Dodaj do ulubionych

Punkty zamiast ocen...

02.11.22, 17:35
Czy u waszych dzieci jest taki system oceniania? Wiem że przy systemie punktowym średnią liczy komputer i nie ma żadnego naciagania ocen tylko wychodzi tyle a tyle procent to ocena taka. Ale przy systemie wagowym mieliśmy podobnie. Też system wyliczał średnią i pokazywał jaka ocena się należy. Więc w sumie tu i tu ocenę końcową "wystawia komputer".
Jeszcze przed wakacjami byłam pełna optymizmu kiedy dyrektorka w naszej podstawówce poinformowała nas na zebraniu że od września tego roku zamiast ocen będą punkty. Wzorowała się na pobliskiej szkole średniej w której system punktowy jest już od 20 lat i ponoć świetnie się sprawdza. Ogólnie fajnie się zapowiadało i miało być z korzyścią dla ucznia. We wspomnianej szkole średniej punktowanie wygląda mniej więcej tak: za kartkówki można dostać max 10-15 pkt ale z reguły jest to 10pkt. Ze sprawdzianów można dostać 20-30 pkt (jako że sprawdzian jest ważniejszy można więcej punktów stracić lub zyskać). Za aktywność na lekcji 1-3 z tym że to są punkty tzw bonusowe. Czyli jak np z kartkówki uczeń dostanie 8/10 a z aktywności 2/0 wtedy już ma 10/10. Ogólnie dla mnie zrozumiałe i logiczne. Starszy syn chodzi do tej szkoły i jak na razie nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko jasne i przejrzyste. Choć podobno na samym początku kiedy wprowadzali w tej szkole punkty też jakieś hocki klocki wychodziły i musieli to dopracować.
No i chyba u nas w podstawówce będzie podobnie. Niektórzy nauczyciele nie do końca rozumieją zasady tego oceniania. Nie jest to tak ujednolicone jak w tej szkole średniej i w efekcie np z matematyki z kartkówki można zdobyć 15pkt a z polskiego kartkówki są już na 30pkt... Były sytuacje kiedy nauczyciel za dodatkowe zadanie ( kiedyś to było tzw zadanie na szóstkę) dał dziecku 4/6 zamiast 4/0 (jest to zadanie dodatkowe więc punkty muszą być np 1/0, 2/0 itd). Po konsultacji okazywało się że rzeczywiście nauczyciel się pomylił i zmienił punkty na 4/0. Dziś też trochę niezrozumiała dla mnie sytuacja bo z przedmiotu z którego z kartkówki można dostać max 15pkt nagle pani zrobiła klasie powtórzenie wiadomości (w ćwiczeniach) za 35pkt czyli punkty jak za sprawdzian. Syn (młodszy,chodzi do 5kl) nie zdążył całego zrobić i dostał 19/35... Zapytał pani czy można to jakoś poprawić (bo bardzo mu to pogorszyło sytuację w punktach) ale usłyszał że nie. W podobnej sytuacji było jeszcze kilkoro innych dzieci. Napisałam do pani czy to powtórzenie wiadomości było tak naprawdę sprawdzianem bo aż tyle punktów można było zdobyć/stracić. Jeszcze nie odpisała. Jeśli odpisze że tak, była to forma sprawdzianu to moje pytanie brzmi "dlaczego nie można tego poprawić"? No ogólnie u syna widzę zniechęcenie i mówi że wolał jak były oceny... Dobrze, może pierwszy rok będzie trudny, może to dopracują i będzie git. Tylko żal mi obecnych 8-klasistów ,którzy trafili na ten etap przejściowy, są trochę królikami doświadczalnymi. Przez niedopracowanie tego oceniania dzieciom mogą wyjść zaniżone oceny na koniec roku przez co mogą stracić możliwość dostania się do wymarzonej szkoły średniej... A miało być tak fajnie...😐
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 17:38
      "Więc w sumie tu i tu ocenę końcową "wystawia komputer"." - a powinien nauczyciel. Zatem jak dla mnie system do niczego.
      • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 18:06
        little_fish napisała:

        > "Więc w sumie tu i tu ocenę końcową "wystawia komputer"." - a powinien nauczyci
        > el. Zatem jak dla mnie system do niczego.

        I tak i nie. Za moich czasów nauczyciel wystawiał ocenę a nie komputer ale miało to też wady. Czasem nie było to sprawiedliwe bo np pupilkowi nauczyciel potrafił naciągnąć ocenę. A jak ktoś mu podpadł to już mu na rękę nie szedł. A tu cyk- komputer ocenę wyliczy i nie ma zmiłuj się. Choć są nauczyciele którzy widząc że dziecko ma potencjał, stara się i trochę mu brakuje do oceny wyżej to np każą zrobić jakaś dodatkową pracę żeby tę ocenę końcową podnieść.
        • mia_mia Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 18:12
          Każdy system oceniania ma wady i zalety
        • little_fish Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 19:08
          Nauczyciel ustala ocenę w zależności od stopnia opanowania materiału. Wyliczanie średniej przez komputer (nieważne czy z ocen, punktów czy procentów) nie oddaje stopnia opanowania materiału.
    • panna.nasturcja Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 19:15
      Nie rozumiem co to znaczy 4/0? Bo dla mnie na przykład zapis 3/6 oznacza, że uczeń zdobył 3 punkty na 6 możliwych. To jak jest 4/0 to możliwe było zero a on coś zdobył?
      Masz konkretny regulamin systemu, ile punktów za co i jaka ocena z tego wynika?
      • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 19:53
        panna.nasturcja napisał(a):

        > Nie rozumiem co to znaczy 4/0? Bo dla mnie na przykład zapis 3/6 oznacza, że uc
        > zeń zdobył 3 punkty na 6 możliwych.

        Dokładnie tak. Ta szóstka ląduje w rubryce z punktami które uczeń mógł zdobyć. Pod koniec semestru w rubryce z punktami które uczeń mógł zdobyć jest np 100 pkt a uczeń zdobył 90. Jest to 90% czyli piątka.


        To jak jest 4/0 to możliwe było zero a on c
        > oś zdobył?

        No i właśnie. Są też punkty bonusowe za aktywność na lekcji lub zadania dodatkowe. Zapisuje się je np 4/0. Załóżmy że uczeń takich punktów bonusowych zdobędzie 12 (np za aktywność kilka punktów, za jakieś zadanie dodatkowe). Rozbuduję przykład podany powyżej. Uczeń mógł zdobyć 100pkt, zdobył 90 plus 12 punktów bonusowych czyli w sumie ma 102pkt na 100 możliwych. Wtedy dostaje szóstkę na koniec roku a nie piątkę.


        > Masz konkretny regulamin systemu, ile punktów za co i jaka ocena z tego wynika?
        >

        Wszystko jest w statucie szkoły. Punkty przelicza się na procenty a procenty na oceny (ale to na koniec semestru i roku). U starszego syna w szkole średniej przyjęte jest że 100% to 5. Czyli 10/10 to piątka a 11/10 to szóstka. U młodszego syna w podstawówce szóstkę idzie zdobyć łatwiej bo bodajże mając 97%. Czyli komplet punktów to szóstka ALE... Przykładowo 6/6 to 100proc. czyli szóstka ale 5/6 to 83proc czyli czwórka bo piątka jest w przedziale 90-96%.
        • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 20:02
          Tu mam z podstawówki przelicznik:
          pow.96% 6
          90-96% 5
          75-89% 4
          51-74% 3
          34-50% 2
          0-33% 1
        • taki-sobie-nick Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 23:22
          Czyli uczeń który opanował materiał na czwórkę, dostanie piątkę, jeśli często pozgłasza się na lekcji.
          • memphis90 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 14:36
            Skoro się zgłasza, jest aktywny - to znaczy, ze umie i poszerza wiedzę. Piątka zasłużona.
            • ichi51e Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 21:15
              zapewniam ze nie. są dzieci które po prostu są aktywne nawet jak nic nie wiedza.
              • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 21:21
                ichi51e napisała:

                > zapewniam ze nie. są dzieci które po prostu są aktywne nawet jak nic nie wiedza
                > .
                >

                No ale chyba logiczne jest dla mnie że plusiki dostaje dziecko które jest aktywne i odpowiada PRAWIDŁOWO na zadane przez nauczyciela pytanie. Jeszcze nie spotkałam się z tym żeby nauczyciel dał uczniowi plusa za aktywność i bezmyślnie klepanie co ślina na język przyniesie.
              • memphis90 Re: Punkty zamiast ocen... 04.11.22, 08:03
                Jeśli jesteś aktywna, to się uczysz. Chocbys nie chciała, ale się uczysz.
        • panna.nasturcja Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 00:39
          Po pierwsze Tt jest zbyt skomplikowany system dla dzieci, zwłaszcza dla młodszych.
          Po drugie za 100% powinna być 6, bo takie są przepisy, szkoła nie może ich zmienić.
          Po trzecie dziecko, które umie na trójkę będzie miało wyższą ocenę za aktywność na lekcji, nawet jeśli za tą aktywnością nie idzie wiedza - to nie jest sprawiedliwe.
          Po czwarte: powinno być jasno wiadomo od początku za co ile może być punktów, to powinno zawierać wszystkie opcje. Ale..
          ...po piąte: to może pozwalać na kalkulacje, że nie umiem na piątkę, ale nie nauczę się do ostatniej klasówki, bo punktów za aktywność i gazetkę ścienną mi wystarczy.
          Po szóste: system nie powinien objąć w tym roku klas VIII

          Generalnie uważam, że jako rodzice powinniście walczyć o system przede wszystkim:
          - ZROZUMIAŁY dla dzieci, to jest podstawa
          - z bardzo jasnymi kryteriami
          - nie ma opcji, że system sobie a pani robi coś sobie (jak w opisanym przez Ciebie przypadku)

          Im bardziej system jest matematycznym policzalny, ujęty w sto zasad tym bardziej niszczy motywację dziecka do nauki i zdobywania wiedzy.
          To psychologia wie od wieków a plska szkoła unika tej wiedzy jak diabeł święconej wody.
          • kropkaa Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 01:11
            Przede wszystkim poprosiłabym o skończenie z tym cyrkiem, bo miał to być system dla dzieci, a bardzo źle wpływa na rodziców.
          • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 09:40
            panna.nasturcja napisał(a):

            > Po pierwsze Tt jest zbyt skomplikowany system dla dzieci, zwłaszcza dla młodszy
            > ch.
            > Po drugie za 100% powinna być 6, bo takie są przepisy, szkoła nie może ich zmie
            > nić.

            Zgadzam się.

            > Po trzecie dziecko, które umie na trójkę będzie miało wyższą ocenę za aktywność
            > na lekcji, nawet jeśli za tą aktywnością nie idzie wiedza - to nie jest sprawi
            > edliwe.


            To fakt, z tym że tych punktów za aktywność nie idzie nałapać ot tak. Bodajże 3 plusiki to 1 punkt. Więc to nie jest tak że dziecko się zgłosi i od razu punkt dostaje. Troszeczkę musi się postarać. W sytuacji kiedy kartkówka jest na 15pkt a sprawdzian na 30pkt to te punkty z aktywności są drobiazgiem...


            > Po czwarte: powinno być jasno wiadomo od początku za co ile może być punktów, t
            > o powinno zawierać wszystkie opcje.

            W statucie jest zapis za co ile punktów może być. Np kartkówka 0-30pkt. I tu nie podoba mi się ten rozstrzał bo jeden nauczyciel zrobi kartkówkę za 15pkt a drugi za raz tyle. W szkole średniej mojego syna przyjęte jest że kartkówki są przeważnie za 10pkt.

            Ale..
            > ...po piąte: to może pozwalać na kalkulacje, że nie umiem na piątkę, ale nie na
            > uczę się do ostatniej klasówki, bo punktów za aktywność i gazetkę ścienną mi wy
            > starczy.


            Jeśli klasówki są za ok 35 pkt a za aktywność dostaje się 1 to nie ma szans żeby samymi punktami za aktywność to nadgonić. I tak jak pisałam żeby dostać 1 pkt często wcześniej trzeba uzbierać kilka plusikow.


            > Po szóste: system nie powinien objąć w tym roku klas VIII
            >

            Też tak uważam.



          • memphis90 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 14:38
            >Po trzecie dziecko, które umie na trójkę >będzie miało wyższą ocenę za aktywność >na lekcji, nawet jeśli za tą aktywnością nie >idzie wiedza - to nie jest sprawiedliwe.
            Będzie bardzo sprawiedliwe, bo dziecko aktywne, zaangażowane, poszerzające wiedzę poprzez aktywne uczestnictwo w lekcji zasługuje na wyższą ocenę, choćby sprawdzian w presji czasu poszedł mu gorzej.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 20:04
      Jesli punkty na koniec sa przeliczane na oceny na swiadectwo to niech sobię w tylek taki system wsadzą.
      Jesli za 3,76 i za 4,75 jest czwórka to o czym my tutaj mówiny - piszę to ja matka dziecka ze średnimi od 4,72 do 5,25 któremy po zamanie średnich na oceny pasek nie wyszedł chociaz ze średnich miał 4,9.
      • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 20:43
        dwa_kubki_herbaty napisała:

        > Jesli punkty na koniec sa przeliczane na oceny na swiadectwo to niech sobię w t
        > ylek taki system wsadzą.
        > Jesli za 3,76 i za 4,75 jest czwórka to o czym my tutaj mówiny

        Tu masz rację. Nie wiem czy w przypadku punktów wyjdzie na to samo🤔. Może i wychodzi na to samo tylko tego tak nie widać bo np czwórka jest za 75-89% więc uczeń mający 75% będzie miał czwórkę i ten który ma 89% też będzie miał czwórkę.... Więc może i na jedno wychodzi...
    • smoczy_plomien Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 21:10
      U mnie w LO wprowadzono system punktowy 20 lat temu i wspominam to bardzo dobrze, poza polakiem. Nauczycielka od polskiego miała problem, żeby się w tym odnaleźć. Tzn. chętnie obcinała punkty za każdy drobiazg, tylko zapominała, że za punktami stoją potem konkretne oceny i zdarzało się, że punkty poleciały i prace były oceniane bardzo nisko w przeliczeniu na stopnie. Ostatecznie nie pamiętam, żebym miała jakoś wyjątkowo niższą ocenę na koniec, więc chyba była jakaś dyskretna rozmowa i poprawa u nauczycielki. U mnie też trafiło słabo, bo na 4 klasę.
    • blaszany_dzwoneczek Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 22:05
      Jakieś takie to nieludzkie trochę. U córki w podstawówce średnia z ocen nie przekładała się sztywno na oceny na koniec roku, ocenę wystawiał nauczyciel kierując się różnymi przesłankami, w tym i średnią z ocen, ale nie tylko.
      • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 22:49
        Tak było za moich czasów szkolnych...Jeszcze do niedawna byłam pewna, że taki system jaki u nas był w szkole (średnie ważone i wystawianie ocen przez komputer) jest we wszystkich polskich szkołach. Jakież było moje zdziwienie kiedy dowiedziałam się ostatnio że w jednej ze szkół średnich w pobliskim mieście nie ma średnich ważonych a oceny są wystawiane tak jak za moich czasów. I to chyba jest jedyna szkoła w okolicy. Wszystkie pozostałe mają średnie ważone a końcowe oceny wystawia komputer. Nawet jak raz rozmawiałam ze znajomą o ocenach (szkoła w innej miejscowości) to była w szoku że u nas niektórzy nauczyciele próbują ingerować w system (jak już wspomniałam, jeśli nauczyciel widzi że dziecko robi postępy, stara się, ale gdzieś po drodze powinęła mu się noga to zada jakieś zadanie dodatkowe tak żeby w systemie wyszła lepsza ocena) bo u nich nie ma czegoś takiego. Dziecko ma średnią 4,7 a od 4,71 jest piątka -trudno, dostaje czwórkę. Tak więc u nas jeszcze tak źle nie było. No ale nie wiedziałam że w innych szkołach mają się lepiej niż u nas....
        • little_fish Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 22:51
          W szkole u moich dzieci (podstawówka i byłe LO) też nie ma średnich ważonych.
        • blaszany_dzwoneczek Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 23:26
          A ja sądziłam, że we wszystkich szkołach jest tak, jak w byłej szkole córki. No to zyskała ta nasza rejonówka w moich oczach. Muszę się przyjrzeć tej sprawie, bo na wiosnę czeka nas wybór szkoły dla młodszej.
    • kropkaa Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 23:09
      Nie wiem, po co ten cyrk.
      Czy 90% nazwą 90%, 5 czy koniczynką, to jest to dokładnie to samo.
      • berdebul Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 23:18
        Nie jest. Bo można mieć same 4 ze sprawdzianów i mieć 4 na koniec, a możesz nałapać bonusowych punktów i przekroczyć próg na wyższą ocenę. Ocena jest wystawiana na koniec semestru lub roku, jako suma wszystkich punktów i z tego jest ustalany stopień.
        • pyza-wedrowniczka Re: Punkty zamiast ocen... 02.11.22, 23:27
          Ale czym się różnią bonusowe punkty od bonusowych piątek za dodatkowe zadania?
          • berdebul Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 00:04
            Nie mają wagi. Punkt to punkt, wszystko jedno czy za żurawia z origami, czy klasówkę z pochodnych.
            • kropkaa Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 01:07
              Za klasówkę można dostać powiedzmy 35 pkt, a za żurawia 1. Czyli za klasówkę max 6, a za ptaka plus. 3 czy 5 plusów - piątka. 5 pkt ma wpływ na podniesienie oceny.
              Tak jak w szkołach demokratycznych nie ma ocen, tylko drzewo i zbiera się liście. Od razu widać, kto jest kujonem, bo drzewo liście wypuszcza jak wściekłe, a u lazy Daisy puste, jakby randapem podlane.
              I co mi z tego, że zamiast 75% w dzienniku widzę drzewko z 75% wykwitów?
              • grey_delphinum Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 08:05
                Uważam system punktowy za najbardziej ułomny ze wszystkich systemów oceniania, szczególnie w szkole podstawowej.

                A argument, że "system jest sprawiedliwy, bo oceny wylicza komputer" to bzdura, jakich mało, bo to nauczyciel zna dziecko, jego możliwości i np. sytuację życiową i wie, kiedy dziecko dokonało postępu, a kiedy nastąpił regres (i z jakiego powodu). System nie widzi takich delikatnych zmiennych.

                W szkole podstawowej moich dzieci bardzo długo była średnia ważona i ocenę wystawiano na jej podstawie, ale po jakimś czasie zarówno nauczyciele, jak i rodzice doszli do wniosku, że to błąd i ostatnich latach podstawówki mojego syna to już nauczyciel miał głos decydujący (np. mój syn miał ocenę celującą z matmy, mimo że jego średnia wynosiła ok. 5,35, ale nauczyciel wziął pod uwagę wykonywanie dodatkoweych zadań, udział w różnych matatycznych akcjach, konkursach itp.).
                • little_fish Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 08:26
                  Dokładnie. Poza tym ocena ma pokazywać stopień opanowania materiału w momencie jej wystawiania. Średnia nijak tego nie pokazuje. Weźmy banalny przykład z tabliczką mnożenia. Klasa miała opanować działania do 50. Krzyś nauczył się na 4, a Jaś miał kryzys (zapomniał, źle się czuł, cokolwiek) nie nauczył się i dostał 1. Następna kartkówka już z całości - Krzyś nadal robi drobne błędy i dostaje 4, Jaś wykuł całą tabliczkę na blachę i dostał 6. Potem mamy kolejną kartkówkę z wykorzystania tabliczki w zadaniach. I znów Krzyś robi błędy i dostaje 4, Jaś ma opanowaną tabliczkę i dostaje 6. Wg średniej obaj powinni dostać 4, ale czy na pewno obaj umieją na 4?
                  • taki-sobie-nick Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 21:08
                    Przesadzasz z nazewnictwem. Zapomnienie to nie "kryzys".
                    • little_fish Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 22:29
                      Kryzys było ogólnym, potocznym pojeciem pojęciem("Myśląc „kryzys” mamy zazwyczaj wyobrażenie czegoś negatywnego, jakiejś trudnej sytuacji (lub wydarzenia), która nas spotkała"), mógł zapomnieć, mogło się wydarzyć w jego życiu coś, co spowodowałoby, że się na kartkówkę nie nauczył.
                • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 09:08
                  grey_delphinum napisał(a):

                  > Uważam system punktowy za najbardziej ułomny ze wszystkich systemów oceniania,
                  > szczególnie w szkole podstawowej.
                  >
                  > A argument, że "system jest sprawiedliwy, bo oceny wylicza komputer" to bzdura,
                  > jakich mało, bo to nauczyciel zna dziecko, jego możliwości i np. sytuację życi
                  > ową i wie, kiedy dziecko dokonało postępu, a kiedy nastąpił regres (i z jakiego
                  > powodu). System nie widzi takich delikatnych zmiennych.
                  >

                  W zeszłym roku były jeszcze większe hocki klocki niż w tym, z tymi punktami. Ogólnie mamy nową panią dyrektor która chce wprowadzić "dobre zmiany". Przyznaję że rzeczywiście niektóre zmiany są na plus. No ale w zeszłym roku pojawił się w statucie zapis właśnie to o czym piszesz choć nie do końca. System wyliczał średnią roczną ale to nauczyciel na podstawie DRUGIEGO semestru miał ocenić i zdecydować o ocenie końcowej biorąc pod uwagę progres i regres ucznia. No tak, niby fajnie bo były sytuacje kiedy jedna dziewczynka w pierwszym semestrze była zagrożona z matematyki (materiał kompletnie jej nie siadł) a w drugim semestrze miała same 4 i 5. Nie wiem co ostatecznie dostała ale wg tych nowych zasad nastąpił progres i mogła nawet dostać 5 na koniec roku. Tu fajnie tylko gorzej w drugą stronę. Przykład mojego syna- pierwszy semestr algebra i same 5, czasem 4. W drugim semestrze geometria której mój syn nie umie, nie rozumie (nie wiem dlaczego). I syn spada na trójki, a i dwója się zdarzyła. Patrząc na średnią roczną miałby mocną 4 na koniec roku. Ale nie, nastąpił regres w oczach nauczyciela więc z czystym sumieniem nauczyciel mógł mu postawić 3 na koniec roku. I tu już bunt rodziców był spory (bo nie tylko mój syn miał taką sytuację) i walczyli że to nie tak powinno wyglądać bo przecież regres nie oznacza w każdym przypadku że dziecko się rozleniwiło tylko mogą na to wpłynąć różne sytuacje życiowe (może zmarł ktoś bliski i dziecko to przeżywa) czy choćby trudniejszy materiał. Mój syn nie lubi i nie rozumie geometrii a z kolei np Staś może nie rozumieć algebry a geometrię już tak. No więc Staś w pierwszym semestrze będzie miał 3 (bo była algebra) a w drugim 5 bo była geometria. W oczach nauczyciela u Stasia nastąpił progres więc nauczyciel może mu postawić 5 na koniec roku. A u mojego syna nastąpił regres więc dostanie 3🤦. Absurd! Na szczęście pod koniec roku wróciła algebra, syn podciągnął oceny i pani z wielką łaską dała mu tę czwórkę na koniec roku.

                  > W szkole podstawowej moich dzieci bardzo długo była średnia ważona i ocenę wyst
                  > awiano na jej podstawie, ale po jakimś czasie zarówno nauczyciele, jak i rodzic
                  > e doszli do wniosku, że to błąd i ostatnich latach podstawówki mojego syna to j
                  > uż nauczyciel miał głos decydujący (np. mój syn miał ocenę celującą z matmy, mi
                  > mo że jego średnia wynosiła ok. 5,35, ale nauczyciel wziął pod uwagę wykonywani
                  > e dodatkoweych zadań, udział w różnych matatycznych akcjach, konkursach itp.).


                  Chyba tak to powinno wyglądać. Szkoda że nie ma jakiegoś odgórnego przepisu żeby we wszystkich polskich szkołach był jednakowy system nauczania.
                  • berdebul Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 10:04
                    Syn nosi okulary? Przy niektórych wadach wzorku jest problem z widzeniem przestrzennym i bryły to koszmar.
                    • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 10:15
                      berdebul napisała:

                      > Syn nosi okulary? Przy niektórych wadach wzorku jest problem z widzeniem przest
                      > rzennym i bryły to koszmar.


                      Tak, nosi. Miał zaburzenia widzenia przestrzennego przed operacją i po operacji niby to widzenie przestrzenne odzyskał. Ale to było 5 lat temu i chyba na następnej wizycie u okulistki poproszę o zbadanie tego widzenia przestrzennego u syna. Może faktycznie ma jakieś zaburzenia...
                      • berdebul Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 22:37
                        Może widzieć przestrzennie, te wszystkie obrazki w 3D, a i tak mieć problem. Częste przy astygmatyźmie na przykład. Tez tak mam, geometrię wspominam jako koszmar.
    • tokyocat Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 09:46
      U mnie sa kolo et za zaliczane kometencje. Przez cale gimnazjum. Od podstawowki moja corka nie ma ocen ani swiadectw. I bardzo dobrze. Uczy sie bo ma sie uczyc, a nie zeby byla jakas srednia.
    • tokyocat Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 09:46
      U mnie sa kolory za zaliczane kometencje. Przez cale gimnazjum. Od podstawowki moja corka nie ma ocen ani swiadectw. I bardzo dobrze. Uczy sie bo ma sie uczyc, a nie zeby byla jakas srednia.
      • kubek0802 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 10:11
        Ale to jak ze średnią ważoną. Wylicza komputer, są widełki np. 4 przy średniej 3,75-4,75 ale i tak nauczyciel decyduje ostatecznie jaką wystawia ocenę na koniec semestru czy roku.
      • fibi00 Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 10:12
        tokyocat napisał(a):

        > U mnie sa kolory za zaliczane kometencje. Przez cale gimnazjum.

        Serio? Z tym się jeszcze nie spotkałam. Gdzie taki system?


        Od podstawowki
        > moja corka nie ma ocen ani swiadectw. I bardzo dobrze. Uczy sie bo ma sie uczyc
        > , a nie zeby byla jakas srednia.


        U nas by to nie przeszło bo np przy rekrutacji do szkoły średniej są punkty za oceny z poszczególnych przedmiotów.

        Teoretycznie punkty miały też na celu nieskupianie się na ocenach. Ale np mojej znajomej się to nie podoba , uważa że oceny są lepsze bo przy punktach dzieci mniej się uczą bo punkty nie bolą tak jak oceny. No ale może właśnie tak to ma wyglądać, w sensie żeby dzieci nie skupiały się na ocenach czy średniej 🤔. Tylko tak jak już jedna forumka zauważyła, wtedy na koniec roku dalej powinny być punkty, ewentualnie procenty. A nie że punkty są przeliczane na procenty a procenty na oceny... Tylko wtedy w całej Polsce musiałby być taki sam system.
        • tokyocat Re: Punkty zamiast ocen... 03.11.22, 22:39
          We Francji.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka