Wątek chyba z tych żalących się.
Zrealizowałam to, o czym mówi się: dokształć się i zmień pracę. Skończyłam podyplomówkę, zmieniłam pracę, wynegocjowałam bardzo fajne zarobki i 1,5 ms temu zaczęłam pracę. W drugim dniu pracy okazało się, że dziewczyna która przekazuje mi swoje obowiązki za tydzień idzie na l4 ciążowe, więc przez ten tydzień leciałyśmy z tematami jak szalone. Zostawiła mi trochę manuali, część notatek zrobiłam sama, ale pokazała mi w tydzień część rzeczy, część się nie wydarzyła a teraz ja się z nimi zmierzam, nie mając o tym pojęcia. Generalnie w firmie nie ma spisanych procedur, każdy ma swoją działkę, niby ludzie się zastępują, ale jak robią coś z doskoku więc jak mam jakieś pytania to wzruszają ramionami. Mam jeszcze lekki support z osobami z innej części świata, ale jest różnica czasowa i moge na nich liczyć tylko przez 3 godziny swojej pracy.
Część rzeczy ogarnęłam, radzę sobie dobrze, ale są 2 procesy o których nie mam bladego pojęcia i one powodują u mnie strach i paraliz. Nikt w nich mi nie pomoże (nikt z Polski).
Miałam ogromny stres, ze sobie nie radzę, że coś spieprze. Odreagowywałam na dzieciach w domu, miałam nerwobóle, wizje, że zostanę bez pracy. Znowu zaczęłam oglądać pracuj.pl Teraz to już zaczęłam się z tego śmiać. Tak teraz się ludzi wdraża na zasadzie "rób", albo sobie poradzisz albo nie? Z poprzedniej pracy odeszłam po 2,5 roku i dobrze wspominam okres wdrażania, sama zawsze starałam się wdrażać osoby poświęcając im czas, bo im więcej poświęcałam czasu tym mniej zadawały pytań później.
Umowę mam do końca września, nie wiem co dalej. Może z perspektywy przełożonych to nie wygląda tak, jak odbieram to ja? Ja się czuje jak dziecko we mgle

Nie mam bladego pojęcia. Może Wy zarządzacie ludźmi i wiecie jak to jest?
Ciężko mi wskoczyć w buty osoby, która się tym zajmowała 4 lata a ja tez jestem nerwusem i chciałabym wiedzieć i robić wszystko już na 100%
Chciałabym, żeby ten koniec września już nastał, żebym wiedziała czy mi przedłużą umowę czy nie, nie chciałoby mim się szukać nowej pracy
Może ktoś z Was zmieniał ostatnio pracę i ma jakieś doświadczenia? Albo jak to wygląda z perspektywy przełożonego. Może jakiś słowem na sobotę mnie uspokoicie, albo sprowadzicie na ziemię, dziękuje. Musiałam się wygadać
Uprzedzając odpowiedzi na pytania - umowę mam o pracę, nie na zastępstwo, firma się rozwija, buduje nową fabrykę więc dział też się powiększa.