bialeem
06.12.21, 02:50
Internet pcha na mnie kolejne rzeczy i tym razem (poza historią niewolnictwa) są to różne kontenty ADHDowców. Siła rzeczy się zaczynam autodiagnozować. Na szczęście nie jestem hipohondryczką i samego deficytu uwagi prawie na pewno nie mam, ale fascynuję mnie pewne elementy.
Oglądam na raz 3 filmy i 20 seriali, czytam trzy książki. Moje hobby i inne zainteresowanie trwa dopóki nie osiągnę w nim wiedzy i umiejętności powyżej przeciętnej i je porzucam bez cienia bólu. Przerywam innym rozmowy, kończę zdania, bo wiem, że zaraz stracę wątek, ale też... nigdy nie byłam jakoś przesadnie skupiona, nie rozprasza mnie otoczenie i umiem robić kilka rzeczy na raz. Nie robię rzeczy jak nie mam deadlineu, a jak byłam mała to gadałam do siebie jak nie miałam do kogo.
Natomiast mózg mnie jakoś specjalnie nie sabotuje, nie stosuje wewnętrznych dialogów, wyobraźnia w większości działa (czasem trochę samowolnie). Norma czy nie norma? Iść do psychiatry i poprosić o jakąś ewaluację czy zwalić na bycie kiepsko wychowanym, znudzonym narcyzem?