muffina85
17.12.23, 17:24
To, że mój mąż miał kiedyś problemy z hazardem, nie typowe uzależnienie to było, bo w porę przyhamował, wiedziałam od początku znajomości. Ale, że wyszło, że teraz to robi nałogowo... to właśnie walnęło mną całkiem. Dużo zawirowań od paru miesięcy, życie na dwa domy, dziecko z depresją (czekamy na terapię). Za dużo się działo, jakoś przeoczyłam (a JAK?, to sama siebie pytam), wyszło w sposób, o którym tutaj nawet nie warto wspominać. Grunt, że wyszło i mnie załatwilo. Rozmowa z mężem: obieca, przysięga prawie na kolanach, ze pójdzie na leczenie, poszuka pomocy. Czy to zrobi? Nie wiem. Ale co ja mogę? Zaraz czeka nas kolejna duża zmiana. Byłam na to nastawiona pozytywnie, bo miało wyjść na duży plus. Teraz już nawet tego nie widzę jako plus.