Dodaj do ulubionych

Żegnaj mój korepetytorze

01.02.21, 19:58

Taka sytuacja: przez kilka miesięcy korzystałam ( w zasadzie mój wnuk) z usług korepetytora... Pan był studentem, panowie się świetnie dogadywali i na pozór wszystko grało. Grało do minionej soboty, w którym to dniu od niechcenia postanowiłam sprawdzić postępy z korepetycjonowanej dziedziny. Okazało się, że postępów brak.... Postanowiłam pożegnać się z panem, korzystając z okazji, że w tąże sobotę był umówiony na niesienie kaganka. Pan się był objawił, ja wyartykułowałam swoje zastrzeżenia i grzecznie podziękowałam za współpracę wciskając mu kasę w/g stawki na jaką umawialiśmy się za godzinę. Następnie Pan był łaskaw się wściec i w krótkich żołnierskich słowach poinformował mnie, że mój wnuk jest inteligentny inaczej (być może), a w ogóle to go oszukałam, ponieważ, gdyż, albowiem on liczył na długą współpracę (na jakiej podstawie liczył już nie poinformował nie mieliśmy żadnej, nawet ustnej umowy) a ja mu tu taki numer. Miał rację?
Obserwuj wątek
      • 71tosia Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:24
        wiele lata dorabilam sbie korepetycjami i moje doswiadczenie jest takie
        1. geniusze korepetycji zwykle nie potrzebuja
        2 KAZDY uczen jest nauczalny, to tylko kwestia czasu, talentu i wysilku wlozonego w proces uczenia ze strony i tu cie zaskocze ....nauczyciela.
              • elf1977 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 14:54
                tt-tka napisała:

                > elf1977 napisała:
                >
                >
                > > To nie nauczyciel tylko student.
                >
                > Podjal sie nauczania i za nauczanie mial placone, a nie za studenckie wprawki.
                >
                >
                Niemniej nie jest nauczycielem, nawet jak ma wiedzę, może nie umieć nauczać, dlaczego nie zatrudniony kogoś z doświadczeniem w uczeniu?
                  • elf1977 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:13
                    mail-na-gazecie napisał:

                    > Biorąc studenta, bierzesz jakby nauczyciela z mniejszym doświadczeniem. Jak pis
                    > ałam wcześniej, każdy gdzie zaczyna i doświadczenie zdobywa.
                    Nie, biorąc studenta, chcesz zaoszczędzić. Może się trafić taki, który umie nauczać, może się trafić taki, któremu tylko się wydaje, że potrafi. Srudent to nie nauczyciel, zatrudniając go, powinniśmy brać to pod uwagę.
                      • elf1977 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:46
                        arwena_11 napisała:

                        > Ale to dokładnie tak samo jak z nauczycielem. Takich co umieją przekazać wiedzę
                        > , jest niewielu.
                        O jest Twoje zdanie, w dodatku wszystkim znane, pozwól jednak, że się nie zgodzę.
                    • mail-na-gazecie Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:36
                      No niech będzie, że chcę zaoszczędzić, to tym bardziej należy być bardziej wyrozumiałym. Można znaleźć na rynku korepetytorów biorących od 150 wzwyż za 60 min i wtedy to można mieć oczekiwania. W przypadku SP często wystarczy, że ktoś z tym dzieciakiem posiedzi i potłumaczy, zmobilizuje...Jednak dziecko tez musi się starać. Inaczej efektów nie będzie. Wiedzy nie da się wlać do głowy.
                      • tt-tka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:44
                        mail-na-gazecie napisał:

                        > No niech będzie, że chcę zaoszczędzić, to tym bardziej należy być bardziej wyro
                        > zumiałym.

                        Nie widze powodu. Korepetytor podjal sie uczyc i nauczyc i przez kilka miesiecy nie zglaszal, ze mu to nie wychodzi.
                        • mail-na-gazecie Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 16:28
                          tt-tka napisała:
                          >
                          > Nie widze powodu. Korepetytor podjal sie uczyc i nauczyc i przez kilka miesiecy
                          > nie zglaszal, ze mu to nie wychodzi.
                          >
                          O ile nie było konkretnych ustaleń co do oczekiwanych wyników, to umowa z korepetytorem była na zasadzie 'starannego działania'. Skąd wiadomo, że ich nie czynił?
                    • mizantropka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 16:49
                      Nie tylko o zaoszczędzenie chodziło.... Ważna była dyspozycyjność (dwa razy w tygodniu po dwie godziny), dojazd do ucznia (kluczowa dla mnie sprawa) i co istotne miałam nadzieję, że student będzie pozbawiony pewnej maniery, którą w większości cechują się czynni (a nie daj Bosze emerytowani) nauczyciele. To ostatnie strzał w 10-kę, panowie nawiązali relację szkoda, że nie przełożyło się to na wyniki. Jeszcze jedno - z Panem było uzgodnione, że ma uzupełnić luki w podstawach, sukcesywnie przygotowywać do lekcji oraz powtarzać materiał przed sprawdzianami.Nie było to jak ktoś niżej napisał zlecenie (staranne działanie) tylko umowa o dzieło ( inaczej umowa rezultatu) - wnuk miał mieć opanowane podstawy, pozytywne stopnie z prac domowych, w miarę ogarnięty bieżący i przerobiony materiał. Owszem mam dylemat czy zachowałam się prawidłowo, gdybym była pewna swego nie byłoby tego wątku.
                      • agonyaunt Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 22:01
                        Zatrudniłaś wnukowi kolegę, nie dziw się, że efekty opłakanesmile Między studentem a zmianierowanym emerytem jest cała masa porządnych prywatnych nauczycieli, no ale oni nie pracują za 50 zł tygodniowo z dojazdem.

                        Długo ten student pracował z Twoim wnukiem?
                        • mizantropka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 22:16
                          Kilka miesięcy i nie za 50 zł tygodniowo, tylko za 200. Jak wspomniałam, dojazd jest dla mnie warunkiem zaporowym, taki mam klimat. Tak, teraz wiem, ze to był błąd ale chciałam dobrze, wyszło jak zwykle. Wnuk korzystał już z korepetycji (inny przedmiot) udzielanych przez studentkę i wtedy problemu nie było - widocznie łatwiej przyswajał.
                          • mikams75 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 23:00
                            ok, 200 tygodniowo, co sie dziwisz, ze student sie wkurzyl, ze mu taki dobry klient odpadl. 2x2h toz to kupa czasu na nauke. Naprawde nie wiem czemu dopiero po ilus miesiacach sie zainteresowalas, czy warto wydawac 800zl miesiecznie. Trzeba bylo reagowac zanim sie student "zasiedzial".
                          • agonyaunt Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 23:38
                            Pytam o to jak długo, bo próbuję policzyć czy cele były realnie rozłożone w czasie. Zresztą i tak powinnaś była zainteresować się efektami wcześniej. Nie usprawiedliwiam studenta (jego reakcja była poniżej krytyki, bez dwóch zdań), po prostu przy następnym korepetytorze bądź na bieżąco, pytaj czego masz dopilnować, czy coś ewentualnie poćwiczyć między lekcjami. Rodzice (czy babciewink) czasami mają takie podejście, że ekstra nauka tylko w trakcie ekstra lekcji, a potem już nic. A bywa, że po drodze trzeba coś poćwiczyć, do czegoś zajrzeć, coś sobie utrwalić.

                            I jeszcze jedna wskazówka na przyszłość - wybierz kogoś, kto nie myśli o zakumplowaniu się z uczniem. Przy korepetytorze-kumplu dzieciaki się nie uczą, bo wiedzą, że jak nic nie zrobią, to się nic nie stanie. Im bardziej koleżeńska relacja, tym trudniej jest przekonać uczniów do pracy.

                            A "tygodniowo" wyżej to przejęzyczenie, miałam na myśli "za lekcję". Nie wiem gdzie jesteś, ale u mnie dobre korki z matmy kosztują dużo więcej, i to bez dojazdu.
        • molik28 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:10
          Dokładnie. Szczególnie punkt pierwszy. Mój syn będąc w LO zapragnął być nauczycielem. Mażyło mu się, że będzie rozwijał młode talenty. Przez półtora roku udzielał korepetycji. Popracował trochę z trudną materią i mu przeszło, poszedł na inne studia. Korepetytorem był solidnym. I pewnie zbyt ambitnym. W sumie dobrze, że spróbował i zobaczył, że nie dla niego. Dociągnął do egzaminu ósmoklasisty i podziękował. Młodszego syna tych ludzi już nie chciał. A nawiazując do wątku miałaś prawo zrezygnować. Nie ma tak żeby się nie dało nauczyć. Może nie wszyscy będą geniuszami, ale postępy powinny być. Dobry korepetytor powinien umieć dostosować i dobrać metodę do ucznia. Widocznie ten nie umiał. Masz prawo poszukać innego. Pan był niegrzeczny. Swoje rozczarowanie powinien zostawić dla siebie.
        • elf1977 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 14:35
          71tosia napisała:

          > wiele lata dorabilam sbie korepetycjami i moje doswiadczenie jest takie
          > 1. geniusze korepetycji zwykle nie potrzebuja
          > 2 KAZDY uczen jest nauczalny, to tylko kwestia czasu, talentu i wysilku wlozone
          > go w proces uczenia ze strony i tu cie zaskocze ....nauczyciela.
          No chyba jednak nie, wysiłek musi być nauczyciela i ucznia.
      • daniela34 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:03
        Po przemyśleniu- jeśli wnuk inteligentny inaczej wypadałoby opiekuna uprzedzić, żeby cudów nie oczekiwał. Ale znam tylko jednego takiego korepetytora, który uczciwie powiedział, że pieniędzy od rodziców dziecka brać nie będzie, bo i tak nic nie pomoże.
        • arwena_11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:27
          Ja też znam takiego jednego - tylko on po pierwszych 2-3 zajęciach informował o tym. Po takim szczerym tekście, kiedyś cała klatka słyszała jak matka darła się na biednego chłopaka - że się nie poznał na jej dziecku i że ona zrobi mu taką antyreklamę, że nikt u niego nie będzie brał korepetycji. I tak zrobiła - tylko nie spodziewała się takiej reakcji znajomych. Każdy, kto potrzebował prosił o telefon "bo szczery korepetytor jest na wagę złota" smile. Matka obraziła się na wszystkich.
          • olkkaa_99 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 21:18
            Prowadzę lekcje gry na instrumencie i wielokrotnie w ciagu tych killunastu lat mowilam rodzicom wprost, ze dziecko jest za male/nie ma sluchu muzycznego/nie jestem w stanie zaoferowac mu zadnej oferty edukacyjnej. Chcę byc fair w stosunku do siebie i ludzi, którzy płacą mi za to pieniadze. Chodzilo o naprawde ekstremalne przypadki, gdzie mialam pewnosc, ze slabe wyniki nie są kwestią zależną od warunków zewnętrznych, tylko dziecko nie ma po prostu zadnych predyspozycji i nie jestem w stanie nic z tym zrobic. Nigdy nie zostalo to zle odebrane, mam wrazenie ze rodzice doskonale wiedzieli o czym do nich mowie, rozumieli to, dziekowalismy sobie za wspolprace i rozchodzilismy sie w pokoju.
        • mizantropka Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:37
          Doczytałaś, że opinia o inteligencji mojego wnuka to opinia pana, który nagle będzie uboższy o 2-stowy tygodniowo? Poinformowałam pana, że wnuk jest humanistą w związku z czym, ze ścisłymi mu bardzo nie po drodze. Owszem, mój wnuk nie jest orłem i nie oczekiwałam cudów - liczyłam natomiast, że korepetycje pomogą, a jeśli pan widział to inaczej, to powinien mnie o tym uczciwie poinformować. Nie wspominają o fakcie, że analiza intelektu mojego wnuka odbyła się przy nim.
          • bywalec.hoteli Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 21:05
            mizantropka napisał(a):

            > Poinformowałam pana, że wnuk jest humanistą
            > w związku z czym, ze ścisłymi mu bardzo nie po drodze.

            Nie wierze w takie rzeczy, ze ktos jest humanistą i dlatego nie ogarnia matematyki.
            W szkole i to i to jest proste i albo ktos jest ogarnięty bardziej albo mniej.
            Nie orzekam, ze ten młodzian miał racje, może i mogłoby cos być z twojego wnuka - jeśliby miał dostatecznie dobra motywacje wewnętrzna do nauki.

            A ma? Czy tylko telefon i gry w głowie?
    • 71tosia Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:11
      Zwykle korepetycji potrzebuja slabsi i mniej zdolni uczniowie. Skoro student podjal sie uczenia a zauwazyl ze mimo intensywnych wysilkow jego uczen nie robi postepow to powinien porozmawiac z rodzicami ze jest problem.
      Szukajcie kogos z doswiadczeniem a nie przypadkowego studenta, ktory liczy na dluga wspolprace wink
      • daniela34 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:17
        Wypada się zgodzić. Byłam bardzo dobrą studentką, która mogłaby swobodnie douczać licealistów kilku przedmiotów. Nie podjęłabym się za skarby świata- korepetycji najczęściej potrzebują, jako się rzekło, uczniowie z trudnościami. A uczenie ich wymaga zdolności pedagogicznych. Niekoniecznie posiada je student, nawet najlepszy.
        • grey_delphinum Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:33
          Napiszę tak: moja córka w liceum miała korki z matmy (na 1 półrocze w 1 klasie miała dopa, a klasa była z rozszerzeniem z matematyki, więc padł na nią blady strach - w gimnazjum z matmy miała piątkę wink ).
          Poszukaliśmy korepetytora i od razu ustaliliśmy, jakie mamy oczekiwania tzn. miał wyprowadzić córkę na 3 na koniec roku. Po drodze zdarzyło się, że córka pisała np. sprawdziany na 1 lub 2, ale nie rezygnowaliśmy z korepetycji, bo plan był długofalowy.
          Córka miała tę tróję na koniec pierwszej klasy, potem w drugiej i trzeciej były czwórki, a maturę rozszerzoną zdała na 96 lub 98% (już nie pamiętam).

          Chodzi mi o to, że należy wcześniej ustalić z korepetytorem, jaki jest cel i po drodze nie podejmować nerwowych ruchów, bo nauka to proces.
          My też np. umówiliśmy się z korepetytorem, że co 2 miesiące rozmawiamy o trudnościach i postępach - to były naprawdę ważne i cenne informacje.

          Nie wyobrażam sobie, że mogłabym w drzwiach powiedzieć korepetytorowi, ze juz rezygnuję z jego usług. Trochę mało to eleganckie.

          • arwena_11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:56
            O dokładnie. Mój syn miał na semestr pierwszej klasy LO z matmy 1. Korki miał od początku stycznia do końca lutego. Musiał nauczyć się uczyć, bo nigdy nie potrzebował. Celem było zaliczenie semestru. Udało się, zaliczył na 4. Potem już sobie radził sam, bo załapał system. Matura rozszerzona coś ok 97%.
            Zawsze miał z matmy 5 a egzamin gimnazjalny z matmy na 100%.
          • mizantropka Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 21:23
            Ja też cośnapiszę: całą szkołę podstawową i dwa lata w średniej byłam wyjątkowo tępa w przyswajaniu matematyki... W trzeciej klasie zmienił się matematyk - w trakcie mojego pierwszego popisu przy tablicy całkowicie się skompromitowałam i pozwoliłam sobie na głupią uwagę na temat mojego podejścia do tegoż przedmiotu - pan to podchwycił i po prostu postanowił, że mnie matematyki (na poziomie wymagań programowych) nauczy... I nauczył
        • konsta-is-me Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:15
          Niekoniecznie.
          Dawałam korepetycje z angielskiego i z mierno-dostatecznego ucznia, zrobiłam piatkowicza w kilka tygodni.

          Natomiast znając podejście nauczycieli przedmiotów ścisłych w szkole "masz tu wzór i odwal się/jak nie rozumiesz to jesteś głupi" trudno się dziwić że dzieciaki nie nadążają.
          I sama miałam korepetycje że ścisłych i korepetytorzy nie usiłowali zobaczyć w czym mam trudność, w czym zaległości itd.
          Walili po kolei, bez sprawdzenia co umiem a czego nie, i dlaczego, że znudzeniem, oczekując że już to umiem (skoro umiem to po co mi korepetycje??) A jak nie umiem to niech "se naumiem" i w ogóle oni nie mają do tego głowy.
          I to samo"jak to nie rozumiesz, przecież to proste ?musisz być głupi jak nie rozumiesz".
          Jak widać nic się nie zmieniło pod tym względem...
          Jednak twierdzę że jeśli chodzi o scisle, to sorry, ale winni są nauczyciele (i korepetytorzy ).Nikt nie oczekuje zrobienia z humanisty Einsteina, ale jakiś powód, że są takie problemy musi być.
          To nauczyciel ma znaleźć sposób jak wytłumaczyć uczniowi temat, nie oczekiwać, że "on sam.zgadnie".
          • arwena_11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:46
            Matematyka ma to do siebie, że trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Mój syn zanim do tego doszedł - zaliczył w LO jedynkę na semestr ( wcześniej nie musiał palcem w bucie kiwnąć a miał 5 z matmy i 100% z gimnazjalnego ). Pierwszy semestr wyglądał tak, że na lekcjach rozumiał wszystko, nauczycielka zachwycona jaki on genialny, sam wymyśla jak dojść do rozwiązania itd. A na sprawdzianie 1. Brakowało wyćwiczenia. Na sprawdzianie miał średnio 3-4 min na jedno zadanie.
            Matematyka to był jedyny przedmiot, nad którym siedział w LO. W klasie maturalnej po kilka godzin dziennie robił zadania. Wcześniej 3-4 dni przed sprawdzianem z matmy nie chodził do szkoły, tylko siedział nad zadaniami. Mógł oczywiście po 1-2h co dziennie, ale na to miał za dużo ciekawych rzeczy poza nauką wink
            • konsta-is-me Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 23:38
              Zgadzam się,że matematykę trzeba ćwiczyć, ale to też zadanie korepetytora-dac ćwiczenia z rzeczy z którymi uczen ma problem (trzeba wychwycić z którymi).
              Dopilnowanie żeby je zrobił, to już kwestia rodziców itd.
            • ichi51e Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 10:18
              latwiej jest cwiczyc jak sie rozumie... przerabim teraz z dzieckiem dodawanie liczb dwucyfrowych i mamy to robic w okreslony sposob (ulatwiac sobie na rozne rozniste sposoby) przy czym dZiecko dodaje i odejmuje sobie w pamieci a potem kompletnie nie rozumie dlaczego ma to rozpisac na jakies dziwne dziesiatki I jednosci ktore biora sie z kosmosu. I siedzi robi te rownania zrozumienia ciagle nie ma. Jestem ciekawa ile musi tego zrobic zeby zrozumiec o co chodzi.
              • arwena_11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 10:38
                Bo to co wymagają w szkole jest durne.

                Mój syn w gimnazjum rozwiązywał zadania w pamięci. Miał w drugiej klasie świetnego nauczyciela, który musiał mu wytłumaczyć, że na egzaminie musi rozpisać po kolei co i jak. Jak z tym nauczycielem rozmawiałam, to sam się śmiał, że on doskonale rozumie mojego syna - bo daje mu zadanie, a ten mu podaje za chwilę prawidłowy wynik. Więc po co zapisywać. Ale tak wymagają na egzaminie. Włącznie z napisaniem na końcu zdania rzeczy oczywistej wynikającej z wcześniejszych działań czyli odpowiedzi.
                I wytłumaczył mu - nie że ma tak robić bo tak, tylko musi to zrobić żeby zdać egzamin. I to do mojego syna przemówiło. Wcześniej inna nauczycielka mówiła, że ma tak robić bo tak powinno się rozwiązywać. Nie widział sensu.
                • kurt.wallander Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:52
                  Skąd ja to znam. Jedna z córek tez sobie niektóre rzeczy oblicza w głowie, i męczy ją to rozpisywanie. Ale zdaje sobie sprawę z tego, że musi to robić, by nauczyciel "widział, że zrobiła samodzielnie, a nie spisała wynik od kogoś/z netu". Dla mnie, mimo wszystko, to zabija radość z matematyki, ale cóż... System jaki jest, wiemy.
                  • ichi51e Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 17:08
                    mysle ze to ma tez nauczyc sprawdzania i pokazuje ze dziecko rozumie na czym polega przekraczanie progu dziesietnego a nie robi to na czuja. ja to rozumiem pani rozumie a dziecko robi rownania... az zrozumie
                    • kurt.wallander Re: Żegnaj mój korepetytorze 05.02.21, 19:58
                      ichi51e napisała:

                      > mysle ze to ma tez nauczyc sprawdzania i pokazuje ze dziecko rozumie na czym po
                      > lega przekraczanie progu dziesietnego a nie robi to na czuja. ja to rozumiem pa
                      > ni rozumie a dziecko robi rownania... az zrozumie

                      W moim przypadku dotyczy licealistki, myślę, że na tym etapie mogliby troche odpuścić pod tym względem.
                      >
    • leni6 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:34
      Generalnie mogłaś wcześniej skontrolować te postępy i zgłosić zastrzeżenia a nie od razu kończyć współpracę. Możliwe że wnuk też by był bardziej zmotywowany jakby wiedział że "grozi" mu zmiana korepetytora z którym się dobrze dogaduje.
    • saszanasza Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 20:35
      Z doświadczenia z moim synem wiem, że czasami dziecko nie musi być „inteligentne inaczej”, żeby nawet korepetycje nic nie dawały. To czasami wyłącznie kwestia motywacji. W przypadku syna (wtedy ucznia 5 czy 6 klasy), korepetycje nie przynosiły rezultatu, bo on zwyczajnie nie przykładał sie do nauki, nie odrabiał zadawanych mu zadań, nie uczył się słówek (angielski). Aktualnie ma lat 18 i przygotowuje się do egzaminu CAE😉 W ubiegłym roku tak chodził na korepetycje z matematyki, że go ani razu nie było😡 Może trzeba dorosnąć....i czekam tak sobie aż dorośnie do chęci przygotowywania się do matury.
    • kobietazpolnocy Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 21:10
      Beznadziejnie to rozegrałaś.

      Po pierwsze, nie zwalnia się ludzi ot tak z zaskoczenia, kiedy pojawili się w waszych drzwiach. Jak już tak ci się spieszyło, nie mogłaś po prostu zadzwonić wcześniej?
      Po drugie, podstawy twojego wkurwu są marne. Pewnie nawet się nie umówiliście na konkretny plan i cele. Jeden sprawdzian, który dziecku nie poszedł, to jest sygnał do zrewidowania dotychczasowej strategii z korepetytorem, a nie do zwalniania osoby z którą dziecko dotąd dobrze się dogadywało.
      Po trzecie, takie porywcze działania rzadko kiedy są mądre, a już w przypadku gdy wpływają na innych ludzi są po prostu głupie.

      Ale coś czuję, że trollujesz tutaj.
    • mikams75 Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 21:52
      i przez kilka miesiecy nie wnikalas, czy te lekcje cos daja?
      ja bym juz przed pierwsza lekcja ustalila z dzieckiem co ma byc przerabiane a nastepnie bym pytala o przebieg lekcji, czy bylo zrozumiale itp. Dosyc szybko by wyszlo, dzy dziecko ma nauke gdzies, czy korepetytor nie umie tlumaczyc.
      Sama udzielalam kiedys sporo korepetycji i roznie bywalo. Niektorzy potrzebowali dorywczo pomocy przed klasowka, pomocy przy konkretnych zadaniach, inni chcieli polrocznego przygotowania do matury i wowczas sama musialam ukladac program i planowac zajecia. Ale o tym sie rozmawia na saamym poczatku. Jak student ma male doswiadczenie, to moze nie wiedzial od czego zajac i takim trzeba pokierowac. Wyskakiwanie nagle z pretensja po miesiacach mogl odebrac negatywnie. Niepotrzebnie sie jednak nastawil na dluzsza wspolprace ew. mial taka cicha nadzieje widzac, ze nikt dorosly nie ingeruje i nie kontroluje.
    • princesswhitewolf Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:20
      Z zalozenia celem korepetycji jest postep. Jako ze wnuk podejrzewam nie ma autyzmu i innej ociezalosci umyslowej tylko jest przecietnie inteligentnym ( mowie hipotetycznie bo moze jest lepiej) dzieckiem w jakims tam wieku to przy wlasciwie prowadzonych korepetycjach powinien byc postep. Powolny jesli nie jest debesciakiem ale postep.
      Jaki maja sens korepetycje nic nie dajace i bez postepu?
      Moze student sobie wykombinowal ze jak nie bedzie postepu to jego uslugi beda potrzebne dluzej?

      Ja nie wiem jaki to przedmiot i troche poradze na chybil trafil ale nie zniechecaj sie do korepetycji ale postaraj sie znalezc nie studenta ale emerytowanego doswiadczonego pedagoga.
      Pamietaj duzo zalezy od uwagi dziecka, na ile ono slucha itd.

      i nie przejmuj sie jakims studenciakiem tez dzieciakiem prawie
      • princesswhitewolf Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:22
        Zapomnialam dodac, ze student liczyl na dlugotrwala wspolprace bez umowy, ba nawet z umowa mozna rozwiazac ja. Nie ma postepow= kiepak korepetytor. W ogole nie ma o czym mowic. Jakby student byl taki rewelacyjny korepetytor to by nie wsciekal sie tylko "Nastepny klient please" bo by sie opedzic nie mogl
    • dzidzia_ch Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:23
      Z matematyką to jest tak ,że trzeba przerabiać zadania w miarę regularnie .
      Nie wystarczy godzina korepetycji ,żeby uczeń odrazu stał się orłem i nadrobił zaległości .
      Korepetytor na lekcji tłumaczy ,a dziecko powinno rozwiązać parenascie zadań samodzielnie.
      Ja miałam korepetycje przed matura ,na lekcji robiloeju 3-4 przykłady a do domu dostawałam cały zestaw zadań .
      • elf1977 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 14:46
        dzidzia_ch napisała:

        > Z matematyką to jest tak ,że trzeba przerabiać zadania w miarę regularnie .
        > Nie wystarczy godzina korepetycji ,żeby uczeń odrazu stał się orłem i nadrobił
        > zaległości .
        > Korepetytor na lekcji tłumaczy ,a dziecko powinno rozwiązać parenascie zadań sa
        > modzielnie.
        > Ja miałam korepetycje przed matura ,na lekcji robiloeju 3-4 przykłady a do domu
        > dostawałam cały zestaw zadań .
        >
        A z polskim nie? Jeśli umawiamy się, że uczeń napisze pracę, a on jej nie oddaje, w jaki sposób ma poprawić swoje błędy?
    • princesswhitewolf Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 22:29
      >Pan się był objawił, ja wyartykułowałam swoje zastrzeżenia i grzecznie podziękowałam za współpracę wciskając mu kasę w/g stawki na jaką umawialiśmy się za godzinę

      wyjasnij co rozumiesz przez "wyartykulowalam". Jesli za "wyartykulowalam" stoi kulturalne przedstawienie sprawy, ze nie ma postepow wiec w sumie jestes zawiedziona i bezsensem jest by nastepny rok nie bylo postepow to .... nie rozumiem gdzie problem. Ludzie sie czesto rozstaja.
      • mizantropka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 17:35
        Brak postępów "wyszedł" w sobotę przed południem - pan był umówiony na 16 - zastanawiałam się, czy nie zadzwonić i nie podziękować mu przez telefon. Jednak już się umówiliśmy - postanowiłam, że niech przyjdzie, zapłacę mu jak za przeprowadzone lekcje i podziękuję za następne. Następnie pan przyszedł (zaprosiłam do mieszkania, nie odprawiłam w drzwiach) i powiedziałam, że niestety, bardzo mi przykro, ale rano prosiłam wnuka o rozwiązanie zadań, które razem przerabiali i okazało się, że wnuk ma z tym problem... Ten sam problem, który miał przed rozpoczęciem korepetycji. Pan milczał, więc dodałam, że w takim razie chciałabym podziękować i spróbować z kimś innym. Wtedy pan się zdenerwował i wybuchł. W trakcie perory pan zasugerował, że jak ktoś jest tumanem to i tak nikt mu nie pomoże, że czuje się oszukany itd. Zatkało mnie, nie byłam w stanie nawet odnieść się do inwektyw i oskarżeń, poza tym nie chciałam urządzać pyskówki przy dziecku. Napisałam tak szczegółowo, żeby uciąć dywagację w temacie przebiegu zdarzeń.
    • agonyaunt Re: Żegnaj mój korepetytorze 01.02.21, 23:36
      IMO trafił swój na swego. Trzeba było podpisać umowę, zrobić plan działania i kontrolować sprawę na bieżąco. Pan przyburaczył chamską diagnozą, Ty postąpiłaś nie fair pozbawiając go możliwości zarobku nagle, niespodziewanie i bez jakiejkolwiek szansy na skorygowanie działań. OK, niby masz prawo, w końcu to Twoje pieniądze, ale eleganckie to nie było. A że facet amator, to puściły mu nerwy.

      Następnym razem zatrudnij profesjonalistę, jeśli masz wnuka "humanistę"*, to potrzebujesz specjalisty, a nie studenciaka, który matmę może zna, ale o metodyce nie ma pojęcia, więc dziecku nie pomoże.

      *nieogarnianie matematyki nie świadczy o umyśle humanistycznym, świadczy wyłącznie o nieogarnianiu matematyki. Uprasza się o niepowielanie mitusmile
    • mail-na-gazecie Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 10:09
      Jak na babcię to przyznam, że nieładnie się z nim pożegnałaś. W dodatku przy wnuku dając mu pokaz, że człowieka można tak o, po prostu odprawić. Student młody i widać impulsywny, ale to dzieciak i mógł się wściec. Zrezygnować oczywiście można zawsze.
      • tt-tka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 13:18
        mail-na-gazecie napisał:

        > Jak na babcię to przyznam, że nieładnie się z nim pożegnałaś. W dodatku przy wn
        > uku dając mu pokaz, że człowieka można tak o, po prostu odprawić.

        Owszem, jesli czlowiek partaczy swoja robote, to jak najbardziej mozna go odprawic. A nawet, powiedzialabym, nalezy.

        >Student młody
        > i widać impulsywny, ale to dzieciak i mógł się wściec.

        To niech dorosnie i dopiero wtedy bierze sie za zarobkowanie. Dzieciaki pracowac nie powinny.
        • malwa56 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 13:40
          No właśnie jak sama zauważasz odprawić a nie wjechać na człowieka przy wejściu.

          Ma dorosnąć. A gdzie on ma się tej dorosłości nauczyć. Chyba się człowiek życia uczy poprzez jakieś kontakty z innymi ludźmi czy może zalecasz mu nauka zdalna.... No tu akurat właśnie nauczył się że trzeba być prostakiem w kontaktach miedzyludzkich.
          • tt-tka Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 14:03
            Zostal zaproszony do srodka i uslyszal, ze dziecko nie robi przy nim postepow, wiec panu juz dziekujemy. I wyjechal (przy dziecku) z "dzieckiem inteligentnym inaczej", przy czym zapewne to eufemizm, skoro wypowiadal sie w "krotkich zolnierskich slowach". Dyskwalifikacja. Tym bardziej, ze wczesniej "dogadywali sie swietnie" i zadnych problemow pan korepetytor nie zglaszal.
            Niech sie uczy w realnym zyciu - ze jak sie liczy na dluga wspolprace, to sie robi plan pracy (i postepow). A nie siedzi na cieplej posadce czy fusze bez wzgledu na wyniki/brak wynikow.

            W czym, twoim zdaniem, pomoglo mu jego prostactwo ?
        • mail-na-gazecie Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 14:18
          Jezu jakaś Ty mądra! Każdy kiedyś zaczyna w dowolnym zawodzie. Może i popełnił błąd, a może wnuk beton faktycznie jest. Można było go poinformować przez telefon o rezygnacji, podać powody i tyle. Takie wciśnięcie kasy w drzwiach jest upokarzające.
    • czensna Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 12:11
      Racji nie miał, ale sprawa jest szara , a nie czarno-biała. Wymaganie od korepetytorów, żeby powiedzieli ucziciwe rodzicom "syn/córka tego nie ogarnie, szkoda czasu, energii i pieniędzy", to oczekiwanie od nich heroizmu. Korepetycji udzielają ci, co muszą, a więc zwykle najmniej zamożni. Trudno od nich wymagać, żeby działali wbrew swojemu interesowi. To z jednej strony. Z drugiej zaś, niestety wśród korepetytorów jest trochę cwaniaków i to takich, przez duże "C". Miałam koleżankę, która rodzicom rozpuszczonej dziewczynki wciskała kit, że córka jest wybitnie uzdolniona plastycznie, po to tylko, żeby kasować 180 zł za 120 minut trzy razy w tygodniu "nauki rysunku", co polegało na tym, że dziewczyny (22 i 14) siedziały sobie, przeglądały Instagrama a córeczka od niechcenia byle co nabazgrała. Koleżanka świadomie oszukiwała, bo potrzebny był jej hajs, a że lekko go mogła zarobić... Drugi przypadek to kolega, który na uczennice wybierał sobie maturzystki i skupiał się na podrywaniu zamiast na nauce. Nierzadko z sukcesem. Zabawne historie, ale zapewne nie dla rodziców, którzy za to - jakby nie było - oszustwo musieli płacić. Nie wykluczam, że w tym wypadku korepetytor też sobie znalazł sposób na prostą kasę, stąd jego wściekłość, gdy plan się zawalił.
      • 71tosia Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 13:11
        mowienie o dziecku 'syn/córka tego nie ogarnie, szkoda czasu, energii i pieniędzy" znaczy ze korepetytor nie ogarnia metod naucznia i faktycznie szkoda na niego pieniedzy. Przez lata udzielałam korepetycji (nauki scisle), nigdy nie spotkalam sie z uczniem ( a z niektorymi musialam zaczac od zera) ktorego w ciagu kilku miesiecy nie mozna bylo wyciagnac z zaleglosci i nauczyc przynajmniej na mocna trojke i jednak troche zainteresowac przedmiotem.
        • arwena_11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 13:26
          Wszystko zależy od rodziców i od dziecka. Jak rodzic oczekuje efektów po miesiącu, gdzie dziecko ma zaległości z kilku lat i ledwie liczy - to najlepszy korepetytor nie da rady. Ale jak umawiamy się, że dziecko w pierwszym roku korepetycji ma poprawić ocenę o 1 i nauka obejmuje i nadrabianie zaległości i materiał bieżący - to wtedy zgodzę się - dobry korepetytor da radę.
    • malwa56 Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 13:10
      Nawet jeśli byłby aż tak złym korepetytorem to to potraktowałaś jak prostaczka. Wchodzi facet na korepetycje i pierwsze co to jest atakowany. Nie dziwie się że stwierdził, że twój wnuk to cymbał nawet jeśli tak nie jest.
      Twoje metody sprawdzania postępów w nauce są również od czapy. Gotowałaś ogórkową i nagle się oderwałaś od kuchni i stwierdziłaś że czas sprawdzisz postępy dziecka? Czemu sie wczesniej tym niezainteresowałaś?
      Nawet nie dałaś facetowo szansy na wytłumaczenie. Jak byś uznała że to do ciebie nie przemawia to jak człowiek byś mu podziekowała za współprace.
    • tereso Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 15:02
      Też myślę że niedobrze się stało. Młody człowiek zaatakował dziecko, nieładnie, ale sam też został wypunktowany przy dziecku, też nieładnie. Pewno miał potrzebę ochrony twarzy. Trudno wymagać od niego przestrzegania nieopisanych reguł fair play jeśli o półtora pokolenia starsza osoba tego wobec niego nie robi.
    • allijja Re: Żegnaj mój korepetytorze 02.02.21, 16:08
      trzeba było umówic sie/spisac umowę (a nie na krzywy ryj?), że umowa wygasa w razie braku postepów w ciągu...np. pół roku. Przy czym postepy weryfikowalne w szkole były a nie babcię (skoro masz wystarczajaca wiedzę to dlaczego sama wnuka nie uczysz?).
      A jak sprawdziłaś "postępy"? to korepetycje dla podstawówki?
      Po pierwsze i przede wszystkim to jednak porozmawiałabym np. z nauczycielem danego przedmiotu, zanim zrobie opieprz studentowi.
      Po drugie, tak to jest jak umawiamy sie na gebę. Przy czym to ty, jako duzo starsza i majaca doswiadczenie, p[owinnaś wyjśc z taką inicjatywą. Chociaż ustnie omówić warunki a nie że "jakos to będzie".
      Po trzecie to jednak...ani ja sama, ani moje dzieciaki, ba, nawet mój mąz, nigdy korepetycji nie potrzebowaliśmy i jakos edukacje, w tym wyższą, daliśmy radę przejsć. Uważam, że średnio intelegentne dziecko korepetycji nie potrzebuje więc moze faktycznie cos jest w słowach studenta.
      jedynego studenta, którego znałam a ktory udzielał korepetycji (syn koleżanki) to był student anglistyki a korepetycje bardziej polegały na rozmowkach (konwersacje) a nie nauce jako takiej.
    • janja11 Re: Żegnaj mój korepetytorze 05.02.21, 19:42
      mizantropka napisał(a):

      >
      > Taka sytuacja: przez kilka miesięcy korzystałam ( w zasadzie mój wnuk) z usług
      > korepetytora...


      I kilka miesięcy nie zauważył nikt, że pociecha postępów nie robi?
      Dobre.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka