Dodaj do ulubionych

No i jednak....

    • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 12.11.22, 11:12
      O, wątek wciąż żyje i to jeszcze nie rosa. Jestem zaskoczona.
      • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 11:14
        Jak noc ?
        Chyba złe spałaś albo jestes sowa bo całe 8 minut się przelogowywalas
      • 7katipo Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:18
        No ja też czekam na tę urnę pod schodami. Bo coś musiałam chyba przegapić 🤔😁
    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 11:21
      wapaha napisała:

      > >
      > suki, patrz jaką idealną godzinę utrafiłas ! smile

      Aaaa, scary shit big_grin
      • wapaha Re: No i jednak.... 12.11.22, 11:25
        zazdro...łapię "idealne godziny" taka zabawa z potomstwem i przyjaciółką

        no kurde przebiłaś wszystko, mistrzostwo!
        • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 12.11.22, 11:29
          wapaha napisała:

          > zazdro...łapię "idealne godziny" taka zabawa z potomstwem i przyjaciółką
          >
          > no kurde przebiłaś wszystko, mistrzostwo!

          Ja łapię godziny razem z temperaturą wyświetlaną przez apkę w telefonie. 10:10 i 10 stopni itd. Mam już chyba więcej niż połowę doby na screenach.
    • youngagain Re: No i jednak.... 12.11.22, 12:00
      Przeżyłam to. Największy błąd jaki można zrobić to się ujawnic z wiedzą. Teraz on już wie że Ty wiesz więc zejdzie do podziemia, będzie bardziej uważał a Tobie zacznie mydlić oczy swoją nadmierna afektacja. Nawet pomyślisz przez chwilę że odwaliło Ci bo przecież masz tak super.meza i jak mogłaś go podejrzewać. Gaslighting.
      Szkoda że się ujawniłas. Mogłaś pojechać tam gdzie pokazywała mapa, miałabyś jasność sytuacji i dowody do sprawy za jednym zamachem.
      Przykro mi.
      Nie daj się wkręcić w przeprosiny łzawe. Jak Cię już tak zdewaluował w swojej glowie to kwestia czasu żeby była kolejna jeśli z paniki zerwie z tą. Uwierz mi i milionom kobietsmile
      Zbieraj dowody. Jak będziesz miała dobra dźwignie do orzeczenia lepiej wyjdziesz z tej sytuacji.
      Po drugiej stronie jest całkiem fajne życie choć nikt z nas tego nie chciał jak się hajtal
      • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 13:09
        》Zbieraj dowody. Jak będziesz miała dobra dźwignie do orzeczenia lepiej wyjdziesz z tej sytuacji.
        Po drugiej stronie jest całkiem fajne życie choć nikt z nas tego nie chciał jak się hajtal《
        Jeśli to co pisze tutaj o swoim życiu jest w jakimś stopniu prawdą to będzie jej trudno, ponieważ zbudowała swoje nowe życie w większej części na życiu męża. Wszystko kręci się wokół niego, jego pracy i rodziny. Jest też prawdopodobnie uzależniona od niego finansowo, bo z fotorelacji jej życia na forum jak również z czasu tu spędzanego nietrudno wywnioskować, że nie pracuje na pełny etat jak również nie prowadzi własnego biznesu, który przynosi zyski za które spokojnie można się utrzymać.
        Oprócz tego czytając ją nie mam wrażenia, że tam gdzie mieszka ma siatkę znajomych i przyjaciół. Często spędza czas z psem i dzieckiem lub sama. Jeśli wyjścia to z mężem. Nigdy nie pisze, że wychodzi bez męża że znajomymi.
        • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 13:22
          Może być tym typem kobiety której szczęście a w zasadzie całe życie jest w rękach męża, dlatego tak nią miota.
        • gama2003 Re: No i jednak.... 12.11.22, 13:34
          Otóż to.
          Więc jeśli te wątki na ematce jej sprawiają frajdę, czy też coś tam rekompensują, to żadnych szkód dla forum w tym nie widzę.
          Można nie czytać, można krytykować, głaskać. Można wszystko.
          Alergię na nia też mieć można.

          No chyba, że ktoś czytając tak się przejmuje, że spać nie może, dusi wściekłością za koloryzowanie, no to faktycznie, szkodę ponosi. Ale czy to Mony wina ?
          Nie naciaga nikogo na ,, czyny pomocowe,,, jesli wkurza, to w innym wątku można ochłonąć, lub w realu jogę poćwiczyć.

          Co zmienia dla nas czytelniczek fakt, że na przykład to wszystko to sama prawda, czy sama nieprawda ?
          A opisywane przez nią perypetie niestety występują w przyrodzie, więc pogadanie o tym jak dla mnie ma sens. Nawet jeśli problem wymyślony przez akurat tę forumkę.
          Kompletnie nie rozumiem tych sztandarów prawdy i mów mi tu jak na świętej spowiedzi.
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 13:37
            No wlasnie, to jak z wątkiem ewidentnie trollującym czasem. Widzimy wszystkie, że troll (nie mówię o Maszkaronie teraz!), ale czasem wyłazi z tego zaskakująco fajna rozmowa o konkretnym (mimo że nie dotykającym nikogo konkretnego tutaj) zjawisku.
          • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:01
            gama2003 napisała:

            > Kompletnie nie rozumiem tych sztandarów prawdy i mów mi tu jak na świętej spowi
            > edzi.

            Idź na warsztaty Pauliny Smaszcz. Od miesiąca przekonuje całą Polskę, że liczy się prawda, sama prawda i jeszcze raz prawda. big_grin
            Czasami mam wrażenie, że niektóre przejęte forumki, oczekujące prawdy, prawdy i jeszcze raz prawdy to jej klientki. Albo przyszłe klientki tongue_out
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:03
              PSz robi kolokwium wejściowe na warsztaty - trzeba ogarnąć case wydawania psa, wbić do ex tesciowej na kwadrat i dorobić dupie uszy, wszystko w imię prawdy, wtedy można uczestniczyć wink
              • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:11
                Przyznaję, że poległabym na pytaniu o status psa Bono, który miał być "przez wiele miesięcy skazany na wydanie". Czy to znaczy że został:
                A) skazany
                B) wydany
                C) inne (jakie?)
                • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:16
                  pod C) można wpisać "wyje do "In the name of love", ilekroć PSz czai się za węgłem, czyli ustawicznie" wink
                  Ej, dopiero teraz skojarzyłam, że ona per "obce ręce od których się pochorował wydany" pisała o rzeczonej ex teściowej? wink
                  Naprawdę, czekam aż pani doktor petarda zawita na ematkę, może juz jest?!
                  • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:18
                    annaboleyn napisała:

                    > Naprawdę, czekam aż pani doktor petarda zawita na ematkę, może juz jest?!


                    Serio uwazasz, ze dalo by sie tego nie zauwazyc?
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:22
                      Może się długo odpala wink
                      • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:24
                        annaboleyn napisała:

                        > Może się długo odpala wink

                        Ale ze petarda?! big_grin
                        To niemozliwe.
                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:49
                          Poza tym, zwróć uwagę, ile tu gorących bojowniczek o Prawdę y Honor. Nawet gdyby Paulutek odpalała się tu raz dziennie, to by mogła zginąć w tłumie..
                          • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 16:01
                            big_grin
                    • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:24
                      Wiesz, do tej pory petarda była raczej niezauważalna i poza branżą, w której ciągnął się za nią smród, mało kto panią kojarzył.
                • gama2003 Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:24
                  Może decyzja nie była prawomocna ?
                  Skazany się nie stawił ?
                  Apelacja była i wydawca się musiał wstrzymać ?
                  Pewnie mozliwosci było wiele.
                  A finalnie u babci siedział, pewnie rozpieszczany domowym jedzeniem i przytył.

                  Najciekawsza, czemu Paulinka nie zabrała Bono ( za stary do selfiaczków ? Bo z jakimś małym płaskonosym ostatnio się lansuje, pasującym do wnętrz i zimowych płaszczy ? )

                  Serio na myśl, ze żegnam chłopa i idę w siną dal, pierwsze co zabieram, łeb mu w razie protestu odgryzając, są moje psy. Nie ma innej opcji. Chyba nawet w szuwary pod mostem bym je zabrała.
                  • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:29
                    Można jeszcze sądownie ustalić prawo do odwiedzin.
                    Mamy na forum taki precedens.
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:52
                      To duże bydle, ten smaszczowy piesio, moze rzeczywiscie babcia go upasła i mu stawy wysiadają?
            • gama2003 Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:17
              No liczy się, między najbliższymi osobami.
              A przynajmniej liczyć powinna ( wyjąwszy lody w pudełku po mrożonych warzywach i ptasie mleczko za makaronami ).

              Ale na forum ? Chyba tylko w przepisach kulinarnych, ale tu Daniela pilnuje poziomu i w razie czego znajdzie
              paragraf.
              Już tyle mitów tu upadło. Zdrowiej zakładać, ubarwianie i pytanie dla koleżanki. Ważne to chyba tylko przy przenosinach relacji do reala i konfrontacji.

              A Smaszcz to niestety przypadek dla specjalistów, nawet bez ostatnich występów była autoreklamą tych szkoleń. A teraz to chyba elitarne kursy dla podobnych fanatyczek. Albo chorych na to samo i chorobę pielęgnujących.
              • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:20
                gama2003 napisała:

                > No liczy się, między najbliższymi osobami.
                > A przynajmniej liczyć powinna ( wyjąwszy lody w pudełku po mrożonych warzywach
                > i ptasie mleczko za makaronami ).

                No, dlatego najbliższe mi osoby stąd znają mnie z obydwu nazwisk, w tym panieńskiego, kota, dzieci, męża i profesji brata! wink
                Natomiast w kwestii chowania nadmiaru słodyczy ostatnio poległam jak neptek sad
                • gama2003 Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:30
                  A to podobnie jak mnie.
                  Tylko o kocie nie wiedzą, bo nie mam.
                  I wicewersa 😀 też występuje.
              • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:32
                gama2003 napisała:


                > A przynajmniej liczyć powinna ( wyjąwszy lody w pudełku po mrożonych warzywach
                > i ptasie mleczko za makaronami ).

                Ja czekoladę chowam w paczce podpasek.
                Ale niestety chyba coś schrzaniłam, bo zamiast trzymać lody w pudełku Rozenek, to trzymam mrożonki w pudełku po lodach.
                • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:33
                  *pudełku Rozenek = pudełku mrożonek
                  Boszzzz... 🤦🏻‍♀️
                • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:51
                  Jezuchryste, juz myslalam, ze to jakis influencerski gadżet i Rozenek jako młoda mama sprzedaje taki stuff: "pudełko w którym nawet twoje dziecko nie znajdzie kinderka!". Przedawkowałam pudla wink
                • gama2003 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:01
                  To chyba ja pomyliłam. Akurat lodów nie kitram a było coś na forum lody- mrożonki i pudełko. A moze to był woreczek ?
                  Specjalizuję się w kitraniu czekolad, czekoladek i batoników.
                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:11
                    Woreczek po dowolnej mrożonce, na przykład po brokułach wink
        • 7katipo Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:21
          No to sobie właśnie odbuduje, sama, tak, jak zechce. Po tej drugiej stronie. Albo zbuduje na nowo.
    • lauren6 Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:14
      No dobra, bo mi się nie chce czytać kilku stron pierdololo: mona się pokazała napisać ciąg dalszy czy zniknęła z wątku na dobre?
      • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 14:16
        Nie
        Ale to nic
        Bolyenowa przyznała się ze pisze pod kilkoma nickami oraz rozszyfrowaliśmy nasza forumowa „prawniczkę”

        Czas przeznaczony na pisania na wątku wykorzystany Owocnie w 100%
      • kloi0505 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:03
        Pierdololo jest dopiero pod koniec, kiedy wkracza do akcji daniela. Mona się nie pojawiła.
      • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:14
        Zniknęła z wątku, teraz napisała że wszystko jest ok. Wątek nie grzał tak jak oczekiwała.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:14
          Problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
        • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:21
          Nie no, nie napisała, że jest ok, przeciwnie.
          • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:34
            annaboleyn napisała:

            > Nie no, nie napisała, że jest ok, przeciwnie.

            Nie jest ok na pewno nią trzącha wewnętrznie.
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:50
              Każdym by w takim scenariuszu trząchało, nie wiem, ja bym chyba nie była w stanie zachować pokerowej twarzy. Choć to sytuacja z gatunku "nie wiesz, dopóki nie przećwiczysz".
        • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:23
          nowyczlowiekforumu napisał:

          > Wątek nie grzał tak jak oczekiwała.

          Nie sadz po sobie tongue_out
    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:07
      Nic się nie dzieje. Dałam się udobruchać i przekonać, że wszystko jest ok, że wierzę w jego debilne tłumaczenia. Przyczaję się i poczekam aż się upewni, że wszystko łykam jak gęś i straci czujność.



      Chłop nie miał wracać pijany samochodem, powariowałyscie? Wrócił z kolegą, który nie pije a mieszka 20km od nas.

      • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:10
        Mało kto łyknął historię więc się wyjaśniło, no jakby mogło być inaczej.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:12
          Jak na razie, to sie nic nie wyjasniło, z mojego punktu widzenia.
          • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:20
            No czyli tak jak pisałam jesteś w tym samym miejscu, nadal ci nie gra a on się zachował typowo.
      • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:14
        Czyli nie wierzysz mu? suspicious
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:15
          Nie.
          • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:35
            To słabo. uncertain
            • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:00
              I słusznie, że mu nie wierzy. Gdzieś tam wcześniej pisała, że nagle postanowił zmienić styl ubierania. Zarzuca jej, że okazuje mu za mało zainteresowania. To są sygnały, które mogą świadczyć o tym że jest ktoś trzeci.
              • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:11
                Styl ubierania to faktycznie dziwne - ale ja to jakoś przegapiłam - w jakim kontekście to padło?

                Co do reszty, to są to rzeczy które mogą świadczyć o wszystkim, albo o niczym.
                Zarzuty o brak zainteresowania, padają często, w co drugim związku. Pobyt pod hotelem przy sklepie jest wytłumaczalny, nawet przez dwie godziny (skoro był korek). Wytłumaczalne jest też pierdolenie głupot w odpowiedzi na niespodziewany telefon wkooorwionej żony.

                Największym, według mnie "dowodem w sprawie" jest przekonanie Mony, że mąż kłamie. Zna go najlepiej, więc raczej dobrze wie co mówi.

                Jest tylko jeszcze jedna opcja, której można się trzymać - mają kryzys w związku i w związku z tym, Mona jest nastawiona do męża negatywnie, dlatego mu nie wierzy.

                I tego się tego będę póki co trzymać, bo lubię pozytywne zakończenia.
                • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:11
                  No wiesz Ziuta może moje złe doświadczenia sprawiają, że źle intetpretuje sytuację. Mój eksmaz najpierw przez jakiś czas mi zarzucał, że mu za mało czasu poświęcam i takie tam, a niedługo potem dowiedziałam się, że właśnie się zakochał w innej oczywiście. Gdybym nie wiedziała, że oni od kilku lat razem pracują to może bym uwierzyla, że tak szybko znalazł nową miłość 😉
                  A nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło stać w korku w jednym miejscu przez 2 godziny. No raz, w nocy na oblodzonej jak szklanka drodze Katowice Warszawa, ale nawet tam samochody jakoś się przenieszczaly.
                  • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:01
                    Ja wielokrotnie słyszałam i mówiłam, o zbyt małym poświęcaniu uwagi, a tylko raz mnie koleś podmienił na inny model - i ten akurat tego nie mówił (koleś, nie model tongue_out).
                    Ba! Dwa tygodnie temu, Mieciu jebnął focha o uwagę bo...wait for it...usiadłam po pracy do laptopa i odpaliłam ematkę, zamiast z entuzjazmem wysłuchiwać jego wywodów dotyczących hipotetycznych zakupów sprzętów, które nie mają sensu, ale o których Mieciu chwilowo fantazjuje, bo tak odciąga swoje myśli od pracy.🤦

                    A co do korka, to nie dalej jak w czwartek stałam godzinę na kilkusetmetrowym odcinku, a nawigacja zaczęła mi głupieć, skakać i pokazywać, że toczę się w odwrotnym kierunku. 🤦 Rekordem był przejazd 8 km, w półtorej godziny - a to tylko małe miasto, jakim jest Wawa - jakbym się po drodze zatrzymała po kebab...tfu...bułkę, to wyszłoby sporo dłużej.

                    No i po prostu lubię czasami wierzyć, że nie wszyscy ludzie to świnie i że na te 1000 przypadków znajdzie się czasem paru porządnych ludzi wiodących w miarę szczęśliwe życie, w szczęśliwych związkach - oczywiście najlepiej, żeby to byli ci, których lubię. tongue_out
                    • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:11
                      Moja definicja szczęśliwego związku to między innymi wzajemne zaufanie więc nawigacja śledząc każdy ruch mój czy mojego partnera nie wchodzi w grę.
                      Jeśli tak jest to znaczy, że autorka ma uzasadnione lub sobie tylko znane powody, żeby to robić.
                      • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:18
                        Tak, ale jeśli związek jest wieloletni, to zawsze będzie miał słabsze i gorsze momenty.
                        W tych gorszych można nabrać wątpliwości - patrzysz na człowieka i nagle zdajesz sobie sprawę, że w sumie to od dłuższego czasu, w wyniku rutyny, nie nadążasz za punktem życia w którym się obecnie znajduje - a on nie nadąża za twoim. A życie płynie i się w nim dzieje.
                        • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:32
                          Ale według mnie to zupełnie coś innego. Zgodzę się że są słabsze momenty, ale w chwili gdy żeby mieć pewność wierności partnera rozwazalabym zatrudnienie detektywa to myślę, że byłoby już pozamiatane. Nie mogłabym zostać z taką osobą.
                          Mogą to rozegrać inaczej. On niech szuka pracy bliżej domu i opuści tamto środowisko jeśli chce żeby ona znowu mu zaufała. Niech bardziej zaangazuje się w życie rodzinne a Szarm niech da sobie więcej przestrzeni poza sprawami domowymi.
                          • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:38
                            O tym samym pisałam. Jak już Maszkaron mówi o podsłuchu, detektywach i sprawdzaniu telefonu to jest po związku. Dla mnie, bo dla mnie związek bez zaufania nie istnieje.
                          • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:53
                            "Ale według mnie to zupełnie coś innego. Zgodzę się że są słabsze momenty, ale w chwili gdy żeby mieć pewność wierności partnera rozwazalabym zatrudnienie detektywa to myślę, że byłoby już pozamiatane. Nie mogłabym zostać z taką osobą."

                            W obecnym związku też tak myślę.
                            Ale wcześniej byłam w paru innych i takie opcje mieściły mi się w głowie - jednocześnie, za każdym razem wierzyłam, że związek bieżący, to związek na całe życie.

                            Związki mają bardzo dużo zmiennych, a i ludzie są różni.
                            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:57
                              No i byłaś młodsza, prawda? Też bym w obecnym, dwudziestoletnim już związku nie zrobiła ani rzeczy ze związków poprzednich, ani takich z początku tego. To jest mit, że się nie zmieniamy smile
                              • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:21
                                annaboleyn napisała:

                                > No i byłaś młodsza, prawda? Też bym w obecnym, dwudziestoletnim już związku nie
                                > zrobiła ani rzeczy ze związków poprzednich, ani takich z początku tego. To jes
                                > t mit, że się nie zmieniamy smile

                                Oczywiście.
                                Ale moja matka jest o ponad 30 lat ode mnie starsza, a w związku jest 4,5 razy dłużej ode mnie, a pozwala sobie na "małżeńskie" teksty i zachowania, które wprawiały mnie w ciary żenady już dwadzieścia lat temu.* tongue_out



                                *To odpowiedź na argument nawiązujący do wieku i doświadczenia w związku, a nie do sytuacji Maszkarona.


                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:22
                                  Oj no, prawo matki wink
                          • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:04
                            Zgadzam sie z toba Beaucouptrop, ale wiem tez ze zaufanie w zwiazku mozna odbudowac przy dobrej woli obojga.
                      • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:19
                        Ale na to można patrzeć z dwóch stron. Bo moja definicja związku to także obustronne zaufanie, u nas bezgraniczne. I właśnie dlatego żadna opcja lokalizacji w telefonie by nam nie przeszkadzała (chyba nie mamy włączonych, ale może faktycznie dla bezpieczeństwa warto, popatrzę).
                    • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:10
                      piataziuta napisała:

                      > e 1000 przypadków znajdzie się czasem paru porządnych ludzi wiodących w miarę s
                      > zczęśliwe życie, w szczęśliwych związkach

                      Generalnie zgadzam się.
                      Z tym, że to jest płynne. Można być dziś w szczęśliwym związku i być niewzruszonym jak góra lodowa w obliczu pokus, a za trzy lata skoczyć w bok, z różnych powodów, a nawet bez powodu, i niekoniecznie mieć ochotę kończyć kilkunastoletni związek.
                      Nie uderzałabym więc w przesadnie wysokie tony.
                      • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:34
                        No tak, ale sa tez ludzie, ktorzy moze i do zdrady by byli przy odpowiednim splocie okolicznosci zdolni, ale do klamstwa juz nie. I nie chodzi o etyke, tylko organiczna nieumiejetnosc sciemniania. (I nie trzeba byc aspi, zeby na to cierpiec wink ) Moze stanowia zdecydowana mniejszosc, ale istnieja.
                      • piataziuta Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:31
                        m_incubo napisała:

                        > piataziuta napisała:
                        >
                        > > e 1000 przypadków znajdzie się czasem paru porządnych ludzi wiodących w m
                        > iarę s
                        > > zczęśliwe życie, w szczęśliwych związkach
                        >
                        > Generalnie zgadzam się.
                        > Z tym, że to jest płynne. Można być dziś w szczęśliwym związku i być niewzruszo
                        > nym jak góra lodowa w obliczu pokus, a za trzy lata skoczyć w bok, z różnych po
                        > wodów, a nawet bez powodu, i niekoniecznie mieć ochotę kończyć kilkunastoletni
                        > związek.
                        > Nie uderzałabym więc w przesadnie wysokie tony.
                        >

                        Wiem, dlatego pisałam, że ludzie są różni.
                        I na różnych etapach rozwoju.

                        Bywają jednak patologie w kontekście uczciwości - ja do takich należę.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:49
                  Nie padło, po prostu się stało. Wcześniej był bardzo casualowo-sportowy w ubiorze a jakiś czas temu zaczął kupować jakieś fancy koszule, paski i inne uje myje. Elegancik się zrobił.
                  • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:26
                    A on nie dostal awansu w robocie?
                  • homohominilupus Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:02
                    szarmszejk123 napisał(a):

                    > Nie padło, po prostu się stało. Wcześniej był bardzo casualowo-sportowy w ubior
                    > ze a jakiś czas temu zaczął kupować jakieś fancy koszule, paski i inne uje myje
                    > . Elegancik się zrobił.

                    Kuśwa, mój ex też zmienił w pewnym momencie styl, z koszulek cropp town na tommy h, paski też markowe, nie jakiś tam levis a parę miesięcy później jebło...
                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:08
                    szarmszejk123 napisał(a):

                    > Nie padło, po prostu się stało. Wcześniej był bardzo casualowo-sportowy w ubior
                    > ze a jakiś czas temu zaczął kupować jakieś fancy koszule, paski i inne uje myje
                    > . Elegancik się zrobił.


                    I tu powinna zawyć syrena 🙄
                    • grazyny Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:12
                      bergamotka77 napisała:

                      >
                      > I tu powinna zawyć syrena 🙄
                      >

                      Czy tak właśnie było u państwa Bergamotków??
                      • bergamotka77 Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:55
                        Nie było, bo nie było zdrad. Ale dla mnie tu niestety jest zbyt dużo rzeczy obciążających pana maszkarona, w tym zażyłość z młodą koleżanką z ojczyzny. Plus praca daleko od domu, awans, resztę wymienila kobieta z północy. Ale życzę maszkaronowi jak najlepiej, swoje przeżyła, stworzyła facetowi ciepły dom i wiele dla niego poświęciła. Mógłby okazać się przyzwoitym facetem i docenić to, co ma.
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:25
                      Chyba zawyła właśnie wtedy pierwszy raz, tak zrozumiałam.
                      • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:29
                        Mnie się wydaje, że to nie chodzi o to czy się zaczął lepiej ubierać albo czy na tym parkingu jadł, spał czy cokolwiek innego. Każda z tych rzeczy może mieć dziesiątki wytłumaczeń.
                        Ale z jakiegoś powodu Maszkaron straciła zaufanie do chłopa. I nie wiadomo czy ten powód jest pierwotnie w zachowaniu chłopa czy w głowie Maszkarona. Bo z jej doświadczeniami z przeszłości może być tak, że ona nie bardzo sobie radzi w związkach w bliskości.
                        Przecież tutaj już nie bardzo będzie co zbierać, nawet jak chłop niewinny jak ta lilija.
                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:53
                    To może po prostu kup sobie coś fajnego, zacznij częściej znikać z domu, niech on się trochę pozastanawia, co się dzieje, a nie tylko Ty się będziesz zadręczać jego koszulami.
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:58
                      No. Albo przynajmniej niech zredukuje te troskliwe zabiegi o połowę, a resztę przestrzeni jednak poświęci maszkaronowi. Bdb.
                    • piataziuta Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:24
                      gr.ruuu napisała:

                      > To może po prostu kup sobie coś fajnego, zacznij częściej znikać z domu, niech
                      > on się trochę pozastanawia, co się dzieje, a nie tylko Ty się będziesz zadręcza
                      > ć jego koszulami.

                      O nie! Piszesz dla cosmo! uncertain
                      • gr.ruuu Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:39
                        Chciałabym, może nieźle płacą 🙄 Piszę z doświadczenia - zamiast zajmować się facetem, jego ubraniami i wyjściami skupić się na sobie swoich ubraniach i wyjściach. W kryzysie zastosowałam metodę: miej wyje... a będzie ci dane i skoncentrowałam się całkowicie na sobie. Pomogło
                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:42
                          This. Przy okazji wyszło, że ten kryzys był bardziej w mojej głowie, niż w realu, ale nie szkodzi.
                • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:34
                  . Wytłumaczalne jest też pierdolenie głupot w odpowiedzi na niespodziewany telefon wkooorwionej żony

                  No przepraszam dla mnie to właśnie nie jest wytłumaczalne. Jeśli ktoś dzwoni wkoooorwiony i nie mam nic na sumieniu to mówię jak jest- I jeszcze sobie ulewam i tez się wściekam np. jak mam jakąś nieszczęśliwą sytuacje typu że stoję w korku 2 h Itp itd

                  Po co ktoś miałby się plątać w zeznaniach tutaj???
                  Nie kumam tego zupełnie….

                  Co innego jak właśnie ktoś chce coś ukryć i skłamać….
                  • niemcyy Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:03
                    Dwugodzinny korek to sytuacja na tyle nietypowa, że powinno dać się sprawdzić, czy rzeczywiście miała miejsce.
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:20
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Nic się nie dzieje. Dałam się udobruchać i przekonać, że wszystko jest ok, że w
        > ierzę w jego debilne tłumaczenia. Przyczaję się i poczekam aż się upewni, że w
        > szystko łykam jak gęś i straci czujność.

        trzymam kciuki, żeby wyszło wszystko jak najlepiej dla ciebie.
        • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:22
          Tez trzymam.
      • wapaha Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:28
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Nic się nie dzieje. Dałam się udobruchać i przekonać, że wszystko jest ok, że w
        > ierzę w jego debilne tłumaczenia. Przyczaję się i poczekam aż się upewni, że w
        > szystko łykam jak gęś i straci czujność.
        >
        a zjadł kolację w domu ?
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:29
          Spałam jak wrócił, więc nie wiem.
        • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:42
          wapaha napisała:

          > szarmszejk123 napisał(a):
          >
          > > Nic się nie dzieje. Dałam się udobruchać i przekonać, że wszystko jest ok
          > , że w
          > > ierzę w jego debilne tłumaczenia. Przyczaję się i poczekam aż się upewni
          > , że w
          > > szystko łykam jak gęś i straci czujność.
          > >
          > a zjadł kolację w domu ?

          A ty dlaczego udajesz naiwną?
          Kto jak kto ale ty się pewnie napatrzyłaś w życiu na męskie numery.
          • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:44
            Powiedziałabym że obie z forumową prawniczką macie niezły przegląd krętaczy i ściem jakie występują w związkach.
          • wapaha Re: No i jednak.... 12.11.22, 16:07
            taniax napisała:
            ś i straci czujność.
            > > >
            > > a zjadł kolację w domu ?
            >
            > A ty dlaczego udajesz naiwną?
            > Kto jak kto ale ty się pewnie napatrzyłaś w życiu na męskie numery.


            ke ?
            chyba mnie z kimś mylisz
            • taniax Re: No i jednak.... 12.11.22, 16:23
              wapaha napisała:

              > taniax napisała:
              > ś i straci czujność.
              > > > >
              > > > a zjadł kolację w domu ?
              > >
              > > A ty dlaczego udajesz naiwną?
              > > Kto jak kto ale ty się pewnie napatrzyłaś w życiu na męskie numery.
              >
              >
              > ke ?
              > chyba mnie z kimś mylisz

              Nie wydaje mi się, masz dużo materiału na kochasia w okolicznościach zawodowych.
              • wapaha Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:05
                dla chcącego nic trudnego - bez względu na -jak to nazwałaś- okoliczności ( zawodowe czy też pozazawodowe wink ) - ale ale - widzę że rozmawiam ze specjalistką wink
      • m_incubo Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:31
        Tylko jeśli jest niewinny wink
        Jeśli nie jest, nie straci czujności i będzie już uważał, na lokalizacji nie znajdziesz już niczego ciekawego.
        Nie sądzę niestety, żebyś potrafiła na tyle długo grać wyluzowaną i ufną, aż on znowu poczuje się pewnie. Raczej zrobisz kolejny dżihad, bardzo możliwe, że tym razem rzeczywiście bez powodu.
        Oczywiście może naprawdę jest niewinny, tego ci życzę.
        • fornita111 Re: No i jednak.... 12.11.22, 15:35
          Dlatego w takich sytuacjach sie wynajmuje detektywa. Juz samo zachowanie spokoju w oczekiwaniu na efekty jego pracy musi byc trudne, ale przynajmniej odpada zabawa w kotka i myszke. Jak chlop durny, to detektyw chyba wysledzi co trzeba.
          • danka88 Re: No i jednak.... 12.11.22, 17:15
            Jak mam włączyć tą lokalizacje ? Czy muszę mieć heh tel czy wystarczy z komputera ? Weszłam na google w udostępnianie i jest napisane ,,nie udostępniasz swojej bieżącej lokalizacji ,,
          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:50
            Na początek to mu wrzucę do samochodu dyktafon, bo muszę pomyśleć, jak zapłacić detektywowi bez wzbudzania podejrzeń:p to jednak nie 5 ojro kosztuje, eh
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:54
              Ale jak wrzucisz, taki odpalony i będziesz czekać, aż coś nagra? Kilka dni, tydzień? To mi się technicznie niemożliwe wydaje, ale może...?
              • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:55
                Sa takie, co sie automatycznie wlaczaja tylko na czyjs glos.
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:55
                Są takie co się odpalają na głos. W spy shopach.
            • fornita111 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:01
              Oj. Ja to wszystko jakos zle widze sad Zdobyc dowody, wiedziec na czym sie stoi- to brzmi rozsadnie, pragmatycznie. Ale jesli on jest niewinny (dopuszczasz jeszcze taka opcje?), to lepiej zeby sie nie wydalo szpiegowanie, wiec badz ostrozna...
      • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:18
        szarmszejk123 napisał(a):

        > że w
        > ierzę w jego debilne tłumaczenia.

        Nie wiem, czy jeszcze chcesz o tym pisac, ale mnie sie wlaczyl detektyw mode.

        Dlaczego nie wierzysz? Widzisz po nim, ze klamie? (ja bezproblemowo rozpoznaje krecenie u mojego faceta) Na czym polega debilnosc tlumaczen?

        Ja malo z tych tlumaczen i chronologii (a w rezultacie z twoich podejrzen) zrozumialam:

        Mial isc po robocie 17h40 cos zjesc (sam? z grupa?), a potem do baru. O 20h stoi na hotelowym parkingu, kolo sklepu, bo byl korek, a on pojechal kupic zarcie (aby potem udac sie do baru nieopodal, samochod zostaje na parkingu).
        Daleko jest z roboty do tego parkingu (rozumiem, ze max 30 minut)? Dlaczego jadl sam w samochodzie? Zwyczajowo przy wyjsciach do tego baru chodza cos zjesc wczesniej, przed 20h? Patrzylas potem na tego tracera czy poszedl do baru i wskazywalo dokladnie na bar? Znasz kogos z pracowej grupy?

        Po pierwsze, wzielabym dowod osobisty faceta oraz nazwisko tamtej dziewczyny i wyslala jakiegos kolege z byle pretekstem do hotelu, zapytac na recepcji czy nie byliby uprzejmi sprawdzic czy w pokoju kolegi nie zostal jakis jego zgubiony bibelot. Oraz zapytala, czy nie daloby sie obejrzec nagrania z parkingu, bo samochod ktos porysowal i ubezpieczyciel wymaga or something.





        Przyczaję się i poczekam aż się upewni, że w
        > szystko łykam jak gęś i straci czujność.

        Ktos prawie przylapany na goracym uczynku dlugo nie straci czujnosci.
        • fornita111 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:21
          Boogi bardzo dobrze pisze. I sprytnie. To lepsze niz dyktafon, ktory on moze znalezc i ty wyjdziesz na ta zla wtedy.
          • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:28
            fornita111 napisała:

            To lepsze niz dyktafon, ktory on moze zn
            > alezc i ty wyjdziesz na ta zla wtedy.

            Dyktafon mozna wszyc w srodek pluszaka corki. Chyba go nie bedzie rozpruwac? suspicious

            Ale zgadzam sie, ze rady Boogie swietne, moze faktycznie zacznij tak jak mowi.
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:37
              Rady może i sensowne, tylko czy dziewczyna ma psychę na takie działania.
              • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:45
                Psyche to trzeba miec na zycie bez sprawdzenia podstaw podejrzen.
                • fornita111 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:48
                  Ano.
                • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:51
                  W ogóle na życie trzeba mieć, ale na precyzyjne, nie do końca legalne i starannie zaplanowane działania - jednak większą. Zwłaszcza, kiedy mus to wszystko wykonać osobiście
                  • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:04
                    No tu juz Maszkaron zadecyduje, na co ma te psyche.
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:06
                      Prawda?
                      • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:39
                        Ale co « prawda? ». W kazdym wypadku Maszkaron decyduje, ja napisalam co ja bym zrobila, a ciebie nikt nie prosil o ocene jej mozliwosci pod wzgledem stanu psychicznego. Moze i chcesz dobrze, ale na razie twoje wpisy tylko poddaja w watpliwosc jej sile i sprawczosc.

                        Na co bedzie miala « psyche »? Na odsluchiwanie kazdej rozmowy w samochodzie, jednoczesne merytoryczne, logistyczne i psychiczne przygotowywanie sie do rozwodu na obcej prowincji i udawanie wyluzowanej zony?
                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:40
                          big_grin No, powiem Ci, że to imponujące - z powodu jednego słowa przejść od zera do setki w dwie sekundy wink
                          Ciebie nikt nie prosił, mnie nikt nie prosił, a jednak obie tu dziamgamy wink
                          Prawda? wink
                          • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:45
                            A propos dziamgania - nikt też nie prosił Twojej koleżanki z północy, za którą tak tęsknie nawołujesz, coby wróciła do wątku - o ocenę prawdomówności i stanu psychicznego Maszkarona, a jednak naoceniała, aż wióry poszły wink Co jest absolutnie przeurocze, w kontekscie jej poprzednich rzewnych łkań o etyczne zachowanie w wątkach. I bardzo charakterystyczne dla wszystkich ofelioidów wink
                            • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:53
                              Ojej nie wytrzymasz doby bez szczucia. Popatrz najpierw na siebie kolezanko.
                              • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:55
                                Popatrzyłam. I co? Dawaj to szczucie, cytuj wink
                                • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:04
                                  Anna wydaje ci się że jest taka zabawna i blyskasz intelektem a tymczasem często w ramach polechtania sobie ego i przy aplauzie swoich fanek porostu zasmiecasz wątki.
                                  Odczep się od Boog.
                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:05
                                    Nie widzę tu aplauzu dla żadnej z nas, ale nie rozpaczaj, może się jeszcze dosłużysz wink
                                    Czy masz dla mnie jeszcze jakieś polecenia, które mogłabym zlekceważyć? wink Śmiało wink
                                    Śmieci zawsze ktoś posprząta, nie martw się wink
                                    • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:13
                                      4 godziny już płaczę przy sobocie, bo nidgy nie zdobęde takiego jak twój na forum. Zazdroszczę ci Anno tej lekkości pióra, klawiatury i bystrosci umysłu. No i oczywiście rzeszy fanek.
                                      • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:16
                                        Doceniam zwierzenia, a teraz może skup się na maszkaronie, zamiast tu się popisywać faktem, że kumpele z reala to dla Ciebie "rzesza fanek". a fakt, że ktoś jest w stanie sklecić zdanie wielokrotnie złożone - "błyskanie intelektem" wink
                                        • niemcyy Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:21
                                          To, że się znacie w realu, nie znaczy, że nie organizujecie tu występów kółka wzajemnej adoracji, w czym swoją drogą nie ma nic złego. I nie musisz mi złośliwie odpisywać, że dziękujesz za pozwolenie czy coś takiego.
                                          • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:25
                                            A to prawda, nie muszę wink Nawet nie miałam zamiaru, powinnam?
                                            I owszem, nie znaczy wink Też nigdy nie rozumiałam, dlaczego "kółko wzajemnej adoracji" jest używane jako celny i najcięższego kalibru argument . Są, zawsze były, czasem jest trochę śmiesznie, jak się jedno kółko czepia drugiego, że istnieje, no, jak to w życiu smile
                                            • simply_z Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:33
                                              Problem w tym, że te kółka rozwalają dyskusję. Wchodzę w wątek i buch, wierszyki, śpiewy, suchary i nijak można wyłuskać esencję.
                                              • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:36
                                                Naprawdę nie cierpię tego konkretnego suchara, ale uwaga, rzucam nim: TO MNIE (NAS) WYGAŚ wink
                                                • simply_z Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:04
                                                  może tak zrobię i to co napisała kobieta z północy ciebie serio rajcują te grupki forumowe...
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:17
                                                    Tak. Grupki, wierszyki, cała reszta. Cokolwiek pomoże Ci podjąć decyzję smile nie ogarniam zresztą, dlaczego tu jest jakieś "może" wink Jeżeli ktoś mnie irytuje tak, że chce mi się wspomnieć o tej irytacji więcej, niż raz, to staram się usunąć go sobie sprzed oczu. A Ty się mordujesz, irytujesz, gubisz w wątkach wink Wygaszaj!
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:10
                                                    Ze tak doleje oliwy do ognia 😈 Wygaszanie tez sie srednio sprawdza, dopiero wtedy sie nieczytelne forum robi. I co teraS?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:18
                                                    Nie wiem. Jej dyskomfort pewnie wink
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:18
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > Ze tak doleje oliwy do ognia 😈 Wygaszanie tez sie srednio sprawdza, dopiero wt
                                                    > edy sie nieczytelne forum robi. I co teraS?

                                                    a wcale niekoniecznie. z mojego doświadczenia wynika, że takie konkretne wygaszenie, ale nie żadne demonstracyjne "wygaszam cię na znak mojej pogardy" sprawdza się doskonale. brak wypowiedzi nudnych i męczących wcale nie musi zaburzać czytelności wątku.
                                                  • chatgris01 Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:28
                                                    suki-z-godzin napisała:


                                                    > a wcale niekoniecznie. z mojego doświadczenia wynika, że takie konkretne wygasz
                                                    > enie, ale nie żadne demonstracyjne "wygaszam cię na znak mojej pogardy" sprawdz
                                                    > a się doskonale. brak wypowiedzi nudnych i męczących wcale nie musi zaburzać cz
                                                    > ytelności wątku.
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    Potwierdzam, mam wygaszony z tuzin nickow i czytelnosci mi to nie zaburza, najwyzej sie zastanowie, komuz to ematki tym razem odpowiadaja, asmie czy taniemu?
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:45
                                                    Moze to sie sprawdza w przypadku osob, z ktorymi malo kto gada? Nie wiem, ja mam rozpizdziel, ale dopiero po wygaszeniu "popularnej" forumki, w przypadku bigimaxow, czy innych enginow to bylo praktycznie niezauwazalne.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:58
                                                    No to będą z tym żyły, weź mnie nie osłabiaj, co mnie cudze dziury w wątku obchodzą, ja te forumki ledwo kojarzę wink Niech znoszą wierszyki albo porwany wątek, chciałabym żeby inne rzeczy mi były tak obojętne wink
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:02
                                                    Egoizm az furczy!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:04
                                                    Owszem. Neeeext!
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:02
                                                    Ty chociaż piszesz lekko, twoje rzekome alter ego suki.i grażyny są niezjadliwe.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:07
                                                    No Grażyny to owszem, lekki plagiacik, ale parę razy mnie rozbawiły do lez. Ale suki? Nie piszą lekko? Dude, dla mnie to mistrzynie jednolinijkowych ciosów pod rozżalonymi elaboratami na trzy ekrany wink
                                                    Dobra, nie idźmy w rozważania, jak pięknie się różnimy, zdarty temat wink
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:17
                                                    Grazyna chyba jest jedna (fajna dziopa) a suk to widac, ze kilka roznych wiec i rozny poziom reprezentuja. No i riposty nie cuda, nie kazda sie uda wink wiadomo
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:23
                                                    Ty tak serio?
                                                    Kto nowy przychodząc na forum wybrałby sobie nick „Grażyny ”??????

                                                    Dziwne jakas od rana nagonka i wypowiadają się zupełnie nowe Nicki Próbujące przekonać Forum że nie ma osób piszących same ze sobą

                                                    Wierze bo muszę wink
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:35
                                                    Lekko piszące suki mają jedną ulubioną ripostę i brzmi ona: "Nie zesraj się". Blagam cię, suki to dno, typowe patusiarstwo owinięte w brokacik intelektualistki in spe.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:40
                                                    A nie.
                                                    To jest riposta skrojona na percepcję odbiorcy.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:41
                                                    To jest brak pomysłu i dno.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:00
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > To jest brak pomysłu i dno.

                                                    akurat na ciebie często lepszych szkoda, pienisz się po najprostszych, po co kombinować? 🤡
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:04
                                                    Do mnie akurat nie używałaś ale do innych forumek często.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:08
                                                    Kombinujesz całymi dniami sprzedajac pietruszke te riposty? No faktycznie musisz mieć dużo czasu wtedy. Poczytaj może gramatykę starosłowiańska zamiast kompromitowania się patusiarskimi tekstami. Będziesz ciut bliżej wymarzonego doktoratu.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:45
                                                    Dużo tu osób ma lekki styl włączając ciebie.

                                                    Berga ale ty serio masz 100% pewności kto pod tym nickiem pisze ?
                                                    Może na początku było tam kilka osób i było im wesoło, ale serio komu na dłuższa metę w grupie by się chciało przelogowwywac i pisać jakieś głupie nieśmieszne wierszyki i dowalanki ?
                                                    Przecież nawet ksieznicxkowy wątek im padł bo to jest śmieszne przez określony czas a nie przez 10 lat
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:49
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > in spe.

                                                    jak miło się na sercu robi, że jednak nie tracisz wiary, że w przyszłości jednak nam się uda 🤡😂
                                                    ja też mam wiarę w człowieka, znaczy w ciebie berżi, i głęboko ufam, że wiesz, co to znaczy in spe, i że nie mylisz tego z pojęciem aspirujące, na przykład.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:02
                                                    I słusznie ufasz, bo łacinę miałam przez cztery lata w przeciwnymdo ciebie. To juz nie planujesz zostać naukowczynia i specjalizować się w językach słowiańskich? Jak zamkniesz ten small business ze swoim partnerem? Swoją drogą ciekawą kadrę miałyby wyższe uczelnie w Polsce.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:04
                                                    *przeciwieństwie
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:08
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > I słusznie ufasz, bo łacinę miałam przez cztery lata w przeciwnymdo ciebie. To
                                                    > juz nie planujesz zostać naukowczynia i specjalizować się w językach słowiański
                                                    > ch? Jak zamkniesz ten small business ze swoim partnerem? Swoją drogą ciekawą ka
                                                    > drę miałyby wyższe uczelnie w Polsce.
                                                    >

                                                    o czym ty w ogóle teraz?... swoją drogą, masz jakis kompleks w temacie uczelni wyższych i intelektu, bo już któryś raz z tym wyjeżdżasz?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:14
                                                    Nie mam, tylko ubawily mnie twoje plany z gatunku science fiction big_grin Raz nieopatrznie podzieliłaś się swoim marzeniem, no i teraz wiem skąd twój jad. Życie, w tym zawodowe, nie poszło dokładnie po twojej myśli prawda?
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:17
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Nie mam, tylko ubawily mnie twoje plany z gatunku science fiction big_grin Raz nieopa
                                                    > trznie podzieliłaś się swoim marzeniem, no i teraz wiem skąd twój jad. Życie, w
                                                    > tym zawodowe, nie poszło dokładnie po twojej myśli prawda?

                                                    wprost przeciwnie, ale nie mam potrzeby udowadniania ci tego.
                                                    doskonała pamięć, psychofanko smile
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:23
                                                    No to dlaczego planujesz zamknięcie small businessu skoro to twoja wymarzona praca? No i piszesz sama, niepytana, że chciałabyś na uczelni pracować. Rzeczywistość skrzeczy jak zwykle.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:28
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > No to dlaczego planujesz zamknięcie small businessu skoro to twoja wymarzona pr
                                                    > aca? No i piszesz sama, niepytana, że chciałabyś na uczelni pracować. Rzeczywis
                                                    > tość skrzeczy jak zwykle.
                                                    >

                                                    ktoś ci na nieświadomce wykonał zespolenie mózgowo-jelitowe? inaczej nie potrafię wytłumaczyć sobie bzdur, jakie klepiesz na bazie szczątkowych informacji podanych na forum.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:39
                                                    "Na nieswiadomce" - twój język jest taki uliczny, patusowy. Dość daleki od języka przyszłej naukowczyni.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:40
                                                    To gdzieś było, ta nieświadomka. U Tyrmanda?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:18
                                                    Bergamotna, don't będzie jatka, maszkaron w niej zginie. Zostaw.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:19
                                                    Bergamotka, sorry.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:41
                                                    Bergamotna jest akuratniejsze i pojemne.
                                                    Z potencjałem do skrótu w opisie zespółu cech. Powinno być w słowniku.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:28
                                                    Masz rację, trzeba to zostawić. Nic mądrego już nie napisze bo mowę odjęło tej wyszczekanej zwykle forumce.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:34
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Bergamotna, don't będzie jatka, maszkaron w niej zginie. Zostaw.

                                                    nie wytrzyma, zaraz znowu coś napisze, a ja jako troll skrzętnie to wykorzystam, bo jestem okrutnikiem racjonalnym i zamiast wyrywać muszkom nóżki i podtapiać wróbelki, znęcam się bezkrwawo nad ochotniczką.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:39
                                                    Ja tylko przypominam,że tu się zaraz wyczepie limit postów wink
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:46
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Ja tylko przypominam,że tu się zaraz wyczepie limit postów wink

                                                    no to się zrobi No i jednak... 2.0
                                                    znajdą się tu chętne, żeby założyć taki wątek. tyle postów przy nicku to nie w doktorat pierdział.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:20
                                                    No musi być ciąg dalszy, trzeba Maszkaron zagrzewać do boju. Temat okropny, mam nadzieję, że rozcieńczanie go zwykłymi forumowymi klimatami autorkę wspomaga rozrywkowo. 🍀
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:33
                                                    Tak , myślę że Każda kobieta która podejrzewa u męża o zdradę i chce się wyżalić na kobiecym Forum
                                                    Marzy o tym żeby do jej wątku przyszła jakaś oszołomKa która z loguje się z kilkunickow i zaczyna pisać w wątku dziecinne wiersze
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:36
                                                    Mnie to nie przeszkadza, choć trochę mi się połapac ciężko jak czytam od najnowszych.
                                                    I troszkę rozcieńcza myśli, faktycznie.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:41
                                                    Oj, jak Boylen się „troszczy” o maszkaron
                                                    Falszywoscia wieje na 3000 km
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 12:53
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:56
                                                    Bywalec, co cię widzę, to się śmieję od ucha do ucha, forum ci nigdy nie zapomni, jak zebrałeś oklep od Danieli, chyba dłużej będziemy pamiętać, niż wózek skradziony z korytarza hacjendy big_grin
                                                    Taka dziewuszka, a Cię pozamiatała, jak Ty w lustro patrzysz? big_grin
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:21
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Raz nieopatrznie podzieliłaś się swoim marzeniem

                                                    for the record, oto koleżanka redaktorka piórem zarabiająca na mgnienie oka ukazuje swoją prawdziwą twarz: małej lentis, bez żenady przyznającej się do celowego złośliwego wykorzystywania informacji. a potem zdziwienie że jest jak jest.
                                                    🤡
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:26
                                                    To nie jest ciche to jest glosne, w twoim stylu zresztą. Ty tak robisz z upodobaniem nie tylko w stosunku do mnie. Serio wierzysz, że po 40-tce napiszesz jeszcze ten doktorat? Takiego oderwania od rzeczywistości się po tobie nie spodziewałam. Niby tak mocno stapasz po ziemi a tu zonk...
                                                  • ichi51e Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:30
                                                    co jest dziwnego w pisaniu doktoratu po 40?
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:34
                                                    normalnie nic, ale doktorat wymaga mnostwa czasu a ona zamiast przysiasc woli przebimbac czas na forum wymyslajac coraz to inne kreacje
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:34
                                                    ichi51e napisała:

                                                    > co jest dziwnego w pisaniu doktoratu po 40?
                                                    >

                                                    To, że jak prowadzisz small business a nie zajmujesz się pracą naukową to nagle nie napiszesz tego doktoratu. To tak nie działa, mam doktora w domu wiec trochę wiedzy na ten temat. W samym napisaniu nie ma nic szczególnego pod warunkiem, że w danej dziedzinie siedzisz, a nie marzysz sobie, bo to nie jest napisanie książki. Co teoretycznie każdy może zrobić.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:37
                                                    Berga
                                                    Na sgh są zaoczne studia doktoranckie na którymś KAŻDY może się zapisać wink
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:40
                                                    Ale ona chce być lingwistka, a to nie na SGH.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:44
                                                    Chodzi mi bardziej o to że są różne opcje żeby zrobić doktorat i jak ktoś chce i zaprze się i znajdzie czas to na pewno zrobi

                                                    Tylko nie da się chyba połączyć tego siedzeniem 24 h na Forum i pisaniem wierszyków
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:42
                                                    Można, bo można robić doktorat z poezji spontanicznej. Albo z poetyzowania częstochowskiego napadowego.

                                                    Można też mieć pracę nieangażującą skupieniowo i pisać doktorat bez szkód na wypłacie.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:59
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Można, bo można robić doktorat z poezji spontanicznej. Albo z poetyzowania częs
                                                    > tochowskiego napadowego.
                                                    >
                                                    A to wy się w tym już nie doktoryzowalyscie? 😊
                                                  • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:12
                                                    A Ty masz doktorat, że tak szczekasz dumnie?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:26
                                                    Nie, mam dwie magisterki - na Ciebie i tak to już za dużo.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:34
                                                    Berga a czemu ty nie robiłaś doktoratu ?
                                                    Pan Bergamotka nie chciałbym mieć żonę która ma wykształcenie na tym samym poziomie ?
                                                    często faceci z doktoratami widzę że tak kobietę popychają
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:42
                                                    Dlatego, ze zawod, który wykonuję chciałam uprawiać w praktyce, a nie zajmowac się teorią. Zresztą mąż też już lata temu porzucił pracę naukową. I lubię gdy facet mi czymś imponuje, najlepiej intelektem a nie mięśniami.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:24
                                                    Ehh ten pan Bergamotka szalenie Madry, przystojny i Wierny od 30 lat

                                                    Naprawdę Berga wygrałaś los z na loterii
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:15
                                                    krolewska.asma napisała:

                                                    > Berga a czemu ty nie robiłaś doktoratu ?
                                                    > Pan Bergamotka nie chciałbym mieć żonę która ma wykształcenie na tym samym p
                                                    > oziomie ?
                                                    > często faceci z doktoratami widzę że tak kobietę popychają


                                                    Mąż nie zachęcał, bo pewnie wie, ze „nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamowaty”.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:25
                                                    shellyanna napisała:

                                                    > krolewska.asma napisała:
                                                    >
                                                    > > Berga a czemu ty nie robiłaś doktoratu ?
                                                    > > Pan Bergamotka nie chciałbym mieć żonę która ma wykształcenie na tym s
                                                    > amym p
                                                    > > oziomie ?
                                                    > > często faceci z doktoratami widzę że tak kobietę popychają
                                                    >
                                                    >
                                                    > Mąż nie zachęcał, bo pewnie wie, ze „nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamo
                                                    > waty”.


                                                    No dobrze ujelas, tobie nic nie pomoże. Nawet kradzież zdjęć z Instagrama.
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:28
                                                    Ty mi lepiej opowiedz jakie to uczucie wejść do wanny z wodą po nastolatku… 🙈

                                                    Szacun. Mnie by to przerosło…
                                                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:40
                                                    Shelly przyszłaś do wątku jadu sobie upuscic i frustracje odreagować. W życiu często są większe wyzwania do pokonania niż kąpiel w wodzie po nastolatku. Jeśli już to cię przerasta to nie dziwi mnie ogrom frustracji wylewajacej się z twoich postów.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:43
                                                    Biedna przeżywa do dziś upokorzenie, że nie przyjęłam jej przeprosin. Otóż jak ktoś zrobi mi świństwo raz to zasadniczo nie spodziewam się już po nim niczego dobrego. Choćby się chciał zaprzyjaźniać. Doskonale wyczuwam fałszywe i interesowne osoby.
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:51
                                                    Gdybyś je tak świetnie wyczuwała, to nawet pierwszego świństwa nie miałyby okazji ci zrobić tongue_out
                                                  • bergamotka77 [...] 13.11.22, 17:53
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:29
                                                    beaucouptrop napisała:

                                                    > Shelly przyszłaś do wątku jadu sobie upuscic i frustracje odreagować. W życiu c
                                                    > zęsto są większe wyzwania do pokonania niż kąpiel w wodzie po nastolatku. Jeśli
                                                    > już to cię przerasta to nie dziwi mnie ogrom frustracji wylewajacej się z twoi
                                                    > ch postów.
                                                    Z których chonchretnie?
                                                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:04
                                                    Z wszystkich. Gdzieś tam był wątek gdzie wszystkie twoje posty zostały wycięte. Pewnie za słodkie były.
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:07
                                                    O lamelach bywalca smile gdyż jak zaczynał szukać, pisałam pod innym nickiem. Przypominam „jeden nick, jeden wątek”. 👍
                                                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:10
                                                    Nie wiem ile masz nickow. Ostatnio jednak jad w większym stężeniu z twoich postów się wylewa. Przychodzisz na forum wylać frustrację?
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:24
                                                    Projektujesz?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:40
                                                    shellyanna napisała:

                                                    > Ty mi lepiej opowiedz jakie to uczucie wejść do wanny z wodą po nastolatku… 🙈
                                                    >
                                                    > Szacun. Mnie by to przerosło…


                                                    Cieszę się, że mam wierne czytelniczki tu ma forum. Wyciągnij wnioski shell, trudne czasy idą, niedługo po trójce będziesz się kapać ☺️
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:32
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > shellyanna napisała:
                                                    >
                                                    > > Ty mi lepiej opowiedz jakie to uczucie wejść do wanny z wodą po nastolatk
                                                    > u… 🙈
                                                    > >
                                                    > > Szacun. Mnie by to przerosło…
                                                    >
                                                    >
                                                    > Cieszę się, że mam wierne czytelniczki tu ma forum. Wyciągnij wnioski shell, tr
                                                    > udne czasy idą, niedługo po trójce będziesz się kapać ☺️
                                                    >

                                                    Ale, ze dwa razy ripostujesz jedna moja wypowiedz? 😁🫶

                                                    Nie będę. Moi wola prysznic. Ja tez. A kąpiel to ja uprawiam tylko we wrzątku. I tylko z kozim mlekiem. Nie ma u mnie półśrodków.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:21
                                                    Berga serio Kąpałas się po synku?
                                                    Co się stało?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:23
                                                    Tak i to służbowo 🙈 W ramach eksperymentu.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:27
                                                    Pracodawca kazał sikać pod prysznicem i zobaczyć co z tego wyniknie ?
                                                    I co, zaskoczony był wynikami ?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:38
                                                    Słabo się skupiasz na czytaniu. Nikt nie sikał tylko zapytał o to eksperta, bo takie były porady internautów. Ech gama nic nie będzie z twoich warsztatów, nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Do tego reagujesz jak 4-latka na hasło kupa i siku. Oczekujemy większej dojrzałości i akceptacji fizjologii człowieka.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:58
                                                    Że co ?
                                                    Mnie to ekscytuje ?
                                                    Ekscytuje mnie przepuszczenie artykułu, w którym czytelnik zna zakończenie i wnioski z eksperymentu wcześniej niż autorka.
                                                    Ale moze to taki zabieg portalu, nie wiem.
                                                  • krolewska.asma [...] 13.11.22, 19:03
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 20:57
                                                    Oj tak, ekspert był przemocny 🤭
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 20:58
                                                    Mój ulubiony fragment to ten o jedzeniu przy słabym świetle.
                                                    Ten ekspert chyba też miał dwie magisterki...
                                                  • ichi51e Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:29
                                                    a do basenu wchodzisz? suspicious
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:35
                                                    Rzadko. Brzydzą mnie.
                                                    I robią mi źle na włosy i skore. Pływam tylko żabka i na plecach, a to pierwsze niezbyt zdrowe. Nie widzę wiec żadnych zalet. Poza pokazywaniem moich boskich kształtów.
                                                  • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 20:35
                                                    No rzeczywiście mam niższe wykształcenie niż Ty. Bo mam jedną magisterkę jeden licencjat. Chlip chlip 😢
                                                  • krolewska.asma [...] 13.11.22, 20:51
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 20:54
                                                    Wierszyki?
                                                  • maleficent6 Re: No i jednak.... 13.11.22, 21:00
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Nie, mam dwie magisterki - na Ciebie i tak to już za dużo.
                                                    >
                                                    To strasznie się marnujesz, Bredzi... Miałaś takie zaplecze, doskonały start zapewniony przez wspierających rodziców, zdolności, możliwości i chęci na dwie magisterki... Nie szkoda ci, że nie wykorzystujesz swojego potencjału?
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 21:52
                                                    Faktycznie. Takie zaplecze i tylko gwiazda ematki. Marnacja potencjału i dostępu do zasobów.
                                                    Podpisujesz się chociaż mgrx2 Berga Bergamotowa ?
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:38
                                                    A ty zamiast tez wklejać wierszyki lepiej napisz proza co tam słychać w Korei

                                                    I jak tam twoja ręka
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:37
                                                    ichi51e napisała:

                                                    > co jest dziwnego w pisaniu doktoratu po 40?

                                                    a nie, pani się po prostu wydaje, że wie z kim rozmawia. stworzyła obraz fałszywego przeciwnika i zajadle się z nim tłucze smile
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:38
                                                    Toz to mowie- Berga czasami bywa bardzo naiwna
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:46
                                                    Boże, to jest mój koszmar, wrócić na uczelnię. Opatrzność uchroniła, nie dając zdolności big_grin Ale myśl o pracy naukowej plasuje mi się tam gdzie pomysł ponownego chodzenia na randki. Przecież to jest jakieś morze roboty!
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:52
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Boże, to jest mój koszmar, wrócić na uczelnię. Opatrzność uchroniła, nie dając
                                                    > zdolności big_grin Ale myśl o pracy naukowej plasuje mi się tam gdzie pomysł ponowne
                                                    > go chodzenia na randki. Przecież to jest jakieś morze roboty!

                                                    się sprzedaje pietruszkę, się ma czas 🤡
                                                    (swoją drogą, niezła chamówa, szydzić ze sprzedawców pietruszki, no ale nasz rodzimy tytan pióra tak sobie lubi raz z jednych, raz z drugich - z nauczycieli, z in vitro, z domniemanego braku funduszy, z domniemanych aspiracji, ze starszego partnera...)
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:54
                                                    O braku funduszy mowy być nie może, jak sprzedajesz pietruszkę to i czereśnie, a jak czereśnie, to lepiej niż sprzedać bitcoiny w porę smile
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:58
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > O braku funduszy mowy być nie może, jak sprzedajesz pietruszkę to i czereśnie,
                                                    > a jak czereśnie, to lepiej niż sprzedać bitcoiny w porę smile

                                                    przypominam werbalne dary jakie hojnie rozdawała bez wyszczególniania obdarowanych wink
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:59
                                                    No, ja wiem sad
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:55
                                                    Może, pisała że spała w wakacje w samochodzie, bo już na noclegi nie starczyło. Chyba że ten od pietruszki przerobiła i prowadzi tam vanlife 😜
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:05
                                                    Pffff spałam kiedyś na dworcu, na który dojechałam stopem, bo nie miałam kasy na hotel, a pociąg był rano. To nie wstyd umieć sobie radzić w każdej sytuacji
                                                  • ichi51e Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:07
                                                    kto nie spał?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:10
                                                    Dla suki, która się popisuje swoją zayebistoscia i wszystkowiedzącym image'm to wstyd. W końcu już nie jest studentką. Firmę prowadzi i na wakacje nie umie zarobić? Jakos słabo się stara. A na forum taka hop do przodu.
                                                  • sumire Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:18
                                                    Znalezienie czynnej restauracji w turystycznym miasteczku w środku sezonu to też trochę wstyd, nespa?...
                                                  • sumire Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:22
                                                    A raczej niemożność tegoż, bo trzeba by 20 minut iść...
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:23
                                                    Zarobiła, jeśli na nich była. A że spala w samochodzie? Who cares... Zresztą znam zarobki w naszej branży i myślę, że gdybyś musiała polegać tylko na sobie, bez dobrze zarabiającego męża i dobrego zaplecza w domu też nie miałabyś na jakieś wielkie luksusy wakacyjne A prowadzenie firmy nie oznacza, że się jest drugim Muskiem
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:29
                                                    Nie obawiaj się, gdybym musiała to pracowalabym w pokrewnej branży za sporą kasę, bo miałam już takie propozycje. Poza tym w naszej branży też można nieźle zarabiać. Ale na szczęście nie muszę pracować wyłącznie dla pieniędzy.
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:36
                                                    No widzisz, ona też nie musi pracować dla kasy, może przespać się w samochodzie. Teoretycznie można, w praktyce większość zarabia średnio. I to nie jest wstyd nie być bogatym.
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:06
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > I to nie jest wstyd nie być bogatym.
                                                    Ano. Wyjatkowo mnie brzydza przytyki nt kasy. Slabe to w uj.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:28
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > gr.ruuu napisała:
                                                    >
                                                    > > I to nie jest wstyd nie być bogatym.
                                                    > Ano. Wyjatkowo mnie brzydza przytyki nt kasy. Slabe to w uj.


                                                    Nie bez pwodu te przytyki są pod adresem suki, która notorycznie wyśmiewa moją pracę. I teraz już wiem dlaczego.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:36
                                                    NIC już z trgo nie rozumiem co tu sue dzieje

                                                    Przecież boleynowa z „zaprzyjaźnionymi” sukami jest z branży - dlaczego wyśmiewają rzecz która je karmi ?????
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:46
                                                    Nie, z branży jest gruu, choć nie do końca, bo chyba bardziej w marketingu siedzi. Ja naprawdę znam doskonale te branżę w Polsce, pracowałam u mniejszych graczy i u gigantów tego rynku. I jest to bardzo zróżnicowana branża.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:38
                                                    Kto powiedział, ze wstyd? Wstydem jest dowalac komus pod kątem zawodowym, wstawiac tu szczegóły identyfikujace czyjs zawod i miejsce pracy, prywatne zdjecia itd. Nie sądzisz, ze to slabe? Niech poczuje jak to jest, ja tylko stosuję jej taktykę. Zresztą sama nie jestem bogata, ale na wakacje zarobić umiem. I nie wyśmiewam żadnej pracy. Wyśmiewam przemadrzala suke, która się tu mądrzy na każdy temat a sama to niezrealizowana zawodowo i finansowo atencjuszka. Nazywająca inne kobiety "głupimi pipami". Serio chcesz jej bronić i nic ci nie zgrzyta? Czy po prostu boisz się jej jak wiele innych forumek?
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:54
                                                    Jejku Berga czy ty się wyzywasz na właściwej osobie???

                                                    przecież nawet zobacz w tym wątku one wpisują się o tej samej godzinie a potem znikają i tak przez cały dzień serio przecież to jest jedna i ta sama osoba
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:59
                                                    😀😀😀😀😀😀😀😀😀😀
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:09
                                                    Nie wierzę, ale nie rozwinę tematu.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:49
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > Zarobiła, jeśli na

                                                    siedzicie panie w jaskini Platona i rozprawiacie o cieniach. najpiękniejszym sednem tematu jest fakt, że z tylko sobie znanego powodu ktoś skleił wiadomości podawane przez kilka osób w jedno, z czego powstała intelektualistka in spe, na długich nogach, z własnym biznesem, kamperem, doktoratem, warzywniakiem etc. 😂
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:57
                                                    Biorąc pod uwagę, jakie warzywa zrobiły się drogie i jakie problemy z tą pietruszka bywały, to chyba tak źle taki sprzedawca nie przędzie, jeśli udało mu się pietruszkę w duszy wyhodować:p
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:57
                                                    W suszy*🤣
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:58
                                                    W duszy lepsze! smile
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:00
                                                    pietruszka w duszy <3
                                                    zielono mam w głowie, pietruszka w niej rośnie, na grządkach mych myśli sadzona za młodu
                                                    (mam nadzieję, że nie wchodzę w kompetencje Danieli?)
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:23
                                                    Ależ skąd, suki. Żadnego spotu kompetencyjnego z wami toczyć nie będę.

                                                    Byly sobie raz sobie na forum Suki
                                                    Szybkie niczym motocykl Suzuki
                                                    Krótką miały ripostę
                                                    No i rymu dość proste
                                                    Trudno uznać za formę to sztuki.

                                                    Po co się pisze limeryki? Bo tak. Bo można i bo się chce. Co innego wiersze. Wiersze jak wiadomo pisze się z tęsknoty.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:04
                                                    daniela34 napisała:

                                                    > Ależ skąd, suki. Żadnego spotu kompetencyjnego z wami toczyć nie będę.
                                                    >
                                                    > Byly sobie raz sobie na forum Suki
                                                    > Szybkie niczym motocykl Suzuki
                                                    > Krótką miały ripostę
                                                    > No i rymu dość proste
                                                    > Trudno uznać za formę to sztuki.
                                                    >
                                                    > Po co się pisze limeryki? Bo tak. Bo można i bo się chce. Co innego wiersze. W
                                                    > iersze jak wiadomo pisze się z tęsknoty.


                                                    kto mi powie że me wpisy
                                                    nie są formą trollskiej sztuki
                                                    temu zaraz w łeb wypalę
                                                    przed klasztorem świętej Buki!
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:15
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > I słusznie ufasz, bo łacinę miałam przez cztery lata w przeciwnymdo ciebie.

                                                    no i cóż, cztery lata łaciny, i jak się to kończy? kąpaniem w wodzie po synu.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:45
                                                    Miałam łacinę 5 lat w sumie.
                                                    Przebijam !
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:47
                                                    Ty, w sumie ja też pięć. Cztery w humanistycznej, rok na prawie, z tym, że mi przepisali ocenę z liceum. I nic już teraz nie pamiętam, trzy paremie na krzyż i amo amare amavi amatum sad
                                                    Gdzie miałaś pięć, Gama?
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:10
                                                    Biol- chem 4 lata i potem rok na studiach.
                                                    I sumie latami mi ta łacina latała po życiorysie.
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:00
                                                    To ja przebijam: mialam 3 lata lacine i nic z tego nie pamietam. Wiecej sie nauczylam z Musierowicz- bo przynajmniej nie ulecialo z glowy. To samo z niemieckim- to jest prawdziwa sztuka, uczyc sie trzy lata i nie umiec NIC. I tego nikt nie przebije. Ha 😛😛😛
                                                  • angazetka Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:03
                                                    I to nas łączy (łącznie z Musierowicz!).
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:06
                                                    Dobra cwaniaczki, ktora mi to przetlumaczy:
                                                    in spe- luna
                                                    Sprawdzmy to wink tongue_out
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:09
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > Dobra cwaniaczki, ktora mi to przetlumaczy:
                                                    > in spe- luna
                                                    > Sprawdzmy to wink tongue_out


                                                    lampa Akermanu sięgnie bruku w przyszłości. ponure to proroctwo.
                                                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:42
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > Dobra cwaniaczki, ktora mi to przetlumaczy:
                                                    > in spe- luna
                                                    > Sprawdzmy to wink tongue_out

                                                    O rany, ale to jest piękna nazwa na knajpę z wyszynkiem! 😍
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:07
                                                    angazetka napisała:

                                                    > I to nas łączy (łącznie z Musierowicz!).

                                                    matkojedyno, łączność z tym ksenofobicznym babskiem to powinna być ostatnia pożądana rzecz na tym forum.
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:13
                                                    #nieWstydzeSieZeCzytalamMusierowicz
                                                    #nieWstydzeSieZeKochalamBohunaIThorgala
                                                    #stopHejtLiteracki
                                                    #NieZesrajcieSieSuki
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:15
                                                    fornita111 napisała:


                                                    > #NieZesrajcieSieSuki

                                                    https://media.tenor.com/sUcWGzBY2woAAAAM/no-i-am.gif
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:16
                                                    I jeszcze malego macie. Wszystkie!
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:22
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > I jeszcze malego macie. Wszystkie!

                                                    i może jeszcze krótkie nóżki, hę?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:35
                                                    No jeżeli nogi to twój jedyny atut to współczuję. Ale czyms trzeba sobie humor poprawić gdy sprzedaje się pietruszkę zamiast tworzyć artykuły naukowe wink
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:38
                                                    Krotkie. I krzywe. I grube. Nozki. I figure gruszki.
                                                    #najgorzej!
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:16
                                                    fornita111 napisała:

                                                    > Krotkie. I krzywe. I grube. Nozki. I figure gruszki.

                                                    wciąż tylko pietruszki
                                                    i brak doktoratu
                                                    taki z suki patu
                                                    s
                                                    🤡
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:59
                                                    Masz małego z klocków lego !
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:01
                                                    😆
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 15:07
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:10
                                                    Znalazł się intelektualista.... Drogę do hostelu z Ukrainkami już znalazłeś, czy kradzież wózka popsuła plany?
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 15:41
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 15:47
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:04
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    > im dluzej tu jestem tym bardziej widzę jakie tu bagno

                                                    rwij zatem z bagna, rwij!
                                                  • bywalec.hoteli Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:09
                                                    dobrze ze mam je powygaszane - widzę tylko cytaty - co za bagno!
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:11
                                                    Był raz sobie hoteli bywalec
                                                    Co o świecie nie wiedział nic wcale
                                                    Znaleźć w sieci nie umiał
                                                    Czytal, lecz nie rozumiał
                                                    I na forum wylewał wciąż żale
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:14
                                                    Patrzy w lustro
                                                    Żem ja chłop
                                                    Czemu od bab zawsze kop ?

                                                    Wejdę między baby w grupie !
                                                    O nie ! Znowu noga w d...pie !!!!
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:15
                                                    Lol, Gama 🤣🤣
                                                  • fornita111 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:19
                                                    Dobra jestes 😆
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:20
                                                    Gaaammaaa big_grin
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:22
                                                    😘😘😘
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 16:35
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • gama2003 [...] 13.11.22, 17:05
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:29
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Tylko się nie posikaj w majtki, więcej wilgoci nie uniosą.

                                                    Widzę, że lekcje brałaś u najgorszych. Suka o sraniu ty o sikaniu. Macie coś jeszcze w repertuarze poza fekaliami i uryna?
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:30
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > gama2003 napisała:
                                                    >
                                                    > > Tylko się nie posikaj w majtki, więcej wilgoci nie uniosą.
                                                    >
                                                    > Widzę, że lekcje brałaś u najgorszych. Suka o sraniu ty o sikaniu. Macie coś je
                                                    > szcze w repertuarze poza fekaliami i uryna?
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    A co? Szukasz materiału do kolejnego artykułu?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:36
                                                    shellyanna napisała:

                                                    > bergamotka77 napisała:
                                                    >
                                                    > > gama2003 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Tylko się nie posikaj w majtki, więcej wilgoci nie uniosą.
                                                    > >
                                                    > > Widzę, że lekcje brałaś u najgorszych. Suka o sraniu ty o sikaniu. Macie
                                                    > coś je
                                                    > > szcze w repertuarze poza fekaliami i uryna?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > A co? Szukasz materiału do kolejnego artykułu?


                                                    Miałabym tu bogactwo inspiracji - bo tu masa przypadków medycznych i osób kwalifikujących się do leczenia. Z tobą na czele 😜 Mam jednak ciekawsze tematy.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:43
                                                    Tylko konsultanta medycznego miej jednak na stałe, ta tematyka brzmi wiarygodniej po rzucie fachowym okiem.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:39
                                                    To akurat było to bywalca, nie wiem czemu wzięłaś do siebie.

                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:47
                                                    To było do bywalca. Mnie już też się drzewko rozjeżdża, ale tu ręczę
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:33
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    > zamień „baby w grupie” na „baby głupie” 😅😂🤣

                                                    Tym gorzej dla ciebie - zbierasz baty od głupich? wink
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:25
                                                    Mądre by żebrały o randkę na priva, nie wiesz ?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:15
                                                    Gama, ja jadłam! Fujka!
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:59
                                                    ?
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:04
                                                    Właśnie zaliczyłam pierwsze wycięcie wpisu.
                                                    Muszę ustalić swoje odczucia.
                                                    Przepraszam za absmak, ale tak widzę bywalca.
                                                  • bywalec.hoteli [...] 14.11.22, 15:11
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:16
                                                    To idź stąd, po co ci kolejne baty od dziewczyn i kolejny wstyd big_grin paaaa!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:15
                                                    Gdzie masz wycięte??
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:23
                                                    No nad Twoją fujką, myślałam, że o to Ci chodziło.
                                                    O moją emocjonalną reakcją na wtręty bywalca, którą nie widzieć czemu Berga wzięła do siebie.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:35
                                                    Aaa. Tego drzewka już nic nie uratuje!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:38
                                                    Natomiast co do meritum pobocznego, to owszem, uważam, że bywalec, który najpierw podbijał do Maszkarona, dostał kosza, urażony tym - w każdym jej wątku wulgarnie ją dojeżdżał, a teraz udaje jej obrońce - jest absolutnym hitem wink "Przypominałem ci o synu, ale bez złych intencji" - kwintesencja kościółkowego mizogina.
                                                    Ten case walczy o palmę pierwszeństwa z bywalcem, który dostał wciry od Danieli i nawet "przyślij zdjęcie w bieliźnie" nie uratowało jego "męskiej" reputacji.
                                                    Szkoda, że tego nie przeczyta i nie zareaguje, wszak ma mnie wygaszoną wink
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:39
                                                    gdzie dostał wciry od Danieli?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:42
                                                    W wątku o Macieju Kaweckim, nie pamiętam tytułu, Rozwałkowała go na placuszek, w bardzo eleganckim stylu, a on próbował, po bywalcowemu: "na pewno tak piszesz, bo masz nadwagę! Pokaż zdjęcie w bieliznie, to się przekonamy!".
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:51
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > W wątku o Macieju Kaweckim, nie pamiętam tytułu, Rozwałkowała go na placuszek,
                                                    > w bardzo eleganckim stylu, a on próbował, po bywalcowemu: "na pewno tak piszes
                                                    > z, bo masz nadwagę! Pokaż zdjęcie w bieliznie, to się przekonamy!".

                                                    o borze suchy, oczy mi zwiędli 🤦

                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:02
                                                    No. Skończył się. I nadal tu jest big_grin
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:09
                                                    Jakby która chciała doktorat, to temat panów, tych panów, takich panów - na tym konkretnym forum uważam za mocno interesujący. Materiałów całe archiwum, plus na bieżąco kolejne.
                                                    Obiecuję przeczytać !
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:23
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > No. Skończył się. I nadal tu jest big_grin

                                                    Bo próbą nawiązania intelektualnego dialogu gnidy się nie pozbędziesz.
                                                    Dziwi mnie, że chciało jej się tyle do niego pisać.🤦 Zwłaszcza, że każdy rodzaj atencji to dla niego okazja do onanizowania się.

                                                    Na menty działa tylko całkowita izolacja - ale na to nie ma na ematce szans. Zawsze się znajdzie jakaś chętna, co to musi się wypowiedzieć w jego wątkowych pierdach umysłu.




                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:47
                                                    No, uważaj, bo zaraz ponownie podniosą się głosy, że nikt nikomu nie będzie mówił, z kim ma gadać i jeśli któraś ma ochotę gadać z pierdzącą doopą, to będzie to robić!
                                                    Co poniekąd jest prawdą.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 17:20
                                                    Przyjemnie mi na to patrzeć i tyle wink
                                                  • bywalec.hoteli [...] 14.11.22, 18:17
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:46

                                                    Ok, bywalec, wiesz, ze cię nie poważam, ale teraz przesadziłeś. Naprawdę obrzydliwie się określasz. Trochę szacunku do samego siebie, jesteś - mimo wszystko - człowiekiem, nie szambem. Może niezbyt odważnym, może nieszczególnie obytym, może niedużym i raczej miałkim - ale jednak człowiekiem. Szanuj sam siebie, proszę. Nikt tego za ciebie nie zrobi.
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:39
                                                    m_incubo napisała:

                                                    > No, uważaj, bo zaraz ponownie podniosą się głosy, że nikt nikomu nie będzie mów
                                                    > ił, z kim ma gadać i jeśli któraś ma ochotę gadać z pierdzącą doopą, to będzie
                                                    > to robić!
                                                    > Co poniekąd jest prawdą.

                                                    Ja też jestem z dania, że każdy może sobie gadać z pierdzącą dupą i nikomu nic do tego.
                                                    Niemniej, jeśli się chce, żeby obsraniec stąd zniknął, to w tym konkretnym przypadku metoda jest tylko jedna i jest to ignor.
                                                    Sama nie wchodzę już w jego wątki i nie rozwijam postów, i to polecam tym, którzy chcą, żeby go tu nie było.

                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:47
                                                    A jak uważam, że obnażyć bywalcoida zawsze dobrze, a Daniela wykonała to z wyjątkową klasą.
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:48
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > A jak uważam, że obnażyć bywalcoida zawsze dobrze, a Daniela wykonała to z wyją
                                                    > tkową klasą.

                                                    Daniela wszystko robi z klasą i przez obsrańca ujawniła, że ma oszałamiającą figurę (to ten jeden, jedyny plus, że wyszukałam wspomniany wyżej wątek), ale obsraniec jest obnażony od dawna i nie znika. To jak z karaluchem - miażdżysz go butem i myślisz, że jest już po sprawie, a to ciągle i ciągle skądś wypełza.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:51
                                                    No i tu wraca odwieczny dylemat - ignorować, kiedy ktoś defekuje w mojej obecności, udawać, że nic nie czuję, czy jednak czasem uruchomić szlauch. Wróci, wiadomo, ale przynajmniej chwilowo spłukane. Myślę, że też masz ten dylemat, bo zdarza Ci się odkręcić kurek między sesjami szlachetnego ignora wink
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:09
                                                    Ziuta, bo się zarumienię 😉
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 17:02
                                                    Ależ wysiłek to był żaden, ani się nie spociłam ani Mk się nawet loczek nie poruszył. W międzyczasie odprawiłam grobbing i ciast upiekłam.
                                                    Z Bywalcem nie gadałam nigdy ani o dudzie Maryni, ani o niebie ani o chlebie i stosunków towarzyskich na forum nie utrzymuję, ale jak wchodzi w moja działkę to bzdury będę prostować a głupotę wytykać.
                                                    A na forum ad perpetuam rei memoriam zostanie co napisano.
                                                    (Tak nawiasem mówiąc w wątku o pani Spurek też mu się gugiel zepsuł).
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:49
                                                    >Z Bywalcem nie gadałam nigdy ani o dudzie Maryni, ani o niebie ani o chlebie i >stosunków towarzyskich na forum nie utrzymuję, ale jak wchodzi w moja działkę to >bzdury będę prostować a głupotę wytykać.

                                                    aj noł wink
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:42
                                                    Biedny bywalec. Taka niezdolność napisania wpisu tak, żeby ów wpis nie poleciał-najwyraźniej moja diagnoza z tamtego wątku była trafna 😁
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:45
                                                    Nie można go oskarżyć o nadmiar zimnej krwi, istny chłopiec-petarda wink
                                                  • rosapulchra-0 Re: No i jednak.... 18.11.22, 12:45
                                                    Dajcie linka do tego wątku, proszę.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:12
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    > dobrze ze mam je powygaszane

                                                    😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂
                                                    ta jasne
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:46
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    > dobrze ze mam je powygaszane - widzę tylko cytaty - co za bagno!

                                                    Ujmująca samokrytyka, nie ustawaj w niej i wdrażaj wnioski w czyn!

                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:29
                                                    Bywalec, czy ty mi właśnie chciałeś napisać komplement?:p
                                                  • bywalec.hoteli [...] 13.11.22, 15:38
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:42
                                                    Nie podlizuj się, bywalec, nikt ci nie zapomni, co do niej pisałeś i dlaczego. A dlatego, że ci kosza dała.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:43
                                                    bywalec.hoteli napisał:

                                                    >
                                                    > Od czasu do czasu przypominam o synu - ale bez złych intencji.

                                                    Tak, wszyscy widzieli, z jakimi intencjami. Weź się już nie kompromituj.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:11
                                                    No chłopy na tym forum to sam magnetyczny testosteron !
                                                    😀
                                                  • nowyczlowiekforumu [...] 13.11.22, 22:50
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • mid.week Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:54
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    intelektualistk
                                                    > i in spe.
                                                    >


                                                    Made my day 🤣🤣🤣🤣
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:07
                                                    Nie mogę ich winić, sama sobie lubię rzucić, tylko nie mówcie mojej Mamie. Poza tym, ja rozumiem, że Cie to nie smieszy, jak idzie do Ciebie, też by mnie nie śmieszyło, ale jak to serwują ofelioidom, całym na biało, to nie mogę nie szlochać smile Ta wczorajsza była najlepsza jednak wink
                                                    - Ej, grillowałaś Bergę!
                                                    Berga: - Nie, nie grilloowała, a co potrzeba?
                                                    - EJ, GRILLOWAŁA, TO GAZJALTING, NIE DAJ SIĘ NABRAĆ, UWAŻAJ, MONA.

                                                    No co tu można odpowiedzieć poza: "nie zdefekuj gwałtownie i niekontrolowanie"?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:20
                                                    Nie zgadzam się. Cały ten hejt na kobietę z północy zaczął się, gdy odważyła się napisac: "Ej niezależnie co sądzę o Berdze to ostro przesadzilyscie z tą nagonką". Wątek był niewinny, potrzeba wyżycia się i odegrania duża i to zauważyła przy okazji korygując z choco parę faktów na mój temat. Tylko tyle. No i się zaczęło. Choco też się dostało w myśl zasady "Kto nie z nami, ten przeciwko nam". Strasznie to patusiarskie. Taka "cześć Tereska" w wydaniu intelektualistki in spe. Słabo to wygląda.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:23
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Nie zgadzam się. Cały ten hejt na kobietę z północy zaczął się, gdy odważyła si
                                                    > ę napisac: "Ej niezależnie co sądzę o Berdze to ostro przesadzilyscie z tą nago
                                                    > nką".

                                                    b ł a g a m 😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:38
                                                    Ja to inaczej zapamiętałam, serio. Tam były też inne, które Cię broniły, a co najmniej pisały, żeby Ci juz odpuścić. Ona wjechała ewidentnie na fali chęci popisania się, z kościółkowym tonem i frazką. Powiewając. Obawiam się, że użyła Cię do tego identycznie, jak tu użyła mony sad Plus w pierwszym swoim poście o monie tutaj pojechała po niej agresywnie i wulgarnie, czyli zrobiła dokładnie to, o co oskarżała innych. Dla mnie to się kompletnie nie spina, ale też rozumiem, że będąc integralnym składnikiem tamtej jazdy - widzisz to inaczej.
                                                  • ichi51e Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:34
                                                    masz świadomość ze "in spe" tu nie pasuje? 🤣🤣 4 lata łaciny mówisz...?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:35
                                                    Pasuje doskonale w kontekscie planów suki, sprawdź sobie znaczenie.
                                                  • ichi51e Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:10
                                                    ale in spe znaczy ze oczekujemy tak się stanie być może w najbliższej przyszłości
                                                    np mama ginekolog in spe lekarz - czyli ze ona wkrótce zostanie tym lekarzem bo wszystko jest na drodze żeby tak się stało.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:17
                                                    ichi51e napisała:

                                                    > ale in spe znaczy ze
                                                    (...)
                                                    ale po co ty jej to tłumaczysz?
                                                    raz, że nie zrozumie.
                                                    dwa, że zaraz pęknie. już sobie przecież obiecała, że słówka tu więcej nie powie. 🤡
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 14:42
                                                    No ale suka twierdzi właśnie, że napisze doktorat czy tam już pisze, więc zakładam, że w przyszłości zostanie naukowczynia. Przynajmniej w swojej wyobraźni.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:59
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Dude, dla mnie to mistrzynie jednolinijkowych ciosów po
                                                    > d rozżalonymi elaboratami na trzy ekrany wink

                                                    To one-word-punch! Technika którą szczęśliwie zdążył nam przekazać Brandon Lee 🤡
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:03
                                                    No już zaraz nie że "one word" raczej "one line" wink Ale jako produktorka wiecznie za długiej frazki - #zazdroszczę.
                                                  • rosapulchra-0 Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:18
                                                    Nie wygaszam nikogo. Wyszarzam co najwyżej. Nie lubię sobie wątku psuć "dziurami" przez wygaszonych.
                                                  • rosapulchra-0 Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:20
                                                    To odpowiedź do annyboleyn:

                                                    annaboleyn
                                                    Re: No i jednak....
                                                    13.11.22, 11:04
                                                    Owszem. Neeeext!
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:15
                                                    simply_z napisała:

                                                    > może tak zrobię i to co napisała kobieta z północy ciebie serio rajcują te grup
                                                    > ki forumowe...

                                                    ta, zrobisz
                                                    osoby najgłośniej szumiące o tym że hurr durr wygaszo!!! jakoś dziwnym trafem wcale nie wygaszają, co widać, gdy predzej czy później jednak odpowiadają temu rzekomo wygaszonemu.
                                                    swoją drogą, w tym wątku typuję przynajmniej jedną osobę, która w tym momencie ma ochotę oznajmić gromko, że wygasza pewnego zbiorowego trolla big_grin
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:02
                                                    Wątek się rozjeżdża
                                            • niemcyy Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:02
                                              annaboleyn napisała:

                                              nigdy nie rozumiałam, dlaczego "kółko wzajemnej ado
                                              > racji" jest używane jako celny i najcięższego kalibru argument . Są, zawsze był
                                              > y, czasem jest trochę śmiesznie, jak się jedno kółko czepia drugiego, że istnie
                                              > je, no, jak to w życiu smile

                                              Najcięższy kaliber to to nie jest. Zwłaszcza jeśli podobno znacie się w realu to po co odwalać taką dziecinadę na forum publicznym (pytanie retoryczne), ale co kto lubi, a ominąć łatwo.
                                              • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:07
                                                Mhm smile
                                              • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:45
                                                Oj tam oj tam
                                                Wytłumaczenie jest proste
                                                One piszą po alkoholu
                                                Spróbuj
                                                Wierszyki same ci się ułożą wink
                                                • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:32
                                                  Ale że mnie ?
                                        • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:22
                                          》Czy masz dla mnie jeszcze jakieś polecenia, które mogłabym zlekceważyć? Śmiało.
                                          Śmieci zawsze ktoś posprząta, nie martw się.
                                      • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:45
                                        Jestes pewna ze to fanki ?
                                        Umawiają się jakoś bo zawsze piszą w tych samych godzinach w tym samym stylu oraz o niezależnie o tym samych szczegółach w innych wątkach
                                        • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 22:04
                                          Nie śledzę tego w szczegółach, bo poprostu nie mam czasu, ale akurat w tym wątku jest odnoga. Jakieś pierdziwierszyki chyba Danieli i całą reszta swobodnego strumienia świadomości.
                                          • simply_z Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:05
                                            te wierszyki są takie kuźwa denne, nie wiem czemu to ma służyć?
                                            • niemcyy Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:11
                                              simply_z napisała:

                                              > te wierszyki są takie kuźwa denne, nie wiem czemu to ma służyć?

                                              Zazdrościsz, bo nie masz takiego tzw. polotu wink
                                            • marta.graca Re: No i jednak.... 13.11.22, 06:57
                                              Żebyś mogła wejść cała na biało i się przypieprzyć, tak jak to masz w zwyczaju.
                                              • simply_z [...] 13.11.22, 23:11
                                                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                            • krolewska.asma Re: No i jednak.... 13.11.22, 07:23
                                              Tez się zastanawiam, ale kiedyś na forum mieliśmy wątek gdzie tytułowaly się Księżniczkami, wiec mnie tu już nic nie zdziwi wink
                                              • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:41
                                                O przepraszam.

                                                Tytułowalam się przed godzinami i po godzinach. W godzinach wyjaśniona geneza.
                                                Nic na to nie poradzę i radzic nie zamierzam, jeśli ktoś nie jest księżniczką.
                                            • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 10:43
                                              Dokładnie temu czemu służą. Napisaniu. Czytanie obowiązkowe nie jest, graficznie są dosyć charakterystyczne, mozna omijać wzrokiem, coś jak opisy przyrody niektórzy w ,, Nad Niemnem ,, omijają.
                                            • sol_13 Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:20
                                              simply_z napisała:

                                              > te wierszyki są takie kuźwa denne, nie wiem czemu to ma służyć?

                                              Potwierdzam, wierszyki i te inne pseudo śmieszne wysrywy są żałosne, wnoszę o nie zaśmiecanie tym ciekawych wątków.
                                      • spirit_of_africa Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:48
                                        I oceanów czasu
                          • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:49
                            Nie, ja nie dziamgam, a staram sie pomoc lubianej przeze mnie osobie.
                            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:56
                              Większość tu się stara. Oczywiście poza tymi, które ją rozjeżdżają jak walcem, bo to tak zabawnie sie powyżywać na maszkaronie.
                              • beaucouptrop Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:05
                                To ci się naprawdę chwali, że jesteś taka szlachetna.
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:06
                                  Nie zaśmiecaj wątków!!! wink
                              • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:48
                                annaboleyn napisała:

                                > Większość tu się stara. Oczywiście poza tymi, które ją rozjeżdżają jak walcem,
                                > bo to tak zabawnie sie powyżywać na maszkaronie.

                                Ok i tylko o to chodzi.
            • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:56
              chatgris01 napisała:

              >
              > Dyktafon mozna wszyc w srodek pluszaka corki.

              😀 « Wszystko zaplanowala od poczatku! »
        • lauren6 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:48
          > wzielabym dowod osobisty faceta oraz nazwisko tamtej dziewczyny i wyslala jakiegos kolege z byle pretekstem do hotelu

          Posługiwanie się cudzym dowodem jest nielegalne. Nie wiem jak to wygląda we Włoszech, ale w Polsce taki kolega wymachujący cydzym dowodem mógłby zostać zatrzymany na rozmowę ze smutnymi panami.
          • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:04
            😀 polscy smutni panowie sie najwidoczniej nudza w robocie, w Holandii jest niestety prawdziwa przestepczosc i takie nielegalne numery przechodza🤷🏻‍♀️

            Ps fakt, ze kolega musialby miec dar przekonywania+ kapital sympatyczny
            • thank_you Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:15
              Hmm, w Polsce nikt nie udostępni naran z monitoringu, chyba ze dasz konkretna kasę to łaskawie przejrzą i opowiedzą, czy oczekiwane przez nas zdarzenie miało miejsce.
              Nie wiem jak jest w NL - byc moze podobnie. Nie brnelabym w udawanie stłuczki na parkingu - takie opowieści recepcjoniści maja pewnie 3 x w tygodniu - a wyłożyłabym kawę (i kasę) na ławę i poprosiłabym o przejrzenie.

              Poza tym tak jak piszecie - gość nie straci czujności. Dyktafon jest dobrym pomysłem, jesli gość jest zakochany, to pierwsze co robi po wejściu do auta, to dzwoni do kochanki. No, chyba ze kochanka zajeta, to do niej pisze.

              Mona, jesli chcesz go złapać, to wrzuć do auta gps (tylko pilnuj baterii) i przyklej do siedzenia jaki bardzo dobry dyktafon. Musisz uważać w trakcie odsłuchiwania i wymian baterii (użyj zapasowego kluczyka). Stare i sprawdzone rady, kolezanki zawsze dziękują.
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:31
                Obawiam się że się mylisz, znam sytuację gdy na wniosek prawnika jednej ze stron monitoring hotelowy udostępniono od razu.
                • thank_you Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:37
                  Sądzisz, że to przypadek Mony?

                  „Przetwarzanie jest zgodne z prawem wyłącznie w przypadkach, gdy – i w takim zakresie, w jakim – spełniony jest co najmniej jeden z poniższych warunków: (…) f) przetwarzanie jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem.”

                  Do jakiego postępowania te „dowody”? wink Prywatne śledztwo raczej nie wchodzi w grę jako argument ;/)
                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:40
                    Wystarczy, że jedna strona wniesie o rozwód a monitoring ma być dowodem w sprawie rozwodowej. Przynajmniej w Polsce. Jak jest w NL nie wiem.
                    • thank_you Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:43
                      Ale mona nie zlozyla pozwu, wiec argument - wystarczy ze złoży pozew, a wtedy monitoring musi byc udostępniony - jest chybiony.

                      Niestety. sad
                      • bergamotka77 Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:50
                        No tu masz rację. Dobra idę spać, bo góry mnie trochę przeczołgaly, ale odezwij się pls thank you smsem lub mailem, bo straciłam kontakty zmieniając komórkę 🙄
                        • thank_you Re: No i jednak.... 12.11.22, 23:53
                          O, my tez w gorach. smile Odezwę sie smile
                • snakelilith Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:05
                  bergamotka77 napisała:

                  > Obawiam się że się mylisz, znam sytuację gdy na wniosek prawnika jednej ze stro
                  > n monitoring hotelowy udostępniono od razu.
                  >

                  Monitoring hotelowy nie będzie żadnym dowodem i nie będzie nawet na rozprawę dopuszczony, bo to nie jej prywatna kamera. Jeżeli w ogóle hotel jej to udostępni, bo to można tylko na wniosek policji i sądu. To po pierwsze.
                  A po drugie, w Niederlandach nie ma orzekania o winie i zdrada nie jest ani wymaganym powodem, ani wystarczającym argumentem do rozwodu. Powodem jest tylko i wyłącznie długotrwały rozkład małżeństwa bez szans na poprawę i jeżeli oboje małżonkowie są tego zdania, to rozwód jest bardzo prosty. Obcokrajowcy mogą jednak rozwodzić się w kraju swojego pochodzenia i wtedy lepiej poradzić się prawnika.
                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:12
                    Pewna jesteś, że musi rozwodzić się w kraju swojego pochodzenia? Być może w Holandii. Ja przeprowadziłam rozwód w Belgii. Wystarczyło go tylko zarejestrować w Polsce.
                    • snakelilith Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:27
                      beaucouptrop napisała:

                      > Pewna jesteś, że musi rozwodzić się w kraju swojego pochodzenia? Być może w Hol
                      > andii. Ja przeprowadziłam rozwód w Belgii. Wystarczyło go tylko zarejestrować w
                      > Polsce.

                      Nie musi. Jeżeli choć jedno z nich ma zameldowanie w Niederlandach, a zdaje się, że zameldowani są oboje, to obowiązuje holenderski sąd. W niektórych przypadkach jednak holenderski sąd może uwzględnić prawo rozwodowe kraju pochodzenia. Ale robi to tylko na wniosek, nie automatycznie.
                      Niederlandzkie prawo rozwodowe może być nawet lepsze, bo własności małżonków (także te przedślubne) wchodzą standardowo we wspólnotę małżeńską (jeżeli nie ma innych umów prawnych) i są po rozwodze do podziału. Jeżeli facet wniósł więc więcej, to dla kobiety jest korzystniej. Ale tak samo postępuje się z długami.
        • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:55
          Jejku
          Jakie skomplikowane porady
          Może niech zacznie od sprawdzenia konta bankowego jeśli np. mają wspólne konto / czy tam on ma jakieś soup Konto Itp itd może ma jakąś dostęp i może tam zajrzeć …..
          Jeśli było tak jak mówi misiaczek to co za problem sprawdzić czy kupował to jedzenie na tej stacji benzynowej, raczej się teraz płaci za wszystko kartą więc wszystko powinno być na wyciągu…..

          Helou
          Żyjemy w 21 wieku, to nie czasy sherlocka holmesa
          • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:17
            To tez sie trzyma kupy, ale mogl isc kupic po fakcie.
            • niemcyy Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:36
              Jeśli nie kupił to chyba wpadnie na to, żeby powiedzieć, że akurat zapłacił gotówką?
              • boogiecat Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:43
                Gorzej, jesli tego nie ma na wyciagu, to Maszkaron przeciez nie bedzie zadawala pytania bo ma udawac, ze jest ok i wiecej tlumaczen nie potrzebuje.
                Ale jesli w Holandii/w rodzinie maszkaron przeszli na quasi 100% platnosci karta, to bedzie to niestety cegielka w murze podejrzen.
                • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:53
                  No ale raczej chyba nikt tutaj się nie spodziewa że to będzie na wyciągu, bo facet kreci

                  Chodzi o to że to najłatwiej sprawdzić- upewnić się ze kreci ( przed wynajęciem detektywa i zakupem podsłuchów ) , a może tam przy okazji znaleźć inne rzeczy go obciążające z tego wieczoru
          • gr.ruuu Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:44
            Soup konto to chyba tylko na kupowanie zup
    • kachaa17 Re: No i jednak.... 12.11.22, 18:59
      Wyjaśniło się coś?
    • lalkaika Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:34
      Dyktafon git pomysł,ale. Lepiej przetrzepac tel jak śpi i włączyć mu cały program szpiegowski . Jeśli jesteś minimum kumata,ogarniesz w 20 minut. Jest problem jeśli ma drugi dedykowany,ale też wejdzie jego głosowe. Np. w aucie etc.
      • lalkaika Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:34
        Trzymaj gardę
      • niemcyy Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:41
        lalkaika napisała:

        > Dyktafon git pomysł,ale. Lepiej przetrzepac tel jak śpi i włączyć mu cały progr
        > am szpiegowski . Jeśli jesteś minimum kumata,ogarniesz w 20 minut. Jest problem
        > jeśli ma drugi dedykowany,ale też wejdzie jego głosowe. Np. w aucie etc.

        Przetrzepie telefon zabezpieczony kodem albo odciskiem palca?
        • lauren6 Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:49
          Pożyczy palec jak będzie spał wink
        • lalkaika Re: No i jednak.... 12.11.22, 19:56
          Jak dziecko we m mgle..
          • niemcyy Re: No i jednak.... 12.11.22, 20:30
            Co zrobię jak nie mam potrzeby grzebania w cudzym telefonie :p, ale skoro to takie proste to maszkaron pewnie już to zrobiła po poprzednich sygnałach.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:10
          Jego telefon jest zawsze dla mnie dostępny, mogę go sobie używać do woli, nic tam nie znajdę.
          • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:17
            Moze sie dyskretnie rozejrzyj za drugim telefonem?
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:19
              chatgris01 napisała:

              > Moze sie dyskretnie rozejrzyj za drugim telefonem?

              Ano.
              >
              • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:14
                Nikt nie trzyma drugiego telefonu w domu, na litość. W pracy lub w aucie, ale w aucie też ryzykowne.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:16
                  W aucie nie ma, więc zostaje praca a tam dostępu nie mam.
                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:38
                    Pewnie ma w pracy. A tak serio, to ile godzin nie ma go w domu? Czy to się pokrywa z godzinami pracy czy np. pomstuje na korki i nagle jest 2h później niż powinien? Chyba kiedyś narzekałaś na te jego dojazdy. I dlaczego nie wybraliście czegoś bliżej Brukseli, skoro on ma tam lepsze możliwości pracy?
                • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:16
                  A nieprawda, osobiscie ocierałam łzy przypadkowi, którego facet trzymał. Niepełnosprytnie ukryty.
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:24
              Rozgladałam się już, w domu i w samochodzie nie ma. Jeśli trzyma w pracy, to się nie dowiem, bo trudno żeby jakąś babę z ulicy wpuścili na teren fabryki farmaceutycznej żeby sobie w biurkach grzebała. I jeszcze bym musiała znaleźć odpowiednie biurko.
              • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:27
                Maszkaron, a weź Ty mnie powiedz - on Cię okłamal już kiedyś? A jeżeli tak - to wiedziałaś, że kłamie, zanim jemu i sobie udowodniłaś? W sensie - wyczuwasz, jak on łże?
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:33
                  Wiesz co, jest mi w tej chwili ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo kurde już sama nie wiem.
                  Żadne kłamstwo nigdy nie wyszło na jaw, więc albo mnie nie okłamał, albo nie poznałam, że kłamie. Może mi się tylko wydaje, że bym poznała..
                  Sama nie wiem.
                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:35
                    A ile Wy jesteście razem? Nic, nigdy, nawet drobnostka, typu "muszę szybko napisać tekst, bo mam dedaline", a w rzeczywistości pyka w czołgi zamknięty w pokoju?
                    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:39
                      Jakieś pierdy tego typu to się zdarzyły, dlatego wydaje mi się że bym poznała, ale szczerze mówiąc, to nie mam pewności czy przy czymś poważnym nie postarałby się bardziej nad sobą panować.
                      • annaboleyn Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:41
                        Wiesz, przy bardziej poważnym można się bardziej starać, ale jednak zapanować nad sobą trudniej, wyższa stawka.
                        • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:14
                          To jest BARDZO złudne myślenie.
                          Z naciskiem na bardzo.
                          • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:16
                            Z tym panowaniem nad sobą?
                            • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:38
                              Z tym, że większe kłamstwo jest dużo trudniejsze niż małe, więc trudniej kłamać, trudniej zachować poker face, a tym samym łatwiej wyczaić.
                              Powiedziałabym, że przeciwnie.
                              • piataziuta Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:46
                                m_incubo napisała:

                                > Z tym, że większe kłamstwo jest dużo trudniejsze niż małe, więc trudniej kłamać
                                > , trudniej zachować poker face, a tym samym łatwiej wyczaić.
                                > Powiedziałabym, że przeciwnie.
                                >

                                Zgadzam się.

                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:49
                                  A, rozumiem. Może sądzę po sobie big_grin
                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:06
                                    annaboleyn napisała:

                                    > A, rozumiem. Może sądzę po sobie big_grin


                                    Ja też po sobie.
                                    Jako dziecko kłamałam patologicznie, żeby przetrwać domową kontrolo-dyktaturę.
                                    W ważnych dla mnie sprawach, kłamałam z betonowym opanowaniem. Mogliby mnie przypalać ogniem i nic by im to nie dało.
                              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:53
                                Mnie się właśnie też wydaje, że przeciwnie.
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 12:58
                                  No nie wiem. Ja, jak muszę zełgać na grubo, to się cała trzęsę, serio. Że innym oko nie lata, ręka nie drży...?
                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:09
                                    annaboleyn napisała:

                                    > No nie wiem. Ja, jak muszę zełgać na grubo, to się cała trzęsę, serio. Że innym
                                    > oko nie lata, ręka nie drży...?

                                    Ja już nie kłamię, bo jestem dorosła, a możliwość powiedzenia prawdy uważam za wielki przywilej.

                                    Wyjątkiem są kłamstwa dyplomacji, które popełniam w pracy.
                                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:17
                                      No a jakie? Przecież nie kłamię mężowi, że nie ja wypiłam mleczko i ogonkiem stłukłam jajeczko wink
                                      Wszelkie big litlle lies sie w naszym wieku raczej w robocie uprawia, o ile nie chodzi się na boki. U mnie zwykle muszę odgrywać zaskoczenie treścią newsa, który do mnie dotarł wcześniej, to jest łatwe. Ale pamiętam swój dygocik, jak zbiorowo ratowaliśmy tyłek dziewczyny od nas, nigdy się nie wydało, ale pot mi się lał po czole.
                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 13:56
                                    Też nie umiem.
                                    Kompletnie.
                                    Widać z kilometra.
                      • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 13.11.22, 03:39
                        A to spróbuj go sprowokować do bardzo niewinnego kłamstwa (nawet nie w stosunku do ciebie) i uważnie obserwuj co wtedy robi - zmienia ton, chrząka, drapie się, wzrusza ramionami, zasłania usta - to są rzeczy na którymi się nie panuje i się nie wie, ze się je robi, ale u każdego to jest coś innego. A jk już będziesz wiedział, to wtedy go podpuszczaj z innymi pytaniami.
              • chatgris01 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:34
                Jesli ma i nie na karte (choc to tez mozna wylapac, tylko trudniej), to placi jakis rachunek za abonament. Przetrzep pod tym katem wyciag z konta bankowego (jesli jeszcze tam nie szukalas).
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:37
                  Nie płaci żadnego abonamentu. Z konta wspólnego na pewno nie, z konta firmowego jeszcze miesiąc temu też nie, bo sama osobiście wysyłałam wyciąg do księgowego.
                  • spirit_of_africa Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:53
                    A służbowy? Kiedyś w nowej pracy dostałam służbowy po przedstawicielu handlowym, który używał go do intensywnych, pozamałżeńskich kontaktów z płcią przeciwną. Doszło nawet do dramatycznej sceny z moim mimowolnym udziałem.
                  • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:43
                    Se vuoi scrivimi in privato. Io ho certa esperienza. Posso condividere un programma niente male hakerato. Qui lo dico e qui lo nego.
                • krolewska.asma Re: No i jednak.... 12.11.22, 21:44
                  Jejku
                  Kto byłby takim debilem żeby do dodatkowego telefonu brać abonament ????
                  Z świecie zdrad chyba podstawowa zasada jest kupowanie nowej karty do telefonu a nie wiązanie się abonamentem
    • raohszana Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:30
      Powiem Wam, że dobra "moda na sukces" w tym wątku, na uspokojenie sobie czytam big_grin
      • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:32
        A bo to, kumo, u nas tak notorycznie wink
        • raohszana Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:01
          Za rzadko na ksiuty przychodzę chyba, tyle mnie omija! ;D
    • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:39
      Wątek się rozkręcił, prawdziwy czy nie, ale czy ematki wzięły pod uwagę, że facet może ten dyktafon w aucie znaleźć? No nie wiem, sprzątając w aucie np.albo cokolwiek? I jak się wtedy tłumaczyć? Udawać głupa, że się nic o tym nie wiedziało?
      • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:44
        Tobie nie odpowiadamy.
        • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:56
          Tyle jadu co się wylało tam wcześniej. Monika może być budowlancem 64latkiem z Sochaczewa. I tak jest fajniejsza od was , miła, sympatyczna i się da pogadać . A wy co gorliwe trole i niedolę.Nawet na forum ematka nie potraficie zbudować sobie osobowości, tylko jad i przekleństwa
          • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 13.11.22, 00:58
            Czy Ty mogłabyś się pohamować? Bo póki co to podajesz jej prywatne dane na forum, naprawdę nie wszystkim znane.
            • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:04
              Co w tym złego. Jeśli to to do mnie
          • raohszana Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:02
            Bardzo mi się podoba "forumowe trole i niedolę" - nie wiem o co chodzi, ale poetyckie!
            • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:27
              Trochę trole , trochę nie dolę.
              Nas to nie dotyczy.
              Nie trzymamy smyczy.
              Nasz towarzysz życia,nie zna co to smycza.
              Nasz małż nie wie co ? Blah.
              Nasz mąż, jest z nami wciąż.
              Nasz przyjaciel nigdy się nie naciel.
              Wszyscy nasi mechanicy nic nie wiedzą o miednicy.
              Wszystkie zdrady i zajady
              Nie dotyczą nas . Mamy psy i loki w pas.
              Pocalucie w dupę nas.

          • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:18
            Lalka nie pij to raz, a dwa, może nie podawaj prywatnych danych na forum? Nie umiesz się hamować?
            • lalkaika Re: No i jednak.... 13.11.22, 01:29
              Piję za swoje. A hamuję też.
              Czy aronia kwitnie? W Korei?
              • nowyczlowiekforumu [...] 13.11.22, 13:00
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 06:40
              Może podawać, bo to nie moje dane 🤣
              • mama_duzych_dzieci Re: No i jednak.... 13.11.22, 06:58
                dzisiaj przy kawce, przeczytałam cały wątek, zastanawiam się co ja bym zrobiła ( gdybym miała taka wiedzę tzn. 500m od baru itd) Kiedyś pewnie za fon i gdzie jesteś dziadzie, teraz nie, zauważyłam ze cierpliwość, opanowanie emocji daje dużo więcej niż dżihad czego Tobie życzę za całego serca.
                • geranium Re: No i jednak.... 13.11.22, 07:18
                  mama_duzych_dzieci napisała:

                  > zastanawiam się co ja bym zrobiła
                  > ( gdybym miała taka wiedzę tzn. 500m od baru itd)

                  To jeszcze żaden dowód na zdradę. A jeśli on mówi prawdę?
                  Ale skoro autorka wątku ma takie podejrzenia, to być może są jeszcze jakieś inne dowody.
    • boogiecat Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:21
      nowyczlowiekforumu napisał:

      > Pobił Cię już konkubent czy jeszcze dziś nie?


      Jak mozna cos tak podlego napisac? To jest 10 leveli wyzej od najwstretniejszych dowalanek odstawianych na forum.

      Jedyne co sie temu rowna, to troskliwe komentarze innej uroczej i lubianej forumki majace na celu zdyskredytowac w rozmowie kobiete maltretowana przez meza «kogos takiego jak ty nie mozna brac na powaznie, jestes ofiara od lat » (to nie cytat, przytoczylam sens, a bylo napisane w obrzydliwie pogardliwym stylu).

      Czy wy do cholery nie macie zadnych granic?

      • nowyczlowiekforumu [...] 13.11.22, 11:40
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 13.11.22, 11:41
          Co do mitomanii*
    • 21mada Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:17
      No i co było dalej?
      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:32
        Nic Masa. Na razie nic.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:32
          D*
    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:31
      Przez was mój szef wpadł w panikę 🤣
      Zapytałam, co myśli o tym, żebym ze dwa-trzy razy w tygodniu przyjeżdżała pracować z biura i bidok teraz musi w biurze przemeblowanie zrobić:p zdaje się, że się tego w życiu nie spodziewał.
      • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:32
        Bardzo dobrze, Maszkaron!
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:33
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Przez was mój szef wpadł w panikę 🤣
        > Zapytałam, co myśli o tym, żebym ze dwa-trzy razy w tygodniu przyjeżdżała praco
        > wać z biura i bidok teraz musi w biurze przemeblowanie zrobić:p zdaje się, że s
        > ię tego w życiu nie spodziewał.

        I bardzo dobrze.
        Dobrze dziewczyny radziły z tym biurem. To element dbania o siebie.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:41
          Biuro jest zasiedziałe przez samych facetów, oni sobie tam nastawiali ujow mujow, jakieś gruszki do boksowania i inne takie i teraz muszą coś wywalić żeby wstawić dla mnie biurko 🤣 śmiac mi się chce, że takim czymś, jak chęć pracy, wzbudzam tyle stresu u nich 🤣
          Ciekawe, co wyleci- gruszka czy flipper i lotki? Bo na pewno nie "narożnik relaksu" czyli konsola i tv :p
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:44
            Upchną, nie żałuj! A Ty co wstawisz? smile)
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:45
              Myslałam nad dmuchanym jednorożcem 🤣
              • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:46
                big_grin TAK!!
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:51
                  Szef nawet się pochylił i zapytał co się stało że tak nagle zmieniam zdanie. Powiedziałam, że mam potrzebę zmiany otoczenia po prostu.
                  Mój chłop swoją karierę w NL zaczynał w tej firmie, znają się bardzo dobrze..
                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:54
                    A kumplują się?
                    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:56
                      Teraz już znacznie mniej, ale wcześniej tak, można tak powiedzieć. Chodzili razem na mecze np.
                      • annaboleyn Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:04
                        W sumie chyba lepiej, że nie teraz
      • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:35
        Jak wpadł to i wypadnie.
        A Ty doskonale zrobisz, wyjdzie to na dobre na wszystko.
        • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:36
          A ! I wierszyk chcesz ?
          🍀
          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 13.11.22, 15:38
            Jasne!
      • piataziuta Re: No i jednak.... 13.11.22, 16:25
        🧡
    • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 13.11.22, 17:40
      > Dzwonię, nie odbiera.
      > Oddzwania po chwili, pytam, co on, do qrwy nędzy robi w hotelu a on się zaczyna mętnie tłumaczyć, że nie w
      > hotelu a na parkingu pomiędzy sklepem a hotelem, że w korku stał, że zjeść coś z tego sklepu, że bla bla bla. Na pytania odpowiadał mętnie, aż się wkurwiłam i jebłam słuchawką .

      Następnym razem nie odbieraj telefonu tylko odczekaj parę sekund i oddzwon, ale jakimś face time czy inną appką z wideo.
    • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:26
      Dziękuję krynico mądrości. Twoje uwagi są na wagę złota, zorganizuj warsztaty dla dziennikarzy.
    • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:39
      Ochrystepanie co tu się porobiło jak ja na urlopie byłam?
      Mashkaron, trzymaj się, nie przebrnę przez całość, zakładam, że po tylu postach wątek jest już o zajebistym życiu Bergamotki, jak zwykle gdy ktoś ma życiowy problem.
      Jak mężowi trzeba nastukać, to daj znać. Buziak!
      • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:42
        Kilkugodzinne urlopy bierzesz w firmie? Do tego w niedzielę? Coś słabo wybrałaś ścieżkę kariery suki.
        • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:46
          O, cześć berżi. Nie wytłumaczyli na polskim w podstawówce co to liczba mnoga? Smuteczek.
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:45
        suki-z-godzin napisała:

        > zakładam, że po tylu postach
        > wątek jest już o zajebistym życiu Bergamotki, jak zwykle gdy ktoś ma życiowy p
        > roblem.

        tym razem berżi interesuje się również naszym życiem zawodowo-akademicko-miłosnym. beware!
        • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:47
          Naszym, wszystkich suk na raz? Powodzenia.
          • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:49
            suki-z-godzin napisała:

            > Naszym, wszystkich suk na raz? Powodzenia.
            >
            zrobiła z nas jedną laskę, gdzieś tam znajdziesz wyszczególnienie.
            nie kuma, że jedna musiałaby być terminatorem, żeby wysiedzieć 24/24 smile
            • bergamotka77 Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:01
              To jeszcze gorzej, jeśli jest tam was całe stado takich frustratek. Jedna marzy o karierze naukowej sprzedając pietruszkę, druga jako jedyny atut ma nogi, kolejna śpi w samochodzie na wakacjach, a następna bierze kilkugodzinne urlopy w niedzielę. Nic tylko zazdrościć wam takiego upojnego i spełnionego życia.
              • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:03
                A to zazdrość jak chcesz. Nam od tego nie ubędzie, spoko.
                • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:09
                  suki-z-godzin napisała:

                  > A to zazdrość jak chcesz. Nam od tego nie ubędzie, spoko.
                  >
                  tymczasem Berga:


              • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:07
                bergamotka77 napisała:

                > sprzedając pietruszkę

                nie szanujesz sprzedawców pietruszki sad
                • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:09
                  Ona nikogo nie szanuje
                • krolewska.asma [...] 13.11.22, 19:09
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                  • m_incubo Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:12
                    🤣
                    Asma na co dzień niby niczym nie zaskakuje, ale jednak średnio co dwudziesty komentarz to cukierek big_grin
                    • bywalec.hoteli Re: No i jednak.... 13.11.22, 19:30
                      który? 😀
              • nowyczlowiekforumu [...] 13.11.22, 22:56
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                • gama2003 Re: No i jednak.... 13.11.22, 23:07
                  Pewnie, że tak. Dwa fakultety potrzebne.
                  A do pietruszki tylko pasja i zaangażowanie.
      • shellyanna Re: No i jednak.... 13.11.22, 18:46
        Byle, żeby go nie nastukac jak pana bergamotka na fotkach z Włoch 🤪

        Uuuups…
    • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 10:14
      Czy wątek wziął był umarł?
      Czy legendarny limit postów został przekroczony?

      Jak dziś?
      • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 11:08
        Mam nadzieję, że Maszkaron siedzi w biurze w dobrym humorze. Zajęta i zadowolona z pracowych perspektyw.
        To na początek.
        • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 11:15
          Tak szybko?
          Ja myślę, że ona w tej chwili uprawia marszobiegi po lesie, a za 40 minut wróci do domu na śniadanie.
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:13
            Ja myślę, że ona wybiera dmuchanego jednorożca, do zaznaczenia terenu w biurze smile
            • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:23
              Pewnie masz rację - gdyby poszła na marszobiegi, to by już wróciła i napisała.


              No chyba, że jej się w tym lesie coś stało...🤔
              Powinna była nam udostępnić lokalizację!
              • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:25
                Ziuta, złolu!
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:48
                Chcesz Ziutka, to ci udostępnię, przyjdziesz mnie ratować jakby co:p
                W pracy byłam ( nie w biurze, no przecież tak szybko mi miejsca nie ogarną) a potem trochę się szlajałam po mieście. Podjechałam nawet do spy shopu ale nawet nie wysiadłam z samochodu, jakoś nie wiem, wcale nie chce tego wszystkiego robić, tych podsłuchów i detektywów..
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:05
                  A pan mąż wrócił z pracy jakiś zdrażniony i twierdzi, że nic się nie dzieje, jest tylko zmęczony . No ok ..
                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:22
                    No, może jest. Ty też możesz być, nieprawdaż...
                    (Zaczyna mnie wkurzać ten typ wink)
                • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:22
                  https://i.giphy.com/media/WsvpfFxtImaA12H14E/200w.gif

                  Obawiam się, że bym nie doleciała na czas. uncertain

                  Odczekaj, niech Ci się ułoży. Wtedy podejmiesz decyzję, co robić dalej.
                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:34
                    Tyle dobrego, że na święta raczej zostaniemy w domu, bo w ogóle nie mam ochoty na oglądanie nikogo.
                    17.12 jest pracowy, świąteczny wypad do kasyna, iść? Nie iść?
                    • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:39
                      Jeśli masz przynajmniej 50% entuzjazmu - to iść.
                      Jeśli poniżej, to dać se siana i zrobić inne dla siebie przyjemności.
                      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:42
                        Mam te 50% entuzjazmu.
                        Tylko potrzebuje się ubrać :p
                        W czym się chodzi do kasyna?
                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:44
                          No jak świątecznie, to pewnie wieczorem, ubierz się ładnie i wieczorowo smile
                          • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:49
                            annaboleyn napisała:

                            > No jak świątecznie, to pewnie wieczorem, ubierz się ładnie i wieczorowo smile

                            Wieczorowo do kasyna???
                            Jak dżejmsie bondzie? tongue_out
                            • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:54
                              Poszukałabym jakiejś bardziej wieczorowej marynarki (aksamit, cekiny coś w tym stylu) I do tego top i "biurowe" spodnie
                              • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:55
                                Aha, no ja bym wlozyła kombinezon, ale zdaje się maszkaron ma z kombinezonami trudną relację
                            • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:56
                              Ziuta, bądź uprzejma czytać całą moją wypowiedź, a nie wybrane kawałki, co? suspicious
                              Tak, jeżeli jest to świąteczny wieczór organizowany przez pracodawcę, to ja bym się ubrała wieczorowo.
                              Co niekoniecznie musi oznaczać kieckę jak z oscarowej gali, złotą lamę, cekiny, dekolt do wzgórka łonowego z przodu i połowy pośladków - z tyłu. Tak, szpilki i bluzka z dekoltem mogą mieć charakter wieczorowy.
                              Wieczorowa sukienka to bardzo szerokie pojęcie, ale czarna, z obcasem i biżuterią się nada, jak sądzę. I pewnie taką bym wybrała wink Nie założyłabym spodni tweedowych w kant i koszulowej bluzki.
                              • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:03
                                Przepraszam, nie mogę się skupić, bo Mieciu zaczął właśnie NAGLE uprawiać coś pomiędzy jogą a pilatesem... 😱

                                ...dżizas, pies z głową w dół - joga!

                                WHAT
                                THE
                                FUCK???
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:10
                                  No właśnie widzę, że się nie możesz skupić wink
                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:13
                                    annaboleyn napisała:

                                    > No właśnie widzę, że się nie możesz skupić wink

                                    Już.
                                    https://media.tenor.com/TsxjeebxeYMAAAAC/whew-relief.gif

                                    Wracając do tematu: jeśli impreza jest wieczorowa i oficjalna, to pracodawca to zaznaczy na slacku czy tam mailu.
                                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:23
                                      U nas nie zaznacza crying Ale tytułuje imprezę "bankietem", więc wiadomo, co jest grane wink
                                      • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:31
                                        Jaka jest wynikowa rozstrzału kreacji na "bankiet"? suspicious

                                        Ja bym na bankiet przyszła...🤔...w czymś wygodnym.
                                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:33
                                          I słusznie, wieczorowe nie oznacza opięcia się w gorset i doprawienia krynoliną wink
                                          Obawiam się, że o "wynikowej rozstrzału" mam takie pojęcie, jak Miecio o psie z głową w dół sad
                                          • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:43
                                            Zupełnie nieźle robił! 🤣

                                            Nie piszę złośliwie. Nie wiedziałabym jak się ubrać na bankiet, ani do kasyna - w obu przypadkach ubrałabym się fifti/fifti - trochę elegancko, trochę na luzie (żeby było nie sztywno i niezbyt lajtowo - tak na wszelki wypadek). No chyba, że byłoby zaznaczone, że formal/black tie.
                                            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 07:39
                                              Black tie z moim szefem to raczej nie, on na codzien nosi kolorowe sneakersy z ćwiekami 🤣
                                              Mam małą czarną na wszystkie okazje, ale nie mam do niej butów suspicious jakiś kozak na obcasie by mi się przydał.
                                              • piataziuta Re: No i jednak.... 15.11.22, 07:51
                                                Jak chcesz żeby było elegancko czy tam wieczorowo, to nie zakładaj kozaków tylko zwykłe szpilki/buty na obcasie.
                                                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 07:54
                                                  Zimno mi będzie 🤣
                                                  Zwykłych szpilek z resztą też nie mam, poza tymi weselnymi sandałami :p mam botki na słupku ale one mi w ogóle nie pasują.
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 15.11.22, 08:11
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Zimno mi będzie 🤣

                                                    Dlaczego? suspicious
                                                    W samochodzie/taksówce jest ciepło, w kasynie chyba też raczej? tongue_out
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 11:59
                                                    No. A Ty te kozaki już masz? Czy masz dopiero kupić?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 11:53
                                                    Botki nie-e. Kup jakieś na obcasie, będą się przydawać!
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:00
                                                    Zgadzam się, jak już nie szpilki to na słupku smile
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:06
                                                    Ale botki? Bo ja zrozumiałam że tę na słupku to botki
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:30
                                                    Broń Boże! Czółenka. Na szpilce albo na słupku. Nie botki. Botki do kasyna nieeee.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:31
                                                    Uff, bo myślałam, że osobę Twoją porwali! Maszkaron, czółenka albo szpilki, w czym Ci tam wygodniej, się przydadzą!
                                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:43
                                                    Moja osoba jest nieporywalna.
                                                    I niezmiennie jest fanką czółenek w szafie smile
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 12:49
                                                    Te mi się podobają. Ta sama firma co sandały weselne, które się sprawdziły zupełnie ok i nie umarłam :p to moze w tych też bym nie umarła?:p
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:00
                                                    Idealne smile
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:13
                                                    yep!

                                                    teraz kiece niech pokaże
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:19
                                                    Kiecki mam dwie do wyboru w sumie. Jedna jest super prosta, bez dekoltu, przed kolano, z krótkim rękawem, podkreślajaca ksztalty, ale nie desperacko i ku tej się skłaniam.
                                                    Druga jest kopertowa, z paskiem, z dekoltem, ale luźniejsza. Rękaw 3/4, też czarna.
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:22
                                                    wiesz, bez czego się nie liczy?
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:23
                                                    Wiem, ale to dopiero wieczorem 😘
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:28
                                                    piataziuta napisała:

                                                    > wiesz, bez czego się nie liczy?

                                                    WŁAŚNIE!
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 13:50
                                                    A najważniejsze, że torebusię już mam 🤣
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 17:25
                                                    Tę, co na wesele?
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 15.11.22, 17:33
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 15.11.22, 17:34
                                                    No i bdb smile
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 07:44
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > No i bdb smile

                                                    wcale nie bdb, ani b2b, ani airbnb

                                                    nie ma zdjęć sukienek!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 14:15
                                                    piataziuta napisała:

                                                    >
                                                    > wcale nie bdb, ani b2b, ani airbnb
                                                    >
                                                    > nie ma zdjęć sukienek!

                                                    Ani R&B. Maszkaron, ej!
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 16.11.22, 15:21
                                                    Sorry, zapomniałam :p
                                                    Wieczorem:p
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 16.11.22, 16:02
                                                    A w ogóle ziuta, to sobie wczoraj obcięłam tego pizdraka co mi wisiał ze spodu i od razu mi się włosy zaczęły lepiej układać. To jest dla mnie ciągle rzecz niepojęta, że włosy to właściwie jak jeden organizm i jedna mała zmiana wpływa tak bardzo na całość:p
                                                    Stwieedziłam też, że w sumie, to mimo opadającego ryja i innych mankamentów i tak jestem jeszcze niezła dupa i jak chłop mnie chce zdradzać z kurduplastymi chudzielcami bez cycków to jego, kuwa, strata. O.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 16:45
                                                    No, jesteś. I to, że tak pojadę smrodkiem dydaktycznym, zupełnie niezależnie od działań czy też zaniechań Twojego męża wink
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 19:19
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > A w ogóle ziuta (...)

                                                    Super, cieszę się smile.
                                                    A włosy faktycznie - mega na plus!
                                                    Znaczy się, dobrze radziłam.🤭

                                                    Co do chomików - to im szybciej zaakceptujesz tę pierwszą fazę opadnięcia, tym dłużej będziesz się cieszyła swoją młodą twarzą.
                                                    Ja jojczałam chyba ponad rok nad pierwszym zwisem, zanim mi przeszło. Wiem, że niedługo przyjdzie kolejny obwis i staram się cieszyć z ryja, póki go nie ma. tongue_out


                                                    (jeśli bełkoczę bez sensu, to dlatego, że przytrułam się spalinami na długiej trasie 🙄)



                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 19:49
                                                    Nie widzę zwisów u Maszkaronka, ale chciałam powiedzieć, że moje, całkiem już podrośnięte - dermapen mi zniwelował prawie do zera big_grin POLECAM!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:01
                                                    (Ale ja się planuję starzeć bez godności, tylko jeszcze nie jestem pewna, w jakim zakresie wink)
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:19
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > (Ale ja się planuję starzeć bez godności, tylko jeszcze nie jestem pewna, w jak
                                                    > im zakresie wink)

                                                    Ja też!
                                                    Całkowite odżegnywanie się od poprawek, to głupota. Dobrych przypadków poprawek nie zauważa się, widać tylko te przesadzone i spiehdolone.
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:39
                                                    instagram.com/ginnymaccoll?igshid=YmMyMTA2M2Y=

                                                    Obczaj te babkę! Ja się tak zamierzam starzeć
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:40
                                                    Jest doskonała big_grin Aczkolwiek z zupełnie innej bajki, niż ja smile
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:45
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > instagram.com/ginnymaccoll?igshid=YmMyMTA2M2Y=
                                                    >
                                                    > Obczaj te babkę! Ja się tak zamierzam starzeć

                                                    👍
                                                    Super!
                                                    I - o ile się nie rozmnożę (a chyba jednak nie) - raczej w zasięgu ręki.
                                                    Dzięki, Gru, za ten pozytywny obraz! smile
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:50
                                                    Rozmnażanie? Pffff... weź mi potrzymaj bombelki...😁
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:42
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > Rozmnażanie? Pffff... weź mi potrzymaj bombelki...😁

                                                    Oj wiem...ale ja nie jestem Tobą.
                                                    I to jest komplement. smile
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:16
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Nie widzę zwisów u Maszkaronka, ale chciałam powiedzieć, że moje, całkiem już p
                                                    > odrośnięte - dermapen mi zniwelował prawie do zera big_grin POLECAM!

                                                    Ooo! Za to kocham forum i starsze forumowe koleżanki!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:25
                                                    MUSISZ MI WYPOMINAĆ MÓJ WIEK?! ;D
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:35
                                                    Jesteś młoda!
                                                    Po prostu ja jestem jeszcze młodsza. tongue_out




                                                    P.S. Przed chwilą rozmawiałam z Mieciem o starości bez dzieci, starzeniu się bez dzieci i umieraniu wszystkich bliskich wokół 🙄. Czy możemy wreszcie wrócić do realiów dnia dzisiejszego - czyli, że dzisiaj i jeszcze jutro jest całkiem zajebiście?
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:31
                                                    na focie fajna młoda dziewczyna, ale pokażże sukienkę, bo chociaż podczytuję z doskoku, tom ciekawa 🤡 tą kopertową z rękawem 3/4
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:35
                                                    ja też jestem, wstępnie, za kopertową!
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 20:41
                                                    Też team kopertowa smile
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:04
                                                    Gdzie Ty masz zwisy ? Bo do tego zdjęcia nie dołączyłaś ?


                                                    Czy my cały czas ubieramy Cię do kasyna, bo mi drzewko się wykrzaczyło i nie widzę kto z kim gada. A czytanie od najnowszego na telefonie też miesza.

                                                    I tak, faceta strata. Co u niego zresztą ?
                                                    Tzn u Was, ale czy położył uszy po sobie, czy niekoniecznie ?
                                                  • niemcyy Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:12
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Gdzie Ty masz zwisy ? Bo do tego zdjęcia nie dołączyłaś ?

                                                    Przecież to było obliczone na zbieranie pochwał. Działa wink i nie, nie przemawia przeze mnie zazdrość.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:14
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Gdzie Ty masz zwisy ? Bo do tego zdjęcia nie dołączyłaś ?

                                                    Może są u niej w głowie, tak bywa, jak się ma kryzysik.
                                                    Oraz tak, ubieramy ją do kasyna smile
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:15
                                                    (Tzn od pewnego wieku częściej na twarzy niż w głowie, ale ten wiek jeszcze sporo przed nią, wydaje mi się smile
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:19
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Gdzie Ty masz zwisy ? Bo do tego zdjęcia nie dołączyłaś ?


                                                    Nie ma zwisów na zdjęciu, ale ona widzi - a ja wiem co widzi, bo mam to od ponad roku.
                                                    Jeśli jesteś po czterdziestce, możesz nie rozumieć. tongue_out
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:24
                                                    Mam 39 i nie cholery nie rozumiem 🙄 A powinnam widzieć już chyba od kilku lat
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:26
                                                    Opuszczam ten wątek. Możecie mnie zawołać, jak wróci Maszkaron z kiecką!
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 07:44
                                                    Sorry , wczoraj padłam z młodą a dziś prawie zaspałam, więc tylko na płasko wam pokażę:p
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 12:55
                                                    trochę podobne te kiecki
                                                    grzeczne bardzo

                                                    lubię dekolt kopertowy więc trzymam się 1

                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:18
                                                    W tej drugiej robotę robią zaszewki w idealnych miejscach:p ma miejsce na cycki i tyłek a na brzuchu nie wisi, tylko podkreśla idealnie talię. Materiał też lepszy niż tej kopertowej i ma podszewkę :p
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:33
                                                    To może jednak ta z zaszewkami? Skromniutka, ale to ma swój urok smile
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:36
                                                    No ja ku niej się skłaniam właśnie
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:45
                                                    No dobra, przekonałaś mnie - niech będzie 2!
                                                    Ale weź jakiś wisior, ok? I skręty i oko zrób!

                                                    (Zrób za mnie, bo mnie się nie chce tongue_out. Impreza firmowa Miecia za miesiąc, a ja już kombinuję jak się wykręcić. NIC mi się nie chce.)

                                                    Zepsułam się. Nie wiem czy to przez nagły spadek temperatury, zmęczenie, czy co, ale nic mi dzisiaj nie wychodzi - ani bieganie, ani sprzątanie, ani kucharowanie. A potem poszłam po zakupy SPOŻYWCZE i zapłaciłam tysiąc złotych. 🤦 Kurwa, jak żyć?





                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:49
                                                    A jeśli chodzi o oko, to przypadkiem w TK Maxx kupiłam idealny tusz do rzęs, za całe 3,50 :p
                                                    Robi takie gąsienice, że drag Queen by się nie powstydziły:p
                                                    Tusz to Kiko Maxi mod, ma taką mini mini szczoteczkę, że każdej rzęsy dosiegniesz.
                                                    Polecam:p
                                                  • claudel6 Re: No i jednak.... 19.11.22, 02:04
                                                    może jak Cię zacznie zdradzać, to się zmobilizujesz ;p wy wszystkie myślicie, ze te misie tak emacie bezwarunkowo, a ile tych waszych pierdoł chodzi na boki, to nigdy się nie dowiecie. a ja akurat miałam okazję ;p
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 10:22
                                                    Misie też nie wiedzą, co my robimy 🙄
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 10:46
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > wszystkie myślicie, z
                                                    > e te misie tak emacie bezwarunkowo, a ile tych waszych pierdoł chodzi na boki,
                                                    > to nigdy się nie dowiecie. a ja akurat miałam okazję ;p

                                                    Raczej nie, sądzę że właśnie mniejszość uważa, że posiada misia bezwarunkowo na wieki wieków. Reszta rozsądznie uważa, że różnie bywa.

                                                  • chatgris01 Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:32
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > No ja ku niej się skłaniam właśnie


                                                    Bardzo fajna, poszlabym w tej.
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 16.11.22, 21:43
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > Mam 39 i nie cholery nie rozumiem 🙄 A powinnam widzieć już chyba od kilku lat

                                                    Może po prostu nie masz.
                                                  • chatgris01 Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:30
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > Mam 39 i nie cholery nie rozumiem 🙄 A powinnam widzieć już chyba od kilku lat

                                                    No i slusznie, mnie sie zaczely leciutko zarysowywac w wieku lat 52 i po 6 latach jeszcze jakies wyrazne nie sa.
                                                    One widza cos, czego nie ma, chomiki przed 40, pffffffff.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:23
                                                    Właśnie, smarkule...
                                                  • akseinga1975 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:40
                                                    Zmienilas strategie mialas sie przyczaic
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:37
                                                    Miałam też zamontować podsłuch w samochodzie i wynająć detektywa a nic z tych rzeczy nie zrobiłam. Jak to o mnie świadczy? Że nie mam pojęcia, co ja, kuwa, robię? No, bo nie mam.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:40
                                                    Nijak nie świadczy, opamiętaj się. Jak będziesz na to gotowa i sobie ułożysz w głowie, to zainstalujesz i wynajmiesz. Albo nie. Nikt Cię nie będzie z tego rozliczał. Masz być ok ze sobą, a nie odhaczać zadania, Maszkaronku.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:45
                                                    No i to właśnie robię. Nie zawsze pierwszy impuls to ten właściwy.
                                                    Ani nawet drugi.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:50
                                                    A w ogóle, to ja mu jeszcze wcale nie powiedziałam że mam zamiar iść do tego kasyna.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:03
                                                    A nie musi wiedziec wczesniej, zebys mogla dziecko z nim zostawic? Zeby gdzies nie wybył, u know.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:05
                                                    Mam jeszcze miesiąc, zdążę. Na razie nie mówię, bo się boję, że jak zacznie coś gderać to zrobię mu krzywdę.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:15
                                                    Rozumiem. Słusznie.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:31
                                                    Jeszcze do tego jutro mi będą dzwonić że szpitala w celu ustalenia daty zabiegu młodej a dziś zrobiłyśmy tour turystyczny po szpitalu, w którym nawet pracownicy się gubią:p z pediatrii na USG, z USG na pobranie krwi ( nawet nie kwęknęła a 5 próbek z niej wyssali) i spowrotem na pediatrię.. 4h łażenia w te w na zad 😩
                                                    A on mi pisze, że załuje, że nie może być tam z nami i bla bla. Miałam ochotę odpisać " a weź śpi..dalaj" , ale się powstrzymałam.
                                                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:55
                                                    hej, ale upewnij się że te wszystkie podejrzenia to prawda zanim mu powiesz, żeby sobie w dupę wsadził ten sekator
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 23:06
                                                    No właśnie, wiem, sama sobie to dziś powiedziałam, ale ta niepewność jest masakrująca. Czarne chmury i pomroczność mnie momentami dopadają. I sny mam jakieś durne.
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 18.11.22, 11:18
                                                    jednoraz0w0 napisał(a):

                                                    > hej, ale upewnij się że te wszystkie podejrzenia to prawda zanim mu powiesz, że
                                                    > by sobie w dupę wsadził ten sekator

                                                    TAK.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 18.11.22, 15:26
                                                    No i nic, nie pójdę i tak, bo młoda 15.12 będzie miała zabieg.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 18.11.22, 23:48
                                                    No właśnie, biedne dziecko ma mieć operację, a ten za doopami lata. Serio, wkurzylabym się podwójnie. Niestety słyszałam sporo historii o włoskich mężach i nie były dla nich zbyt pochlebne. Może to różnice kulturowe? Oby twoja była inna.
                                                  • homohominilupus Re: No i jednak.... 18.11.22, 23:50
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > No właśnie, biedne dziecko ma mieć operację, a ten za doopami lata. Serio, wkur
                                                    > zylabym się podwójnie. Niestety słyszałam sporo historii o włoskich mężach i ni
                                                    > e były dla nich zbyt pochlebne.

                                                    No, nie to co polscy mężowie, wzory cnót wszelakich 🤢
                                                    >
                                                    >
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 10:49
                                                    homohominilupus napisała
                                                    >
                                                    > No, nie to co polscy mężowie, wzory cnót wszelakich 🤢
                                                    > >
                                                    >

                                                    Taaaa. Miałam niedawno okazję poobserwować.
                                                    "Trzeba żyć chwilą, nikt się nie dowie, podarujmy sobie trochę radości, jesteś taka piękna i wyjątkowa, itp."
                                                  • boogiecat Re: No i jednak.... 19.11.22, 11:41
                                                    primula.alpicola napisała:

                                                    > Taaaa. Miałam niedawno okazję poobserwować.
                                                    > "Trzeba żyć chwilą, nikt się nie dowie, podarujmy sobie trochę radości, jesteś
                                                    > taka piękna i wyjątkowa, itp."


                                                    😂 rozumiem dlaczego w to nie weszlas, na taki szit to se moze uwodzic WLOSZKI😛😀 (berdzi w formie!)
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:01
                                                    A nie, nie, ten z którym bym chętnie weszła (lecz stoczyłam skuteczną walkę primulobójczą), i który mnie wpędził w melancholię, nie był w tym zespole i takuch żałosnych tekstów nie proponował🤪
                                                  • wapaha Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:06
                                                    primula.alpicola napisała:

                                                    > A nie, nie, ten z którym bym chętnie weszła (lecz stoczyłam skuteczną walkę pri
                                                    > mulobójczą), i który mnie wpędził w melancholię, nie był w tym zespole i takuch
                                                    > żałosnych tekstów nie proponował🤪


                                                    Primula, to się ciesz i wzdychaj w spokoju. Ja miałam podobną sytuację ach i on zamiast "trochę pochodzić" chciał sie od razu dymać. A idź pan w ch..j wink
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:57
                                                    wapaha napisała:


                                                    > Primula, to się ciesz i wzdychaj w spokoju. Ja miałam podobną sytuację ach i on
                                                    > zamiast "trochę pochodzić" chciał sie od razu dymać.

                                                    Ekhem, a tu myslisz, że co? Co więcej, ja tez nie chciałabym "chodzić".
                                                    Dobra, było minęło, trudno. Cnota niewieścia zachowana.
                                                  • wapaha Re: No i jednak.... 19.11.22, 18:45
                                                    primula.alpicola napisała:

                                                    >
                                                    > Ekhem, a tu myslisz, że co? Co więcej, ja tez nie chciałabym "chodzić".
                                                    > Dobra, było minęło, trudno. Cnota niewieścia zachowana.


                                                    w moim języku chodzić oznacza -poflirtować, pożonglować słowem, pomysleć wieczorami itd wink
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:00
                                                    I pomyśleć, że jak raz napisałam "puknąl" to mi to przez lata wypominano i zarzucano wulgarność. Tobie dymania pewnie nie będą wink
                                                  • wapaha Re: No i jednak.... 19.11.22, 18:45
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > I pomyśleć, że jak raz napisałam "puknąl" to mi to przez lata wypominano i zarz
                                                    > ucano wulgarność. Tobie dymania pewnie nie będą wink
                                                    >


                                                    ciekawe dlaczego.. wink
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 19:51
                                                    Dlatego że zaszłam za skórę niektórym. Ematka akurat jest antyteza obiektywizmu.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 19:55
                                                    Dymanie jest wulgarne, pukanie nie ☺️
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 20:20
                                                    Jest różnica między ogólnym wspomnieniem o abstrakcyjnym dymaniu a zameldowaniu na forum właśnie odbytego stosunku, bez względu na użyte określenie. Ale w sumie nie masz co narzekać, pukanie trafiło do forumowego słownika na równi z karłem w Liberii i przepysznym jagielnikiem
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 20:57
                                                    Żeby tylko to. Moje powiedzenia, historie, starcia, riposty itp. zapisaly sie w historii tego forum. Funkcjonują wsrod forumek wyrażenia typu bergamocic, berdzi, berganiemota, bergamotna. Mój nick wyzwolił słowotwórczą moc forumek. Może nawet suki napisze na mój temat doktorat? Materiał już ma, a jest, jak twierdzi, lingwistka...
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:14
                                                    "Pole semantyczne neologizmów Bergamocić i Smaszczyć. Próba analizy komparatystycznej w odniesieniu do socjolektu forum emama"
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:25
                                                    😀😀😀
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:25
                                                    gr.ruuu napisała:

                                                    > "Pole semantyczne neologizmów Bergamocić i Smaszczyć. Próba analizy komparatyst
                                                    > ycznej w odniesieniu do socjolektu forum emama"

                                                    ja rozumiem że kol. berga zaraz popuści z zadowolenia, ale tak na poważnie, to w jakim celu miałaby powstać taka praca? (postuluję użyteczność nauki a nie tylko artystyczne pierdzenie w ładne wzorki)
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:30
                                                    W celu ukazania słowotwórczej zdolności forum. Ale ze ja mam ci podpowiadac?
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:52
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > W celu ukazania słowotwórczej zdolności forum.

                                                    a czemu miałoby to służyć? to ukazanie słowotwórczej zdolności forum? stworzeniu Tezaurusa o zerowej przydatności? kaman...
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:19
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Może
                                                    > nawet suki napisze na mój temat doktorat? Materiał już ma, a jest, jak twierdzi
                                                    > , lingwistka...

                                                    nie wiem skąd wyczesałaś tą lingwistkę i doktorat, ale żaden lingwista nie będzie się doktoryzował z przypadków niedomagania intelektualnego
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:37
                                                    Dziwne, że tyle czasu poświęcasz komuś z niedomaganiem intelektualnym 😜 Moja droga, dissuje cię jak złoto
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:54
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Dziwne, że tyle czasu poświęcasz komuś z niedomaganiem intelektualnym 😜 Moja
                                                    > droga, dissuje cię jak złoto
                                                    >
                                                    tylko za dużo nie dissuj, bo jutro będziesz miała kaca jak złoto🤡
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:57
                                                    To już tobie zostawię.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:00
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > To już tobie zostawię.

                                                    ja akurat jestem trzeźwa od urodzenia, czego nie można powiedzieć o tobie smile
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:17
                                                    Haha każdy sądzi po sobie. Aktualnie czekam na zabieg i jestem trzeźwa jak swinia. Ale głodnemu chleb na myśli 🤷‍♀️
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:31
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Ale głodnemu chleb na myśli 🤷‍♀️

                                                    to dlatego tak cyklicznie wraca ci ten anal?...
                                                  • shellyanna Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:17
                                                    Jak świnia - z tym dyskutować nie będę. Trzeźwa? Sądzę, ze wątpię.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:58
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Dziwne, że tyle czasu poświęcasz

                                                    nie zajmuje mi to dużo czasu. nie każdy móżdży aż do hemoroidów nad odpowiedzią 🤡
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:02
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Dziwne, że tyle czasu poświęcasz komuś z niedomaganiem intelektualnym 😜 Moja
                                                    > droga, dissuje cię jak złoto

                                                    Ciula tam a nie dissujesz, tam gdzie dajesz się zagonić do rogu umiejętnie udajesz że nie zauważyłaś.
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 20.11.22, 01:01
                                                    Sama pisałaś o studiowaniu filologii i późniejszym doktoracie...
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 02:21
                                                    simply_z napisała:

                                                    > Sama pisałaś o studiowaniu filologii i późniejszym doktoracie...


                                                    Ona sama nie pamiętała co pisała. Buja w obłokach i udaje kilka osób. Taka schizofrenia forumowa.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 20.11.22, 08:41
                                                    Wygooglowakam sobie ten artykuł
                                                    Super do porannej kawki wink
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:07
                                                    simply_z napisała:

                                                    > Sama pisałaś o studiowaniu filologii i późniejszym doktoracie...


                                                    odróżniasz filologię od lingwistyki a jedną sukę od drugiej? wink
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:32
                                                    Ja nie odróżniam
                                                    Jedno jest pewne - nie ma raczej kilku osób pod jednym nickiem ale jedna osoba pod kilkoma
                                                    Napisz doktorat na temat przelogowywania się
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:16
                                                    Filologia chyba zalicza się do obszaru lingwistyki?
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:51
                                                    simply_z napisała:

                                                    > Filologia chyba zalicza się do obszaru lingwistyki?

                                                    masz tutaj, poszukaj sobie informacji , nie popełniaj błędu osób rozumujących że kazdy informatyk naprawi ci komputer, każdy krawiec uszyje płaszcz a każdy doktor nauk medycznych zdiagnozuje cię na rodzinnym przyjęciu smile
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:03
                                                    Przynajmnie są to pożyteczne zawodywink. Nie zrozum mnie źle, to jest ciekawa materia ale raczej w ramach hobby.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:15
                                                    simply_z napisała:

                                                    > Przynajmnie są to pożyteczne zawodywink. Nie zrozum mnie źle, to jest ciekawa mat
                                                    > eria ale raczej w ramach hobby.

                                                    w ramach hobby? chyba niekoniecznie wiesz o czym piszesz smile sądzisz że tłumaczenia elektroniczne rozwijają się same w ramach open source? a może, że boty-sekretarki witające cię na stronach rozmaitych firm same z siebie doskonalą swoją składnię i język? że Google Assisstant, Alexa, Siri pewnego dnia narodziły się z morskiej pianki i zaczęły mówić językami?
                                                    (to tylko kilka pytań pomocniczych, żebyś się nie kompromitowała jak Berga, dla której dział filologiczny to głównie analizowanie jakichś nieprzydatnych nikomu danych o słownictwie zgromadzonym wokół będącej całkiem często pośmiewiskiem mistrzymi forumowego dissu)
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:32
                                                    Może jednak nie rob tego doktoratu, skup się na pietruszce, bo nie potrafisz klarownie i precyzyjnie formułować myśli.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:30
                                                    Co ma piernik do wiatraka? Simply Ci wyjaśniła a ty dalej bredzisz jak w malignie.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:36
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Co ma piernik do wiatraka? Simply Ci wyjaśniła a ty dalej bredzisz jak w malign
                                                    > ie.
                                                    >

                                                    nie kompromituj się...
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 20:58
                                                    Ale serio puknięcie cię szokuje?
                                                  • black.emma Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:03
                                                    Mnie szokuje relacja live na forum w formie: „mąż mnie właśnie wypukał i zasnął.”
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:06
                                                    Lepsze niż właśnie mnie zdradził, strzelił w mordę czy poinformował o rozwodzie - nie sądzisz?
                                                  • black.emma Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:15
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Lepsze niż właśnie mnie zdradził, strzelił w mordę czy poinformował o rozwodzi
                                                    > e - nie sądzisz?
                                                    Nie sądzę.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:07
                                                    Oby ludzie mieli tylko takie problemy. Łatwo się szokujesz 😜
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:09
                                                    Mnie bardziej szokuje dawanie pupy za sukienkę. Musi boleć.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:26
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Mnie bardziej szokuje dawanie pupy za sukienkę. Musi boleć.

                                                    nie musi, widać twój mąż nie umie zabrać się do rzeczy 😎
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:29
                                                    Nawet nie próbuje, nie każdy lubi anal, skoro Ty lubisz to twoja sprawa. I shell.
                                                  • black.emma Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:13
                                                    Nie życzę nikomu takich problemów. Widzę, że wyżej przywołujesz słynnego anala - pomijając, ze tamto było nieudanym żartem, to ta sama liga.
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:03
                                                    Ale serio myślisz (heh), że to chodzi o użyte słowo?
                                                    🤦🏻‍♀️
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:22
                                                    Nie, dlaczego ma szokować.Dymanie też nie. Oraz parę innych określeń. Pisałam magisterkę z prozy Stasiuka, trudno mnie zaszokowaćsmile
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:33
                                                    No to mnie zdziwiłaś bo po reakcji forum na moje "pukanie" sądziłabym, że tylko.uprawianie milosci lub zblizenie cię nie szokuje.
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:57
                                                    Hmmm... Zdanie "Małżonek właśnie odbył ze mną stosunek płciowy, po czym udał się w objęcia Morfeusza" miałoby taki sam efekt
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:44
                                                    Dokładnie jak - właśnie za mną bajkowa godzina pełna niebiańskiej rozkoszy dzielonej z ukochanym, teraz śpi zasłużonym snem najwspanialszego kochanka w historii Izraela.
                                                    A ja wróciłam na forum...

                                                    To, że forma oryginalna była językiem prymitywnym napisana wiele w ,, cofce,, czytającym nie zmieniała.
                                                  • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 10:29
                                                    jprdl.
                                                    a ja tylko chciałam zauwazyć że hipotetyczne dymanie/ruchanie/bzykanie/pieprzenie jest zupełnie czymś innym niż w odbiorze : zostałam właśnie wydymana/wyruchana/wybzykana/wypieprzona

                                                    kurde, serio - ciężko to ogarnąć ?
                                                  • boogiecat Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:09
                                                    A to ufff😀 bo juz sie zaczelam zastanawiac, jak to wogole mozliwe zebys tak na serio wzdychala z powodu takiego tego

                                                    dzizus, umieram z ciekawosci😈
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:35
                                                    Za kogo mnie masz🙄
                                                    Przejdzie mi, niech się tylko oddalę.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:20
                                                    Cześć Polaków tez zdradza, to oczywiste, ale jako mężowie są bardziej zaangażowani. Włosi wg opowiadan moich koleżanek, które mialy wloskich mężów są leniwi, wybredni jedzeniowo, nazbyt towarzyscy i skupieni na swojej rodzinie pochodzenia, zwłaszcza mamusi.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:23
                                                    I tu by się zgadzało, dziecko na głowie maszkarona non stop, bo on daleko pracuje, wątpię czy ogarnia coś w domu, dogadza mu kulinarnie stając na głowie, a on chodzi po barach z kumplami i jeździ na wszystkie święta i urlopy do swojej rodziny.
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:29
                                                    Ta rodzina do której jeździ to przede wszystkim jego dzieci.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:34
                                                    Ciekawe czy jeździłby też chętnie do Polski do dziecka maszkarona jak ona jeździ do jego dzieci. Szczerze wątpię.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:34
                                                    Możliwe, że nigdy w PL nie był, choć ma żonę z tego kraju.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:19
                                                    Oczywiście, że był. Przecież tam się poznaliśmy...
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:21
                                                    Musiałabyś poznać mojego pierwszego męża, ten to był dopiero leń. Nawet myć po pracy mu się nie chciało. Polak.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:50
                                                    Też się nie myję po pracy. To jakiś obowiązek?
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:59
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Też się nie myję po pracy. To jakiś obowiązek?
                                                    >

                                                    Może szarmszejkowy śmierdział po pracy.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:02
                                                    Albo byl kominiarzem czy mechanikiem. W sumie nie pomyślałam, mógł pracować fizycznie.
                                                  • przystanek_tramwajowy [...] 19.11.22, 14:31
                                                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 15:39
                                                    No cóż, jest hydraulikiem, więc raczej fiołkami nie pachniał. I nie to, że nie leciał od razu po pracy się myć, on w ogóle nie widział takiej potrzeby w tygodniu, bo przecież rano i tak musi iść do pracy i się pobrudzi.
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 16:59
                                                    O dzizas. To gorsze niż len. Brudas to coś gorszego. Dla mnie nie do przejścia, gdy facet minimum dwa razy dziennie nie weźmie prysznica.
                                                  • bene_gesserit Re: No i jednak.... 19.11.22, 18:23
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > O dzizas. To gorsze niż len. Brudas to coś gorszego. Dla mnie nie do przejścia,
                                                    > gdy facet minimum dwa razy dziennie nie weźmie prysznica.

                                                    A maksimum ile?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 19:49
                                                    Maksimum nie ma, choć szkoda marnowac duzo wody, facet musi być świadomy ekologicznie.
                                                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 19.11.22, 18:25
                                                    Berga hahahaha nie mogłabym być twoim facetem
                                                  • 21mada Re: No i jednak.... 19.11.22, 19:46
                                                    Porządny facet bierze prysznic właśnie dwa razy dziennie: raz zanim wyjdzie do kochanki i drugi raz po przyjściu do domu. 🤭
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 20.11.22, 20:49
                                                    21mada napisała:

                                                    > Porządny facet bierze prysznic właśnie dwa razy dziennie: raz zanim wyjdzie do
                                                    > kochanki i drugi raz po przyjściu do domu. 🤭


                                                    Bierze prysznic u kochanki, jak sobie wyobrażasz wyjście od niej bez prysznica, po wszystkich tych mokrych zboczeństwach?
                                                    Potem w domu też, dla niepoznaki.
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:06
                                                    bergamotka77 napisała:

                                                    > Też się nie myję po pracy. To jakiś obowiązek?
                                                    >

                                                    Berdżi, nie wspominaj o myciu, bo Ci ktoś zaraz napisze, że lepiej nie myć się wcale, niż w wodzie po nastolatku😜
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:07
                                                    No niestety są osoby upośledzone, które nie odróżniają eksperymentu na potrzeby tekstu od realnego życia.
                                                  • gama2003 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:49
                                                    Ale serio musiałaś zrobić ten nieprzewidywalny w skutkach i odczuciach eksperyment ?
                                                    To tak jakbyś chciała sprawdzić co się wydarzy jeśli wejdziesz w brudnych butach na biały dywan. Równie zaskakujące spostrzeżenia.
                                                  • black.emma Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:02
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Ale serio musiałaś zrobić ten nieprzewidywalny w skutkach i odczuciach eksperym
                                                    > ent ?
                                                    > To tak jakbyś chciała sprawdzić co się wydarzy jeśli wejdziesz w brudnych butac
                                                    > h na biały dywan. Równie zaskakujące spostrzeżenia.

                                                    Gama po co to pisałaś?!? Przez ciebie wygooglałam ten „artykuł”.
                                                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:04
                                                    gama2003 napisała:

                                                    > Ale serio musiałaś zrobić ten nieprzewidywalny w skutkach i odczuciach eksperyment ?

                                                    się podpisało umowę, to trzeba wykonywać żenujące dla starej baby "eksperymenty", udając że to dobre dziennikarstwo.
                                                    żadna praca nie hańbi, ale wiele zajęć jest śmiechowych i bezsensownych. do takich zaliczam artykuły "eksperymentalne" z eksperymentami mało odkrywczymi i równie komukolwiek użytecznymi jak praca językoznawcza na ten temat 🤡ale chociaż hajs się zgadza (mam nadzieję?)
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:09
                                                    I sikam pod prysznicem, nie zapominajmy. I żre jabłka i gruszki. Więcej grzechow nie pamiętam 😜
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 14:10
                                                    I to młody nastolatek, jeszcze nie czuć go nastolatkowym potem tongue_out
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:16
                                                    Żadne wzory, ale znam wielu bardzo dobrych polskich mężów, fajnych, zaradnych, wpatrzonych w żony, świetnych ojców. Natomiast nie słyszałam o dobrym włoskim. Może oni się raczej na kochanków nadają niż na partnerów życiowych?
                                                  • m_incubo Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:28
                                                    A jaką masz skalę porównawczą?
                                                    Znasz oczywiście tyle samo małżeństw polskich co włoskich?
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 12:32
                                                    Nie, ale mam też trochę znajomych Włoszek i one mają podobną opinię. No sorry wiem, że nie można generalizować, ale wszyscy Włosi mają stawiane podobne zarzuty. Te rzeczy, o których wspomniałam, się w ich opowieściach powtarzają. Pewnie Polacy mają inne wady, ale myślę że są mniejszymi kobieciarzami.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:22
                                                    Włoszki też nie mają opinii najlepszych żon :p
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:58
                                                    szarmszejk123 napisał(a):

                                                    > Włoszki też nie mają opinii najlepszych żon :p

                                                    To mnie nie też nie dziwi. Kobiety tam coraz później rodzą dzieci, też są wygodne. Przy tym bardzo lubię Włochy i Włochów, żeby nie bylo, że jakaś krucjatę przeciwko nim prowadzę.
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 15:42
                                                    To nie o to chodzi akurat. Jeśli znasz trochę włoski, to zrozumiesz jak napiszę " scassa cazzo" :p i w sumie, to ja się z tym zgadzam, większość Włoszek, jakie znam, są właśnie scassa cazzo :p
                                                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 16:57
                                                    Trochę rozumiem, ale z tych słów tylko cazzo big_grin Czy cholery to oznacza czy puszczalskie? Tak mi intuicja językowa podpowiada 😜
                                                  • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:03
                                                    Zawsze łatwiej powiedzieć niż zrobić. A już najłatwiej to pić pianę na forum w cudzej sprawie. Wcale się nie ma co dziwisz, że się miotasz i nie wiesz co dalej i jak to dobrze rozegrać.

                                                    A chłopy to świnie 🐷🙄
                                                  • akseinga1975 Re: No i jednak.... 17.11.22, 21:43
                                                    To widac po Twoich wpisach, ze albo sie faktycznie miotasz albo gubisz w zeznaniach. Tak po ludzku zyczylabym Ci tego drugiego.
                                                  • claudel6 Re: No i jednak.... 19.11.22, 02:15
                                                    a po co to wszystko? to, ze on sobie tak kogoś pieprzy na boku, jakie to ma znaczenie? w jakiej Świętej Księdze Życia jest napisane, ze jak się z kimś wiążesz, to na wieki musisz uprawiać seks tylko z ta osobą? bo inaczej to znaczy, ze świat i kosmos się skończył? coś Ci ubyło? czegoś Ci braknie? zastanów się nad tym.
                                                    ważne pytania to są - przestał Cię kochać? wypisał się z rodziny? a nie czy on gdzieś pieprzy na boku. po ludziach to naprawdę spływa, seks nie równa się miłość. nawet nie musi się równać bliskość.
                                                  • niemcyy Re: No i jednak.... 19.11.22, 10:17
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > a po co to wszystko? to, ze on sobie tak kogoś pieprzy na boku, jakie to ma zna
                                                    > czenie? w jakiej Świętej Księdze Życia jest napisane, ze jak się z kimś wiążes
                                                    > z, to na wieki musisz uprawiać seks tylko z ta osobą? bo inaczej to znaczy, ze
                                                    > świat i kosmos się skończył? coś Ci ubyło? czegoś Ci braknie? zastanów się nad
                                                    > tym.
                                                    > ważne pytania to są - przestał Cię kochać? wypisał się z rodziny? a nie czy on
                                                    > gdzieś pieprzy na boku. po ludziach to naprawdę spływa, seks nie równa się miło
                                                    > ść. nawet nie musi się równać bliskość.

                                                    Np. może ją czymś zarazić, jeśli z nią też sypia. I nie będzie to covid.
                                                  • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 10:29
                                                    No ok, tylko niech jej nie obciąża tak zajmowaniem się dzieckiem żeby ona też miala czas na kochanka
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 19.11.22, 13:17
                                                    Jest tak zapisane w Świętej Księdze Naszej Umowy Małżeńskiej. To, jak się umawiają inni lata mi koło dupy.
                                                  • kk345 Re: No i jednak.... 20.11.22, 12:20
                                                    >ważne pytania to są - przestał Cię kochać? wypisał się z rodziny? a nie czy on gdzieś pieprzy na boku.

                                                    A może- wiem, to śmiała teza- niech ona sama zdecyduje, jakie kwestie i pytania sa ważne dla niej i jej związku?
                                                  • 21mada Re: No i jednak.... 17.11.22, 00:36
                                                    Nie on jeden woli szczupłą laskę od grubawej żony. A niezła dupa to jesteś tylko we własnym mniemaniu.
                                                    #stopbodyshaming
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 06:56
                                                    To się było ożenić że szczupłą 🤷
                                                  • 21mada Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:42
                                                    I to że mąż cię zdradza daje ci prawo do obrażania innych kobiet?
                                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:53
                                                    21mada napisała:

                                                    > I to że mąż cię zdradza daje ci prawo do obrażania innych kobiet?

                                                    big_grin Mada, symulować krzywdę też trzeba umieć. Skończ, bo potem będziesz łkać, że sie ematki z ciebie śmieją wink
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:21
                                                    Dlaczego zawsze tak ordynarnie mówisz o swojej twarzy, pysk, ryj..? 🙄
                                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:26
                                                    Nie zawsze, tylko jak opada :p
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:49
                                                    primula.alpicola napisała:

                                                    > Dlaczego zawsze tak ordynarnie mówisz o swojej twarzy, pysk, ryj..? 🙄

                                                    Wczoraj o to samo zapytała moja matka, gdy usłyszała jak ze swoją siostrą wymieniamy się spostrzeżeniami dotyczącymi naszej, zmieniającej się urody. tongue_out

                                                    Primula, chce zobaczyć Twoje kolczyki!
                                                    Pokażesz???
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:15
                                                    Ale jakie kolczyki? Wszystkie 200 par?!😱
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:18
                                                    te o których pisałaś w wątku kolczykowym
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:12
                                                    piataziuta napisała:

                                                    > te o których pisałaś w wątku kolczykowym

                                                    Ok, proszę:

                                                    www.apart.pl/bizuteria/zlote-kolczyki-kulki/31338?gclid=EAIaIQobChMI5Mmt_s-1-wIV8AWiAx3IFg8KEAQYAyABEgKjTfD_BwE&gclsrc=aw.ds

                                                    www.apart.pl/bizuteria/kolczyki-z-bialego-zlota-z-brylantami-016-ct-proba-585/47452?gclid=EAIaIQobChMImaqX39C1-wIV6wSiAx3bIwo-EAkYBSABEgIHW_D_BwE&gclsrc=aw.ds
                                                    apearl.eu/kolczyki/798-2384-zlote-kolczyki-z-perla-morska-akoya-k1m859g.html
                                                  • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:54
                                                    dziękuję! kiss smile
                                                    zaspokoiłaś moją ciekawość!
                                                    te złote kulki najfajniejsze!
                                                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:57
                                                    Dziękuję, miałam kiedyś gładkie, ale nie było tego fajnego efektu, jak przy szlifowanych.
                                                    W sumie przydałyby mi się takie, ale srebrne albo z białego złota.
                                                  • nowyczlowiekforumu Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:29
                                                    Z jakiego powodu obrażasz kobietę, która nic Ci nie zrobiła? Nie ona jest Twoim mężem.
                                                  • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 22:48
                                                    A z jakiego powodu ty się dopieprzasz do różnych forumek, które niczego ci nie zrobiły? 🙄
                                                  • simply_z Re: No i jednak.... 15.11.22, 22:30
                              • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:07
                                annaboleyn napisała:

                                >
                                > Co niekoniecznie musi oznaczać kieckę jak z oscarowej gali, złotą lamę, cekiny,
                                > dekolt do wzgórka łonowego z przodu i połowy pośladków

                                I pistolet za podwiązką!
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:10
                                  ...który jest również zapalniczką wink
                                  • daniela34 Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:11
                                    😁
                            • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:33
                              piataziuta napisała:

                              > annaboleyn napisała:
                              >
                              > > No jak świątecznie, to pewnie wieczorem, ubierz się ładnie i wieczorowo :
                              > )
                              >
                              > Wieczorowo do kasyna???
                              > Jak dżejmsie bondzie? tongue_out

                              właśnie tak!
                              albo czarny damski garnitur, z jedwabnymi albo aksamitnymi wyłogami. chociaż w sumie z tym ostrożnie, bo dziewczynę za krupierkę wezmą smile

                              https://www.uniformalwearhouse.com/assets/images/3002cl_1.jpg
                              • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:52
                                Ano, dokładnie tak bym ubrała obsługę kasyna.

                                Ubiór gościń jak w serialu James Bond, to bardziej takie kreacje:
                                https://filmthreat.com/wp-content/uploads/2020/10/FEATURES-Goldeneye-007-00A.jpg

                                https://media.vogue.fr/photos/5fae9e802bd408e7229587e0/master/pass/076_CHL_019753.jpg

                                https://filmdaily.co/wp-content/uploads/2021/03/jb-lede.jpg
                                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:03
                                  Nie no, wątpię, żeby to miało być aż tak eleganckie wyjście, żeby się w brylanty ubierać:p
                                  Coś wymyślę:p
                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:06
                                    Może być kaboszon wink
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:07
                                  Co Ci pisałam.o dekoltach, zostaw tego Miecia w końcu!!!
                                  • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 22:22
                                    Ja z Wami nie mogę, macie jakieś zwyrodniałe pomysły, bezwstydnice! Ja o czymś takim! (I kaboszon wink)
                                • sol_13 Re: No i jednak.... 19.11.22, 20:53
                                  piataziuta napisała:

                                  > Ubiór gościń jak w serialu James Bond,

                                  Serialu? 🙄
                        • piataziuta Re: No i jednak.... 14.11.22, 20:48
                          big_grin
                          Nigdy nie byłam w kasynie, ale wyobrażam sobie coś pomiędzy "nastaraniem", a "wyjebaniem" - czyli może szpilki/obcasy i bluzka z dekoltem, ale już spodnie raczej zwykłe/biurowe. Albo kombinezon. Jeśli sukienka to...nie mam na nią pomysłu. tongue_out
                          • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 21:12
                            smile Ja byłam, ale to były kasyna w Vegas, takie dla ludu i mialam na sobie b. szczątkową letnią sukienkę, może dlatego, że to był środek dnia i pustynia chuchała za drzwiami wink W przypadku maszkaronka okazja dominuje nad lokacją!
                    • gama2003 Re: No i jednak.... 15.11.22, 00:17
                      Iść.
                      Pięknie wyglądać.
                      Wyłączyć lokalizację.
                      Bawić się i być tam i wtedy ( wtedy to będzie - tu i teraz ).
                      Nawet się nie zastanawiaj !
      • m_incubo Re: No i jednak.... 14.11.22, 12:12
        Nie wiem, nie chce mi się przebijać przez tony bzdur nie na temat.
        • sol_13 Re: No i jednak.... 19.11.22, 20:54
          Tak. Żeby to jeszcze ciekawe albo śmieszne było.
    • youngagain Re: No i jednak.... 14.11.22, 13:19
      Coś wiadomo wiecej?
      Szkoda że mu się ujawniłas, teraz zacznie się ten dziwny czas że już mu nie ufasz ale on będzie Ci gaslighting robił, Ty będziesz myśleć że może jednak przesadzasz bo przecież dowodów nie masz. Możesz nawet mieć nawet na niego seksualnie ochotę - lojalnie uprzedzam. Trauma bonding.
      Przeszłam to wszystko i jedno Ci powiem. Ufaj SOBIE. Jakaś intuicja Ci podpowiedziała żeby sprawdzić lokalizację, pewnie jakieś podejrzenia miałaś wcześniej. To jest odbieranie małych niespójności na podświadomym poziomie i niby jest ok, ale gdzieś głęboko czujesz że NIE jest. I niestety Cię nie pociesze - zazwyczaj nie jest. Gdybym słuchała swojej intuicji wtedy kiedy ex mąż rozgrywał moje życie beze mnie - dużo szybciej bym uwolniła się z traumy. Zdrada to przemoc psychiczna. To podważenie wszystkiego. Zdewaluowanie jako człowieka, kobiety, partnera. Zdewaluowanie wspólnej przeszłości. Nie daj się i zbieraj dowody. Teraz będzie Ci trudniej bo mąż pójdzie w podziemie i zrobi wszystko żebyś pomyślała, że przesadziłaś z reakcją. Uwaga! Może być lepszym mężem niż do tej pory! Mój w okresie gaslightingu mi do pracy kanapki przywoził, brał na romantyczne weekendy i tak dalejsmile
      Ale w pewnym momencie otrzezwialam, za głos o mi głos wewnętrzny krzyczał. I dzięki temu i pomocy detektywa miałam dowody dzięki ktorym dużo lepiej finansowo wyszłam na rozwodzie niż on.
      Nie daj się teraz omamić. Udawaj, ze mu wierzysz ale bądź czujna jak ważka 😉
      • shellyanna Re: No i jednak.... 14.11.22, 14:11
        Youngagain, a ja mam takie pytanie - kiedy on miał czas na to drugie życie?
        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:31
          shellyanna napisała:

          > Youngagain, a ja mam takie pytanie - kiedy on miał czas na to drugie życie?

          Ojtam, znałam laskę, która miała czas na kochanka, mając pięciomiesięczne bliźnięta. W sumie duży szacun za zdolności organizacyjne 😀
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:34
            Kobiety są zwykle lepiej zorganizowane wink Udowodniono też, że im więcej masz tasków, tym efektywniej je sobie układasz wink
            • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:11
              Pravda, ale kondycja pain też do pozazdroszczenia smile
              • annaboleyn Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:25
                Hormony wink
        • m_incubo Re: No i jednak.... 14.11.22, 15:51
          A to akurat żaden problem. Kwestia organizacji big_grin
        • youngagain Re: No i jednak.... 14.11.22, 16:05
          Mój zawsze sporo pracował bo piął się po korpo drabince dlatego mi trudno było wyłapać moment kiedy późno przychodził nie dlatego że praca ale dlatego że baba. Teraz mamy opiekę naprzemienna i o dziwo pan dyrektor ma czas żeby np dzieci z basenu odebrać o 15:30 gdzie podczas malzenstwa czesto o 20:00 do domu łaskawie wracał, kręcił nosem że ma chwilę dziećmi się zająć, na wakacje jeździł z laptopem i pracował i tak dalej. Wiedział że ja ogarnę po prostu a ja mu ufałam że on to dla nas robi i wzięłam na siebie wszystko, jednocześnie też pracując. Jeleń roku😀
          • extereso Re: No i jednak.... 14.11.22, 17:44
            To łatwo nie miałaś. Ale ja już na zwrot " piął się po szczebelkach w korpo" mam ochotę zrobić w tym zwrot.
            • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:40
              Też to mam.
              Bieg tyłem do przodu i to w podskokach.
              • youngagain Re: No i jednak.... 14.11.22, 18:58
                No co zrobić dziewczyny. Poznałam go jako biednego studenta. Ale przyszła pierwsza praca, powoli jakoś tam sie dorabiał i jak już się dorobił na tyle żeby mieć pod sobą ludzi i zdobył autorytet dojrzałego Pana to w oczach młodych stał się atrakcyjny - władza i pieniądz. Od tysięcy lat to samo, to samosmile i wtedy już stwierdził że zasługuje na młodszy artefakt obok siebie.
                Ja tam życzę dyrektorowi dobrze bo jak on ma dobrze to dzieci mają dobrze a alimenty płyną 🤪
                • gama2003 Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:52
                  Dokładnie, panowie jakby jedną książkę- przepis na sukces czytali
                  Piąć się po drabinie oznacza zawsze to samo w kolejnym zdaniu. Niech zarabia i będzie milionerem ! ( odsylam do innego wątku ) 😀już go nie będziesz musiala porzucać a dzieci niech mają lekkie starty w dorosłość.
                  🍀
          • shellyanna Re: No i jednak.... 14.11.22, 19:02
            Dzięki smile
    • topcia27 Re: No i jednak.... 17.11.22, 12:49
      Heh..u mnie były mąż też zaczął czesto-gesto wychodzić na piwko po pracy do pewnego baru. Ok. Niech idzie, w końcu jestem wyrozumiała żoną. Do czasu aż pokapowałam, że kiedy bym nie zadzwoniła to w tle rozmowy leci jakaś piosenka Rihanny.
      I tak się zesrało....
      • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 12:50
        Tzn. co, miał romans z Rihanną?!
        • topcia27 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:24
          Nieeee...poprostu nie był to żaden bar tylko mieszkanie kochanki 😁
          Znasz bar w którym co tydzień lecą ciagle te same piosenki w kółko???
          • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:46
            Znam pizzerie, w której zawsze leci Eros Ramazzotti 😒
          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:16
            topcia27 napisała:

            > Nieeee...poprostu nie był to żaden bar tylko mieszkanie kochanki 😁
            > Znasz bar w którym co tydzień lecą ciagle te same piosenki w kółko???

            Jeden kolega z uczelni pracował wieczorami w modnym pubie a jednocześnie się we mnie kochał, więc ile razy wchodziłam do tego pubu to puszczał moje ulubione kawałki big_grin (no ale fakt, liczył na romans)
        • boogiecat Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:53
          !!!
          Rihana jest z tym raperem kryminalista, co mial byc na Openerze ale poszet siedziec, pewnie za strzelanine z facetem Topci.

          Ps czytalam, ze nowoczesni zdradzacze kupuja do telefonu program rzucajacy odglosy w tle odpowiadajace klasycznym wymowkom (lotnisko, korek, biuro…)
          • topcia27 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:55
            10 lat temu tego nie było 🤣
          • youngagain Re: No i jednak.... 18.11.22, 12:06
            Że kurna co? Borze szumiący, ze im się chce. Jak już nie kręci ich żona/partnerka to nie łatwiej i lepiej dla wszystkich po prostu odejść i zacząć z obiektem uniesień? Nigdy tego nie skumam
            • boogiecat Re: No i jednak.... 18.11.22, 12:23
              no coz, jest w tym kombinowaniu cos bardzo zalosnego
            • gr.ruuu Re: No i jednak.... 18.11.22, 12:48
              A kto powiedział, że nie kręci? Nie musi kręcić jedna osoba na świecie
      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:31
        Mój w barze akurat bywa, to wiem. Ale nie wiem, czy cały czas..
        • topcia27 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:41
          Dodam jeszcze coś takiego- jak czujesz, że coś nie gra to NIE GRA. I nie daj sobie wmawiać, że jesteś walnięta i że wymyślasz. Czuwaj i sprawdzaj. Zdrada zawsze wychodzi, prędzej czy później.
          Ps. Mój też gustował w koleżankach z pracy, szczególnie w brzydkich, starych pannach.😁 przepraszam z góry wszystkie stare panny..te ładne i brzydkie, piszę tak bo strasznie mnie to zawsze wkur ....że wybrał taki content.
          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:43
            Ta "nasza" koleżanka jest bardzo ładna i młoda akurat. I lubi starszych facetów.
            • topcia27 Re: No i jednak.... 17.11.22, 13:44
              Przykro mi. Głowa do góry jakby coś wyszło. Oby nie. Rozwód to nie koniec świata, potem też może być pięknie. Ściskam.
            • 21mada Re: No i jednak.... 17.11.22, 14:44
              To zdecyduj się czy jest ładna czy jest „wychudzonym kurduplem bez cycków”?
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:01
                Jest bardzo ładnym, chudym kurduplem bez cycków. No naprawdę, jedno drugiego nie wyklucza.
                • homohominilupus Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:30
                  szarmszejk123 napisał(a):

                  > Jest bardzo ładnym, chudym kurduplem bez cycków. No naprawdę, jedno drugiego ni
                  > e wyklucza.


                  Pisałam w poprzednim wątku, określenie 'bez cyckow ' jest bodyshamingiem. Można napisac: mały biust, prawda?
                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:33
                    Nie w przypadku potencjalnej kochanki męża, sorry.
                    • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:49
                      A! przypomniał mi się całkiem niezły probierz, widziałam to kilka razy i za każdym razem wskazania były prawidłowe, tylko trzeba mieć tę kochankę w zasięgu. Jeśli potencjalna kochanka w jakikolwiek sposób upodabnia się do prawowitej partnerki/małżonki, kolor włosów, cięcie, chudnie/tyje, zmienia styl ciuchów - to znaczy, że jest w pana poważnie zaangażowana.
                      • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:50
                        styl życia (np. zaczyna się interesować tym sportem co partnerka) też w to wchodzi.
                      • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:51
                        Trochę creepy 😳
                        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:56
                          w sumie tak, ale te obserwacje dotyczą moich czasów randkowania, czyli tak przed 30, kiedy na ogół tego typu rotacje się odbywały w ramach jakiejś jednej szerokiej paczki i ludzie się znali i razem uczyli/imprezowali/pracowali, a nie tak, że kochanka pod osłoną nocy śledziła styl żony z noktowizorem i teleobiektywem smile
                          • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:42
                            Teraz to kochanki śledzą namiętnie żony i rodziny misiów na wszelkich socialach, więc wszystko możliwe 😳
                            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 18:06
                              Dobrze, że nie mam żadnych sm:p o ile nie przylesie na ematke, to sobie nie posledzi:p
                              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 18:14
                                Może się zechcieć z tobą zaprzyjaźnić tongue_out
                                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 18:17
                                  Znamy się, nie zaklikało.
                        • primula.alpicola Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:18
                          borsuczyca.klusek napisała:

                          > Trochę creepy 😳
                          >

                          Nawet bardzo.
                          I chyba kontrproduktywne, wszak misio poleciał na nową damę, gdyż jest inna i się różni od prawowitej. Czy nie?
                          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:23
                            Niekoniecznie, wręcz znałam pana u którego w domu wisiał portret pierwszej żony - wszyscy myśleli, ze to portret aktualnej, tak były podobne. Poza tym ja nie mówię czy produktywne czy nie, tylko po czym poznać, ze pani jest zdesperowana i zaangażowana.
                      • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:31
                        No niestety trochę przeczy to logice. Pan, który decyduje się na jakąś relację na boku szuka odmiany więc po co bylaby mu kopia własnej żony. To inność, nowość pociąga.
                        • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:43
                          Inna, nowa, ale w konkretnym typie to ma sporo sensu.
                        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:51
                          beaucouptrop napisała:

                          > No niestety trochę przeczy to logice. Pan, który decyduje się na jakąś relację
                          > na boku szuka odmiany więc po co bylaby mu kopia własnej żony. To inność, nowoś
                          > ć pociąga.

                          Bynajmniej. Nie chodzi o to, co woli pan, tylko jak rozumuje ta pani, będąca numerem dwa a chcąca być numerem jeden.
                          • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:58
                            》Bynajmniej. Nie chodzi o to, co woli pan, tylko jak rozumuje ta pani, będąca numerem dwa a chcąca być numerem jeden. 《
                            A wiesz, że czasem bywa i tak że to pan będący już w związku proponuje innej Pani pozazwiazkowa relację. Nie zawsze to inna baba czyha na tego wiernego i boguducha winnego chłopa.
                            • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:03
                              No wiem, i jeszcze nieraz ten pan pani mówi, że tylko sobie nie myśl że się dla ciebie rozejdę z Zosią, Zosią jest moim ideałem i numerem jeden, choć z ciebie tez nie chcę rezygnować. I wtedy taka pani, jeli jej zależy, zrobi co może, żeby zbliżyć się do ideału którym jest Zosia.
                              • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:24
                                No i nie każda pani ma ochotę na to żeby pan odchodził od Zosi. No i nie każdy pan spotykajacy się na boku z inną panią opowiada jej o swojej żonie a tym bardziej o tym, że jest jego ideałem, bo mógłby sploszyc nową zdobycz.
                                No i na koniec jesli Zosia jest ideałem to dlaczego ją zdradza?
                                • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:30
                                  Beaucoup, ale ty w tych kilku postach dotyczących i tej strategii i tego, kto na kogo według ciebie powinien wylewać frustracje, popełniasz podstawowy błąd, próbujesz racjonalnie ocenić zachowania które są dyktowane emocjami. To do niczego nie doprowadzi, to tak, jakbyś linijką próbowała mierzyć temperaturę.
                                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:38
                                    Zgodzę się z tobą, ale po pierwszych emocjach przychodzi refleksja. I moim zdaniem dla Szarm lepiej byłoby gdyby na poważnie porozmawiala że swoim mężem i równocześnie zaczęła myśleć nad tym jak maksymalnie sie od niego uniezależnić w przypadku gdyby jednak związek się rozpadł. Ja rozumiem, że rozmowy o sukienkach poprawiają humor a i miłe polechtania sobie ego w tej sytuacji jest potrzebne, żeby nie czuć się podle, ale skupienie się na tym jak wygląda potencjalna kochanka męża i czy sledzi prawowita żona na socjalmediach jest przyklejaniem plasterka na ranę, ktora wymaga szwów i zamiataniem problemów pod dywan. Z własnego doświadczenia mogę poradzić, że im szybciej będziesz wiedziała na czym stoisz tym mniej czasu stracisz. A stracony czas to rzecz, której już nigdy nie odzyskasz.
                                    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 19:42
                                      Ale to, że ja na forum pieprzę o sukienkach nie oznacza, że w realu nie zabezpieczam tyłów.
                                      • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:06
                                        No to fajnie. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni. A do biura już chodzisz? I jak jest? Da się pracować?
                                        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:10
                                          Do biura od poniedziałku, zobaczymy jak to będzie.
                                          Dziś sobie załozyłam osobne konto w banku i przelałam trochę kasy ze wspólnego na " w razie czego", taki pierwszy krok.. eh
                                    • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:13
                                      > Z własnego doświadczenia mogę poradzić, że im szybciej będziesz wiedziała na
                                      > czym stoisz tym mniej czasu stracisz. A stracony czas to rzecz, której już nigdy nie
                                      > odzyskasz.

                                      Nie rozumiesz chyba? Właśnie o tym mówię, że jeśli u kochanki następują tego typu zmiany, to to jest faza "powiedz mi że lecisz na mojego faceta bez mówienia mi, że lecisz na mojego faceta".
                                      • akseinga1975 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:14
                                        A jak to mezowi wytlumaczylas?
                                        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:16
                                          Jeszcze mu nie wytłumaczyłam, wytłumaczę jak zapyta.
                                          • akseinga1975 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:23
                                            I co mu powiesz jak zapyta?
                                            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.11.22, 20:36
                                              Prawdę.
                        • gr.ruuu Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:39
                          Bo to jak nowy iPhone, niby nowy model, a niewiele się różni od poprzedniegowink Niektórzy konsekwentnie trzymają się podobnego typu
                    • 21mada Re: No i jednak.... 18.11.22, 12:37
                      Wiadomo że swojej psiapsi byś tak w oczy nie powiedziała, że wyzywamy ludzi których nie lubimy i w złości. Tylko że to jakich epitetów używasz obnaża to co naprawdę myślisz. Nie nazwiesz kogoś tłuściochem jeśli podoba ci się pulchne ciało. Wymyślisz najgorszy epitet jaki możesz. Dla ciebie jest to „chudy kurdupel bez cycków”, co pięknie obnażyło twoją pogardę dla kobiet niskich, chudych lub z małym biustem.
                  • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:40
                    No wiesz to napisał majacy sympatię forum Mashcaron a nie Bergamotka. Ona ma powod żeby pisać chudy kurdupel bez cycków i nie jest to w tym przypadku bodyshamingiem a tylko wyrażeniem stanów emocjonalnych 😉
                    • borsuczyca.klusek Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:41
                      beaucouptrop napisała:

                      > No wiesz to napisał majacy sympatię forum Mashcaron a nie Bergamotka. Ona ma po
                      > wod żeby pisać chudy kurdupel bez cycków i nie jest to w tym przypadku bodysham
                      > ingiem a tylko wyrażeniem stanów emocjonalnych 😉

                      Dodajmy tylko, że napisała tak o potencjalnej kochance męża a nie obcej babce z neta 🙄

                      • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:49
                        No dobrze przyjmuję wytłumaczenie. Emocje są emocjami, ale myślę, że pierwszą osobą na którą powinna być skierowana jej złość i frustracja powinien być jej mąż.
                        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:53
                          Że niby ma pisać, że mąż jest bez cycków?
                          Poza tym złość i frustrację się nie kieruje na te osoby, na które wskazuje kalkulacja i tło, co myślą obce osoby z netu, emocjami się nie da tak kierować.
                        • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:57
                          beaucouptrop napisała:

                          > No dobrze przyjmuję wytłumaczenie. Emocje są emocjami, ale myślę, że pierwszą o
                          > sobą na którą powinna być skierowana jej złość i frustracja powinien być jej mą
                          > ż.

                          Myślę, że najgorszy syf emocji najwygodniej jest wyżyć na forum, żeby potem reszcie świata w realu tego darować - ja tak robię.
                          • beaucouptrop Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:00
                            Szczere wyznanie Ziuta 🤣 ale może rzeczywiście to jest sposób.
                            • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:16
                              No kalkulacja jest banalnie prosta: lepiej obcym (w większości) babom na forum, pod częściowo anonimowym nikiem, niż w realu najbliższym albo ludziom z pracy.
          • homohominilupus Re: No i jednak.... 17.11.22, 15:29
            topcia27 napisała:

            > Dodam jeszcze coś takiego- jak czujesz, że coś nie gra to NIE GRA. I nie daj so
            > bie wmawiać, że jesteś walnięta i że wymyślasz. Czuwaj i sprawdzaj. Zdrada zaws
            > ze wychodzi, prędzej czy później.
            > Ps. Mój też gustował w koleżankach z pracy, szczególnie w brzydkich, starych p
            > annach.😁 przepraszam z góry wszystkie stare panny..te ładne i brzydkie, piszę
            > tak bo strasznie mnie to zawsze wkur ....że wybrał taki content.


            No ale to lepiej o nim świadczy że zajętych bab nie rwał tylko singielki, co?
            • piataziuta Re: No i jednak.... 17.11.22, 16:55
              Brzydkie stare panny mają jedną wielką zaletę w oczach misia - są misiem zachwycone i takie dobre, i cierpliwe
              Been there.
              Raz w życiu koleś mnie zostawił dla innej - i to właśnie była taka niespecjalnie urodziwa, ale bardzo miła, bardzo spokojna, układna i pozytywna dziewczyna. 🙄
              Dokładne moje przeciwieństwo.
            • gama2003 Re: No i jednak.... 17.11.22, 17:16
              Świadczy tylko tyle, że te panie były wyławialne. Obojętne z czyjej inicjatywy.
    • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:35
      Nie, anal mnie nie pociąga. Mam faceta, który potrafi uczynić nasze życie ciekawym bez tej formy seksu. Żałuję , że nie masz tego szczęścia.
      • black.emma Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:36
        Wiemy. Wypukał i zasnął.
        • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:39
          black.emma napisała:

          > Wiemy. Wypukał i zasnął.

          I paszport podarł. To było prawie porno.
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:42
        bergamotka77 napisała:

        > Nie, anal mnie nie pociąga.

        odważne słowa jak na osobę która od lat cyklicznie wraca do tematu 🤡🤡🤡
        • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:55
          Wracam, bo mnie dziwi, że ktoś jest gotów się sprzedac za sukienkę z Zary. Gdyby to była dla niej przyjemność to nie traktowałaby tego jako poświęcenia. Serio są tu forumki, które lubią anal czy traktują to jako ukłon w stronę upodobań swojego faceta?
          • gr.ruuu Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:03
            Przecież to był ich dirty talk, tylko Shell się niepotrzebnie podzieliła tym na forum.
            • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:19
              Nie tylko tym się podzieliła. Gorsze było wideo 😳
              • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:27
                bergamotka77 napisała:

                > Nie tylko tym się podzieliła. Gorsze było wideo 😳
                >


                Niea nic gorszego od twoich artykułów.
                • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 22:29
                  suki-z-godzin napisała:

                  > bergamotka77 napisała:
                  >
                  > > Nie tylko tym się podzieliła. Gorsze było wideo 😳
                  > >
                  >
                  >
                  > Niea nic gorszego od twoich artykułów.
                  >
                  >
                  >
                  jest. jej przaśna gęba 🤡
                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:11
                    Tu jeszcze więcej. Cheers! 😆
                • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:10
                  suki-z-godzin napisała:

                  > bergamotka77 napisała:
                  >
                  > > Nie tylko tym się podzieliła. Gorsze było wideo 😳
                  > >
                  >
                  >
                  > Niea nic gorszego od twoich artykułów.
                  >
                  >
                  >

                  Za to tu procenty były grane.
                  • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:12
                    bergamotka77 napisała:


                    > Za to tu procenty były grane.

                    ło ho ho, czy to jeden z twoich legendarnych usypiających publiczność dissów?
            • gama2003 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:31
              Otóż to.
              Na nic innego to nie wyglądało.
              Obrosło legendą, bo tak to już jest z pikantnymi żarcikami. Paradoksalnie rozmowa mniej obleśna, niż wrzucik o izraelskim pukaniu. Nie wiedzieć czemu.
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:33
                Jakim izraelskim, pliki w archiwum ci się pomieszały 😄
                • gama2003 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:58
                  W odbiorze tego, jakże śmiałego zwierzenia, lokalizacja zajścia wielkiego znaczenia nie miała. Może i nie w Izraelu, i co z tego ?
        • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 21:56
          Archiwum już masz, będzie Ci łatwiej.
    • bergamotka77 Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:41
      Suki się nudzi jak zawsze 😁
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 19.11.22, 23:45
        bergamotka77 napisała:

        > Suki się nudzi jak zawsze 😁

        nie rozwiewasz mojej nudy żadnym dissem albowiem
    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:00
      Widzę, że wątek się zbergamocił doszczętnie.
      No nic, chciałam wam tylko powiedzieć, że maż wyszedł z inicjatywą rozmowy, załatwił młodocianą sąsiadkę do opieki nad córką i pojechaliśmy na przejażdżkę po jakichś zadupiach, jak kiedyś mieliśmy w zwyczaju.
      Przyznaje się do wszystkiego, tylko nie do zdrady a tym bardziej nie do romansu.
      Dobranoc, miłego bergamocenia smile
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:08
        > pojechaliśmy na przejażdżkę po jakichś zadupiach

        to przyjemne.
        kontrola podstawą zaufrania, ja bym się cieszyła chwilą i równocześnie niuchała dyskretnie dalej.
        a przejażdżki po zadupiach to jedna z lepszych rozrywek jakie znam smile
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:23
          suki-z-godzin napisała:

          > > pojechaliśmy na przejażdżkę po jakichś zadupiach
          >
          > to przyjemne.

          Bardzo


          > kontrola podstawą zaufrania, ja bym się cieszyła chwilą i równocześnie niuchała
          > dyskretnie dalej.

          Tak też myślałam zrobić. Choć bardzo miło mnie zaskoczył, bo ostatnio inicjatywa jakakolwiek z jego strony to tak nie bałdzo.


          > a przejażdżki po zadupiach to jedna z lepszych rozrywek jakie znam smile
          >
          Kiedyś uprawialiśmy namiętnie. Co weekend praktycznie. Wsiadaliśmy do samochodu i gdzie dojedziemy, to będziemy. Jedyny warunek, to poruszanie się wszelkimi możliwymi bocznymi drogami. Potem jak młoda podrosła i zaczęła marudzić jakoś stopniowo przestaliśmy, a szkoda.
      • gama2003 Re: No i jednak.... 20.11.22, 00:25
        A nie !
        Gadamy co by wątek nie zdechł i nie poleciał niziutko. I uprzyjemniamy sobie oczekiwanie na Twoje wpisy. Spokojnie możesz założyć, że tu się gada i dyskutuje a pod stołem trzyma kciuki za pomyślne zakończenie kryzysu. Wątek nie został wrogo przejęty a wręcz przeciwnie. Zaśmiecenie innymi tematami podnosi dyskrecję tematu założycielskiego. Kamuflażyk taki przebiegły.
        🍀
        Jak to przyznaje do wszystkiego ?
        Wyłożyłaś czarno na białym swoje podejrzenia ?

        A co do przejażdżki po zadupiach w celach dyskusyjnych - znam i praktykuję ☺.
      • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 02:20
        To do czego się przyznaje? Czym jest wszystko?😳
      • primula.alpicola Re: No i jednak.... 20.11.22, 07:32
        Czyli do czego się przyznał?🤔
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 08:50
          Do różnych rzeczy, które mu zarzucam.
          Że żyje tylko pracą, że się zrobił wygodnicki, zwalił mi na łeb wszystkie obowiązki okołodomowe a sam w domu tylko odpoczywa, że przez ten jego pracoholizmo- odpoczywizm się od siebie oddaliliśmy, już prawie nic nie robimy razem itp.
          Za to wszystko bierze winę na klatę, ale do żadnej zdrady się nie przyznaje. Twierdzi, że z koleżanką, odkąd razem nie pracują, się nie kontaktuje.
          A na parkingu siedział, bo odwlekał moment pójścia do baru, gdyż nie miał ochoty od razu po pracy znów gadać o pracy a pójść ogólnie wypadało.
          • shellyanna Re: No i jednak.... 20.11.22, 09:27
            Super. Ja w to wierze. Trzymam kciuki.
            • m_incubo Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:22
              A ja nie.
              • piataziuta Re: No i jednak.... 20.11.22, 17:29
                m_incubo napisała:

                > A ja nie.
                >

                A ja nie wiem.
          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 12:39
            No czyli dobrze zdiagnozowałam jakim jest mężem. Słabo to wygląda. Co do romansu byłabym ostrożna. Włosi nie lubią się rozwodzic z powodu romansu, wolą mieć i żonę i kochankę. Udawalabym, że ok i bym go monitorowała.
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 20:44
              Dżizas Berga, jaka ty nagle ekspertka od Włochów się zrobiłaś. Powiedz co jeszcze wiesz, będzie na przyszłość.
              • homohominilupus Re: No i jednak.... 20.11.22, 20:48
                Niech się o Hiszpanach wypowie, bardzom ciekawa.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 20:53
                  Oo, o Hiszpanach to na pewno wie wszystko!
                  • bergamotka77 Re: No i jednak.... 20.11.22, 22:04
                    szarmszejk123 napisał(a):

                    > Oo, o Hiszpanach to na pewno wie wszystko!


                    Nie wiem, mój eks nie wychowywal się w Hiszpanii więc nie był typowy tongue_out
              • gama2003 Re: No i jednak.... 20.11.22, 23:03
                Ja powiem co wiem. Mam blisko w rodzinie jednego to jestem ekspertką. Kilku znam słabiej, więc w sumie jestem specjalistką.
                A więc - zaczynam zdanie- mało znam mężo/ojców tak oddanych rodzinie jak ten mój Włoch. Żonę wielbi i na rękach nosi, ale mam z nią połowę genów, więc wiadomo - nie dziwota.

                Jest wesołym i odpowiedzialnym facetem. W tym związku to głośna i szalona jest żona, mąż dokładny i obowiązkowy. Po 17 latach związku z naszą rodziną uważam że skoro on jest the best Italianin to fszystcy tacy są.
                🍀
                Ściskam i kciukam za rozwianie Twoich wątpliwości. Bywa różnie, więc niech teraz będzie właśnie tak - niewinnie.
                I finito.
          • youngagain Re: No i jednak.... 24.11.22, 17:35
            Nie chcę Cię martwić ale właśnie takie "poważne rozmowy" z inicjatywy zdradza za do standard. I wtedy te wszystkie teksty o oddaleniu, wypaleniu bla bla. Mi mój mąż jakieś filozofięle sprzedawał o tym, że mało rzeczy robiliśmy razem, że się czuł taki ii owaki. Uważaj. Możesz mu dać jakiś kredyt zaufania ale bądź czujna
            • taniax Re: No i jednak.... 24.11.22, 18:19
              My nie jesteśmy pchani przez naturę by mieszkać razem tylko żeby się rozmnażać dlatego gdy facet poczuje chemię do kogoś innego zracjonalizuje sobie każde świństwo, każdą najbardziej głupią decyzję, wjedziemu idealizacja tego co nowe i dewaluacja tego co było, przecież ten stan pierwszych fascynacji kimś jest porównywany do stanu psychotycznego przez specjalistów dlatego nie słuchałabym tego co on opowiada, nie wie jeszcze że mu kiedyś przejdzie.
      • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 10:31
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Widzę, że wątek się zbergamocił doszczętnie.
        > No nic, chciałam wam tylko powiedzieć, że maż wyszedł z inicjatywą rozmowy,

        ale o czym chciał pogadać ? skoro to tobie było źle ( podejrzliwie, niedopowiedzianie itd )


        > Przyznaje się do wszystkiego, tylko nie do zdrady a tym bardziej nie do romans
        > u.
        czyli co ?
        zeżarł jakieś goofno i teraz się kajał ?
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:04
          Chciał gadać bo widział, że chodzę struta. Za dobrze mnie zna, udawanie że wszystko ok nie zdało egzaminu.
          • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:09
            mhm
            <zastanawia się i myśli jak to delikatnie i taktowanie napisać >

            << raz kozie śmierć !>>

            wg mnie ta sytuacja- rozmowa, opiekunka, tłumaczenia, wspomnienie koleżanki bo sytuacji z telefonem i barem - dopiero zapala red alert uncertain

            • sol_13 Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:15
              No dokładnie, coś za bardzo się postarał nagle. Przynajmniej z mojego punktu widzenia, mój by w życiu na coś takiego nie wpadł, zbyt dużo inicjatywy.
              • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:21
                dokładnie uncertain

                "na złodzieju czapka gore"

                uncertain
              • extereso Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:27
                Mój by wpadł poza opiekunką bo nigdy się sam z nimi nie kontaktowal, ale do babci by sam odwiózł
            • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:24
              wapaha napisała:

              > wg mnie ta sytuacja- rozmowa, opiekunka, tłumaczenia, wspomnienie koleżanki bo
              > sytuacji z telefonem i barem - dopiero zapala red alert uncertain

              kurde, bez jaj. taki sposób myślenia to gotowy bilet do wariatkowa.
              wszystko zależy, co chce się osiągnąć finalnie, ja bym chwilowo zachowała spokój, zwłaszcza gdyby zależałoby mi na powrocie do pożądanego stanu, a nie na poznaniu prawdy za wszelką cenę. prawda dla samej prawdy prowadzi do obłędu, patrz macierewicz 🤡trzebaby określić cel na początek. zakładam, że maszkiecik chce poprawy a nie wiedzy dla wiedzy. to by się lepiej było skoncentrować na tu i teraz, bieżącym monitorowaniu sytuacji i słuchaniu swoich odczuć - czy daję radę, czy moja rana się goi, czy on zachowuje się teraz w porządku i czy ja potrafię to akceptować.
              • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:35
                suki-z-godzin napisała:


                > kurde, bez jaj. taki sposób myślenia to gotowy bilet do wariatkowa.
                > wszystko zależy, co chce się osiągnąć finalnie, ja bym chwilowo zachowała spokó
                > j, zwłaszcza gdyby zależałoby mi na powrocie do pożądanego stanu, a nie na pozn
                > aniu prawdy za wszelką cenę. prawda dla samej prawdy prowadzi do obłędu, patrz
                > macierewicz 🤡trzebaby określić cel na początek. zakładam, że maszkiecik chce p
                > oprawy a nie wiedzy dla wiedzy. to by się lepiej było skoncentrować na tu i ter
                > az, bieżącym monitorowaniu sytuacji i słuchaniu swoich odczuć - czy daję rad
                > ę, czy moja rana się goi, czy on zachowuje się teraz w porządku i czy ja potraf
                > ię to akceptować
                .
                >
                >
                > no ale co bez jaj ?
                patrząc na sytuację ogólnie - wszelkie przesłanki, wskazówki, koleżanka, zmiana stylu ubierania, oddalenie się od siebie, brak rozmów (podał takie przykłady akurat - a szarm o nich nie wspominała jakoś )- akcja z barem- telefonem - brak rozmowy o tym na drugi dzień ( dlaczego do nie niej nie dosżło, i obie strony udawały że tego nie było /-kurde to nie jest normalne : żona dzwoni do meża w środku nocy gdy on jest na imprezie pytając dlaczego jest w miejscu x a nie y )
                a po tygodniu DOPIERO - jakaś rozmowa- i to w tle z całym zamieszaniem : opiekunką, wyjazdem za miasto, przyznaniem sie do wszelkich win

                dla mnie dopiero teraz zrobiło się niefajnie

                ale masz rację - kwestia tego czy chce się poprawy ( heh...gorzkie heh..) czy wiedzy

                • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 12:47
                  wapaha napisała:


                  > ale masz rację - kwestia tego czy chce się poprawy ( heh...gorzkie heh..) czy w
                  > iedzy
                  >

                  gorzkie czy nie gorzkie, patrzę na to pragmatycznie: najpierw ustalam co się bardziej liczy i szacuję szanse powodzenia. jeśli priorytetem jest kontynuacja/poprawa stanu z dnia dzisiejszego, nadmierne nurzanie się w emocjach wydaje mi się zbędne.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:02
                  Wapaha, calma calma🤣
                  Po' pierwsze to nie był środek nocy tylko 8 wieczorem.
                  Po drugie, no niestety, jeśli chcemy wyjść z domu sami, to ktoś musi z dzieckiem zostać a babć i cioć nie mamy na podorędziu.
                  Wyznanie win nastąpiło po tym jak wylałam na niego gar gorącej frustracji.
                  To tak tylko w celu wyjaśnienia nieporozumień.
                  • krolewska.asma Re: No i jednak.... 20.11.22, 14:15


                    A Czy w końcu się wyjaśniło czy kupił tego hot Doga którego miał podobno kupować na stacji benzynowej?

                    Tzn. czy jest jakiś ślad na wyciągu ?
                    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:02
                      Jest ślad że był w sklepie.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:06
                  Dopiszę jeszcze, że rozmowa na ten temat na drugi dzień była, ja udałam że we wszystko wierzę i że jest ok. A on przez ten tydzień widział, że jednak nie jest, ale chyba tych dwóch faktów w ogóle nie połączył. Tzn. nie myślał, że moj humor niezbyt wesoły jest spowodowany tym parkingiem.
                  • wapaha Re: No i jednak.... 20.11.22, 21:59
                    a widzisz, tego nie pisałaś ( albo nie doczytałam) - miałam obraz świetnie grającej aktorki która w duszy wyje ale też układa plany zemsty

                    kciukam!
                    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 23:09
                      Świetną aktorką to ja się tylko sobie wydawałam :p
              • black_magic_women Re: No i jednak.... 20.11.22, 23:48
                suki-z-godzin napisała:

                > lepiej było skoncentrować na tu i ter
                > az, bieżącym monitorowaniu sytuacji i słuchaniu swoich odczuć - czy daję rad
                > ę, czy moja rana się goi, czy on zachowuje się teraz w porządku i czy ja potraf
                > ię to akceptować
                .
                >

                Bardzo mądre, choć trudne.
                >
                >
            • gr.ruuu Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:25
              Może tak a może mu po prostu zależy na związku?
            • primula.alpicola Re: No i jednak.... 20.11.22, 11:29
              wapaha napisała:


              > wg mnie ta sytuacja- rozmowa, opiekunka, tłumaczenia, wspomnienie koleżanki bo
              > sytuacji z telefonem i barem - dopiero zapala red alert uncertain
              >

              Mashcaron woli się uspokoić.
              • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 12:52
                primula.alpicola napisała:


                > Mashcaron woli się uspokoić.

                holdonholdon, czy to źle?
                • primula.alpicola Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:19
                  suki-z-godzin napisała:

                  > primula.alpicola napisała:
                  >
                  >
                  > > Mashcaron woli się uspokoić.
                  >
                  > holdonholdon, czy to źle?
                  >

                  No skąd, dobrze.
                  Zasadniczo zgadzam się z tym, co piszesz.
            • extereso Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:26
              Może wspomniał koleżankę wprost bo żona i niej pierwsza powiedziała. Ja ostrożnie wierzę.
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 13:57
                To ja wyskoczyłam z koleżanką. On tylko zapytał co mnie męczy i poszło. Wyrzygałam wszystko co mi na duszy leży.
                • annaboleyn Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:57
                  szarmszejk123 napisał(a):

                  > To ja wyskoczyłam z koleżanką. On tylko zapytał co mnie męczy i poszło. Wyrzyga
                  > łam wszystko co mi na duszy leży.

                  Ale pomogło?
                  Nie mam siły przebijać się przez milion postów- wierzysz mu?
                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 17:07
                    Raczej tak, ale pozostanę czujna.
                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 20.11.22, 17:51
                      Trzymaj się tam, Maszkaronku.
                      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 20.11.22, 20:42
                        Trzymam się, dzięki 😘
                        Jutro pierwszy dzień w biurzewink
                        • annaboleyn Re: No i jednak.... 20.11.22, 23:44
                          Daj znać, jak było smile To jest super, że wyjdziesz z domu.
                          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 17:48
                            Po trzecim dniu stwierdzam, że dobrze mi robi wyjście do ludzi.
                            Za to chłop się miota i śmierdzi.
                            W poniedziałek zwolnił się z pracy wcześniej żeby pójść na spotkanie z nauczycielką córki ( pierwszy raz) a dziś mi mówi, że.... Jutro znów ktoś zorganizował spotkanie w barze, urodziny czy coś i on by chciał iść... I pyta, czy może 😩
                            • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 17:58
                              Często tak chodzi po barach? Moze weź nianię i pójdź z nim? Ciekawe jak zareaguje.
                              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:17
                                Ostatnio częściej, bo projekt ma się ku końcowi i co chwila a to ktoś odchodzi a to coś.
                                Poza tym, to wcale nie chodzi.
                            • piataziuta Re: No i jednak.... 23.11.22, 17:59
                              Pyta, czy może, bo nie jest winny.
                              Jakby był, nie szedłby i w ogóle nic nie wspomniał.

                              No chyba, że jest strasznie głupi. Jest? suspicious
                              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:15
                                No nie, raczej wcale nie jest.
                                • piataziuta Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:44
                                  szarmszejk123 napisał(a):

                                  > No nie, raczej wcale nie jest.

                                  Myślisz, że manipuluje?
                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:47
                                    Nie wiem co myśleć, wiem, że mnie wqrwil już samym pomysłem, więc niech idzie i mi zejdzie z oczu.

                                    Poznałam nową koleżankę, Rosjankę, chyba pójdziemy w weekend na wódkę.
                                    • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:02
                                      A jaki ma stosunek do wojny?
                                      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:05
                                        Negatywny, a jaki może mieć?
                                        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:08
                                          Berga, czy ty insynuujesz, że mój mąż zamiast mnie zdradzać, potajemnie wspiera Putina?
                                          To ja już wolę klasyczna zdradę.
                                          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:15
                                            Chodzi o koleżankę Rosjankę 😊
                                            • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:17
                                              Sama mam koleżankę Rosjankę, ale o zdecydowanych poglądach antyputinowskich i proukrainskich.
                                            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:18
                                              Aaa, sorry, nie widzę drzewka na telefonie 🤣
                                              Koleżanka Rosjanka mieszka tu od dziecka, stosunek ma bardzo negatywny do wszystkiego, co Rosja z siebie wypluwa. Mówi, że ostatnio boi się przyznawać do miejsca pochodzenia, bo ludzie bywają bardzo nieprzyjemni po agresywnych.
                                              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:24
                                                No to git, weź ją na wódkę!
                              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:39
                                Oj żebyś się nie zdziwiła. Przecież on pyta dlatego, ze nie zakłada odmowy.
                                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:42
                                  Szczerze mówiąc, to niech idzie w pizdu. Może tam sobie zamieszkać w tym barze albo w biurze, gdzie tam chce. Wszystko chuj.
                            • gama2003 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:06
                              Czemu śmierdzi ?

                              Nie wiem czemu, mam ochotę doradzić doświadczalnie - nie może iść na imprezę.
                              Chociaż normalnie, to niechby sobie szedł.

                              Ciekawe jak by zareagował ?
                              No miało go być więcej, dzieciątko ma niestety medyczne plany to co ? Nie może z młodą się pobawić do wypęku ? Albo coś tam we troje ?
                              Ty idź do baru, albo gdziekolwiek głowę z domu wynieść między dorosłych ludzi.
                              Albo niania do domu a Wy na randkę. Kino czy co tam w okolicy dają.
                              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:18
                                Jak mu powiem, że mi to nie na rękę to nie pójdzie, tego jestem pewna.
                                Tyle, że ledwie parę dni temu sam mówił że nie będzie chodził na te spotkania, a tu nagle o.
                                • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:40
                                  No więc widzisz - deklaracje a rzeczywistość...
                                • mieszkanienaturalnie Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:42
                                  Nie pójdzie, ale będzie chodził nadąsany że nie poszedł. To jest gra.
                                  • wapaha Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:44
                                    przyznaję

                                    śmiedzi uncertain
                                    • piataziuta Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:45
                                      Nic z tego nie kumam.
                                      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:48
                                        Ani ja
                                        • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:56
                                          Wygląda to tak jak Ty byś już z tego związku zrezygnowała, straciła zaufanie do faceta (zasadnie lub nie), zakończyła go w wyobraźni. I teraz ci by facet nie zrobił i nie powiedział to źle a jak nie zrobi nic to jeszcze gorzej.
                                          Mam wrażenie, im dalej Cię czytam, że problem jest w Twoim stosunku do męża i związku a nie w mężu jako takim,
                                          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:00
                                            Być może masz rację. A może nie.
                                          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:03
                                            No nie, mąż to anioł a maszkaron się czepia 🤦‍♀️
                                • gama2003 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:58
                                  On chce, żeby bylo po staremu.
                                  A on w białym gieźle powiewającym na wietrze, bo przecież porozmawiał. No i zapytał !
                                  • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:01
                                    Takie mam wrażenie.
                                    Ja też bym chciała, żeby było po staremu, tyle, że starszemu, niż jego stare.
                                    • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 22:22
                                      Po staremu po jakichś przełomowych momentach to chyba nigdy nie jest...
                                • m_incubo Re: No i jednak.... 23.11.22, 22:15
                                  No, ale taki w porządku, że przecież pyta. Generalnie to źle.
                            • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:52
                              szarmszejk123 napisał(a):

                              > Po trzecim dniu stwierdzam, że dobrze mi robi wyjście do ludzi.

                              I bdb.

                              > Jutro znów ktoś zorganizował
                              > spotkanie w barze, urodziny czy coś i on by chciał iść... I pyta, czy może 😩

                              Ależ, niech idzie. Krzyżyk na drogę, gps mu gwiazdą suspicious
                              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 18:53
                                Tia, teraz to chyba w doopie bym mu musiała zamontować ten gps
                                • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 19:01
                                  szarmszejk123 napisał(a):

                                  > Tia, teraz to chyba w doopie bym mu musiała zamontować ten gps

                                  Mam soundtrack do tej historii:
                                  www.youtube.com/watch?v=ZyDTA464Mdw
          • m_incubo Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:18
            No przecież to było oczywiste... Nie ma takich świetnych aktorek. To znaczy są, ale takie, które mają ogólnie wyebane, więc nie twój przypadek.
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 20.11.22, 16:09
        A ja miałam gości i przegapiłam!!!!
    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 20:46
      Dobra, to powiem wam, że jest gorzej, niż myslałam .
      Siedzimy przy kolacji, on o tych urodzinach, ja, że idź, spoko, rób co chcesz, tylko sobie sobotni wieczór zarezerwuj na siedzenie w domu, bo idę z Julią na wódkę. I tu nagle go potelepało jak złego, że co ja, teraz sobie będę te jego wyjścia odbijać? Czy o co mi chodzi? Jak to z Julia na wódkę, gdzie? Z kim? Dlaczego?
      W czyste sumienie już w ogóle nie wierzę.
      • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 20:55
        A, to akurat dobry znak wink
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 20:59
          No nie wiem. Dlaczego mówi o "odbijaniu sobie czegoś"? Czego niby? Skoro nie ma nic na sumieniu to i o moje odbijanie nie powinien się martwić chyba..
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:02
            Czekaj, Maszkaron, spokojnie.
            On nie mysli tak, jak Ty. On kojarzy, że był problem, bo nie bylo go tam, gdzie powinien. Wrócił do domu, coś było nie halo, Ty byłaś dziwna (mówię Ci, jak to mógł widzieć), potem była niby szczera rozmowa, niby wszystko wyjasnione, ale żona jest nadal dziwna, zaczęła łazić do biura, teraz jej się jeszcze zebrało na wyjścia z jakąś Julią, której on nie zna, jezusmaria, co się dzieje, czy rozmowa wyjaśniająca niczego nie wyjaśniła, czy on znów będzie musiał SZCZERZE ROZMAWIAĆ, o co ci chodzi i gdzie jest jego bezpieczne ciepełko domowe! Ratunku!!
            GDZIE INSTRUKCJA OBSŁUGI, CO SIĘ DZIEJE, ALARM, ALARM!
            Kitka mu się pali i tyle wink
            • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:03
              (Disklajmer dla wszystkich, co się zaraz zlecą i: a ja myślę inaczej, a moja ciocia miała inna sytuację, a mnie to obraża, bo ja bym nigdy - to jest tylko moja teoria, no offence wink)
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:05
              Cóż, to jest możliwy scenariusz...
          • extereso Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:05
            Chyba już za bardzo kombinujesz. Reakcja że na wódkę czy że z Julią czy że w sobotę? Chyba, że w ogole siedzisz kamieniem w chacie i się zdziwił? Mnie jego reakcja wydaje się tak nie ufajniona ( w sensie, że dość słaba ale nie maskowana byciem milusim w wyniku nieczystego sumienia), że może nic na sumieniu nie ma.
            • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:08
              Rzadko wychodzę gdzieś do baru, to fakt. Raczej się spotykamy po domach. Reakcja, że z Julia na wódkę NIE W DOMU, tylko gdzieś tam, nie wiadomo gdzie.
              • extereso Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:10
                Jeśli w ogóle bywa zazdrosny (lecąc Bergamotką: jak to Włoch, wiadomo), to jego reakcja nic nie mówi, na pewno nie sugeruje nieczystego sumienia.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:13
                  Ogólnie bywa, ale nie o coś, co się jeszcze nie wydarzyło.
                  W sensie nie bywa zazdrosny o to, że MOGĘ kogoś spotkać, tylko raczej o tych już spotkanych.
                • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:24
                  Ojej jakas ty mundra.
        • m_incubo Re: No i jednak.... 23.11.22, 22:16
          Nie, niedobry.
          • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 22:21
            big_grin
      • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:04
        Po prostu buntuje się, bo się przyzwyczaił, ze ty siedzisz w domu i ogarniasz życie domowe, dziecko i psa, niezależnie od pracy. On sobie wyskoczy tu i tam z kumplami czy kolegami z pracy, ale ty? Wychodzisz z roli, która ci przypisał - strażniczki domowego ogniska. Włosi potrafią być bardziej tradycyjni w podziale ról w związku od Polaków.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:09
          Berdżitta, ja cię proszę, wyjdź z roli Znawcy Wszystkich Włochów, bo nie mogę z tobą rozmawiać poważnie w tym trybie.
          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:23
            Nie znam wszystkich Włochów i nie znam twojego, ale pewien schemat charakterystyczny dla Włochów z południa się tu rzuca w oczy. Niestety twój wydaje się być typowy pod tym względem.
            • simply_z Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:32
              Polnoc jest inna ale poludnie to tragedia
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:37
                simply_z napisała:

                > Polnoc jest inna ale poludnie to tragedia

                To prawda.
            • gr.ruuu Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:38
              A do tego ona jak typowa Polka idzie na wódkę 😁
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:46
                gr.ruuu napisała:

                > A do tego ona jak typowa Polka idzie na wódkę 😁

                Jak prawdziwe Polka z Rosjanką! 😂
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:48
                Ja jak bym poszla na wódkę to by mnie mąż chyba śledził, bo wie, że wódki nie lubię i nie pijam.
                • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:50
                  Ja w sumie też nie, ale jakoś nabrałam ochoty :p
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:49
                Ha! Może to to :p polka z ruską na wódkę idą, to źle brzmi 🤣
        • obrus_w_paski Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:26
          Trudno mi uwierzyć ze pod koniec 2022 roku ktos jeszcze tak generalizuje. I gdybys chociaż pisała o przedstawicielu jakiejś totalnie odizolowanej nacji, która setki lat spędziły gdzieś pod pustynnym kamieniem….

          Przecież to nie dość ze Włoch, to jeszcze mieszkał w różnych krajach, obecnie mieszka poza Włochami, był dwa razy żonaty w tym raz z nie-Włoszka
          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:28
            I co z tego? Wierz mi że Włosi są dość odporni na wpływy innych kultur.
          • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 24.11.22, 16:52
            Ekhm, berżi wierzy w zodiak.
            W ZODIAK. W XXi wieku.
      • gr.ruuu Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:13
        Sumienie nie ma nic do tego, po prostu mu AGD z funkcją opieki nad dzieckiem się popsuło to się wkurzył, bo będzie musiał się domem zająć.
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:14
          Domem zajmować to nie koniecznie, jedynie musi w nim być. A byłby i tak, ze mną czy beze mnie.
          • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:26
            No to skoro przerasta go nawet bycie w domu przez jeden wieczór samemu z córką i psem to już tragedia.
          • gr.ruuu Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:31
            No nie, dziecko ogarnąć będzie musiał, coś zrobić, tak pewnie dziecko przyzwyczajone, że do Ciebie leci
            • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:33
              Nakarmić, wykapac, uśpić a nie, ze w gierki popyka czy zje kolację i będzie mieć święty spokój na tv/ Netflixa/ whatever.
        • annaboleyn Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:24
          Nawet moze nie tak brutalnie, ze AGD (nie znam się na Włochach!), ale moze po prostu - naruszony porządek chwieje się w posadach od paru dni, a niby dobrze znany, obcykany w kwestiach obslugi w obie strony Maszkaron wykonuje dziwne ruchy. Co bardziej zasiedziały organizm może się poczuć srodze zagrożony wink
        • gama2003 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:28
          Tak to trochę wygląda.
          AGD chce równouprawnienia, no jak to ?
          On miał się nie denerwować, że gdzieś łazisz po ciemku. Baza życiowa mobilna ? No jak.

          Maszkaronku, Ty czujesz czy to pachnie zazdrością i patriatchatem, li i jedynie, czy śmierdzi czymś gorszym. Tzn to pierwsze jest niefajne z natury, ale to Ty wiesz najlepiej czy zalatuje trójkątem magicznym, czy tylko durnowatym macho jestem i ma być jak było.
          Gorsze, czy jeszcze gorsze.

          • taniax Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:49
            Moim zdaniem u ciebie jest problem związany z samą relacją z mężem, nie ufasz mu więc twój mózg zawsze znajdzie potwierdzenie dla twoich obaw. Dlatego zanim nie sprawdzisz czy on nie jest w porządku nie ma sensu się nakręcać. Pytanie dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś, im szybciej tym dla ciebie lepiej.
            • taniax Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:53
              I jeśli rzeczywiście tak jest że żyjesz w lęku i obawach o związek bo nie ufasz mężowi to nie m tu mowy o intuicji że ona ci coś podpowiada bo tak jak już pisałam w takiej sytuacji twój mózg zawsze znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości że coś jest nie tak.
              • bergamotka77 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:57
                A kto by ufał jak mąż się zauroczył młodą rodaczką? Maszkaron, sorry ze używam starego, ten nowy nick jest straszny jeśli już to szarmelszejk powinno być wink
                • taniax Re: No i jednak.... 23.11.22, 22:01
                  No więc pewnie to było tak że młoda rodaczka wywołała u niej niepokój, zaufanie zaczęło pikować w dół i teraz jej mózg reaguje lękowo szukając potwierdzeń że on nie jest w porządku.
              • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 23.11.22, 21:58
                Wiem, że tak jest. I z jednej strony chciałabym wiedzieć a z drugiej zajebiście się boję, że dowiem się czegoś, czego nie udźwignę. I dlatego zwlekam z tym całym detektywistycznym stuffem.
                • primula.alpicola Re: No i jednak.... 24.11.22, 14:28
                  szarmszejk123 napisał(a):

                  > Wiem, że tak jest. I z jednej strony chciałabym wiedzieć a z drugiej zajebiście
                  > się boję, że dowiem się czegoś, czego nie udźwignę. I dlatego zwlekam z tym ca
                  > łym detektywistycznym stuffem.


                  To akurat charakterystyczne dla wielu kobiet podejrzewających zdradę.
                  Trzymaj się i nie podejmuj pochopnych decyzji.
      • wapaha Re: No i jednak.... 24.11.22, 09:02
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Dobra, to powiem wam, że jest gorzej, niż myslałam .
        > Siedzimy przy kolacji, on o tych urodzinach, ja, że idź, spoko, rób co chcesz,
        > tylko sobie sobotni wieczór zarezerwuj na siedzenie w domu, bo idę z Julią na w
        > ódkę. I tu nagle go potelepało jak złego, że co ja, teraz sobie będę te jego wy
        > jścia odbijać? Czy o co mi chodzi? Jak to z Julia na wódkę, gdzie? Z kim? Dlacz
        > ego?
        > W czyste sumienie już w ogóle nie wierzę.


        uncertain
        ciekawe z czym mu się kojarzy wyjście z domu w takim razie

        kurde no..

        • taniax Re: No i jednak.... 24.11.22, 13:55
          Miałam coś podobnego w życiu jeśli chodzi o zaufanie tyle że nie chodziło konkretnie o niepokój w związku z jakąś laską ale o fakt że facet nie zachował się wobec mnie lojalnie, zobaczyłam jak łatwo odcina się od rozumu pod wpływem zewnętrznych okoliczności, puzzle w głowie ułożyły mi się winny obrazek.
        • obrus_w_paski Re: No i jednak.... 24.11.22, 14:13
          Do autorki- Im więcej ludzi zaprosisz do analizy swojego małżeństwa tym gorzej dla małżeństwa bez względu na to co się tam faktycznie dzieje . Tu masz kilkanaście/ kilkadziesiąt osób opiniujących. Miej na uwadze ze każda z nas odłoży zaraz telefon, da buziaka swojemu facetowi, pogłaszcze psa i kompletnie o tobie zapomni. A ty zostaniesz z mężem, któremu przestajesz ufać i z opiniami które nie pomagają.

          Ps. Jak dla mnie to reakcja męża jest normalna. Tez bym tak pewnie zareagowała zdziwiona nagła zmiana w zachowaniu. Poza tym ta sławna rada „idź gdzieś, odwal się jak stróża Boże ciało i baw się dobrze” działa tylko na własne samopoczucie bo nA relacje z druga osoba raczej nie. Gdyby mąż, po kilku tygodniach kiepskiej atmosfery, nagle zaczął się lepiej ubierać i wychodzić na jakieś tajemnicze spotkania z niejasnych powodów (czyli tak ty teraz) to bym dopiero się wściekła.
        • primula.alpicola Re: No i jednak.... 24.11.22, 14:31
          Najwyraźniej za rzadko wychodziła i chłopina nie przywykł.
          Kiedy ja się wybieram na wódkę z dziewczętami (rzadko, coraz rzadziej, bo chyba już czas scancellować alko), to mojemu kojarzy się to z jednym- trzeba damę zawieźć i przywieźć, a rano dać kawy i elektrolitów.
          • wapaha Re: No i jednak.... 24.11.22, 15:13
            primula.alpicola napisała:

            > Najwyraźniej za rzadko wychodziła i chłopina nie przywykł.
            > Kiedy ja się wybieram na wódkę z dziewczętami (rzadko, coraz rzadziej, bo chyba
            > już czas scancellować alko), to mojemu kojarzy się to z jednym- trzeba damę za
            > wieźć i przywieźć, a rano dać kawy i elektrolitów.


            śmiem twierdzić że to nie od częstego wychodzenia zależy , że pan primul jest tak wspierający i wyrozumiały
            • primula.alpicola Re: No i jednak.... 24.11.22, 16:59
              wapaha napisała:


              > śmiem twierdzić że to nie od częstego wychodzenia zależy , że pan primul jest t
              > ak wspierający i wyrozumiały


              Taki jest z naturysmile A ja wcale nie wychodzę często.
              • wapaha Re: No i jednak.... 24.11.22, 17:33
                primula.alpicola napisała:

                > wapaha napisała:
                >
                >
                > > śmiem twierdzić że to nie od częstego wychodzenia zależy , że pan primul
                > jest t
                > > ak wspierający i wyrozumiały
                >
                >
                > Taki jest z naturysmile A ja wcale nie wychodzę często.


                no więc właśnie
                więc wcale nie wynika to z przyzwyczajenia do wychodzenia
                • primula.alpicola Re: No i jednak.... 24.11.22, 20:20
                  wapaha napisała:

                  > no więc właśnie
                  > więc wcale nie wynika to z przyzwyczajenia do wychodzenia

                  Z drugiej strony, gdybym latami nie wychodziła, a nagle i niespodziewanie oznajmiła że oto wybieram się wódkę, to okazałby zdumienie, pewnie w podobnym stylu co szarmszejkowy (choc to nie Wlochwink
                  • thank_you Re: No i jednak.... 24.11.22, 20:48
                    No wlasnie, być może zdumienie. A Pana Włocha „ potelepało jak złego”.
                    • bergamotka77 Re: No i jednak.... 24.11.22, 21:41
                      Może zareagował agresywnie? A nie zdymieniem. Albo mega fochem. Tak czy owak pan mąż brzmi toksycznie. On może się szlajać po barach, ale już Maszkaron raz na sto lat nie może pójść na drinka z koleżanką, bo sobie "odbija".
                  • wapaha Re: No i jednak.... 25.11.22, 07:57
                    primula.alpicola napisała:


                    >
                    > Z drugiej strony, gdybym latami nie wychodziła, a nagle i niespodziewanie oznaj
                    > miła że oto wybieram się wódkę, to okazałby zdumienie, pewnie w podobnym stylu
                    > co szarmszejkowy (choc to nie Wlochwink

                    nie jestem pewna -bo reakcja Włocha była przesadzona ( i dziwna w kontekście całej przytaczanej historii)
                    mój mąż w analogicznej sytuacji, ( swoją drogą rzadko wychodzę) przy pierwszym wyjściu po kilku latach udupienia doradzał w co się ubrać by było jak najbardziej "wow"..
                    • obrus_w_paski Re: No i jednak.... 25.11.22, 16:19
                      Nie licytujemy się która ma lepszego męża. Gdyby mój mąż, który właściwie nigdy nie wychodzi (jak maszkaron) nagle się super ubrał i zaanosowal wyjście z nowo poznanym kolega na jakiś zupełnie niezwykle dla niego wydarzenie (wódka maszkarona) to tez bym się mocno zdziwiła zamiast mu pomagać wybierać najlepsza koszule. Bo takie zachowanie jest ostentacyjne w tym akurat kontekście jest ostentacyjna demonstracja czegoś, a nie zwykłym wyjściem
        • gama2003 Re: No i jednak.... 24.11.22, 15:32
          To też takie odwracanie kota ogonem.
          Było o nim a jest o niej i to Maszkaron ma się poczuć nie w porządku.
          • primula.alpicola Re: No i jednak.... 24.11.22, 16:58
            No skąd, ma zrobić wszystko, żeby czuć się lepiej...
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 24.11.22, 16:55
        Uznał, że skoro przeprosił to wszystko ma być po staremu, jak przed popełnieniem przewinienie, a nie jakieś tam zmiany.
        • thank_you Re: No i jednak.... 24.11.22, 18:01
          Jakiego przewinienia? Siedzenie w samochodzie przez 2 h to przewinienie?
          • wapaha Re: No i jednak.... 25.11.22, 07:58
            na złodzieju czapka gore..
      • youngagain Re: No i jednak.... 24.11.22, 17:39
        Przesuwa granicę. Standard
        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 24.11.22, 18:06
          Nie wiem czy przesuwa granice akurat w tym wypadku, ale TAK, TO JEST STANDARD i uważaj na to ZWŁASZCZA jak on będzie sączył zeznania. Przyzna się najpierw ze był na imprezie, jak ty będziesz z tym ok, to po paru miesiącach wyjdzie, ze tam była ta laska, jak ty już uznasz ze No ok, nic takiego, to za jakiś czas się okaże ze wyskoczył z tej imprezy znika na hot doga itd. I za każdym razem to będzie jakaś mała pierdoła więc za każdym razem będzie to wyglądać tak, jakbyś ty się czepiała.
          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 24.11.22, 18:07
            Tzn nie mówię ze tak jest ale gdybyś zauwazyla ze po czasie wychodzi jakiś detal to bądź pewna, ze tych detali w kolejce jest ze 20.
          • youngagain Re: No i jednak.... 26.11.22, 09:43
            No więc to jest dokładnie to co napisałam - przesuwanie granic. Z każdym kolejnym detalem, który wyszedł będzie coraz łatwiej akceptować...Potem zacznie się przerzucanie winy. To wszystko dzieje się stopniowo:


            To się nie stało.

            A jeśli tak, to nie było tak źle.

            A jeśli tak, to nic wielkiego.

            A jeśli tak, to nie moja wina.

            A jeśli tak, to nie miałem tego na myśli.

            A gdybym jednak ja to zrobił… zasłużyłeś na to.

      • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 25.11.22, 08:14
        Nie poszedł. Wrócił po pracy do domu jak gdyby nigdy nic i spedzilsmy miły wieczór.
        Nic ja nie kumam już.
        • klaramara33 Re: No i jednak.... 25.11.22, 09:28
          A jak w poprzednim związku, wierny był? Coś wiesz na ten temat?
          • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 25.11.22, 19:30
            Był ze swoją żoną od 16 roku życia, więc myślę, że przynajmniej w młodości gdzieś się puścił, ale nigdy się nie przyznał.
        • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 25.11.22, 18:16
          Mówię ci, postaw go dyskretnie w sytuacji w której będzie musiał powiedzieć jakieś drobne, białe kłamstwo (np. umówcie się z kimś na coś a potem zmieńcie plany i niech on poda wymówkę) i dokładnie obserwuj co on robi kiedy kłamie.
          • youngagain Re: No i jednak.... 26.11.22, 09:53
            Genialne. Ale jeśli naprawdę zdradza od jakiegoś czasu to pamiętaj, że kłamstwa są coraz prostsze. Mój ex mąż na koniec byl w stanie patrzeć mi prosto w oczy i kłamać bez mrugnięcia
            • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 26.11.22, 17:35
              To niech się z nim rozwiedzie.
              Czy Wyście powariowały? Chłop nie poszedł do baru, bo mu sie nie chciało, ale dla Was to on już zdradza Maszkarona od podstawówki.
              To jest albo albo. Albo mu wierzy i z nim jest normalnie, albo nie wierzy i pisze pozew o rozwód.
              A nie siedzieć na forum i dawać się obcym kobietom po przejściach nakręcać, że własny chłop jest na pewno najgorszą świnią na świecie.
              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 26.11.22, 18:05
                Ale właśnie ona nie wie na czym stoi i chodzi również o możliwość odzyskania pewnosci ze nie jest świnią, a niekoniecznie udowodnienie, ze jest.
                • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 26.11.22, 18:22
                  Nie. Ona wie czy ufa mężowi czy nie ufa, bo trzeciej opcji nie ma.
                  Jak ufa to ufa (moim zdaniem nie ufa) a jak nie to się rozstaje, bo jak można tworzyć związek a osobą, której się nie ufa?
                  • primula.alpicola Re: No i jednak.... 26.11.22, 18:31
                    Miliony ludzi tworzą takie związki. Nie wszyscy możemy być nasturcjami.
                    Małe dziecko na pokładzie i ona ma się od razu rozwodzić, bo jej zaufanie zostało naruszone?
                    • gr.ruuu Re: No i jednak.... 26.11.22, 20:34
                      Moim zdaniem to jest w ogóle bardziej cecha osobnicza. Są osoby, które z natury są bardziej nieufne, ostrożne, podejrzliwe - zmiana partnera niczego tu nie zmieni.
                    • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 27.11.22, 02:26
                      To twój problem, że żyjesz w związku bez zaufania, widocznie tak ci pasuje,
                      .
                      A Maszkaronowi nie pasuje i dlatego założyła wątek.
                      Niektórym zależy na jakości wątku, innym na pieniądzach męża, life.
                      • primula.alpicola Re: No i jednak.... 27.11.22, 08:04
                        panna.nasturcja napisała:

                        > To twój problem, że żyjesz w związku bez zaufania, widocznie tak ci pasuje,
                        > .
                        > A Maszkaronowi nie pasuje i dlatego założyła wątek.
                        > Niektórym zależy na jakości wątku, innym na pieniądzach męża, life.

                        Mam wystarczająco zaufania, nie martw się.

                      • marta.graca Re: No i jednak.... 28.11.22, 06:07
                        Gdyby jej nie pasowało, to by już szykowała pozew. Wątek jest po to, by sobie pogadać.
                • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 26.11.22, 18:25
                  Bo jeśli nawet chłop okazałby się czysty jak kryształ to co to zmienia? Nic, bo ona mu nie ufa u uważa, że jest zdolny do każdej podłości, skoro go o to posądza, bo gps wskazał coś innego niż powinien. I to w zasadzie kończy dyskusję.
                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 26.11.22, 18:32
                    Ale to teraz ty jej dyktujesz co ma zrobić wedlug twoich poglądów.
                    • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 27.11.22, 02:27
                      Nie dyktuję, to mój pogląd na związki, nie jej.
                      • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 28.11.22, 05:31
                        Jak najbardziej dyktujesz, sprzedajesz swoje poglądy i zasady jako jedyną prawdę objawioną. Jeśli zachodzi A to się robi B, jeśli zachodzi C to się robi D.
        • shellyanna Re: No i jednak.... 26.11.22, 20:12
          Tak czytam ten wątek, a raczej podczytuję…
          Podzielę się czymś. Dwa lata temu w moim związku pojawił się kryzys zaufania. W zasadzie 3 lata temu. To ja pierwsza byłam powiedzmy winna. Rok później mąż nadwyrężył moje zaufanie.
          I kolejne miesiące to była masakra. Podejrzenia, brak poczucia pewności co do uczciwości.
          Zaczęłam wpadać w paranoje. Miotałam sie okropnie.
          Dramat. Nawet kupiłam akcesoria w spy shopie, których koniec końców nie miałam odwagi użyć.
          Anyway… terapeuta powiedział mi coś, co zmieniło moje podejście. Zdradzający nie zdradza / zdradziłby mnie. Zdradza samego siebie. Swoje zasady.
          Ja nie mam / nie miałabym z tym nic wspólnego. Obojętnie jaka bym była, czego nie zrobiła - to nie ja jestem / byłabym ofiarą.
          Ja to ja. Nie mogę brać odpowiedzialności za czyjeś chu..we zachowania.

          Prawda jest taka, ze zdradzacz jeśli chce zdradzić to będzie zawsze szukał powodu (za mało sie uśmiecha, jest naburmuszona, pieprzy głupoty, nie dba o siebie, za bardzo o siebie dba, złe gotuje, nie gotuje, za dużo gotuje itd. )

          To było tak oczyszczające odkrycie, ze nagle wizja zdrady przestała być dla mnie końcem świata. Jestem (i Ty maszkaron i każda z nas) super kobietą. I tyle.
          • taniax Re: No i jednak.... 28.11.22, 21:45
            shellyanna napisała:
            >
            > Prawda jest taka, ze zdradzacz jeśli chce zdradzić to będzie zawsze szukał powo
            > du (za mało sie uśmiecha, jest naburmuszona, pieprzy głupoty, nie dba o siebie,
            > za bardzo o siebie dba, złe gotuje, nie gotuje, za dużo gotuje itd. )
            >
            > To było tak oczyszczające odkrycie, ze nagle wizja zdrady przestała być dla mni
            > e końcem świata. Jestem (i Ty maszkaron i każda z nas) super kobietą. I tyle.

            To akurat jest jasne że facet robi to ( zdradza) dla siebie a nie przeciwko komukolwiek, żonie czy rodzinie. Problem jest inny, taki że nagle stajesz się ofiarą toksycznej sytuacji bo komuś odbiło i choćbyś była bardzo fajną laską to na 100% poczujesz zmianę jego zachowania bo ma chwilowo zaburzony obraz rzeczywistości w związku z fascynacją kimś innym. I to jest męczące.
      • figa_z_makiem99 Re: No i jednak.... 26.11.22, 17:58
        Z doświadczenia wiem, że jak facet jest zazdrosny w taki sposób, projektuje swoje zachowania i sam nie jest w porządku. Przerabiałam kiedyś i cieszyłam się jak głupia, że on mnie tak kocha....Normalny facet powie " idź, baw się dobrze". Generalnie udupienie kobiety w domu i praca pana z dojazdami, nie wróży dobrze. Ten związek jest toksyczny, zastanawiasz się co jest normalne, a co nie jest. Współczuję. Poczytaj o związku z narcystycznym partnerem " Moje dwie głowy ".
    • alexa0011 Re: No i jednak.... 27.11.22, 00:38
      Co zrobilyscie, że dostała takiego szału? Nie chce mi się analizować.
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 27.11.22, 08:35
        Że berżi? Nie wiem, znów przespałam, ale ona regularnie dostaje szału w piątek lub w sobotę w godzinach nocnych więc to może być cokolwiek wink
        • mid.week Re: No i jednak.... 27.11.22, 09:26
          Jak co weekend zbiera materiał do artykulu
          • krolewska.asma Re: No i jednak.... 27.11.22, 09:48
            Kurczę
            Prosty naród śmieje się z Jarka i jego słów o popijających kobietach ale Berga to dobrze wyluszczyla i napisała opierając się na badaniach naukowych

            I jak tam, nie łyso wam teraz ? Wypadałoby chociaż przeprosić
          • primula.alpicola Re: No i jednak.... 27.11.22, 13:04
            mid.week napisała:

            > Jak co weekend zbiera materiał do artykulu


            "Czasem nawet małe ilości trunków mogą zaszkodzić naszej wątrobie, jeśli są spożywane często i w dużych ilościach"

            Małe ilości w dużych ilościach..?
            • gama2003 Re: No i jednak.... 27.11.22, 13:15
              Uczennnica Bralczyka w szczycie formy ?

              Nie czytam artykułu, bom chora i nie chcę w ataku śmiechu z łóżka zlecieć.

              Czy któraś odważna koleżanka uprzejmnie mi skróci na czym tym razem polegał dziennikarski eksperyment ?
              Bo wyobraźnia mi podpowiada t a k i e rzeczy, że boję się uwierzyć.
              🍺🍻🍸🍹🍷
              • krolewska.asma Re: No i jednak.... 27.11.22, 13:17
                Jejku
                Kaczyński to ostatnio dobrze wyłuszczył, chodzi o pijące kobiety
                Racz oglądać fakty TVN tam to w kółko wałkują
              • mid.week Re: No i jednak.... 27.11.22, 21:02
                "każdy napój z procentami może negatywnie wpływać na organizm."

                Strzeż sie mleka 1,5% a o 3% zapomnij
                • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 27.11.22, 22:38
                  mid.week napisała:

                  > "każdy napój z procentami może negatywnie wpływać na organizm."
                  >
                  > Strzeż sie mleka 1,5% a o 3% zapomnij

                  Tak apropos:
                  Strzeż się tej krainy grzybów, choć słoneczna kusi łąka. Kto swe kroki tam skieruje temu jeno płacz, rozłąka!
            • asia.sthm Re: No i jednak.... 27.11.22, 13:47
              primula.alpicola napisała:

              > mid.week napisała:

              > > Jak co weekend zbiera materiał do artykulu


              >> "Czasem nawet małe ilości trunków mogą zaszkodzić naszej wątrobie, jeśli są spo
              >> żywane często i w dużych ilościach"

              > Małe ilości w dużych ilościach..?

              To jest wtedy jak czlowiek naparstkami pije, wszystko sie zgadza big_grin
              • m_incubo Re: No i jednak.... 27.11.22, 16:43
                Myślę, że jednak chodzi o małpkę rano, w południe i wieczorem wink
            • m_incubo Re: No i jednak.... 27.11.22, 16:42
              Dobre, dobre, ale eksperta z mojej sygnaturki nie przebije.
            • lilia.z.doliny Re: No i jednak.... 18.12.22, 09:08
              Primula
              Małe ilości w dużych ilościach..
              " Alkohol.pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilosciach" - tako rzecze któryś z krakowskich bardów
          • obrus_w_paski Re: No i jednak.... 28.11.22, 13:48
            Skad wiadomo, ze to Bergamotka jest autorką?
      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 27.11.22, 12:03
        alexa0011 napisała:

        > Co zrobilyscie, że dostała takiego szału? Nie chce mi się analizować.

        pdjarała się, bo shell napisała o własnych sprawach, żeby życzliwie pomóc maszkaronowi.
        ja skrupulatnie wykorzystałam okazję, żeby przejechać prętami po klatce.
        inni wyrazili zdziwienie, ale berżi im ładnie wytłumaczyła, dlaczego w niektórych przypadkach, nie będąc trollem, można obśmiewać status materialny i wykształcenie.
        (w razie czego kobieta z północy może przedstawić swój punkt widzenia)
        • gama2003 Re: No i jednak.... 27.11.22, 13:17
          Czy kobieta z północy już była ?
          Czy też jeszcze wybiela giezło i przyjdzie na świecąco jak zęby Ibisza ?
          • m_incubo Re: No i jednak.... 27.11.22, 16:41
            Pewnie czeka na autobus.
    • obrus_w_paski Re: No i jednak.... 28.11.22, 15:52
      Ten wątek ma mocne szanse na podium w kategorii największej żenady 2022 na forum
      • rosapulchra-0 Re: No i jednak.... 28.11.22, 16:23
        O tak!
        #zenada
        • suki-z-godzin [...] 28.11.22, 17:05
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:29
      Gdyby ktoś pytał, to u mnie bez zmian. Nie wydarzyło się zupełnie nic podejrzanego, żadnego "dłużej w pracy" ani nic.
      Chciał, żebym zanim szła na pracową-pozapracową imprezę, ale stwierdziłam że nie mam ochoty i lecę z młodą wcześniej do IT. On doleci dwa dni później.
      • simply_z Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:37
        a do PL do syna?wink
        • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:40
          simply_z napisała:

          > a do PL do syna?wink

          nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz wink
          • simply_z Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:45
            wink won bitchessmile
            • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 18.12.22, 12:20
              simply_z napisała:

              > wink won bitchessmile

              następnym razem nie bulgocz że bitches są niegrzeczne smile
        • szarmszejk123 Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:43
          A do pl do syna nie, bo syn przyjedzie do nas na ferie.
          I nie, nie płacze w poduszkę, że nie spędzimy świat razem. Święta dla niego to po prostu wolne w szkole, nie przywiązuje wagi, nie jest wierzący:p
          • simply_z Re: No i jednak.... 17.12.22, 20:46
            nie no spoko, miejmy nadzieje, ze ojciec nie rznie tyle w gry.
          • astomi25 Re: No i jednak.... 18.12.22, 08:54
            Dawno nie slyszalam czegos bardziej glupiego. Zaklinasz rzeczywistosc maszkaron. Wiara nie ma nic do rzeczy nawet u doroslych, taki mamy klimat, ze swietuja wszyscy. Bez wzgledu na wiare. Boze Narodzenie jest w sklepie, radiu, tv, nawet z lodowki wylazi. Tkliwe reklamy tez dzialaja na psychike. A tu nastoletni chlopiec ma wywalone i sie cieszy, ze ma wolne w szkole? Pewnie sie cieszy...ale cieszylby sie bardziej, gdyby te wolne spedzil z mama, ktorej nie ma na codzien.
            Dlaczego nie mozesz wybrac jakiegos fajnego hotelu w polskich gorach/ whatever gdzie/ wziac meza , corke, syna i spedzic tam pare dni swiatecznych?
            Nikt ci zycia tu na forum ustawiac nie bedzie, ale jak czytam o twoim stosunku do pierworodnego, widze twoje lekkie podejscie z obowiazkowym ":p" na koncu zdania, to az mnie trzesie.
            Zaklinasz rzeczywistosc i tyle. Mozesz mnie wygasic.
            • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 09:26
              astomi25 napisała:

              > Dawno nie slyszalam czegos bardziej glupiego. Zaklinasz rzeczywistosc maszkaron
              > . Wiara nie ma nic do rzeczy nawet u doroslych, taki mamy klimat, ze swietuja w
              > szyscy. Bez wzgledu na wiare. Boze Narodzenie jest w sklepie, radiu, tv, nawet
              > z lodowki wylazi. Tkliwe reklamy tez dzialaja na psychike. A tu nastoletni chlo
              > piec ma wywalone i sie cieszy, ze ma wolne w szkole? Pewnie sie cieszy...ale c
              > ieszylby sie bardziej, gdyby te wolne spedzil z mama, ktorej nie ma na codzien.
              > Dlaczego nie mozesz wybrac jakiegos fajnego hotelu w polskich gorach/ whatever
              > gdzie/ wziac meza , corke, syna i spedzic tam pare dni swiatecznych?

              To już wyjaśniała: Bo w Polsce nie ma do kogo jeździć.

              > Nikt ci zycia tu na forum ustawiac nie bedzie, ale jak czytam o twoim stosunku
              > do pierworodnego, widze twoje lekkie podejscie z obowiazkowym ":p" na koncu zda
              > nia, to az mnie trzesie.
              > Zaklinasz rzeczywistosc i tyle.

              Zgadzam się z całym postem.
            • dominika9933 Re: No i jednak.... 18.12.22, 09:53
              Lubię Maszkarona, tak jakoś. Ale zgadzam się z Tobą, wypowiedź w punkt. Wiara nie ma nic do świąt, nie jestem osobą wierząca, a spotkania rodzinne uwielbiam i tę atmosferę, mój syn, stary chłop jużsmile, też. Nie uwierzę w to, że syn będzie radośnie spędzał czas przy kompie, a mama z córką w Italii.
            • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 12:21
              "ale jak czytam o twoim stosunku do pierworodnego, widze twoje lekkie podejscie z obowiazkowym ":p" na koncu zdania, to az mnie trzesie."

              Mam identyczne podejście. Już mnie nie trzęsie, tak jak wtedy, gdy czytałam wiadomy wątek, ale zmieniłam swój stosunek do autorki na amen.
              Może i jest sympatyczną dziewczyną, ale sytuacji z synem nie ogarniam i nie chcę ogarniać.
            • gama2003 Re: No i jednak.... 18.12.22, 15:18
              Tam chyba wszyscy potencjalnie emocjonalnie zaangażowani przywykli do tego stanu rzeczy. I trzymają się tego mocno.
              Skorupa na emocjach zastygła i w niczyim a najbardziej chłopaka, interesie nie jest jej podważanie i zaglądanie do środka.
              Chłopak bierze co dają okoliczności.
              Tak to widzę.
              Wyobraźnia podpowiada mi kilka scenariuszy, zresztą myślę, że każdemu.
              O różnej skali ,, słabo mi na samą myśl,, i ,, jednak tu na miejscu, w Polsce wioska ludzi odwala super robotę i młody i teraz, i w przyszłości dźwiga tylko tyle, by móc to unieść,,.
              Ciężkie. Bardzo ciężkie. I tak to chyba zostawię.
              • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:10
                gama2003 napisała:

                > Tam chyba wszyscy potencjalnie emocjonalnie zaangażowani przywykli do tego sta
                > nu rzeczy. I trzymają się tego mocno.
                > Skorupa na emocjach zastygła i w niczyim a najbardziej chłopaka, interesie nie
                > jest jej podważanie i zaglądanie do środka.
                > Chłopak bierze co dają okoliczności.
                > Tak to widzę.

                Oczywiście, a co ma zrobić? Sam kupić choinkę, piec ciasteczka, organizować prezenty, prasować biały obrus, jechać na jarmark świąteczny?

                Swoją drogą to, że nie obchodzi, znaczy, że ojciec czy kto tam na miejscu jakoś nim się zajmuje też nic mu nie organizuje?
                Mam nadzieję, że chociaż ta gitara miała być dla niego, a nie któregoś z lepszych, włoskich dzieci, i dostał porządną, a nie jakiś badziew na odwal się.
          • beaucouptrop Re: No i jednak.... 18.12.22, 09:43
            A ty najwyraźniej przywiazujesz, bo jedziesz spędzić te święta z włoską familia, a nie zostajesz u siebie. Męża dzieci widocznie bardziej przywiązanie do tradycji.
            • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:52
              beaucouptrop napisała:

              > A ty najwyraźniej przywiazujesz, bo jedziesz spędzić te święta z włoską familia
              > , a nie zostajesz u siebie. Męża dzieci widocznie bardziej przywiązanie do trad
              > ycji.

              Albo mąż do dzieci.
              • szpil1 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:30
                panna.nasturcja napisała:

                > beaucouptrop napisała:
                >
                > > A ty najwyraźniej przywiazujesz, bo jedziesz spędzić te święta z włoską f
                > amilia
                > > , a nie zostajesz u siebie. Męża dzieci widocznie bardziej przywiązanie d
                > o trad
                > > ycji.
                >
                > Albo mąż do dzieci.

                A może Maszkaron ma g... do powiedzenia w sprawie świąt.
                • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:51
                  szpil1 napisała:

                  > A może Maszkaron ma g... do powiedzenia w sprawie świąt.

                  Mąż zakazał jej raz w roku lecieć do Polski na parę dni? Albo raz na 3 lata na Boże Narodzenie? Ciągnie ją za włosy do Włoch?
                  Jeśli zakazał- to nadal ona wybiera mąż albo syn. Pracuje i ma jakieś swoje pieniądze, na bilet do Polski i z powrotem wystarczy.
          • mid.week Re: No i jednak.... 18.12.22, 09:45
            szarmszejk123 napisał(a):

            > A do pl do syna nie, bo syn przyjedzie do nas na ferie.
            > I nie, nie płacze w poduszkę, że nie spędzimy świat razem. Święta dla niego to
            > po prostu wolne w szkole, nie przywiązuje wagi, nie jest wierzący:p


            Święta nie maja nic wspolnego z religią
          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 14:35
            szarmszejk123 napisał(a):

            > A do pl do syna nie, bo syn przyjedzie do nas na ferie.
            > I nie, nie płacze w poduszkę, że nie spędzimy świat razem. Święta dla niego to
            > po prostu wolne w szkole, nie przywiązuje wagi, nie jest wierzący:p

            Trudno żeby przywiązywał, każdy na jego miejscu by się nauczył olewania świat w ramach psychicznej samoobrony, gorzkich winogron itd. Mój mąż tak miał i zaprawdę to potrafi spierdolić święta całej rodzinie w przyszłości, jego potencjalnym dzieciom i bliskim. That being said, jako nastolatka tez miałam okres kontestacji świąt.
            • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 15:25
              Ciekawe, czy jakby to ojciec byl za granica z druga rodzina, a chlopak w Polsce z matka, to tez by ematki tak po tym ojcu jezdzily, ze go nie wezmie na swieta, a dopiero na ferie?

              Matki to jednak maja prze***ne.
              • is-laura Re: No i jednak.... 18.12.22, 15:41
                Przeje***ane to mają dzieci takich rodziców. Nie matki i nie ojcowie
              • arista80 Re: No i jednak.... 18.12.22, 15:56
                Tu nie chodzi o to, że maszkaron nie mieszka ze swoim synem, tylko że kompletnie nie ma potrzeby częstszego widzenia się z własnym dzieckiem. Dla odmiany jej mąż, pomimo iż też nie mieszka ze swoimi dziećmi, jakoś potrafi wyegzekwować częstszy kontakt, jeździ do nich regularnie, a co za tym idzie, w jakiś sposób współuczestniczy w ich rzeczywistości. Tyle razy ile już czytałam "jedziemy do włoskiej rodzinki", to maszkaron spokojnie mogłaby ten czas poświęcić np. na odwiedzenie syna. Umówić się, że np. mąż jedzie do siebie, a ona w tym czasie "skoczy" na krótką wizytę do Polski. Albo jednego roku spędzamy święta we Włoszech, za rok jedziemy do Polski. To tylko przykłady, myślę, że możliwości jest wiele, tylko trzeba usiąść i przegadać i postawić też na swoim.
                A tak całościowo, to bez złośliwości, myślę, że tu po prostu potrzebna jest terapia. Sama przez nią przechodziłam wraz z córką. Psycholog potrafiła umiejętnie i bez oskarżania nazwać problem, rozpoznać przyczyny i ustalić plan konkretny działania. To był i jest proces, który miał momenty dobre i złe. Czasem pewne słowa bolały albo któraś z nas musiała wrzasnąć, ale to pozwoliło nam nawiązać prawdziwą relację matka-córka. I trzeba rozmawiać z dzieckiem i pytać o uczucia, co czuje, co ono chciałoby. Bo dziecko z samo z siebie raczej nie powie, tylko raczej przytaknie, bo i tak wie, że już tak postanowione.
              • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:03
                Tak, jeździłyby. Co i rusz jest wątek jakiejś forumki, która po pracy robi wszystko w domu i wokół dzieci, mimo że chłop na miejscu, i jak pyta, co zrobić, żeby przestać podpierać się nosem to pierwszą i najczęstszą radą jest: zaprząc drugiego rodzica do regularnego zajmowania się dziećmi potrzebującymi uwagi.
                • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:06
                  Przyklad nieadekwatny, bo tu rodzice nie miaszkaja razem.
                  I w ogole to sie zapedzacie, bo Maszkaron nikogo nie prosila tu o rady w sprawie swoich relacji z synem.
                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:13
                    Niemniej nie jest prawda to co mi imputujesz, że gdyby to chodziło o innegomrodzica, to byłoby inaczej.
                    • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:15
                      Nie imputowalam, pytalam. Serio mnie zastanawia, dlaczego wiele osob (zwlaszcza kobiet) sprawia wrazenie, jakby uwazaly ojca za gorszego rodzica, z zalozenia, niewazne, czy sie zajmuje dziecmi, czy nie.
                      • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:18
                        Dopóki żyją oboje rodzice dobrze jest, żeby matka też poświęciła trochę uwagi dziecku, kiedy to dziecko może tego potrzebować.
                        • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:21
                          A skad wiecie, ze nie poswieca? Bo nie opisuje?
                          • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:26
                            Bo na odległość i przez internet to uwagę można poświęcać forum, a nie kilkunastoletniemu dziecku zostawionemu wiele lat temu.

                            Wiadomo z tego, co sama opisuje na forum.
                            • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:30
                              Serio wierzysz we wszystko, co ludzie opisuja na forum, i w to, ze pisza o wszystkim i nic nie przemilczaja?
                              • przystanek_tramwajowy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:34
                                Ale, o co ci chodzi Lala? Możemy sobie dyskutować również na temat kompletnie fikcyjnych sytuacji, jak się już upierasz głupio, że w realu szarm jest matką stulecia.
                                • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:40
                                  Lala to sobie mow do swoich dzieci.

                                  Chodzi mi o to, zeby te rozsadne z wypowiadajacych sie tu forumek (nie mam oczywiscie na mysli ciebie, bo jak zawsze podjudzasz do jatki) sie jednak wstrzymaly z osadzaniem i przestaly sie nakrecac, bo watek wyraznie idzie w kierunku jatki.

                                  Oczywiscie kazdy zrobi co zechce.
                                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:04
                                    Kocie, ale proszę wytęż wzrok i znajdź różnicę między osądzaniem i brukowaniem piekła dobrymi radami od prostego stwierdzenia prostego i powszechnego faktu, ze ludzie mają tendencję nie mówić różnych rzeczy ludziom, których kochają, żeby ich nie ranić (lub żeby uniknąć rozczarowań) oraz maja zdolność oszukiwania samych siebie, żeby swoje emocje chronić. My jesteśmy emocjonalnymi stworzeniami o wiele bardziej niż racjonalnymi.
                                    • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:14
                                      jednoraz0w0 napisał(a):

                                      > My jesteśmy emocjonalnymi stworzeniami o wiele bardziej niż racjonalnymi.

                                      Nie wszyscy, zawsze bylam bardziej racjonalna niz emocjonalna, i nie ja jedna przeciez.
                                      Moze stad zreszta trudno sie nam tu dogadac (ale wiekszosc probuje, to jest pozytywne).
                                      • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:22
                                        Wszyscy, wszyscy, a najbardziej to udowadniają (emocjami wszak podyktowaną reakcją) ci, którzy czuja ze muszą odpowiedzieć, ze oni wcale nie. Nasz mózg rozwinął te cześć odpowiedzialna za racjonalne myślenie duuuuuuuuuzo później.
                                        • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:00
                                          No ale przeciez bycie racjonalnym wcale nie wyklucza emocji.
                                          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:30
                                            Oczywiście ze nie, ale nie da się używając racjonalizmu zmienić uczuć.
                                            • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:34
                                              Zmienic nie, ale mozna nie uzalezniac od nich swojego postepowania.
                                              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:51
                                                Każdy uzależnia, tylko najwyżej to racjonalizuje, chyba, ze jest jakimś kompletnym psychopatą. Tylko nie myl emocji z rozchwianą histerią.
                              • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:52
                                Nie wierzę we wszystko i większość mnie nie obchodzi, ale jak się odnoszę to do tego, co piszą, bo do czego innego?

                                Maszkaron niedawno pisała rozpaczliwe posty, że mąż ją olewa, a potem zadowolona, że mąż ją wziął na przejażdźkę samochodem, więc niby nie zdradza. Stara baba, a wyje o uwagę męża zamiast się zorganizować tak jak wymaga od syna, żeby sobie spędzał różne szczególne okazje bez matki.

                                Nic nie wskazuje na to, żeby ostatnio zajmowała się synem, bo była zajęta śledzeniem zdrady, problemami zdrowotnymi nowego dziecka i nie wiem, czym jeszcze, ale miejsca na odwiedzenie syna tam nie było. Jeśli to jednak zrobiła i poszła z nim na jarmark świąteczny czy łyżwy, pomogła zapakować prezent dla kogo tam wylosował z klasy na 6.12., wybrać buty na zimę albo urządziła bitwę na śnieżki to oczywiście bardzo fajnie.
                          • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:57
                            A skąd ta liczba mnoga? Ja nie wiem ile poświęca i to nie moja sprawa, ja pisze o rzeczywistości w której w grudniu jest taki świąteczne-rzewne marketing, ze trzeba sobie wyhodować sporym wysiłkiem naprawdę gruba skore, żeby umieć miec na to wywalone. Albo się zahartować duża ilością rozczarowań i odpuścić oczekiwania. Przecież Mashcaron robi zauważ dokładnie to samo! Oboje zapewne za sobą tęsknili i oboje żeby sobie z tym poradzić wypracowali sobie taki a nie inny stosunek do spędzania wspólnie świąt.
                      • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:07
                        chatgris01 napisała:

                        > Nie imputowalam, pytalam. Serio mnie zastanawia, dlaczego wiele osob (zwlaszcza
                        > kobiet) sprawia wrazenie, jakby uwazaly ojca za gorszego rodzica, z zalozenia,
                        > niewazne, czy sie zajmuje dziecmi, czy nie.
                        >
                        Nie jest gorszy, jest inny.
                        I sorry, ale tak to natura wymyśliła, że matka jest trochę ważniejsza w życiu małego człowieka, niż ojciec.
                        To widać właśnie tam, gdzie relacje z matką są popieprzone.
                        • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:09
                          Pade, zgoda, ale tutaj jest mowa o nastolatku, nie trzylatku.
                          • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:18
                            Dobra, nie będę owijać w bawełnę. Dla każdego dziecka, czy to trzyletniego, czy trzynastoletniego porzucenie przez rodzica, no bo tego nie da się inaczej nazwać, jest traumą. Dzieci potrafią się wściekać na rodzica, który umarł, czując się przez niego zostawione, a co dopiero na żywego. Żeby tę traumę przeżyć, trzeba ją sobie zracjonalizować, emocje zamrozić, generalnie wytłumaczyć sobie, że "to w ogóle nie boli i tak jest lepiej". Tylko kurczę nie jest.
                            Chatgris, z całym szacunkiem, mam dzieci, sama byłam dzieckiem, a właściwie nastolatką zostawioną na pewien czas i wiesz co? Nie bez kozery za ludzi dorosłych uważa się 18-latki, a niektórych krajach 21-latki, co uważam za bardziej adekwatne. Nie dlatego, że wcześniej nie są w stanie na siebie zarobić i same się utrzymać, tylko dlatego, że żeby dojrzeć emocjonalnie potrzebują rodziców.
                            • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:25
                              Rozumiem, ale jednak chyba parolatek potrzebuje bardziej? Nie lekcewazac (przeze mnie) potrzeb tego nastolatka.
                              • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:28
                                chatgris01 napisała:

                                > Rozumiem, ale jednak chyba parolatek potrzebuje bardziej? Nie lekcewazac (przez
                                > e mnie) potrzeb tego nastolatka.
                                >
                                To nie pierwszy taki rok, a on kiedyś był dużo młodszy.
                              • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:35
                                Nie.
                                Serio nie.
                                A ten chłopiec został de facto bez matki w wieku kilku lat. To nie jest sytuacja z gatunku "w końcu mu przejdzie", czy "przyzwyczai się". Owszem, ludzie przywykają do najgorszych warunków, w końcu po coś mają mechanizmy adaptacyjne, ale to nie jest "normalne" życie. To jest życie w maskowanym cierpieniu.
                                Zwłaszcza, że to nie jest sytuacja "nikt na nic nie ma wpływu", bo rodzic umarł czy zaginął. To, że życie zmusiło do takiej a nie innej decyzji nie oznacza, że klamka zapadła i kompletnie nic się nie da zrobić. I ten chłopiec to wie.
                                • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 17:40
                                  Rozumiem. Dzieki pade i niemcyy za odpowiedzi.
                                • kobietazpolnocy Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:08
                                  Dodajmy do tego, że jest to matka, która ponoć nigdy go nie odwiedza. Dosłownie nigdy. Od Polski trzyma się z daleka jakby ją ścigano tam listem gończym. To on się musi fatygować do niej.

                                  Ale co tu więcej rozstrząsać. Widzę wreszcie, że relacje rodzinne są przez monę tutaj przywoływane świadomie i z cynizmem, by zakręcić forum wokół siebie (bo piesek nie zassał, bo są tu inne wyrzeźbione brzuchy, bo może real znów staje się nie do zniesienia, whatever). Nie wiem, co gorsze - że ta historia jest prawdziwa, czy też że jest być może wymyślona dla celów zdobycia uwagi.
                                  • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:15
                                    Mnie się to wszystko w głowie nie mieści i też wolę myśleć, że to tylko chorobliwa potrzeba atencji.
                              • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:06
                                Chatgris, ale ten chłopiec został przecież porzucony przez matkę (dziecko to tak odbiera bez względu na obiektywne fakty) jako parolatek. A to znaczy, że problem racjonalizuje i upycha pod powierzchnią już latami. I fakt, w tej chwili to już może bardzo nie bolec. Ale będzie wymagało lat terapii by znowu czuć. By nawiązać zdrową relację damsko męską, by umieć być tatą, by by być szcześliwym człowiekiem.
                                • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:11
                                  Sytuacja byla taka, ze jakby go nie zostawila z ojcem, to mialby jeszcze gorzej. Czasem nie ma dobrego wyjscia.
                                  I na litosc, przeciez nie porzucila dziecka w lesie ani na progu przytulku (a niektore komentarze tu byly takie, jakby tak), tylko zostawila go z drugim rodzicem.
                                  • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:22
                                    Wiem, pisalam, że prawdopodobnie to było najlepsze wyjście dla wszystkich wtedy.
                                    Ale:
                                    - najlepsze jedna nie musi znaczyć to samo co „dobre dla dziecka”
                                    - dziecko zawsze jest porzucone emocjonalnie w takiej sytuacji, obiektywna prawda nie ma znaczenia, dziecko może odczuć skutki porzucenia nawet wtedy, gdy matka walczy o życie w szpitalu po wypadku. Fakt, że matka chciała dobrze nie zmienia skutków emocjonalnych u dziecka, może najwyżej zmienić rozumienie sytuacji matki przez to dziecko za 20 lat
                                    - Maszkaron może próbować zmniejszyć skutki traumy (celowo użyte słowo, to jest klasyczna trauma wczesnodziecięca) zmieniając swoje zachowanie wobec syna teraz oraz zadbać o terapię dla niego oraz koniecznie dla siebie, bez tego nic się nie zmieni poza pozorami szczęśliwego życia.
                                    • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:32
                                      panna.nasturcja napisała:

                                      (...)


                                      Mysle, ze masz racje.
                                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:27
                                    chatgris01 napisała:

                                    > Sytuacja byla taka, ze jakby go nie zostawila z ojcem, to mialby jeszcze gorzej
                                    > . Czasem nie ma dobrego wyjscia.

                                    Ale dziecko nie rozumuje w ten sposób.
                  • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:15
                    Tym "gorzej", bo skoro matka nie mieszka razem to tym bardziej chociaż co dwa lata na święta albo urodziny dzieciaka mogłaby dla niego znaleźć te trzy dni- skoro sama będąc dorosła potrzebuje pytać na forum, co brać do szpitala na raptem dwa dni dla nowej córki, ale stary dzieciak niech sobie radzi sam.
              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:10
                Eeeee dopisujesz sobie. Z tego co rozumiem to w jej domu nie było specjalnie ciepło, więc niby skąd ona sama miała lubić święta a to runs in families. Obchodzenie świat bez kwasów to jest coś w rodzaju umiejętności społecznej, która sama z siebie nie przychodzi.
                • przystanek_tramwajowy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:20
                  Ależ szarm potrafi wspaniale obchodzić święta ze swoją córeczką, drugim mężem i wielką włoską rodziną, więc tę umiejętność jak najbardziej posiada. Swoją drogą ten wątek przybiera coraz bardziej kuriozalną formę. Apologetki szarm mało z majtek nie wyskoczą, żeby usprawiedliwić fakty, że jest baznadziejną matką dla swojego syna i krzywdzi go. Porzuciła dziecko emocjonalnie i fizycznie a wy uważacie, że wszystko jest ok, bo przecież chłopak się przyzwyczaił. Choinki wam na głowy pospadały czy się na rozum pozamieniałyście z osiołkiem z bożonarodzeniowej szopki? Gdyby szarm opisała to ppod nowym nickiem, to byście ją w gufnie utopiły. Jeszcze rozumiem bezdzietne jak chatgris, ale te, które same mają dzieci?
                  • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:23
                    Okej czy nie okey, przede wszystkim to nie jest interes forumek, bo nikt ich o rady nie prosil. Katonki sie znalazly.
                    • przystanek_tramwajowy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:29
                      Wyjaśnię ci to, jak potrafię najprościej. TO JEST FORUM DYSKUSYJNE. Zasada jest taka, że komentuje się wątki, które są zamieszczane. Szarm napisała o swoim synu a my na ten temat dyskutujemy. Wcale nie udzielamy jej rad.
                      • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:32
                        przystanek_tramwajowy napisał:

                        > Wcale nie udzielamy jej rad.
                        >

                        Fakt, przypomina to bardziej kamieniowanie.
                        Dlatego wlasnie apeluje: wstrzymajcie rozpedzone konie.
                        • przystanek_tramwajowy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:37
                          Ale jakie kamieniowanie? Właśnie przed chwilą twierdziłaś, że to, co pisze szarm to wcale nie jest prawda. Zastanów się Lala - prawda czy nie? Jest szarm ujową matką czy nie? Sama sobie zaprzeczasz.
                          • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:44
                            przystanek_tramwajowy napisał:

                            > Właśnie przed chwilą twierdziłaś, że to, co pisze szar m to wcale nie jest prawda.
                            >

                            Nie, twierdzilam, ze nie wiemy, co i ile z tego, co (forumki, nie konkretnie Maszkaron) pisza, jest prawda, oraz czy to cala prawda.
                  • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:43
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Ależ szarm potrafi wspaniale obchodzić święta ze swoją córeczką, drugim mężem i
                    > wielką włoską rodziną, więc tę umiejętność jak najbardziej posiada.

                    Niekoniecznie od zawsze, przecież ta córeczka się nie pojawiła znikąd tylko w pakiecie z mężem i włoską rodziną, która może lepiej umieć w święta, człowiek nie jest nieprzemakalny i różne umiejętności oraz punkty widzenia przychodzą z wiekiem. Może być tak, ze ktoś pierwsze w życiu fajne święta przeżyje jako trzydziestolatek.
                    • przystanek_tramwajowy Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:45
                      Ależ już umie, więc powinna teraz tę umiejętność przekazać synowi.
                      • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:58
                        No ja wiem, jednak tam na miejscu jest jednak jakiś ojciec, nie? On tez może poprzekazywac.
                      • suki-z-godzin Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:25
                        przystanek_tramwajowy napisał:

                        > więc powinna

                        ehe, bo ty tak mówisz. no we nie rozśmieszaj moich paznokci.
                        • przystanek_tramwajowy [...] 18.12.22, 18:29
                          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 18.12.22, 18:56
                Chatgris prze…ne to mają dzieciaki, nie rodzice.
                • chatgris01 Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:02
                  Czesto rodzice tez kiedys byli takimi dzieciakami.
                  • panna.nasturcja Re: No i jednak.... 18.12.22, 19:16
                    Oczywiście, to idzie z pokolenia na pokolenie.
                    Myślę, że między innymi dlatego część osób tu pisze, bo Maszkaron ma szanse to przerwać.
            • pade Re: No i jednak.... 18.12.22, 15:53
              jednoraz0w0 napisał(a):


              >
              > Trudno żeby przywiązywał, każdy na jego miejscu by się nauczył olewania świat w
              > ramach psychicznej samoobrony, gorzkich winogron itd. Mój mąż tak miał i zapra
              > wdę to potrafi spierdolić święta całej rodzinie w przyszłości, jego potencjalny
              > m dzieciom i bliskim. That being said, jako nastolatka tez miałam okres kontest
              > acji świąt.

              Żeby tylko święta..., relacjom z kobietami też to nie wróży najlepiej.
      • niemcyy Re: No i jednak.... 18.12.22, 10:21
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Gdyby ktoś pytał, to u mnie bez zmian. Nie wydarzyło się zupełnie nic podejrzan
        > ego, żadnego "dłużej w pracy" ani nic.
        > Chciał, żebym zanim szła na pracową-pozapracową imprezę, ale stwierdziłam że ni
        > e mam ochoty i lecę z młodą wcześniej do IT. On doleci dwa dni później.

        Trzeba było na te dwa dni lecieć do Polski zobaczyć syna, skoro w święta włoskie dzieci znowu są ważniejsze.
        • is-laura Re: No i jednak.... 18.12.22, 11:10
          Jeśli się nie czuje więzi z własnym synem, to się go nie odwiedza, proste.
          • astomi25 Re: No i jednak.... 18.12.22, 12:11
            No wlasnie.
            Tylko po co dorabiac teorie o nieobchodzeniu swiat?
            🤷🏻‍♀️
            Nawet jesli ten konkretny nastolatek cieszy sie tylko dlatego, ze ma wolne od szkoly, to nie moze jednoczesnie miec wolnego z mama, ktora tak rzadko widuje?
            • rosapulchra-0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 12:44
              Przede wszystkim to jest sprawa między maszkaronem a jej synem, a wam nic do tego! Takie pierdzenie o świętach i konfabulowanie, że synek tęskni za mamusią i chętnie by się z nią spotkał w wigilię jest.. no co tu mówić? Jest po prostu obrzydliwą manipulacją.

              Żadna z was nie ma pojęcia, jakie rzeczywiście są relacje między maszkaronem a jej synem, ale pierwsze jesteście do oceniania i wręcz narzucania się ze swoimi "dobrymi" radami! Czy ktoś was prosił o waszą opinię na temat? Nie! To przestańcie się narzucać z tymi swoimi radami, bo nie dość, że nikt nie chce ich słuchać, to jeszcze są gówno warte.

              I pewnie od razu się lepiej poczułyście po puszczeniu posta na forum, prawda? Nie ma to jak kogoś dobrze kopnąć z rana na poprawę humoru, a jeszcze zrobić to pod pozorem fałszywej troski o syna maszkarona - no po prostu miodzio.
              • jednoraz0w0 Re: No i jednak.... 18.12.22, 16:22
                Rosół, abstrahując zupełnie od mashcaron i jej syna (który jest nastolatkiem więc akurat spokojnie może mieć wywalone na święta po prostu z powodu nastoletniej kontestacji), zejdź na ziemię. To są święta rodzinne o wiele bardziej niż chrześcijańskie i czy ktoś chce czy nie chce, przez cały grudzień jest atakowany przekazem w temacie. Tak, ja wiem, ematka jest zupełnie niewrazliwa na reklamy injest ponad to, ja sobie pozwolę w to nie wierzyć, ale nawet jeśli ematka tak ma, to zakładanie, ze dzieci, zwłaszcza takie żyjące w niepełnych rodzinach, są w stanie mieć wywalone na te wszystkie świąteczne reklamy, filmy, pioseneczki, jest wielka naiwnością. Tak, mogą mieć to w dupie, jeśli sporym wysiłkiem wyhodowały sobie grubą skórę. Może kiedyś ten przekaz okoloswiateczny będzie inny, choć nie bardzo sobie wyobrażam, jaki, bo o ile, ale na razie jest jak jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka