katriel
16.12.20, 23:16
W poniedziałek zrobiła test, wynik pozytywny. Ma gorączkę (nie cały czas, falami). Co mnie martwi, to że jest sama w domu, bo mąż leży w szpitalu, też z covidem. Też miał przez parę dni tylko gorączkę, aż mu nagle saturacja spadła do 60%, siostra wezwała do niego pogotowie i zabrali go do szpitala. Do niej w razie czego nie będzie miał kto wezwać, bo nikt więcej z nią nie mieszka (dzieci nie mają). Martwię się, że pogorszy jej się nagle albo we śnie i nie zdąży wezwać pomocy. Ja do niej oczywiście dzwonię, ale nawet gdybym dzwoniła co parę godzin, to przecież coś się może stać w międzyczasie. Musiałabym się do niej przeprowadzić (porzucając męża i dzieci, odwołując kolację wigilijną dla seniorów z rodziny itd), a i tak nie byłoby gwarancji, że coś złego nie stanie się jak będę akurat spała. Nie mówiąc już o tym, że jak ja się zarażę, to kto mnie z kolei będzie pilnował? Siostra jest 55+, ja 45+, obie mamy sporą nadwagę, możemy przechodzić ciężko. Zresztą każdy może. Kurczę, nie wiem co robić.