takmismutno6
29.11.21, 10:46
To jest najgorszy rok. Nigdy w życiu nie było mi tak ciężko.
Mama umarła na covid, i tu się prawie pogodziłam z jej śmiercią, bo starość, choroby...Jak mam się pogodzić z tym,że mój brat, najlepiej sytuowany w naszej rodzinie, mający syna w wieku mojej córki, dom, super rodzinę, fach w ręku, liczne talenty...no k...się powiesił.
I najgorsze jest to, że zrobił to w domu, kiedy bratowa odsypiała nockę, a jego syn grał na komputerze.
Odnaleźli go razem na piętrze, odcinali...jak mógł im to zrobić?
Jak bardzo psychicznie musiał byc wyłączony...Pamiętam ich razem na rowerach, super wieź ojca z synem.
Nie widziałam żadnych sygnałów. No może patrzył z takim smutkiem na mojego roczniaka, zamiast zachwycać się jak się maluch zaśmiewa z gilgotek.
Byc może, ale tu nie ma dowodów...bratowa ciągle pracowała i podobno od dwóch lat ma romans.
To jest niepotwierdzone i byc może przerzucam na nia winę za śmierć brata.Nie chce jej obwiniać.
Nie drąże tematu i nie zapytam jej o to nigdy.
Pomagamy sobie przy opiece nad synem brata. Mamy jednak słaby kontakt.
Jak to się stało, że nie widziałam u brata depresji? Każdy ma jakieś problemy, ale bez jaj.
Widzieliśmy się tylko około raz w miesiącu. Każdy ma rodzinę, prace, swoje kłopoty.
Nie mogę sobie darować,że nic wcześniej nie zauważyłam.
Na pogrzebie były tłumy, tak wielu miał przyjaciół.
Nie mogę zapomnieć go w trumnie, fioletowe paznokcie, a reszta jakby spał.