Dodaj do ulubionych

Bezdomny kot z raną

10.01.21, 11:01
Podpowiedzcie mi, co zdobić. Koło mojego domu chodzi kot, który ma krwawiącą ranę za uchem. Sama go nie wezmę do weterynarza, nie dam rady i trochę się boję, bo to raczej dziki kot. Może jakaś fundacja pomaga w takich sytuacjach? No tak mi go żal.
Obserwuj wątek
    • aguha Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 11:31
      Zadzwoń do lokalnego schroniska. Większość miast ma przeznaczone środki na leczenie kotów wolno żyjących. Złapałam już parę kotów do leczenia i sterylizacji. Miałam wypożyczoną klatkę łapkę ze schroniska. Miesiąc temu z kumpelą złapałyśmy kotkę z urazem miednicy do transporterka. Była tak wygłodniała, że weszła do transportera bez problemu.
    • cruella_demon Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 11:35
      U nas się dzwoni po eko patrol straży miejskiej.
      Jak widzisz co miasto, to inne zwyczaje, musisz się dowiedzieć kto prowadzi interwencje u ciebie. najprościej chyba rzeczywiście na stronie schroniska.
      Najprościej by było gdybyś tego kota złapała i przytrzymała do przyjazdu zainteresowanych, bo jak zadzwonisz, zanim przyjadą kot zdąży sobie pójść.
    • redwineiswhatilike Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 11:41
      Schronisko albo gmina. Tylko jest niedziela. Kiedyś miałam podobną sytuację z psem i nikt mi nie chciał pomóc w niedzielę.
      A takiego kota z raną sama przygarnęłam parę lat temu. Najpierw tylko karmiłam, po pół roku wszedł do domu, teraz śpi z nami w łóżku smile
      Może grupy lokalne na fb?
      • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 11:53
        Dziękuję. Działam. Lokalne Towarzystwo opieki nad zwierzętami mnie pokierowało do gminy i weta mającego podpisaną umowę z nimi. Na stronie gminy wszystko pięknie opisane, tylko nawet na pomoc niedzielno-świąteczną trudno się dodzwonić. Od godziny dzwonię.
        Jutro do gminy zadzwonię. Wet dzisiaj od 16 przyjmuje, ciekawe czy się zainteresuje. Maja człowieka/schronisko, który odławia takie zwierzęta, czy w niedziele, nie wiadomo. Wszystko wiem, tylko nigdzie nie mogę się dodzwonić.

        Kotka przygarnęłam w zeszłym roku, był schorowany, było jeżdżenie po wetach, teraz jest dobrze ale niestety nie mam warunków i siły na przygarniecie kolejnego. Mamy ogromny problem, jak wyjeżdżamy. Teraz jest pandemia, wiec siedzimy w domu, ale jak się skończy to pewnie znów wrócimy do częstych wyjazdów.
        • mirkabella Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 16:09
          Fajnie, że mu pomagasz. Zimno jest i pewnie długo nie pociągnie ranny sad
          Dzwon gdzie się da. Zapytaj na lokalnym FB czy ktoś zna jakieś fundacje. Ja właśnie widziałam na stronie "swojego" schroniska, że pojechali po psa na jakieś pola ośnieżone, mimo że niedziela. Więc to bardzo zależy, gdzie mieszkasz. Może jakoś chociaż ogólnie napisz, województwo, to ktoś coś pomoże...?
          • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 16:35
            Niestety nigdzie nie mogę się dodzwonić sad . Mieszkam w województwie mazowieckim, może ktoś coś mi jeszcze podpowie. Pani z lokalnej fundacji tylko mi powiedziała jak wygląda procedura z gminą (a ja myślałam, ze to fundacja zajmuje się takimi sprawami, bo, czym się właściwie fundacja zajmuje?).

            Koleżanka, która pracuje w gminie powiedziała mi, ze jak zadzwonię jutro to, oni będą się upierać, ze nie maja możliwości złapania i dostarczenia go do weta. A na stronie jest dokument wyraźnie to regulujący, i jest tam napisane z kim maja podpisane umowy i kto to robi.

            Na dodatek od dwoch dni przychodzi do mnie młody kotek, oswojony, bardzo miauczy płacze, przybiega do mnie, dałam mu wczoraj jeść, to teraz wskakuje mi nawet na parapet. Dałam ogłoszenie na fb gminy, dzwonie do znajomych kto może go przygarnąć itp. Ja nie mogę go wziąć naprawdę.
            • redwineiswhatilike Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 16:52
              magata.d napisała:

              >
              > Koleżanka, która pracuje w gminie powiedziała mi, ze jak zadzwonię jutro to, on
              > i będą się upierać, ze nie maja możliwości złapania i dostarczenia go do weta.
              > A na stronie jest dokument wyraźnie to regulujący, i jest tam napisane z kim ma
              > ja podpisane umowy i kto to robi.


              Rozumiem. Przerabiałam to dwa razy. Inne województwo. Masz konto na fb? Znajdź grupy na temat zagubionych zwierząt z twojego miasta. Często tam są ludzie, którzy chcą pomóc. Może ktoś weźmie kota do siebie? W grupie, w której jestem są takie osoby. Biorą chore zwierzęta, czasem założą zbiórkę, ludzie wpłacą parę złotych na weterynarza a potem udaje się takiego kota czy psa oddać do adopcji do fajnego domu.

              Jesteś dobrym człowiekiem, inny by się nie przejmował co dalej. Wiem, że nie jest to proste. Do mnie przyszły dwa psy, którym z pomocą innych ludzi udało mi się znaleźć dom i dwa koty. Jeden został jako drugi kot w domu a ten drugi znajda był dokarmiany przez nas ale potem niestety odszedł z tego świata. Też strasznie przeżywam takie rzeczy ale nie mogę zabrać do siebie wszystkich zwierząt. Ale na 2 dni biorę i szukam pomocy nawet wśród obcych.
              • redwineiswhatilike Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 16:57
                Aha, schroniska mają podpisane umowy z weterynarzem. Moja jedna znajda miała robione badania właśnie na koszt gminy czy schroniska, nie musiałam za to płacić. Ten kot niestety później nie przeżył. Ale pomoc od razu miał przynajmniej.
                  • redwineiswhatilike Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 17:55
                    magata.d napisała:

                    > Wygląda na spokojnego, ale jednak się boję.

                    Ja wzięłam takiego ze straszną raną, wyglądał strasznie, w domu zaraz mi zasikał regał sad
                    Było cieplej więc najpierw tylko karmiłam. Potem jednak wzięłam tego dzikusa, zawiozłam do weterynarza, wyleczyli mi go, potem wykastrowali. Dzikus okazał się super delikatnym i kochanym kotem nr 2. Teraz jest sam bo pierwszy kot, który był u nas długo, już nie żyje. Bardzo się obawiałam dwóch kotów. Też dużo wyjeżdżamy ale faktycznie mamy rodzinę, która podjedzie raz dziennie albo u nas nocuje i koty nakarmi. Nie mówię, że masz brać, naprawdę cię rozumiem. Może jutro rano uda się dodzwonić? Masz jakiś koc, karton, coś ciepłego dla niego, choć miejsce w garażu?
            • berdebul Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 17:11
              Jak wchodzi na parapet, to i do domu wejdzie, wtedy łapiesz i przekazujesz fundacji. U nas fundacja szuka kotom domu i opiekuje się nimi do czasu znalezienia opiekuna.
              Rannego może da radę w klatkę-łapkę na żarcie? Fundacja powinna mieć klatkę, albo gmina, albo hycel.
              • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 17:47
                Z rudaskiem jakoś chyba sobie poradzę. Wydzwaniam po znajomych czy ktoś chce. Jak nie, to wezmę go w transporter i zawiozę do fundacji, on wygląda na oswojonego.
                Jeśli chodzi o tego rannego, to dzwoniłam do lokalnej fundacji i nie chcą, nie maja ludzi żeby ktoś przyjechał. Jak uda mi się go samej złapać, to powiedzieli żebym zadzwoniła to może przyjadą.
            • mirkabella Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 18:40
              Mazowieckie duże... nie wiem z której strony jesteś. W okolicach Zyradowa jest schronisko w Korabiewicach, w Grodzisku Straż dla Zwierząt. Jesli gdzieś na ich terenie, to pomogą. Może Koteria z Warszawy coś podpowie? Oni sie zajmują kastracją bezdomniakow.
        • redwineiswhatilike Re: Bezdomny kot z raną 10.01.21, 16:20
          Jestem na kociej grupie. Jak kilka lat temu ktoś nam zimą podrzucił małego psa to najpierw wydrukowałam mnóstwo ogłoszeń i powiesiłam w okolicy, pytałam ludzi czyj to pies. Niestety właściciel się nie znalazł. Wzięłam do domu i napisałam na grupie czy ktoś by go przygarnął. Miałam wtedy 2 koty i nie chciałam psa. Na szczęście na drugi dzień pomogła zupełnie mi nieznana osoba. Zawiozłam jej psa a jej się udało dać go do adopcji kilka dni później.
          Może jakaś grupa lokalna typu zaginione psy i koty? Bo do gminy dzwoniłam i dzwoniłam, mieli to gdzieś. Bo był weekend.
    • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 11.01.21, 10:04
      Dlaczego wśród ludzi panuje taka znieczulica? No walę głową w mur sad Na stronie gminy jest procedura, jak postępować w przypadku znalezienia bezdomnego, chorego rannego zwierzaka, dzwonie i co? I musze pani tłumaczyć linijka po linijce, co jest napisane w dokumencie, który powinna znać. Upiera się, ze słowo zwierzę oznacza psa a nie kota, potem ze poraniony, chory to znaczy ze uległ wypadkowi drogowemu itd. Wkurzyłam się, ale nie popuściłam i w końcu powiedziała , ze kogoś wyśle, no łaska paniusi z urzędu bez sumienia. Przecież to jej praca, nawet, jak nie lubi zwierząt.

      A teraz fundacja/instytucja charytatywna, oni nie maja samochodu, mogą z klatka przyjechać pociągiem 40 km, ale nie mają na to czasu, bo pracują zawodowo. To czym zajmują się te fundacje pomocy zwierzętom?

      Smutno mi sad
      • seniorita_24 Re: Bezdomny kot z raną 11.01.21, 10:43
        Fundacje to pojedyncze osoby, które pomagają kotom.oprcz swojej pracy zawodowej, rodzin i całej reszty. Nie mają za to pensji ani dodatkowych lokali. To wolontariusze, którzy mają w domach wlasniw takie bezdom e koty, często po kilkanaście lub wiecej. Tak, że jeśli np zdecydowalanys się kota przetrzymać np w swój.ciepkym garażu lub łazience w klatce wystawowej (do pozyczemia) to mialby luksusy. Po wyzdrowieniu mozesz go wypuścić i np postawić mu budkę w ogródku.
        Przemyśl czy po prostu nie pożyczyć klatki łapki i samej nie przewieźć kota do weterynarza. Klatka łapka powinna być u wetery arza lub kogos w okolicy, kto po.aa kotom (niekoniecznie to naglasniajac).
        Najszybciej uzyskasz pomoc na kocich grupach na fb np "koty" lub forum MIAU.
        W jakim powiecie mieszkasz?
        • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 11.01.21, 10:57
          Ja rozumiem, ze fundacje pomagają kotom. Tylko na czym ta pomoc polega? Sama napisałaś, ze pomoc ich polega dokładnie na tym, co każdy z nas może sam zrobić, trochę bez sensu. Jak ktoś decyduje się na taka pomoc i ja deklaruje, to chyba bez problemu powinien zrobić cos więcej, cos czego nie mogę zrobić sama, i nie dlatego ze nie chce, tylko np. nie mam doświadczenia.

          W zeszłym roku o tej porze przygarnęłam znajdę, wymagał leczenia, teraz jest ok, kochamy go. Nie mam warunków, czasu i siły, żeby przygarniać każdego kota, który tego potrzebuje. Bo to nie jest tylko, jak piszesz karmienie i cieple miejsce, tylko dużo więcej zaangażowania, szczególnie jak np. Często się wyjeżdża. O ile na co dzień zwierzę jest bezproblemowe, o ile nie choruje, to już wyjazdy sa dla nas problemem. Wiec to nie jest takie proste. I właśnie dlatego, ze nie każdy może pomoc, choć chce, działają fundacje, które maja doświadczenie. Ja wiem, ze najlepiej dla fundacji jest, jak ktoś im przywiezie milusiego koteczka, a oni będą mu szukac domu, no ale jednak czasem zdarzają się i trudniejsze sytuacje.

          • fragile_f Re: Bezdomny kot z raną 12.01.21, 02:47
            Kurcze, ale wiesz ze te fundacje nie dostają za bardzo wsparcia, może niektóre są na tyle ogarnięte, że zbierają 1%, to zazwyczaj 3-4 osoby które skrzyknęły się razem i mają 2 koty własne i 7 tymczasów na stanie. Rozumiem, że to niekomfortowa sytuacja, ale obrażasz się na osoby, które za darmo, po pracy poświęcają swój czas i pięniądze na pomoc zwierzętom. Jeśli chcesz miec do kogoś pretensje, to do gminy, urzędu miasta, ale nie do ludzi którzy bezinteresownie zajmują się działalnością charytatywną uncertain
            • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 12.01.21, 09:09
              To po co górnolotnie pisać o pomocy biednym, bezdomnym, również chorym zwierzakom? Nie traciłabym czasu na dzwonienie do kogoś, kto przyjmuje przywiezione do domu kociaczki do przechowania. Zdaje się, ze jednak fundacje dostają wsparcie finansowe. Nie wymagam od nikogo, żeby cos robił, jak nie ma możliwości, ale wystarczy jasny przekaz.
                • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 12.01.21, 09:41
                  No miałam biednego, chorego, bezdomnego zwierzaka i nie pomogli. Pomógł bezinteresownie pan ze schroniska, po godzinach swojej pracy, przed godziną 20-tą wsiadł w samochód i przyjechał po kota, pomimo ze cały dzień jeździł. I takich ludzi wesprę finansowo.
                  • triismegistos Re: Bezdomny kot z raną 12.01.21, 10:15
                    Ale pomogli faftylionowi innych. Również bezpłatnie (na, dopłacając do tego interesu i to niemało), po godzinach pracy, własnym samochodem i w ogóle.
                    Pewnie, fajnie by było, żeby wystarczył jeden telefon i wszystko robiło się samo, ale to żaden powód żeby wieszać psy na dobrych ludziach, którzy robią co mogą.
                    • magata.d Re: Bezdomny kot z raną 12.01.21, 10:50
                      Nie wieszam na nikim psów. Robią dużo dobrego i ok, tylko czasem trochę przeceniają swoje możliwości, co w nagłych sytuacjach nie pomaga. Nikt nie zaproponował mi np. pożyczenia klatki, co by akcje przyspieszyło. Najważniejsze , ze się udało na styk przed nocą.
    • asia_i_p Re: Bezdomny kot z raną 11.01.21, 10:52
      Dzwoń dalej do tego weterynarza, który przyjmuje bezdomne - może pokieruje cię, jak złapać w sposób bezszkodowy dla ciebie, może ma klatkę łapkę do pożyczenia. Na pewno będzie bardziej aktywnie pomocny niż gmina. U nas jak córka odłowiła bezdomnego i poszła z nim do weterynarza, to dostał leczenie i dom w pakiecie, rezydował potem u pani weterynarz tak spasiony, że niech tylko spróbuje coś powiedzieć na temat linii mojego kota . . .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka