Dziewczyny, moze bedziecie w stanie mi pomoc? Ide do US zlozyc deklaracje w czwartek wiec porozmawiam tez tam, ale chcialabym wiedziec jak najwiecej zanim tam trafie (bo w piatek wracam do Belgii i musialabym wszystko robic na odleglosc).
Czy po smierci meza, ktory mial wspolnote majatkowa z zona, do masy spadkowej wlicza sie polowe srodkow na kontach bankowych zmarlego (bo zakladam, ze ta druga polowa nalezy do zony) oraz polowe srodkow na kontach zony (bo skoro byla wspolnota, to polowa srodkow nalezala do meza a wiec podlega dziedziczeniu)? Czy sa to srodki osobiste i nie wchodza do wspolnoty wiec te na koncie zony nie podlegaja dziedziczeniu (Belgia ma pojecie srodkow osobistych, nie wiem, czy w Pl tez tak jest)? W przypadku rozwodu zdaje sie dzieli sie wlasnie to, co kazdy mial na koncie ale w przypadku smierci? Nie jestem w stanie tego wyguglowac a moze ktoras z Was wie (albo nawet sama juz takie rzeczy zalatwiala)?
W praktyce i tak wszystkie srodki ostatecznie trafia do zony (poprzez darowizne, przelewem i zgloszona do Us oczywiscie) ale nie chcialabym zeby sie potem okazalo, ze cos nie zostalo zgloszone na czas i trzeba zaplacic podatek (plus zapewne kare).
Bede bardzo wdzieczna za jakies podpowiedzi bo nie chce czegos zawalic (vide watek o stresie zwiazanym z awizo, listami z ZUS i US