Odkryłam po myciu naczyń. Fakt, rano miałam otwarte okno, fajny wiatr wieje, więc liczyłam na przewietrzone mieszkanie. Miałam otwartą zmywarkę, bo wkładałam naczynia po śniadaniu + połowę wsadu miałam po kolacji. Zapomniałam wczoraj wieczorem włączyć, ale nie było w niej nic obrzydliwego. Po myciu wyciągam i sprawdzam, czy zmywarka czysta. Zwłoki znalazłam w koszu na sztućce. Jak to możliwe, że go (szerszenia) nie usłyszałam? Może huk robót drogowych go zagłuszył? Szerszenia, nawet po umyciu w zmywarce rozpoznam
Chyba wlazł między te kratki zmywarki i utknął (?)
Jestem przerażona.
Czy moje wytłumaczenie skąd szerszeń jest w miarę logiczne?
To jeden zbłąkany czy w okolicy gniazdo, którego nie widzimy?
Mieszkam w otoczeniu starych, wysokich drzew.