gaskama
27.10.20, 11:53
Kochacie ją. Wychowujecie w przeświadczeniu, że może osiągnąć wszystko, że jest tak samo mądra, inteligenta, ambitna jak każdy chłopak. Może zostać lekarze, pilotem samolotów myśliwskich, żołnierką, nauczycielką. Może podejmować decyzje. Uczulacie, by była silna, asertywna, umiała powiedzieć NIE, umiała zawalczyć o siebie.
A potem idziecie z nią do kościoła, gdzie faceci w kolorowych kieckach jęczącym głosem mają jej w gruncie rzeczy do przekazania, że kobita jest gorsza od faceta. Nawet pośrednikiem z bogiem może być tylko facet. Rolą kobiety jest głównie bycie u boku męża, jest zadbanie o ciepłe ognisko domowe, pozostawanie przy mężu nawet jak uderzy, nawet jak przyjdzie pijany, nawet jak zdradzi.
Jak wysyłacie córkę do lekarza, to sprawdzacie na forach (nawet na tym forum), który lekarz jest dobry, sprawdzacie rankingi lekarzy. Jak idziecie z córką do ginekologa, to zależy Wam na tym, by była to kobieta, by była delikatna.
A potem wysyłacie córki do spowiedzi do jakiegoś starszego faceta w sukience, który o życiu nie wie nic. Pozwalacie by otwierała swoją duszę, mówiła o grzechach, z których może Wam się nie chce zwierzyć obcemu facetowi?
Nie macie z tym żadnych problemów? Bardzo mnie to ciekawi. Ja była po raz pierwszy i ostatni u spowiedzi w wieku 15 lat. Nigdy bym nie pozwoliła na taką rozmowę córce. Synowi zresztą też nie.