• laluna82 Re: Plan B 12.12.21, 00:17
      Oj nie, gdyby nie powiodło mi się moje drugie małżeństwo, zostałabym już sama.
    • homohominilupus Re: Plan B 12.12.21, 00:28
      OJP 🤦‍♀️
      Durniejszego pytania xdawno nie słyszałam.
      No i podsmiarduje mi tu bywalcem.
    • figa_z_makiem99 Re: Plan B 12.12.21, 00:31
      Zostałabym sama, ewentualnie związek na odległość. Nie zamieszkałabym już z nikim.
    • ludzikmichelin4245 Re: Plan B 12.12.21, 01:12
      To ja w kontrze - uważam, że inwestycje, również emocjonalne, trzeba dywersyfikować. Obecnie nie wchodziłabym w związek nie mając mocnego przekonania, że dana osoba jest stosunkowo łatwo zastępowalna. Podejście "one and only" uważam za zbyt kosztowne. Taki starczy cynizm smile
      • ludzikmichelin4245 Re: Plan B 12.12.21, 01:21
        I chyba też nie chciałabym być w związku, co do którego mam poczucie, że "wyczerpał temat", że po nim przechodzę na "relacyjną emeryturę". Tzn. częściowo rozumiem to przeciwne podejście - jest to bliskie popularnemu w naszym kręgu kulturowym konceptowi bratniej duszy, połówki jabłka itd., ale jednak kojarzy mi się z jakimś rodzajem zależności emocjonalnej od jednego człowieka.
      • thank_you Re: Plan B 12.12.21, 16:21
        Ja z kolei nie chciałabym byc z kimś, kto jest zastępowalny, w sumie żaden z moich facetów nie był; nie byłabym w stanie byc z kimś „normalnym”, aczkolwiek nie chodzi mi o „porozumienie dusz” itp., tylko wyjątkowość charakteru/umiejetnosci/zdolnosci tego drugiego człowieka.
        • ludzikmichelin4245 Re: Plan B 12.12.21, 16:54
          thank_you napisała:

          > Ja z kolei nie chciałabym byc z kimś, kto jest zastępowalny, w sumie żaden z mo
          > ich facetów nie był

          No ale tu chyba występuje paradoks (chyba, że źle rozumiem). Jeżeli w Twoim życiu byli faceci A, B i C, to zaistnienie B świadczy o zastępowalności A, istnienie C o zastępowalności A i B itd.
          Zastępowalność rozumiem nie tyle jako niedostrzeganie unikatowości każdego człowieka, ale jako możliwość relatywnie łatwo osiągalnego wejścia w kolejny związek, gdy zaistnieje taka potrzeba czy konieczność.
          Przeciwieństwo zastępowalności to dla mnie zalatujące nieco józkiem podejście, że 15 lat temu spotkało się miłość życia i już nigdy nie da się tego doświadczenia powtórzyć.
          Miałam zatem na myśli, że nie chciałabym wchodzić w związek z poczuciem, że ten facet to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć i drugiej szansy nie będzie.
          • jolie Re: Plan B 12.12.21, 17:28
            A ja to chyba jednak rozdzielam - tzn. jak najbardziej dopuszczam, że można wejść w związek z kimś, kto nie jest wielką miłością. Z różnych względów, nawet praktycznych. Ale to nie znaczy, że jakiegoś faceta z przeszłości nie można nazwać miłością życia i że jest to równoznaczne z deprecjonowaniem związku aktualnego z tym nowym.
            • black_magic_women Re: Plan B 12.12.21, 19:44
              jolie napisała:

              > A ja to chyba jednak rozdzielam - tzn. jak najbardziej dopuszczam, że można wej
              > ść w związek z kimś, kto nie jest wielką miłością.

              Dwadzieścia parę lat temu, jeszcze w liceum, coś takiego powiedziała nam jedna z nauczycielek. Był jakiś cichy żal w jej głosie, który pamiętam do dzisiaj.
          • thank_you Re: Plan B 12.12.21, 19:46
            To jest paradoks - bo wchodząc w związek dokładnie tak czułam/myślałam (i nigdy nie chciałabym myślec inaczej o moim partnerze), a ze każdy kolejny był jeszcze lepszy, to po prostu fakt. smile
            • nuclearwinter Re: Plan B 12.12.21, 19:53
              To u mnie jest chyba podobnie. Po prostu będąc w związku nie mogę zakładać, że może jakiś tam inny będzie później i lepszy, bo to by niweczyło sens obecnego. A co będzie później, to się okaże później wink
      • boogiecat Re: Plan B 12.12.21, 17:08
        Mnie by brakowalo bliskosci cielesnej z mezczyzna. A ONS-y lub przelotne seksualne znajomosci by mnie nie usatysfakcjonowaly.
        Wiec gdyby moj aktualny zwiazek sie skonczyl- nie szukalabym desperacko, ale nie zamykalabym sie i gdybym spotkala faceta, ktory mnie pociaga i z ktorym sie dobrze rozumiem, to mialabym jak najbardziej chec i energie do stworzenia zwiazku.

        Ale nie znaczy to ani, ze mam relacyjny plan B, ani potrzebe emocjonalnej zaleznosci.

        Bo np. gdybym wyszla z krzywdzacej bliskiej relacji - seksualnej lub przyjacielskiej- to bym sie zakopala na dlugo w relacyjnej norze, lizac oderwana lape, zanim by ta chec i energia do nowych relacji powrocila.
        Ale to chyba jak wszyscy.
    • jasnozielona_roslinka Re: Plan B 12.12.21, 01:22
      nie
    • annaboleyn Re: Plan B 12.12.21, 02:25
      Mój plan B. zakłada elegancką samotność w niedużym pied a terre i całą kołdrę w końcu tylko dla mnie wink Czasem patrzę na faceta i myślę - hmm, inteligentny, zabawny, z bystrym okiem, w dodatku czarujący. I zaraz ta przyjemna, luksusowa myśl - nadal wolę mojego męża.
      Odkąd go znam - nie spotkałam mężczyzny, z którym chciałabym choć o stopień bardziej być. To miłe uczucie smile
      • marta.graca Re: Plan B 12.12.21, 10:50
        Polecam kupno drugiej kołdry 😉
        • annaboleyn Re: Plan B 12.12.21, 15:41
          marta.graca napisała:

          > Polecam kupno drugiej kołdry 😉

          Mam kilkanaście!
          >
    • klaviatoorka1 Re: Plan B 12.12.21, 08:26
      żyję z moim mężem już dłużej, niż z rodzicami
      dlatego nie wyobrażam sobie układania życia z kimś innym
      dostosowywanie się do cudzych zwyczajów, poznawanie upodobań, odkrywanie swoich słabości
      brrr
      mam dzieci, zwierzaki, przyjaciół, pracę i wiele pasji, nie byłabym samotna, w razie W
    • no_name33 Re: Plan B 12.12.21, 08:46
      W ogóle nie myślę o takim scenariuszu.
      Z dziewczynami w pracy zgodnie twierdzimy, że gdybyśmy teraz miały sobie układać relacje z facetami to chyba "no way".

    • zuzanna_a Re: Plan B 12.12.21, 09:37
      Chyba oszalałaś.
      Mam chłopa od 20 lat, jest idealny ( rowniez dzieki mnie w koncu zwiazek to ciagla praca) - rozumiemy sie bez słów.
      Pakowanie sie w to drugi taz, to jak ktos kazałby mi drugi raz podstawowke i liceum robić.
      Never.
    • solejrolia Re: Plan B 12.12.21, 16:04
      Jesu, co za pytanie. Nie. Nie mam planu B. Nie mam nikogo w odwodzie. O popsuciu związku wcale nie myślę, bo mam fajny związek. Ale oczywiście zawsze może sie wydarzyć coś nieoczekiwanego.
      Myślę jednak, że najpierw musiałabym znaleźć się w takiej sytuacji, i musiałabym nauczyć się żyć w samotności i czerpać zadowolenie z takiego życia w pojedynkę, polubić siebie-samotną, uporządkować emocje.
      A dopiero potem mogłabym pomyśleć o kimś innym.
      Choć znam takie osoby, które po stracie męża natychmiast szukały/ znajdowały kolejnego partnera, gdyż nie potrafiły zupełnie być samej. I to było przykre (również dla dzieci, czy dla rodziny męża) . I chyba nie ma nic bardziej żałosnego jak poszukiwanie w desperacji portek.
      • jolie Re: Plan B 12.12.21, 16:22
        Przyznam, że nie bardzo rozumiem, dlaczego znalezienie kolejnego partnera po stracie męża (czyli jak rozumiem jego śmierci) jest źle ocenianie. Jak ktoś potrzebuje, to niech szuka szybko. Ktoś nie czuje potrzeby, to nie szuka. Czasami szybkie znalezienie następcy wynika z sytuacji - np. wieloletni przyjaciel domu deklaruje się, bo nie che już czekać i ja to rozumiem. A i z czysto pragmatycznych powodów lepiej zacząć wcześnie, bo to może potrwać. Ale ja z tych niecierpliwych, może dlatego.
        • solejrolia Re: Plan B 12.12.21, 16:44
          Źle oceniane... nie wiem czy w ten sposób bym to nazwała, ale wiedz, że to cholernie boli.
          Jak umiera człowiek, to nie jest on wyłącznie mężem.
          Jest również ojcem.
          Dziadkiem. Wujkiem.
          A też ukochanym kuzynem. Chrześniakiem....
          etc etc.... i jeśli nei znalazłaś sie w podobnej sytuacji to nie zrozumiesz jakie emocje są po stracie kogoś kogo się kochało a kto szybciutko, np w ciągu 3-5-8 tygodni po śmierci zostanie zastąpiony
          • jolie Re: Plan B 12.12.21, 16:51
            Nie straciłam ojca ani jeszcze męża, owszem. Ale kuzynka straciła tragicznie męża i owszem, dosyć szybko znalazł się inny facet. Nie widziałam w tym nic złego, to jej życie. I w mojej ocenie nie umiejsza to tamtej tragicznie zakończonej relacji.
    • ojejkucozadzien Re: Plan B 12.12.21, 17:02
      Mój plan to 4-5 kotów i szczęśliwe życie.
    • angazetka Re: Plan B 12.12.21, 17:41
      Gdybym miała teraz kogoś w odwodzie, byłoby to niezawodnym znakiem, że związek już mi się posypał. Więc nie, nie mam.
      Poza tym umiem być sama.
    • kura17 Re: Plan B 12.12.21, 17:52
      hm, od lat mam wielu kochankow ... niestety oni tez maja wiele kochanek, wiec moze nie sa najlepszym materialem na plan B ...
    • jednoraz0w0 Re: Plan B 12.12.21, 18:08
      o bosz, nie! napawałabym się całym łóżkiem dla siebie i kupowaniem i gotowaniem tylko tego co JA lubię.
    • fragile_f Re: Plan B 12.12.21, 18:11
      Moim planem B jest słodka samotnosc z kotami i okazjonalnym spotkaniem na jakieś zboczeństwo.
      • annaboleyn Re: Plan B 12.12.21, 18:16
        fragile_f napisała:

        > Moim planem B jest słodka samotnosc z kotami i okazjonalnym spotkaniem na jakie
        > ś zboczeństwo.

        big_grin big_grin big_grin
        >
      • ojejkucozadzien Re: Plan B 12.12.21, 18:18
        big_grin
    • suki-z-godzin Re: Plan B 12.12.21, 18:19
      O, bywalec znów zadaje wścibskie pytania pod nowym nickiem.
      • annaboleyn Re: Plan B 12.12.21, 20:09
        suki-z-godzin napisał(a):

        > O, bywalec znów zadaje wścibskie pytania pod nowym nickiem.
        >
        Tracę czujność na starość sad O obrączkach tez pewnie on?
      • bywalec.hoteli Re: Plan B 13.12.21, 00:23
        to nie ja
    • zuleyka.z.talgaru Re: Plan B 12.12.21, 18:21
      Ależ mam też C D E - bowiem panowie krótko żyją.
    • primula.alpicola Re: Plan B 12.12.21, 20:03
      Bywalec ty wścibska gadzino.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka