Wszyscy pamiętają, że obiecałam Księciu przybycie na wielki bankiet, jaki wydał on na moją cześć. I pomimo szeregu świetnych kontrpropozycji miałam taki szczery zamiar, przeszkodziły mi znane wydarzenia i perturbacje władzy za Oceanem. Żona ani córka, ani nikt nie był w stanie przekonać urzędującego prezydenta do ugody, uradzono, że tylko naprawdę bardzo piękna kobieta może sprostać temu zadaniu. Zatwierdzałam opinie i rekomendacje dla Departamentu Stanu i byłam pewna, że to na mnie spadnie ten wielki obowiązek. Wszelako kiedy usłyszałam nieśmiałe pukanie do drzwi, serce zabiło mi jak dzwon.
Pod drzwiami stał patrol Secret Service i żeby nie robić ceremonii, założyłam moje nowe szpilki z brylantami, na powabne ramiona zarzuciłam etolę i śmigłowcem udaliśmy się na lotnisko, gdzie z włączonymi silnikami czekał już na mnie Air Force One, bo taki status otrzymał samolot, kiedy wniesiono mnie na jego pokład.
Nie będę teraz opowiadać przebiegu wizyty, bo cała śmietanka wielkiego świata znów na mnie czeka. Jak wiecie z mediów, moja misja powiodła się i dzięki mnie niepokoje w elicie władzy zakończyła prawie jednomyślność!!
Tak pięknej kobiety nie widzieli tam nigdy!!!!!
Za chwilę udaję się na Bankiet u Księcia. Kawalkada pojazdów stoi pod oknem, konna eskorta z halabardami czeka. Pa!!