Mam pocieszną ciocię, to siostra mojej matki. Od wielu lat utrzymujemy regularny kontakt telefoniczny, tak raz na dwa miesiące. W rozmowach ciocia zawsze dziarsko atakowała Amerykę, miałam kursy uświadamiające, jaka ta Ameryka jest fe. Pozwalałam się cioci nagadać, a potem przekierowywałam uwagę ciocii na jakiś inny temat, prace ogrodnicze np.
Ostatnio zaczęłam częściej telefonować, raz na dwa tygodnie. I zauważyłam, że od początku wojny nie było ani jednej tyrady na temat złej Ameryki. No to postanowiłam wybadać sytuację i powiedziałam coś takiego: no, w Ukrainie Ruscy zabijają, gwałcą, bombardują, więc to chyba dobrze, że wojska amerykańskie są w Polsce. Ciocia nie protestowała, nie było też żadnej tyrady. Więc dalej mówię, ciociu cieszę się, że i z moich podatków wzięła się ogromna amerykańska pomoc militarna dla Ukrainy, cieszę się, że i Polska ( jej bezpieczeństwo) ma się całkiem dobrze z powodu moich podatków. A ciocia nie zaprotestowała, nie wygłosiła też tyrady.
Taką mam pocieszną ciocię