Dodaj do ulubionych

Smutek duszy..

26.07.23, 21:10
Ostanie kilka miesięcy..może dłużej, tak dużo ludzi odbiera sobie życie...Młodych, starych, w zwiazku, bi i normatywnych...dziewczyny, chłopcy, kobiety z dziećmi..mężczyźni z rodzina...Tyle wariantów...jeden wspólny mianownik...nie dało się tak dłużej...

Co zawaliliśmy, my jako stado, my jako ludzie, bliscy..obecni/nieobecni...
Boje się wchodzić na newsy...ten skoczył, tamten, ta z dzieckiem..

mam w głowie cały czas pytanie ojca tego chłopca co zaginął 2 msc temu...czemu na jego drodze nie stanął jakiś anioł..( ja , ty wy..)...kurcze coś zawaliliśmy...
Uda się naprawić.. jakoś, dla innych...?
Obserwuj wątek
    • kozica111 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:11
      Nie ukrywam ze zdjęcia kotka mnie drażnią w tym kontekście..ale z 2 strony życie biegnie dalej..
    • lajtova Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:14
      Znowu sie naćpałaś.
      • kozica111 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:17
        Koperkiem lutova, koperkiem smile
        Powiem Ci tak, żeby nigdy nie dotknęło cie to z czego sie śmiejesz.Bóg z Tobą, kochana smile
        • lajtova [...] 26.07.23, 22:40
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • briar_rose Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 23:08
        To Lajtova jednak żyje? surprised Bo tu jej mąż niedawno pisał o jej zgonie. W ostatnich chwilach wspominała ponoć o tym forum.
        • mondaymorning1987 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 13:21
          Owinęla sie w całun i udawała zgon, małżonek sie nabrał 😁
          • briar_rose Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 14:14
            Może w ten letni czas zmartwychwstała... CUD! big_grin
    • memphis90 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:19
      Wybacz, ale jestem w takim stanie psychicznym, ze nie mogę i nie zamierzam brać jeszcze odpowiedzialności za to, ze „nie stanęłam jako anioł” na drodze jakiegoś chłopca/matki z dziecmi/mężczyzny z rodziną itd, których nawet nie znałam… Nie, po prostu nie. I nie podoba mi się bardzo, ze ktoś próbuje zrzucić na mnie odpowiedzialność za życie i decyzje kompletnie obcych mi ludzi i nakazuje mi analizować co ja „zawaliłam”. To bardzo nie w porządku.
      • kozica111 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:22
        Pewnie masz rację, mimo to czegoś może jako społeczeństwo nie dopełniliśmy.
        • leosia-wspaniala Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 05:59
          To twój pisss się mocno do tego przyczynił, m.in. przez odebranie pieniędzy telefonowi zaufania i dobierania się do dudy różnym ludziom wspierającym młodzież. 8 lat rządów a psychiatria leży jak nigdy wcześniej. Więc skończ z tą egzaltacją i tymi aniołami, bo to twoja ferajna ma sporo krwi na rękach, zwłaszcza w kontekście młodzieży LGBT.
          • memphis90 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 07:19
            No przecież promują aktywnie terapie konwersyjne, tylko te złośliwe elgiebety nie chcą się terapeutyzowac w kierunku „go right, continue straight”, tylko się nagminnie wieszają…
      • milva24 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:29
        Zgadzam się. To takie bardzo katolickie "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina".
        • kozica111 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:37

          milva24 ;

          Zgadzam się. To takie bardzo katolickie "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina".

          Nic nie zrozumiałaś i oby tak zostało
      • daniela34 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:18
        Zgadzam się. Moja przyjąć leczyła depresję, wspierałam jak mogłam. Teraz druga się leczy i martwię się, bo mam wrażenie, że leczenie nie działa. I naprawdę nie widzę jak miałabym brać odpowiedzialność za ludzi, których nie znam. Wystarczająco martwię się o tych, których znam.
        • daniela34 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:18
          *przyjaciółka
        • unikotka Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:50
          Myślę, że to absolutnie nie chodzi o przejmowanie odpowiedzialności, a tym bardziej branie na siebie winy. Jednak w moim odczuciu nie ma nic złego w refleksji nad tym, co można zrobić, jako pojedynczy człowiek w takiej sytuacji, w jakiej jest. Jeden może chcieć założyć fundację, inny może mógłby nie obrzucać obelgami przypadkowych ludzi z byle powodu - bo wiadomo, czasem jedna kropla przepełnia kielich goryczy. Może bycie przyzwoitym człowiekiem, pomocnym i serdecznym coś by czasem zmieniło? A co z tymi, którzy mają władzę? Nauczycielami, którzy wyżywają się na uczniach, bo mogą? Urzędnikami, którym nie chce się poszukać wyjścia z sytuacji, a bez ich pomocy komuś grozi dramat? Zwykłe codzienne sytuacje, kiedy człowiek nie jest człowiekowi wilkiem. Może en masse to by jednak coś tam zmieniło? Nawet jeśli w niewielkim stopniu, to i tak miałoby sens.
          • simply_z Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:56
            Świata nie uleczysz, za dużo już nam wtłaczają do głów spraw, którymi mamy się biczować.
            • unikotka Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:57
              Całego z pewnością nie. Ale na niektóre rzeczy mam wpływ. Jak każdy.
            • nangaparbat3 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 17:03
              Nie obrzucać obelgami i wykrzesać z siebie zwykłą ludzką życzliwość to samobiczowanie?
          • daniela34 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 00:08
            A bez chęci zapobieżenia cudzym samobójstwm nie mamy potrzeby bycia przyzwoitym, pomocnym i serdecznym?

            Ja bym powiedziała tak: jest dla mnie oczywiste, że rodzic chlopaka "szuka winnego"/szuka tego momentu; w którym można było chłopaka uratować i przyczynę widzi w "braku anioła. Ma do tego prawo bo żal i bol przez niego przemawia. Trochę tak jak ojciec tej zamordowanej w Grecji dziewczyny, który uważa, że anioł - partner jej nie upilnował.
            Ale osoby trzecie raczej powinny odpuścić szukanie winnych nieuważnych aniołów. Tym bardziej, że te anioły mogą w tym samym momencie walczyć z własnymi demonami.
            • nick_z_desperacji Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 00:50
              Dokładnie, od kiedy jestem w remisji (mam Chad, wyleczyć całkiem się nigdy nie wyleczę) odcięłam się całkowicie od środowiska chorych. Nie wchodzę na fora, bawię się w anioła stróża ludzi, których nie znam, mogę najwyżej porozmawiać o technicznych stronach leczenia. I bardzo, ale to bardzo nie ufam pomysłowi asystentów zdrowienia. Ludzi, którzy się jakoś ogarnęli angażuje się w kontakty z tymi, którzy nada siedzą w bagnie, a bagno wciąga. Przy czym to nie nałóg, że jak nie zrobisz pierwszego kroku do powrotu, to samo się nie zacznie, w tym wypadku może się "samo". I lata leczenia psu na budę.
              • alfa36 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 07:56
                A to nie tak, że takie osoby potrzebują wsparcia osób, które to samo przeszły? Kto może pomóc osobie chorej na schozofrenię, jeśli u lekarza ona twierdzi,, że wsztstko dobrze , a w domu praktycznie nie funkcjonuje i jakakolwiek rozmowa na temat choroby kończy się awanturą? Co może zrobić rodzina? Ubezwłasnowolnić? Czy może szukać wsparcia i osób w remisji choroby? Bo leki nie pomagają...
                • nick_z_desperacji Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 12:30
                  Ciężko, żeby pomagały, skoro się okłamuje lekarza. Jeśli schizofrenik postanowi odstawić leki "bo już jest zdrowy, a leki to trucizna" (niestety standard), to go inny schizofrenik nie przekona. Tych z tendencja do odstawiania w większości przekonuje dopiero szpital. Tak samo jest z depresją - depresja ma swoją "logikę", przez którą ciężko się przebić. Z ludźmi w kryzysie powinien pracować psycholog, a nie ktoś, kto sam jest podatny na kryzysy.
            • unikotka Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 13:30
              daniela34 napisała:

              > A bez chęci zapobieżenia cudzym samobójstwm nie mamy potrzeby bycia przyzwoitym
              > , pomocnym i serdecznym?
              >
              Prawnika nie przegadam wink
              Pytanie oczywiście retoryczne.
              Tym niemniej, w ogóle nie odebrałam startera jako próby wbijania kogokolwiek w poczucie winy i próby samobiczowania. Raczej przyczynek do dyskusji. Ciekawe dlaczego tak szybko zeszło na poczucie winy? Ja rozumiem, że w Polsce ma się ono świetnie i duża w tym "zasługa" kościoła, ale naprawdę nie ma konieczności, by sprowadzać do niego tę rozmowę.
              No i wreszcie... skoro być przyzwoitym człowiekiem to taka oczywista oczywistość, to skąd te wszystkie pyskówki w przestrzeni publicznej, forsowanie własnych interesów kosztem innych osób, itp, itd...?
              • daniela34 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 17:03
                Podpisze się pod tym; co niżej na temat startera napisała szare-kolory. To jest taki niby ładny apel.
      • waleria_bb Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 12:35
        Zgadzam się z Memphis. To jest absurdalne, żeby zwalać na obcych ludzi odpowiedzialność za cudze zdrowie psychiczne i życie.
    • taniarada Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:25
      To z neta i statystyka z roku 2O22 ."Każde samobójstwo i próba samobójcza wpływa nawet na 20 osób z najbliższego otoczenia. – W naszym kraju każdego dnia w wyniku śmierci samobójczej umiera aż 15 osób, z czego 12 to mężczyźni. W sumie rocznie jest to 5 tys.
      • kozica111 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 21:28
        straszne
    • alpepe Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:01
      Nie rozumiem tego zmuszania ludzi do życia. Nie i nie. Jeśli ktoś nie widział innego wyjścia, to należy to uszanować.
    • gaskama Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:04
      Rozwój technologiczny wyprzedzał rozwój cywilizacyjny. Nie nadążamy. To musi mieć konsekwencje.
    • heca7 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:14
      My? Ktoś kto samobójcy nie znał i nie miał z nim kontaktu nawet przez internet (hejter np) nic nie zawinił.
      Jeden z artystów k-popowych, który odebrał sobie życie napisał w ostatniej wiadomości, że depresja go pożerała powoli od środka i nie dał rady.
      • gaskama Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:19
        Jej nie chodzi o mnie, ciebie, czy nią. To sympoboliczne. O społeczeństwo, o ludzkość, o nas. Brak serca dla jednostki.
        • heca7 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:30
          No to o nas czy nie o nas? Nie będę się samobiczować.
          • daniela34 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:35
            I przede wszystkim - nie zawsze brak serca jest powodem samobójstwa a obecność tego "serca" pomoże I zapobiegnie. Depresja jest chorobą i juz bez wchodzenia w jej przyczyny - zabijają się też ludzie bardzo kochani.
            • heca7 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:40
              Często otoczenie walczy jak może, wysyła na terapię, chodzi wspólnie, pilnuje leków, próbuje wyciągać z marazmu a to wszystko nic nie daje. Nie da się przeżyć za kogoś życia. Depresja to jest chyba taki rak duszy, nie każdemu się udaje...
              • unikotka Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:52
                Pytanie, czy każde samobójstwo to jest wynik nieuleczalnej depresji. Może czasem wystarczy chwilowe załamanie? Nie wiem... się zastanawiam.
                • daniela34 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:58
                  Pewnie nie każde. Może być to chwilowe załamanie, ale też pytanie - czym wywołane. Bo takie załamanie może być wynikiem choroby (somatycznej) albo tragedii, na którą nikt nie miał wpływu.
                  • unikotka Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 00:04
                    Czyli ludzie popełniają samobójstwa wyłącznie w sytuacjach, na które nikt nie ma wpływu? Myślę, że w trakcie załamania drastycznie zmienia się perspektywa, więc to, co postrzega osoba doświadczająca takiego załamania wcale nie musi być obiektywnie prawdziwe. Sytuacja nie musi być wcale bez wyjścia. I tak, zgadzam się, że czasem nie da się pomóc. Ale może właśnie czasem się da?
                    • daniela34 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 00:10
                      unikotka napisała:

                      > Czyli ludzie popełniają samobójstwa wyłącznie w sytuacjach, na które nikt nie m
                      > a wpływu?
                      A to napisałam? Zdaje się napisałam "może być wywołane" a nie "zawsze jest wywołane."
                • galaxyhitchhiker Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 00:39
                  >Pytanie, czy każde samobójstwo to jest wynik nieuleczalnej depresji.

                  Nie. Czasami w ogóle nie ma nic wspólnego z depresją.
                • leosia-wspaniala Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 06:03
                  Samobójstwo np. Mikołaja było wynikiem upublicznienia jego danych, wiadomo przez kogo. I wiadomo jak zareagowała na to banda popierana przez Kozicę.
                • evee1 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 07:00
                  Oczywiscie, ze nie kazde. Samobojstwo moze byc spowodowane znalezieniem sie w sytuacji bez wyjscia i niemoznosci jej zmiany. Na przyklad samobojstwa wsrod uchodzcow latami mieszkajacy w obozach bez perspektywy uregulowania ich sytuacji.
        • memphis90 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:34
          No nie - pisze właśnie bardzo konkretnie: dlaczego ty, dlaczego wy…

          Czym innym jest pytanie „co jeszcze moglibyśmy zrobić?”, a czym innym „a dlaczego ty nie byłaś aniołem i dlaczego zawaliłas jako członek społeczeństwa”.
          • gaskama Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:43
            Widać, że do mat-fizu chodziłaś.
            • memphis90 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:20
              Nie, do biol-chem…
            • szare_kolory Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 14:49
              gaskama napisała:

              > Widać, że do mat-fizu chodziłaś.

              Brzmi jak zarzut, ale dlaczego? Bo stara się być konkretna?
        • szare_kolory Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 14:47
          Gaskama, skąd wiesz o kogo jej chodzi? To jest taki ładny apel, który pozwala poczuć sprawczość. Wezwijmy społeczeństwo do działania i możemy mysleć, że już załatwiliśmy sprawę. Kusząca perspektywa, ale diagnoza z wadami. No i poza tym, jakie symbole? My jako symbol? Symbol czego? To jednak my czy nie my? I pytanie najważniejsze: my czyli kto? A jakie ty czy ja mamy przełożenie na warunki w szpitalach, na dostępność leków, na organizację służby zdrowia i w końcu na wychowanie w poszczególnych rodzinach. I dlaczego mamy się ograniczać tylko do samobójców? A maltretowane dzieci? A samotni starsi ludzie?
    • galaxyhitchhiker Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:21
      Masz świadomość, że samobiczowanie szkodzi? Że zmuszanie innych do samobiczowania to przemoc psychiczna? Co chciałaś osiągnąć tym postem?
    • arista80 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:22
      Nic nie zawinilismy, a przynajmniej ja nie zamiedzam piczuwac sie do winy za to ze ktos kogo Nie znalam pistanowil ofebrac sobie zycia. To jego decyzja I jego konsekwencje, ewentualnie jego wina ze Nie podjal leczenia. I tyle.
      • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:25
        ewentualnie jego wina ze nie podjal leczenia

        ... bo leczenie zawsze jest skuteczne, tak?
        • arista80 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:27
          Jak nie podejmiesz to sie nie dowiesz.
          • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:40
            Ależ podjęłam się, podjęłam. Regularnie kursuję do lekarza od blisko 30 lat.

            Mnie chodziło o twój argument "jego wina, bo nie podjął leczenia". A może właśnie podjął i nie poskutkowało?
            • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:42
              Dodam też, że regularnie pracuję nad sobą. Efekty są, a i owszem, niemniej chora jestem nadal.

              Tak że ten.
            • galaxyhitchhiker Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:45
              Tam jest "jego wina, że", a nie "jego wina, bo". To nie to samo.
            • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 20:29
              taki-sobie-nick napisała:

              > Ależ podjęłam się, podjęłam. Regularnie kursuję do lekarza od blisko 30 lat.
              >
              > Mnie chodziło o twój argument "jego wina, bo nie podjął leczenia". A może właśn
              > ie podjął i nie poskutkowało?

              No i nie doczekałam się odpowiedzi od Aristy. A szkoda.
        • alpepe Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:30
          U ciebie tak, smęcisz na forum dwadzieścia lat. Nie, żebym miała coś przeciwko, ale nie kokietuj.
    • alicia033 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:35
      kozica111 napisała:


      > Uda się naprawić.. jakoś, dla innych...?

      jak leci to, co codziennie klepiesz? "nie moja lecz twoja wola niech się stanie".

      A psychiatria to zły wymysł lewaków. Gdyby twój bóg chciał, żeby było inaczej, to inaczej by ten świat stworzył <sarkazm>
    • danaide2.0 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:49
      A co u ciebie? Jak się dziś czujesz?
    • klaramara33 Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 22:56
      Choroby kurcze, w sumie to nie jesteśmy w pełni za to odpowiedzialni ale gdyby była lepsza opieka psychologiczno- psychiatryczna oto pewnie mniej byłoby takich cierpień.
    • kropkaa Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:00
      Trudno ten belkot zrozumieć, ale napiszę tylko, że jeśli ktoś nie chce żyć, nie ma osób, leczenia, lekarstw, aby go do tego zmusić. Choćby nie wiem jak starali się bliscy, lekarze, nie przekonają do życia kogoś, kto już nie chce dalej cierpieć.
      • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:02
        kropkaa napisała:

        > Trudno ten belkot zrozumieć

        Chyba wyłącznie tobie.
    • helka.na.zakrecie Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:01
      A wiesz, że ten - smutek duszy- to potworna agresja? Do siebie i do otoczenia
      • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 26.07.23, 23:02
        Rozwiń.
        • joana012 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 07:19
          Źródłem takiej autoagresji albo agresji wobec innych jest prawie zawsze przemoc jakiej doświadcza mały człowiek w swoim dzieciństwie. Dziecko zdane na dorosłego jest bezbronne wobec przemocy fizycznej, emocjonalnej, seksualnej. Agresja, złość, bezsilność, brak zrozumienia i wsparcia. To wszystko musi znaleźć ujście i niestety może się skończyć samobójstem.
          Pytanie czy możemy pomóc? Na ogół nie. Ale warto nie oceniać, szufladkować, postarać się zrozumieć historię człowieka
          Sinead w 92 została poddana fali masowej przemocy bo wykrzyczała to co ją niszczyło od środka od dziecka. Dla niej ten manifest miał być oczyszczeniem i pomocą dla innych poddawanych przemocy ale nie znalazła zrozumienia, wręcz została skopana
          • taki-sobie-nick Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:06
            wykrzyczała to co ją niszc
            > zyło od środka od dziecka

            Czytaj "agresywnie zaatakowała Kościół".

            Akcja rodzi reakcję.
            • joana012 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:16
              taki-sobie-nick napisała:

              > wykrzyczała to co ją niszc
              > > zyło od środka od dziecka
              >
              > Czytaj "agresywnie zaatakowała Kościół".
              >
              > Akcja rodzi reakcję.

              Kościół czyli...?
              Budynek kościoła, ludzi w kościele czy może tych którzy w ramach tej instytucji pozwolili sobie na zniewolenie kobiet, nadużycia na dzieciach?
              Polecam dokument Sinead z 2022. Obejrzyj i pomyśl czy to aby na pewno był atak czy forma obrony w związku z tym co się stało z jej i życiem tysięcy irlandzkich kobiet po tylu latach dyktatu kk.
    • aguha Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 08:15
      Mniej więcej w takim tonie prowadziliśmy ostatnio rozmowę przy rodzinnym stole. Po chwili przyszła refleksja, że kiedyś nie było lepiej. Było znacznie, znacznie gorzej. Opieka psychologiczna nie istniała. Dzieci miały styczność z psychologiem, psychiatrą w przypadku ciężkich chorób psychicznych. Zresztą, jeżeli dorośli się wstydzili problemów psychicznych, to jak mogli z dzieckiem iść po pomoc. Teraz i tak świadomość wzrosła. W szkołach zazwyczaj jest psycholog (przynajmniej tu, gdzie mieszkam), chociaż z tą jakością pomocy bywa różnie. Wielu moich znajomych chodzi na psychoterapię i otwarcie o tym mówią.
      Nie mam pojęcia, czy faktycznie więcej osób odbiera sobie życie. Myślę, że to ty zwracasz na to uwagę. Radzę odciąć się od mediów. Nie głosować na pis, bo niszczy wszystko, łącznie z opieką psychiatryczną (jak już ktoś podał, np. telefon zaufania), zadbać o najbliższe otoczenie. Tyle i aż tyle możesz sama zrobić.

      mam w głowie cały czas pytanie ojca tego chłopca co zaginął 2 msc temu...czemu na jego drodze nie stanął jakiś anioł..( ja , ty wy..)...kurcze coś zawaliliśmy...
      Uda się naprawić.. jakoś, dla innych...?

      Może trzeba zacząć od siebie? Może powinnaś udać się do psychologa? Samobiczowanie się nie jest zdrowe.
      Nadal nie rozumiem, dlaczego mam się czuć odpowiedzialna za problemy całego świata.

      I nie mam pojęcia dlaczego przeszkadza ci zdjęcie kotka? wink

      • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:36
        A niby jacy teraz są psychologowie? Nieważne, czy na NFZ, czy za kupę kasy prywatnie - większość daje rady typu "idź pobiegaj" (albo poskaczbig_grin), albo milczy. Chodzilam do psychologów kiedy miałam kilkanaście lat - tylko patrzyli na zegarek i milczeli, ewentualnie dziwili się, że "nastolatka i zna takie słowa". Za czasów pisu psycholog może nawet dojechać za darmo do domu, ale ci psycholodzy to (z reguły - nie mówię, że wszyscy) zwykłe Mośki z wioski, którzy nie znają się jeszcze na życiu i którym nawet psa bym pod opiekę nie powierzyła.
    • bo_jestem_jedna Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 14:09
      A moze podejsc do tego najprosciej. Samobojstwo to tez jest opcja, faktycznie ukroca wszystkie problemy. Moze lepiej uszanowac decyzje.
      Kiedys podjelam swoja probe, zrobilam wszystko aby nikt mi nie przeszkodzil, nie zostawilam listu, bo nie czulam potrzeba. Czulam, ze nie chce zyc bez zadnego smutku i z obojetnoscia. Gdyby mi sie udalo to najmniej zalezaloby mi na rozkminianiu co trzeba bylo zrobic. Wybralam i sie zdecydowalam.
    • szare_kolory Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 14:34
      kozica111 napisała:


      > Co zawaliliśmy, my jako stado, my jako ludzie, bliscy..obecni/nieobecni...
      > Boje się wchodzić na newsy...ten skoczył, tamten, ta z dzieckiem..

      No to zacznij od siebie: co zawaliłaś? Co mogłaś zrobić? Ty. Konkretnie Ty, a nie żadne stado. Stado to rozmycie odpowiedzialności i potwierdzają to eksperymenty pschylogiczne, które wszyscy znamy. Zatem, kozica, co mogłaś zrobić, czego nie zrobiłaś. Jak bardzo absurdalne jest obarczanie winą nieokreślonej zbiorowości za śmierć człowieka, który żyje w innej społeczności?

      > mam w głowie cały czas pytanie ojca tego chłopca co zaginął 2 msc temu...czemu
      > na jego drodze nie stanął jakiś anioł..( ja , ty wy..)...kurcze coś zawaliliśmy

      Że ojciec zadaje takie pytanie nie dziwi mnie ani trochę. Ogarnia go żal, tęsknota, obawa o syna więc szuka i pomocy i wskazówek. No ale osoby, których emocje tego dramatu nie dotykają mogą odwracać to pytanie: dlaczego ojciec nie uratował syna? Wszak był najbliżej. Dlaczego on nie był aniołem? I po co w ogóle szukać aniołów? Nie lepiej po prostu szukać w sobie samym człowieka? Odpowiedź wydaje mi się prosta: szacunek dla człowieka. Jeśli jest, to wiele problemów rozwiązuje się łatwiej. Zauważ, że mówię o szacunku, nie o miłości. Na miłość nie każdy może sobie pozwolić, nie do każdego rodzica przyjdzie. Niestety, choćbyśmy nie wiem jakich zaklęć szukali, to czasem miłość do dziecka się nie pojawi. Ale szacunek można wypracować.
      No, ale nasze społeczeństwo od wieków wychoywane jest toksycznie, w kulcie siły i te wzorce przechodzą z pokolenia na pokolenie niszcząc kolejne rodziny. Nie ma tu oczywistych rozwiązań, ale łzawe apele o nieistniejące anioły rozmywają obraz.
    • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 15:16
      Młodziez słyszy ciagle od swoich rodziców "za czasów liceum/studiów było tak fajnie! Tylu kolegów mialem" itd, a współcześni "koledzy" (stawiam cudzyslow, bo ciężko ich zwać kolegami - po prostu znajomymi twarzami) tacy nie są. Pochłania ich wirtualna rzeczywistość. Do tego wszystkie lockdowny które były też nie ułatwiają rzeczywistości. Ktoś miał wyjęte z życia 2 lata podstawówki, 2 lata liceum. W tym wieku są to wieki! Rządzący w ogole o tym nie myśleli. Twardy lockdown i już. Zewsząd płyną informacje o tym, co zrobi ta wredna UE, albo będzie serwować robaki do jedzenia, albo zakaze jazdy pewnymi samochodami, ograniczy loty samolotowe, a ciuchów będzie można kupić 3 na skrzyż. To po co żyć? Młodzież to słyszy i się dołuje.

      Jak sama bylam dzieckiem, były jeszcze jakieś marzenia, nadzieja na lepszą przyszłość. Kiedy ogląda zdjęcia z gimnazjum i podstawówki, zwracam zawsze uwagę, że ci ludzie bardziej sie uśmiechali. W liceum nie było już tak fajnie i każda na zdjęciach stroiła miny. Do tego każda się ubierała, jakby była jakąś królową życia. Dopóki były na utrzymaniu rodziców, było okej. Teraz kazdy rodzic mówi "jesteś dorosla!" i odmawia pomocy. Nawet pozyczenia (nie dania!) tej głupiej stówy, która znaczy tyle, co 10 zł kiedyś. Jak wpisuje imiona i nazwiska byłych znajomych z klasy, to co druga jest zadłużona. Ich dane są w Biku, nierzadko też w bigu. Niejedna myśli, że komornik to koniec świata i zabierze nawet szczoteczkę do zębów i odbiera sobie życie z takiego błahego powodu.
      • szeptucha.z.malucha Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 16:56
        No, widzisz, gdy ja chodziłam do szkoły straszono wojną nuklearną, uczono nas co robić jak wybuchnie a każdy głośny odgłos sprawiał, ze dzieci mówiły "o, pewnie perszing leci". Wiele dzieci wtedy miało młodsze rodzeństwo pod opieką, bo np. ojciec chlał a matka była niewydolna. Większość biegała z kluczem na szyi, widząc rodziców przez chwilę w trakcie dnia. Żyliśmy w komunie i pytanie było - ruskie wejdą czy nie? Mój osobisty dziadek, potem tata ukrywali się przed UB a potem każdy z nich siedział za kratami. Czy były lepsze perspektywy? Czy byliśmy szczęściarzami? Też w perspektywie widzieliśmy zagładę świata.
        • nangaparbat3 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 17:07
          Ale to był wspólny strach.
          • nangaparbat3 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 17:08
            Zaraz jadę, wieczorem napiszę.
          • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 20:47
            No właśnie, Nanga ma rację, w latach 80-tych wszyscy żyli w PL mniej więcej tak samo. Wszyscy mieli to samo, wyjąwszy jakąś tam garsteczkę, która robiła zakupy w Peweksie lub miała "ciotkę w Stanach". W tv było Telewizyjne technikum rolnicze (ktoś ostatnio wrzucił parę odcinków na youtube i się zachwycam - perełki!), a nie Szkoła z TVP czy Nastolatki które rządzą kasą. W weekend wszyscy oglądali Scenę młodego widza, a nie paradokumenty. W latach 90-tych większosc jeszcze żyła (siłą rozpędu pewnie) podobnie jak wtedy. W każdym razie, media nie informowały o samobójstwach, a już na pewno nie na pierwszych stronach gazet. Wiem, co mówię, bo gazeciara i telewizdzka była że mnie ogromna, więc możecie mi wierzyć. Nie było takiego efektu Wertera, że jak młoda śliczna dziewczyna wyskoczy z okna, to już pół Polski myśli o strzeleniu sobie samobója.
            • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 20:49
              I proszę mi nie pisać za chwilę, że "było nas jedenaścioro i mieszkaliśmy w jeziorze", bo np. ja jestem jedynaczką.
              • memphis90 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:13
                Tekst „było nas 11, mieszkaliśmy w jeziorze” nie dotyczy wielodzietności lub jej braku 😂😂😂
          • alicia033 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 20:58
            nangaparbat3 napisała:

            > Ale to był wspólny strach.
            >

            a teraz obrzydliwie straszycie tych młodych ludzi katastrofą klimatyczną.
            A chwilę wcześniej, okrutnie i całkowicie zbędnie zabierając im codzienny rytm, życia - covidem.
            • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 21:13
              alicia033 napisała:

              > nangaparbat3 napisała:
              >
              > > Ale to był wspólny strach.
              > >
              >
              > a teraz obrzydliwie straszycie tych młodych ludzi katastrofą klimatyczną.
              > A chwilę wcześniej, okrutnie i całkowicie zbędnie zabierając im codzienny rytm,
              > życia - covidem.

              Alicia, w punkt. Nigdy jeszcze tak się z Tobą chyba nie zgadzałam, jak z tym postem. Zastanawiam się, czy w ogóle Polak zdolny jest do życia bez strachu. Bo albo katastrofa klimatyczna, albo srovid, albo wojna, albo inflacja. U bram pewnie jeszcze ptasia grypa czy inne świństwo (już mnie pewna "urocza" pani na przystanku ostatnio tym straszyła, a jak jakiś facet kichnął, miała wzrok, jakby ją zamordowal).

              Zauważyłam, że jeszcze niedawno było tych
              strachów mniej, chociaż w 2014 r. też literalnie toczyła się wojna i gdzieś w okolicach tego roku były na świecie różne epidemie typy ebola.

              Jednym słowem, straszymy nasze dzieci na każdym kroku i domagamy się, aby były spokojne! Nie wiemy, że dziecko to nie mały dorosły, tylko młoda krucha istotka, która powinna oglądać bajki, a nie wiadomości z frontu.
              • simply_z Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 13:37
                Oczywiscie, ze tak bylo, nie bylo tego calego szumu medialnego, ktory jest zwiazany z mediami spolecznosciowymi i smartfonami. Dawniej jedynym zrodlem informacji byly gazety, telewizja i radio. Teraz jestemy bombardowani informacjami 24 godzine na dobe, a przez to, ze informacje rozchodza sie bardzo szybko, to wszystko staje sie wiralem.Ciezko od tego uciec...
                • nick_z_desperacji Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 15:06
                  Jak się kiedyś w Pcimiu powiesił Janek, to wiedział najwyżej Pcim z plotek. Teraz news ląduje w mediach. To zaciera perspektywę mocno.
                  • szeptucha.z.malucha Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 15:12
                    U mnie na osiedlu kilkoro znajomych, moich rówieśników, popełniło S i tylko najbliższe otoczenie wiedziało. Nawet jak ktoś skakał z wysokości, to mówili, ze wypadł jak mył okna.
      • memphis90 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:18
        ->Młodzież to słyszy i się dołuje.
        Tja, młodzież wpada w histerie, bo czyta info o mące z robaków, elektrycznych samochodach i 15 min miescie 😂😂😂 Widzialos ostatnio jakas prawdziwą młodzież…?

        >Jak wpisuje imiona i nazwiska byłych znajomych >z klasy, to co druga jest zadłużona.
        Serio kontrolujesz dawnych znajomych w bik..?

        Troll harder.
        • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 23:03
          memphis90 napisała:

          > ->Młodzież to słyszy i się dołuje.
          > Tja, młodzież wpada w histerie, bo czyta info o mące z robaków, elektrycznych s
          > amochodach i 15 min miescie 😂😂😂 Widzialos ostatnio jakas prawdziwą młodzież…
          > ?

          Nawet babcie pamiętające II wojnę światową bardzo niepokoi kierunek, w którym zmierza świat, a szczególnie Europa. A młodzież jest najsłabszą tkanką społeczeństwa. Może na jeden pojedynczy news nie zareaguje od razu histerią, ale dodając do tego zawody miłosne, jedynki w szkole i religijną indoktrynację... robi się nieciekawie. Potem mamy na izbach przyjęć sześciolatki, które mówią że chcą iść do aniołków, bo tam jest lepiej (skoro już o aniołach jest ten wątek).

          > >Jak wpisuje imiona i nazwiska byłych znajomych >z klasy, to co druga j
          > est zadłużona.
          > Serio kontrolujesz dawnych znajomych w bik..?
          >
          > Troll harder.
          >

          W bik nie kontroluję, ale wpisując w Google jakieś imię i nazwisko trudno niestety przeoczyć, że dana osoba zmaga się, lub zmagała z długami. I wcale się nie dziwię. Kiedys jak była jedna reklama na cały blok reklamowy, dłużników tylu nie było. Teraz wystarczy raz kliknąć na jakąś kieckę, by uporczywie pojawiała nam się ona w internetowych reklamach codziennie.
    • kozica111 Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 21:02
      Ja oczywiście też zawaliłam, u mnie głownie milczenie,współodczucie ale takie drętwe gdzie powinien być głos..I nie dlatego ze czegoś konkretnego się obawiałam..bardziej niekonkretnego, typu nie wp...się w moje sprawy...
      Obecnie uważam..a będę się wp...bo tak, bo jest słuszne.

      • leosia-wspaniala Re: Smutek duszy.. 27.07.23, 22:55
        A co sądzisz na temat kazań Jędraszewskiego? Na temat ujawnienia danych Mikołaja Flisa przez dziennikarza mediów publicznych i obrony tej mendy przez pis? Co sądzisz o Dudzie i jego "LGBT to ideologia"? Co sądzisz na temat rządu, który telefon zaufania pozostawił bez pieniędzy?
      • leosia-wspaniala Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 10:10
        Jak zgrabnie omijasz ten temat, tymczasem 70% młodzieży LGBT ma myśli samobójcze.
    • nangaparbat3 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 10:02
      Pracuję w szkole, z nastolatkami, więc mogę o tym, co w edukacji. Bo edukację zawaliliśmy, potulnie godziliśmy się na kolejne fatalne zmiany w systemie, który i tak był do zmiany, 8 lat temu, kiedy energię i kasę wyrzucona na pseudoreformę, pozbawioną sensu zmianę organizacyjną, która żadną reformą nie była.
      Szkoła jest bardzo ważna, bo jest miejscem, gdzie społeczeństwo, reprezentowane przez rząd, może w pozytywny sposób wpłynąć na dzieci i młodzież - a wpływa negatywnie, będąc możne nawet głównym źródłem opresji. Z pełnym przekonaniem piszę o opresji, nikt dorosły nie zgodziłby się na funkcjonowanie w systemie, w który wrzucamy nasze dzieci (i wnuki). My w tym byliśmy i przeżyliśmy, bez tego nie zrobi się kariery, więc niech się męczą - przyszło mi do głowy porównianie z klitoridektomią, tamte matki też działają w najlepszej wierze i dla dobra córek.
      Nie przypominam sobie żadnej manfestacji, żadnej powszechnej, głośnej, łączącej setki tysięcy (najlepiej by było - miliony) Polaków za zmianą chorego systemu albo chociaż przeciw zmianom, które złe czynią jeszcze gorszym. Ostatnia, wg mnie będąca gwoździem do trumny polskiej szkoły, to zezwolenie nauczycielom na pracę ponad etat bez ograniczenia liczby godzin lekcyjnych - wydaje mi się, że pisałam już o tym na forum, nie pamiętam większego odzewu.
      Dlaczego to takie groźne? Bo oznacza jeszcze większy pośpiech i zmęczenie ludzi, którzy mogą stać się - i często nimi są, jednak i mimo wszystko, "aniołami" o których pisze KOzica. W rzeczywistości polskiej szkoły królują pośpiech i zadaniowość, "przygotowanie ucznia do matury - "JA cię przygotuję - nie Ty przygotujesz się z moją pomocą, a w maturalnej klasie zdarza im się mówić, że w przygotowaniu do matury szkoła im tylko przeszkadza), w takiej sytuacji idą na bok relacje, cud, że czasem jeszcze ktoś z nauczycieli zauważy, że z chłopakiem czy dziewczyną coś się dzieje. Najczęściej jednak "aniołem" jest koleżanka czy kolega, na szczęście.
      Czego trzeba?
      małych szkół
      mało licznych klas
      innej podstawy programowej, kładącej nacisk na ogólne rozumienie zagadnień (szczegóły naprawdę mogą sobie wygooglać), łączenie wiedzy z różnych dziedzin, umiejętności
      umożliwić uczniom zajęcia artystyczne, realizowane dla samej przyjemności tworzenia i ekspresji emocji, nieoceniane, nienauczające - coś, co nie byłoby "tłuczeniem do głowy"
      zajęcia rozwijające kompetencje nauczycieli - metodyczne, ale też interpersonalne, liderskie i intrapersonalne
      podniesienie wynagrodzeń nauczycieli co najmniej o 100%, z obowiązkiem pracy w szkole 30 godzin (w tym max 20 godzin lekcyjnych)
      przebudowa budynków szkolnych - tak aby było miejsce na indywidualne rozmowy, spotkania grup nauczycieli, pracę samodzielną nauczyciela
      pewnie jeszcze dużo innych spraw
      Zaganiamy dzieci do obozów pracy, robimy co się da, aby nadzorcy byli sfrustrowani, a potem dziwimy się, że tak kiepsko radzimy sobie w życiu?
      Jesteśmy winni, bo przyzwalamy.
      • nangaparbat3 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 10:10
        Jeszcze dodam: nie ma miesiąca, bym nie słyszała, że ktoś "już nie chce żyć", nie dowiadywała się o próbie. Nie ma tygodnia, bym nie dowiadywała się, że młody człowiek się tnie. Nie mam już żadnych oporów (bo kiedyś miałam), by spokojnie pytać: Tniesz się? parę miesięcy temu usłyszałam: Już nie, kiedyś, dawno. A kiedy ostatni raz? Dwa tygodnie temu.
        Mamy ponad trzydzieścioro dzieciaków , którzy przynieśli papier, że są w terapii. Więc co najmniej drugie tyle, co nas nie poinformowały. I dwa razy tyle, co potrzebują, a nie korzystają.
        Ktoś powiedział, że gdyby w kraju funkcjonował park rozrywki, w którym rocznie ginęłoby kilka osób, a kilkanaście po wizycie zaczynało chorować na zaburzenia lękowo -depresyjne, zamknięto by go natychmiast. System oświaty działa niezmieniony i zamiast pomagać, niszczy.
        Lepiej było na początku lat 90., wprowadzano sensownye zmiany, szło w dobrym kierunku - i gdzieś na przełomie wieków zmiana, odejście od relacji w stronę administrowania, a teraz to już degrengolada.
        Nie ma co się obrażać na Kozicę i globalne ocieplenie - nie pomoże się dzieciakom udając, że tego co jest nie ma - pomoże się, dając im siłę.
        • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 11:28
          nangaparbat3 napisała:

          > Lepiej było na początku lat 90., wprowadzano sensownye zmiany, szło w dobrym ki
          > erunku - i gdzieś na przełomie wieków zmiana, odejście od relacji w stronę admi
          > nistrowania, a teraz to już degrengolada.
          > Nie ma co się obrażać na Kozicę i globalne ocieplenie - nie pomoże się dzieciak
          > om udając, że tego co jest nie ma - pomoże się, dając im siłę.
          >

          Kiedy wprowadzono klasy 1-3, godzin lekcyjnych było w nich tak mało, że dzieci nie znaly siebie nawzajem, ani nawet swojego wychowawcy. Panie musiały robić jakieś wieczorki zapoznawcze po południu że składkowym ciachem, żeby to jakoś funkcjonowało. Przy okazji jakiś teatrzyk itp. Pamiętam to jak dzisiaj. Gdyby tak było teraz, to aż strach pomyśleć. Mielibyśmy mnóstwo dzieci niezaopiekowanych, włóczących się po świetlicach, zanim rodzice wrócą z pracy.
          • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 11:45
            Dodam, że mówiąc "klasy 1-3", miałam na myśli nauczanie początkowe.
          • alicia033 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 12:14
            efekt.papageno napisała:

            > Kiedy wprowadzono klasy 1-3, godzin lekcyjnych było w nich tak mało, że dzieci
            > nie znaly siebie nawzajem, ani nawet swojego wychowawcy. Panie musiały robić ja
            > kieś wieczorki zapoznawcze po południu że składkowym ciachem, żeby to jakoś fun
            > kcjonowało. Przy okazji jakiś teatrzyk itp. Pamiętam to jak dzisiaj.


            eee, że CO?
            Godzin nauczania początkowego aktualnie jest mniej więcej tyle samo, ile było za moich czasów, ponad 30 lat temu, czyli 20 tygodniowo, czyli (w systemie jednozmianowym) dzieci kończyły i kończą lekcje w okolicach południa. I tak samo, jak te 30 lat temu te, które nie są wcześniej odbierane, idą na świetlicę. Dramatów brak.
            A teatrzyki to raczej w przedszkolu, w podstawówce się już wychodziło na przedstawienia. W czasie lekcji, nie po.
            Popołudniówek zapoznawczo-integracyjnych też nikt nie urządzał, dzieci się normalnie poznawały i poznają w czasie lekcji/na świetlicy.
            • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 12:53
              Jeśli dramatów brak, to co powiesz o katechezie w szkole, gdy 7-letnie dzieci trafiają na izbę przyjęć, bo "chcą do aniołków". Plus wiele innych kryzysów tej grupy wiekowej.

              Odświeżyłam sobie ostatnio pierwszy sezon Superniani - renty, dziś te dzieci już dawno miałyby diagnozę autyzmu i specjalistyczną pomoc. A już na pewno nikt nie wzywałby do nich jakiejś paniuśki z TVN.
              • szare_kolory Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 13:18
                efekt.papageno napisała:

                > Jeśli dramatów brak, to co powiesz o katechezie w szkole, gdy 7-letnie dzieci t
                > rafiają na izbę przyjęć, bo "chcą do aniołków". Plus wiele innych kryzysów tej
                > grupy wiekowej.

                Podasz jakieś statystyki? Ile rocznie zdarza się takich przypadków? Czy to tylko obserwacja lokalna z jednej szkoły/ klasy?
              • alicia033 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 13:23
                efekt.papageno napisała:

                > Jeśli dramatów brak, to co powiesz o katechezie w szkole, gdy 7-letnie dzieci trafiają na izbę przyjęć, bo "chcą do aniołków".

                co to ma wspólnego z ilością godzin i opieką świetlicy, o których pisałaś wyżej?

                > Plus wiele innych kryzysów tej grupy wiekowej.

                Naturalne w zw. ze zmianą przedszkole/szkoła.

                Btw. zmiany nicka są w twoim przypadku absolutnie bezcelowe, renciarka.
                • efekt.papageno Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 13:38
                  alicia033 napisała:

                  > efekt.papageno napisała:
                  >
                  > > Jeśli dramatów brak, to co powiesz o katechezie w szkole, gdy 7-letnie dz
                  > ieci trafiają na izbę przyjęć, bo "chcą do aniołków".
                  >
                  > co to ma wspólnego z ilością godzin i opieką świetlicy, o których pisałaś wyżej
                  > ?

                  Aha, czyli nadal przesiadują w świetlicy, zamiast spędzać czas z rodzicami. Wymarzona droga do kryzysów.
                  >
                  Do innej forumki - statystyk żadnych nie prowadzi chyba nikt, poza policją (ale tu już muszą być naprawdę udowodnione i udokumentowane próby samobójcze). Natomiast co czytam wywiad z psychiatrą dzieci i młodzieży, opowiadają o naprawdę małych brzdącach. Kiedys na młodzieżówce dzieciak 4-7 letni to był rodzynek, a teraz?
                  • alicia033 Re: Smutek duszy.. 28.07.23, 14:54
                    efekt.papageno napisała:

                    > Aha, czyli nadal przesiadują w świetlicy, zamiast spędzać czas z rodzicami. Wymarzona droga do kryzysów.

                    Nie. normalna kolej rzeczy. Rodzice w pracy, dzieci pod zorganizowaną opieką, dbającą o to, żeby im się krzywda nie stała.

                    A propos kryzysów - pierwszy pogrzeb, jaki pamiętam, z bardzo wczesnych lat 80tych, to było samobójstwo dziewięciolatka. Nie zniósł ojca szurniętego na punkcie dyscypliny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka