Dodaj do ulubionych

Umieranie w hospicjum

23.11.20, 21:54
Czy moze mi ktos wytlumaczyc na czym polega pobyt w hospicjum?
Chodzi mi o osobe chora na raka- kto podejmuje taka decyzje i dlaczego ze ta osoba nie moze byc w szpitalu tylko akurat tam?
Skoro taka osoba nie jest mile widziana w szpitalu to co oferuje to hospicjum ponad to gdyby byla w domu z rodzina?
Czy tam jest odpowiednia aparatura? Jakie tam sa warunki, ile osob w pokoju?
Czy smiertelna postac raka to bol, czy jest bezbolesne albo moze da sie usmierzyc ten bol lekami?
Czy personel jakos wie ze ktos bedzie umieral w najblizszym czasie, zeby powiadomic rodzine?
Obserwuj wątek
      • iks.01 Re: Umieranie w hospicjum 23.11.20, 22:09
        Jeżeli chodzi o samo hospicjum - nie odpowiem. Nie wiem. Mój Tata przez cały okres choroby (8 mscy od diagnozy) przebywał w domu, ze mną i mamą. Był chodzącym prawie do końca. Na tydzień przed śmiercią stan zdrowia pogorszył się...po raz ostatni pojechaliśmy na SOR. Drobnokomórkowy rak płuc, nie miał żadnych szans...
      • iberka Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 09:23
        Z odleżynami bywa różnie tzn.personel dba jak się go zmotywuje $. Dziadek miał okropne odleżyny, bo Panie miały w grafiku standardową opiekę, czyli 2x na dobę zmianę pozycji pacjenta. Kupowałam kosmetyki, papier, ręczniki, wodę no wszystko co potrzebne. Z hospicjum miał leki i żywienie (w jego przypadku dożylnie, bo nieprzytomny cały czas). Mocne środki przeciwbólowe dostawał.
    • andaba Re: Umieranie w hospicjum 23.11.20, 22:13
      Aparatura, środki p/bólowe często lepsze niż w szpitalu, opieka psychologa, otoczenie opieką całej rodziny, wolontariusze opiekujący się osobami mającymi problemy z samoobsługą.

      Hospicjum jest znacznie przyjaźniejszym miejscem dla osób, dla których nie ma już ratunku.
    • cruella_demon Re: Umieranie w hospicjum 23.11.20, 22:14
      Bo w szpitalu się leczy, do hospicjum trafiają osoby, dla których możliwości leczenia wyczerpano i nie mają szans na poprawę.
      Hospicjum pełni rolę opiekuńczo pielęgnacyjną dla chorych, ale i rodzin, w tym psychologiczną. Nie każdy ma możliwości i siły żeby się takim chorym członkiem rodziny mógł opiekować całą dobę 7 dni w tygodniu.
      Równie dobrze możesz zapytać, czemu starzy, leżący ludzie z demencją trafiają do dps, czy zol.
      • iks.01 Re: Umieranie w hospicjum 23.11.20, 22:22
        No dobrze, w szpitalu się leczy...
        Największy żal mam do jednej lekarki z SORu, która za każdym razem opierdalała mnie dlaczego jadę z chorym na raka na sor...?!
        A niby gdzie miałam jechać np.przy dużej infekcji ? Albo z hemoglobiną o wartości 5 ?
        Do hospicjum domowego była kolejka kilkunastoosobowa.
    • mirkabella Re: Umieranie w hospicjum 23.11.20, 22:30
      Nikt nikogo nie zmusi do pobytu w hospicjum. Jeśli chory woli być w domu, jest opcja hospicjum domowego, czyli wizyt pielęgniarek i lekarzy. W hospicjum stacjonarnym są na stałe, wiadomo.
      Ważna różnica między szpitalem a hospicjum jest taka, że w hospicjum (przynajmniej tym znanym mnie), nie ratuje się pacjentów, którzy odchodzą.

      Personel często wie, że ktoś umiera, ale oczywiście gwarancji, że zgadną, nie ma.

      Wszystkie te pytania które zadałaś, są do zadania w hospicjum. Bo wiele zależy od konkretnego miejsca.
    • blokersowa Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 00:45
      Szpital leczy: przetocza krew przy anemii, odbarczą przy wodobrzuszu, beda leczyc zapalenie płuc, zaburzenia elektrolitowe.... i tyle. Hospicjum kompleksowo zajmie sie pacjentem, o ktorym wiadomo, ze wyleczyc tak do konca sie juz nie da, ale nalezy zadbac o jego komfort i jak najlepsze zycie w danej chwili. Ja sie dlugo opieralam przed wyslaniem mamy do hospicjum stacjonarnego i szkoda. Byla tam miesiac - super opieka - rehabilitantka uporala sie z opuchnieciem nog i wynikajacymi z tego ranami (nie dala rady tego opanowac opieka hospicjum domowego), swietne wolontariuszki myły i oklepywały, smarowały delikatniej i lepiej niz ja. Wszystko z duzym wyczuciem, pełna kontrola tego, co sie dzieje, zmianami lekow na bierzaco. Wszystko co potrzeba jest na miejscu, lekarz napewno odpowie na wszytskie pytania. Zauwazaja pogorszenie i informuja rodzine.
    • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 09:15
      Decyzję o umieszczeniu/przejściu do hospicjum podejmuje chory, albo jego rodzina - zwłaszcza jeśli nie jest w stanie opiekować się nim w domu. Bo hospicjum domowe choć bardzo ułatwia taką opiekę, nie zwalnia z niej.
      Chory terminalnie nie może być w szpitalu bo się go nie leczy, w sensie nie ma szans na wyzdrowienie. Za to potrzebuje często innego rodzaju opieki medycznej którą hospicjum może zapewnić..To nie jest tak, że jest niemile widziany w szpitalu, po prostu szpital już nie ma mu nic do zaproponowania.
      Warunki oraz ilość osób w pokoju zależą od konkretnego miejsca. Warto zadzwonić i zapytać. Również o to czy personel poinformuje rodzinę gdy będzie zbliżał się koniec. Zazwyczaj jest to normalna praktyka, niekiedy jednak chory odchodzi nagle.
      Śmiertelna postać raka nie zawsze, ale często jest związana z bólem, nie zawsze niestety dającym się do końca uśmierzyć silnymi lekami, ponieważ leki takie w dużych dawkach mają skutek uboczny - wpływają niszcząco na układ oddechowy Ale lekarze zawsze starają się ulżyć w bólu jak można najlepiej i często im się to udaje...
    • szmytka1 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 09:24
      Szpital to miejsce dla osoby, któą można jeszcze leczyć i rokuje na wyzdrowienie, chyba że to zol. Osoby chore termnalnie, nie rozkują, po co mają zajmować łożko ludziom, którym szpital może zaoferować diagnozstykę i leczenie prowadzące do poprawy stanu zdrowia. W hospicjum oferuje to wszystko czego rodzina w domu nie umie zrobić i do czego nie ma sprzętu. Umiesz podłączyć kroplowkę, wenflon wymienić, pielęgnować osobę w pampersie, podawać leki znieczulające? I pewnie milion innych rzeczy, które nie przychodzą mi teraz do głowy. Ból w domu można uśmierzyć do pewnego stopnia, jak leki przestają działać i choroba postepuje, to chory płacze i wyje z tego bólu i mozesz sobie wzywać lekarza, czekać kiedy będzie termin wizyty zeby podac kolejną dawkę. W hospicjum ktoś jest na dyżurze cały czas, dostosuje dawkę według potrzeb. Pamiętam bardzo dobrze umieranie na nowotwór mojej babci i ulgę jak została zabrana, gdy nie można już było sprawować opieki w domu.
    • danka88 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 10:47
      W hospicjum jest wiecej empatii , w szpitalu cie olewają i mają gdzieś że cie boli , no bo skoro masz raka w ostatnim stadium to musi boleć. W hospicjum są pielęgniarki , lekarz , wolontariusze , człowiek czuje sie bezpiecznie . nie wiem jak wyposażenie w innych hospicjach ale to które znam ma bardzo dobre warunki , specjalne łóżka przeciwodleżynowe , łazienki w pokojach. Gdybym miała umierać też bym wolała w hospicjum niż w domu
    • asqe Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 11:19
      Jeśli dla chorego nic już nie da się zrobić to lekarz wypisuje skierowanie do hospicjum i tu są dwie możliwości: stacjonarne albo domowe. Zazwyczaj jest jakiś czas oczekiwania na miejsce, wiec dobrze jest się od razu zarejestrować w kolejce.
      Mama była pod opieka hospicjum domowego - raz w tygodniu przychodził lekarz i dwa razy w tygodniu pielęgniarka. Z hospicjum wypożyczyliśmy łóżko z barierkami i materacem przeciwodlezynowym.
      Brat był świeżo po skończeniu studiów, ja wzięłam wolne i razem opiekowalismy się mama, plus oczywiście tata popołudniami i drugi brat z żona pielęgniarka.
      Hospicjum oferuje dużo lepsze środki przeciwbólowe (mama miała fentanyl w plastrach) i jeśli coś się dzieje, ze zawsze można zadzwonić do lekarza dyżurnego.
    • widosna Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 13:09
      pacjent ma nieuleczalnego raka, wiadomo, ze zostało kilka miesięcy ale teraz czuje się względnie dobrze - jest słaby, jest mu zimno ale jest samoobsługowy i nie bierze jeszcze leków przeciwbólowych (ma plastry ale twierdzi, ze nie potrzebuje). Mieszka sam, około 70 km od nas. Jeździ się do niego obecnie x1 w tygodniu. To czy radzicie już ustawić się w kolejce do hospicjum? Kto powinien to zrobic? Z pacjentem nie rozmawia się jeszcze o hospicjum bo to ostateczność. Wiem, ze wolałby umrzeć w domu ale czy będziemy mieć możliwość uśmierzenia bólu i pomocy w tym czasie, gdy ten ból nadejdzie? Myśle, ze przeprowadzka do nas czy tym bardziej do hospicjum, to będzie taki gwóźdź do trumny. Takie czekanie na smierć. Teraz już zdaje sobie sprawę, ze odchodzi powoli ale ta samoobsługowosc, bycie w znanym otoczeniu, dużo pomaga w psychice i wydaje się, ze jeszcze jest czas. Z drugiej strony, my widzimy, ze słabnie w oczach. Rak płuc i wątroby sad poradzicie co Wy byście zrobiły. Ja nie wiem, pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji
      • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 13:21
        Ja bym (w razie takiej możliwości - udostępnienie jednego odrębnego pokoju dla chorego) wzięła go do siebie do domu pod pretekstem ułatwień typu - ciepły ugotowany obiad, poprane, uprasowane, możliwość wezwania lekarza np w nocy w razie potrzeby itp i czas spędzony z bliskimi i jednocześnie wystąpiła o pomoc hospicjum domowego. Bo to trudne, taka opieka. Ale chory powinien być przekonany, że to dla jego dobra i też widzieć że nie daje sobie już rady z codziennością.. Może np. przeprowadziłby się na Święta i potem został? Nic na siłę...
          • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 14:23
            widosna napisała:

            > Będę sugerować przeprowadzkę ale myśle, ze będzie oporny bardzo. Boje się, ze n
            > ie będziemy potrafili mu pomoc w bólu gdy przyjdzie ten czas.

            Wiesz, płuca ani wątroba nie bolą. Bolą na ogół przerzuty do kości, choć np. moja ciocia nie czuła bólu.. Może pan będzie miał akurat szczęście?
            Przeprowadzkę zaproponuj ale pozostaw mu decyzję kiedy, powiedz, że się dostosujesz do jego życzeń.
      • damartyn Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 13:32
        Wiem,
        > ze wolałby umrzeć w domu ale czy będziemy mieć możliwość uśmierzenia bólu i po
        > mocy w tym czasie, gdy ten ból nadejdzie?

        Są hospicja domowe. Nie we wszystkich miastach ale są. Pacjent jest pod opieką pielęgniarek i lekarzy specjalizujących się w opiece paliatywnej, lekarz dawkuje odpowiednie zwiększanie środków uśmierzających ból. Nie wiem skąd jest chory. Zorientuj się czy u Was taka pomoc istnieje.
        • widosna Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 13:55
          Dziękuje, zorientuje się. Najchętniej zaprosiłaby go do nas do naszego domu. Będzie ciężko bo są dzieci, którym wolałabym oszczędzić tego widoku ale takie życie sad tam gdzie mieszka raczej opieka domowa będzie trudna bo to wieś. Najbliższe, niewielkie miasteczko -20 km. Przeraża mnie to nieco... sad
      • widosna Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 13:58
        No i tak nie do końca sam. Ma przyjaciółkę, nie żonę. Mieszka z nim ale nie cały czas. Przemiła i życzliwa osoba ale nie wiem jak to będzie, gdy będzie tylko gorzej. Ta pani tez jest starsza osoba, nie chcemy jej obciążać
        • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 14:13
          widosna napisała:

          > No i tak nie do końca sam. Ma przyjaciółkę, nie żonę. Mieszka z nim ale nie cał
          > y czas. Przemiła i życzliwa osoba ale nie wiem jak to będzie, gdy będzie tylko
          > gorzej. Ta pani tez jest starsza osoba, nie chcemy jej obciążać

          To tym bardziej wymagana jest delikatność, by pani nie czuła się odsunięta przez Was. Powiedz jej po prostu na osobności, że gdy poczuje że sobie nie radzą, czy mają jakieś problemy z życiem codziennym, żeby się do Ciebie zwróciła. Pan najwyraźniej taki samotny nie jest. Nie ma potrzeby wyrywać go z domu jeśli się w nim dobrze czuje.
          A co do dzieci, to wbrew pozorom one znoszą opiekę nad umierającym w domu najbardziej naturalnie. Ot życie.
      • eowen Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 15:56
        Ostatnie tygodnie będą wymagać pełnej obsługi. Słabnie się z czasem, aż nie ma się siły iść do ubikacji. Taką osobę trzeba myć, prowadzić albo zakładać cewnik, pampersa, może podawać kroplówki. Zajęte płuca najczęściej zapełniają się płynem, chory się dusi - na początku można nauczyć się oklepywać w specjalny sposób, potem najczęściej trzeba się wspomóc lekami. Kontrolować odleżyny. Umieć dawkować morfinę czy inne środki przeciwbólowe.

        Moja mama tylko ostatnie 2 dni spędziła w szpitalu, a resztę pod moją opieką i pomocą swojej siostry. Natomiast to była praca na cały etat.
        • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 16:08
          eowen napisała:

          > Ostatnie tygodnie będą wymagać pełnej obsługi. Taką osobę trzeba myć, prowadzić albo zakładać cewnik
          > , pampersa, może podawać kroplówki. Kontrolować odleżyny. Umieć daw
          > kować morfinę czy inne środki przeciwbólowe.

          Zakładanie cewnika, leczenie odleżyn, oraz dawkowanie morfiny, czy podawanie kroplówki, to robi lekarz lub pielęgniarka. Nie rodzina opiekująca się chorym. Nikt nie wymaga takich umiejętności od jego bliskich.
          Czynności higieniczne natomiast - umycie/kąpiel na leżąco, dbałość o skórę, zmiana pampersa, itp wykonuje i uczy tego dochodząca z hospicjum pielęgniarka jeśli chory pozostaje w domu, jeśli nie, to wszystko robi personel w hospicjum.
          • eowen Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 16:33
            Wszystko pięknie w teorii, ale jeśli nie zatrudniasz krzyżowo pielęgniarek na zmianę, to większość rzeczy ogarniasz sam, jeśli chory jest w domu. Standardowo pielęgniarki pojawiają się raz na jakiś czas, pampers nie będzie czekać na ich przyjście, wypadnięty cewnik też. Odleżynami trzeba się regularnie zajmować. Morfinę moja mama miała w plastrach, ja je naklejałam i pilnowałam zmiany. Jedynie chyba kroplówka z mojej listy jest rzeczywiście przesadzona, reszta to szara rzeczywistość.
            • aqua48 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 16:46
              eowen napisała:

              > Wszystko pięknie w teorii, ale jeśli nie zatrudniasz krzyżowo pielęgniarek na z
              > mianę, to większość rzeczy ogarniasz sam, jeśli chory jest w domu.

              Mam inne doświadczenia. Pewnie dużo zależy od miejscowości i szczęścia. Do mojej Mamy przyjeżdżała pielęgniarka z hospicjum dwa razy w tygodniu i to ona zmieniała plastry z morfiną, zakładała cewnik, i dbała o odleżyny. Prócz tego dawała mi ogromne wsparcie psychiczne i nauczyła wszystkich czynności pielęgnacyjnych, jak zmiana pampersa, pościeli bez ruszania chorego z łóżka, umycie włosów na leżąco itp. Wypożyczyła i przywiozła nam wózek inwalidzki za darmo, jak była potrzeba, specjalistyczny materac przeciwodleżynowy podobnie. Gdy plastry przeciwbólowe przestały działać zamontowała stałe wkłucie tzw. motylka i nauczyła mnie jak robić przez nie zastrzyki, ale to jednak lekarz decydował o ich częstotliwości i wielkości. W razie jakichkolwiek problemów można było zadzwonić do centrum o każdej porze dnia i nocy z pytaniem czy poprosić o szybszy przyjazd. Nie zatrudniałam nikogo więcej, byłyśmy tylko my dwie (wraz z pielęgniarką) do obsługi Mamy. Ja na stałe, ona na dochodząco, plus lekarz do konsultacji. Ale to był dla mnie i tak ogromny wysiłek mimo że nie musiałam robić wszystkiego sama.
              • eowen Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 17:08
                Ja mam doświadczenie sprzed 20 lat, hospicjum wtedy tylko przyjmowało stacjonarnie, z mopsu dostałam materac przeciwodleżynowy i tyle. Moje jedyne źródło informacji to był rejonowy szpital i tamtejszy oddział ratunkowy, którzy jako jedyni wsparli mnie medycznie.

                Natomiast, gdy kilka lat temu umierała babcia męża, to teściowa miała dochodzące pielęgniarki, chyba na 3 zmiany. Nie musiała nic robić, mogła po prostu przy swojej mamie być i trzymać ją za rękę. Ale takie rozwiązanie kosztowało ich niemało.
      • minerallna Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 23:41
        Moja Osoba Chora też była samoobsługowa. Do czasu aż nagle przewróciła się i kilka godzin leżała na podłodze. Nie miała siły wstać, doczołgać się do telefonu, nawet krzyczeć żeby wezwać sąsiadów. To był decydujący moment- sama zdecydowała że nadszedł czas na hospicjum.
        Nie polecam czekania w nieskończoność. Jeśli do hospicjum są kolejki radzę się zapisać. My akurat nie mieliśmy takiego problemu, przyjęcie było od razu. Nie wiem czy wszędzie tak jest ale my i Osoba Chora byliśmy bardzo zadowoleni. Przede wszystkim Osoba Chora uznała to za bardzo dobrą decyzję, choć oczywiście wiedziała w jaki sposób opuści to miejsce. Naprawdę świetna opieka, empatyczny i pomocny personel, świetne wyposażenie, pokój jedynka z łazienką. Dobre jedzenie, możliwość odwiedzin praktycznie o dowolnej porze dnia i nocy, profesjonalna opieka i leki. Była tam pięć miesięcy.
    • thea19 Re: Umieranie w hospicjum 24.11.20, 17:42
      szpital nie trzyma ludzi, którym nie jest w stanie już pomóc. W hospicjum zazwyczaj jest opieka, której w domu rodzina nie jest w stanie zapewnić. Chory często sam podejmuje decyzję, że chce tam trafić. Rak to ból, leki pod koniec często już nie działają. Jak ktoś jest w stanie terminalnym, to nie bardzo wiem czy personel przewidzi czy to będzie dziś, jutro czy za tydzień.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka