obuwiebalowe2
24.07.21, 14:00
Słuchajcie,
może ktoś mi powie, co mam zrobić, zanim utopię kupę kasy u behawiorysty. Od 5 lat mamy kotkę (została wzięta za mała 6 tygodni - nie mam wpływu, na to, że właściciel chciał się pozbyć miotu swojej kotki przed wakacjami). Od jakiegoś czasu (pierwsze takie zachowania przejawiała ok. 2 lata temu) zaczęła tylko na mojego syna buczeć i syczeć. Najpierw myśleliśmy, że to problemy ze zdrowiem, zmieniłam jej karmę, zlikwidowałam błędy dietetyczne które popełniałam (tylko sucha karma, karma prosto z lodówki niepodgrzana), ale jest coraz gorzej. Chodzi o to, że ona buczy i syczy jak go widzi, a jak on wychodzi ze swojego pokoju to jeszcze mu wybiega na spotkanie bucząc i sycząc. Syna (teraz 19 lat) to wyprowadza z równowagi. Przypuszczam, że nie zachowywałaby się tak wobec niego, gdyby to tylko on się nią opiekował. Niestety na początku prawie wszystko robiłam ja, bo mi jakoś szybciej to szło (typu, jak widzę nieposprzątaną kuwetę to ją sprzątam, zamiast składać podanie u syna o posprzątanie kuwety, przy czym pierwszy termin to "zaraz", trzeba wysyłać ponaglenie, itp., jak to u nastolatka).
Byliśmy u weterynarz, weterynarz powiedziała, to co było wiadomo, ignorować takie zachowania, nie okazywać strachu/zdenerwowania. Moim zdaniem niestety, właśnie syn ma z tym problem, że nie potrafi temu kotu okazać, że mu jej zachowania lata kalafiorem, tylko się denerwuje (bo jest mu smutno, że się tak zachowuje wobec niego).
Zrobiłam teraz tak, że staram się, żeby to syn dawał kotce jeść nie ja. Czy to też jest istotne, żeby to on jej sprzątał kuwetę, żeby widziała, że to on robi wszystko dla niej?