Dodaj do ulubionych

Prewencja małżeńska

31.05.22, 10:40
Na bazie wątków o odchodzeniu i o mężach pasożytach, oprawcach etc. zastanawiam się czy przed związkiem z partnerem te jaskrawe wady są niezauważalne. Życie znam, stara już jestem, ale uważam w wielu przypadkach tragedii można by było zapobiec. Czy uważacie, lub tak zrobiłyście, że wspólne mieszkanie np. "na próbę" jest w stanie pomóc zauważyć wady drugiej osoby. Myślę tu bardziej o naszych dorastających dzieciach, zakochanych miłością ślepą i nie zdających sobie sprawy, że lecą być może jak ćma do ognia.
Obserwuj wątek
      • mava1 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:02
        >Oczywiscie ze widac,

        oczywiscie, że nie widać. Przynajmniej nie zawsze.
        mój osobisty mąż zmienił się z dnia na dzień, po ślubie. też sobie tego nie wyobrażałam.
        Przed - był "ubiegającym sie", zdolny był do wszystkiego niemal. Np. kiedy zadzwoniłam do niego, że zepsuł mi się samochód to następnego dnia był u mnie, 500 km dalej, żeby ten samochód naprawić (czasy PRL, "samochód" to maluch). Mimo ze był to środek sezonu wakacyjnego a on musiał załatwić sobie urlop z dnia na dzień.
        Po ślubie, kiedy zadzwoniłam do domu, żeby przyjechał po mnie do pracy (6 km, mielismy jeden samochód) bo nie mam jak dojechać do chałupy (było po 0.00) to mi powiedział, żebym wzięła taksówkę.Taksówka oczywiście z moich pieniędzy bo wspólnego konta nigdy nie mieliśmy
        To jeden z przykładów ale właśnie jaskrawo oddający, jak facet potrafi się zmienic w "posiadacza" (żony).
        Gdyby nie dzieci to dawno spusciłabym go z wodą. Jednak sama pochodze z rozwiedzionej rodziny, wiem jak to wyglądało, zarówno ze strony dzieci, jak i umęczonej (zarobkowaniem na dzieci) matki. Nie chciałam robić tego swoim własnym dzieciom więc często zagryzałam zęby. Cóż, źle "wybrałam" i to moja wina a nie dzieci.
        Na szczęście mąż nie ma dyskredytujacych wad, typu chorobliwa zazdrość, przemoc czy alkoholizm.
        Jednak gdybym dzis miała wiedzę, jakim będzie mężem to nigdy bym za niego nie wyszła.
        • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:11
          Jezuu, skąd pomysł, żeby dzwonić po kogokolwiek w środku nocy i domagać się podwózki z pracy (pomijając zupełnie ekstremalne sytuacje typu złamana noga i konieczność udania się na pogotowie).

          • buka-123 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 17:47
            To raczej całkiem uzasadniony pomysł. Ludzie są razem, troszczą się o siebie, pomagają sobie, martwią. Facet wychodzi po żonę/dziewczynę, kiedy jest późno, żeby nie wracała sama jeżeli nie wraca samochodem, taksówką. W moim mniemaniu to norma. W twoim nie. To najlepiej pokazuje różnice w wyobrażeniu, wychowaniu, pojmowaniu norm. Może stąd konflikty kiedy następuje zderzenie tych różnic. Wcześniej się ich nie dostrzega lub są maskowane.
            • ritual2019 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 20:30
              buka-123 napisała:

              Ludzie są razem, troszczą się o siebie, p
              > omagają sobie, martwią. Facet wychodzi po żonę/dziewczynę, kiedy jest późno, że
              > by nie wracała sama jeżeli nie wraca samochodem, taksówką.

              A dlaczego facet? A kobieta nie? Gdy ide np poimprezowac i wracam pozno np po polnocy to nie dzwonie do partnera zeby mnie odebral a biore taxi. On tez tak robi.
              Dbac o siebie tak ale w granicach rozsadku. Dzis wlasnie wrocilam z miasta obok, bylam z dziewczynami out i partner odebral mnie ze stacji ale nie po polnocy a o 19.10. Gdybym wracala po polnocy to bym go o to nie prosila bo szanowalabym jego prawo do snu.
          • iuscogens Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 19:03
            kamin napisał(a):

            > Jezuu, skąd pomysł, żeby dzwonić po kogokolwiek w środku nocy i domagać się pod
            > wózki z pracy (pomijając zupełnie ekstremalne sytuacje typu złamana noga i koni
            > eczność udania się na pogotowie).
            >


            Całkiem normalny pomysł, też bym oczekiwała, że mąż po mnie przyjedzie w takiej sytuacji. Zresztą tak właśnie robił wiele razy, nie wiem co w tym niezwykłego.
            • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 19:09
              On nie ma swojej pracy, nie potrzebuje się wyspać w nocy, tylko robi za szofera?
              Wiedząc, że skończę pracę po północy po prostu bym zabrała domowe auto albo kasę na taksówkę. Albo nie podejmowała pracy do której nie jestem w stanie samodzielnie dojeżdżać i wracać.
        • lot_w_kosmos Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:52
          No ale w którym momencie tak się zmienił z dnia na dzien?
          Wnioskuję ze po tym, jak już zdążyłas urodzić te dzieci....
          No bo wcześniej to przecież nie powinnaś była rodzic tych dzieci, co kie?
          • znana.jako.ggigus Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 18:00
            spektakularny romantyczny gest to dla mnie powiedzmy 100 czerwonych roz w rocznice poznania sie czy pierwszego pukniecia.
            A wymuszenie na kims, aby sie sypnal 500 km nastepnego dnia to rzeczywiscie przemoc. Taka przemoc kobiety (tu znowu: wychowanie kobiet albo jak sie robi dziewczynki) stosuja czesto - przemoc psychiczna.
            • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 18:32
              Ja się odnosiłam do tego:
              "Po ślubie, kiedy zadzwoniłam do domu, żeby przyjechał po mnie do pracy (6 km, mielismy jeden samochód) bo nie mam jak dojechać do chałupy (było po 0.00) to mi powiedział, żebym wzięła taksówkę"

              Raz facet okazał szaleńczy gest i pojawiło się oczekiwanie, że tak będzie zawsze. W myśl zasady"daj palec, to ci utną rękę". Traktowanie męża jak osobistego szofera dostępnego 24h/dobę jest nie w porządku.
                • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 20:48
                  "Moj by w takiej sytuacji sam przyjechal, nawet nie potrzebowalabym dzwonic. Przeciez to jest norma 🙄"

                  Jak to nie potrzbowałabyś dzwonić?
                  Normą jest wystawanie w nocy pod miejscem pracy żony, bo może akurat mieć problem z powrotem do domu?
                    • ritual2019 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:05
                      chatgris01 napisała:

                      > Nie, norma jest zadzwonienie do zony, ktora po polnocy jeszcze nie wrocila z od
                      > leglej o kilka km pracy do domu, a samochodu nie wziela.
                      >

                      ??? A jak normalnie wraca bez auta w srodku nocy? Dla mnie to nie jest norma, jesli ktos pracuje i konczy pozno to organizuje sobie powrot, chyba ze umawiaja sie inaczej. Jednak oni chyba sie tak nie umowili skoro on byl zaskoczony i doradzil jej wziecie taxi.
                    • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:14
                      No ja bym do męża też zadzwoniła gdyby długo nie wracał z pracy upewnić się czy wszystko ok i czy ma kasę na taxi (A i to w dawniejszych czasach gdy była potrzebna gotówka. Teraz to oczywiste, że ma)
                      Gdyby miał pretensje, że po niego nie chce przyjechać dla mnie to bardzo silny sygnał ostrzegawczy. Mam alergię na niesamodzielnych ksieciuniow i księżniczki.
                      Pojechałabym tylko w wyjątkowej sytuacji - niespodziewany brak taksówek, bardzo źle samopoczucie itp.
                        • ritual2019 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:21
                          chatgris01 napisała:

                          > A propos taksowki, to tam byla jeszcze dodatkowa wisienka na torcie: Taksówk
                          > a oczywiście z moich pieniędzy bo wspólnego konta nigdy nie mieliśmy

                          >

                          😂 no wlasnie, powinien jeszcze za ta taxi zaplacic.
                            • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:32
                              Może i powinni, ale w tej sytuacji to mało istotne.
                              Nie widzę powodu do angażowania męża w standardowy powrót z pracy, ani organizacyjnie, ani finansowo, ani w żaden inny sposób

                              Btw. Konta też mamy osobne. Mam kartę do konta męża, mogę płacić kiedy chce, ale jak wracam taksówka nocą z wyjścia z koleżankami, to zawsze place swoją kartą.
                              • chatgris01 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:42
                                Akurat konta tez mamy osobne wink
                                Nie pisalam o kontach.

                                Nie widzę powodu do angażowania męża w standardowy powrót z pracy, ani organizacyjnie, ani finansowo, ani w żaden inny sposób-no w standardowy ja tez nie, nie stawiaj chochola. Caly czas mam na mysli sytuacje niespodziewana i o niej sie wypowiadam (tak zrozumialam wypowiedz Mavy, ze to wlasnie nie bylo standardowe i dlatego zadzwonila).
                                • kamin Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 22:16
                                  Ale to nie było nic szczególnie pilnego, niezwykłego, żaden kryzys. Po prostu późny powrót do domu, który łatwością (i niedrogo sądząc po dystansie) można załatwić taksówką.
                      • ritual2019 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:20
                        kamin napisał(a):

                        > No ja bym do męża też zadzwoniła gdyby długo nie wracał z pracy upewnić się czy
                        > wszystko ok i czy ma kasę na taxi (A i to w dawniejszych czasach gdy była potr
                        > zebna gotówka.


                        O polnocy to ja spie, zazwyczaj wczesniej ok 23 wiec nawet bym nie wiedziala ze nie wrocil, musialby zadzwonic ale wolalabym zeby to bylo cos waznego.


                        > Pojechałabym tylko w wyjątkowej sytuacji - niespodziewany brak taksówek, bardzo
                        > źle samopoczucie itp.

                        Dokladnie.
        • ginger.ale Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 20:31
          "Gdyby nie dzieci to dawno spusciłabym go z wodą. Jednak sama pochodze z rozwiedzionej rodziny, wiem jak to wyglądało, zarówno ze strony dzieci, jak i umęczonej (zarobkowaniem na dzieci) matki."

          Dalej się z nim męczysz czy tylko tak post sformułowałaś?
          Bo jeśli już w PRL byłaś dorosła (prawko) i mąż był wtedy narzeczonym, to chyba w l. 20-tych XXI wieku dzieci raczej odchowane?
      • princesswhitewolf Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 11:44
        > typu chorobliwa zazdrość,

        od czasu Heard/Deep sprawy sadowej jakos mi dziwnie gdy o tym czytam. Narracja byla ze byl chorobliwie zazdrosny a potem okazalo sie jak sie w windzie z innymi obsciskiwala i ze miala ok 30 romansow podczas trwania malzenstwa.

        Zespol Otella jak najbardziej istnieje, acz mysle ze czesciej druga strona daje powody.
    • thea19 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 11:01
      ludzie się zmieniają. Człowiek 20+ to nie ten sam, co 40+. Z wiekiem zmieniają się priorytety, pojawiają się różne problemy, o których w młodości można tylko teoretyzować. Ludzie po latach nabywają przyzwyczajeń, które drugiej stronie zaczynają przeszkadzać i nałożone na wady, które kiedyś tolerowali, prowadzą do rozpadu.
    • hanusinamama Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 11:10
      Przede wszystkim kwestia dojrzałości do takiego związku. trzeba znać swoją wartość i wiedzieć jakie się oczekiwania. A nie tylko nieba uchylać drugiej osobie.
      Ja mieszkałam z moim mezem rok przed słubem. Ok nie wiedziałam jakim bedzie ojcem ale zanim zostaliśmy małżeńswem wiedziałam, ze ogarnia obowiązki domowe na równi ze mną.
      Przy czym ja uwazam, ze w 75% problemy z facetem który nic nie robi wynikają z tego, ze na starcie żona/partnerka chce mu pokazac, ze z nią bedzie miał nie gorzej niz z mamusią (albo i lepiej) i pyłek spod nóg mu sprzata, obiadek pod nos stawia, koszule prasuje...Jakby tym panom postawić na starcie warunki wspólnego mieskzania, obowiązki i ich podział zapewne nie byłoby problemu
        • noc_na_pustyni Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:21
          Do ślubu zapewne nie byłoby. Jak ktoś wyżej napisał - są tacy, którzy prawdziwe oblicze pokazują, gdy mają akt ślubu, albo gdy urodzi się dziecko. Wtedy czują się pewnie i przestają się maskować.

          Moim zdaniem najlepiej dokładnie (!) przyjrzeć się jego rodzicom i ich relacji. Tylko tu jest pole do przewidywania, jak związek się rozwinie. Tylko że młodzi w to nie wierzą, bo on to nie jego tata. Niby nie, ale potem się nieraz może okazać, że jednak tak.
          • snakelilith Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:34
            noc_na_pustyni napisała:

            > Do ślubu zapewne nie byłoby. Jak ktoś wyżej napisał - są tacy, którzy prawdziwe
            > oblicze pokazują, gdy mają akt ślubu, albo gdy urodzi się dziecko. Wtedy czują
            > się pewnie i przestają się maskować.

            Nie rozumiem. W jakim celu, ktoś miałby się maskować i po ślubie przestać? Po co mu to? Dlaczego ktoś miałby dążyć do ślubu z osobą, którą po ślubie ma zamiar źle traktować? Więc nie wierzę w takie rzeczy. Prawda jest taka, że ludzie nie chcą pewnych rzeczy widzieć malując sobie partnera w różowych kolorach, przymykając oczy na jego wady, a potem wmawiają sobie, by nie wyjść przed samym sobą na głupka, że tego widzieli. A to było. Musiało być. Ludzie tak bardzo się nie zmieniają.
            • riki_i Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:40
              snakelilith napisała:

              > noc_na_pustyni napisała:
              >
              > > Do ślubu zapewne nie byłoby. Jak ktoś wyżej napisał - są tacy, którzy pra
              > wdziwe
              > > oblicze pokazują, gdy mają akt ślubu, albo gdy urodzi się dziecko. Wtedy
              > czują
              > > się pewnie i przestają się maskować.
              >
              > Nie rozumiem. W jakim celu, ktoś miałby się maskować i po ślubie przestać? Po c
              > o mu to? Dlaczego ktoś miałby dążyć do ślubu z osobą, którą po ślubie ma zamiar
              > źle traktować? /.../ Ludzie tak bardzo się nie
              > zmieniają.

              Osobiście znam panią, która dla męża biznesmena wagi ciężkiej zmieniła się w żonę ze Stepford.

              Dlaczego?

              Kasa, poziom życia, status towarzyski, celebryctwo.
              • miabia Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:43
                riki_i napisał:

                > snakelilith napisała:
                >
                > > noc_na_pustyni napisała:
                > >
                > > > Do ślubu zapewne nie byłoby. Jak ktoś wyżej napisał - są tacy, któr
                > zy pra
                > > wdziwe
                > > > oblicze pokazują, gdy mają akt ślubu, albo gdy urodzi się dziecko.
                > Wtedy
                > > czują
                > > > się pewnie i przestają się maskować.
                > >
                > > Nie rozumiem. W jakim celu, ktoś miałby się maskować i po ślubie przestać
                > ? Po c
                > > o mu to? Dlaczego ktoś miałby dążyć do ślubu z osobą, którą po ślubie ma
                > zamiar
                > > źle traktować? /.../ Ludzie tak bardzo się nie
                > > zmieniają.
                >
                > Osobiście znam panią, która dla męża biznesmena wagi ciężkiej zmieniła się w żo
                > nę ze Stepford.

                Akurat. Pewnie robi dobrą minę do złej gry.

                Nie zmienisz prawdziwej natury człowieka, nie wsadzisz go w niedopasowany gorset.

            • noc_na_pustyni Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:42
              Przecież to jest typowy schemat u facetów ze skłonnością do przemocy - gotowanie żaby. Jak ugotowana (czyli właśnie np. po ślubie), to już nie trzeba zachować pozorów. I nie pytaj mnie po co. Niedawno pytałam na forum, dlaczego facet, źle traktuje kobietę, a potem nie pozwala jej odejść, piętrzy trudności. W tym nie ma zdrowej logiki, ani w jednym ani w drugim zachowaniu.
            • katriel Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 18:03
              > W jakim celu ktoś miałby się maskować i po ślubie przestać? Po co mu to?
              > Dlaczego ktoś miałby dążyć do ślubu z osobą, którą po ślubie ma zamiar źle traktować?

              Nie "w celu", nie "po co" i nie "zamiar".
              To nie jest z premedytacją. To jest efekt podświadomego przejścia z trybu zdobywcy w tryb posiadacza. Niektórzy po prostu tak mają, że kręci ich sama gra w zdobywanie kobiety. W momencie, gdy uznają ją za zdobytą (triggerem może być seks, wspólne zamieszkanie albo właśnie uroczystość ślubna), przestają się starać.
            • chatgris01 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 19:54
              snakelilith napisała:


              > Nie rozumiem. W jakim celu, ktoś miałby się maskować i po ślubie przestać? Po c
              > o mu to? Dlaczego ktoś miałby dążyć do ślubu z osobą, którą po ślubie ma zamiar
              > źle traktować?


              Psychopaci sa wsrod nas (i inni z zaburzeniami osobowosci).
              A takie wczesniejsze maskowanie jest wrecz regula u pozniejszych przemocowcow.
          • miabia Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:41
            noc_na_pustyni napisała:

            > Do ślubu zapewne nie byłoby. Jak ktoś wyżej napisał - są tacy, którzy prawdziwe
            > oblicze pokazują, gdy mają akt ślubu, albo gdy urodzi się dziecko. Wtedy czują
            > się pewnie i przestają się maskować.

            To dotyczy także kobiet, a z drugiej strony- niektórzy mężczyźni są tak przewidywalni, że to raczej ich partnerki się oszukiwały myśląc, że "on się zmieni".


            > Moim zdaniem najlepiej dokładnie (!) przyjrzeć się jego rodzicom i ich relacji.
            > Tylko tu jest pole do przewidywania, jak związek się rozwinie. Tylko że młodzi
            > w to nie wierzą, bo on to nie jego tata. Niby nie

            Hmm...
      • aqua48 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:11
        hanusinamama napisała:

        > Ja mieszkałam z moim mezem rok przed słubem. Ok nie wiedziałam jakim bedzie ojc
        > em ale zanim zostaliśmy małżeńswem wiedziałam, ze ogarnia obowiązki domowe na r
        > ówni ze mną.

        Ja wiedziałam dużo wcześniej gdy dzwoniąc do mego ówczesnego chłopaka pytałam co robisz i dostawałam odpowiedź - a prasuję pościel, albo - smażę dżem, bo na działce dużo owoców było.
    • dreg13 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 11:20
      Najlepiej zapytac koleżanki, jak one to widziały.
      Prawdę mówiąc - ja u innych widziałam od początku, co jest nie tak. Mi by to przeszkadzalo. A kolezanki zeracaly uwage u mnie na cos, co akurat bylo mi obojętne (np twoj facet jest malo rozrywkowy, na imprezy z nim nie pochodzisz)
    • kropkacom Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:02
      Gdyby czemuś można zapobiec to by się zapobiegło. Czyli nie można. Ja całe życie jestem zakochana i pewnie dla wielu ślepo, ale też nie w facecie, który był/jest destrukcyjny. Z czego to tez niczego właściwie nie gwarantuje. No w każdym razie szkolna miłość przetrwała. Tak jak niektórym parom, które znam. Kilku nie. Znam rodziny gdzie własciwie nikomu nie udało się zbudować trwałego zwiazku.
      • daniela34 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:14
        Można. Niemniej nie chodzi o to, że ktoś chce za wszelką cenę się nie rozstawać, a o to z jakiego powodu i w jakich okolicznościach, a także czy rozstanie będzie w ogóle możliwe. I tak na przykład chorobliwie zazdrosny partner, którego zazdrość eskaluje może uniemożliwić rozstanie, albo je znacznie utrudnić
        • znana.jako.ggigus Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:07
          Nie chodzi o rozstanie za wszelka cene. Po prostu zawierajac malzenstwo czy tez zaczynajac zwiazek, zawsze nalezy brac pod uwage, ze to sie moze rozwalic. Tak postepujemy w wielu innych dziedzinach zycia - zakladamy, ze cos sie moze skonczyc. Tylko malzenstwo jest opiewane od lat jako "poki smierc nas nie rozlaczy".
          • daniela34 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:18
            Należy mieć świadomość, że związek może nie być aż do śmierci. Ale jest różnica między rozstaniem, bo się wypaliło, bo rutyna, bo ktoś inny zawrócił w głowie, a rozstaniem, bo facet jest np.nieodpowiedzialny i narobił długów.
              • annaboleyn Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:43
                Myślę podobnie, jak Daniela, statystyki są, jakie są, mnie również może się nie udać. Chciałabym jednak mieć pewność, że zrobiliśmy oboje wszystko, co można, żeby wejść w związek z dziećmi, zobowiązaniami - przy jak największej wzajemnej wiedzy na swój temat. I tak, zakładam, że któremuś z nas może się odwidzieć, któreś oszaleje, zakocha się, albo zwyczajnie będzie miało dość Będzie to jakiś tam dramat dla tej drugiej osoby, oczywiście rozpad rodziny. Ale chcę wierzyć, że jeżeli się rozstaniemy to nie z powodu przemocy, przestępstwa, długów, hazardu, nałogu. Choć nic nie jest pewne, wiadomo.
                  • annaboleyn Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:51
                    Tak, absolutnie, ja wiem, że nawet, jeżeli mam różne rzeczy wkalkulowane to i tak 99% szans, że scenariusz mnie bardzo zaskoczy. Baaardzo. I absolutnie wszystko może sie zdarzyć, tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono i tak dalej. To "wszystko" moje jest bardzo umowne, po prostu mam świadomość, że wchodziliśmy w ten związek nie tylko z miłością, ale też z jakimiś przemyślenniami, uzgodnieniami, co jest dla nas ważne, co możemy odpuścić, a co nie. Porównałabym to do wpadnięcia do morza w czasie dużej fali, ryzyko jest zawsze, ale przynajmniej mam na sobie kamizelkę, a nie tak na żywca. Co nie zmienia faktu, że i tak może mnie, razem z kamizelką, wpierdolić rekin wink)
          • iwoniaw Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:48
            znana.jako.ggigus napisała:

            > Nie chodzi o rozstanie za wszelka cene. Po prostu zawierajac malzenstwo czy tez
            > zaczynajac zwiazek, zawsze nalezy brac pod uwage, ze to sie moze rozwalic. Tak
            > postepujemy w wielu innych dziedzinach zycia - zakladamy, ze cos sie moze skon
            > czyc. Tylko malzenstwo jest opiewane od lat jako "poki smierc nas nie rozlaczy"
            > .
            >

            Co innego jednak mieć swiadomość, że różne rzeczy się mogą w zyciu wydarzyć i nie wszystko musi iść tak, jak sobie to tu i teraz marzymy i planujemy, a co innego wchodzić w coś (nie tylko w związek) z podejściem "chyba tylko glupi by sądził, że to sie uda" - w każdym razie mnie by się w drugim przypadku nie chciało angażować nawet na milimetr, szkoda zachodu.
    • majaa Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:23
      Na etapie zakochania nawet jak się jakieś wady widzi, to często się je bagatelizuje, niestety. Albo myśli życzeniowo, w stylu "jakoś się ułoży", "zmieni się dla mnie", itp. bzdury. Ale wspólne zamieszkanie "na próbę" też wcale nie daje gwarancji. Ludzie się zmieniają, zmieniają się też okoliczności. Sama znam takie przypadki, kiedy mimo "próby" po ślubie i tak zaczęły się problemy, które skończyły się rozwodem.
    • 152kk Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:35
      Ja uważam, że to nie jest kwestia ślepej miłości tylko tego, że łączymy się z osobami, które w jakiś sposób wpisują się w nasz schemat, potrzeby.
      Jak już ktoś napisał - jeśli jesteśmy osobą pewną siebie, znającą swoje potrzeby, wady i zalety to wiemy też, że nikt nie jest idealny. Więc jesteśmy w stanie z jednej strony - mimo ślepoty miłości - wady "obiektu" jednak dostrzegać, a z drugiej - odrzucić osobę toksyczną albo taką, z którą - z powodu naszych uwarunkowań - nie będziemy w stanie żyć .
      Niestety zwykle w młodości nie wiemy jaki bagaż na sobie niesiemy (wynikający z osobowości, dysfunkcji, wychowania, często różnych traum rodzinnych, itd) i wcale nie jesteśmy pewne siebie, więc wpadamy "jak śliwki w kompot" i albo nam się uda dobrze trafić albo nie.
      W starszym wieku mamy już szansę przerobić swoje problemy, przepracować traumy, nauczyć się siebie, ale to też nie każdemu się udaje (dlatego są osoby które raz za razem wchodzą w kolejne niszczące związki).
      • jolie Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:58
        Zgadzam się z każdym słowem. I owszem, można dobrze trafić bez mieszkania razem wcześniej i trafić fatalnie po latach wspólnego mieszkania. Ja nie mieszkałam z mężem przed ślubem, raczej pomieszkiwałam, do tego znałam go krótko. Stuknie nam wkrótce 16 lat razem i póki co nie narzekam. I nie uważam, że byłam taka przewidująca i przenikliwa, po prostu trafiam na faceta z dobrym charakterem, umiejącego współpracować, dosyć spokojnego i opanowanego. Okazało się, że ktoś taki jest mi potrzebny na dłuższą metę. Wybierając, wcale tego nie wiedziałam, wyszło w praniu. Nie twierdzę, że na pewno się nie rozstaniemy, bo różnie bywa i z różnymi rzeczami trzeba się zmierzyć. Nas przeczołgało życie dosyć szybko po ślubie, może to była bolesna szczepionka, a może nie byliśmy jeszcze na tyle wypaleni w relacji, że było co zbierać. Nie wiadomo, co by było, gdyby to pojawiło się po wielu latach, teraz, gdy nie ma już tych naturalnych motorów w związku jak np. małe dziecko.
    • bulzemba Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:38
      Czerwone flagi czerwonymi flagami. Ale po latach różni się też nasze postrzeganie innych.

      Jako anegdotkę opowiadamy wśród znajomych, że na początku znajomości "ten mężczyzna" był tak tajemniczo milczący. A po latach po prostu siedział cicho jak debil.
    • mayaalex Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 12:47
      Troche tak, i pewnie czesciej w tych najgorszych przypadkach (jakas chorobliwa zazdrosc, przemoc). Mysle, ze gorzej z tymi w sumie mniejszymi sprawami (typu lenistwo), bo to po pierwsze czesto proces stopniowy w stylu gotowania zaby - a po drugie tym jednak sporo sie zmienia jak pojawia sie dziecko/dzieci i kobieta jest wtedy nagle w duzo trudniejszej sytuacji/ma slabsza pozycje w zwiazku. I wtedy widac dokladnie, za kogo tak naprawde wyszla.
      Moj maz lubi krytykowac (i sam to przyznaje), byl taki juz przed slubem a ja to widzialam i wiedzialam, ze tak jest. I jesli uwazam, ze krytyka jest niesluszna/nie na miejscu/wyrazona w niewlasciwy sposob to szybko mu to uswiadamiam smile Gdyby jednak po slubie i pojawieniu sie potomstwa krytykowal w zupelnie ten sam sposob, a ja nagle bylabym bez pracy/dochodow i znajomych/przyjaciol a za to z pociazowymi hormonami i ryczacym niemowlakiem to tez bym to inaczej odbierala.
      Jednak dobre zabezpieczenie finansowe plus system wsparcia sa bardzo wazne, mysle ze tego nalezy nauczyc dzieci, zeby mogly spasc na cztery lapy jak juz milosc przestanie byc slepa. I dzieki forum wiem, ze mieszkan za szybko dzieciatkom nie mozna przepisywac smile
        • znana.jako.ggigus Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 16:05
          Mialam na mysli wychowywanie kobiet i mezczyzn od malego, od dziecka. To dziewczynkom sie wmawia, ze maja byc grzeczne, posluszne i ze maja pracowac na rzecz innych.
          Tak wychowae kobiety robia to samo w domu plus oczywiscie dostaja takich partnerow, nauczyonych ze mama zrobi, ze jedzenie sie ugotuje i ze zakupy sie zrobia.
          Wg mnie zupelnie bez kontekstu piszesz o pierscionku, no ale kazdemu wg potrzeb i wg mozliwosci.
            • znana.jako.ggigus Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 17:29
              Nena20:Czy ja wiem..... najpierw nasze matki muszą nas kobiety nauczyć aby od mężów wymagać równych praw. Całe życie mama usługiwała ojcu, łyżeczkę do herbaty podała, pranie, sprzątnie i gotowanie. Matka zawsze nam swoim córką powtarzała aby mężom usługiwać! Jak mama jest u mnie to mojemu mężowi obiad podaje. Moja teściowa jest taka sama. Teściowa kiedyś nakazała mi kupić ubrania dla męża! Wynosząc takie wartości z domu można się zapętlić. Zdecydowanie odrzuciłam taki "podział obowiązków". Rzuciłam gotowanie, sprzątnie i pranie. Nadal uważam że w domu więcej robię.

              Polecam tez lekture "Zadowolony niewolnik" Henryka Domanskiego.
    • annaboleyn Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:23
      Uważam, że tak zrobiłam, tak wink
      Mieszkaliśmy razem cztery lata, zanim kupiliśmy wspólne mieszkanie i wzięliśmy ślub. Ja widziałam jego wady, on widział moje, co oczywiście nie zmienia faktu, że nadal potrafimy się pokłócić dość soczyście. Oczywiście, że pewne cechy się zwinęły, inne rozwinęły i to może być problem lub bonus. Ja byłam nauczona zasady: "nie zmienisz osoby, z którą chcesz być, na lepsze, osoba się ewentualnie może zmienić na gorsze pod wpływem okoliczności życiowych". I to się sprawdza, myślę. Uważam, że dobrze by było wdrożyć tę zasadę naszym dzieciom, zobaczymy, czy to do zrobienia smile
    • hrabina_niczyja Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 13:42
      CLowiek młody to i głupi, a zakochany to już głupi do kwadratu. Jakbym miała dziś podjąć decyzję o poślubieniu mojego eksa to bym się stuknęła w czoło. Nawet bym nie chciała z nim chodzić. I tak, uważam, że da się zauważyć wady wcześniej, ale właśnie patrz wyżej. Dziś je widzę, wtedy nie widziałam. Ale też doświadczenie życiowe nabywamy z wiekiem, więc nie ma co się w piersi bić całe życie, że się wybrało jak wybralo. Stało się i trudno.
        • woman_in_love Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 19:58
          Ofiarą, to byłby mój 18-letni syn, którego nie mam, a którego państwo PRZYMUSEM wcieliłoby do armii, przymusem wysłało na front a on by tam zginął.

          Albo dziewczyna z azjatyckiej lub afrykańskiej dziczy, którą rano wezwałaby do siebie Rada Plemienna i dała wybór: popołudniowy ślub z randomowym 65-letnim starcem albo popołudniowe oblanie kwasem i ukamienowanie.

          No to by były ofiary.

          Ale pierdolnięta laska, która myślała cipą, miała wolny wybór i na dodatek wszyscy ją ostrzegali, nie jest żadną ofiarą, tylko ochotnikiem z macicą.
    • wena-suela Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 14:20
      Ja właśnie tak mieszkam "na próbę" już od 30 lat. I nie zamierzam tego zmieniać. Uważam, że małżeństwo jest zupełnie zbędne w przestrzeni publicznej, podobnie jak religia. W każdym razie mnie jest zbędne. I takie przesłanie otrzymują nasze dorosłe/dorastające dzieci. Przy czym nie zakochałam się bez pamięci jako nastolatka, ale dużo później. Jako mężatkawink
    • nena20 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 14:31
      Czy ja wiem..... najpierw nasze matki muszą nas kobiety nauczyć aby od mężów wymagać równych praw. Całe życie mama usługiwała ojcu, łyżeczkę do herbaty podała, pranie, sprzątnie i gotowanie. Matka zawsze nam swoim córką powtarzała aby mężom usługiwać! Jak mama jest u mnie to mojemu mężowi obiad podaje. Moja teściowa jest taka sama. Teściowa kiedyś nakazała mi kupić ubrania dla męża! Wynosząc takie wartości z domu można się zapętlić. Zdecydowanie odrzuciłam taki "podział obowiązków". Rzuciłam gotowanie, sprzątnie i pranie. Nadal uważam że w domu więcej robię.
    • mgla_jedwabna Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 17:06
      Nie trzeba wspólnego mieszkania, wystarczą wspólne wakacje, żeby zauważyć, że facet np. wykręca się od płacenia albo dba tylko o siebie. W życiu codziennym też są sygnały, np. nieoddawanie pożyczonych rzeczy, fochy o spotkania z innymi ludźmi i pretensje o posiadanie własnego życia. Czasem wystarczy takiemu odmówić randki, jako powód podając np. zaplanowaną pomoc rodzinie, pogaduchy z koleżanką lub trening squasha, i obserwować reakcję. Dla mnie sygnałem są też targi - a pamiętasz, jak ja ci wtedy...? To teraz ty mi...."
    • marinella Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 17:09
      Ludzie się nie zmieniają, temperament, inteligencja, natura - wszystko to trwa.
      99% widać w pierwszych latach znajomosci, w detalach, jeśli koleś globalnie się maskuje, pewne szczegóły nigdy nie kłamią.

      Pytanie czy kobiety chcą to widzieć, ale brakuje im zdolności obserwatorskich, czy po prostu chcą złapać portki i liczą ze je wychowają ?
      • aqua48 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 21:51
        marinella napisał(a):

        > Ludzie się nie zmieniają, temperament, inteligencja, natura - wszystko to trwa.

        Oj zmieniają się zmieniają, szkoda tylko że najczęściej z wiekiem na gorsze..
    • abecadlowa1 Re: Prewencja małżeńska 31.05.22, 19:04
      Człowiek nie musi być przez całe życie w jednym tylko związku. Zarówno partnera jak i męża można zmienić. To nie jest żadna tragedia. Tragedią jest tkwienie w złym związku, które prowadzi do wzajemnej niechęci a nawet nienawiści (jak w wątku panipoczterdziestce).
      Poza tym ludzie się zmieniają, dorastają lub dziwaczeją, zmieniają poglądy i wartości. Można do siebie pasować, a potem już nie i wspólne życie się kończy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka