Jechalismy dzis na Nowogrodzką. Rowerami. Przez plac Zamkowy. A na placu
jakiś wystep. Ludzików troche sie zebrało, na scenie Artuś Barcis.
Cos na temat sztuki aktorskiej mówi, jak sie aktor przed wystepem rozgrzewa.
I podaje przykład - częste powtarzanie zdania "i cóż, że ze Szwecji". Na
rozgrzanie miesni twarzy.
Barcis schodzi ze sceny, podchodzi do widowni i prosi o szybkie powtarzanie
tego zdania. Pierwszy facet z trudem, ale powtarza. Aktor łapie nastepnego z
brzegu.
A ten, bełkocząć, mówi, że nie wie o co chodzi, bo on tu na browar przyszedł.
Zalany był w trupa
Cały Zamkowy w smiech, a Barcis na to, że browar źle wpływa na dykcje