bachak
14.11.04, 20:34
W ten weekend zostałam sama w domu z synkiem i psem ( w tygodniu syn jest u
opiekunki, pies ze mną w pracy), bo mój mąż pojechał sobie do swoich rodziców
w odwiedziny (200 km ). Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to że
jestem makabrycznie przeziebiona, czuję sie fatalnie, boli mnie głowa, leje
mi się z nosa i kaszlę jak bym miała gruźlice. Niestety nie miałam możliwości
sobie odpocząc, bo musiałam zajmować się dzieckiem. Mój 26-cio miesieczny
Kacper uwielbia biegać po dworze (tak się przyzwyczaił w czasie wakacji) i
teraz nie wyobraża sobie dnia bez spaceru. Wczoraj łaziłam z nim po dworze,
jeździłam samochodem (bo to uwielbia), byliśmy na zakupach. Dzisiaj w sumie
to samo, gdybym nie była chora to pojechalibyśmy na basen. Syn spi w dzień,
ale przez te dwa dni chyba sie nie wysypiał podczas tych drzemek, marudził
bardzo, nudziło mu sie, nie miałam już pomysłu i siły żeby go zabawiać.
Oczywiście mąż się niczym nie przejmuje, nawet nie zadzwonił. A co lepsze,
pojechał do rodziców wczoraj po pracy. Miał skończyć pracę ok. 20, a skończył
o 22,30 i pojechał pociagem dopiero o 23.00 więc u rodziców był koło 2,00 w
nocy. Wraca jutro.
Czy wasi mężowie też was zostawiali same gdy byłyście chore (dodam że nie
zachorowałam wczoraj tylko to już trwa się parę dni) ?
Jestem wykończona, jutro ide do pracy, źle się czuję.
Chyba pójdę spać....