Dodaj do ulubionych

Niewiedza o PRL

29.04.22, 10:03
Tu akurat lekki temat - kulinarny. Ale jaki bezsensowny. Ręce opadają. Autorka mogła się mamy czy babci spytać, a nie wypisywać bzdury że wodzianka czy babka ziemniaczana to potrawy rodem z PRL albo że typowy niedzielny obiad to była panierowane mortadela - do której zresztą dalej porównuje..... polędwicę wołową, jako podobny zamiennik schabu.
buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,28279681,tak-sie-jadlo-za-czasow-prl-u-oto-10-kultowych-dan-czesc-z.html
To nie pierwszy artykuł tego typu na gazecie o PRL, co się jadło, jak się mieszkało, jak ubierało itp. - ale prawie wszystkie są pisane przez jakieś dzieciaki, które mają tylko jakieś mgliste i najczęściej fałszywe wyobrażenie o tamtych czasach.
Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:07
      "To nie pierwszy artykuł tego typu na gazecie"

      Prawoe kazdy artykul na gazecie to stereotypy, fantazje autora pod zalozona tezę, fikcyjne wywiady i opinie, oraz rozne brednie swiadczace o zupelnym oderwaniu od wiedzy podstawowej🙄
    • 1matka-polka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:12
      Tak, ten kaealek rzeczywiscie smieszny:

      "Bryzol przyrządzano przeważnie z rozbitej polędwicy wołowej i podawano z duszoną cebulą oraz pieczarkami. Podobnie jak mortadela, danie to miało poniekąd zrekompensować trudno dostępny schab."
            • daniela34 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:40
              Babka ziemniaczana - dobra rzecz. Tak nawiasem mówiąc, potrawa w mojej rodzinie w PRLu kompletnie nieznana smile jesteśmy z Małopolski z korzeniami kresowymi z jednej strony. Babki nikt nie robił. Pierwszą babkę ziemniaczaną robiłam z mamą jako nastolatka.
                • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 23:52
                  W guglu przepisow jak naplute. Co prawda zatkalo mnie, bo wlasnie znalazlam babke ziemniaczana w kategorii potrawy miesne big_grin

                  mama robila z ziemniakow startych jak na placki ziemniaczane, dokladnie odsaczone, z jajkiem, cebulka, pieczone w brytfance
                  babcia piekla na blasze, szpikowala sloninka i/lub dodawala boczek albo wedzonke

                  wiem, ze jest wersja z kwasna smietana, ale u nas nikt tak nie robil

                  a z przypraw to rozne wariacje, sol, pieprz, czosnek, listek bobkowy, jagody jalowca i inne (oczywiscie nie wszystko naraz)
            • ponis1990 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 12:13
              Mnie tez, a że w czerwcu jadę do Białegostoku to szukam aktualnie na mapie, gdzie ją tam można zjeść ;p Chyba że któraś emama może polecić jakąs knajpkę, najlepiej w okolicy centrum?
              • matacznik Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 12:25
                ponis1990 napisała:

                > Mnie tez, a że w czerwcu jadę do Białegostoku to szukam aktualnie na mapie, gdz
                > ie ją tam można zjeść ;p Chyba że któraś emama może polecić jakąs knajpkę, najl
                > epiej w okolicy centrum?
                >
                To:

                Nowa Bajka

                Koniecznie wątróbka na przystawkę, a potem np. steki.
              • mimi.mami Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 18:34
                ponis1990 napisała:

                > Mnie tez, a że w czerwcu jadę do Białegostoku to szukam aktualnie na mapie, gdz
                > ie ją tam można zjeść ;p Chyba że któraś emama może polecić jakąs knajpkę, najl
                > epiej w okolicy centrum?
                >

                Jeżeli zawedrujesz do Supraśla ( warto!) To zajrzyj do Jarzębinki.
          • 1matka-polka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:31
            alpepe napisała:

            > Erzacem schabu miała być mortadela, czytaj uważnie.
            >


            "Bryzol przyrządzano przeważnie z rozbitej polędwicy wołowej i podawano z duszoną cebulą oraz pieczarkami. Podobnie jak mortadela, danie to miało poniekąd zrekompensować trudno dostępny schab."
          • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:44
            alpepe napisała:

            > Erzacem schabu miała być mortadela, czytaj uważnie.
            >

            Czytam uwaznie - bryzol z poledwicy, podobnie jak mortadela mial rekompensowac trudno osiagalny schab big_grin big_grin big_grin
            • iwles Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:00

              Ale wołowina była bardziej dostępna niż schab.
              W każdym barze miałaś tatar wołowy, stal zaraz obok galarety z nóżek.
              To teraz wołowina jest droższa od wieprzowiny.
            • em_em71 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:03
              Ja nie mam żadnych wątpliwości co intencji. Mortadeka miała ribić za schabowe, a wszelkie rumsztyki i bryzole byly o wiele bardziej popularne, bo wołowina była tania. Gorzej z pieczarkami, te uchodziły za luksusowy dodatek. Zmora stołowek: sztuka mięsa wołowego w sosie.
              • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:15
                Wolowina byla tania, ale "wolowina" nie jest synonimem "poledwicy wolowej". Poledwica nie byla bardzo droga, ale za to trudno dostepna i na pewno nie robila jako zastepstwo za schaboszczaka.

                Juz nie mowie, ze PRL liczyl sobie kilka dziesiatek lat i o ile tzw wolciel zk/bk w czasach kartkowych byl do zdobycia, o tyle za Gomulki schabowy krolowal w kazdej gospodzie, w przeciwienstwie do wolowiny.
                • iwles Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:19

                  No ale tatar był właśnie z polędwicy wołowej.
                  Serio, wołowina była bardziej dostępna i tania. Nienawidziłam tych wołowych rumsztykow, w szkole nazywaliśmy je "podeszwa".
                  • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:30
                    Zapewniam cie, ze tatar nie byl z poledwicy smile, chyba ze w dobrych restauracjach. Z wolowiny to owszem, o ile nie byl (zreszta prawidlowo) z koniny kupowanej w tanich jatkach przez ludnosc, a w hurcie przez "masowe zywienie". Popytaj gastronomikow i zaopatrzeniowcow, jeszcze sie paru z tamtych lat uchowalo
                    • iwles Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:35

                      Ale w domach na każdej imprezie był tatar, z polędwicy. Na kartkach to się nazywało "wołowina bez kości" 😁
                      Bo że w knajpach nie był z polędwicy, to i dziś mam takie podejrzenia. I dziś nawet bardziej, niż wtedy.
                      • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:41
                        Totez wlasnie pisalam - w czasach kartkowych wolciel zk/bk byl do zdobycia - co nie znaczy, ze zawsze osiagalny - a dwadziescia lat wczesniej krolowal schaboszczak, tani i powszechny. PRL to nie jednolity czas.
                      • bananananas Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 15:37
                        iwles napisała:

                        >
                        > Ale w domach na każdej imprezie był tatar, z polędwicy. Na kartkach to się nazy
                        > wało "wołowina bez kości" 😁
                        > Bo że w knajpach nie był z polędwicy, to i dziś mam takie podejrzenia. I dziś n
                        > awet bardziej, niż wtedy.
                        >
                        Na kartki było jednak byle co. Polędwica była droga zawsze i chyba zawsze kupowana na targu lub "od baby" Ewentualna jej obecność w sklepie ograniczała się po poziomu poniżej lady wink
                        • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 15:41
                          Poledwica koszmarnie droga nie byla, tyle co dobra szynka mniej wiecej kosztowala, a w komercyjnych - kiedy juz sie pojawila, bo nieczesto bywala - nawet dawalo sie kupic z lady, a nie spod.

                          Na kartki dobry towar tez byl, tylko w malych ilosciach i zalapywalo sie pierwsze 10-15 osob z kolejki. Poza, oczywiscie, takimi, co na zapleczu miesnego mieli swoja wlasna siatke smile
            • annaboleyn Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 20:39
              Ja też zawyłam, ale zaczęłam się zastanawiać- może wtedy z polędwicą wołową było jak kiedyś z homarami? Danie dla plebsu i wojska, łatwo dostępne, wszędzie i tanio? wink
      • mdro Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:56
        To nie jest aż tak głupie, jak się wydaje (tzn. jest, ale ma pewne podstawy). Pamiętam, jak w 1982 (może 83?) byliśmy na letnisku w podlubelskiej wsi i mama z ciocią wyprawiły się po zakupy do pobliskiego miasteczka. Wiadomo - reglamentacja, brak wszystkiego, a dostępne na kartki mięso to na ogół jakieś ochłapy (i dobrze, gdy ich starczyło). Tymczasem wróciły całe rozanielone i z torbami pełnymi pięknej wołowiny. Ludność miejscowa najwyraźniej tego rodzaju mięsa za pożądane nie uważała, bo sobie leżało i czekało na nabywcę...

        (A bryzol w restauracji był w cenie schabowego jeszcze pod koniec lat 80.).
        • default Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 20:15
          Pytanie jak "piękna" była ta wołowina, zakładam że sama nie potrafiłaś wtedy tego ocenić, pamiętasz zachwyt mamy i cioci. Natomiast prawda jest taka, że wołowina występowała w sklepach głównie pod postacią rąbanki, czyli krowy pozbawionej najcenniejszych części (czyli polędwicy) i pociętej na dość przypadkowe kawałki. Z których ewentualnie można było sobie coś "pięknego" wykroić. Piszę o latach 80-tych. Wcześniej rzeczywiście udawało się nabyć polędwicę, mój tato robił świetne befsztyki. Także bitki wołowe to było danie dość rytmicznie pojawiające się na stole.
          • ichi51e Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 20:28
            Przypominają się zmiennicy i matka mówiąca o świetnym miesie
            „Maryśka
            - a co ty to opowiadasz. przecież ołtarzeska bardzo dobrze wie co robi i co mówi. Kładzie takie mięso do mleka kwaśnego na jakieś pół godziny, płucze no i zalewa octem. za dwa tyg. masz pieczeń ( pociąga nosem)jak na kartki
            kaska
            - ja tam tego do ust nie wezmę
            piórecka
            - widzisz ją a wczoraj to myślisz że co jadłaś.”
            • daniela34 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 21:09

              > - widzisz ją a wczoraj to myślisz że co jadłaś.”


              Mój ojciec się tak po fakcie dowiedział, że zjadł koźlinę. Był głęboko przekonany, że to była pyszna cielęcinka, dopóki pozostali biesiadnicy nie zaczęli przy stole znacząco meczeć.
              • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 21:54
                daniela34 napisała:


                > Mój ojciec się tak po fakcie dowiedział, że zjadł koźlinę. Był głęboko przekon
                > any, że to była pyszna cielęcinka, dopóki pozostali biesiadnicy nie zaczęli pr
                > zy stole znacząco meczeć.

                Moj sie nigdy nie dowiedzial, ze jadl konine. Mama mu skutecznie wmawiala, ze taka ladna chuda wolowine udalo jej sie dostac smile
                Fakt, byli wtedy mlodym malzenstwem na dorobku, ale i tak dowiedzialam sie o tym dopiero po smierci ojca. On umarl w nieswiadomosci, czym byl jakis czas karmiony.
                • daniela34 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 22:19
                  Tak właśnie to wyglądało. Czy dodałam, że oni pozostali biesiadnicy to: przyszła teściowa, koleżanka-narzeczona, przyszła szwagierka i przyszły szwagier? Nie? No to właśnie byli oni. W czasach niedoborów i kartek rzecz jasna.
          • heca7 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 21:22
            Nie znosiłam bitek wołowych. Teraz sobie uświadamiam , że tak naprawdę same bitki były naprawdę dobre. Niestety przez lata wręcz zmuszano mnie do żarcia kaszy gryczanej do nich uncertain A ja wszelkich kasz nienawidzę, bez znaczenia jest ich rodzaj i kunszt przygotowania. Nienawidzę, rosną mi w ustach, śmierdzą i odkąd się wyprowadziłam z domu wreszcie mogę nie jeść. Ale bitki bym zjadła wink
          • mdro Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 00:04
            "zakładam że sama nie potrafiłaś wtedy tego ocenić"

            Aż tak młoda nie jestem wink, a moja rodzicielka miała dość wysokie wymagania, jeśli chodzi o jedzenie. Wołciel z kością to była rąbanka, ale - zwłaszcza jeśli nie odbywało się to przemysłowo - potrafiono mięso rozebrać tak, by wykroić lepsze części. (Choć istotnie, w latach 90.okazało się, że można to zrobić dużo lepiej wink).
    • suki-z-godzin Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:33
      W zalozonym przeze mnie wczoraj watku o wypozyczalniach PTTK, jedna forumka sugeruje, ze wypozyczalnie te padly bo ludzie pozyczali sprzet na cale miesiace, zamiast oddawac po uzyciu.

      A wypozyczalnie kaset VHS pewnie padly, bo ludzie nie oddawali kaset na czas big_grin


      Czekam na moment, w ktorym gimbaza zacznie pisac, ze w PRLu "przeciez mozna bylo powiadomic mailem".
      • atoness Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:37
        Opowiadałam kiedyś koleżankom, jak jeździłam na zajęcia na drugi koniec Warszawy. W skrócie: długo i z przesiadkami. Jedna z nich zapytała tonem sugerującym, że jestem nie całkiem mądra: To nie mogłaś metrem? smile
      • cysorz-bez-poczty Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:26
        suki-z-godzin napisała:
        > W zalozonym przeze mnie wczoraj watku o wypozyczalniach PTTK, jedna forumka sug
        > eruje, ze wypozyczalnie te padly bo ludzie pozyczali sprzet na cale miesiace, z
        > amiast oddawac po uzyciu.


        Nie ludzie tylko ty.
        A w ogóle:
        suki-z-godzin napisała:
        > Korzystalyscie? My co roku wypożyczaliśmy łyżwy na całą zimę, skorzane, z butem
        > , a jakże.


        A za dwadzieścia minut:
        suki-z-godzin napisała:
        > > Korzystalyscie?
        >
        > a wiesz że nie, w ogóle nie miałam pojęcia że PTTK prowadziło wypożyczalnie.

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,173529380,173529380,Wypozyczalnie_PTTK_pamietacie_.html?p=173529519
    • leosia-wspaniala Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 10:49
      Mnie tam najbardziej rozwalił ten fragment: "Wodzionka czy też wodzianka to zupa, która jak sama nazwa wskazuje, królowała głównie na Śląsku. " big_grin Nie wiem, w którym miejscu nazwa zupy wskazuje na Śląsk.
      • default Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 21:04
        Tutaj jest niezły kwiatek 😄
        buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,28131788,konopnicka-i-dulebianka-wiez-ktora-lamala-wszelkie-konwenanse.html
        Autorka pisze, że Konopnicka mając 7lat przeniosła się z rodzicami "na przedmieścia Warszawy, dokładniej - do Kalisza".
        Nieco zdębiałam przeczytawszy te rewelację, bo Kalisz na przedmieściach Warszawy nijak mi nie pasował .... A to chodzi o dzielnice Kalisza : Warszawskie Przedmieście.
        😄
    • princesswhitewolf Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:23
      poza kogiel mogiel, blok czekoladowy, galatow, ciastek orzeszkow.....

      to nie przypominam sobie zadnej potrawy z listy. A PRL skonczyl sie jak mialam 17/18 lat.

      To chyba zalezy tez od mody w danym regionie...

      • andaba Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:37
        Ja pierwsze słyszę o chlebie z koncentratem.

        Natomiast w internacie dawali nam twarożek z koncentratem, też pierwszy (i ostatni) raz się z tym spotkałam.

        Ja się wychowałam na wsi, więc trochę mam problem z weryfikacją - mięso miałam na co dzień, mortadelę się jadło do kanapek, a na niedzielny obiad był pieczony drób.
        • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 11:45
          andaba napisała:

          > Ja pierwsze słyszę o chlebie z koncentratem.
          >
          > Natomiast w internacie dawali nam twarożek z koncentratem,

          Ha, popularna "awanturka", twarozek z koncentratem i rozgniecionymi szprotkami na kanapce, szalenstwo lat 60-tych, jeszcze w pierwszej polowie 70-tych serwowany na prywatkach, pozniej jakos zniknal chyba
        • aqua48 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 12:34
          andaba napisała:

          > Ja pierwsze słyszę o chlebie z koncentratem.

          Ja jadłam z upodobaniem. Poza sezonem pomidorów nie było to się koncentratem opędzało smile
          Za to nie jadłam bloku czekoladowego. Pamiętam, ze był w sklepach ale zawsze mi mówiono że nie wiadomo z czego to jest, a w domu, dopóki nie wprowadzono cukru na kartki to piekło się ciasta.
        • mayaalex Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 22:08
          moja kolezanka miala takie kanapki, z koncentratem pomidorowym i czasem do tego byla pokrojona surowa cebula. Bardzo jej zazdroscilam, moja mama nie uznawala takich wynalazkow, jadlam z okropnymi wg mnie wedlinami, ktorych nie znosilam. Czasem kolezanka zgadzala sie na zamiane smile
          • majenkir Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 22:11
            mayaalex napisała:
            > moja kolezanka miala takie kanapki, z koncentratem pomidorowym i czasem do tego byla pokrojona surowa
            cebula.


            Mój tata do tej pory to jada. Ja też bardzo lubiłam 🙂
            • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 22:16
              Mialam w czasach kartkowych kolezanke, ktorej matka byla kierowniczka stoiska miesnego w Sezamie. Kiedys niesmialo zapytala, czy nie zamienilabym sie z nia - jej kanapka z szynka za moja z pasztetowa, bo ciekawa jest, jak pasztetowa smakuje, nigdy tego nie jadla smile
        • memphis90 Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 08:30
          >Ja pierwsze słyszę o chlebie z koncentratem.
          Ja bym mogła jeść do dzisiaj... Chleb świeży, masło, koncentrat i sól. Albo na żółty ser zamiast keczupu - pyszka. Przedkładałam chleb z koncentratem nad wszystkie pyszne szyneczki, które uparcie usiłowano mi w dziecinstwie wciskać.

          Ale mieliśmy też opiekacz do grzanek, nie taki jak teraz sandwich-maker czy toster, tylko mini ruszcik + grzałka termiczna. Wkładało się kanapkę z serem i obowiązkowo majerankiem i ten ser się zapiekał z wierzchu. Cudo...
          • tt-tka Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 09:32
            O, ja na takim ruszciku podpiekalam parowki !
            a chalke sie kroilo w grube plastry, maczalo w mleku, obtaczalo w jajku i rzucalo na patelnie, podawalo goraca i na slodko, mniam
          • chatgris01 Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 10:52
            memphis90 napisała:

            > > Wkładało się kanapkę z serem i obowiązkowo majerankiem i ten ser się zapiekał z wierzchu. Cudo...


            Ja takie kanapki z serem (oraz kielbasa, keczupem i kiszonym ogorkiem) zapiekalam w prodizu (toster mielismy taki z klapkami przyciskajacymi kromke do rusztu, wiec mozna bylo w nim zapiec tylko sam chleb bez niczego).
        • arwena_11 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 18:21
          Ja znam kogel mogel, lornetę z meduzą "nóżki" pod ro,nami postaciami sama często robię. Jak mi zostaję mięsa z rosołu i samego rosołu. Jadłam bułkę z mlekiem. Mortadela to raczej na kanapki, ale u nas rzadko kiedy, bo mało kto lubił. Z babka ziemniaczan spotkałam się dopiero jako dorosła na wakacjach na Podlasiu. Nigdy nie jadłam, bo tam jest cebula a ja mam uczulenie.
    • aandzia43 Re: Niewiedza o PRL 29.04.22, 17:58
      To nie kwestia tego że dzieciaki piszą tylko kiepskiej jakości dziennikarstwa. Takie tam popłuczyny. Młody ma prawo nie wiedzieć (zresztą każdy dziennikarz ma prawo nie wiedzieć wszystkiego o każdej epoce), ale pretendujący do przyzwoitego dziennikarstwa ma obowiązek sprawdzić u źródeł.
    • memphis90 Re: Niewiedza o PRL 30.04.22, 08:35
      U nas jadało się na śniadania mleko z chałką, ale nikt nie nazywał tego "nadrobieniem", tylko "mlekiem z chałką".

      Ale lubię pomysłowośc gazety - najlepsze są przepisy na obiady z resztek, zaczynające się od "weź 1,5kg ugotowanych ziemniaków, które zostały z dnia poprzedniego..." big_grin big_grin big_grin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka