e-ness
12.07.22, 14:01
Ile jesteście w stanie znieść dla znajomosci, jeśli znajomy podczas spotkań, mniej lub lub bardziej subtelnie nagabuje Was do kupna rzeczy które sprzedaje?
Znajomi fajni, lubiłam te spotkania, ale obecnie mam wątpliwości czy spotykamy się towarzysko czy sprzedażowo.
Nigdy sama nie podejmuje tematu, nie interesuje mnie sposób zarobkowania owej osoby a i tak za każdym razem tematy schodzą na cudowność produktów jakie sprzedaje.
Mam coraz większy dysonans w stosunku do naszych spotkań.
Do tej pory jakoś to tolerowałem, ale dzis inna dawna znajoma, z która łączyły nas tylko wywiadówki w szkole( 4 lata temu, nawet jej nr nie miałam wpisanego) po raz kolejny chamsko i bezczelnie, bez zażenowania i obciachu, zadzwoniła chcąc wspierać mi swoj produkt.
Miało to miejsce już drugi raz, gdzie już przy pierwszym telefonie zdecydowanie wyraziłam swoją opinie na jej temat. Rym razem już zablokowałam.
I tak się zastanawiam, czy ten rodzaj sprzedaży z każdego zrobi hienę cmentarną? Czy pranie mózgu na tych wszystkich szkoleniach sprzedażowych, powoduje utratę genu wstydu, pozbycia się granic przyzwoitości?