Dodaj do ulubionych

Samochód elektryczny w praktyce

09.12.21, 00:01
Wątek bardziej na f. auto-moto, ale z tamtym forum ostatnio coś się b. dziwnego stało, no więc wrzucam tutaj.

Jeżdżę od lata, o zaletach pisać nie będę, bo są znane - przyspiesza jak rakieta, jeździ się cicho i komfortowo, w zasadzie nie wymaga serwisu i tak dalej.

Co do wad. Zasięg nie powala nawet w teslach, ale najgorszy jest wpływ temperatury na zewnątrz. Przy tym co jest teraz, czyli -4 do -6, jak się nie trzyma auta w ogrzewanym garażu tylko pod chmurką, to zasięg spada O POŁOWĘ. Pół biedy jak się ma w miarę dużą baterię, wychodzi mi teraz 230 km to jeszcze jak cię mogę. Ale ludzie, którym ze 120 km zasięgu (są takie modele) robi się nagle 60 km, no to tylko strzelić sobie w łeb. Druga sprawa to zużycie prądu przy wyższych prędkościach. Do 120 km/h jest jako tako, ale powyżej żre baterię jak cholera, jak jadę 180 km/h to na pełnym naładowaniu przejadę 160 km. Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się ok. 160 km/h i trudno blokować lewy pas jadąc 120 km/h, z kolei na prawym pozostaje wleczenie się razem z tirami. Trzecia kiepska rzecz, to ładowanie baterii. Są dwa rodzaje ładowarek, wolne i szybkie, oraz ekstremum , czyli ładowanie z domowego gniazdka. To ostatnie raczej dla hardkorowców (mój się ładuje w ten sposób 35h). Szybkie ładowarki są w 95% płatne (darmowe na nielicznych lidlach i kauflandach) i to niemało, a także nie dla każdego modelu auta są naprawdę szybkie (najnowsze modele naładują się w 20 minut, ale np. mój będzie potrzebował prawie godziny). Ponadto częste korzystanie z nich szkodzi baterii. Ładowarki wolne są o połowę tańsze, a pewna ich część jest nadal bezpłatna. Niestety ładowanie w ten sposób trwa długo ( u mnie 7 godzin). Wolną ładowarkę można sobie zamontować w domu, jak się ma własne stanowisko w garażu podziemnym swojego budynku, albo mieszka w domu/segmencie, wtedy nazywa się to wallbox. Niestety, koszt ładowania w domu bywa bardzo różny, zależnie od dostawcy prądu i taryfy, ewentualnie w zależności od posiadanej mocy fotowoltaiki (o ile ktoś ją ma). Przy obecnej temperaturze (a wcale nie jest jeszcze bardzo zimno!) samochód żre masę prądu, więc go trzeba ciągle doładowywać, a to już nawet przy najkorzystniejszych taryfach zaczyna trochę kosztować. Pozostają wycieczki na darmowe ładowarki, jednak jedno auto blokuje taki sprzęt na dłuuuuugo, więc właściciele elektryków krążą wokół nich jak wygłodniałe koty. Część stacji ładowania jest niesprawnych, część ogranicza pobór mocy i np. wyłącza się po godzinie i inne takie kwiatki. Ogólnie, zimą eksploatacja takiego samochodu jest kiepskawa, nie mówiąc już o wyruszeniu w jakąś trasę (ja musiałbym co 200 km robić godzinne przerwy na doładowanie).

Reasumując. O ile nie wykombinują czegoś lepszego z wodorem (na razie wygląda to kiepsko, toyota mirai kosztuje krocie, a ma bagażnik wielkości neseserka), to elektryki są przyszłością motoryzacji. Mimo wszystko, muszą poprawić w nich zasięgi i szybkości ładowania (to wymaga też budowy ładowarek o dużej mocy, co jest wielce kosztowne). Ponadto, należy pamiętać, że jeśli ktoś ma ciężką nogę i będzie chciał jeździć takim samochodem jak sportowym spaliniakiem, to zasięg deklarowany przez producenta można włożyć między bajki i w najlepszym razie podzielić na pół. A to już się robi mało, jak jeszcze dojdzie ostra zima, to jest po zawodach. Pozostaje tylko -jak to mówią właściciele tych aut- "jazda wokół komina".
Obserwuj wątek
    • tanebo001 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:14
      Po pierwsze - dynamika jazdy. Pamiętam takie zestawienie najszybszych aut - pierwsze ferrari, drugie lambo i trzecia tesla - zwykły sedan. Po drugie - jeśli chcesz benzyniakiem jeździć szybko - czyli w okolicach 200 km/h to też sporo zapłacisz. Buggati przy 400 km/h bak wystarcza na kwadrans. Po trzecie bezpieczeństwo - benzyna jest palna.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:27
        Nie no, bądźmy poważni. Jakie 400 km/h ? Nawet Zbigniew Stonoga w swojej popisowej szarży na kulczykowym odcinku A-2 nie przekraczał 320 km/h, a i numer ten odwalił raz. Umówmy się, że jako prędkość przelotowa to można jechać maks 200 km/h, moim spalinowym mercedesem dieslem 2.2 jeździłem po A-1 stabilne 170-180 km/h i wcale nie spalał dużo. Większe zużycie miałem w zimie w mieście, gdzie ciągnął po kilkanaście litrów.

        Problem z elektrykami jest taki, że ci wszyscy mędrkowie którzy produkują się na YT, reprezentują emerycki styl jazdy. Jak widzę gościa, który robi "testy" zużycia prądu przy prędkości 50 km/h, no to nie wiem czy się śmiać czy płakać. To jest niemiarodajne i wprowadza ludzi w błąd.
      • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:23
        Ok, ale riki nie napisał, że sporo zapłaci, bo może i chciałby sporo zapłacić, tylko nie pojedzie szybciej niż, bo mu prądu zabraknie. Pisanie o Bugatti i 400 km/h - gdzie dasz radę jechać 400 km/h przez kwadrans? big_grin

      • alessa28 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 08:41
        tanebo001 napisał:

        > Po pierwsze - dynamika jazdy. Pamiętam takie zestawienie najszybszych aut - pie
        > rwsze ferrari, drugie lambo i trzecia tesla - zwykły sedan. Po drugie - jeśli c
        > hcesz benzyniakiem jeździć szybko - czyli w okolicach 200 km/h to też sporo zap
        > łacisz. Buggati przy 400 km/h bak wystarcza na kwadrans. Po trzecie bezpieczeńs
        > two - benzyna jest palna.

        Dziaders idiota
        >
        • tanebo001 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 08:45
          Czyli dziaders to ten który nie boi się nowości?
    • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:33
      riki_i napisał:

      > Jeżdżę od lata, o zaletach pisać nie będę, bo są znane - przyspiesza jak rakiet
      > a, jeździ się cicho i komfortowo, w zasadzie nie wymaga serwisu i tak dalej.

      Jak komfortowo jak walnąłeś cały elaborat, że jest nie komfortowo!?

      > Co do wad. Zasięg nie powala nawet w teslach, ale najgorszy jest wpływ temperat
      > ury na zewnątrz. Przy tym co jest teraz, czyli -4 do -6, jak się nie trzyma aut
      > a w ogrzewanym garażu tylko pod chmurką, to zasięg spada O POŁOWĘ.

      A próbowałeś włączyć ogrzewanie lusterek, dupci, kierownicy i tylnej szyby wink?

      > Druga sprawa to zużycie prądu przy wyższych p
      > rędkościach. Do 120 km/h jest jako tako, ale powyżej żre baterię jak cholera, j
      > ak jadę 180 km/h to na pełnym naładowaniu przejadę 160 km.

      Nie doczytałeś, że elektrykiem po autostradzie jeździ się 90-100km/h? W każdej recenzji o tym piszą!
      Razem z TIRami... a jak się wpadnie w tunel aero to i zasięg wzrośnie.

      > Pozo
      > stają wycieczki na darmowe ładowarki, jednak jedno auto blokuje taki sprzęt na
      > dłuuuuugo, więc właściciele elektryków krążą wokół nich jak wygłodniałe koty.

      Podoba mi się porównanie z kotami. Natomiast chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że darmowe ładowarki wcześniej czy później się skończą? Za wyjątkiem może Tesli. I tutaj dochodzimy do największej zalety tesli - darmowych superchargerów. Daj ludziom półprodukt, ale dorzuć trochę darmowych gadżetów - będą szczęśliwi. Ta strategia marketingowa działa niezmiennie.

      > Część stacji ładowania jest niesprawnych, część ogranicza pobór mocy i np. wyłąc
      > za się po godzinie i inne takie kwiatki.

      Tego typu praktyki będą coraz powszechniejsze. Nie czytałeś, że elektryk będzie dostawał ładowanie tylko wtedy gdy będzie nadmiar mocy w sieci? Gdy będą braki, będzie zdalnie odcinany - może się tak zdążyć, że przychodzisz rano do garażu, chcesz jechać do pracy, a tam pusta bateryjka...

      > Ogólnie, zimą eksploatacja takiego sam
      > ochodu jest kiepskawa, nie mówiąc już o wyruszeniu w jakąś trasę (ja musiałbym
      > co 200 km robić godzinne przerwy na doładowanie).

      Jak już ustaliliśmy kiedyś, niektórzy potrzebują auta , które jest w stanie przejeździć te 800-900km w 10-12h.

      > Mimo wszystko, muszą poprawić w nich za
      > sięgi i szybkości ładowania (to wymaga też budowy ładowarek o dużej mocy, co je
      > st wielce kosztowne).

      Jedyną przyszłością samochodu elektrycznego są wymienne pakiety baterii. Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

      > Pozostaje tylko -jak to mówią właściciele tych aut- "jazda wokół kom
      > ina".

      Zawsze mówiłem. Auto dla jeżdżącego 100km dziennie, z miejscem do ładowania w nocy, najlepiej prądem z paneli. Inaczej zupełnie nieużyteczny gadżet, 3x przepłacony.

      Zasadniczo idea samochodu eletrycznego jest prosta. Trzeba było wymyśleć coś nowego do wytwarzania, żeby nakręcić produkcję, bo wymienianie obecnego auta co 3 lata i telefonu co rok już nie wystarcza, aby utrzymać wzrost gospodarczy. Wymienienie całego parku samochodowego w kilka lat jest jakimś tam pomysłem - może oddalić rewolucje o te 20 może 30 lat.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:57
        dyzurny_troll_forum napisała:

        > Jak komfortowo jak walnąłeś cały elaborat, że jest nie komfortowo!?

        Ludzie wolą czytać o wadach niż zaletach, jakbym zaczął się rozwodzić jak to fajnie jeździć elektrykiem, to i tak zeszło by od razu na wady. Jestem realistą wink Zalety oczywiście są, nikt by tego nie kupował, gdyby taki samochód miał wyłącznie wady. Miałem kiedyś porsche i fajnie jest, gdy obecnie posiadany przeze mnie masowy produkt koreański przyspiesza dużo lepiej niż tamten wóz. Tesla to już w ogóle odlot (2,9 do setki). Poza tym sam komfort jazdy jest bardzo duży, masz systemy pół-autonomicznej jazdy (sam zwalnia jak się zbliżasz do auta z przodu, które jedzie dużo wolniej; sam jedzie w korku, sygnalizuje przekroczenie pasa i inne takie). Nie kupiłbym czegoś, co nie ma zalet.

        > A próbowałeś włączyć ogrzewanie lusterek, dupci, kierownicy i tylnej szyby wink?

        Wszystko włączam, bo jestem wygodnym człowiekiem. Stąd też miewam rano zużycie po kilkadziesiąt kWh, dodaj do tego zapier.d.alanie 180 km/h na zimnej baterii i po 60 km zeżarło Ci 40% baterii. sad

        > Nie doczytałeś, że elektrykiem po autostradzie jeździ się 90-100km/h? W każdej
        > recenzji o tym piszą!

        Doczytałem i mam takie porady centralnie w analu.

        > Razem z TIRami... a jak się wpadnie w tunel aero to i zasięg wzrośnie.

        Tak, miszczowie z YT chełpią się taką jazdą. Dość żałosne.

        > Podoba mi się porównanie z kotami. Natomiast chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę
        > , że darmowe ładowarki wcześniej czy później się skończą?

        Tak, kończą się w szybkim tempie. W zeszłym roku Orlen miał nawet szybkie darmowe. Ale to minęło...

        > Za wyjątkiem może Tes
        > li. I tutaj dochodzimy do największej zalety tesli - darmowych superchargerów.

        Niestety, to mit. Darmowe 4ever to były bodajże do 2016 roku. Teraz w najdroższych modelach (typu S) darmowe superchargery ma tylko pierwszy właściciel. Jak sprzedasz komuś to auto, to ta osoba musi już płacić. Do tego wszystkiego Tesla ma taką przykrą cechę, że potrafi ci zdalnie wyłączyć darmowe doładowania z byle powodu.

        > Nie czytałeś, że elektryk będzie
        > dostawał ładowanie tylko wtedy gdy będzie nadmiar mocy w sieci? Gdy będą braki
        > , będzie zdalnie odcinany - może się tak zdążyć, że przychodzisz rano do garażu
        > , chcesz jechać do pracy, a tam pusta bateryjka...

        Czytałem, na szczęście to jeszcze nie w Polsce. Mało ci u nas elektryków, bardzo mało.

        > Jak już ustaliliśmy kiedyś, niektórzy potrzebują auta , które jest w stanie prz
        > ejeździć te 800-900km w 10-12h.

        Tutaj samochód elektryczny się nie nadaje w ogóle i jeszcze długo (o ile kiedykolwiek) nie będzie się nadawał.

        > Jedyną przyszłością samochodu elektrycznego są wymienne pakiety baterii. Podjeż
        > dżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zab
        > awca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogada
        > nia między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

        Chińskie Nio ma wymienne baterie. Podobno wchodzą do Europy , razem z budową stacji szybkich wymian baterii.

        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:32
          (sam zwalnia jak się zbliżasz do auta z przodu, które jedzie dużo wolniej; sam jedzie w korku, sygnalizuje przekroczenie pasa i inne takie)

          Tego typu udogodnienia masz także w konwencjonalnych autach, oczywiście za każde musisz dopłacić. Ja mam np. kupione i wyłączone system zwalniania gdy zbliżam się do auta i zmianę pasów, a u męża w aucie samochód potrafi sam zahamować i to gwałtownie gdy nim cofam - co jest mega irytujące, bo przecież w kamerkach widzę, że coś jedzie a wg auta to już zbyt niebezpieczny manewr.

          • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 14:51
            Dokładnie, wszystkie bajery są dostępne i w benzynowych i w hybrydach, zamówiłam wszystko co było dostępne, ciekawe jak szybko będę cześć tych funkcji wyłączać 😉 w moim możesz nawet puścić kierownicę, auto tylko co jakiś czas ma alarm żeby sprawdzić czy kierowca nie usnął 😂
            • mysiulek08 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:42
              nasze smoczysko samo parkuje, oprocz wszystkich innych systemow, benzyniak jak najbardziej
      • turzyca Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:49
        >Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

        To samo słyszałam o komórkach i ładowarkach 20 lat temu.
        • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:10
          turzyca napisała:

          > >Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samoc
          > hodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwesti
          > i do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za
          > 150 lat...
          >
          > To samo słyszałam o komórkach i ładowarkach 20 lat temu.

          I jak jest już jedna wtyczka dla wszystkich sprzętów? Czu UE cały czas walczy z Apple o wdrożenie standardu?
          Rozejrzałem się po biurku... i mam trzy standardy USB-C, micro USB i mini USB...
    • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:47
      Na motoryzacji w ogóle się nie znam ale w sumie lubię posłuchać. Też się zastanawialiśmy nad elektrykiem ale mój mąż twierdzi to samo - że zasięgi drastycznie spadną w zimie na autostradzie, nawet 4 razy przy niskich temperaturach i szybkiej jeździe. I zero szans na przejechanie te 700 km na narty w rozsądnym czasie. Więc elektryk ma sens jak najbardziej ale jako drugi samochód, do jazdy po mieście. Ja po mieście jeżdżę komunikacją miejską (u nas darmową, a co!) tak więc dwa samochody to u nas nadmiar szczęścia.
      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:20
        I na sens jak masz wlasny domowy punkt ladowania zwlaszcza -ale niekoniecznie, z panelami na dachua by ladowac za darmo.
        • nenia1 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:31
          engine8 napisał(a):

          > I na sens jak masz wlasny domowy punkt ladowania zwlaszcza -ale niekoniecznie,
          > z panelami na dachua by ladowac za darmo.

          Dokładnie, tak samo mówi mój szwagier, jeździ do pracy elektrykiem, ma 20 km w jedną stronę,
          do tego panele fotowoltaiczne na dachu domu i wtedy to ma sens.
        • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:15
          My nawet mamy domowy punkt ładowania, zainstalowany na wypadek, gdybyśmy chcieli mieć elektryka. No ale póki co jednak się nie zdecydujemy.

          Za to bardzo bym chciała, żeby wszyscy inni jeździli elektrykami - ale byłoby cicho na ulicach wink
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:27
            taje napisała:

            > Za to bardzo bym chciała, żeby wszyscy inni jeździli elektrykami - ale byłoby c
            > icho na ulicach wink

            Nie. UE wymaga, aby elektryki emitowały sztuczne dźwięki, bo rzekomo były za ciche i to powodowało wypadki. Włącza się zatem taki denerwujący brzęczyk. Na razie można to ręcznie wyłączyć, co natychmiast robię po uruchomieniu samochodu, ale od przyszłego roku ponoć nie da się już tego zrobić w nowych modelach.
            • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:56
              O nie, bez sensu...
              • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:12
                taje napisała:

                > O nie, bez sensu...

                Wcale nie jest bez sensu.
                Elektryki, chociaż jest ich niewiele już mają na koncie śmierć mnóstwa ptaków i zwierząt, bo przez to, że powodują tak mały hałas, zwierzęta/ptaki nie są w stanie odpowiednio szybko na nie zareagować.
                Każdy kierowca np. elektrycznego autobusu ci to powie.
            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:26
              Przeciez nowe auta sa juz tak ciche ze na drodze glownie slychac szum opon a nie slinika.?
              • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 15:09
                Nie wiem, gdzie tak jest. Nie w moim mieście, na pewno, a zdecydowana większość jeździ tu nowiutkimi autami. Ruch uliczny generuje hałas...
            • pogodzona_1234 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 15:07
              Ja mam coś to nazywa się virtual sound w hybrydzie - model z 2022 i fakt - już nie ma możliwości wyłączenia tego (chybawink, podobnie jak dość głośnego sygnału cofania. Auto koreańczyk. Mi się akurat ten dźwięk podoba- trochę brzmi jak start samolotu tongue_out, natomiast pisk cofania irytujący na max.
    • tiszantul Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 01:21
      Ciekawy temat. Dziesiątki tysięcy tirów też mają jeździć na energii z wiatraczków i fotowoltaiki? Fajnie że przynajmniej produkcja akumulatorów jest zupełnie neutralna klimatycznie, bo przypuszczam, ze akumulator dla tira to poważniejsza sprawa niż dla lekkiego samochodu.
      A tak serio to ciekawi mnie, ile nasz węgiel będzie miał spokoju pod ziemią i kto go pierwszy ruszy. Wizerunkowo to żaden problem, wystarczy opłacić naukowców, dziennikarzy i inne seks workerki medialne, wajcha może być przełożona w tydzień. Węgiel już dość długo leży pod ziemią, dla węgla poczekać pięć lat czy piętnaście to mgnienie oka. Pretekstem do powrotu do węgla może być chociażby dewastacja środowiska przez absurdalną ekologiczną ideologię - wystarczy wypuścić do mediów to, co dzisiaj można przeczytać na niszowych portalach
      • princesswhitewolf Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:13
        > Dziesiątki tysięcy tirów też mają jeździć na energii z wiatraczków i fotowoltaiki?

        on mowi o wodorze
    • bi_scotti Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 01:35
      Geeez ... jakie to zimy Wy tam macie? Wow! W zeszla zime, gdy na polnocy Ontario bylo -30C, girlfriend Sredniego przemieszczala sie lokalnie w swoim electric Nissan Leaf no problem. Z tym, ze my tu raczej nie jezdzimy ponad 100 km/h gdy black ice, snieg, whiteouts etc. Definitely jezdzimy duzo bardziej "conservatively". Cheers.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 02:24
      My mamy elektryka w pracy, robi max 40-60 km dziennie, dobrze się nim jeździ po Wrocku, bo sa wydzielone pasy i nie stoi się w koekach, mamy swój port ładowania, płatny na max 2 pojazdy.
      Zrywny i wyrywny.
      W delegację dalej niż 100 km, to się jedzie benzyniakiem ;P.
      • bi_scotti Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 02:55
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > W delegację dalej niż 100 km, to się jedzie benzyniakiem ;P.

        ??? Up to 400 km is fine, oczywiscie zalezy od auta/modelu ale wszystkie najnowsze work fine up to 400 km. A to juz jest sensowna odleglosc, zwlaszcza w takim kraju jak PL smile Cheers.
    • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:17
      Bylem niedawno na testach nowej X3 od BMW i przyszla tez dziewczyna ktora zaparkowala Tesle Model Y.
      No wiec pytam co ona tu robi? Czy Tesla nie jest lepsza?
      A ta mowi ze Tesla bedzie jedzil maz do pracy a ona jezdzila ponad rok ma dosc. Auto zostaje w domu bo ma swoje zalety ale i wady.
      To prawda ze ma przyspieszenie i mozna ladowac w domu ale komfort do D w porownaiu z innymi za te same pieniadze. Przyspieszenie ja nie podnieca. to cieszy na poczatku i mozna sie popisywac a potem jedziesz tak jak warunki pozwalaja i rozsadek sugeruje. Wyjazd w dalsza podroz to masakra - pomimo ze w Californi Tesla ma super system ladowania to trzeba planwac i liczyc sie z tym ze jak zabraknie prady to seris drgiwy ci g nie przywieue jak benzyny. I doszla do wniosku ze zdecydwanie wraca do auta benzynowego. A czestsze serwisy itp to jej nie straszne bo to albo planowane albo dostaje zamiennik i nie ma problemu.
      Tesla jak cos potrzebujesz zreperowac to czekasz miesiacami i bron boze odwazyc sie trzymac to auto poza gwarancja - koszty ogromne.
      Koszt paliwo podobnie - nie wazne. Wygoda i komfort jazdy nieporownywalne i absolutna niezaleznosc jesli chodzi o dystans wiec z radoscia sie Tesli "pozbywa".
      A przeciez nie ma chyba wiele miejsc na ziemi gdzie warunki dla aut elektrycznych sa lepsze niz w Californi jak masz dom z panelami i gesta siec najlepszych ladowarek.. I jednak nie wszystkich to zadowala.
      I to nie moja opinia ale obserwacja.
      Moje podejscie jest neutralne - pewnie kupimy jak przyjdzie czas ale nie jako jedyny tylko jako wlasnie auto na platanie sie po miescie.
      • majenkir Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:37
        engine8 napisał(a):
        > Bylem niedawno na testach nowej X3 od BMW i przyszla tez dziewczyna ktora zaparkowala Tesle Model Y..


        😂😂 Ja się zapisałam na Y, na szczęście poszłam po rozum do głowy i teraz czekam na X3 M40i 🥰
        • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:51
          Lubisz takie twarde samochody?
          • majenkir Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:55
            Lubimy beemki 😅
          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:36
            Z 12 lat temu jeździłam X3 i to było takie fajne, sprawne auto, że wspominam z rózrzewnieniem, aczkolwiek wszystkie podróże to już moją cytrynką. big_grin
          • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:29
            On moze ale nie musi byc twardy. Za to jak sie go usztywni to mozna poszalec.
            • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 00:52
              Jak to? Meza brat ma bemke i bardzo narzeka. Mial wczesniej mdx, ktorym ja bardzo nie lubie jezdzic, bo twardziel i ma okropne siedzenia z przodu (przy dluzszych trasach az reka mi dretwiala). On twierdzi, ze od mdx jest twardszy. Nie sadze, zeby nie wiedzial, ze mozna cos tam przestawic.
              Poszalec, to teraz mozna kazdym w miare nowym samochodem ( twierdze ja, baba 😁).

              Ps odradzam tego typu samochody kobietom, ktore potrzebuja karmic piesia podczas jazdy.
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:39
                Karmić piersią podczas jazdy??? Yyy??? To są takie długie piersi???
              • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:50
                Kto karmi piersią podczas jazdy?.Samobójczyni chyba?
                • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 09:35
                  Bladynki, prawda?
                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 16:07
                    Nie takie rzeczy widziałam. Dzieci zapięte w fotelikach tak, ze im szelki z ramion opadały; branie na Rece dzieci w trakcie jazdy, przesadzanie rocznych dzieci do fotelików przodem do kierunku jazdy to standard; wożenie dzieci w kombinezonach i kurtkach - karmienie piersią tez pewnie jest grane. No matka musi, po prostu musi jeździć z tylu.
                • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 00:27
                  Nasz szef od Transportu Pete Buttigieg
        • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:28
          Zrobilbym taki sam wybor. smile
          Logika wprawdzie sugeruje aby sobie to M40 darowac bo SUV i performance jakos do siebie nie pasuja racej potrzebna wygoda i komfort ale ja mam zawsze za duzo performance w samchodach..
    • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:44
      Dzieki riki za ten wpis.

      Z elektrykami teraz jest troche jak z pasami. Nie wiadomo czy ty bierzesz psa na spacer, czy on ciebie.

      Mamy zarezerwowana tesle na czerwiec, ale ciagle sie wahamy. Wlasciwie to ten stan u nas trwa juz ze 3 lata. Gdyby nie straszenie cenami paliw i odczuwalne cisnienie, to odciagalibysmy ten zakup jeszcze kilka lat. Oczywiscie maz bedzie sie cieszyc, ale napewno bedzie to naciagane.
    • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 08:55
      Ja nie mam, nie opłaca nam się, poza tym czasem ciągnę przyczepę 1400 DMC. Ale sąsiad ma. Dojeżdża do pracy w mieście i po mieście (nie za daleko, ale korki) i uważa, że największa wartość dodana to możliwość korzystania z buspasów i zielonych miejsc postojowych, poza tym komfort jazdy. Ma swoje panele, rozliczane w cyklu rocznym. Zdecydowanie to nie jest typ wygłodniałego kota krążącego wokół darmowych ładowarek.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:06
        asfiksja napisał:

        > uważa, że największa wartość dodana to możliwość korzystania z buspasów i zie
        > lonych miejsc postojowych,

        I jeszcze darmowe parkowanie w płatnych strefach parkowania. Ale o tym nie pisałem, bo to są bonusy czasowe , jak będzie tych aut więcej, to wszystko polikwidują.

        >Ma swoje panele, rozliczane
        > w cyklu rocznym. Zdecydowanie to nie jest typ wygłodniałego kota krążącego wokó
        > ł darmowych ładowarek.

        Panele w zimie, przykryte śniegiem jak teraz, produkują zero lub tyle co kot napłakał. Musisz przejść pełen roczny cykl rozliczeniowy, żeby zakład energetyczny umożliwił wykorzystanie nadwyżki. Panele założyłem pod koniec lata i nadal mam prognozy ze sporą kwotą do zapłaty. Jak do nie dzwonię, to mówią że w zimie i tak niewiele wyprodukuję, więc mam płacić prawie tyle co wcześniej i nie ma gadania. A 20 tys zł poszło....
        • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:17
          >Musisz przejść pełen roczny cykl rozliczeniowy, żeby zakład energetyczny umożliwił wykorzystanie nadwyżki.
          Nie jest to prawda. Mam panele od kilku lat. Przez pierwszy rok nie było rachunku za prąd, po roku przyszedł opiewający na 300 zł (za cały rok wstecz).
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:11
            To zależy od zakładu energetycznego. Różnice w poszczególnych częściach Polski są bardzo duże. U mnie postanowili, że mam na razie płacić takie i takie zaliczki i nie ma gadania. Żeby nie było- dzwoniłem wielokrotnie , podawałem ile wyprodukowałem energii, oni to sobie talmudycznie przeliczali, no i mam na razie płacić dwie stówy, dopiero po rocznym rozliczeniu zrobią ew. korektę. Panele 5,6 kw
        • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:22
          >Panele założyłem pod koniec lata i nadal mam prognozy ze sporą kwotą do zapłaty
          Przecież w końcu przyjdzie wiosna, a potem wczesne latosmile Fakt, my zakładaliśmy na początku kwietnia, więc szybko był efekt wow. Najważniejsze żeby rozliczać się rok do roku, a nie np. w cyklu kwartalnym.
        • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:46
          Mój mąż też wraca do tematu co jakiś czas i mendzi o fotowoltaice. Tymczasem u nas wyceniono panele na 36 tys. zł i jest wiele przeszkód - dach mamy "połamany ", z wieloma spadami, dużo drzew wokół, dość słabe nasłonecznienie a rachunki za prąd małe. Wszystko mamy na gaz - ogrzewanie, w tym wody, gotowanie. Dlatego to rachunki za gaz są problemem a nie prąd.
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:14
            Można ewentualnie panele I pompę ciepła na prąd zamiast gazu. Ale minimum dla paneli to wtedy 10 kw, ja nie mam tak dużego dachu. Ponadto pompa ciepła dobrze działa z nowoczesnym ogrzewaniem podłogowym, ja mam stary dom z wymienioną instalacją c.o., ale to nadal nie spełnia warunków takich jakie robi się w nowo stawianych budynkach.
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:18
              Nasz dom ma prawie 12 lat. Nie chciałoby mi się chyba teraz robić takiej rewolucji i inwestycji.
        • alfa36 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:09
          To darmowe parkowanie dla elektryków to jak zaznaczone jest?
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:30
            Nijak. Masz zielone tablice, to parkujesz za darmo.
    • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 08:58
      Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśmy wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty. Kupiliśmy spalinowca i na dziś to była dobra decyzja. Przejechaliśmy nim Europe kilka razy tego lata - ok. 7 tys. km. Nierealne w takim czasie
      elektrykiem.
      • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 09:40
        bergamotka77 napisała:

        > Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśm
        > y wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty.

        Pamiętam ten wątek, ależ to był hejt na tych co ośmielili się twierdzić, że samochodzik na bateryjkę to bezużyteczna zabawka...
        • alpepe Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:03
          też pamiętam, i tokowanie bergi również.
          • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:44
            alpepe napisała:

            > też pamiętam, i tokowanie bergi również.

            doskonały przykład jak za kilka kilo PLN można kupić czyjeś poglądy...
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:36
              Chyba żartujesz. Ja po prostu wtedy nie znałam wielu wad elektryka i byłam napalona, no bo eko, bo można ładować we własnym garażu itd. a potem poznałam realia jego użytkowania. Może jako drugie auto ok, tylko do jazdy po mieście, ale my teraz pracujemy zdalnie a na weekendy i wyjazdy potrzebujemy auta bez takich ograniczeń, bo jeździmy dalej, zwykle co najmniej 400 km w jedną stronę. Często także zimą.
        • majenkir Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:49
          A to już nie można zmienić zdania? Ja też chciałam Teslę, a jak przyszło co do czego, to się okazało, że chyba jednak nie 🤷🏼‍♀️
          • magdallenac Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:22
            Ja to samo, w ostatniej chwili się rozmyśliłam i dziękuję opatrzności.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:12
        bergamotka77 napisała:

        > Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśm
        > y wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty.

        Dopłaty przywrócili , ale ich wysokość to porażka. W DE z tego co czytam ok. 10.000 EUR , u nas niecałe 19 tys. zł (chyba że ktoś się forsownie rozmnożył, wtedy 27 tys na kartę dużej rodziny), a pierwotne ceny samochodów są takie same.

        Dopłaty dla firm to w ogóle dno do sześcianu, dlugo by opowiadać.

        > Kupiliśmy spalinowca i na dziś to była dobra decyzja. Przejechaliśmy nim Europ
        > e kilka razy tego lata - ok. 7 tys. km. Nierealne w takim czasie
        > elektrykiem.

        Harpagony z YT robią i takie trasy po Europie. Jest sporo filmów. Ale to hardkor, zwłaszcza gdy panowie robią jeszcze dodatkowe super założenie- "nie zapłacę ani grosza , tylko darmowe Ładowarki " 😂
    • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:26
      Elektrykiem na autostradzie jeździ się 70 m/h czyli około 112km/h. Niektórzy polecają 60/h. Ustawia się cruise control, zmniejsza ogrzewanie i jak ma się szczęście i czystą drogę to można tak jechać i jechać i jechać. Jazda jakimkolwiek samochodem 160/h jest kompletnie nieekonomiczna i służy co najwyżej łechtaniu ego kierowcy (w dość prymitywny sposób, hahaha)
      • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:46
        Jadąc ok 100 km/h na autostradach w DE pozostaje tylko prawy pas razem z tirami i nie da się wtedy włączyć cruise control.
        Używamy auta na dłuższe trasy wiec kupiłam hybrydę - ma wszystkie zalety elektryka bez głównych wad, możemy trasę NL-PL pokonać bez dłuższych postojów i jechać 160 km/h przez Niemcy.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:49
        sueellen napisała:

        > Elektrykiem na autostradzie jeździ się 70 m/h czyli około 112km/h. Niektórzy po
        > lecają 60/h. Ustawia się cruise control, zmniejsza ogrzewanie i jak ma się szc
        > zęście i czystą drogę to można tak jechać i jechać i jechać.

        112 km/h to chyba bym jajo zniósł, jakbym miał tyle jechać.

        Jazda jakimkolwiek
        > samochodem 160/h jest kompletnie nieekonomiczna i służy co najwyżej łechtaniu
        > ego kierowcy (w dość prymitywny sposób, hahaha)

        Dlaczego nieekonomiczna? Mercedes 2.2 CDI spalał w porywach do 8 litrów ropy, a przy jeździe jaką byś chciała 5,6 l ropy. Różnica nie była powalająca.
        • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:13
          112 km/h to chyba bym jajo zniósł, jakbym miał tyle jechać.

          To lepiej nie przyjeżdżaj do UK bo albo zniesiesz wiele jaj albo zapłacisz sporo £££.
          • alpepe Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:29
            m to nie jest skrót od mila tylko od metr
            • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:39
              mph skoro już się tak czepiasz smile
              • alpepe Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:12
                Ja się nie czepiam, tylko zdębiałam, jak przeczytałam, że 70 m/h to to samo co 140 km/h.
        • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:38
          Jakoś miliony Anglików daje rade podróżować w tempie 70m/h bez znoszenia jaj smile Za jazdę 100m/h czyli 160km/h w Wielkiej Brytanii dostaniesz wezwanie do sadu, prawo jazdy najprawomocniej zostanie Ci odebrane na 8 tygodni (abyś się zastanowił), przywala Ci 6 punktów karnych i będziesz miał do zapłacenia 150% tygodniowych dochodów - maksymalnie £2,500. Acha, koszty sadowe tez pokrywasz.

          Aby było ciekawiej są plany i próby obniżenia dopuszczalnej prędkości do 60mph, a nawet 50 mph celem obniżenia NO2 i poprawy jakości powietrza. W różnych częściach kraju przeprowadzono liczne próby obniżając tymczasowo limity prędkości. Udowodniono, ze ograniczenie prędkości do 60mph obniżania poziom NO2 o 17%. Oczywiście nie dotyczy to elektryków ale nie ma możliwości rozdzielenia typów samochodów Dlatego od 2030 maja być produkowane wyłącznie elektryki.
          • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:42
            sueellen napisała:

            > Jakoś miliony Anglików daje rade podróżować w tempie 70m/h bez znoszenia jaj smile
            > Za jazdę 100m/h czyli 160km/h w Wielkiej Brytanii dostaniesz wezwanie do sadu,

            Córko, ale my tu mieszkamy w Europie!
            W Europie, w której wciąż mamy autostrady bez ograniczeń prędkości...
            • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:48
              Kto mieszka, ten mieszka. WB jest w Europie (nie myli z UE) i ma ograniczenie do 70mph od wielu lat. Jakoś żyją i maja się dobrze smile
              • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:51
                sueellen napisała:

                > Kto mieszka, ten mieszka. WB jest w Europie

                Odważna, dyskusyjna teza...
                • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:53
                  WB zawsze była mentalnie odmienna od reszty kontynentu.
              • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:52
                To mały kraj i ledwie się rozpędzisz i juz sie kończy wink
                • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:57
                  Spróbuj się przejechać z Londynu do Thurso to się przekonasz jaki to mały kraj (tylko ponad 1000km smile To jakby jechać ze Świnoujścia do Wołosate a to i tak nie są najbardziej oddalone od siebie miejsca.
                  • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:54
                    No to zaimponowałaś mi. A ja latem jechałam przez EU prawie 3000 km i wiesz co? Nie skończyła się jeszcze.
                    • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:54
                      I większość autostradami. Nie 112 km na h.
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:51
              dyzurny_troll_forum napisała:

              > sueellen napisała:
              >
              > > Jakoś miliony Anglików daje rade podróżować w tempie 70m/h bez znoszenia
              > jaj smile
              > > Za jazdę 100m/h czyli 160km/h w Wielkiej Brytanii dostaniesz wezwanie do
              > sadu,
              >
              > Córko, ale my tu mieszkamy w Europie!
              > W Europie, w której wciąż mamy autostrady bez ograniczeń prędkości...
              >

              Zgadzam się - 112 km/ h po autostradze to brzmi jak żart, w De byś szybko zginęła jeżdżąc tyle lewym pasem. Ja mam autostrade kilka km od domu prowadzącą do Warszawy i nawet po niej jeżdżę szybciej - 140 km/h przy pustej trasie to norma. Shell 200 km/h jeździ z dziećmi po okolicy Poznania wink
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:06
            Suellen, w Norwegii nie wiem ile wynosi limit, ale kary są chyba jeszcze bardziej drakońskie, a do tego cały kraj uwalony fotoradarami. No i co? Miejscowi doskonale wiedzą, gdzie nie ma fotoradarów i kamer , w tych miejscach prują ile fabryka dała. Zrobili nawet badania , że nadmiar fotoradarów wzmaga poziom agresji u kierowców.
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:14
              riki_i napisał:

              > Zrobili nawet badania , że nadmiar fotoradarów wzmaga poziom agresji u kierowców.

              O u mnie wzrósł na pewno, gdy zamontowano je na moście Poniatowskiego. Za pierwszym razem minęłam dwa a trzeci mnie pstryknął. Ale wkoorwiona byłam...
              • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:40
                Ja mało wypadku nie spowodowałem, bo nie spodziewałem się trzech fotoradarów pod rząd i ostro hamowałem. Oni tam wylali dziecko z kąpielą, z powodu paru świrów w roku, pędzących na złamanie karku, zrobili teraz czyste szaleństwo.
                • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:46
                  Trąbili o tych fotoradarach od miesięcy i że będzie ich 7. Aczkolwiem nie wymądrzam się, bo dostałam zdjęcie ze Spacerowej, gdzie jest to jeden z niewielu fotoradarów w mieście, którego nie udało się zlikwidować. wink
                  • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:59
                    Spacerowa to jest draństwo, fotoradar stoi wcześniej niż jest ostry zakręt, do tego te 40 km/h... no ludzie... na dwupasmówce?
                    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:12
                      Co zabawniejsze - mąż zna osobę, która forsowała postawienie tego fotoradaru i sama 2 razy się na niego nacięła. Zjeżdżając w dół masz przejście za zakrętem - i trzy pasy. big_grin Wot, logika, ale umówmy się - nie o bezpieczeństwo tam chodzi. wink
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:44
                big_grin big_grin A wczoraj zastanawiałam się, kogo łapią te fotoradary na Poniatowskiego - dowiedziałam się, że moje 2 koleżanki, a teraz o - 3. big_grin Ja tam włączam tempomat. big_grin Teraz jeszcze S8 od was skanują tym odcinkowym pomiarem ruchu, podobno mają żniwa.
                • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:02
                  Odcinek na S8 z odcinkowym pomiarem jest długi, ludzie jeszcze nie wiedzą jak to się je. Dobrze, że przynajmniej wolno jechac 120 km/h.

                  Na moście Poniatowskiego , powtórzę, ostro przesadzili. Trzy fotoradary pod rząd! niech ich cholera weźmie...
                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:10
                    Stała technika mazurskich policjantów - suszareczka 300 m za kolejną suszareczką.

                    Jasne, zgadzam się z tymi trzema, dlatego - tempomat przy wjeździe i masz z głowy. wink
                • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:51
                  A to ja big_grin Rzadko teraz jeżdżę do centrum a zwłaszcza tym mostem, bo bliżej mam Świętokrzyski czy Gdański i jakos nie słyszałam o nich, wiec mnie capneli choc na dwóch byłam czujna. Ale kto trzy pod rząd stawia? Pogięło ich. Ech...
                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:38
                    3 fotoradary na tym moście są potrzebne jak umarłemu kadzidło. smile Współczuję.
              • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:35
                Dobrzeeee, jakbym była u władzy postawiłabym same ruchome i codziennie zmieniała, tak że nikt by się nie połapał kiedy i za co big_grin big_grin
                • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:38
                  Na pewno byłabyś długo u władzy, choć każdy inaczej liczy te 3 dni. big_grin
                  • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:45
                    Spokojnie, wprowadziłabym strach i terror w czystej postaci big_grin
                    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:51
                      Ja bym jednak zaczęła, naczelniku in spe, od poprawienia stanu nawierzchni dróg, przywrócenia połączeń kolejowych (1/4 kraju jest praktycznie wykluczona komunikacyjnie), wzbogacenia sieci połączeń S i A, poprawienia przepustowości miast a dopiero potem zaczęła strzelać z kałacha do ludzi przekraczających prędkość.
                    • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:57
                      sueellen napisała:

                      > Spokojnie, wprowadziłabym strach i terror w czystej postaci big_grin

                      Proponuję powrót do kraju i karierę w roli zastępczyni ministra Ziobry big_grin Dojdzie terror wobec zwykłych ludzi niekoniecznie zmotoryzowanych, więc pole do popisu większe. Jak ktoś lubi stosować strach i terror , to przecież nieważne z jakiej przyczyny ...
                      • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:02
                        Pewnie nie lubi/ nie umie jeździć albo nie ma prawa jazdy. Tacy są najgorliwsi w karaniu kierowców - co sami nie jeżdżą...
                        • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:14
                          bergamotka77 napisała:

                          > Pewnie nie lubi/ nie umie jeździć albo nie ma prawa jazdy.

                          tja. Zapraszam do Szwajcarii.
                          Chętnie zobaczę, jak tu "umiecie" jeździć.
                          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:48
                            A po co wysokie mandaty w Szwajcarii, skoro mieszkańcy byli tacy zdyscyplinowani przed ich wprowadzeniem? big_grin
                            • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:14
                              thank_you napisała:

                              > A po co wysokie mandaty w Szwajcarii, skoro mieszkańcy byli tacy zdyscyplinowan
                              > i przed ich wprowadzeniem? big_grin

                              a to z jakiego brudnego palca sobie wyssałaś?
                              Do końca ubiegłego wieku i Szwajcarom się wydawało, że nie da się jeździć np. 50 km/h. Zmiana prawa i radykalne podwyższenie wysokości mandatów oraz nieuchronność (w terenie zabudowanym większość skrzyżowań jest okamerowana) błyskawicznie nauczyła ich przestrzegania przepisów.
                              Jak na szwajcarskie zarobki to wysokość pojedyńczych mandatów nawet nie jest za specjalnie dolegliwa. Ale słowo-klucz: pojedyńczych. A ponieważ to sito ma bardzo gęste oczka, to nawet tacy piraci drogowi z "ciężką nogą", jak ty, błyskawicznie odzyskują rozum i grzecznie jadą 30 km/h, chociaż w takiej Polsce za3,14erdalaliby pięć razy szybciej.
                              • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:18
                                50 km czy 60 km na h odczuwa się często jakby się stało w miejscu. Dziwne odczucie.
                              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 21:00
                                Czyli to tylko JEDNAK kwestia mandatów. Och, myślałam, że zapraszasz z innych powodów. U nas Niemcy i Litwini też nie jeżdżą jak u siebie - ciekaaaaweee czemu.
                                • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:17
                                  thank_you napisała:

                                  > Czyli to tylko JEDNAK kwestia mandatów.

                                  To kwestia PRZESTRZEGANIA prawa.
                                  Och, myślałam, że zapraszasz z innych powodów.

                                  takich, jak ty absolutnie NIE ZAPRASZAM.
                                  Jesteście WYŁĄCZNIE stwarzającymi absolutnie zbędne zagrożenie szkodliwymi idiotami.
                                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:36
                                    Rozumiem, dokładnie - to jest wyłącznie kwestia wysokich mandatów, a nie przestrzegania prawa, wcześniej nie mieliście prawa drogowego w Szwajcarii? big_grin big_grin big_grin I dlaczego ci z krajów z wysokimi mandatami wjeżdżając do krajów z niskimi mandatami nagle jadą zdecydowanie ponad limit? Zdecyduj się, czy Szwajcar umie czy nie umie jeździć - w Polsce? big_grin

                                    Szkodliwą idiotką to jesteś ty, ale co zrobić, nawet dla ciebie jest miejsce na tym świecie.
                          • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:24
                            Szwajcaria to państwo policyjne. Nie ma się czym chwalić big_grin
                        • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:24
                          Mam prawo jazdy od 20 lat, lubie jezdzic, jezdze duzo.

                          Debilom jezdzacym 180 po polskiej autostradzie albo 80 po miescie wlepialabym grzywny w wysokosci miesięcznych zarobkow.
                          • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:22
                            My piszemy 140 a ty 180 smile 80 po pustym mieście zdarza mi się. Ty jesteś chora z tą swoją pseudo poprawnoscia i agresją fragile połączona z pouczaniem. Lubisz ludzi pouczać prawda? Alkohol zly ale narkotyki ok. No można i tak.
                            • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 21:47
                              Riki sam pisal o 180 w poście startowym, zresztą wielokrotnie chwalił się łamaniem przepisów. Nie rozumiem, jak można tego bronić.

                              Co do reszty - uderz w stół, a nożyce się odezwą.
                          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 21:21
                            Ale wiesz, ze w miastach są drogi, na których dopuszczalna predkosc to 80 km/h? Miasto nie równa sie automatycznie 50. smile
                            • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 21:49
                              Wooow, seriooo? U mnie to są ino polne drogi i bruk od swieta, dzieki ze uchylilas mi rąbka wielkiego świata wink
                              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 22:24
                                No widzisz, a u nas nie i dlatego jezdzimy 80 km/h tam, gdzie wolno - normalni ludzie nie jeżdżą z takimi prędkościami tam, gdzie są przejścia dla pieszych bez świateł. smile
                          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:26
                            @ fragile_f

                            Po pierwsze, 80 w mieście można legalnie jechać na wielu drogach, w Warszawie m.in. po Trasie Łazienkowskiej, Wisłostradzie, Moście Siekierkowskim , na obwodnicach jest jeszcze więcej tzn. 120. Ponadto dodać +10 do dozwolonej prędkości jest legalne. Więc na ww. ulicach jedziesz po Warszawie 90 i jest nadal przepisowo. Po autostradzie obowiązuje 140 , dodając ten dozwolony margines 150. Ludzie de facto jeżdżą tak ok. 160 . Ale ja nie rozumiem, dlaczego ewentualne 180 po autostradzie tak Cię boli, skoro w DE wcale nie ma więcej wypadków z powodu braku ograniczeń prędkości na wielu autostradach. Nawet fanatycznie lewaccy Zieloni nie podnoszą argumentu zwiększonej wypadkowości jako powodu, dla którego chcieliby wprowadzić na niemieckiej autobanie limit prędkości. Nie, oni to argumentują dbałością o środowisko i zmniejszeniem emisji Co2. Tylko u nas w Polsce jest jeden żelazny argument o "wyścigowych mordercach za kółkiem" i zupełny brak wzglądu na stan techniczny dróg, błędy w oznakowaniu, wreszcie ludzkie pomyłki kierowców jako przyczyny wypadków. Nie zawsze akurat to prędkość zabija, np. na autostradach sporo śmiertelnych kolizji powodują kierowcy ciężarówek, którzy toczą się dostojnie ok. 100 km/h.
                            • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 00:19
                              Juz Ci odpisuje o co mi chodzi - w Niemczech masz czesto 3 pasy, a nie 2. W praktyce oznacza to, ze mozna albo wlec sie 110 za tirem, albo trzeba zasuwac 160-170 jak reszta ew. wykonywac niebezpieczne manewry pt. wskakuje na lewy i modle się, żeby auto z tylu jechalo 160 a nie 220. Gdyby wszyscy przestrzegali ograniczenia do 140 byloby po prostu bezpieczniej i z mniejszym cisnieniem.

                              Inna sprawa jest taka, ze polscy kierowcy sa cholernie agresywni i nieuprzejmi. Ostatnio zrobilam 600km po autostradzie u nas w CA i bylo to wrecz relaksujace, nie bylam w ogole zmeczona (mimo ograniczenia do 65 mph, wiec jechalismy dosyc dlugo). W Polsce po stodunkowo krotkiej trasie Waw-Poz bylam cala spocona a po drodze mialam srednio 10-20 potencjalnie "wypadkowych" sytuacji.

                              Ba, jechalam tez kilkaset km "baranimi kiszkami" po CA, znow - zero stresu. W Polsce chyba bym osiwiala.
                              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:33
                                Może po prostu za bardzo się stresujesz? Swego czasu robiłam ok. 30 tys km rocznie autem, głównie po Polsce i nie przypominam sobie 10-20 potencjalnie wypadkowych sytuacji na 300 km autostradzie, która szczególnie od Łodzi robi się pustawa - ale rozumiem, każdy startuje z innego poziomu "przygotowania na W". smile

                                A co do wypadków, to zapomniałaś dodać, że polska flota aut jest znacznie starsza niż flota np. niemiecka, do tego dzieciaki z prowincji kupują bmw z napędem na tył, które nie wybacza im brawury i błędów młodości, a ich życie kończy się nocą na pierwszym lub drugim zakręcie, ew. drzewie.
            • chicarica Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 14:16
              Nie masz pojęcia jak się jeździ po Norwegii. Jeżdżenie 180 po autostradzie uważam za oznakę bardzo krótkiego i miękkiego fiuta.
    • picathartes Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:52
      Ależ riki, napisałeś same oczywiste oczywistości 😊
      Elektryki sa samochodami do jazdy po mieście i w korkach. No i może na wakacje, gdzie jedziesz 2 razy do roku do max 300km w jedna stronę.
      To sa samochody do wolnej ekonomicznej jazdy, absolutnie nie po autostradzie.
      U nas elektryki to przede wszystkim taksówki i autobusy, czyli stop and go.
      Ja mam elektryczny rower cargo. Jadac ekonomicznie, czyli nie na pełnej mocy i używajac trochę własnego powera robię bez problemu 180km na jednej baterii. Moja niania baterię ładowała już po 50km, ale na full mocy jeździła zawsze 😂
      Każda bateria pada w niskich temperaturach. Kilkumiesięczny do pełna naładowany ajfon padnie Ci po godzinie- dwóch używania na mrozie.
    • kk345 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:55
      >Szybkie ładowarki są w 95% płatne

      Zgadzam się, ze to skandal, że właściciel musi płacić za tankowanie swojego auta big_grin
    • spanish_fly Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:18
      >>>Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się ok. 160 km/h

      Że co?
      • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:22
        spanish_fly napisała:

        > >>>Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się ok. 1
        > 60 km/h
        >
        > Że co?

        stara tradycja - ograniczenie + 20km/h, taka ex-tradycja.
        druga zasada jest ograniczenie x2, ale w przypadku autostrad nie każdy ma możliwości...
        • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:57
          dyzurny_troll_forum napisała:

          > spanish_fly napisała:
          >
          > > >>>Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się
          > ok. 1
          > > 60 km/h
          > >
          > > Że co?

          >
          > stara tradycja - ograniczenie + 20km/h, taka ex-tradycja.

          Dokładnie. Nie oceniam, tylko piszę jak jest. W Polsce REALNA prędkość aut na autostradzie na lewym pasie wynosi 160 km/h , czyli +20 km/h ponad limit.

          Btw w Rosji i chyba na Ukrainie też, dozwolona tolerancja od ograniczenia prędkości wynosi właśnie +20 km/h, dopiero powyżej tego należy się mandat (w Polsce tolerancja wynosi +10 km/h, w Szwajcarii + 5 km/h). Skoro zatem w pełni legalnie można w Polsce jechac po autostradzie 150 km/h, to ja się dziwię, że spanish_fly dziwi się jazdą nieznacznie szybszą.

          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:48
            Może Spanish_fly dziwi się, że napisałeś 160 a nie 190 big_grin
          • lisciasty_pl Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 11:01
            riki_i napisał:

            > Dokładnie. Nie oceniam, tylko piszę jak jest. W Polsce REALNA prędkość aut na a
            > utostradzie na lewym pasie wynosi 160 km/h , czyli +20 km/h ponad limit.

            To chyba jeździmy w innej Polsce. Regularnie latam A4 na prawie całej jej długości i jadę
            z gazem w podłodze, a moja fura licznikowo ma wtedy 160 km/h czyli realnie jakieś 148,
            czasami ktoś mnie wyprzedzi ale w 80% przypadków to ja wyprzedzam tak więc realna prędkość
            aut jest delikatnie powyżej dopuszczalnej.
      • majenkir Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:51
        spanish_fly napisała:
        > Że co?


        A nie?
        • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:17
          majenkir napisała:

          > A nie?

          To zależy od kąta patrzenia.
          Jak się np. patrzy na szczegółowe statystyki wypadków drogowych, to w ilości wypadków i śmierci w przeliczeniu na autostradokilometr Polska jest w niechlubnej czołówce takich zdarzeń.
        • spanish_fly Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:12
          Jeżdżę regularnie S7 i raczej jednak 140 km/h. 160 i więcej tylko niektórzy.
    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:40
      Dzięki riki za ten wpis, od jakiegoś czasu zastanawiam się nad autem, które przyjdzie mi kupić za rok - półtora, a że teraz czeka się miesiącami, to rozpoczęłam rekonesans. Od wszystkich słyszę podobne opinie - że elektryki są dobre latem i aby dojechać do pracy, ale pracę to ja mam pod domem i wszystko to, co jest mi potrzebne do życia, w zasięgu 20 min. od domu, z bdb komunikacją publiczną i autami w garażu. ;/
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:54
        Z tego co pamiętam, razem z mężem jesteście finansowej wagi ciężkiej, więc tutaj możesz zapisać się na droższy model tesli (i tak czeka się ponad rok), te auta w zasadzie dają radę pod każdym względem. Moim koreańcem też dojadę nawet teraz te 240 km, na działkę nad jeziorem mam ciut mniej więc wystarczy, nie robię też wielkich podróży po Polsce częściej niż 2 razy w roku, ogólnie zatem to auto daje radę. Problemem jest zbyt częsta konieczność ładowania w zimie przy zwykłej jeździe po mieście. Wkurza mnie nawet to, że muszę co 2 dni stawiać auto na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu. Przywieźć dzieciaka ze szkoły, potem podjechać na ładowarkę, wrócić autobusem i ok. 22.00 znowu robić te 2 przystanki żeby zabrać auto... niby mało fatygując, ale jednak. Czasem masz ochotę przebrać się w pidżamę i już z domu nie wychodzić, zwłaszcza jak jest minus 6. Mam nadzieję że jak w końcu zakład energetyczny przyjmie do wiadomości ile produkują prądu moje panele fotowoltaicznych, to będę mógł na stałe korzystać z domowego wallboxa. Btw zwiększenie mocy przyłączeniowej budynku, żeby można było nastawić na wallboxie odpowiednią moc ładowania to droga przez mękę. Wisi im to i powiewa, jeszcze jakieś wymagania z dupy do zrobienia na własny koszt.
        • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:04
          riki_i napisał:

          > Wkurza mnie nawet to, że muszę co 2 dni stawiać aut
          > o na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu. Przywieźć dzieciaka ze szkoły,
          > potem podjechać na ładowarkę, wrócić autobusem i ok. 22.00 znowu robić te 2 pr
          > zystanki żeby zabrać auto...

          ale pisałeś powyżej, że jesteś wygodnym człowiekiem!?!
          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:09
            Jest wygodny i pewnie nie spodziewał się takich atrakcji, ale co ma teraz zrobić - oddać/sprzedać bez sensu? Trochę się pomęczy, poczeka na wallboxa i podejmie decyzje.
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:22
            Napisałem wyraźnie, że muszę dobić do stanu opłaty stałej 30 zł miesięcznie za prąd i w tym celu nie mogę teraz normalnie ciągnąć prądu z wallboxa. Albowiem ponieważ durnie z zakładu energetycznego czepną się każdego pretekstu aby wystawiać mi z dupy swoje "prognozy". Jest to stan przejściowy, działać na stałe w tym trybie nie zamierzam. Wallbox jest i działa.
        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:08
          W ogóle się nie dziwię, auto jest po to, aby podwyższać komfort życia a nie obniżać przez problemy z ładowaniem, o którym piszesz. Zresztą zastanawiam się jak będą wyglądały za jakiś czas przerwy w dostawie prądu (fakt, wtedy stacje benzynowe też będą miały problem z funkcjonowaniem, ale może będą miały jakieś autonomiczne zasilanie?). Do tego problemy z zamontowaniem wallboxa - absurd i odwieczne kopanie się z koniem.

          Ja muszę mieć auto, którym przejadę 500 km w jedną stronę, w którym zmieści mi się fotelik RWF (w moim aucie zmieści się póki co ten pierwszy, ale drugi nie ma szans - przy założeniach, że ma być bezpiecznie zamontowany). Bardzo często wyjeżdżam i już samo tankowanie mnie irytuje, w ogóle nie wyobrażam sobie przymusowych 3 postojów po drodze, które trasę wydłużą o 1,5-2 h. I nie lubię sedanów. Kombi/suv - tak, sedan - ekhm, dziękuję, postoję.
          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:17
            W sumie nie wiem jaką przewagę ma ta Tesla nad moim autem poza tym przyspieszeniem - ale u mnie są 4 s., te 2,1 s. do 100, owszem, rajcujące ale w Warszawie totalnie nieprzydatne, gdy co chwilę zatrzymujesz się na światłach ze źle ustawiona zieloną, ups - pardon, czerwoną falą.
            Nad tymi elektrykami zastanawiam się w związku z tym, że nie lubię wymieniać aut a zastanawiam się, co UE docelowo wymyśli. tongue_out
            • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:53
              W Warszawie jednak jest duża korzyść z braku opłat płatnego parkowania- są b. wysokie oraz z możliwości jazdy po buspasach. Gdy jadę Trasą Lazienkowska na Saską Kępę to jednak zyskuję dużo na czasie przejazdu.
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 17:47
                To na pewno zależy od stylu życia, pytanie czy oszczędność na parkometrach i przejechanie się buspasem raz w tyg. jest warte tych wszystkich niedogodności związanych z ładowaniem. Dla mojego komfortu psychicznego potrzebuję mieć wszystko w zasięgu 20 minut autem W KORKACH. Czyli 7-8 min bez korków.




            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:17
              Te zero do 100 to w sumie przeciez nie ma praktycznie zadnego znaczenia. W ruchu w miesci ejdziesz tak jak cie reszta pozwala.
              Wszystkie EV maja przysppieszenia lepsze niz wiekoszsc benzynowych.
              A ci co maj elektryki to nawet jezdza spokojniej bo widza jak kawalerska jazda doi baterie
              Jak masz domwe gniazdko to nic cooEU nie wymysli innego co cie bardzij pognebi.. Beda podnosci ceny na paliwa ciekle jak chca ludzi przsunac na elektryki... tu sie tylko sytuuacja moze poprawic.
              Rzecz w tym ze auta elektryczne zmienija sie tak jak kiedys smartfony - za pare lat modele sa przestarzale i kto wie jak dlugo beda uaktualniac. Bo to przecie kopmuter na kolach.
              A wiec nalezy je kupowac nie na wyrost ani nie na zapas i raczej "wynajmowac" niz kupowac na wlasnosc.
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:43
                Pewnie ma dla ludzi, którzy do tej pory mieli muły, więc przyspieszenie elektryków ich cieszy i wreszcie ruszają żwawo ze świateł. wink
          • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:10
            Przesadzasz.. jakie przymusowe 3 postoje i 2h?
            Dobrym autem elektrycznym powinnas przejchac te 500 km bez koniecznosci ladowania. A jak musisz to zwykle i tak robisz stop wiec 15 minut wystarczy na doladowanie. W nocy doladujesz do pelna

            Masz cal game SUV - Tesle X, Tesle Y, Ford Mach-e, Hyundai Kona, Skoda Enyaq, vW id4.....
            • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:09
              Jakim cudem przejadę 500 km bez ladowania, skoro Riki pisze, ze jadąc 160 km/h zasięg spada mu u polowe?

              Nawet swoj spalinowy musze czasami zatankować na takiej trasie, bo mi benzyny, która była pod korek, nie starcza.
        • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:12
          >muszę co 2 dni stawiać auto na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu

          Czulabym sie wydymana za gruba kase i oddalabym w cholere takie cudo techniki. Kiedy kupiles swojego elektryka? Co cie podkusilo?
          Unikam sponsorowania rozwoju techniki ( wyjatek aparat cyf. i crypto). Reszta jak mi dobrze sluzy, to nie wymieniam na nowosci.
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:55
            Ta sytuacja ma miejsce przy obecnych temperaturach. Jak jest ciepłej, na szczęście nie trzeba go tak często ładować, nawet jak fragmentami jeździsz "autostradowo" po obwodnicy miasta.
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:06
              A teraz jest tak zimno i ciemno, że nie chciałoby mi się popoludniami zasuwac do ladowarki. I tak dobrze, ze masz blisko bo niektórzy pewnie gnaja przez pół miasta sad
            • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:18
              a daj spokoj. Wtedy kiedy samochod jest potrzebny (czyli gorsze warunki) to ty musisz do niego autobusem dojezdzac. Co bedzie za kilka lat, jak bateria bedzie tracic na wydajnosci. Po ciulu ta technologia. Obliczales ile lat musisz zasuwac, zeby oplacic elektryka, uzytkowanie, panele, bo w koncu to samochod cie zmusil do tego dodatkowego wydatku, prawda? Mi by wyszlo dobrych kilka lat. Na cos co mnie jeszcze upie... umeczy.
              Ty moze wrzucasz to sobie jakos w koszty, to boli mniej.
              • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:44
                To jest ciagle program w pieluchach gdzie partycypanci robia to glownie z powodow Eco

                Rozwiazanie jest super ale ma praktyczno ekonomiczny sens jedynie w miescach gdzie jest caly rok slonce i cieplo oraz ma sie do dyspozycji wlasny prad oraz siec ladowania na dluzsze wyjazdy.
                Ja mam to wszytko i jak na razie nie wskoczylem na ten wagonik bo auto benzynowe jest jak na razie o wiele logiczniejszym rozwiazaniem. I nastepne auto - przynajmniej jedno bedzie benzynowe. Jak spadna ceny elktrycznych to pewnie jedno postawimy dla wygody platania sie po okolicy i rezerwy na wypadek braku pradu smile.
                A auta elektryczne w okolicy juz nie sa niczym na co ludzie zwracaja uwage z wyjatkiem komentarzy typu "O... nastepna taka sama Tesla na osiedlu" bo wyglada ze jest juz w co drugim domu.
                Przez nastepne 30 lat beda i elektryczne i benzynowe i wodorowe 0 jak komu bedzie pasowac.
                • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 07:55
                  >.. nastepna taka sama Tesla

                  Ostatnio powiedzialam do znajomego, ze przypomina mi to czasy polonezow w PL. Tylko wtedy kolory byly ladniejsze.
        • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:00
          No to faktycznie upierdliwe to ładowanie. Pod miastem potrzebujesz auta nawet by do sklepu podjechać więc wkurzylabym się. Ostatnio mąż pojechał na godzinę zmienić opony i juz mnie denerwowało to, że nie mam auta, bo akurat czegoś mi zabrakło do obiadu. A co 2 dni na całe popołudnie zostac bez to odpada. Dziecko ma treningi 3-4 razy w tygodniu plus weekendowe mecze chociażby.
          • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 19:27
            Jak masz garaz to ładujesz po prostu z gniazdka. My tak robimy - cyk na noc, rano pelny bak.
            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:46
              Dlatego na Californie to jest super rozwiazanie ale tam gdzie sa zimy i trzeba sie gdzies tam u kogos ladowac to na razie tzw "pain in the butt"
        • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:00
          Dlatego ze ludzi popelniaja bledy kupujac auto co nie jest zadna inwestycja ale narzedziem ktore traci na wartosci szybciej niz cokolwiek innego.
          Nie kupuja to co spelni ich wymaganie i przyniesie wiecej wygody ale to aby sie pokazac ze mnie stac.
          Mnie stac praktycznie na kazde auto na swiecie bez wiekszego uszczerbku a jezdzimy 18 i 10 letnimi. Bo nie ma sensu wymieniac kiedy spelniaja swoje funkcje bardzo dobrze. Nawet drobne naprawy kosztuja mniej niz tylko same koszty kupna nowego.
          Wydawac kase tylko dlatego ze mamy? Rozsadniej bylby dac biednym.
      • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:52
        Jak chcesz auto za rok i nie diesla to należy zamówić teraz 😂 mi kilka podczas szukania kilka modeli odpadło, potem się nauczyłam że pierwsze pytanie po wejściu do salonu było „na kiedy byłby odbiór” 😂
        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:58
          Nie, nie za rok, tak za półtora, wtedy będzie mi potrzebny RWF, bo inaczej moje auto będzie... 3-osobowe... ;/ Wiem, ze czeka się miesiącami, a do tego niektóre auta nie są produkowane.
          • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 14:46
            Naiwnie myślałam że opóźnienia w dostawach to 8-10 tygodni a jak wybraliśmy auto i przyszło rozmowy o zamówieniu to okazało się że min 10 miesięcy i to bez gwarancji terminu dostawy (i bez gwarancji ceny). Jedno tylko auto z tych co nas interesowało było „od ręki” czyli te 8-10 tygodni czekania. Od wyboru auta do złożenia zamówienia minął tydzień a w tym czasie termin dostawy zmienił się o 6 tygodni 😂 tyle że chciałam hybrydę, z benzynowym było łatwiej, tylko pare miesięcy.
            Rodzice planowali zmienić auto i kupić na wiosnę z wyprzedaży rocznika i się zdziwili bo jak zamówią teraz to będzie na wiosnę 😂
            • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:12
              >Naiwnie myślałam

              A to nie koniec. Tak budowane auta beda mialy wiecej niz zwykle usterek. Im wiecej bajerow, tym problemow bedzie wiecej. Dlatego ja wycofalam sie z wymiany swojego auta kupionego zaraz przed pandemia na nowa hybryde. Kusila mnie wymiana, bo mimo nabitych mil moge wziac za niego wiecej niz dalam.
            • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 17:49
              Ta, czytałam też o Twoich przygodach, znajomym porodziły się dzieci, potrzebują zmienić auta i aktualnie buszują wśród używanych, których ceny mocno wzrosły. smile
              • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 18:49
                Sprawdzałam i używane z małym przebiegiem, nie starsze niż rok z takim samym wyposażeniem były droższe niż nowy 🙄
                • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:50
                  Ja bym wogole nie patrzyl na roczne uzywane.
                  No bo kto sprzedaje uzywane w ciagu mniej niz roku jak nie ma z nim problemow? Chyba ze diler uzywal do testow.
                  Jedyny sens ma kupowanie auta 3 letniego - tzn po krotkim leasingu i malym przebiegu ale ciagle z gwarancja.
                  • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 07:42
                    Ja kupilam roczny. Wlasciciel zmarl. Zona nie prowadzila juz, bo starsza. Mile autostradowe. Na FL z PA jezdzili i do lokalnego sklepu.
                    Jeszcze siedzenia smierdzialy nowoscia jak go kupilam. Rany, jak ja sie balam, ze ten smrod zostanie. 20+k w kieszeni.
                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:44
                    Ależ są roczne - przecież są ludzie, którzy przeszarżowali z finansami i muszą się pozbyć kłopotu.
    • geez_louise Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:39
      Jak ja nienawidzę tego doktoryzowania się z samochodów. Tęsknię za czasami, kiedy kupowało się to, co akurat wujek ze swoim sąsiadem przywieźli z Niemiec na lawetach jako „składaki”. I wszystko działało, i jeździło jak marzenie, i jeszcze szpan na dzielni był.

      Jak mnie teraz chłopaki zarzucili opiniami o elektrykami i hybrydach i wybierali za mnie jakieś plastikowe g…, to i tak zrobiłam co chciałam, kupiłam sobie podobno paliwożernego potwora, ale mnie się podoba, ma dokładnie taki napęd jak chciałam i do tego webasto, bez którego moje życie ma -50 od szczęśliwości. Po raz pierwszy od lat nie diesel.

      Na chałupie te fotowoltaiki i pompy ciepła, wiecznie coś jest poprawiane i pół tygodnia u nas magicy siedzą, a dom dalej jest odgrzany olejem opałowym. W cholerę z tym wszystkim, kto ma na to czas.
      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:52
        Kiedys tak oceniano jedzenie. Kto to widzial wymyslec jakis niestworzone i pracochlonne rzeczy ktore nie sa zdrowe i brzuch po nich boli.
        Pajde chleba i kupek wody czy mleka i po problemie smile
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:28
          Ale wiesz, ze nadal tak się robi.
          Bo jak ktoś pracuje dlużej to sobie po prostu kupi na wynos albo w domu zrobi salatkę w 10 min, czy pomidorówkę w 15 min.
          Kiedyś pod ręką był chleb, smalec, maslo, śmietana, jajka, teraz po drodze do domu mijasz 50 sklepów i z 3 lokale gastronomiczne i moszesz kupić co chcesz więc jesz w ostatecznosci sałatkę eko/vege z lodówki z marketu i zapijasz herbatą z lipy.
          • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 04:25
            No wlasnie.
            Gdzie i kto tak ciagle robi to robi. Ja nigdy nie robilem i nie robie . Dlaczego?
            A glownie dlatego ze zawsze w domu byla zona nie pracujaca poza domem smile
    • lot_w_kosmos Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:03
      Fajnyvpost riki.
      Dzięki.
      Mam mowe auto od roku.
      Za jakieś 2-3 lata będę znowu zmieniać.
      Myślałam trochę o elektryku.
      Ale właśnie czekam że poprawia zasięgi, szybkość ładowania i przede wszystkim trwałość tej baterii.
      Żeby po 3-4 latach taki samochód był w ogóle sprzedawalny.
      Fotowoltaike mam.
    • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 21:50
      Riki smuteczek ze wydałeś 150k albo lepiej a tu niezadowolenie.
      Wrzuć temat na auto moto, co?
      Jedyne co się tam dzieje to inwazja ematek
      • escollo Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 22:22
        Ja od roku jeżdże elektrykiem, jestem bezgranicznie zakochana! Nigdy nie zamienilabym na inny. Komfort jazdy, przyspieszenie, po prostu bajka. Ale jeżdże tylko po miescie, mieszkam w domu i mamy drugi samochód na dłuższe trasy.
        • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 22:34
          Do jazdy wyłącznie po mieście wystarczy:
          - komunikacja miejska
          - rower
          - autko za 10 tys.

          Nie trzeba wydawać 100-200 k na elektryka.

          Przyspieszenie w mieście? smile
        • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:37
          Wiekszosc tych co maja elektryki tak mowia i nigdy by nie wrocili na benzynowe.

          Przyspieszenie - tak, wygoda "tankowania" - tak" Koszty otrzymania - tak
          Ale
          Nie pitol o komforcie jazdy bo wszem i wobec wiadomo ze jesli chodzi o komfort to kazdy elektryk jest przynajmmnije jeden poziom gorszy od benzynowych czyli za tyl eile placisz za elktryka to kupisz o wile wygodniejsze auto benzynowe. Co nie znaczy ze elektryki nie sa wystrcajco wygodne...
          I tonie tylko moja opinia ale wszytkich dookola co maja - a polowa mieszkancow na osiedlu ma ew garazy elektryka. Glwnie to Tesle ale jest i Volvo i pare Chevroletow i Ford i Huyndaje i VW..
          Tesla np jest sztywna i skrzeczy wszytko po roku.
          • escollo Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 00:40
            Ja mam VW, moj mąz ma bardzo dobre audii. Duzo wygodniej mi w moim golfie. Mąz gdy tylko golf jest wolny tez woli jezdzić moim elektrykiem niz swoim...
            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:13
              Ok zwracam honor.
              Jak wiec widac komfort i wygody pod D to pojecia subiektywne.
              Porownujac komfort zwykle porownujemy wersje stand albo max wypas.
              Jeden producent wyda kase na wygodne siedzenia inny na cos innego. Jak masz siedzenia z regulacja 12x i masazem to moze i sa komfortowe.
              A maz moze miec sportowe siedzenie albo bardzo podstawowe ktore nie sa zrobone dla komfortu ale "charakteru")


              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:05
                A sportowe siedzenia nie maja kilkunastu ustawień? 🤪
        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:04
          To zalezy jakie masz auto i z jakiego sie przesiadłaś. Spalinowe tez dobrze przyspieszają.
          • tanebo001 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:06
            Taaa... Ferrari?
            • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:46
              Mój ma 4 sekund, mnie satysfakcjonuje - w mieście i tak nie mogę się rozpędzić do tej setki spod świateł, więc...? Aut jest mnóstwo, spalinowe też są ok, ja nie biorę udziału w wyścigach zawodowo i nie muszę zażynać się o każdą 0,1s.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:11
        bywalec.hoteli napisał:

        > Riki smuteczek ze wydałeś 150k albo lepiej a tu niezadowolenie.
        > Wrzuć temat na auto moto, co?
        > Jedyne co się tam dzieje to inwazja ematek

        Nie, przejrzałem trzy strony wątków, tam już w ogóle nie chodzi o motoryzację. Grasuje lajtova, którą stąd wywiało, są wątki typu "czy znajdę tu męża", sorry, ale nie.
        • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:57
          Przyjmij moje kondolencje. Zle przeminie.
        • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 09:21
          Riki,
          mimo wszystko wrzuciłem temat tam - mam nadzieję, że mi wybaczysz i znajdziesz ciekawą dyskusję facetów
          forum.gazeta.pl/forum/w,20,172834000,172834000,Samochod_elektryczny_w_praktyce_by_Riki.html
          • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 09:48
            Ale to chyba rikiego wątek I on decyduje gdzie publikuje?
          • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 09:54
            I nie pisze się o forum grażyna i o forumkach grażyny. Troche kultury , jak korzystasz z gościny to nie obgaduj gospodynie. I w ogóle protestuję bo Grażyny to fajne babki są czy tez Janusze.
            • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 10:39
              Bergamotka masz na umie Grażyna?
              Piękne imię, Mickiewicz poemat napisał.
              Po prostu na auto moto jestescie określane jako egrazyny - to przecież nic złego:
              1. piękne mickiweiczowskie imię
              2. e jako przedrostek oznaczający nowoczesność, elektronikę, internet, cool
              • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 15:43
                Tak jestem Grażynka i jestem dumna z tego imienia. Nie obrażaj zatem Grażyn.
        • borsuczyca.klusek Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 10:48
          Riki ja cię proszę ty czytaj uważnie. Ten wątek to nie "czy znajdę tu męża" tylko "czy tu można znaleźć męża" 🙄
          Poza tym wątek ten jest na 5 stronie auto-moto, więc całkiem głęboko musiałeś kopać 😉
      • lot_w_kosmos Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 10:00
        Bywalec.....
        Ale ci żal dude ściska.
        Nie spodziewałam sie.
        Konsekwentniej buduj swój obraz na ematce.
        Niby domy i mieszkania kupujesz a na samochody nówki z salonu reagujesz jak klasyczny zazdrosny Mietek....
        • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 10:37
          Lot w kosmos, ja kupiłem swój samochod fabrycznie nowy z salonu i chce kupić następny w salonie - wygłupiłaś się teraz na maxa.

          A Rikiemu współczuje ze kupił produkt nie nadający się do jazdy w zimie.
          • lot_w_kosmos Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 10:57
            Niestety za późno.
            Chwalenie się teraz samochodami z salonu nie uratuje twojego blamażu.....
            • borsuczyca.klusek Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 11:00
              Bywalec to nawet zmywarki nie ma 🙄
              • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 11:02
                kluseczko, a jaka mi zmywarkę polecisz do nowej kuchni?

                btw twój krajan qqbek cie szukał, założył nawet specjalny wątek
                • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:15
                  A to ten pies na baby qqbek poczul "zapach" i szuka kontaktu z lokalna wprawdzie gruba ale "willing women" ? A to ci dopiero. smile
              • lot_w_kosmos Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 12:23
                Ja myślę że nie ma. Wszystko na to wskazuje big_grin
              • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:13
                I co z tego? Po co mu jak sam to potrafi lepeij i szybciej robic?
                A ja np nie mam micrfalowki. Meilesmy i wogole nie byla uzywana wiec wypier na smietnik.
                • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:30
                  ja po cichu napisze, ze nie mam piekarnika i nigdy nie mialam. Z premedytacja tom sobie uczynila.
                  • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 03:07
                    Uuu nie przeżyłabym bez piekarnika smile
            • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 11:01
              blamaż jest twój cwana gapo!
              weź juz lepiej w ten kosmos zamiast tu blubry smalone sadzić, głupio i bez pomyslunku
              • lot_w_kosmos Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 12:22
                O matko! Aleś mi pojechał! big_grin big_grin
                Uśmiałam się nieźle.
                Jakaż wirtuozeria słowna!
                Chyba czułe punkty podrażniłam? tongue_out
                • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 12:47
                  Nie, ale...
                  Należę do tej mniejszej części społeczeństwa posiadającej nowy samochód z salonu i jestem z tego zakupu bardzo zadowolony już któryś rok i wiem, że chcę następny nowy - to ma dużo zalet. Nikomu kto ma nowe auto - choćby to był nawet bentley - w negatywny sposób nie zazdroszczę.
                  Niepoprawnie zinterpretowałaś moją wypowiedź. Chodzi o współczucie dla rikiego, że kupił sobie coś o kosztach auta premium a ma problemy coś a la mały czy duży fiat w czasach PRLu - nigdy nie wie czy dojedzie do końca dłuższej trasy i ile to potrwa.
                  Ale dobrze że o tym napisał, to trzeba nagłaśniać - żeby wymyślono coś lepszego.
                  • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 15:38
                    >nowy - to ma dużo zalet.

                    Moglbys wymienic?
                    My zawsze kupujemy uzywane. To znaczy ja kupilam raz, i doradzalam raz, ale jestem naprawde dumna z tego, bo udalo mi sie dobrze trafic. Moj to byla niemal nowka. Maz zawsze kupuje uzywane.
                    Za kilka tyg. bede musiala jezdzic nowym i boje sie , ze bedzie smierdzacy (mdli mnie od zapachu w nowych samochodach). Zimno sie robi i okien nie bede mogla miec otwartych. Dobrze, ze tylko raz w tyg. Dodatkowo obawiam sie, ze bedzie mial sporo wad skoro produkcja teraz wyglada jak wyglada. Dodatkowo japonczyk, ale czesci robione w usa... to zle wrozy.
                    Po pierwszym roku wychodzi wiele wad, ktorych gdy kupujesz nie jestes w stanie przewidziec. Np kiedys ogladalam samochod, ktory bardzo mi sie podobal, ale wlasnie mial problem z zapachem. Dobrze, ze ludzie pisali o tym w necie, bo bym musiala szybko sie go pozbyc. Po mieisacu bylabym w plecy z 10k$.
                    • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 18:55
                      Srubokretko, Zalety auta nowego:
                      - niewielka utrata wartości (kupiłem w promocji i to nawet nie wyprzedaż rocznika tylko z danego roku na poczatku roku, ze po roku wartość ubezpieczeniowa była wyższa niż cena zakupu), na auto moto było wielokrotnie wałkowane, ze nikt ci nie sprzeda auta prawie nowego bezwypadkowego i z małym przebiegiem za cenę dużo nizsza niż cena nowego
                      - dluzej posłuży bezawaryjnie i dluzej posłuży w stanie nadającym się do jeżdżenia
                      - ubezpieczenie za niska stawkę dostajesz choćbys i 5 szkod zrobiła w ostatnim roku
                      - często masz fajne finansowanie 50/50 bez odsetek
                      - gwarancja, rękojmia
                      - dotyk nowości,zapach nowości smile sorry ale mi nic w nowym aucie nie śmierdziało, był przyjemny zapach nowości ale bez problemu
                      - wszystkie części są fabrycznie nowe
                      - nikt nie wypowiedział foteli (kilka do kilkunastu km maja przejechane ale to nic)
                      - są nowsze wynalazki - kiedyś klima byla extrasem czy radio, obecnie to standard, tempomat kiedyś nie był znany

                      Srubokretka - ty mieszkasz w stanach - auta są tam prawie 2 razy tańsze niż w Europie, sa większe i nie ma norm unijnych - a zarobki wciąż 2 razy wyższe niż w Polsce - nawet bym się nie zastanawiał nad zakupem nowego tylko popędził do salonu
                      • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 19:52
                        - niewielka utrata wartości

                        Jaka niewielka?. Kupilam roczny, 1otys mil z gwarancja producenta (juz nie pamietam do ilu mil. Nie korzystalam nawet raz z serwisu odkad go mam). Kupilam go taniej o 20 tys $.
                        Wszyscy wiedza, ze jak wyjezdzasz z salonu, to juz straciles kupe szmalu.

                        - dluzej posłuży

                        Jakie to ma teraz znaczenie jezeli kujesz dobra, sprawdzona marke? Te ktore kupowalismy jezdzily bezawaryjnie ponad 100 tys mil. Pozniej lekkie poprawki. Jezeli kupujesz mercedesa, nissana, rovera to moze ten rok ma znaczenie, ale nie w przypadku np lexusa, hondy.

                        >- ubezpieczenie za niska stawkę dostajesz choćbys i 5 szkod zrobiła w ostatnim roku

                        u nas tak to nie dziala. Za wypadkowa jazde tak ci dopitola, ze lepiej bedzie ci sie oplacalo autobusem jezdzic. Poza tym za nowy jest wieksze ubezpieczenie. Przeciez to logiczne.

                        >- często masz fajne finansowanie 50/50 bez odsetek

                        teraz masz takie okazje? U nas daja ok 4 % Wtedy tez muszisz wiecej placic za ubezpieczenie.

                        - gwarancja, rękojmia

                        Gwarancje mialam. Zdaje sie mozna dokupic jak kupuje slaby samochod?

                        - dotyk nowości,zapach nowości

                        Wole 20K w kieszeni i jedzenie w zoladku. Mam kremowe wnetrze. Nie mialo ani jednej plamki. Pisalam juz, starsi ludzie nim jezdzili. Po dzieciach widzialam samochody w usa. Gdyby taki samochod mial miesiac,to za darmo bym nie wziela.

                        - wszystkie części są fabrycznie nowe

                        Nadal mam fabryczne. Opony do tej pory zmienilam, olej i dolalam plynu do szyb.

                        - nikt nie wypowiedział foteli (

                        Tego nie rozumiem.

                        - są nowsze wynalazki

                        Nie wiem czego z nowosci nie mam. Jak go kupowalam to byl fully loaded. Za self driving bym doplacila, reszte mam.

                        >nawet bym się nie zastanawiał nad zakupem nowego tylko popędził do salonu

                        To ty kup, a ja bede nim jezdzic. Tylko na taka wersje moge sie zgodzic. smile
                        Jest tylko jeden samochod , ktorego kupilabym nowego, ale nie maja go w salonach, a ja nie kupie kota w worku. Duzo tez pali, a przy obecnej polityce taki zakup to objaw braku rozsadku.
                        • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 23:06
                          Chodziło o wypierdziane fotele smile
                          Kupiłaś taniej o 20 tys $? To jaka była cena wyjściowa?
                          • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 01:41
                            50+.
                            >Chodziło o wypierdziane fotele smile

                            Zdecydowanie wole organiczne zapachy niz toksyczne. Przy zasikaniu mialabym juz z tym problem. Pierdy jednk sa zbyt efemeryczne, zeby brac je pod uwage wink
                          • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 09:18
                            bywalec.hoteli napisał:

                            > Chodziło o wypierdziane fotele smile
                            > Kupiłaś taniej o 20 tys $? To jaka była cena wyjściowa?

                            Cos mi się tu nie spina smile Kupiłaś auto ktore ma cennikowe 100 $ za nowy?
                            • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 09:29
                              Dealerzy aut mają ceny wyjściowe/cennikowe i potem dopasowują ofertę do klienta - ostatnie też było kupione taniej, do tego poprzednie zostało zostawione w rozliczeniu. Męża auto było tańsze o 130 k od wersji "cennikowej".
                              • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 09:31
                                no właśnie - czyli być może nowe kupilabys po negocjacji 15k taniej a stare roczne wypierdziane kupiłaś 20k taniej niż cennik. Warto dla 5k kupić juz stare i używane auto?
                                • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 09:42
                                  5 k? Nie wiem o jakiej klasie aut mówisz, ale w moim to jest drastyczna różnica i wynosi pewnie z 15% wartości nowego auta (tego po negocjacjach, a nie cennikowego, przecież wszyscy wiedzą jak to wygląda).
                                  • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 14:02
                                    powiem ci jak to wyglądało w praktyce
                                    Szukałem używanej Skody kompakt - w ofercie była dwu albo trzy letnia skoda z przebiegiem koło 80 tys za cenę X. Za 10k więcej miałem nowego Volkswagena (czyli lepsze auto) kompakt. Bez przebiegu.
                                    Ten rynek „prawie nowych” aut to są cechy:
                                    - drogo
                                    - po stłuczce lub wypadku
                                    - z dużym przebiegiem

                                    Auta maja przynajmniej 2 z tych cech
                                    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 14:03
                                      Nie, to rynek aut: ups, nie daję rady płacić leasingu, było tak pięknie ale się skończyło.
                                      • bywalec.hoteli Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 14:26
                                        thank you ty chyba kupujesz auta kilkakrotnie droższe od mojego wiec nie znam się, ja mówię o autach za drogich dla przeciętnego Polaka ale na zachodzie popularnych, dla ludu.

                                        Jeśli chodzi o twoje to może rzeczywiście ktos chciał zaszpanować i wziął porsche czy bmw w leasingu i po roku płacenia rat kilka tysięcy zrezygnował
                                • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 11:57
                                  >no właśnie - czyli być może nowe kupilabys po negocjacji 15k taniej

                                  W tym momencie za nowe placisz 15k drozej od ceny wyjsciowej , bo aut nie ma. Moze 15 to za duzo (nie wiem jak jest aktualnie), ale pol roku temu na samochodach w NJ byly poprzyklejane odrecznie napisane kartki "+ np 10K" i nazwa tego manewru. Na poczatku nie moglam zatrybic o co wogole im chodzi. Piewszy raz w zyciu cos takiego widzialam. Pojechalismy wiec ze znajomym z powrotem do NY i kupilismy juz po normalnej cenie. O znizkach nie bylo mowy. Za miesiac i u tego dealera bylo tez okolo + 10K wiecej.
                                  Swoje auto kupilam jak dopiero pojawily sie info o wirusie. Aut bylo mase w naszej okolicy, bo ludzie sprzedawali domy i przeprowadzali sie na "wies". Domy sprzedawali drogo (tak wtedy mysleli), kupowali tansze w innym stanie i kupowali sobie tez nowke auta, wiec stare byly bardzo tanie. Nikomu wtedy do glowy nie przyszlo, ze zrobia manewr z zamykaniem fabryk, czipami i cholera ich wie z czym jeszcze.

                                  >. Warto dla 5k kupić juz stare i używane auto?

                                  Naprawde nie wiemskad ci wyszlo 5. Juz ci napisalam,ze roznica byla 20, a jak jeszcze doliczylabym % gdybysmy wzieli pozyczke (wieksza za nowe) to roznica bylaby jeszcze wieksza. Czyli okolo + 4% w skali roku.
                                  Poza tym,nie rozumiem jak o rocznym aucie mozna mowic stare? Body nowego jest takie same, bajery tez, roznica jest tylko w milach i np w kamerze w lusterku. W przypadku samochodu z dlugowiecznymi bebechami rok to zaden minus. Mile tez, jezeli nie sa miastowe tylko autostradowe.
                        • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 23:42
                          Zależy jaką markę auta kupujesz i ile uda się wynegocjować zniżki w salonie, w moim przypadku auta roczne były droższe niż nowe, dużego wyboru używanych zreszta nie było.

                          Musiałabym kupić co najmniej 3-letnie i też czekać żeby trafić pasujący model żeby zaoszczędzić max 20 tys (PLN) a nawet mniej bo przy kupnie używanego muszę dodatkowo zapłacić podatek + ubezpiecznie (które w nowym mam w dobrej cenie).
                          • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 01:45
                            > w moim przypadku auta roczne były droższe niż nowe

                            To teraz, prawda?
                            Kiedys slyszalam, ze np mercedes mial ten problem, bo mlodsze modele byly badziej wadliwe.
                          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 09:44
                            Tak, ale Ty kupowała już w czasie kryzysu produkcyjnego i dlatego auta używane zwyżkowały. Teraz tez tak jest. Ja w sumie pisze o tych czasach sprzed 2-3 lat - wtedy kupowaliśmy ostatnie.
                            • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 12:37
                              Szukałam auta już w 2020 roku i w zależności od marki były spore różnice lub niewielkie, dodatkowo jest ulga na akcyzie na hybrydę. I przy drogim aucie jak dodałam podatek i pełne ubezpieczenie to oszczędność była bardzo niewielka i ciężko było znaleźć używane w opcji która mnie interesowała.
                        • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:20
                          Co innego uzywany w USA gdzie masz cala historie auta i dluzsze gwarancje a co innego w Polsce gdzie prawie na kazdym uzywanym cie orzna i oszukaja.
                          • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:33
                            To prawda. Chwala na niebie za carfax.

                            >na kazdym uzywanym cie orzna i oszukaja.

                            Dlatego nie chcialam blisko Ny kupic, bo blok wschodni dalej mile cofa.
                            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 05:33
                              Tylko ze jak nam skasowano auto i poszlo jak zwykle na aukcje ubezpieczen gdzie ludzi kupuja na czesci albo do odbudowy to przez 6 mies tego faktu carfax nie zarejestrowal smile a potem juz nie sprawdzalem czy wogole.
                              I auto moglo trafic do Polski jako bezwypadkowe.
                      • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 23:37
                        Zapach nowości w nowym aucie to smród - w każdym moim aucie musiałam jeździć z otwartymi oknami x dni i zostawiałam go na noc z otwartymi.
                        • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 01:50
                          >Zapach nowości w nowym aucie to smród

                          Dla mnie to jak jezdzenie droga komora gazowa sad Nie raz pawie wypuszczalam, jak bylam dzieckiem.
                          • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:13
                            Zgadzam się. Tez nienawidzę tego smrodu przemysłowego.
                            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:22
                              A niektorzy placa za ten zapach smile
                              • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:48
                                > A niektorzy placa za ten zapach smile

                                W mojej okolicy glownie Rosjanie leasuja nowiutkie samochody. Jak juz im zapach wywietrzeje, to po nowy dzwonia smile Oczywiscie merole, beemki, audi... no jak inaczej? i co dugi to Alex.
                            • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 08:57
                              Tak, okropny, jedno auto odbierałam zimą i tego samego dnia dojechałam do Kazimierza przy minusowej temp. z otwartymi oknami, inaczej głowa by mi eksplodowała. Brr.
                        • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 15:13
                          >Zapach nowości w nowym aucie to smród - w każdym moim aucie musiałam jeździć >z otwartymi oknami x dni i zostawiałam go na noc z otwartymi.

                          A ja uwielbiam. Pod warunkiem, że tapicerka skórzana. Bardzo lubię zapach nowej skóry. Przyznam się, że lubię także zapach w sklepach z dywanami, kleje i te klimaty wink
                          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 22:21
                            Wybrałam merino i był taki smród, że serio było mi słabo. big_grin

                            Swoją drogą, prawdziwa skóra jest w niewielkim procencie samochodów, w poprzednich tego nie wiedziałam. big_grin
                            • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 23:37
                              Ale ten smród to na pewno od skóry? Aż z ciekawości sprawdziłam, mam Nappę i miała i wciąż ma bardzo przyjemny "maślany" zapach. Może też zależy od marki samochodu ale wydaje mi się, że Nappa czy Merino wszędzie powinna być taka sama.

                              W ogóle bardzo lubię skórzane zapachy, także w perfumach. Na przykład Daim Blond SL smile
                              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 12.12.21, 00:35
                                To było połączenie zapachu gumy, skory, jakichś chemikaliow. Im droższe auto tym bardziej śmierdziało, naprawdę, glowa mnie bolała od tego smrodu a to był czas, gdy lubiłam nawet Black Afgano. 🤣

                                Na szczescie po jakichś 2 tyg przestało śmierdzieć.
                      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:18
                        Z autami to jak z babami - jedni tylko nowe i nietykane a inni wola juz lekko przechodzone bo wtedy wiekszosc probemow wyszlo na jaw?
                        • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:32
                          engine8 napisał(a):

                          > Z autami to jak z babami - jedni tylko nowe i nietykane a inni wola juz lekko p
                          > rzechodzone bo wtedy wiekszosc probemow wyszlo na jaw?


                          Jezu jesteś obrzydliwym seksista i mizoginem.
    • chatgris01 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 00:25
      Dlatego w chwili obecnej bardzo sobie chwalę hybrydę. Ma zalety elektryków bez ich wad, ładuje się sama, a benzyny spala najwyżej 4 litry na 100 km.
      Przypuszczam, że w przyszłości to raczej będą auta na wodór (przynajmniej te na dłuższe trasy).
      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:32
        Wada hybrydy jest to ze masz pod mask podwojne problemy - i te auta spalinwego i te elektrycznego.
        Jedyny praktyczny plus to oszczednsc paliwa .
        Chyba ze masz hybryde ktora mozna ladowac to masz dodatkowe malutkie plusy ze mozna do podladowac.
        Auta na wodor (ktore sa tez autami napedzanymi elektrycznie z ta roznica ze prad jest produkowany w ogniwie wodorowym) beda mialy zalete ze z rury leci woda destylowna ale wada jest koszt paliwa - wodor bedzie co najmniej tak drogi jak benzyna i spalanie bedzie podobne. Wygoda to szybsze tankowanie. Ale za 5 lat auto elektryczne naladujesz tez pewnie w 10 minut bo juz dzis jest ralna technologia aby kazde auto naladowac do pelna w 15 minut.
        Jazda na dlugaa trase juz obecnie nie jest duzym problemem - masz program w samochodzie ktory ci mowi dokladnie gdzie sie doladowac i nawet bierze pod uwage gdzie jest dostepnosc szybkiego ladowania i ci wyliczy gdzie ile ladowac aby zminimalizowac czas. Tak ze jazda na dluga trase elektrykiem przestanie byc realnym problemem.
        A siec ladowarek elektrycznych jest juz na tylee duza ze tankowanie wodoru bedzie dlugo z tylu jesli chodzi o dostpenosc ponewaz nie latwo bedie rozwiazac problemy zwiazane z dystrybucja i przechwywaniem woodoru
        W przyszlosci beda wiec auta i takie i takie.
        Dla tych co maja wlasne domy gdzie moga ladowac z wlasnych paneli na dachu a w razie braku pradu zasilac dom z samochodu przez tydzien - trudno o lepsze rozwiazanie niz elektryczne baterie. Dla tych w blokach gdzie ladowanie jest kloptliwe - wodor bedzie rozsadnieszym rozwiazaniem
    • brubba Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 14:49
      Mam pytanie: Czy w samochodzie elektrycznym źródłem napędu jest jakiś akumulator podobny do akumulatora w tradycyjnym samochodzie i jak się długo nie jeździ to ten akumulator się rozładowuje i jest do wymiany?
      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:05
        Nie, Akumulator trakcyjny jest takiego typu jak masz w smartfonie. Po prostu jest ich tam strasznie duzo polaczonych razem. Jak sie nie dlugo nie jezdzi to kazdy akumulator sie powli rozladowuje ale to ich nie zabija od razu. Akumulatory trakcyjne wytrzymuje ponad 10 lat - uwaza sie ze jak akumulator bedzie mial tylko 70% orginalnej pojemnosci to jest jego koniec. Kiedy sie je uzywa na codzien to glownie o dlugosci zycia decyduje ilosc ladowan i rozladowan i akulatory niszcza sie szybciej kiedy sie je rozladowuje do zera i laduje do pelna (tak samo jak komorki) a wiec nalezy je ladowac do 80% i rozladowywac do 20% aby przedluzyc im zycie.
        I tu wlasnie jest pies pogrzebany bo fabryka mowi ze masz zasieg 500 km od zera do 100% ale kaza ci uzywac tylko 60% tego wiec 300 km... ale jak od czasu do czasu rozladujesz do zera to sie swiat nie wali natomiast duzo stacji do ladowani sie wylacza kiedy bateria jest naladowana do 80%..
        • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 02:10
          No i jak zastawisz akumulator rozladowany przez dlugi ..dlugi czas to akumulator bedzie do wymiany a wiec jak sie nie jezdzi to nalezy to trzymac naladowanym
    • lisciasty_pl Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 17:20
      To że na autostradzie przy 160 km/h elektryk dużo zjada to dziwi chyba tylko tych którzy na fizyce głównie wagarowali suspicious Opór powietrza rośnie wykładniczo wraz ze wzrostem prędkości i czy to elektryk czy spaliniak będzie cierpiał powyżej 120 km/h. Tyle że w elektryku szybciej się kończy "bak" i tyle.
      Co do zasięgu to nie wiem co Ty tam masz, nasza kijanka 64kWh jakoś specjalnie nie odczuwa mrozu, zasięg spadł może ze 20%. Na pewno nie połowę, to jakaś kosmiczna bzdura.
      Póki co po nieco ponad roku i przejechanych 32 tys. km konkluzja jest taka że każda kolejna fura będzie na prund.
      Zasięg 400km przy spokojnej jeździe nie jest może tym co bym chciał mieć ale kilka razy w roku wycieczka gdzieś dalej nie stanowi problemu.
      • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 08:55
        Nikogo nie dziwi - po prostu zniechęca.
        • lisciasty_pl Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 10:54
          thank_you napisała:

          > Nikogo nie dziwi - po prostu zniechęca.

          Mnie bardziej zniechęca płacenie 60 zł za przejechanie 100km suspicious
          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 11:36
            Tylko tyle? big_grin
    • fitfood1664 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 12:32
      Napiszę banał, ale elektryki sa nieekologiczne, dlatego nie biorę pod uwagę kupna, to co dzieje się dzisiaj na rynku motoryzacyjnym to jakiś obłęd grupowy. Ja wiem, polityka, ale nie można dla polityki zaprzedać dobra ludzkości. Można?
      • lisciasty_pl Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 13:24
        fitfood1664 napisał(a):

        > Napiszę banał, ale elektryki sa nieekologiczne, dlatego nie biorę pod uwagę kup
        > na, to co dzieje się dzisiaj na rynku motoryzacyjnym to jakiś obłęd grupowy. Ja
        > wiem, polityka, ale nie można dla polityki zaprzedać dobra ludzkości. Można?

        Każdy samochód jest nieekologiczny, elektryk nie jest ani mniej ani bardziej nieekologiczny od reszty.
      • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 22:08
        Elektryk ma wiele zalet. Jest cichy, ma dobre przyspieszenie, o wiele mniej skomplikowna konstukcje i tansze utrzymaanie a na pewno przenosi miescje gdzie smord jest produkowany. A glownie chyba chodzi o to aby nie truc tam gdzie sa skupiska ludzi.
    • znowu.to.samo Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 14:09
      Nie wiem czy to było tu już poruszane bo nie czytałam wszystkich postów, ale mój ojciec uświadomił mnie, że bateria w takim aucie to jest najdroższa rzecz i jak padnie to samochód idzie od razu na złom, bo koszt wymiany bateri może przewyższyć koszt całego auta
    • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 04.01.22, 02:00
      Ciekawe co powstanie wokolo za rok, zeby ludziom sie nie nudzilo podczas ladowania

      twitter.com/sylwmat471/status/1477976544375197698?s=21&fbclid=IwAR2sv_sUrZojzM6os9tMNJSS2YS4N6EX4hCq7JXAaI_Xg56xwcsjtFrVzEE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka