"Przyłapaliśmy" syna, jak szarpał i wrzeszczal, bo tego już nawet krzykiem nazwać nie można, na swoją dziewczynę

. Szarpanina w domu, gdzie normalnie byliśmy obecni i syn wiedział o tym, była kłótnia między dzieciakami i w tym momencie syn tak się zachował. Krzykow nie dało się nie słyszeć. Młodzi oboje po 15 lat. Nie chce zdradzać szczegółów od A do Z co się działo zaraz po naszej interwencji, tylko rad, co powinniśmy zrobić. Mąż później zapowiedział synowi, że zero prezentów na święta, zabiera mu kieszonkowe i zawiesza wszystkie przyjemności, skoro ten się nie umie zachować. Syn dotychczas nieagresywny, od roku bardziej klotliwy z nami, potrafi odpyskować nawet przy drobnym zwróceniu uwagi, ale w szkole nikt się nigdy na niego nie skarżył. Syn się "tłumaczył" poniesieniem i emocjami, że tak nie chciał, i czasem to silniejsze od niego. Same kary tu raczej, moim zdaniem, nie wystarcza. Psycholog?
W domu ani w najbliższym otoczeniu (rodzina) nie było nigdy żadnych form przemocy, więc tym bardziej ciężko zrozumieć taką reakcję.