lwica_24
18.04.22, 11:07
Kolega ma na stanie rodziców ( 92 i 99 lat). Jedno w zasadzie leżące ( wstaje z pomocą do posiłków i toalety), drugie ciut lepiej, zdolne do samoobsługi w niewielkim stopniu. Opiekowała sie nimi pielęgniarka . Wynagrodzenie 6 tys zł+ ubezpieczenie+ całodobowe wyżywienie+ zakwaterowanie+ 6 tygodniowy urlop+ 1,5 dnia wolnego ( w Święta więcej).
Tuż przed Świętami zachorowało dziecko znajomej owej opiekunki i opiekunka-pielęgniarka została poproszona o "posiedzenie z dzieckiem" i radę co robić. Kolega prosi, zeby tam nie chodziła. Groźba przywleczenia choroby zakaźnej ( a z wywiadu wszystko na to wskazywało) była duża a skutki mogłyby byc tragiczne ( dla rodziców kolegi, nie dla opiekunki). Opiekunka, że załozy maseczkę i kolezance trzeba pomóc. Opieka lekarska ( NOL, SOR) jest dostępna. Dzwoni z pytaniem czy to wystarczy - potwierdzam, że nie. Ryzyko za duże.
Opiekunka robi swoje.... ma w doooopie zdrowie i życie podopiecznych.