskich, gwarnych. Ja mam (40 na karku) oticony - pomogly na szumy, z którymi zmagalam sie wiele lat, bylam w sumie nieswiadoma, jak dużo juz nie słyszę. Prywatna klinika - porobili mi rozne badania, dobrali i dali mi do poprobowania najdrozszy model gratis na tydzień- potem kupilam ( jednak tańsze, bo jedną geracje wcześniejszy model, balam sie, ze nie będę nosić i kupe kasy utopie w kolczyki ) i noszę 😀 .Aa efekt byl natychmiast- juz podczas przymiarki zaczęłam mówić ciszej, i potem moglam już podsluchiwac ludzi na poczekalni - wcześniej więcej dźwięków/ głosów zlewalo mi się w szum i piski w głowie.
                      • skat_0 Re: moja sąsiadka emerytka 17.10.20, 15:33
                        Oticon to firma - duńska z fabryką w Szczecinie 😀 jast jeszcze phonak warty zobaczenia. oni wiodą w nowych technologiach w aparatach. Dużo zależy od rodzaju ubytku słuchu - czy mechaniczne uszkodzenia, czy braki "mózgowe" poczytaj sobie na stronie oticona - wszystkie objasnione jak to dziala i co może nowoczesny i prawidłowo dobrany aparat - zeby nie było, nie reklamuje tylko ze swojego doświadczenia juz 3,5 letniego używania polecam spróbować.
                  • black_magic_women Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 22:18
                    Dlatego moja babcia 94 lata przestała uczestniczyć (przed covidem) w większych spotkaniach. Mówiła, że to straszny szum, slowa nie do odroznienia gdy jest te kilka czy kilkanaście osob przy stole, a ona siedzi jak na tureckum kazaniu 😣
        • skat_0 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 08:31
          Ja w okularach od przedszkola, ale to na początku szkoły dzieci mi trochę dokuczaly i dlatego chowalam je w plecaku, za co zbieralam bury i od rodziców i od nauczycieli,... po kilku latach mama lat ok. 40 kitrala swoje w torebce, bo to wstyd, ze ONAAA ma chodzić w okularach- wyobrażacie sobie, jak ja się wtedy czułam?
          • snaefrid Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 16:31
            zosia_1 napisała:

            > ee tam kasy pewnie nie mają, bo soczewki mozna założyć dobrze widzieć i ikt si
            > ę nie zorientuje, ale to kosztuje

            Ja jestem dalekowidzem i okularów potrzebuje (noszę chętnie) tylko do czytania. Nie ma szans żebym cały dzień popylala w soczewkach, a zwłaszcza prowadziła samochód.
        • lauren6 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 10:47
          > Ileż to kobiet <40tki nie chce nosić okularów - mrużą oczy, krzywią się ale okulary są beeee...

          Może tak było w czasach twojej młodości, czyli w latach 70-tych.

          W czasach współczesnych kobiety, które nie lubią okularów noszą szkła kontaktowe lub robią sobie laserową korekcję wady wzroku. Znam też takie, które noszą okulary zerówki, mimo że wady wzroku nie mają, bo w danych oprawkach ładnie wyglądają.
          • araceli Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:19
            lauren6 napisała:
            > Może tak było w czasach twojej młodości, czyli w latach 70-tych.

            W latach 70-tych to mnie generalnie na świecie nie było. Nie każdy może nosić soczewki i nie każdy ma odwagę zdecydować się na operację.
          • snakelilith Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:42
            lauren6 napisała:


            > W czasach współczesnych kobiety, które nie lubią okularów noszą szkła kontaktow
            > e lub robią sobie laserową korekcję wady wzroku.

            Zlaserować można sobie stałą wadę wzroku, czyli coś, co miała się już zwykle w czasie młodości. Dalekowzroczność pojawiająca się z wiekiem jest jednak wadą postępującą. Jeżeli np. w okolicach 45 roku życia miałam niewielki problem z czytaniem małych liter i wystarczały mi okulary do czytania drobin w okolicach 0,5 plus, to dziś po 50 tce potrzebuję 1,5 plus i to się może jeszcze zmienić. Okulary są mi jednak konieczne tylko w pewnych sytuacjach, nie potrzebuję np do wyjścia na ulicę, ale do czytania, gotowania i piłowania paznokci już tak. Nie widzę jednak powodu, dla którego należałoby laserować oczy, co nie jest operacją pozbawioną pewnego ryzyka i przy starzejącym się oku nie gwarantuje stałej poprawy.
            • koko8 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 23:17
              snakelilith napisała:

              > lauren6 napisała:
              >
              >
              > > W czasach współczesnych kobiety, które nie lubią okularów noszą szkła kon
              > taktow
              > > e lub robią sobie laserową korekcję wady wzroku.
              >
              > Zlaserować można sobie stałą wadę wzroku, czyli coś, co miała się już zwykle w
              > czasie młodości. Dalekowzroczność pojawiająca się z wiekiem jest jednak wadą p
              > ostępującą.
              To nie jest dalekwzrocznosc (hyperopia) tylko starczowzrocznosc (prezbiopia) i powstaje w wyniku innych mechanizmów. I oczywiście da się ją korygowac laserowo, stosujac tzw. monowizję.
          • asia.sthm Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:58
            > Znam też takie, które noszą okulary zerówki, mimo że wady wzroku nie mają, bo w danych oprawkach
            > ładnie wyglądają.

            O wlasnie mialam to napisac.
            Soczewki sroczewki - teraz nosi sie okulary dla szpanu. Im wyraziwsze (giganty znaczy) i drozsze tym lepsze.
            Zarty na bok, nigdy przedtem nie bylo takiego wyboru dobrych okularow i nigdy przedtem okulary nie odmladzaly.
        • maliniak665 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:25
          araceli napisała:


          >
          > Ileż to kobiet <40tki nie chce nosić okularów - mrużą oczy, krzywią się ale
          > okulary są beeee...



          o widzisz... okularów zapomniałam założyć.... A wszyscy dookoła mówią,że tak sexy wyglądam big_grin .... Trza nosić tongue_out
    • conena Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 07:57
      haha, cudowne pokolenie urodzone w latach 50 big_grin to są jakieś wyjątkowo odlotowe roczniki, a na tle pozorów to już mają kompletną ambę. moja Mama w sanatorium przez dwa tygodnie razem ze współlokatorką wypiły flaszkę wina. pustą butelkę ukrywały w torbach i wynosiły na miasto, żeby wyrzucić do ulicznego kosza na śmieci, bo co by sobie o nich pomyślała pani sprzątająca, gdyby zobaczyła w ich koszu pokojowym butelkę po winie!!! big_grin mnie to bawi i trochę rozczula nawet.
    • chococaffe Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 08:09
      Natomiast moja sąsiadka emerytka, bardzo gruba, od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje. Patrzy dziwnie, coś tam notuje. Przed emeryturą była nauczycielką. A jej hobby to narty. Podobno też ma czarnoskórego przodka.

      Wczoraj coś wystawało jej z włosów - nie wiem czy to rogi czy antenki.
    • ga-ti Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 09:18
      Ło mamo, podobnie moja babcia, lat 80+, problemy z błonnikiem, ale ona nie będzie z laską chodzić, no to może kula, nie, z kulą tez nie, bo sąsiadki powiedzą, że wygląda jak stara baba big_grin
      Druga nie dożyła takiego wieku, ale mogę się założyć, że zachowywałaby się tak samo albo jeszcze gorzej. Słuchajcie, babcia miała fałszywą datę urodzenia w dokumentach (czasy wojny i fałszowanie, żeby uniknąć poboru itp.) i nigdy nikomu nie powiedziała ile tak na prawdę ma lat, a co gorsza dziadek był od niej młodszy, więc ze swoim wiekiem tym bardziej się kryła. Mogliśmy sobie w przybliżeniu wyliczać wink
      • arwena_11 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 15:19
        Odmładzanie się to kiedyś był chyba standard.
        Moja praprapra babcia co urodziła dziecko to była młodsza. To fajnie się czyta w dokumentach chrzcielnych. Rodząc moją praprababcię zgodnie z aktem urodzenia i ślubu ( o dziwo to sie zgadzało ) miała 38 lat. Dwa lata później rodziła kolejne dziecko i miała 36 lat ( w akcie chrztu tego dziecka ), a za kolejnym dzieckiem miała 34. To były cuda.

        Moja babcia miała przyjaciółkę, która opiekowała się nią i wspierała po śmierci rodziców, babci, siostry. Według babci była starsza o co najmniej 15 lat. Po wojnie odmłodziła się o ok 10. Co było śmieszne, bo miała 3 synów. Według nowej daty urodzenia powinna mieć jakieś 12 lat jak go urodziła big_grin.
        Synowie to chyba wyprostowali przy pogrzebie - bo tam jest data prawidłowa ( a raczej bardziej wiarygodna, bo jej aktu urodzenia pewnie nikt nie widział big_grin ). Babcia moja po jej pogrzebie mówiła, że do końca czekała jak N wstanie z grobu i opieprzy synów za zdradę big_grin
        • chatgris01 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 15:27
          Taa, czytałam o takich kokietkach, które korzystając z wojny odmłodziły się o 10 lat, a później gorzko żałowały, gdy się okazało, że wiek emerytalny też będą mieć 10 lat później.
          Co sprytniejsi to się raczej postarzali tongue_out
          • arwena_11 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 15:35
            W sumie to się muszę mamy spytać, do kiedy ona pracowała. I zajrzę do aktu chrztu mojej ciotki - bo zgłaszała właśnie ta przyjaciółka - wtedy często pisano wiek. Aż z ciekawości przekopię papiery.
          • mdro Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 16:35
            "czytałam o takich kokietkach, które korzystając z wojny odmłodziły się o 10 lat,"

            Taa, casus mojej babci, 7 lat sobie odjęła. Więcej nie bardzo mogła, bo i tak za mąż jako 16-latka wychodziła big_grin, a synowi nie bardzo dało się datę urodzenia zmienić (choć nie dam głowy, że nie próbowała, ojciec nie ma aktu urodzenia jako takiego, pewnie też "zaginął", ale chyba tu prababcia stanęła okoniem). Co najlepsze, utrzymywała bardzo zażyłe kontakty ze szkolnymi koleżankami, które oczywiście doskonale wiedziały, jaki jest rocznik, więc nie wiem, po co w zasadzie jej to było...

            A, z późniejszym pójściem na emeryturę problemu nie miała.
        • ludzikmichelin4245 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 19:52
          arwena_11 napisała:

          > Rodząc moją praprababcię zgodnie z aktem urodzenia
          > i ślubu ( o dziwo to sie zgadzało ) miała 38 lat. Dwa lata później rodziła kole
          > jne dziecko i miała 36 lat ( w akcie chrztu tego dziecka ), a za kolejnym dziec
          > kiem miała 34. To były cuda.
          >
          😂😂😂
    • madami Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 09:23
      Seniorzy, z którymi rozmawiałam są przeciwni godzinom dla seniora bo:

      - nie będą nam mówić kiedy mamy robic zakupy
      - wolę iść do sklepu wcześniej
      - znowu będą o nas mówić "te staruchy"
      - chcę jechać na zakupy z wnuczką, córką, sąsiadką - z nią mnie nie wpuszczą
      - dlaczego mam iść z innymi dziadkami - to męczące, wolę jak w sklepie są młodzi, można o coś zapytać ( tu była mowa o Rossmannie)

      niestety ale zgadzam się
      • madami Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 09:24
        Jedyną dobrą decyzją jest ograniczenie godzin seniora do spożywki, drogerii i aptek. Pamiętam mega mega wkurw budowlańców kłębiących się na parkingu pod Castoramą gdy przez dwie godziny sklep był pusty a robota stała wink
      • araceli Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:50
        madami napisała:
        > Seniorzy, z którymi rozmawiałam są przeciwni godzinom dla seniora bo:

        Nie 'są przeciwni' tylko ci konkretni nie chcą korzystać. Tak jak niektóre kobiety nie chcą korzystać z zaproszeń na mammografię ale nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że 'skoro kobiety nie chcą się badać to zrezygnujmy z mammografii'.
      • beata985 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 16:47
        madami napisała:

        > Seniorzy, z którymi rozmawiałam są przeciwni godzinom dla seniora bo:
        >
        > - nie będą nam mówić kiedy mamy robic zakupy
        > - wolę iść do sklepu wcześniej
        > - znowu będą o nas mówić "te staruchy"
        > - chcę jechać na zakupy z wnuczką, córką, sąsiadką - z nią mnie nie wpuszczą
        > - dlaczego mam iść z innymi dziadkami - to męczące, wolę jak w sklepie są młodz
        > i, można o coś zapytać ( tu była mowa o Rossmannie)
        >
        > niestety ale zgadzam się


        Może by to podesłać tym co ustalają durne zakazy nakazy
    • zamyslona_ona02 Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 11:52
      Dajcie już spokój tym emerytom, to nie oni wymyślili te "specjalne godziny". Często wstają wcześnie, mają swoje wieloletnie przyzwyczajenia i mają je teraz koniecznie zmieniać, bo rząd tak ustalił. Gdyby wprowadzono takie godziny dla grup wiekowych 20-30, 30-40, 40-50 to by było oburzenie i nikomu nie pasuje, poza tym nie będą się stosować. Emeryci wbrew pozorom też często mają jakieś swoje życie wink i plany, może do wnuka jedzie, albo poznali kogoś na Tinderze smile
    • australijka Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 16:05
      Siostra mego Ojca zwana Mileńką miała jedną prośbę. Żeby na nagrobku nie było daty urodzenia a tylko data śmierci. Bo by się jej przyjaciółki "te p...dy od brydża " dowidziały ile ma lat a oszukiwała całe życie. No i nie ma. Koleżanek od brydża też już nie ma. Zmarła mając 86 lat.
    • berdebul Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 16:32
      Mnie opadły ręce, jak stałam dzisiaj pod prawie pustą biedronką (2 osoby...), a punkt 12 kłębił się tłum seniorów. Kurła. Poczekaliby chociaz do 13, to mnie osób byłoby wqrwionych.
      • berdebul Re: moja sąsiadka emerytka 16.10.20, 20:54
        A ilu z nich pracuje? Bo w mojej wsi(!) parking wyglada tak: podjeżdża fura, wytacza się pani 60++, następnie dołącza mąż (yebać ograniczenia liczby ludzi), robią zakupy tj. ona pakuje do wózka, on robi za fizycznego. On płaci, pakuje do fury i odwozi panią. Oczywiście w godzinach 10-12 nie mogą, bo natłok obowiązków na emeryturze jest przytłaczający.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka